Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Polskie agencje pracy szukają pracowników w Peru i Kolumbii.
  • Spowodowany wojną brak nowej siły roboczej z Ukrainy zmusił polskich pracodawców do przyzwyczajenia się do myśli, że pracownicy fizyczni w ich firmach będą pochodzić z krajów odmiennych kulturowo.
  • Polska ma jeden z najniższych wskaźników bezrobocia spośród krajów wchodzących w skład Unii Europejskiej.
  • Zobacz też: Kalifornia legalizuje “produkcję” ziemi ogrodowej z ludzkich ciał

Oprócz Azji i Europy Wschodniej, polskie agencje pracy skupiają się obecnie na Ameryce Południowej w zakresie rekrutacji pracowników migrujących. Według Damiana Guzmana, wiceprezesa Gremi Personal, międzynarodowe agencje pracy specjalizujące się w rekrutacji pracowników dla polskich firm do niedawna rekrutowały głównie w Europie Wschodniej, ale ze względów geopolitycznych są zmuszone do angażowania pracowników także z Zachodu.

Nowe kierunki

Zauważył, że oprócz mieszkańców sąsiada Polski, Ukrainy, agencje rekrutują głównie pracowników z krajów Azji Środkowej (Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan, Turkmenistan i Uzbekistan) oraz spoza niej (Indonezja, Filipiny, Wietnam, Indie, Bangladesz, Nepal i Pakistan). Obecnie Gremi Personal rozpoczął poszukiwania pracowników w Malezji oraz dwóch krajach Ameryki Południowej: Peru i Kolumbii.

Guzman dodał, że spowodowany wojną brak nowej siły roboczej z Ukrainy zmusił polskich pracodawców do przyzwyczajenia się do myśli, że pracownicy fizyczni w ich firmach będą pochodzić z krajów odmiennych kulturowo.

Wystarczy jedno pozytywne doświadczenie z zatrudnieniem innej narodowości, niż dotychczas zatrudniona, żeby pracodawcy otwierali się na kolejne.

Dyrektor departamentu rekrutacji międzynarodowych Gremi Personal Anna Dzhobolda powiedziała:

Testujemy różne narodowości w różnych obszarach. Nie można jednak powiedzieć, że jakaś narodowość monopolizuje jedną branżę. Zatrudniamy ich i w przemyśle mięsnym, przetwórstwie rybnym, ale też w logistyce i firmach technologicznych.

Polska ma jeden z najniższych wskaźników bezrobocia spośród krajów wchodzących w skład Unii Europejskiej. W lipcu 2022 roku stopa bezrobocia w Polsce wyniosła 4,9 procent.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Filary biznesu

Flaga USA

Flaga USA / Fot. Pxhere

  • Ta sama lewicowa organizacja pozarządowa może ingerować w wybory w Polsce, Brazylii i we Włoszech.
  • Nazywa się “Action for Democracy” i na swojej stronie internetowej określa Polskę mianem “pola walki”.
  • Dziennikarz John Cody zwraca uwagę na powiązania między członkami Action for Democracy z amerykańską “agenturą bezpieczeństwa”, bankami inwestycyjnymi i prominentnymi instytucjami akademickimi, z których wiele jest finansowanych przez George’a Sorosa.
  • Zobacz też: Zełenski nie wierzy, że Putin użyje broni jądrowej

W ostatnich latach ci, którzy twierdzili, że Amerykanie wywierają wpływ na węgierską scenę polityczną, byli często oczerniani jako “paranoicy” lub podatni na “dezinformację”. Jednak takie obawy wydają się być uzasadnione po tym, jak ujawniono, że organizacja kampanii Pétera Márki-Zaya, kandydata węgierskiej lewicy w kwietniowych wyborach parlamentarnych, powiedziała, że otrzymała 1,8 miliarda forintów (4,48 miliona euro) w większości amerykańskich darowizn za pośrednictwem organizacji pozarządowej o bliskich powiązaniach z miliarderem oligarchą Georgem Sorosem, urzędnikami związanymi z Hillary Clinton i kilkoma wiodącymi organizacjami transatlantyckimi, takimi jak Rada Stosunków Zagranicznych.

Ogromna suma pieniędzy, przynajmniej jak na standardy węgierskich wyborów, pochodziła od amerykańskiej organizacji pozarządowej Action for Democracy. Ujawnienie, że Action for Democracy przekazała miliony, aby wpłynąć na zagraniczne wybory, nie ma implikacji tylko dla Węgier, ponieważ organizacja pozarządowa aktywnie próbuje wpływać na wybory na całym świecie.

Action for Democracy

“Akcja dla Demokracji” opisuje siebie jako “globalną organizację zaniepokojonych obywateli, którzy chcą wzmocnić tych, którzy walczą o wolność i demokrację.” Węgierski outlet informacyjny 444.hu, który jest znany jako lewicowy punkt medialny, napisał, że “organizacja przygotowuje się do serii globalnych kampanii, aby zmobilizować obóz postępowo-liberalny przeciwko nieliberalnym reżimom u władzy.”

Strona internetowa Action for Democracy wskazuje pięć kluczowych “pól walki” – Włochy, Brazylię, Węgry, Polskę i Turcję – które opisuje jako państwa, “w których naszym zdaniem demokracja jest najbardziej zagrożona.” Oznacza to, że organizacja pozarządowa może pompować miliony w fundusze na nadchodzące wybory w Brazylii, Włoszech i Polsce, próbując wpłynąć na wynik głosowania.

Dziennikarz John Cody zwraca uwagę na powiązania między członkami Action for Democracy z amerykańską “agenturą bezpieczeństwa”, bankami inwestycyjnymi i prominentnymi instytucjami akademickimi, z których wiele jest finansowanych przez George’a Sorosa, takimi jak Rada Stosunków Zagranicznych i ECFR, które są finansowane przez Open Society Foundations.

Doradcy organizacji pozarządowej Action for Democracy to szereg osób mających powiązania z niektórymi z najpotężniejszych organizacji, firm i sektorów rządowych Stanów Zjednoczonych i szeroko pojętego Zachodu. Opisujący AfD András Schiffer wspomina, że

na przecięciach w pajęczej sieci wyłaniającej się z powiązań ludzi, którzy oznaczają Action for Democracy, możemy zobaczyć Biały Dom (…), a także doradców z Lehmann Brothers, domina, które zapoczątkowało globalny kryzys finansowy w 2008 roku, wraz z innymi tytanami z Wall Street, Big Tech, a także niektórymi aktorami z Big Pharma.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. publicdomainpictures.net

  • Burmistrz Kalifornii Gavin Newsom podpisał dokument prawny zezwalający na “kompostowanie” ludzkich szczątków.
  • Prawo pozwoli na sprzedaż materiału pochodzącego z rozłożonych ciał i wykorzystanie go do uprawy żywności przeznaczonej do spożycia przez ludzi.
  • Rozprowadzanie kompostowanych szczątków ludzkich nad obszarami objętymi ruchem drogowym grozi tym, że ludzie będą stąpać po ludzkich szczątkach bez swojej wiedzy.
  • Zobacz też: Protesty w Rosji. Setki Rosjan sprzeciwia się decyzji Putina [+WIDEO]

Burmistrz Kalifornii Gavin Newsom podpisał kontrowersyjny dokument prawny zezwalający na “kompostowanie” ludzkich szczątków. Prawo pozwoli na sprzedaż materiału pochodzącego z rozłożonych ciał i wykorzystanie go do uprawy żywności przeznaczonej do spożycia przez ludzi.

Podpisana w niedzielę ustawa o cmentarzach i pogrzebach (AB 351) wprowadzi metody kontrolne dla państwa w celu zatwierdzenia tzw. obiektów redukcyjnych, w których martwe ciała ludzkie będą rozkładane w procesie nieróżniącym się od domowego systemu kompostowania. Prawo to ma wejść w życie w styczniu 2027 roku.

Kalifornia stała się piątym stanem, który zalegalizował tę praktykę, dołączając do innych stanów Zachodniego Wybrzeża – Oregonu i Waszyngtonu, a także Kolorado i Vermont. Prawo kalifornijskie różni się od tego z Kolorado tym, że nie zabrania sprzedaży kompostowanych szczątków ludzkich ani używania “gleby” do uprawy owoców i warzyw przeznaczonych do spożycia przez ludzi.

Szokujące idee

Cristina Garcia, która była autorką ustawy, powiedziała w czerwcu, że przepisy miały pomóc w rozwiązaniu problemu “zmian klimatycznych i podnoszenia się poziomu morza” (sic!). Praktyka niszczenia szczątków ludzkich w celu wzbogacenia gleby znana jest pod eufemizmem Natural Organic Reduction (NOR). W 2020 roku firma NOR i organizacja aktywistów Recompose stały się pierwszą grupą w USA, która otworzyła dom pogrzebowy zajmujący się kompostowaniem ludzi. Obiekt w Kent w stanie Waszyngton mieści 10 sześciokątnych cylindrów, w których przechowywane są ludzkie ciała i przyspieszany jest ich proces rozkładu.

Według Recompose, tzw. proces “redukcji” polega na umieszczeniu zmarłej osoby “w naczyniu wielokrotnego użytku, przykryciu [ciała] wiórami drzewnymi i napowietrzaniu, co tworzy środowisko dla mikrobów i niezbędnych bakterii”.

Wedle tej organizacji, ciało ludzkie zostanie “w pełni przekształcone w glebę” po “około 30 dniach”. “Gleba” pochodząca ze zwłok może być następnie “użyta do wzbogacenia grządek ogrodowych” itd.

Informacje podane na stronie internetowej Recompose dają pewne wskazówki co do ideologii stojącej za ruchem NOR. Według strony, pracownicy muszą “opowiadać się za uzdrowieniem klimatu, zdrowiem gleby i sprawiedliwością środowiskową”, być “antyrasistami zaangażowanymi w ochronę praw mniejszości religijnych” oraz “zaangażować się w queerowe praktyki feministyczne”.

Stanowisko Kościoła

W zeszłym roku Konferencja Katolicka Kolorado oświadczyła, że nie poprze “NOR”, ponieważ Kościół katolicki “naucza, że ciało ludzkie jest święte, a godność osoby ludzkiej jest podstawą moralnego społeczeństwa”. Podobnie Konferencja Katolicka Stanu Nowy Jork stwierdziła, że jest “niezbędne, aby ciało zmarłej osoby było traktowane z czcią i szacunkiem”, a metoda “kompostowania jest bardziej odpowiednia dla skrawków warzyw i skorupek jaj niż dla ludzkich ciał”.

Kathleen Domingo powiedziała, że praktyka ta “redukuje ciało ludzkie do zwykłego towaru jednorazowego użytku”. Wskazując, że NOR został zaprojektowany dla zwierząt gospodarskich, a nie dla ludzi, Domingo powiedziała, że proces rozkładu ludzkiego ciała jest odpowiednikiem “domowego systemu kompostowania”. Co więcej, Domingo zasugerowała, że rozprowadzanie kompostowanych szczątków ludzkich nad obszarami objętymi ruchem drogowym “grozi tym, że ludzie będą stąpać po ludzkich szczątkach bez swojej wiedzy.” Ponadto argumentowała, że “powtarzające się rozsypywanie na tym samym obszarze jest równoznaczne z masowym grobem.”

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Life Site News

Robert Lewandowski (L) podczas meczu grupy A4 piłkarskiej Ligi Narodów z Holandią w Warszawie

Robert Lewandowski (L) podczas meczu grupy A4 piłkarskiej Ligi Narodów z Holandią w Warszawie / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Kilkadziesiąt firm zgłasza gotowość do współpracy. Kiedy powstanie pierwsza elektrownia jądrowa?

Do przerwy Polacy przegrywali z Holandią 0:1. Jednak sam mecz zaczął się od problemów gości. W wyniku zderzenia Teuna Koopmeinersa z Karolem Linettym, ten pierwszy musiał opuścić boisko. To jednak, jak się wydaje nie wpłynęło na ogólną dyspozycję Holendrów, którzy przeważali, co zaowocowało bramką w 14. minucie meczu.

Druga połowa zaczęła się od przejścia naszej reprezentacji na grę na dwóch napastników. Na boisko wszedł bowiem Arkadiusz Milik, który zastąpił Karola Linettego. Zmiany zaszły również w holenderskiej drużynie. Na nic jednak zdało się bardziej ofensywne nastawienie Biało-Czerwonych, bo w 60. minucie Holendrzy podwyższyli wynik na 2:0.

Bramki strzelali: Cody Gakpo (14′) i Steven Bergwijn (60′).

Ostatnie spotkanie w Lidze Narodów Polska zagra z Walią w tamtejszym Cardiff w niedzielę 25 września.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Sport.pl

Pierwsze spotkanie Bolsonaro z Bidenem

Prezydent Brazylii Jair Bolsonaro / Fot. PAP/EPA/Etienne Laurent. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Brazylii Jair Bolsonaro wielokrotnie twierdził, że maszyny do głosowania są podatne na oszustwa wyborcze.
  • Teraz, przed wyborami powszechnymi, niektóre z maszyn do głosowania, które będą częścią testu integralności, wyposażone będą w urządzenia biometryczne.
  • Test ten ma na celu zapobiec bądź ograniczyć wystąpienie oszustw wyborczych.
  • Zobacz też: 8 października ogólnoświatowy Różaniec Mężczyzn. Co to za akcja?

Od 2012 roku w Brazylii, by zapobiec bądź ograniczyć wystąpienie oszustw wyborczych, przeprowadzane są testy integralności. Teraz, przed wyborami powszechnymi, niektóre z maszyn do głosowania, które będą częścią owego testu wyposażone będą w urządzenia biometryczne.

“Biometria przedwyborcza”

56 z 641 maszyn, które zostaną użyte w teście, będzie miało możliwość skanowania biometrycznego. Biometryczne metody badają cechy fizyczne (np. tęczówka, siatkówka, dno oka, linie papilarne, układ naczyń krwionośnych na dłoni lub przegubie ręki, kształt dłoni, kształt linii zgięcia wnętrza dłoni, kształt ucha, twarz, rozkład temperatur na twarzy, kształt i rozmieszczenie zębów, zapach, DNA itp.), jak też i zachowania (np. sposób chodzenia, podpis odręczny, ale też pisząc na klawiaturze komputera, głos).

Według The Brazilian Report, od 2008 roku Brazylia szukała możliwości wprowadzenia biometrii do procesu wyborczego. Ogłoszenie jest następstwem zaleceń związanych z większą przejrzystością wyborczą, które przedstawił minister obrony Paulo Nogueira.

Wybory powszechne w Brazylii odbędą się 2 października. Wyborcy będą wybierać prezydenta, wiceprezydenta oraz członków Kongresu Narodowego. Obecny prezydent Jair Bolsonaro, który ubiega się o drugą kadencję, będzie walczył z byłym prezydentem Lulą da Silvą w spodziewanym zaciętym wyścigu.

Bolsonaro wielokrotnie twierdził, że maszyny do głosowania są podatne na oszustwa wyborcze i oczekuje się, że będzie kwestionował wynik, jeśli zostanie pokonany.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Reclaim the net

Janusz Kowalski

Janusz Kowalski / Fot. PAP/Zbigniew Meissner Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Sebastian Kaleta w programie Roberta Mazurka w RMF FM mówił o swoim partyjnym koledze, Januszu Kowalskim.
  • Nazwał go “kontrowersyjnym” politykiem.
  • Powiedział, że został zdymisjonowany za “przestrzeganie przed skutkami pewnych decyzji”.
  • Zobacz też: Japonia na drodze do społeczeństwa bezgotówkowego

Wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości Sebastian Kaleta gościł w programie Roberta Mazurka w RMF FM. Poseł Solidarnej Polski mówił o swoim partyjnym koledze, Januszu Kowalskim, w kontekście nominacji na wiceministra rolnictwa.

Janusz Kowalski jest bardzo ekspresyjnym politykiem. Niekoniecznie jest bardzo lubiany, bo jest kontrowersyjny i zwolennicy opozycji raczej nie pałają do niego sympatią, jest bardzo charakterystyczny.

“Kowalski nie kpił z premiera”

Kaleta powiedział także podczas Porannej rozmowy:

Janusz Kowalski nie kpił z premiera. Janusz Kowalski konsekwentnie mówił o pewnych zagrożeniach związanych z polityką energetyczną Unii Europejskiej. Mówił o zagrożeniu dla polskiej energetyki. Uważam, że Janusz Kowalski nie trollował premiera Morawieckiego. Przestrzegał przed skutkami pewnych decyzji i za to został zdymisjonowany.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF24

Putin i Zełenski

Putin i Zełenski / Fot. Wikimedia Commons, Quotepark, przeróbka własna

  • Putin ogłosił niedawno, że Rosja nie boi się użyć broni atomowej.
  • Wypowiedź tę skomentował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
  • Co ciekawe, zdaniem Zełenskiego Putin nie naciśnie guzika dlatego, że… nie pozwoli mu na to społeczność międzynarodowa.
  • Zobacz też: Iran o konflikcie Azerbejdżan-Armenia: Nie będziemy milczeć

Zdaje się, że postawiona w obliczu militarnych porażek, Rosja zdecydowała się sięgnąć po przedostatni środek – groźbę użycia broni atomowej. W swoim wystąpieniu Putin oskarżył Zachód o „szantaż nuklearny”. Powiedział jednak, że Rosja ma wystarczająco dużo broni, aby odpowiednio zareagować i nie boi się jej użyć.

Wypowiedź tę skomentował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Nie wierzę, że użyje tej broni.

Co ciekawe, zdaniem Zełenskiego Putin nie naciśnie guzika dlatego, że… nie pozwoli mu na to społeczność międzynarodowa.

Nie wierzę, że świat pozwoli mu na jej użycie.

“Nie możemy iść na takie kompromisy”

Jednocześnie oznajmił, iż “nie możemy zajrzeć do głowy tego człowieka”.

Według Zełenskiego nie powinno się ulegać groźbom prezydenta Rosji.

Jutro Putin może powiedzieć: oprócz Ukrainy chcemy też części Polski, bo inaczej użyjemy broni jądrowej. Nie możemy iść na takie kompromisy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Magna Polonia

Pożar koksownika w Dąbrowie Górniczej

Wybuch koksownika w Dąbrowie Górniczej / Fot. Facebook

  • W czwartek około 14:50 strażacy z Dąbrowy Górniczej otrzymali zgłoszenie o pożarze w lokalnej koksowni.
  • Z relacji rzecznika Komendy Miejskiej PSP w Dąbrowie Górniczej Stefana Flaszy, doszło do wybuchu w jednej z hal.
  • Budynek w miejscu wybuchu i pożaru uległ częściowemu zawaleniu.
  • Do tej pory wiadomo sześciu rannych osobach, które zostały przetransportowane do szpitali.
  • Sprawą wybuchu zajmie się specjalna komisja, która ma ustalić przyczyny zdarzenia.
  • Zobacz także: Rząd zrezygnuje z KPO? Buda: “Nie będziemy żebrać o te środki”

W czwartek około 14:50 do Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej wpłynęło zgłoszenie o wybuchu w jednej z hal na terenie koksowni “Przyjaźń”. Rzecznik prasowy Stefan Flasza, poinformował o częściowym zawaleniu się budynku.

To budynek przemiału węgla, który jest zniszczony – częściowo się zwalił 

– przekazał w rozmowie z dziennikarką RMF FM Anną Kropaczek, rzecznik straży pożarnej w Dąbrowie Górniczej Stefan Flasza.

Czytaj więcej: Kurski zostanie na lodzie? “Kaczyński ma do niego żal”

Sześć osób rannych

Do wybuchu doszło w komorze węglowej na terenie koksowni “Przyjaźń”. Na miejscu pracuje w sumie 15 zastępów straży pożarnej w tym również śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – Ratownik 4 i 6. oraz Zespoły Ratownictwa Medycznego. Z najnowszych informacji wynika, że poszkodowanych jest w sumie 6 osób. Na miejscu cały czas trwa akcja gaśnicza i ratownicza.

Wszystkie osoby poszkodowane trafiły do szpitali. Dwie z nich trafiły śmigłowcem do szpitala św. Barbary w Sosnowcu i szpitala w Katowicach-Ochojcu. Pozostała czwórka pacjentów została przetransportowana karetkami naziemnymi – jeden do Dąbrowy Górniczej, jeden do Czeladzi i dwóch, z rozległymi oparzeniami, do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich

– poinformował dyrektor Rejonowego Pogotowia Ratunkowego w Sosnowcu Klaudiusz Nadolny.

Niestety z jego informacji wynika, że stan trzech pacjentów został określony jako stanowiący zagrożenie dla życia i zdrowia.

Po przeszukaniu miejsca zdarzenia nikogo więcej nie znaleziono. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną wybuchu. Będzie to wyjaśniać specjalna komisja.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/EPA/Materiały prasowe Kremla. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Zaledwie wczoraj tj. 21 września prezydent Władimir Putin ogłosił w Rosji częściową mobilizację.
  • To nie przeszkadza niemieckim ministrom na głoszenie kontrowersyjnych propozycji.
  • Między innymi minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser podkreśliła, że jej kraj otwarty jest na rosyjskich dezerterów.
  • Choć rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu twierdzi, że mobilizacja dotknie 300 tys. osób, to niezależne media ujawniają o wiele większą liczbę.
  • Serwis “Nowa Gazeta” podaje, że resort obrony może powołać nawet do miliona rezerwistów.
  • Zobacz także: Masowe protesty w Iranie. Kobiety palą swoje hidżaby

21 września prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił częściową mobilizację. Zgodnie ze słowami rosyjskiego ministra obrony chodzi o ok. 300 tys. osób. Decyzja o mobilizacji wywołała panikę w Rosji. Zawrotną popularnością cieszą się bilety lotnicze pozwalające na opuszczenie kraju. W kilka godzin wyprzedano bilety m.in. do Stambułu oraz Baku.

Dezerterzy zagrożeni poważnymi represjami mogą z reguły uzyskać międzynarodową ochronę w Niemczech

– stwierdziła minister spraw wewnętrznych Nancy Faeser z SPD.

Z kolei minister sprawiedliwości Marco Buschmann z FDP napisał na Twitterze, że Niemcy zapraszają każdego Rosjanina nienawidzącego działań wojennych Władimira Putina i kochającego liberalną demokrację.

Podobno wielu Rosjan opuszcza ojczyznę: każdy, kto nienawidzi sposobu Putina i kocha liberalną demokrację, jest mile widziany w Niemczech

– napisał na Twitterze minister sprawiedliwości Marco Buschmann.

Czytaj więcej: Protesty w Rosji. Setki Rosjan sprzeciwia się decyzji Putina [+WIDEO]

Utajniony punkt dekretu Putina

Jednak Rosja może się szykować do wcielenia do armii znacznie większej liczby obywateli, niż wskazane przez ministra obrony Siergieja Szojgu 300 tys. Mówi się nawet o milionie nowych rekrutów.

Tajny punkt dekretu prezydenta Rosji Władimira Putina pozwala Ministerstwu Obrony na mobilizację miliona osób

– informował w czwartek rosyjski niezależny serwis “Nowa Gazeta”.

Media szybko wyłapały, że w dekrecie zaraz po punkcie szóstym następuje punkt ósmy. W opublikowanej na oficjalnych stronach państwa wersji punkt siódmy dekretu ukryto za formułką do użytku służbowego.

Teraz “Nowa Gazeta” podała, powołując się na źródło w administracji prezydenckiej, że liczba, której dotyczy punkt 7, była kilkakrotnie zmieniana i że ostatecznie ustalono, że mobilizacja może dotyczyć miliona osób.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow stanowczo zaprzecza, aby dekret umożliwiał mobilizację tak dużej liczby obywateli. Stwierdził, że to jest po prostu nieprawda.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, rp.pl

  • W środę na polecenie prokuratury, policja zatrzymała dziennikarza Radosława M.
  • Prokuratura okręgowa w Warszawie, przedstawiła mu cztery zarzuty o podłożu pedofilskim.
  • Miał on wykorzystywać seksualnie dziewczynę poniżej 15 roku życia.
  • Podejrzany został zgodnie z decyzją sądu rejonowego osadzony na trzy miesiące aresztu.
  • Zobacz także: Uniwersytet Indiany wzniósł pomnik ku czci… Alfreda Kinseya. Naprawdę

W środę zatrzymany został były dziennikarz, który w przeszłości pracował m.in. dla Telewizji Publicznej Radosław M. Prokuratura okręgowa w Warszawie przedstawiła mu zarzuty dotyczące molestowania małoletniej poniżej 15 roku życia.

W toku czynności procesowych prokurator przedstawił Radosławowi M. zarzuty – doprowadzenia małoletniej poniżej 15 lat do poddania się innym czynnościom seksualnym, prezentowania treści pornograficznych małoletniemu, utrwalania treści pornograficznych z udziałem małoletniego poniżej 15 lat oraz posiadania treści pornograficznych z udziałem małoletniego 

– poinformowała rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Aleksandra Skrzyniarz.

Czytaj więcej: Czechy: Masz “pozytywny wynik na covid”? Nie możesz głosować

Trzy miesiące aresztu

Jak zaznaczyła, jednocześnie biorąc pod uwagę konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania przygotowawczego, prokurator skierował wniosek do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego. Sąd rejonowy w Warszawie pochylił się pozytywnie nad prośbą.

Sąd Rejonowy dla Warszawy Woli w Warszawie uwzględnił wniosek prokuratora i zastosował wobec mężczyzny tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy 

– zaznaczyła Skrzyniarz.

Radosław M. był m.in. reporterem “Panoramy” do 2016 roku. Wcześniej pracował w Polskim Radiu – w Programie I oraz Informacyjnej Agencji Radiowej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl