Gościem Jana Bodakowskiego na kanale Mediów Narodowych był Jacek Kotula, radny sejmiku województwa podkarpackiego. Polityk wybrany z list PiS twierdzi, że “w terenie PiS istnieje tylko na papierze”.
[PiS] nie spotyka się z wyborcami. Jak są jakieś objazdy pana Kaczyńskiego czy innych działaczy, to są zamknięte grona słuchaczy.
Przytoczył historię, jak w zeszłym roku próbował uczestniczyć w oficjalnym spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim w Filharmonii Rzeszowskiej.
Przy drzwiach jeden z asystentów europosła Poręby z PiSu powiedział, że nie mogę wejść. (…) Mrugnął do jednego z dwóch “goryli” z obstawy Kaczyńskiego, i mi zasłonili drogę. Tak wyglądają te “spotkania z wyborcami”.
Powiedział, że na Podkarpaciu ludzie “przejrzewają na oczy”, jeśli chodzi o działania partii rządzącej.
Ta władza czuje się bezkarna, (…) sitwa, klika, układy.
Uzdrowisko Rymanów
Podał przykład Uzdrowiska Rymanów. W uzdrowisku tym prezesem jest bliska osoba z rodziny marszałka Kuchcińskiego.
Ta pani prezes zrobiła sobie swojego kierowcę dyrektorem. Ten dyrektor jest asystentem społecznym posła Babinetza z PiSu. Zrobiła też panią dyrektor sekretarkę, a ta sekretarka jest blisko spokrewniona ze starostą z PiSu z Krosna.
Oznajmił, iż przez pół roku owo uzdrowisko było badane przez CBA. 10 sierpnia ponoć pani prezes podała się do dymisji. CBA chciało ją aresztować. Okazało się, że kobieta jest również sędziną w Trybunale Stanu, i ma immunitet. Z kolei aresztowana pani dyrektor “wyszła za kaucją”.
Z innych owoców działań PiS-u Jacek Kotula wspomniał między innymi o dzieciobójstwie prenatalnym oraz wzroście cen produktów.
Jak pisaliśmy we wrześniu, Fundacja Życie i Rodzina przygotowała wzory oświadczeń dla rodziców i nauczycieli, wychodzące naprzeciw próbom forsowania ideologii gender w szkołach. Teraz organizacja alarmuje o głosach ze strony nauczycieli o skali tego zjawiska w Polsce.
Jestem nauczycielką biologii z 15-letnim stażem. W klasie jest 33 uczniów, z czego dwie dziewczyny żądają, aby zwracać się do nich jak do chłopaków. Dyrektor umył ręce i mówi, żebym mówiła, jak sobie życzą. Pedagog szkolny także twierdzi, że nic się nie stanie, jeśli przychylę się do żądań moich uczennic. Dziękuję za dokumenty, rozwiewają moje wątpliwości – stwierdziła jedna z nauczycielek, cytowana przez Fundację.
Część pedagogów poddaje się forsowanym trendom.
U mojej żony w szkole dramat. Część nauczycieli już mówi do uczniów zgodnie z ich odczuciem. Moja żona trzyma pion i się nie daje, ale zaczyna być nacisk, aby też zgodziła się na tę głupotę. Ona nie chce, mówi, że dla niej to zmuszanie do nazywania czarnego białym – czytamy w innej wypowiedzi.
“Dziwna moda”
Inna z osób nazywa to zjawisko “dziwną modą”.
Już wysyłam Wasze dokumenty znajomym nauczycielom. Przyznam, że wspominali już, że u nich w pracy zaczął się pojawiać problem zaimków, dziwna moda – wskazuje.
Porzucone i przejęte rosyjskie czołgi, haubice i pojazdy opancerzone wspierają ukraińską kontrofensywę przeciwko siłom rosyjskim bardziej niż broń dostarczana z krajów zachodnich.
Od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji w lutym Ukraina zdobyła 460 rosyjskich czołgów, 92 samobieżne haubice, 448 bojowych wozów piechoty, 195 opancerzonych wozów bojowych i 44 wyrzutnie rakiet salwowych.
Rosjanie zdobyli 109 ukraińskich czołgów, 15 haubic i 16 bojowych wozów piechoty.
Porzucone i przejęte rosyjskie czołgi, haubice i pojazdy opancerzone wspierają ukraińską kontrofensywę przeciwko siłom rosyjskim bardziej niż broń dostarczana z krajów zachodnich. Poinformował o tym The Wall Street Journal, który wykorzystał publicznie dostępne dane do obliczenia ilości rosyjskiej broni zdobytej przez ukraińską armię od początku wojny i porównał ją z liczbą dostaw broni z Zachodu w tym samym okresie.
Od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji w lutym Ukraina zdobyła 460 rosyjskich czołgów, 92 samobieżne haubice, 448 bojowych wozów piechoty, 195 opancerzonych wozów bojowych i 44 wyrzutnie rakiet salwowych. Wynika to ze zdjęć i filmów rosyjskiego sprzętu zamieszczanych w mediach, które przeanalizował serwis Oryx. Rzeczywista ilość rosyjskiej broni w ukraińskich rękach jest prawdopodobnie wyższa, gdyż nie cały sprzęt został uwieczniony na zdjęciach czy materiałach filmowych.
Ukraina rozpoczęła późnym latem kontrofensywę na południu i północnym wschodzie kraju, gdzie błyskawicznie odzyskała dużą część zajętego przez Rosjan terytorium w rejonie Charkowa. Według WSJ, zwłaszcza ten kontratak pozostawił setki sztuk rosyjskiej broni w rękach Ukraińców, ponieważ rosyjska armia porzuciła swoją ciężką broń i składy zaopatrzenia w bezładnym odwrocie.
W połączeniu z bronią, którą armia ukraińska zdobyła po kwietniowym wycofaniu się wojsk rosyjskich z północy po nieudanej próbie zajęcia Kijowa, Moskwa stała się według publicznie dostępnych informacji “największym dostawcą broni” na Ukrainę pod względem ilościowym; w niektórych przypadkach Zachód znacznie ją wyprzedził. WSJ zauważa jednak, że broń dostarczana przez kraje zachodnie jest zwykle bardziej nowoczesna i celna.
Porzucony sprzęt
Rusłan Andrijko mówi:
Mamy tyle łupów, że nie wiemy co z nimi zrobić. Zaczynaliśmy jako batalion piechoty, a teraz jakby stajemy się batalionem zmechanizowanym.
Szef sztabu ukraińskiego batalionu artylerii na froncie charkowskim powiedział:
Rosjanie nie mają już przewagi ogniowej. Zniszczyliśmy wszystkie ich jednostki artylerii przed rozpoczęciem ofensywy, a potem zaczęliśmy posuwać się do przodu tak szybko, że nie mieli nawet czasu na zatankowanie i załadowanie swoich czołgów. Po prostu uciekli i zostawili wszystko za sobą.
Rosja w trakcie swojej kampanii zdobywała także ukraińską broń, zwłaszcza na początku inwazji, gdy przejęła kontrolę nad dużą częścią Ukrainy. Jak podaje portal Oryx, Rosjanie zdobyli 109 ukraińskich czołgów, 15 haubic i 16 bojowych wozów piechoty.
WSJ zauważa, że Zachód nie wysłał na Ukrainę żadnych czołgów zachodniej produkcji. Kijów otrzymał m.in. 230 zmodernizowanych czołgów T-72 z Polski i kilkadziesiąt kolejnych z Czech. Pomoc amerykańska i europejska koncentrowała się przede wszystkim na broni artyleryjskiej, takiej jak amerykańskie haubice M777 i Paladin, niemieckie haubice PzH 2000 i polskie haubice AHS Krab oraz amerykańskie wyrzutnie rakiet salwowych HIMARS.
Niepodległość Polski została ogłoszona przez Radę Regencyjną 7 października 1918 roku. Był to jedyny polski organ władzy uznawany wtedy na arenie międzynarodowej, utworzony przez niemieckie i austro-węgierskie władze okupacyjne. Polska Deklaracja Niepodległości zaczyna się od słów:
Wielka godzina, na którą cały naród polski czekał z upragnieniem, już wybija.
Stało się to z inicjatywy księcia Zdzisława Lubomirskiego. Jeden z podstawowych wymogów stawianych państwu przez społeczność międzynarodową został wypełniony. Deklaracja Niepodległości zerwała wszelkie więzy i podporządkowanie państwom zaborczym Królestwa Polskiego. Rząd podjął działania mające na celu rozbrojenie wojsk zaborczych oraz przejęcie wojskowych struktur w skład Polskiej Siły Zbrojnej.
“Niech żyje niepodległa zjednoczona Polska”
14 października polscy żołnierze przysięgali na wierność Polsce, a przysięgę od nich przyjmował książę Zdzisław Lubomirski. Powoławszy się na słynne “14 punktów Wilsona”, Rada Regencyjna ogłaszała utworzenie Państwa Polskiego, które obejmowało wszystkie polskie ziemie z dostępem do morza i nawoływała poddanych do zjednoczenia i pracy na rzecz odbudowy kraju.
Leon Chojecki przygotował marsz na fortepian z tej okazji. Częstym zawołaniem było “Niech żyje niepodległa zjednoczona Polska”.
10 listopada do Polski przybył Józef Piłsudski. 11 listopada Rada Regencyjna przekazała władze w jego ręce. Rzeczpospolita nie odrodziła się jako katolicka monarchia.
Niemcy znalazły się w obliczu kryzysu energetycznego. Jedni jako powód tegoż podają działalność Rosji, drudzy sankcje na nią nałożone. W sierpniu tego roku rząd Niemiec postanowił oszczędzać energię zimą. Ma się to przyczynić do zmniejszenia zużycia gazu o 2-2,5%.
By to osiągnąć, podjęte być mają konkretne działania. W tym obniżenie temperatury ogrzewania budynków użyteczności publicznej do 19 stopni, wyłączenie reklamy zewnętrznej i oświetlenia budynków oraz zabytków w godzinach od 22:00 do 6:00. Co więcej, właściciele sklepów będą mieli zakaz utrzymywania otwartych drzwi przez długi czas.
Niemiecki rząd liczył także na inicjatywę ze strony mieszkańców. Jak się jednak okazało, konsumpcja gazu wzrosła. Urzędnicy mają zbadać, czy jedyną przyczyną była pogoda.
“Przemysłowe muzeum”
Tymczasem prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Chemicznego Markus Steilemann stwierdził, że państwu grozi przejście z kraju przemysłowego do “przemysłowego muzeum”. Jako przyczynę podał politykę energetyczną federalnego rządu.
“Misja” rozpocznie się w październiku, i ma potrwać maksymalnie dwa miesiące.
Armenia i Azerbejdżan potwierdziły swoje zobowiązanie do przestrzegania Karty Narodów Zjednoczonych oraz “deklaracji z Ałma Aty z 1991 roku, w której obie strony uznały wzajemnie swoją integralność terytorialną i suwerenność”.
W zeszłym miesiącu po obu stronach zginęło co najmniej 286 osób, zanim wynegocjowany przez USA rozejm zakończył najgorsze starcia od 2020 roku, kiedy to narastające napięcie przerodziło się w wojnę.
“Misja” rozpocznie się w październiku, i potrwa maksymalnie dwa miesiące – wynika ze wspólnego oświadczenia wydanego po rozmowach premiera Armenii Nikola Pasziniana, prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa, szefa państwa francuskiego Emmanuela Macrona i przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela.
Była zgoda Armenii na ułatwienie cywilnej misji UE wzdłuż granicy z Azerbejdżanem. Azerbejdżan zgodził się na współpracę z tą misją w zakresie, w jakim jej to dotyczyło.
Zobowiązanie
Stwierdzili również, że Armenia i Azerbejdżan potwierdziły swoje zobowiązanie do przestrzegania Karty Narodów Zjednoczonych i “deklaracji z Ałma Aty z 1991 roku, w której obie strony uznały wzajemnie swoją integralność terytorialną i suwerenność”.
W zeszłym miesiącu po obu stronach zginęło co najmniej 286 osób, zanim wynegocjowany przez USA rozejm zakończył najgorsze starcia od 2020 roku, kiedy to narastające napięcie przerodziło się w wojnę.
Krzysztof Bosak / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Bosak zrecenzował w Sejmie ustawę deregulacyjną.
Jest ona wg niego owocem dopuszczenia po siedmiu latach rządów konserwatywnej mniejszości w PiS-ie do legislacji.
Pochwalił chęć podniesienia kwot, od których należy się podatek od spadków i darowizn, choć wolałby, aby został on zlikwidowany.
Krzysztof Bosak podczas wystąpienia z mównicy sejmowej zrecenzował ustawę deregulacyjną, która według niego jest owocem dopuszczenia po siedmiu latach rządów konserwatywnej mniejszości w PiS-ie do legislacji.
To zdumiewające, że dopiero po siedmiu latach rządów tzw. “prawicy” mamy jakiś projekt idący w kierunku deregulacyjnym, a nie upaństwawiania, centralizowania i podnoszenia podatków. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale skoro się pojawiła, to warto się jej przyjrzeć.
Najpierw Bosak wymienił to, co ocenia za pozytywne. Pochwalił chęć podniesienia kwot, od których należy się podatek od spadków i darowizn, choć wolałby, aby został on zlikwidowany. Liberalizację obrotu gruntami leśnymi ocenił jaką zmianę w dobrym kierunku, ale właściwie bez znaczenia.
Na rynek nieruchomości w żaden szczególny sposób to nie wpłynie.
Ingerencja państwa w wychowanie młodzieży?
Następnie odniósł się do ingerencji państwa w udział młodzieży w polowaniach, którą nazwał “idiotycznym pomysłem lewackim” wprowadzonym przez PiS w 2018 roku.
Było to wprowadzone intencjonalnie jako uderzenie w tradycję łowiecką, (…) która zawsze łączyła się ze zdolnościami obronnymi naszego narodu (…). Siedemnastoletni mężczyzna może walczyć, powinien uczyć się posługiwania bronią.
Więcej można zobaczyć na nagraniach.
🔴@krzysztofbosak: To zdumiewające, że DOPIERO PO 7 LATACH rządów tzw. “prawicy” mamy jakiś projekt idący w kierunku DEREGULACYJNYM, a nie upaństwawiania, centralizowania i podnoszenia podatków. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale skoro się pojawiła, to warto się jej przyjrzeć. pic.twitter.com/CxPeFoyTbf
Wrocławski Klub Sportowy “Śląsk Wrocław” i stadion dostają spore sumy z podatków. Wrocławski ogród zoologiczny od maja 2018 do maja 2022 roku wręczył WKS więcej niż 4,5 mln zł. Ponad dwa miesiące temu zoo oznajmiło, że płaciło za “najem nieruchomości”.
Chodziło o reklamę zoo na ogrodzeniu stadionu, a konkretnie na banerach. Portal TuWrocław podaje:
Zoo stało się także (…) najemcą loży S-VIP, którą WKS reklamuje tak: prestiżowa 12-osobowa loża S-VIP na wyłączność, wydzielony balkon z krzesełkami klasy biznes w sektorach LV1 lub LV3, bogate tematyczne menu w formie bufetu szwedzkiego, piwo, wino, wódka i whisky (…).
W kwietniu 2022 roku zoo wydało 10 tysięcy zł netto za bilety na mecze, z których mogą skorzystać jego pracownicy.
“Mówiono o tragicznej sytuacji”
Radny Rady Miejskiej Wrocławia Robert Grzechnik napisał na Twitterze, iż wrocławskie zoo prosiło dwa lata temu o wsparcie finansowe.
Wielu z Wrocławian pomogło kupując wołczery, czy wpłacając darowizny. Okazuje się, że od początku kadencji Ogród wspiera finansowo WKS (razem na 4,5 mln zł) i robił to także w 2020 roku, gdy mówiono o tragicznej sytuacji.
Dwa lata temu wrocławskie ZOO prosiło o wsparcie finansowe. Wielu z Wrocławian pomogło kupując wołczery, czy wpłacając darowizny. Okazuje się, że od początku kadencji Ogród wspiera finansowo WKS (razem na 4,5 mln zł) i robił to także w 2020 roku, gdy mówiono o tragicznej sytuacji
Działacz Fundacji Pro – prawo do życia protestował pod przychodnią ginekologiczną i pokazywał wizerunki ofiar zbrodni aborcji. Został prawomocnie ukarany za prezentowanie “nieprzyzwoitego plakatu”. Przedwczoraj Sąd Najwyższy uniewinnił wolontariusza.
Umieszczanie nieprzyzwoitych treści w miejscu publicznym to czyn z art. 141 Kodeksu wykroczeń. Wspomniany mężczyzna w pobliżu przychodni ginekologicznej umieścił plakat przedstawiający ciała zamordowanych nienarodzonych ludzi. Sąd Rejonowy uznał go winnym. Sąd Okręgowy w drugiej instancji utrzymał zaskarżony wyrok w mocy. Kasacja została wywiedziona przez Prokuratora Generalnego, a uzupełniona przez Instytut Ordo Iuris.
Sąd Najwyższy
Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego, działacz jest niewinny. Polonia Christiana pisze, że jest to trzeci wyrok Sądu Najwyższego, który potwierdza zgodność z prawem stanowionym publicznego ukazywania zdjęć przedstawiających ofiary dzieciobójstwa prenatalnego.
Obrończyni obwinionego adw. Magdalena Majkowska z Zarządu Ordo Iuris skomentowała:
Sąd Najwyższy konsekwentnie w swoich orzeczeniach opowiada się za prawem do pokazywania prawdy o aborcji. Zarówno orzecznictwo polskich sądów z Sądem Najwyższym na czele, jak i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jest zgodne co do tego, że istotność sporu o aborcję jest na tyle wysoka, by dopuszczać w jego ramach używanie mocnych środków wyrażania opinii. Nie można odmówić ochrony takim wypowiedziom wyłącznie ze względu na drastyczność ich treści.
W niedzielę 9 października 2022 roku we Wrocławiu będzie miał miejsce Marsz dla życia i rodziny pod hasłem „I ślubuję Ci”. Tematem tegorocznej edycji jest Sakrament Małżeństwa. Marsz dla życia i rodziny „jest manifestacją przywiązania do wartości rodzinnych i poszanowania życia każdej osoby, od poczęcia do naturalnej śmierci”.
Kiedy? Gdzie?
Wrocławski Marsz dla życia i rodziny poprzedzi Msza święta o godzinie 12:00 w Bazylice pw. św. Elżbiety Węgierskiej (przy rynku). Następnie o 13:00 spod kościoła garnizonowego wyruszy pochód, który przejdzie: Odrzańską, Rynkiem, obok pręgierza, Kotlarską, Piaskową, Mostem Piaskowym, Świętej Jadwigi, Mostem Tumskim, Katedralną i dojdzie na Plac Katedralny.
Co uczestnicy Marszu dla życia i rodziny we Wrocławiu będą manifestować?
Chcemy przekazać wrocławianom, jakie wartości są dla nas ważne: prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, godność człowieka, niezależnie od wieku i stanu zdrowia. Pokażemy, jak ważne jest dla nas małżeństwo kobiety i mężczyzny. Jedno na całe życie. Że jest piękne, a wzajemna miłość małżonków owocuje dziećmi, które powinny zostać przyjęte niezależnie od tego, czy są zdrowe czy chore.
Arcybiskup Józef Kupny, metropolita wrocławski, objął Marsz dla życia i rodziny we Wrocławiu honorowym patronatem. Z kolei za koordynację Marszów w Polsce odpowiada Centrum Życia i Rodziny.