Fot. Twitter

Nowa galeria sztuki Liljevalch w Sztokholmie została ostro skrytykowana za wygląd. Budynek, choć nieukończony, został okrzyknięty “najbrzydszym nowym budynkiem w 2020 roku”.

Nowa galeria sztuki Liljevalch w Sztokholmie nie została jeszcze ukończona, ale mimo to wywołała dyskusję swoim niecodziennym wyglądem. Specyficzna bryła wywołała falę negatywnych reakcji ze strony społeczeństwa. Betonowa konstrukcja, przypominająca bunkier została wręcz uznana “najbrzydszym nowym budynkiem roku 2020”. “W 2013 roku miasto Sztokholm ogłosiło konkurs architektoniczny na rozbudowaną galerię sztuki w Liljevalchs na Djurgården, a budynek wkrótce gotowy na oficjalną inaugurację w sierpniu” – informuje szwedzki Samnytt.se.

Choć niedokończona, galeria sztuki została już doceniona przez krytyków. “Budynek otrzymał tegoroczną nagrodę Kasper Turkey Prize, która od 2017 roku jest przyznawana przez stowarzyszenie Arkitekturupproret za „najbrzydszą nową produkcję” w poprzednim roku” – czytamy. “Za Liljevalchs stoi firma architektoniczna Wingårdhs, należąca do Gerta Wingårdha, która zajęła pierwsze, trzecie i piąte miejsce. Na ogólną liczbę 12 514 głosów realizowany projekt uzyskał najwyższą ilość 3,595 głosów, w porównaniu do 1 632 głosów na drugą opcję”.

Mimo, iż projekt wybrano demokratycznie, nie okazał się on być najlepszym. Galeria sztuki już teraz straszy, a publiczne opinie na jej temat nie mogą podnosić architektów na duchu. “Czy powinniśmy nazwać to sarkofagiem Gerta czy jego mauzoleum i mieć nadzieję, że tego typu architektura wkrótce trafi do grobu? Budowa „skrzynki na wino” stała się koncepcją w szwedzkim świecie architektonicznym. Zwłaszcza, gdy, tak jak w tym przypadku, wysadzasz nowy i odbiegający od normy budynek w popularnym historycznym otoczeniu, w stylu, który wyróżnia się i prowokuje, zamiast pasować i harmonizować. Ten pastisz z bunkra to makabryczny betonowy blok z perforowanymi otworami, który najbardziej przypomina wbudowane dna butelek” – czytamy przytoczoną na temat projektu opinię.

O tym, iż galeria sztuki faktycznie budzi niesmak społeczeństwa, świadczą również inne, niepochlebne komentarze. Szwedzcy Internauci uzasadnili bowiem, dlaczego projekt okrzyknięto “najbrzydszym nowym budynkiem”. “To jest tak okropne, iż pozostaje tylko jedna opcja – zerwij to wszystko i zacznij od nowa. Ci, którzy to zaprojektowali i zaakceptowali budynek – wstyd! Zniszczyliście starożytne środowisko!” – piszą komentujący. “To kopia niemieckiego bunkra dla łodzi podwodnych!!! Mimo wielokrotnych bombardowań pozostaje tam do dziś, możemy mieć tylko nadzieję, iż ta będzie krótkotrwała”. “Zasłużona ocena, budynek jest brzydki” – stwierdzają bez ogródek zniesmaczeni Szwedzi.

SVT

/ fot. pixabay

“Nietolerancję wobec osób LGBT+ przyniósł Afryce kolonializm” – głosi Krytyka Polityczna, publikując artykuł z Open Democracy. Zdaniem autora tekstu, niechęć wobec LGBT+ w krajach Czarnego Kontynentu importowano z Zachodu.

  • Obarczanie białych ludzi Zachodu za wszelkie zło tego świata trwa w najlepsze.
  • Autor artykułu z Open Democracy, zamieszczonego przez Krytykę Polityczną twierdzi wręcz, iż to biali są winni “homofobii” wobec LGBT+ w Afryce.
  • Jego zdaniem, to kolonializm przyniósł do Afryki niechęć wobec mniejszości seksualnych, które przedtem rzekomo nie miały problemów z akceptacją środowiska.
  • Przeczytaj również: [OPINIA] Zgierski: Gdula objaśnia Polakom marksizm kulturowy. Czyli to nie teoria spiskowa?

Zdaniem autora, wszelka niechęć wobec LGBT+, jaką można obserwować w Afryce, jest, rzecz jasna, winą białego kolonializmu. Tytuł artykułu “Nietolerancję wobec osób LGBT+ przyniósł Afryce kolonializm” jasno wskazuje na clue sprawy. Okazuje się bowiem, iż biali Europejczycy nie tylko zniewalali czarnoskórych, ale i nieśli ze sobą ziarno nietolerancji wobec wszelakich mniejszości seksualnych. “Istniejące w krajach Afryki zakazy wymierzone w osoby LGBTQ+ zostały zaimportowane z Zachodu” – czytamy już na wstępie.

Po cóż kolonizatorzy “zaimportowali” Afryce owe zakazy? Otóż, miały one rzekomo “unieważnić rdzenne formy kultury”. “Posłużyły kolonizatorom do unieważnienia rdzennych form kultu, sposobu zawierania małżeństw, systemów rodzinnych i innych elementów afrykańskich kultur” – stwierdza autor. Cóż jednak rozpoczęło cały temat? Otóż okazuje się, iż w Ghanie ma narastać homofobia. Objawiła się ona zaś po raz pierwszy w ten sposób, iż Narodowa Koalicja na rzecz Praw Seksualnych Człowieka i Wartości Rodzinnych odrzuciła propozycję edukacji seksualnej w szkołach. “Od kilku tygodni media w Ghanie wypełnia homofobiczna retoryka” – stwierdza autor z widocznym niepokojem.

“Pojawiła się w reakcji na to, że w styczniu tego roku społeczność LGBT+ w Ghanie otworzyła nowe biuro i zorganizowała zbiórkę pieniędzy oraz porady prawne. Przygrywką do tej sytuacji był rok 2019, kiedy to Narodowa Koalicja na rzecz Praw Seksualnych Człowieka i Wartości Rodzinnych (w skład której wchodzą m.in. rada chrześcijan, plemienni przywódcy, konferencja Episkopatu, rada zielonoświątkowa i charyzmatyczna, Atta-Mills Institute i Koalicja Organizacji Muzułmańskich w Ghanie) sprzeciwiła się propozycjom wprowadzenia kompleksowej edukacji seksualnej do programu nauczania w szkołach, twierdząc, że jest to próba propagowania praw osób LGBT+ w Ghanie” – czytamy.

“Rząd ugiął się pod presją i odrzucił ten pomysł, jednak skala niezgodnych z prawdą przekonań i nieporozumień, które rozprzestrzeniły się na skutek tamtych wydarzeń i które są w dalszym ciągu rozpowszechniane, wskazuje na palącą potrzebę edukacji seksualnej” – przekonuje autor, pewien, iż co jak co, ale akurat edukacja seksualna jest Afryce, a szczególnie Ghanie, niezbędnie potrzebna.

Dalej autor stara się udowodnić, iż LGBT+ jest niemal “stare jak świat”, a zatem rdzenni mieszkańcy powinni je uszanować i zezwolić na edukację seksualną dzieci. “Część komentarzy bazuje na starym jak świat stwierdzeniu, że wszystko, co wykracza poza stosunki heteroseksualne i binaryzm płciowy, jest „niezgodne z naturą”. Całkowicie ignorują przy tym liczne dowody na to, że relacje homoseksualne i interseksualność są czymś naturalnym od zarania dziejów” – żali się, by za moment podać jako argument za akceptacją LGBT+ fakt, iż przecież “wyznawcy wielkich religii kłamią, kradną i zdradzają”. “Inni zaklinają się, że społeczność LGBT+ jest wrogiem chrześcijaństwa, islamu i innych religii, nie bacząc na to, że ich wyznawcy cudzołożą, kłamią, zdradzają, kradną i dopuszczają się wszystkich grzesznych czynów, których zabrania im ich wiara” – twierdzi autor. Dodaje on, iż Afryce brakuje akceptacji dla LGBT+ z winy… białych kolonizatorów.

“To, że w styczniowym wydarzeniu brali udział ambasadorowie Australii, Unii Europejskiej i Danii, przedstawia się jako wyraźny sygnał, że bogate i wpływowe państwa Zachodu usiłują narzucić Ghanie ideologię LGBT+. Tymczasem to właśnie zakazy wymierzone w związki jednopłciowe zostały zaimportowane z Zachodu, gdy brytyjscy kolonizatorzy wprowadzili prawo zakazujące „sodomii” w ówczesnym Złotym Wybrzeżu” – przekonuje. Dowodzi również, iż źle się dzieje mniejszościom seksualnym w Afryce.

“24 lutego policja zrobiła nalot na biuro organizacji LGBT+, dokonując jego zamknięcia, po czym prezydent Ghany Nana Akufo-Addo publicznie zdeklarował się jako przeciwnik legalizacji małżeństw jednopłciowych” – czytamy. Artykuł kończy się jednak “pozytywnym przesłaniem”, iż ostatecznie, “mimo to pochód ku pełni praw dla osób LGBT+ właśnie się rozpoczął”. “I ostatecznie zwycięży, tak jak idea równości płci i ras, zniesienie niewolnictwa i inne postulaty, które kiedyś uważano za niemożliwe do zrealizowania” – przekonuje autor tekstu.

Krytyka Polityczna

/ Fot. YouTube/ screen

9-letnia imigrantka została znaleziona nieprzytomna na wyspie po meksykańskiej granicy USA. Dziewczynki nie udało się uratować.

Według władz federalnych, 9-letnia imigrantka utonęła podczas próby przedostania się wraz z rodziną przez Rio Grande do Teksasu. Jest to pierwsza śmierć dziecka, jaką zgłoszono podczas trwania kryzysu migracyjnego na południowo-zachodniej granicy USA. Agenci Straży Granicznej Stanów Zjednoczonych odpowiedzieli na wezwanie o pomoc. Na miejscu znaleźli matkę z dwójką dzieci, cała trójka była nieprzytomna. Matka i młodsze dziecko zostali reanimowani, 3-letni chłopiec przeżył.

Niestety starsze dziecko, 9-letnia imigrantka, nie została uratowana. Przetransportowano ją na pogotowie Eagle Pass w Teksasie, jednak dziewczynka nie zareagowała na próby reanimacji. Ostatecznie, uznano ją za zmarłą zgodnie z oświadczeniem wydanym przez federalną agencję celną i graniczną USA. Uratowana matka dzieci jest Gwatemalką. Dzieci z kolei, a zatem również 9-letnia imigrantka, były obywatelami Meksyku.

“Austin L. Skero II, główny agent patrolowy w sektorze Straży Granicznej Del Rio w południowym Teksasie, powiedział, że jego agenci uratowali ponad 500 migrantów próbujących nielegalnie wjechać do USA od początku bieżącego roku podatkowego, który rozpoczął się w październiku” – informuje The New York Times. Według danych CBP w tym okresie zmarło łącznie 82 migrantów. 9-letnia dziewczynka nie jest zatem pierwszą ofiarą masowej imigracji, która zaczęła się jeszcze w chwili, gdy Joe Biden kandydował na stanowisko prezydenta USA. Obietnice wyborcze Bidena zwabiły bowiem tysiące nielegalnych imigrantów, którzy zaczęli dosłownie szturmować granicę. Jak się okazuje, nieraz z tragicznym skutkiem.

The New York Times

Ksiądz proboszcz Mirosław Matuszny

/ Fot. Facebook

Każdy, kto będzie chciał, będzie mógł wziąć udział w liturgii Triduum Paschalnego w podlubelskim Snopkowie. Proboszcz tamtejszej parafii, ksiądz Mirosław Matuszny, z uwagi na obowiązujące obostrzenia, przeniósł liturgię na zewnątrz kościoła.

  • Proboszcz parafii św. Karoliny Kózkówny w Snopkowie pod Lublinem, ks. Mirosław Matuszny, postanowił zarówno uszanować obowiązujące obostrzenia, jak i umożliwić wszystkim chętnym obecność na uroczystościach Wielkiego Tygodnia i Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.
  • Uroczystości odbędą się na świeżym powietrzu.
  • Nabożeństwa Wielkiego Czwartku oraz Wielkiego Piątku rozpoczną się w Snopkowie o godz. 18. Liturgia Wielkiej Soboty natomiast o godz. 20. Z kolei Msza rezurekcyjna zaplanowana jest na 6 rano.
  • Zobacz także: Ubeckie metody Lewicy. Zgłaszają księży do sanepidu za łamanie zaleceń

Według aktualnych zarządzeń władz, na każde 20 m kw. kościoła może przypadać jedna osoba z zachowaniem odległości minimum 1,5 metra. W przypadku przynajmniej części świątyń może to oznaczać, że nie wszyscy zainteresowani wierni mogą uczestniczyć w liturgii. Ksiądz Mirosław Matuszny postanowił zarówno uszanować obowiązujące obostrzenia, jak i umożliwić wszystkim chętnym obecność na uroczystościach Wielkiego Tygodnia i Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

To już nie pierwszy raz, gdy ks. Matuszny stosuje w Snopkowie takie rozwiązanie. Do parafii św. Karoliny Kózkówny trafił z tej pod wezwaniem Nawrócenia św. Pawła w Lublinie. W ubiegłym roku decyzję o jego przeniesieniu podjął metropolita lubelski, abp Stanisław Budzik. Ks. Matuszny w czasie swojej posługi w Lublinie zasłynął wieloma inicjatywami. W marcuubiegłego roku, po wprowadzeniu ograniczeń zgromadzeń w kościołach, zorganizował samotną procesję ulicami Lublina. Kapłan modlił się i chodził z relikwiami św. Antoniego. Wydarzenie było transmitowane online. O akcji wspomniały media z całego świata.

Nabożeństwa Wielkiego Czwartku oraz Wielkiego Piątku rozpoczną się w Snopkowie o godz. 18. Liturgia Wielkiej Soboty natomiast o godz. 20. Z kolei Msza rezurekcyjna zaplanowana jest na 6 rano.

lublin.gosc.pl, kurierlubelski.pl

Biskup Jan Piotrowski

/ Fot. YouTube

– Kościoły i kaplice niech będą otwarte od rana do wieczora, a według roztropnego uznania także i w nocy – napisał biskup kielecki Jan Piotrowski w słowie do wiernych skierowanym na Niedzielę Palmową. Podkreślił, że katolicy mają prawo do poszanowania ich potrzeb duchowych i nie potrzebują „pouczeń”.

  • Biskup kielecki Jan Piotrowski w słowie do wiernych skierowanym na Niedzielę Palmową odniósł się do sprawy limitów wiernych w kościołach.
  • Kościoły i kaplice niech będą otwarte od rana do wieczora, a według roztropnego uznania także i w nocy – napisał.
  • Do naszych kościołów i kaplic nie wchodzi się za biletami, ale przychodzą wyłącznie ci, którzy mają takie potrzeby – podkreślił.
  • Zobacz także: Ubeckie metody Lewicy. Zgłaszają księży do sanepidu za łamanie zaleceń

– Sytuacja w jakiej się znajdujemy ogranicza nasz dostęp do
sakramentów świętych, ale jako obywatele chcemy zrozumieć dobro wynikające z tych ograniczeń – zaznaczył biskup kielecki. – Nie życzymy sobie jednak ciągłych pouczeń instruktorów nowego ładu ideologicznego, kulturowego i obyczajowego, którzy niestety w ostatnich miesiącach nie mieli odwagi innym zwracać uwagi, kiedy powszechnie łamano prawo – podkreślił.

– Jako katolicy nie jesteśmy obywatelami drugiej kategorii, a nasze parafie nie są korporacjami, ale żywymi wspólnotami wiary – wskazał bp Jan Piotrowski. – Do naszych kościołów i kaplic nie wchodzi się za biletami, ale przychodzą wyłącznie ci, którzy mają takie potrzeby. W tym też duchu, drodzy bracia i siostry, i wy, bracia kapłani, odczytujmy znaki czasu, aby dla nikogo nie być zgorszeniem – podkreślił. – Bądźcie dla siebie nawzajem wyrozumiali, a kościoły i kaplice niech będą otwarte od rana do wieczora, a według roztropnego uznania także i w nocy – zaapelował.

– Mimo panującej pandemii i wynikających z niej ograniczeń
sanitarnych, nadchodzące święta Zmartwychwstania Pańskiego nie utracą nic ze swojej natury, bowiem miłość, jaką Bóg dzieli z nami w Jezusie Chrystusie zmartwychwstałym jest wciąż taka sama – napisał biskup. Cały list można przeczytać po kliknięciu w ten link.

diecezja-kielce.pl

Podpisanie 25-letniego porozumienia między Chinami a Iranem.

/ Fot. YouTube

Dwa azjatyckie mocarstwa wzmacniają swój wieloletni sojusz gospodarczy i polityczny. Chiny i Iran zawarły strategiczne partnerstwo. W ostatnich dniach doszło do podpisania 25-letniej umowy o współpracy między oboma państwami.

  • W Teheranie doszło do podpisania 25-letniej umowy o współpracy między Iranem a Chinami. To zacieśnia partnerstwo obu państw.
  • Nasze stosunki z Iranem nie będą uzależnione od sytuacji bieżącej, ale będą trwałe i strategiczne – podkreślił przed telewizyjną ceremonią podpisania umowy minister spraw zagranicznych ChRL Wang Yi.
  • Iran dołączy do wielomiliardowego chińskiego programu infrastrukturalnego, który ma rozciągać się od Azji Wschodniej do Europy.
  • Szef chińskiego MSZ obiecał, że Chiny dostarczą także więcej szczepionek przeciwko koronawirusowi.
  • Rzecznik irańskiego MSZ określił podpisane porozumienie „mapą drogową” dla handlu i współpracy gospodarczej i transportowej.
  • Zobacz także: Były przywódca Niemiec otrzyma nagrodę z rąk Prezydenta Andrzeja Dudy

– Stosunki między dwoma krajami osiągnęły obecnie poziom strategicznego partnerstwa, a Chiny dążą do kompleksowej poprawy relacji z Iranem – stwierdził minister spraw zagranicznych ChRL Wang Yi. – Nasze stosunki z Iranem nie będą uzależnione od sytuacji bieżącej, ale będą trwałe i strategiczne – podkreślił przed telewizyjną ceremonią podpisania umowy. Strategiczne partnerstwo, jakie podejmują Chiny i Iran może być odpowiedzią na sankcje, jakimi zostały obłożone ze strony USA.

Na mocy podpisanego porozumienia Iran dołączy do wielomiliardowego chińskiego programu infrastrukturalnego, który ma rozciągać się od Azji Wschodniej do Europy. Projekt ten ma na celu znaczne rozszerzenie wpływów gospodarczych i politycznych Chin.

Szef chińskiego MSZ obiecał, że Chiny dostarczą także więcej szczepionek przeciwko koronawirusowi do Iranu. Rzecznik irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych Saeed Khatibzadeh powiedział, że podpisane porozumienie o współpracy jest „mapą drogową” dla handlu i współpracy gospodarczej i transportowej, ze szczególnym uwzględnieniem sektorów prywatnych obu krajów.

reuters.com

Wrocław

/ Fot. Paweł Kubala

W kwietniu we Wrocławiu swoją działalność rozpocznie Koalicja Organizacji Mniejszości Imigrantów. To pomysł władz tego miasta, mający na celu wspieranie m.in. Ukraińców. Zdaniem wrocławskiego magistratu są oni narażeni choćby na nietolerancję i dyskryminację.

  • Koalicja Organizacji Mniejszości Imigrantów to jeden z pomysłów miasta Wrocław, skierowanych m.in. do przybywających tam Ukraińców.
  • Innym jest kampania edukacyjno-informacyjna o Ukrainie, widoczna m.in. w pojazdach MPK.
  • Wrocław to miasto polsko-ukraińskiego dialogu – podkreśliła Olga Chrebor, pełnomocniczka prezydenta Wrocławia ds. mieszkańców pochodzenia ukraińskiego.
  • Zobacz także: Były przywódca Niemiec otrzyma nagrodę z rąk Prezydenta Andrzeja Dudy

Koalicja Organizacji Mniejszości Imigrantów to nie jedyny wrocławski pomysł skierowany do imigrantów. Innym jest kampania edukacyjno-informacyjna o Ukrainie, widoczna m.in. w pojazdach MPK. – Mam nadzieję, że będzie to również bardzo miły gest dla samych Ukraińców mieszkających we Wrocławiu, którzy tęsknią za swoim krajem. Szczególnie teraz, w czasach pandemii, gdy nie mogą odwiedzać swoich rodzinnych stron – podkreśliła Olga Chrebor, pełnomocniczka prezydenta Wrocławia ds. mieszkańców pochodzenia ukraińskiego.

– Wrocław to miasto polsko-ukraińskiego dialogu. Dzięki kampanii mieszkańcy będą mogli poznać Ukrainę taką, jak widzą ją wrocławianie ukraińskiego pochodzenia. To kraj ciepły i fascynujący – stwierdziła Chrebor.

Celem Koalicji Organizacji Mniejszości Imigrantów będzie wspieranie liderów i organizacji pozarządowych, działających na rzecz społeczności i dialogu. Nowa miejsca organizacja zaoferuje m.in. inkubator inicjatyw czy mentoring dla liderów. – Tytuły artykułów w gazecie mówią o pijanych czy zatrzymywanych Ukraińcach. To szczucie na inne nacje. W przypadku podobnych czynów Polaków, nikt nie podkreśla ich obywatelstwa – zauważył Bartłomiej Ciążyński, doradca prezydenta Wrocławia ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii. – Na początku jest mowa nienawiści, która później od słów przeradza się w dyskryminację, izolację i marginalizację. Kończy się to zawsze na aktach przemocy – stwierdził.

tuwroclaw.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wikimedia Commons

Skoki narciarskie w Planicy dla Polaków zakończyły się odległymi lokatami. W konkursie drużynowym wygrała drużyna niemiecka, a indywidualnie triumfował Karl Geiger.

Puchar Świata w Planicy nie rozpoczął się dla Polaków szczęśliwie. Już w czwartek Stoch i Kubacki nie awansowali do „30” i znaleźli się poza finałem. Najlepszy wynik uzyskał Piotr Żyła, zajmując 10. miejsce. Warto wspomnieć, że również tego dnia wydarzył się groźny wypadek norweskiego skoczka – Daniela Andre Tande. To zdarzenie przypomniało wielu osobom, że skoki narciarskie to niebezpieczny sport. Zawodnik w trakcie serii próbnej upadł na zeskok Letalnicy.

W piątek silny wiatr utrudniał rywalizację w Planicy, odwołano kwalifikacje. Opóźniony konkurs zakończył się już po pierwszej serii, Polakom poszło już nieco lepiej. Ostatecznie jednak w pierwszej dziesiątce znalazł się Piotr Żyła i Jakub Wolny. Kubacki wywalczył sobie 16. miejsce. Stoch, tak jak w czwartek, piątkowe zmagania zakończył na 32. miejscu.

Po dużym zamieszaniu sobotnie zawody drużynowe zostały odwołane i przeniesione na niedzielny poranek. Już wtedy wiedzieliśmy, że decyzją sztabu po raz pierwszy od lutego 2016 roku w drużynówce nie zobaczymy Kamila Stocha. Zastąpić miał go Jakub Wolny, który w piątek bliski był życiowego rekordu. Czy była to dobra decyzja? Trudno stwierdzić. Pewnym jest, że w ostatnich dniach forma skoczka była raczej słaba, a przeciętne skoki wywoływały frustrację w samym Kamilu Stochu i nie przynosiły radości.

Ostatni dzień sezonu

Wielu kibiców z niecierpliwością czekało, co przyniosą niedzielne skoki na Letalnicy. Zawody rozpoczęły się konkursem drużynowym, który wygrali Niemcy. Pierwsze miejsce na podium drużynie zapewnił zwłaszcza Markus Eisenbichler i Karl Geiger. Drugie miejsce wywalczyła sobie Japonia ze stratą 9,5 punktów do Niemców, zaś na trzecim miejscu ulokowali się Austriacy. Ten konkurs nie był jednak udany dla Polaków, którzy w ostateczności wywalczyli sobie szóstą pozycję. Najdłuższym skokiem z drużyny mógł poszczycić się Andrzej Stękała (222 m).

Zwycięzcą finałowego konkursu Pucharu Świata w Planicy został Karl Geiger, za nim Ryoyu Kobayashi i Marcus Eisenbichler. Najlepszy wynik z Polaków uzyskał Piotr Żyła, zajął 13. miejsce.

Stoch zakończył sezon na podium

Zawody w Planicy zakończyły sezon 2020/2021 Pucharu Świata w skokach narciarskich. Halvor Egner Granerud odebrał zasłużoną Kryształową Kulę, a na drugim miejscu podium stanął Markus Eisenbichler. Trzeci był Kamil Stoch, który utrzymał swoją pozycję, a tym samym po raz szósty w karierze wywalczył podium w Pucharze Świata. W dziesiątce znaleźli się również Piotr Żyła i Dawid Kubacki.

Mimo licznych zawirowań w Planicy, problemów, z którymi musieli borykać się skoczkowie i utrudnieniami związanymi chociażby z koronawirusem, Polacy kończą ten dziwny sezon udanie. Warto przypomnieć, że Kamil Stoch triumfował m.in. w Innsbrucku czy Titisee-Neustadt, Turnieju Czterech Skoczni oraz zdobył trzecią pozycję w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 2020/2021. Swoimi skoki zachwycał również nie raz, doświadczony już Piotr Żyła zdobywając tytuł mistrza świata w Oberstdorfie. Tym sezonem nie może być zawiedziony również Andrzej Stękała, który swoje pierwsze podium zdobył w Zakopanem, zajmując 2. miejsce.

Skijumping.pl

Jerzy Droziński i Tadeusz Zieliński

/ Fot. YouTube/MediaNarodowe

Mieszkańcy Górek (powiat nowodworski) zmagają się z trudnościami prawnymi. Uniemożliwia się im swobodną sprzedaż ziem dążąc do wysiedlenia mieszkańców. Utrudnienia dotyczą także codziennego funkcjonowania.

Gośćmi środowej Rozmowy Mediów Narodowych byli mieszkańcy Górek, położonych w Puszczy Kampinoskiej, Jerzy Droziński i Tadeusz Zieliński.

Prawny początek problemów

Jerzy Droziński – W 1975 roku ówczesna Rada Ministrów uchwaliła uchwałę, o tak zwanym dobrowolnym wykupie ziemi od mieszkańców z terenów leśnych. Do uchwały dołączono przepis – prawo pierwokupu przez Kampinoski Park Narodowy.  Jeśli jest pan mieszkańcem i chce sprzedać przysłowiowemu Kowalskiemu ziemię, to pan tak szybciutko tej ziemi nie sprzeda. Park Kampinoski zablokuje tę transakcję i trzeba skierować sprawę do sądu.

Tadeusz Zieliński – Domagamy się poszanowania świętego prawa własności. Konstytucja wszystkim gwarantuje te same prawa, więc dlaczego Park Kampinoski ma inne prawa?

Powód ograniczeń

– Nie inwestuje się w nasze tereny, w infrastrukturę ani drogową, ani komunikacyjną. Chodzi o to, żeby ludziom na tyle uprzykrzyć życie na tych terenach, żeby łaskawie poszli na kolanach do dyrekcji parku z prośbą, by park zechciał kupić od nich tę działkę.- stwierdził Tadeusz Zieliński.

Jerzy Droziński pytany o działania organizacji ekologicznych w tym zakresie odniósł się do poprzedniego stanu przyrody:

– My bronimy to środowisko przed ochroną środowiska. Dwadzieścia dziewięć lat temu ta rzeka żyła. Teraz żaby pouciekały, woda jest czarna, stoi, śmierdzi. Byliśmy w Wodach Polskich, otrzymaliśmy zapewnienie, że będą kanały czyszczone. Zmienił się pan dyrektor, podchodzi do sprawy, że ochrona środowiska nie pozwala tych kanałów oczyścić.

Poszukiwanie pomocy

Goście odnieśli się również do kwestii poszukiwania pomocy u władz:

(Zieliński) – Zwracaliśmy się do władz samorządowych o wsparcie, do władz gminy, żeby wsparły nasze działania w sprawie modernizacji linii energetycznej. Dostaliśmy odpowiedź, że gmina jest niekompetentna.

 (Droziński) Byliśmy u pana wiceministra Lewandowskiego z ochrony środowiska. Była poseł Czerwińska, dyrektor z Parku Kampinoskiego. Pisaliśmy do pana Kaczyńskiego, Rzecznika Praw Obywatelskich, z urzędu powinien nam odpisać. No niestety, tego nie doczekaliśmy się. Straciliśmy do władz jakiekolwiek zaufanie.

Goście opowiedzieli o trudnościach z jakimi muszą się zmagać:

(Zieliński) – Komunikacja jeździła, w tej chwili nie jeździ praktycznie nic. Zamykanie terenu, ograniczanie możliwości.

(Droziński): Zabrali ośrodek zdrowia, zabrali pocztę, zabrali szkołę.

Mieszkańcy Górek zapewniają, iż nie wycofają się i będą dalej walczyć o sprawiedliwość:

(Droziński): Jeżeli nie będą kanały czyszczone i pogłębiane, żebyśmy mieszkali tam bezpiecznie to będziemy demonstrować. Zablokujemy cały Łowicz.

/ fot. TT/@__Lewica

Z okazji obchodzonej w Kościele Katolickim niedzieli Męki Pańskiej potocznie zwanej palmową w Polsce grupa dziennikarzy i polityków postanowiła skrupulatnie przyjrzeć się poszczególnym parafiom. Lewica zastosowała wobec niektórych kapłanów znane ubeckie metody, zgłaszając ich do sanepidu za nieprzestrzeganie zaleceń rządu w czasie epidemii.

  • Dziennikarze oraz politycy z Lewicy urządzili polowanie na księży katolickich i wiernych
  • Posłowie Lewicy zgłaszają parafie do sanepidów za łamanie rządowych obostrzeń
  • Podczas konferencji wniesiono postulat zamknięcia na czas epidemii kościołów w Polsce
  • Zobacz także: Watykan ukarał polskich biskupów. Zakaz uczestnictwa nabożeństwach

Od kilku dni w grupy wyznaniowe w Polsce muszą dostosowywać się do nowych zaleceń rządu w trakcie epidemii koronawirusa. Obecnie na przykład w kościele może przebywać 1 osoba na 20 metrów kwadratowych. Wciąż obowiązują również zalecenia w sprawie noszenia maseczek w miejscach użytku publicznego oraz tzw. reżim sanitarny tj. dezynfekcja rąk.

Przy okazji niedzieli Męki Pańskiej obchodzonej w Kościele Katolickim tydzień przed świętem Zmartwychwstania Pańskiego grupa dziennikarzy oraz kilku polityków urządziła przy kościołach liczenie osób. Przypominające najgorsze ubeckie metody, jak szpiegowanie katolickich księży czy prześladowanie wierzących Polaków można było zaobserwować w mediach.

Ubeckie metody Lewicy do walki z Kościołem

Lewicowi politycy, którzy niejednokrotnie mają mało wspólnego z wiarą katolicką, czy też z czynnym praktykowaniem przeprowadzili niczym ich niedalecy pobratymcy ideologiczni kontrolę przed kościołami w całej Polsce. Stwierdzili oni wiele naruszeń obowiązujących obostrzeń rządowych dotyczących limitu miejsc w świątyniach czy też łamanie zaleceń w postaci noszenia maseczek na twarzy.

Podczas konferencji prasowej Lewicy, poseł Krzysztof Śmiszek wraz z poseł Agnieszką Dziemianowicz-Bąk poinformowali o złożeniu do poszczególnych sanepidów odpowiednie zawiadomienia o naruszeniu przepisów sanitarnych w kilku parafiach.

“Składamy zawiadomienie do sanepidów w miastach, gdzie ludzie gromadzili się w kościołach, nie przestrzegając obostrzeń. Wirus nie wybiera kościoła, siłowni, czy fryzjera – jest wszędzie. Obostrzenia w kościołach nie są przestrzegane, dlatego ktoś musi brać za to odpowiedzialność” – powiedział Krzysztof Śmiszek.

Natomiast poseł Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zwróciła uwagę na rzekome nierówne traktowanie przedstawicieli Kościoła Katolickiego z zamkniętymi branżami jak fryzjerzy, czy hotelarze.

“Tak jak zamykane są hotele i restauracje, tak samo świątynie powinny zostać zamknięte, bo wirus nie rozróżnia, skupisko ludzi to skupisko ludzi” – oceniła.

Zdaniem posłów Lewicy limity, które miały obowiązywać w kościołach często nie są respektowane. Na konferencji wyświetlili zdjęcia z kilka kościołów w Polsce, gdzie w czasie niedzielnych mszy świętych licznie przybili wierni.

Wiceszef klubu Lewicy mówił, że widok wypełnionych kościołów świadczy o braku szacunku do wprowadzonych przez rząd obostrzeń – “To kompromitacja państwa, to kapitulacja państwa, które nie potrafi poradzić sobie z jedną z większych instytucji w Polsce, jaką jest Kościół Katolicki” – stwierdził Śmiszek.

Wiązanka pogrzebowa na ślubie?

Politycy Lewicy, którzy wykazali się niezwykłą nadgorliwością w śledzeniu polskich katolików robili zdjęcia pod kościołami, gdzie miało dochodzić do łamania obostrzeń. Jedną z takich osób była warszawska aktywistka Strajku Kobiet i działacz Lewicy, Bożena Przyłuska. Zamieściła w mediach społecznościowych obrazek, gdzie kilkanaście osób wchodzi do kościoła w Biskupcu.

“Kościół w Biskupcu wczoraj. Ślub. Zanim sięgnęłam po telefon, drugie tyle weszło do środka” – napisała oburzona lewicowa aktywistka.

Jak słusznie zauważyli internauci, Bożena Przyłuska pomyliła radosne świętowanie jak ślub, rzekomo mający odbywać się w Wielkim Poście ze smutną mszą pogrzebową. Aktywistce wytłumaczono, że osoby były poubierane na czarno, a w dłoniach nieśli wiązanki pogrzebowe.

Mocnym komentarzem całą sytuację okrasił poseł Konfederacji Robert Winnicki – “Działaczka tzw. „strajku kobiet” zarzucającą komuś łamanie epidemicznych obostrzeń to coś w stylu seryjnego gwałciciela zarzucającego innym nieobyczajne zachowanie” – napisał na Twitterze prezes Ruchu Narodowego.

.interia.pl