REKLAMA

Ubeckie metody Lewicy. Zgłaszają księży do sanepidu za łamanie zaleceń

REKLAMA

Z okazji obchodzonej w Kościele Katolickim niedzieli Męki Pańskiej potocznie zwanej palmową w Polsce grupa dziennikarzy i polityków postanowiła skrupulatnie przyjrzeć się poszczególnym parafiom. Lewica zastosowała wobec niektórych kapłanów znane ubeckie metody, zgłaszając ich do sanepidu za nieprzestrzeganie zaleceń rządu w czasie epidemii.

  • Dziennikarze oraz politycy z Lewicy urządzili polowanie na księży katolickich i wiernych
  • Posłowie Lewicy zgłaszają parafie do sanepidów za łamanie rządowych obostrzeń
  • Podczas konferencji wniesiono postulat zamknięcia na czas epidemii kościołów w Polsce
  • Zobacz także: Watykan ukarał polskich biskupów. Zakaz uczestnictwa nabożeństwach

Od kilku dni w grupy wyznaniowe w Polsce muszą dostosowywać się do nowych zaleceń rządu w trakcie epidemii koronawirusa. Obecnie na przykład w kościele może przebywać 1 osoba na 20 metrów kwadratowych. Wciąż obowiązują również zalecenia w sprawie noszenia maseczek w miejscach użytku publicznego oraz tzw. reżim sanitarny tj. dezynfekcja rąk.

Przy okazji niedzieli Męki Pańskiej obchodzonej w Kościele Katolickim tydzień przed świętem Zmartwychwstania Pańskiego grupa dziennikarzy oraz kilku polityków urządziła przy kościołach liczenie osób. Przypominające najgorsze ubeckie metody, jak szpiegowanie katolickich księży czy prześladowanie wierzących Polaków można było zaobserwować w mediach.

Ubeckie metody Lewicy do walki z Kościołem

Lewicowi politycy, którzy niejednokrotnie mają mało wspólnego z wiarą katolicką, czy też z czynnym praktykowaniem przeprowadzili niczym ich niedalecy pobratymcy ideologiczni kontrolę przed kościołami w całej Polsce. Stwierdzili oni wiele naruszeń obowiązujących obostrzeń rządowych dotyczących limitu miejsc w świątyniach czy też łamanie zaleceń w postaci noszenia maseczek na twarzy.

Podczas konferencji prasowej Lewicy, poseł Krzysztof Śmiszek wraz z poseł Agnieszką Dziemianowicz-Bąk poinformowali o złożeniu do poszczególnych sanepidów odpowiednie zawiadomienia o naruszeniu przepisów sanitarnych w kilku parafiach.

„Składamy zawiadomienie do sanepidów w miastach, gdzie ludzie gromadzili się w kościołach, nie przestrzegając obostrzeń. Wirus nie wybiera kościoła, siłowni, czy fryzjera – jest wszędzie. Obostrzenia w kościołach nie są przestrzegane, dlatego ktoś musi brać za to odpowiedzialność” – powiedział Krzysztof Śmiszek.

Natomiast poseł Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zwróciła uwagę na rzekome nierówne traktowanie przedstawicieli Kościoła Katolickiego z zamkniętymi branżami jak fryzjerzy, czy hotelarze.

„Tak jak zamykane są hotele i restauracje, tak samo świątynie powinny zostać zamknięte, bo wirus nie rozróżnia, skupisko ludzi to skupisko ludzi” – oceniła.

Zdaniem posłów Lewicy limity, które miały obowiązywać w kościołach często nie są respektowane. Na konferencji wyświetlili zdjęcia z kilka kościołów w Polsce, gdzie w czasie niedzielnych mszy świętych licznie przybili wierni.

Wiceszef klubu Lewicy mówił, że widok wypełnionych kościołów świadczy o braku szacunku do wprowadzonych przez rząd obostrzeń – „To kompromitacja państwa, to kapitulacja państwa, które nie potrafi poradzić sobie z jedną z większych instytucji w Polsce, jaką jest Kościół Katolicki” – stwierdził Śmiszek.

Wiązanka pogrzebowa na ślubie?

Politycy Lewicy, którzy wykazali się niezwykłą nadgorliwością w śledzeniu polskich katolików robili zdjęcia pod kościołami, gdzie miało dochodzić do łamania obostrzeń. Jedną z takich osób była warszawska aktywistka Strajku Kobiet i działacz Lewicy, Bożena Przyłuska. Zamieściła w mediach społecznościowych obrazek, gdzie kilkanaście osób wchodzi do kościoła w Biskupcu.

„Kościół w Biskupcu wczoraj. Ślub. Zanim sięgnęłam po telefon, drugie tyle weszło do środka” – napisała oburzona lewicowa aktywistka.

Jak słusznie zauważyli internauci, Bożena Przyłuska pomyliła radosne świętowanie jak ślub, rzekomo mający odbywać się w Wielkim Poście ze smutną mszą pogrzebową. Aktywistce wytłumaczono, że osoby były poubierane na czarno, a w dłoniach nieśli wiązanki pogrzebowe.

Mocnym komentarzem całą sytuację okrasił poseł Konfederacji Robert Winnicki – „Działaczka tzw. „strajku kobiet” zarzucającą komuś łamanie epidemicznych obostrzeń to coś w stylu seryjnego gwałciciela zarzucającego innym nieobyczajne zachowanie” – napisał na Twitterze prezes Ruchu Narodowego.

.interia.pl

REKLAMA

Komentarze