Krzysztof Bosak

/ Fot. YouTube/Media Narodowe

Rząd nie odpuszcza tematu ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego. Już niedługo projekt trafi do Sejmu. Obecnie w projekcie zmienione zostało pierwotnie zapowiadane 6% opłaty reprograficznej – wskazując, że ustali się ją na zróżnicowanym poziomie nieprzekraczającym 4% ceny urządzenia. O to między innymi zabiegała Konfederacja, która nadal określa projekt ustawy jako skandaliczną próbę grabieży portfeli obywateli.

  • Konfederacja przeciwna wprowadzeniu kolejnego podatku.
  • Ponad połowa ściągniętych opłat ma trafić do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, które tej chwili już mają na kontach zgromadzone ponad miliard złotych.
  • Jednym z uprawnień artysty zawodowego będzie możliwość uzyskania dopłaty do składek na ubezpieczenie społeczne.
  • Zobacz także: Grzegorz Braun w Sejmie! „Przełom w sprawie Jedwabnego” [WIDEO]

Krzysztof Bosak, jeden z liderów Konfederacji, tak komentuje ten projekt: To skandal, że Minister Kultury w czasach kiedy znaczna część społeczeństwa jest albo na nauczaniu zdalnym, albo na pracy zdalnej, wprowadza nowy podatek od sprzętu elektronicznego.

Opłacie reprograficznej podlegać będą: komputery, laptopy, tablety, kserokopiarki, czytniki e—book, cyfrowe aparaty fotograficzne, nagrywarki CD, DVD, Blu-Ray, urządzenia audio, radia z funkcjami nagrywania, a nawet papier kserograficzny.

Te tzw. opłaty reprograficzne to wyjątkowo dziwna, nieczytelna konstrukcja. Ma być to ściągane do urzędów skarbowych, natomiast nie ma to trafić do budżetu państwa. Jest to największy skandal konstrukcji tego nowego podatku. […] Ponad połowa ściągniętych opłat ma trafić do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, której w przedstawionym przez ministerstwo projekcie nie ma prawie nic, a regulowane jest to przez inną ustawę (ustawę o prawach autorskich). I tu rzecz interesująca, te organizacje w tej chwili już mają na kontach zgromadzone ponad miliard złotych. To nie są organizacje biedne.

W ramach projektu przewidywane jest utworzenie państwowej osoby prawnej: Polskiej Izby Artystów. Przewidywane jest zatrudnienie w niej około 35 pracowników ze średnią pensją brutto na poziomie 6 tysięcy złotych. Szacuje się, że roczny koszt wydatków na wynagrodzenia wyniesie około 2,94 miliona złotych, a roczny koszt funkcjonowania Polskiej Izby Artystów szacowany jest na 6,908 mln zł.

Dlaczego akurat artyści mają być wyróżnieni?

Jednym z uprawnień artysty zawodowego będzie możliwość uzyskania dopłaty do składek na ubezpieczenie społeczne. Rozwiązanie dedykowane będzie najmniej zarabiającym artystom, których dochody są niższe niż 80% przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, a którzy sami będą opłacać składki na ubezpieczenie społeczne. Środki na ten cel mają pochodzić m.in. z pobieranej od obywateli opłaty reprograficznej.

Jest kwestią wielce dyskusyjną, dlaczego akurat artyści na tle całego społeczeństwa mają być takim przywilejem wyróżnieni. Bo przecież ludzie, którzy pracują w innych branżach stykają się często z tym samym problemem, nie mają odprowadzanych składek ZUS i zdrowotnych na umowie o dzieło. […] Minister Kultury chce zabrać pieniądze z kieszeni Polaków i w ramach przywileju dać grupom. Którym dokładnie tego nie wiemy, bo ustawa tego nie przesądza. Ministerstwo będzie dopiero zatwierdzać organizacje mogące robić dalszą dystrybucję tego przywileju.

Ustawa zaproponowana przez ministra jest pełna luk, pełna absurdów, jest przykryta przywilejami socjalnymi, a za nimi kryje się duży podatkowy plan. Chciałbym wyzwać do debaty Pana Ministra, jeżeli uważa, że to jest dobry projekt. Jeżeli uważa, że jest wicepremierem i polemika z posłami Konfederacji to są dla niego zbyt niskie progi, niech wydeleguje dyrektora czy rzecznika prasowego z ministerstwa. Konfederacja jest gotowa do debaty na temat tego pomysłu – powiedział Krzysztof Bosak.

Link do nagrania całości konferencji.

Grzegorz Markowski z zespołem Perfect, Sala Kongresowa.

Grzegorz Markowski, lider zespołu Perfect. / Fot. Stefaniak/Wikimedia Commons

Sposób na udane małżeństwo? – Trzeba chodzić do spowiedzi. Od czasu do czasu oczyszczasz duszę z tych naszych słabości i ułomności i życie staje się bardziej kolorowe i znośne – stwierdził lider zespołu Perfect, Grzegorz Markowski na antenie TVN24.

Markowski gościł w programie „Monika Olejnik. Otwarcie”. Lider zespołu Perfect nie tylko przedstawił swój sposób na udane małżeństwo. Mówił m.in. o swojej wierze, czy o pożegnaniu ze sceną. – Średnia wieku w Perfekcie to jest prawie 70 lat. Dwa lata przerwy, to jest eliminacja z takiej aktywności muzycznej – zaznaczył. – Myślę, że w pewnym momencie coś się kiedyś kończy. Nie chciałem być śmiesznym starszym panem, który wjeżdża bez korby, bez energii – wyjaśnił powody, dla których Perfect pożegnał się ze sceną.

– Trzeba chodzić do spowiedzi. Od czasu do czasu oczyszczasz duszę z tych naszych słabości i ułomności i życie staje się bardziej kolorowe i znośne. […] Ja myślę, że to kolorowe życie to klucz do sukcesu – powiedział Markowski. Brat muzyka jest katolickim biskupem. – Wychowaliśmy się blisko kościoła w Józefowie i taki duch wiary był w nas od małego. Ja nawet grywałem sobie na organach po mszy w Józefowie. W sytuacjach kryzysowych możliwość modlitwy była dla mnie bardzo ważna – stwierdził. Jego zdaniem Kościół jest obecnie w kryzysie.

wpolityce.pl, dorzeczy.pl

Londyn, plakat zamówiony przez burmistrza Khana

Londyn, plakat zamówiony przez burmistrza Khana / Fot. Twitter

Sadiq Khan, burmistrz Londynu, został wyśmiany, gdy światło dzienne ujrzała nowa instalacja artystyczna, mająca rzekomo promować turystykę.

  • Burmistrz Londynu, Sadiq Khan ogłosił plany uczynienia miasta bardziej „atrakcyjnym dla turystów”, lecz w rezultacie został wyśmiany przez mieszkańców
  • Londyn obiecał zainwestować aż 6 milionów funtów w „przywracanie turystyki”
  • Jedna z nowych grafik stworzonych z tej okazji nie spodobała się Internautom
  • Kontrowersyjny obraz skrytykowano za zbytnią „prostotę”
  • Zobacz także: Przewodnicząca Rady Szkoły prowadzi sex shop. „Odpowiedni dla wszystkich grup wiekowych”

Burmistrz Londynu, Sadiq Khan ogłosił plany uczynienia miasta bardziej “atrakcyjnym dla turystów”, lecz w rezultacie został wyśmiany przez mieszkańców. Nowa instalacja artystyczna nie spotkała się bowiem z przychylnym odbiorem. W sobotę Khan ponownie wygrał wybory na burmistrza Londynu. Z tej okazji zainwestował 6 milionów funtów w celu „przywrócenia turystyki do Londynu”. Zapwnił, iż kampania “Let’s Do London” to „największa krajowa kampania turystyczna, jaką Londyn kiedykolwiek widział”.

Kampania miała stać się hitem, a „wyszło jak zwykle”. Okazało się bowiem, iż „nowoczesny” styl wizualny plakatów rozmieszczonych w mieście nie przypadł do gustu Londyńczykom. Autorem krytykowanego projektu jest brytyjski, słynny artysta, David Hockney. Choć jego obraz został niegdyś sprzedany za ponad 90 milionów funtów, społeczeństwo nie doceniło jego plakatu. Jak informuje BBC, mieszkający we Francji Hockney niedawno zaczął „tworzyć sztukę za pomocą swojego iPada”.

“Przeszliśmy od rzeźbienia w marmurze do… tego?”

Grafika zamówiona przez burmistrza Khana dla stacji metra Piccadilly Circus z pewnością charakteryzuje się prostotą. Dla wielu jednak wygląda, jak dzieło dziecka. Użytkownicy Twittera błyskawicznie skrytykowali obraz, za który miasto słono zapłaciło. „Czy David Hockney ma 7 lat lub mniej? Bo to jedyna wymówka” – zapytywano. „Przeszliśmy od rzeźbienia w marmurze i oleju na płótnie do piep*** malowania w Paint’cie!” – krytykują Internauci. „Myślałem, że to Photoshop, ale oni publikują tak na serio!” „Włożyłem więcej w wysiłku w pracę nad postem na mongolskim forum wyplatania koszy!”. „Najwyraźniej, jest to element planu prania pieniędzy” – dodają. Ostatecznie, burmistrz Londynu został wyśmiany za inwestowanie w bohomazy.

BBC

Joe Biden

Prezydent Joe Biden / Fot. Twitter/ President Biden

Prezydent Joe Biden ogłosił pomysł, że Uber oraz Lyft będą za darmo wozić ludzi do punktów na szczepienia.

  • Prezydent Biden ogłosił podczas spotkania z gubernatorami, że Uber i Lyft zapewnią bezpłatne przejazdy do punktów i z powrotem dla osób, które będą chciały się zaszczepić
  • „Od 24 maja do 4 lipca Uber i Lyft, Uber i Lyft będą oferować każdemu przejazdy za darmo na szczepienia i z powrotem” – zapewnił
  • Wraz z tym pomysłem padło również wiele innych, mających na celu zwiększyć frekwencję na szczepieniach
  • Zobacz także: USA: Kryzys na granicy. Nielegalni imigranci z dziećmi przekraczają Rio Grande [WIDEO]

Prezydent Biden ogłosił we wtorek, podczas spotkania z gubernatorami, że Uber i Lyft zapewnią bezpłatne przejazdy dla osób, które będą chciały się zaszczepić. „Od 24 maja do 4 lipca Uber i Lyft, Uber i Lyft będą oferować każdemu przejazdy za darmo na szczepienia i z powrotem. Myślę, że to sprawi, że (frekwencja – przyp. red.) naprawdę rośnie. Zarówno Uber, jak i Lyft i ich darmowe przejazdy do punktów będą na ciebie czekać i zabiorą cię z powrotem do domu” – powiedział Biden. Podkreślił, że rozwiązanie jest szczególnie korzystne dla „studentów w wieku college’u” i zachęcił ich do zaszczepienia się.

Administracja Joe Bidena wielokrotnie wskazywała, że dostęp do szczepionek jest kluczowy w całym przedsięwzięciu. Utrudniony dostęp do szczepień ma być głównym powodem opóźnień w procesie “wyszczepiania”. Politycy uważają, iż gdy Uber zapewni mieszkańcom podróż na szczepienia za darmo, ilość chętnych znacznie wzrośnie. Podczas obrad podniesiono wiele nowych pomysłów. Rządzący postulowali wprowadzenie mobilnych punktów szczepień, jak i konieczność posiadania baz danych szczepionek. Ostatni pomysł miałby monitorować to, dlaczego, kto i gdzie jest niechętny wobec szczepień.

Kampania społeczna pt. “Co może osoba w pełni zaszczepiona?”

Oprócz tego, iż Uber woziłby Amerykanów na szczepienia za darmo, przewidywana jest także kampania społeczna mówiąca o tym, co wolno zaszczepionym. Pomysł wyszedł od gubernatora Utah, Spencera Cox’a. Stwierdził, iż wskazówki i wytyczne “tego, co może zrobić osoba w pełni zaszczepiona” byłyby pomocne w zwiększaniu frekwencji na szczepieniach. Ideę poparł prezydent Biden. “Pomysł, o którym mówisz, jest tym, co możemy zrobić na szczeblu krajowym, jeśli chodzi wyraźne nakreślenie tego, co to znaczy, jeśli jesteś w pełni zaszczepiony, co możesz zrobić, a czego nie możesz zrobić w stosunku do reszta populacji. I dochodzimy do tego, że ​​myślę, że zobaczysz bardziej agresywny wysiłek z naszej strony w zakresie informowania społeczeństwa, że ​​po zaszczepieniu nie tylko możesz przytulać wnuki, możesz to zrobić dużo więcej” – mówił Biden.

Post Millennial

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Rodzice 4-letniej Stormy stwierdzili w programie telewizyjnym, że ich dziecko jest transpłciowe, a inni rodzice powinni oduczyć się “tradycyjnego postrzegania płci”.

W wieku dwóch lat córka Matthew i Klary, Stormy, miała powiedzieć członkom rodziny: „Nie jestem dziewczyną, myślę, że jestem chłopcem”. Rodzice gościli w programie “This Morning”, zapewniając, że ich 4-letnie dziecko jest transpłciowe. „18 miesięcy temu, dwa lata temu, gdybym usłyszał tę historię od kogoś innego, nie uwierzyłbym” – powiedział Matthew. “Myślałbym, że to wszystko zmyślone. Że to nieprawda. Myślałbym, że całość została wymyślona przez rodziców”. Ojciec dziewczynki dodał, że „absolutnie popiera to, co Stormy postanowiła zrobić”.

„I o to chodzi, nieprawdaż? Jako społeczeństwo staramy się umieszczać ludzi w pudełku dla dziewczynki lub chłopca. To po prostu pasuje do tego, co wiemy” – odpowiedział prowadzący. “To ma sens. To sprawia, że ​​czujemy się komfortowo. Ale tak naprawdę to nie jest rzeczywistość, prawda?” – mówił. Rodzice przekonani, że ich małe dziecko jest transpłciowe pouczyli widzów, jak powinni się zachowywać. Ojciec dziewczynki zalecał oduczenie się myślenia, że „płeć biologiczna i płeć to to samo”. Dzięki temu inni rodzice będą mogli “świętować” decyzje, które podejmują ich dzieci. Cała sytuacja spotkała się z krótkim, acz trafnym komentarzem felietonistki Rity Panahi: “Transpłciowy czterolatek jest jak wegański kot. Wszyscy wiemy, kto wybiera styl życia”.

Post Millennial

Szwajcarska flaga.

Szwajcarska flaga. / Fot. Pixabay

Szwajcarski Trybunał Federalny uchylił przepisy wprowadzone przez rząd kantonu Genewy. Przy okazji koronawirusa wprowadzono tam zakaz sprawowania nabożeństw religijnych. Szwajcaria nie może wprowadzać ograniczenia Mszy Świętych czy innych form prawowania kultu, gdyż Trybunał uznał to za „nieuzasadnioną ingerencję” w swobodę kultu religijnego.

  • W listopadzie szwajcarski kanton Genewa wprowadził zakaz sprawowania nabożeństw religijnych. Niemal natychmiast przepisy zaskarżył ks. Jean de Loÿe z Bractwa św. Piusa X, przeor Oratorium św. Józefa w Carouge.
  • Kapłan wnioskował o zawieszenie decyzji o kościelnym lockdownie do momentu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy. Trybunał Federalny przychylił się do tego.
  • Teraz zapadło ostateczne rozstrzygnięcie, uchylające definitywnie przepisy.
  • Zobacz także: [OPINIA] Zgierski: 8 przykazań Wielkiego Resetu, czyli świat w 2030 roku?

Decyzja władz kantonu została zaskarżona już 6 listopada ubiegłego roku. Dokonał tego ks. Jean de Loÿe z Bractwa św. Piusa X, przeor Oratorium św. Józefa w Carouge. Nie zgodził się ona na to, żeby Szwajcaria, albo choćby jej część tak radykalnie ingerowała w swobodę kultu religijnego, nakładając ograniczenia Mszy Św. Wnioskował o zawieszenie decyzji o kościelnym lockdownie do momentu ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy.

Trybunał Federalny przychylił się do tego wniosku. Niespełna miesiąc później, na początku grudnia, zawiesił moc przepisów. Podkreślono, że „zaskarżony środek stanowi potencjalnie poważne naruszenie wolności wyznania, ponieważ miał charakter niemal bezwzględny”. Natomiast ponadto zwrócono uwagę, iż „nie wykazano, że miejsca kultu były szczególnym źródłem zakażeń”.

Teraz zapadło ostateczne orzeczenie. Koresponduje ono z decyzją z grudnia. Trybunał Federalny ostatecznie uchylił przepisy, uznając je za „nieuzasadnioną ingerencję” w swobodę kultu religijnego.

dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Burmistrz Żelechowa Łukasz Bogusz został zatrzymany przez grupę młodych ludzi. Mężczyzna prowadził po pijanemu samochód, zachowywał się agresywnie i używał wulgaryzmów. Burmistrz skomentował zdarzenie.

W Internecie pojawił się film, na którym widać, jak grupa młodych ludzi zatrzymuje siedzącego w samochodzie mężczyznę. Zwracają się do niego „panie burmistrzu” i twierdzą, że jest pijany. 44-letni Łukasz Bogusz od 2018 roku pełni funkcję burmistrza Żelechowa. Został wybrany w Komitetu Wyborczego PiS. Mężczyzna skomentował zdarzenie.

Burmistrz nie odniósł się do sugestii, że prowadził po pijanemu

Na pytania reportera RMF FM burmistrz Żelechowa odpowiedział w oświadczeniu. – Wyrażam ubolewanie z powodu mojego niewłaściwego zachowania w dniu 7 maja bieżącego roku w Żelechowie przy ulicy 15 Pułku Piechoty „Wilków” wobec osób tam zgromadzonych. Osoby, które mogły poczuć się obrażone, przepraszam – stwierdził. Nawiązał w ten sposób do wulgaryzmów, których używa na nagraniu. Burmistrz nie odniósł się jednak do sugestii, że był pijany. 

Sprawę wyjaśnia już powiatowa policja z Garwolina. Chce ustalić tożsamość osób, które dokonały obywatelskiego zatrzymania mężczyzny, który prowadził po pijanemu. Mają być one przesłuchane jako świadkowie. W piątek, gdy funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie i przyjechali pod wskazany adres, nikogo już tam nie było.

– Tak właśnie wygląda głowa miasta i gminy Żelechów z powołania PiS-u Łukasz Bogusz. Burmistrz pije najpierw na spotkaniu z OSP Żelechów, po czym wsiada i kieruje swoim samochodem. Strażacy, którzy na co dzień ratują ludzkie życie, tu pozwalają jechać samochodem kompletnie pijanemu burmistrzowi – relacjonuje świadek incydentu cytowany przez portal egarwolin.pl. Jak dodaje, ostatecznie burmistrza odwiózł do domu jeden ze strażaków. 

rmf24.pl

Szczepionka

Fiolki ze szczepionką. / Fot. Pixabay

23-letnia Włoszka otrzymała sześć dawek szczepionki Pfizera przeciw Covid-19 na raz. Młoda kobieta bezpośrednio po zastrzyku poczuła się źle i trafiła na obserwację do szpitala. Przypadek będzie przedmiotem badań, ponieważ nigdy wcześniej nikt nie dostał tylu dawek szczepionki.

  • Do błędu doszło w szpitalu w mieście Massa.
  • Włoszka bezpośrednio po zastrzyku poczuła się źle, a personel odkrył natychmiast swój błąd, kobietę prewencyjnie hospitalizowano na obserwację.
  • W wydanym komunikacie regionalny oddział poinformował, że przyczyną pomyłki był błąd wzrokowy z powodu chwilowej nieuwagi.
  • Zobacz także: Rząd przedstawi program badań profilaktycznych dla osób po 40. roku życia

W poniedziałek po obserwacji w szpitalu wypisana została młoda lekarka. Włoszka w szpitalu w Toskanii przez pomyłkę otrzymała sześć dawek szczepionki Pfizera. Kobieta czuje się dobrze. Bolała ją tylko ręka.

Do błędu doszło w szpitalu w mieście Massa. 23-letnia stażystka psychologii klinicznej została zaszczepiona zawartością całej fiolki preparatu przeciwko COVID-19, a więc sześcioma dawkami.

Ponieważ Włoszka bezpośrednio po zastrzyku poczuła się źle, a personel odkrył natychmiast swój błąd, kobietę prewencyjnie hospitalizowano na obserwację. Oddział służby zdrowia w tej części Toskanii podał, że nie stwierdzono u niej żadnej reakcji alergicznej.

Taki przypadek nigdy wcześniej się nie zdarzył

Wszczęto postępowanie wyjaśniające, by ustalić, jak doszło do błędu. W wydanym komunikacie regionalny oddział poinformował, że przyczyną pomyłki był błąd wzrokowy z powodu chwilowej nieuwagi. Podkreśla się, że przypadek kobiety będzie przedmiotem badań, bo nigdy wcześniej nikt nie dostał sześciu dawek szczepionki. Wcześniejsze badania nad przedawkowaniem szczepionki Pfizer były ograniczone do czterech dawek, napisał AGI. Przedawkowania szczepionki Pfizer zgłaszano wcześniej w Stanach Zjednoczonych, Australii, Niemczech i Izraelu.

wydarzenia.interia.pl, tvrepublika.pl

Tablica z napisem gender.

Szczyt społeczny państw Unii Europejskiej w Porto zakończył się podpisaniem porozumienia. Nie obeszło się jednak bez gorących dyskusji. Polska i Węgry nie zgodziły się na ideologię gender w unijnym porozumieniu. Przedstawiciele tych państw sprzeciwili się zapisowi o tzw. „gender equality”.

  • W Europie, wychodzącej z Covid-19, zasadniczą rolę ma odegrać rozwój małych i średnich przedsiębiorstw.
  • Podczas parafowania ostatecznej wersji Deklaracji z Porto wyłamali się przedstawiciele Polski i Węgier. Nie zgodzili się na zapis o tzw. „gender equality”.
  • Zdaniem dyplomatów z Polski, Węgier, a także Bułgarii, UE nie powinna rozszerzać swego języka równościowego o „gender equality”.
  • Zobacz także: Grodzki: Senat raczej nie zajmie ustawą ratyfikacją Funduszu Odbudowy na najbliższym posiedzeniu

Parafowane podczas piątkowego Szczytu Społecznego UE porozumienie zostało wieczorem przekazane przez premiera Portugalii Antonio Costę przewodniczącemu Rady Europejskiej Charlesowi Michelowi. W sobotę podczas nieformalnego szczytu UE w Porto deklaracja została zaprezentowana uczestnikom wydarzenia i mediom.

Na zakończenie obrad przyjęto deklarację. Zgodzono się w niej, że w Europie, wychodzącej z Covid-19, konieczne będzie przejście od ochrony miejsc pracy do ich tworzenia oraz poprawiania ich jakości. Zasadniczą rolę w tym procesie ma odegrać rozwój małych i średnich przedsiębiorstw.

Usunięto wyrażenie „gender equality”

Podczas parafowania ostatecznej wersji Deklaracji z Porto wyłamali się przedstawiciele Polski i Węgier. Nie zgodzili się na zapis o tzw. „gender equality”. Obiekcje obu państw wzbudziło słowo „dżender”, nawiązujące bezpośrednio do tzw. „płci społeczno-kulturowej”.

– Polska od kilku lat regularnie zabiega o wycinanie „gender” z deklaracji unijnych oraz o zastępowanie „gender equality” – jak stało się w rocznicowej deklaracji rzymskiej z 2017 r. – „równością kobiet i mężczyzn” lub jak w dzisiejszej Deklaracji z Porto po prostu „równością każdej osoby” – czytamy na dw.com.

Zdaniem dyplomatów z Polski, Węgier, a także Bułgarii, UE nie powinna rozszerzać swego języka równościowego o „gender equality”. Jak podkreślają, równość kobiet i mężczyzn gwarantują obowiązujące traktaty wspólnotowe.

Po zmianach wymuszonych przez szefów rządów Polski i Węgier poprawiona wersja, do której dotarła agencja Reutera, już nie uwzględnia tego sformułowania.

niezalezna.pl

Jerozolima

Jerozolima / Fot. Pixabay

Trwa ostra wymiana ognia między palestyńskimi bojownikami a izraelskim wojskiem. W Strefie Gazy i Izraelu zginęło co najmniej 30 osób. Od poniedziałku wieczorem bojownicy wystrzelili w kierunku Izraela ponad 400 rakiet, zabijając dwóch Izraelczyków. Izrael twierdzi, że w odpowiedzi przeprowadził ataki rakietowe na 150 celów w Strefie Gazy. Tamtejsi urzędnicy służby zdrowia twierdzą, że zginęło 28 Palestyńczyków. Statystyki konfliktu cały czas rosną, z uwagi na kontynuowane ataki.

  • Ostatnie dni przyniosły największą eskalację napięć między Izraelczykami a Palestyńczykami od 2017 roku.
  • Hamas twierdzi, że wystrzelił 130 rakiet na centralny Izrael – przekazał ekspert ds. konfliktów i Bliskiego Wschodu, Łukasz Bok. – To największy ostrzał centralnego Izraela we współczesnej historii konfliktu palestyńsko-izraelskiego – dodał. – Izrael będzie całą noc kontynuował ataki na Gazę – poinformował.
  • Zobacz także: Zamach w rosyjskiej szkole. Policja zatrzymała sprawcę tragedii

Benjamin Netanjahu powiedział, że Hamas „przekroczył czerwoną linię”, wystrzeliwując po raz pierwszy od lat rakiety w kierunku Jerozolimy. Hamas twierdzi, że ataki rakietowe na Izrael są w obronie jerozolimskiego meczetu Al-Aksa przed izraelską „agresją i terroryzmem” po tym, jak w miejscu tym, które jest święte dla muzułmanów i Żydów, doszło w poniedziałek do starć między izraelską policją a Palestyńczykami, w wyniku których setki osób zostało rannych.

Ostatnie dni przyniosły największą eskalację napięć między Izraelczykami a Palestyńczykami od 2017 roku. Jak informują media, około 100 osób przebywa już obecnie w izraelskich szpitalach, po przeprowadzonych dotychczas atakach. W internecie publikowane są kolejne filmiki ukazujące wymianę ognia dzisiejszej nocy. Z powodu zagrożenia, zamknięte zostało lotnisko Ben Guriona.

– Hamas twierdzi, że wystrzelił 130 rakiet na centralny Izrael – przekazał ekspert ds. konfliktów i Bliskiego Wschodu, Łukasz Bok. – To największy ostrzał centralnego Izraela we współczesnej historii konfliktu palestyńsko-izraelskiego – dodał. – Izrael będzie całą noc kontynuował ataki na Gazę – poinformował. Jutro w Izraelu będą zamknięte szkoły.

twitter.com, bbc.com