Imigranci

/ Fot. YouTube/ screen

Duński socjaldemokratyczny rząd planuje, że do 2030 roku mają zniknąć w tym kraju muzułmańskie getta. Temu mają służyć specjalne limity „niezachodnich” mieszkańców, którzy będą mogli zamieszkiwać daną dzielnicę.

Najpóźniej w 2031 roku maksymalny odsetek „niezachodnich” mieszkańców, którzy mogą zamieszkiwać daną dzielnicę, ma zostać ograniczony do 30 proc. Imigranci będą musieli poszukać sobie nowych lokalizacji. Zdaniem rządu, to pozwoli zlikwidować muzułmańskie getta.

– Prawdziwą przyczyną planowanych regulacji jest ochrona duńskiego modelu hojnego państwa opiekuńczego przed nadużyciami ze strony imigrantów – ocenił Otto Brons-Petersen z duńskiego think tanku CEPOS. – Cały ten schemat jest przykładem prawdziwej rasowej dyskryminacji – stwierdził.

Ograniczaniem liczby imigranckich mieszkańców poszczególnych dzielnic mają się zajmować samorządowe instytucje socjalne. Będą one musiały zapewnić mieszkania, w których lokowani będą ci ludzie. Prywatni najemcy nie będą mogli wynajmować lokali imigrantom lub będą musieli oferować je w miejscach poza obszarem zakazanym.

euroactiv.pl

Flaga Niemiec powiewająca nad Reichstagiem.

Flaga Niemiec powiewająca nad Reichstagiem. / fot. pixabay.com

Namibia domaga się od Niemiec oficjalnych przeprosin i odszkodowania za zbrodnie kolonialne. Kraj ten był w przeszłości niemiecką kolonią. To już kolejne państwo, które stara się uzyskać pieniądze od Niemiec. Już wcześniej informowaliśmy, że Polska chce otrzymać reparacje za II wojnę światową, a Grecja także za pierwszą.

  • Namibia domaga się od Niemiec odszkodowań za zbrodnie kolonialne, zwrotu zagrabionych dzieł kultury i oficjalnych przeprosin.
  • Negocjacje w tej sprawie trwają od 2015 roku.
  • Między 1904 a 1908 rokiem, pod niemieckimi rządami kolonialnymi doszło do ludobójstwa. W obozach koncentracyjnych zginęły dziesiątki tysięcy członków grup etnicznych Herero i Nama.
  • Zobacz także: Wiec wyborczy w Madrycie. Lewicowi aktywiści zaatakowali patriotów z partii VOX [WIDEO]

Negocjacje nad porozumieniem Namibii z Niemcami trwają od 2015 roku, ale na razie nie przyniosły wiążących ustaleń. W ubiegłym roku pojawiła się informacja, że Niemcy zaoferowali afrykańskiemu państwu 10 milionów euro zadośćuczynienia. Jednak byłej kolonii taka wysokość zadośćuczynienia od Niemiec dalece nie odpowiada.

Niemiecka kolonia na terenie dzisiejszej Namibii istniała na przełomie XIX i XX wieku. Jak zwracają uwagę historycy, między 1904 a 1908 rokiem, pod niemieckimi rządami kolonialnymi doszło do ludobójstwa. W obozach koncentracyjnych zginęły dziesiątki tysięcy członków grup etnicznych Herero i Nama.

– To, co zrobiły Niemcy i inne mocarstwa kolonialne, to zbrodnie, które są obecnie uznawane za najgorsze zbrodnie przeciwko ludzkości i podlegają jurysdykcji Międzynarodowego Trybunału Karnego. Mówimy o zbrodniach wojennych, zbrodniach przeciwko ludzkości, a nawet ludobójstwie – podkreślił Wolfgang Kaleck, współzałożyciel Europejskiego Centrum Praw Konstytucyjnych i Praw Człowieka (ECCHR). – Przede wszystkim jednak, jako pierwszy krok, możemy powiedzieć, że przyznajemy, iż było to ludobójstwo i prosimy o wybaczenie. Nawiasem mówiąc, odnosi się to również do zwrotu zagrabionych dóbr kultury. Z pewnością trzeba przyznać, że przedmioty te dostały się w nasze ręce w morderczych akcjach – powiedział.

Nie jest przesądzone, jak zakończy się sprawa. Niemiecko-namibijski naukowiec i działacz Henning Melber, który przestudiował tło rozmów, uważa, że inne byłe potęgi kolonialne w Europie prywatnie wyraziły obawy Niemcom, że porozumienie z Namibią może wywołać lawinę roszczeń wobec różnych kolonizatorów ze strony narodów w Afryce, południowo-wschodniej Azji i gdzie indziej.

radiomaryja.pl

/ Foto: scratch.mit.edu

Uczniowie szkół podstawowych, w ramach nauki programowania, muszą podać swoją płeć. Mają do wyboru – uwaga – cztery: kobieta, mężczyzna, niebinarna, inna!

Nauka programowania odbywa się za pomocą niezwykle popularnego programu. Korzystają z niego uczniowie już od pierwszej klasy szkoły podstawowej, czyli dzieci, w wieku siedmiu lat.

– Trzy czwarte Polski go używa i chyba z 70% świata – wyjaśnił jeden z nauczycieli.

Aby zarejestrować się na scratch.mit.edu maluch musi podać swoją płeć. Sęk w tym, że do wyboru ma ich aż cztery! Może być mężczyzną, kobietą, osobą niebinarną, albo inną (podaje jaką)! Bez tego nie skorzysta z systemu i nie będzie mógł uczestniczyć w zajęciach. Sami sprawdźcie, jeśli nie wierzycie. Podajcie podczas rejestracji, że macie na przykład siedem lub osiem lat. Zobaczycie, co wyskoczy.

– Moja córka musiała zarejestrować się tam w ramach lekcji zdalnej z informatyki – zaalarmował zbulwersowany ojciec z Łodzi. – Wiem, że nie tylko ona. Z programu korzystają też uczniowie z innych szkół podstawowych. I co miałem jej powiedzieć, gdy zapytała, jaką może mieć jeszcze inną płeć?!

Na platformie scratch.mit.edu czytamy między innymi:

„Scratch jest zaprojektowany specjalnie dla wieku od 8 do 16 lat. (…) To język programowania i społeczność internetowa, w której dzieci mogą programować i udostępniać interaktywne media. (…) Gdy dzieci tworzą w Scratchu, uczą się myśleć kreatywnie (…).”

To również program dla nauczycieli, z którego chętnie korzystają podczas pandemii. Mogą z jego pomocą tworzyć własne klasy i przeglądać zdalnie projekty uczniów. Co ciekawe, tylko dzieci muszą wybierać jedną spośród czterech możliwości płciowych! Nauczyciele, logując się, wybierają już tradycyjnie, spośród dwóch: kobiety i mężczyzny!

Nauczyciele, którzy wypowiadali się na temat programu przyznali, że uczniowie pytali ich o rubryki. Co dziwne, nie widzieli jednak niczego złego w tym, że siedmiolatek pytany jest o płeć niebinarną i inną!

– Jakie szkody może wyrządzić powiedzenie dziecku, że są osoby, które nie chcą się identyfikować z jedną płcią, mimo, że fizycznie ją posiadają… Takie to straszne? – stwierdził jeden z nich.

Kolejny potraktował sprawę z humorem.

– Gdy uczniowie mnie o to pytają żartuję, że jako “inna płeć” mogą wpisać: “ufoludek” – wyjaśnił.

Powyższe wypowiedzi uzyskaliśmy rozmawiając z nauczycielami na jednej z grup na Facebooku, która skupia nauczycieli informatyki. Nasze pytania musiały być jednak bardzo niewygodne, ponieważ wątek został skasowany.

Zbigniew Heliński

/ Fot. ewtn.pl

Kolejny kanał na YouTube z zablokowaną możliwością prowadzenia transmisji na żywo. Tym razem chodzi o katolicką stację EWTN Polska. Zdaniem administracji YouTube, adoracja Najświętszego Sakramentu, transmitowana od ponad dwóch lat, złamała zasady portalu.

  • YouTube zablokował katolickiej stacji EWTN Polska możliwość prowadzenia transmisji na żywo. Dotychczas za pośrednictwem serwisu transmitowana była adoracja oraz główny program stacji.
  • EWTN to międzynarodowa katolicka telewizja, założona w USA przez Matkę Angelicę. Jest znana na całym świecie i nadawana w kilku wersjach językowych.
  • 20 października 2018 roku wystartowała jej polska wersja, nadawana z Wrocławia. Do dzisiaj EWTN Polska można było oglądać za darmo w internecie, poprzez platformę YouTube.
  • Zobacz także: „Wyborcza” atakuje katolicką organizację. Nie pasuje im współpraca z mężem posłanki PiS

– Z wielkim żalem pragnę poinformować, że w Wigilię Święta Bożego Miłosierdzia nasza Telewizja Wiekuistego Słowa EWTN Polska, została pozbawiona możliwości transmisji „na żywo” Adoracji Wieczystej Najświętszego Sakramentu z Niepokalanowa oraz jakiejkolwiek innej transmisji na naszym kanale YouTube – przekazał ks. Piotr Wiśniowski, dyrektor EWTN Polska. Nie wiadomo konkretnie, czym adoracja zawiniła władzom YouTube.

EWTN to międzynarodowa katolicka telewizja, założona w USA przez Matkę Angelicę. Jest znana na całym świecie i nadawana w kilku wersjach językowych. 20 października 2018 roku wystartowała jej polska wersja, nadawana z Wrocławia. Do dzisiaj EWTN Polska można było oglądać za darmo w internecie, poprzez platformę YouTube.

– Od przeszło 2 i pół roku Adoracja Wieczysta Najświętszego Sakramentu na naszym kanale, cieszyła się ogromną popularnością o wymiarze globalnym, co wielokrotnie potwierdzały katolickie media na świecie i w Polsce. Pozbawienie nas możliwości transmisji LIVE w przeddzień Święta Bożego Miłosierdzia uznajemy za nieprzypadkowe oraz wyraz dyskryminacji wobec społeczności katolików na świecie, pragnących oddawać cześć Bogu Stwórcy według swoich tradycji i standardów – podkreślił ks. Piotr Wiśniowski.

– Wyrażamy sprzeciw wobec takich działań platformy YouTube oraz żądamy wyjaśnień: w czym Adoracja Wieczysta Najświętszego Sakramentu online nie spełnia jej zasad społeczności (community guidelines) – podkreślił.

ewtn.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Youtube//MediaNarodoweInfo

W związku z pandemią Covid-19 aborcję farmakologiczną można dokonać w domu. Koalicja dziewięciu organizacji pro-life wezwała rząd Wielkiej Brytanii do jej delegalizacji. Coraz głośniej, również przez środowiska medyczne, podnoszony jest problem przemocy wobec kobiet, zmuszanych do dokonania aborcji.

  • Kobiety bez problemu mogą dostać pigułki poronne nawet po konsultacji przez telefon
  • Od marca ubiegłego roku blisko 12 tys. kobiet trafiło do szpitala, gdzie wykryto u nich tzw. aborcję niekompletną
  • Wiele kobiet, zwłaszcza działających pod presją, nie informuje lekarzy o swoim złym stanie po domowej aborcji
  • Zobacz także: Stan Utah: koszty poniesione w czasie ciąży pokryją ojcowie

Koalicja „Care For Women” prowadzi kampanię, służącą delegalizacji tymczasowego prawa, które zezwala na dokonanie aborcji w domu. Otrzymując pocztą, bezpłatnie, bardzo silne pigułki poronne, można zabić dziecko do 10. tygodnia życia. Kobiety mogą je dostać zaledwie po odbyciu rozmowy telefonicznej lub video-konsultacji z lekarzem.

Ponad 75 tys. aborcji w Anglii i Walii

Wprowadzona w marcu 2020 r. regulacja stanowi największą zmianę w brytyjskim prawie aborcyjnym od czasu zalegalizowania tej praktyki w 1967 r. Przy czym odbyło się to w pośpiechu, bez konsultacji społecznych i wobec braku kontroli parlamentarnej. Od marca ubiegłego roku w ten sposób przeprowadzono ponad 75 tys. aborcji w Anglii i Walii. A blisko 12 tys. kobiet trafiło do szpitala, gdzie wykryto u nich tzw. aborcję niekompletną.

Tymczasowe prawo, związane z pandemią, poddano konsultacjom społecznym, dopiero w obliczu propozycji trwałej legalizacji aborcji domowej. Wyniki tych konsultacji poznamy jeszcze w tym roku.

Powikłania wynikające z domowych aborcji

Okazuje się, że nieodpowiednio kontrolowane są powikłania wynikające z domowych aborcji. O czym parlamentarzystów alarmują eksperci brytyjskiego ruchu pro-life. Wiele kobiet, zwłaszcza działających pod presją, nie informuje lekarzy o swoim stanie.

Ankieta NHS wykazała, że 87 proc. lekarzy rodzinnych obawia się, że kobiety są narażone na niepożądane aborcje, wynikające z przemocy domowej.

Na podstawie prawa o wolnym dostępie do informacji uzyskano dane ze strony Komisji ds. Jakości Opieki. Średnio 20 karetek miesięcznie jest wysyłanych do kobiet, które zgłaszają powikłania. Z powodu niepełnej aborcji do szpitala trafia około 495 kobiet miesięcznie.

– W świetle tych zagrożeń tylko ideolodzy zaangażowani w poszerzenie dostępu do aborcji bez względu na konsekwencje, lub ci, którzy czerpią zyski z rozprzestrzeniania się aborcji, mogą oczekiwać uczynienia aborcji DIY stałym elementem prawa w Wielkiej Brytanii – skomentowała Catherine Robinson, rzeczniczka organizacji Right To Life UK.

jedenznas.pl

Doug Ducey, gubernator Arizony, podpisał ustawę, która chroni prawa posiadaczy broni. Zwolennicy March for Our Lives twierdzą, że eliminuje ona możliwość dyskusji na temat reformy broni.

  • Ustawa, którą podpisał Ducey zapobiegawczo chroni posiadaczy broni w tym stanie przed federalnymi przepisami
  • Biasiucci: Nasze przepisy dotyczące broni w Arizonie są mocne i wierzymy, że przestrzegający prawa posiadacze broni, mogą ją nosić
  • Do dyskusji włączyli się zwolennicy March for Our Lives, grupy popierającej kontrolę broni
  • Zobacz także: Brytyjczycy o krok od odporności stadnej. Naukowcy nie mają wątpliwości

Doug Ducey, gubernator Arizony, podpisał w tym tygodniu ustawę, która zapobiegawczo chroni posiadaczy broni w tym stanie przed federalnymi przepisami, które dotyczą kontroli zgłoszonych broni.

Druga Poprawkę podpisano dwa dni przed tym, jak prezydent Biden ogłosił kilka działań wykonawczych. Zwrócił się do Departamentu Sprawiedliwości o zaproponowanie zasady zakazującej tzw. ghost guns. Jest to domowej roboty broń, która nie posiada numerów seryjnych.

Ustawa nie zmienia obecnych przepisów

– To proaktywne prawo w odpowiedzi na to, co może wyjść od administracji Bidena – powiedział Ducey w arizońskim radiu KTAR-FM. Dodał, że ustawa nie zmienia żadnych obecnych przepisów.

Co więcej, wypowiedział się również Leo Biasiucci, członek Partii Republikańskiej, który finansował ustawę.

– Jeśli rząd federalny zrobi cokolwiek, co będzie próbowało naruszyć naszą Drugą Poprawkę w Arizonie, nie podporządkujemy się – poinformował w KSAZ-TV.

Dodał, że został wybrany, aby „chronić naszą Konstytucję”, a administracja Bidena chciała zakazać karabinków Ar-15. – Uważamy, że to nie w porządku. Nasze przepisy dotyczące broni w Arizonie są mocne i wierzymy, że przestrzegający prawa posiadacze broni, mogą ją nosić.

Do dyskusji włączyli się zwolennicy March for Our Lives, grupy popierającej kontrolę broni. Twierdzą, że nowe prawo w Arizonie eliminuje możliwość dyskusji na temat reformy broni.

– To sprawia, że wszelkie prawa uchwalane przez rząd federalny, dotyczące bezpieczeństwa posiadania broni, nie są egzekwowane w Arizonie. Eliminuje wszelkie rozmowy na ten temat. Sprawia, że ​​jest to bardziej niebezpieczne miejsce w Arizonie – powiedziała współdyrektor grupy, Maya Zuckerberg.

www.foxnews.com

Na kanale Media Narodowe EXTRA odbyła się rozmowa z Jakubem Zgierskim, którego wywiad z dr Rubasem usunięto z platformy YouTube. W konsekwencji zablokowano też kanał Mediów Narodowych. Powód? Szkodliwe treści medyczne.

  • YouTube usunął wywiad, który miał pół miliona wyświetleń i zablokował kanał Media Narodowe na 2 tygodnie
  • Media Narodowe nadają teraz swoje audycje na kanale MN EXTRA
  • Zgierski opowiedział o wywiadzie z dr Rubasem o pandemii COVID-19
  • Podobne problemy mają inne niezależne media, np. wRealu24
  • Zobacz także: PILNE: YouTube cenzuruje Media Narodowe. Poszło o wywiad z lekarzem

J. Zgierski przeprowadził wywiad z dr Piotrem Rubasem, lekarzem pracującym w Niemczech, który ośmielił się skrytykować lockdown. Film miał pół miliona wyświetleń. Po jakimś czasie usunięto go jednak z platformy YouTube, a kanał Media Narodowe zablokowano na 2 tygodnie.

“Kontrowersyjny” wywiad

Karol Plewa w rozmowie ze Zgierskim zapytał, co takiego kontrowersyjnego było w wywiadzie. – Lekarz skrytykował sens noszenia maseczek, lockdown, szczepionki i całą politykę covidową. Opierając się na dowodach naukowych – powiedział Zgielski.

Gość powołał się na stwierdzenia dr Rubasa, że maseczki nie mają żadnego sensu, ponieważ wirus jest za mały. Nie zahamują one wydalania cząsteczek. Poruszona została również kwestia szczepionek. Dr Rubas stwierdził, że są lepsze specyfiki, którymi się można wyleczyć, np. amantadyna.

Niezależne media przeszkadzają

Na pytanie dlaczego YouTube usunął wywiad, J. Zgierski powiedział, że w uzasadnieniu było napisane, że film zawiera szkodliwe treści medyczne. Nie było dalszych uzasadnień i argumentów, dlaczego są szkodliwe.

Okazało się, że podobne problemy mają inne niezależne media, np. wRealu24. Zgierski zaznaczył, że niezależne media przeszkadzają, więc stara się je zwalczać.

/ fot. P. Tracz / flickr.com

– Nie wezmę odpowiedzialności za zmianę naszych zobowiązań wobec wyborców – powiedział Zbigniew Ziobro, szef Solidarnej Polski, pytany o stanowisko ws. budżetu UE. Zaznaczył, że Solidarna Polska nie zmieniła stanowiska wobec budżetu UE. Nie można ryzykować suwerennością Polski.

  • Ziobro: suwerenność Polski oraz jej bezpieczeństwo ekonomiczne i energetyczne jest wartością, którą nie można ryzykować
  • Szef Solidarnej Polski powiedział, że nie weźmie odpowiedzialności za zmianę zobowiązań wobec wyborców
  • Kaczyński zaapelował do opozycji o “opamiętanie i rozsądek” przez poparcie decyzji o zwiększeniu zasobów własnych w budżecie UE
  • Zobacz także: „Narodowa Blokada Schodów Jarosława”. Strajk Przedsiębiorców uderza w Kaczyńskiego

Z. Ziobro był pytany w piątek w Polsat News, czy weźmie odpowiedzialność za rozbicie koalicji Zjednoczonej Prawicy, jeśli projekt ustawy o zwiększeniu zasobów własnych w budżecie UE, która pozwoli na uruchomienie Funduszu Odbudowy upadnie w parlamencie. Minister odparł, że będzie brał odpowiedzialność za “wiarygodność, konsekwencję i dotrzymywanie słowa”.

– Nie wezmę odpowiedzialności za zmianę naszych zobowiązań wobec wyborców. Ja traktuję serio wiarygodność w polityce. Umówiłem się z wyborcami, że będę bronił tego, co jest dla nich wartością. Gdybym dziś zagłosował za rozwiązaniami, które sprawiają, że UE w sensie politycznym może karcić polskiego prezydenta, polski rząd, bo np. nie wprowadzają małżeństw homoseksualnych (…,) to wtedy byłbym wiarołomny w mojej ocenie– wskazał prezes Solidarnej Polski.

Inaczej sprawę ocenia największy koalicjant

Ziobro był dopytywany, czy Jarosław Kaczyński, prezes PiS jest niewiarołomny. Odpowiedział, że w polityce każdy bierze odpowiedzialność za swoje decyzje polityczne.

– Jarosław Kaczyński przedstawił argumenty, którymi się kieruje podejmując inne decyzje, które były faktycznie przyjęte w naszym wspólnym programie Zjednoczonej Prawicy – podkreślił.

Minister powiedział, że Solidarna Polska nie zmieniła stanowiska wobec budżetu UE. Dodał, że suwerenność Polski oraz jej bezpieczeństwo ekonomiczne i energetyczne jest wartością, którą nie można ryzykować.

– Inaczej tę sprawę ocenia nasz największy koalicjant – powiedział Ziobro.

W ostatnim wywiadzie dla “Gazety Polskiej” Kaczyński zaapelował do opozycji o “opamiętanie i rozsądek” przez poparcie decyzji o zwiększeniu zasobów własnych w budżecie UE. Ma ona pozwolić na uruchomienie Funduszu Odbudowy.

Pytany, czy jeśli Solidarna Polska również zagłosuje przeciw lub wstrzyma się podczas głosowania w tej sprawie, to czy nadal będzie trwała koalicja rządząca, odparł, że będzie to zależeć od wyniku głosowania. – Jeśli przegramy to głosowanie, to nie. Groźne są sprzeciwy prowadzące do porażki. I z nich trzeba wyciągać wnioski – podkreślił prezes PiS.

W grudniu przywódcy państw UE porozumieli się ws. wieloletniego budżetu Unii na lata 2021-2027. Chodziło również o fundusz odbudowy gospodarek państw członkowskich po epidemii koronawirusa. Obecnie ratyfikacji przez parlamenty narodowe wymaga decyzja o zwiększeniu zasobów własnych UE, aby uruchomić fundusz odbudowy. Łączna wartość unijnego budżetu na lata 2021-2027 to 1,8 bln euro, z czego wartość funduszu odbudowy to 750 mld.

www.wnp.pl

Joe Biden.

/ Fot. Twitter/ screen

Joe Biden w piątek nakazał powołanie komisji w celu zbadania możliwości poszerzenia składu Sądu Najwyższego. Padł pomysł zwiększenia liczby jego sędziów. Dałoby to szansę Demokratom na zrównoważenie wpływów konserwatystów.

Prezydent Biden w dekrecie nakazującym powołanie komisji napisał, że komisja zajmie się „zaletami i legalnością” konkretnych propozycji reformy Sądu Najwyższego. Podała agencja Reutera. Co więcej, padł też kontrowersyjny pomysł zwiększenia liczby członków Sądu Najwyższego oraz postulat ograniczenia kadencji sędziów. Warto dodać, że obecnie jest ona dożywotnia.

W skład komisji wejdzie grupa 36 liberalnych i konserwatywnych prawników, głównie uczonych. Komisja będzie odbywać publiczne spotkania i mieć 180 dni na zgłoszenie swoich ustaleń.

Powołanie komisji jest spełnieniem obietnicy złożonej przez Bidena w trakcie kampanii wyborczej i ukłonem w stronę „postępowych” Demokratów, którzy domagają się od Bidena odbicia Sądu Najwyższego.

 – W czasie kampanii wyborczej Demokraci stanowczo dementowali doniesienia, że dokonają przyjęcia SN przez poszerzenie składu. Kiedyś próbował tego Roosevelt. Wycofał się – zaznaczył na swoim Twitterze Jerzy Kwaśniewski, prezes zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.

kresy.pl

Flaga Ukrainy

Flaga Ukrainy / Fot. pixabay.com

W czwartek 8 kwietnia odbyło się spotkanie ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua z szefem ukraińskiego MSZ. Wizyta dotyczyła zagrożenia ze strony Rosji.

Po przylocie szefa polskiego MSZ, nastąpiło spotkanie polityków. Następnie udali się pod sobór Michajłowski, by złożyć hołd ofiarom rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Słowa uznania dla Polski

Dmytro Kułeba napisał, że wizyta polskiego przedstawiciela MSZ to istotny krok. Wzmacnia bowiem sojusz strategiczny Polski z Ukrainą. Stwierdził również, że spotkanie może wpłynąć na zwiększenie bezpieczeństwa zarówno ze strony Ukrainy, Europy oraz wspólnoty transatlantyckiej. – Polska to nasz wieloletni sojusznik i zaufany przyjaciel – brzmiała końcówka wpisu.

Wizyta polskiego ministra planowana była na inny termin. – Zbigniew Rau skorygował plany i wcześniej przybył do Kijowa – informował inny wpis Kułeby.

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych w komunikacie z czwartku poinformowało, że wizyta ma ścisły związek z zagrożeniem pokoju ze strony Rosji. – 8 kwietnia, odbędzie się nadzwyczajna, pilna wizyta ministra Zbigniewa Raua w Kijowie. Związana jest z zagrożeniem pokoju u granic Ukrainy – informował profil MSZ na twitterze.

Ponadto politycy mają określić kierunki współpracy w kwestii międzynarodowych organizacji i formatów jak trójkąt lubelski – donosi ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

W ostatnim czasie zauważa się narastający konflikt w Donbasie. W lipcu zeszłego roku ogłoszono zawieszenie broni. Generał Rusłan Chomczak, szef ukraińskich sił zbrojnych, poinformował o nowych oddziałach rosyjskich niedaleko granicy.

Szacuje się, że liczba ofiar śmiertelnych konfliktu od 2014 roku wynosi ponad 13 tysięcy.

wiadomosci.onet.pl, tvp.info