Postrzelony Tomasz Gutry

Postrzelony Tomasz Gutry / Fot. Twitter/ Michał Wróblewski

  • W połowie lipca postępowanie zostało umorzone z uwagi na stwierdzenie „braku znamion czynu zabronionego”.
  • Prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie: Do zranienia doszło w sposób niezamierzony.
  • Z ustaleń prokuratury wynika, że Tomasz Gutry od początku obserwował działania policji z bardzo bliskiej odległości.
  • Zobacz także: Ośrodek Straży Granicznej w Kętrzynie pęka w szwach! Migranci okupują polską granicę

Podczas zabezpieczenia Marszu Niepodległości 11 listopada 2020 roku doszło do postrzelenia w twarz fotoreportera „Tygodnika Solidarność” Tomasza Gutrego. Prokuratura umorzyła jednak śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez policjantów. Postrzelony zamierza na decyzję prokuratury złożyć zażalenie.

Zdaniem prokuratury, do postrzelenia 74-latka podczas zabezpieczenia Marszu Niepodległości 11 listopada 2020 roku doszło „w sposób niezamierzony”. Tomasz Gutry nie był celem funkcjonariuszy, dokumentował starcia pomiędzy policją, a agresorami i pozostał na tzw. linii ognia mimo zagrożenia. Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła więc śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy.

„Brak znamion czynu zabronionego”

Postępowanie było prowadzone m.in. w sprawie przekroczenia uprawnień przez policję w tym dniu, „polegającego na użyciu broni palnej gładkolufowej w trakcie zabezpieczania porządku publicznego, czym działano na szkodę interesu publicznego i prywatnego dwóch pokrzywdzonych”. Jednym z nich był fotoreporter Tomasz Gutry, drugą 35-letni mężczyzna. Obaj w wyniku postrzału odnieśli obrażenia powyżej 7 dni. Postępowanie zostało umorzone w połowie lipca z uwagi na stwierdzenie „braku znamion czynu zabronionego”.

Z nagrań przeanalizowanych przez prokuraturę wynika, że w miejscu, w którym był Tomasz Gutry, przebiegał agresor, który atakował funkcjonariuszy policji. Zanim policjanci użyli broni gładkolufowej, wzywali zgromadzonych do rozejścia się, padły też strzały ostrzegawcze. Dopiero gdy środki te okazały się nieskuteczne, policja użyła broni.

Z ustaleń prokuratury wynika, że Tomasz Gutry od początku obserwował działania policji z bardzo bliskiej odległości i pozostawał pomiędzy ścierającymi się stronami.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Gutry przedstawia inną wersję wydarzeń

Inną wersję wydarzeń przedstawiał postrzelony fotoreporter. Gutry powiedział PAP, że kiedy policja wkroczyła, to ludzie jak zwykle uciekli w panice.

– Ja jeszcze trochę stałem, 10 metrów od policjantów i w pewnym momencie nikogo już nie było. Jeden z policjantów strzelił do mnie. On stał w szeregu z innymi 

– powiedział postrzelony.

Jednocześnie podkreślił, że wcześniej nie słyszał żadnych ostrzeżeń.

– Był taki rumor (…) Policja się tłumaczy, policja przeprasza, a ja słyszałem, że w szpitalu przy ul. Szaserów jest mężczyzna, który jest trzecią godzinę operowany i też dostał pociskiem. Został trafiony prawdopodobnie gdzieś w okolice nosa 

– relacjonował Gutry.

Fotoreporter zapowiada, że na decyzję prokuratury złoży zażalenie.

wprawo.pl

Prezydent Andrzej Duda

Prezydent Duda podczas wystąpienia na GLOBESEC 2021 / fot. Twitter@prezydentpl

  • Prezydent Andrzej Duda podjął wraz z rządem decyzję o wysłaniu polskich żołnierzy do Afganistanu. Celem ich działań ma być zabezpieczanie ewakuacji polskich obywateli oraz obywateli państw sojuszniczych.
  • Premier Mateusz Morawiecki informował, że akcja ewakuacji obywateli Afganistanu, którzy pomagali Polsce w tym kraju, weszła w kolejny etap.
  • W ostatnich dniach na lotnisku w Kabulu doszło do dramatycznych wydarzeń, które zostały uwiecznione na nagraniach. 
  • Zobacz także: Zaostrzono kontrole na granicy polsko-białoruskiej. Powstało już ogrodzenie z drutu kolczastego

Andrzej Duda wysyła polskie wojska do Afganistanu. W tle widnieje wciąż napięta sytuacja militarno-polityczna w tym kraju. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego wyjaśnia cel misji polskich żołnierzy, którzy w liczbie stu polecą do Kabulu. Kwestię ewakuacji afgańskich sojuszników Polski omawia również premier Mateusz Morawiecki.

Duda wysyła polskie wojska do Afganistanu

“Prezydent RP Andrzej Duda w porozumieniu z rządem postanowił o skierowaniu do Afganistanu 100-osobowego kontyngentu wojskowego (od 18.08 do 16.09). Operacja nie ma charakteru bojowego; jej celem jest zabezpieczenie wraz z sojusznikami ewakuacji obywateli polskich oraz obywateli innych państw” – poinformowało w środę wieczorem Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

Z postanowienia prezydenta, które opublikowano w Monitorze Polskim, wynika, że PKW jest podporządkowany dowódcy operacyjnemu Rodzajów Sił Zbrojnych. Pod względem kierowania narodowego PKW podlega ministrowi obrony za pośrednictwem szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. To on – zgodnie z dokumentem – ma określić liczbę oraz rodzaj uzbrojenia i sprzętu wojskowego PKW.

Premier omawia kwestię ewakuacji sojuszników

Wczoraj premier Mateusz Morawiecki informował, że akcja ewakuacji obywateli Afganistanu, którzy pomagali Polsce w tym kraju, weszła w kolejny etap.

“Samolot LOT Polish Airlines właśnie odebrał ich z lotniska w Uzbekistanie i przewozimy ich w bezpieczne miejsce w Polsce” – napisał na swoim profilu na Facebooku szef rządu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do wpisu premier dołączył zdjęcie, na którym widać maszynę LOT oraz grupę ludzi stojących na płycie lotniska.

“Bardzo dziękuję wszystkim zaangażowanym w tę akcję. To oczywiście nie koniec naszej pomocy i kolejny transport zabierze pozostałe osoby. Chcemy też pomóc UE i NATO w dalszej ewakuacji” – podkreślił Morawiecki.

Ewakuację z Afganistanu trzeba było podjąć w związku z działaniami talibów i zajęciu przez nich dużej części kraju po wycofaniu się amerykańskich sił wojskowych. W niedzielę talibowie wkroczyli do stolicy Afganistanu, Kabulu. Prezydent Aszraf Ghani opuścił miasto i wyjechał za granicę.

W ostatnich dniach na lotnisku w Kabulu doszło do dramatycznych wydarzeń, które zostały uwiecznione na nagraniach. Tysiące mieszkańców stolicy próbowało w desperacki sposób dostać się na pokład odlatujących do innych krajów samolotów. Kilkoro z nich zmarło po tym, jak odpadli od maszyny, która zdążyła wznieść się w powietrze.

dorzeczy.pl

Kard. Stefan Wyszyński i Jan Paweł II.

Kard. Stefan Wyszyński i Jan Paweł II. / Fot. Heinz Wieseler / PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Film „Wyszyński – zemsta czy przebaczenie” w reżyserii Tadeusza Syki będzie miał w kinach premierę 17 września. To oficjalna produkcja uroczystości beatyfikacyjnych Stefana kardynała Wyszyńskiego i Matki Róży Czackiej oraz obchodów roku 2021, którego Prymas Tysiąclecia jest patronem.

Film opowiada historię księdza porucznika Stefana Wyszyńskiego – kapelana Armii Krajowej, działającego w okresie Powstania Warszawskiego pod pseudonimem „Radwan III”. Jest biograficznym dramatem wojennym. Ukazuje nieznane fakty z życia przyszłego Prymasa, gdy jako młody ksiądz zaangażował się w Laskach pod Warszawą w działalność podziemną jako kapelan AK, a w czasie Powstania – kapelan szpitala powstańczego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

W postać księdza Wyszyńskiego z czasu II wojny światowej wciela się Ksawery Szlenkier, młody aktor znany z takich filmów, jak „Jack Strong”, „Ambassada” czy „Kierunek noc”. Matkę Różę Czacką odtwarza Małgorzata Kożuchowska, a siostrę Serafinę – popularna prezenterka TVP – Ida Nowakowska. 

Mało znane fakty z życia kard. Wyszyńskiego

Podczas pracy nad scenariuszem, producenci dotarli do nieznanych wcześniej materiałów i przedmiotów z czasu II wojny światowej.

– Wszystko to co wydarzyło się po 1946 roku w życiu Prymasa jest nam znane. Mało kto wie o wojennym wątku Wyszyńskiego. Dlatego powstaje ten film. Tym bardziej, że jak przyznawał późniejszy Prymas: „Powstanie Warszawskie mnie ukształtowało”. Dlatego aby zrozumieć Prymasa, trzeba zobaczyć film „Wyszyński – zemsta czy przebaczenie „

– powiedział reżyser Tadeusz Syka.

Kard. Nycz w liście do Tadeusza Syki wyraził swą radość z „faktu, że twórcy zdecydowali się dedykować go bohaterskim kapłanom posługującym obecnie i ich następcom, a więc tym, którzy rozważają swoje powołanie do kapłaństwa”.

episkopat.pl, dziennikpolski24.pl

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pexels

  • Regulacje prawa adopcyjnego podyktowane są, zgodnie z uzasadnieniem sądu, troską o dobro dziecka.
  • Wyrok czeskiego Sądu Konstytucyjnego jest bardzo istotny w kontekście prób ingerencji Unii Europejskiej w prawo rodzinne państw członkowskich. 
  • Czeski Sąd Konstytucyjny przypomniał i potwierdził wartości konstytucyjne, na których jest oparty cały tamtejszy ład prawny i społeczny.
  • Zobacz także: Lublin daje forsę skrajnej lewicy, a mieszkańcy są bezradni. Co poszło nie tak? [OPINIA]

Sąd Konstytucyjny w Czechach orzekł, że konstytucja nie dopuszcza możliwości adopcji dzieci przez pary tej samej płci. Zadecydował też o braku możliwości zawierania „małżeństw jednopłciowych”.

Sąd Konstytucyjny w Czechach zlikwidował wątpliwości podnoszone przez sądy powszechne. Orzekł, że, na gruncie czeskiej konstytucji, nie ma prawnej możliwości umożliwienia adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Czeskie prawo umożliwia adopcję jedynie parom pozostającym w związku małżeńskim, a taki, w myśl ustawy zasadniczej, mogą zawrzeć jedynie kobieta i mężczyzna.

Regulacje prawa adopcyjnego podyktowane są troską o dobro dziecka oraz udowodnionym naukowo lepszym wzrostem psychospołecznym dzieci wychowywanych w domach, gdzie funkcjonują wzorce zarówno męskie jak i żeńskie.

„Małżeństwa jednopłciowe”

Sąd Konstytucyjny przypomniał, że konstytucja wyklucza prawną możliwość zrównania związków partnerskich z instytucją małżeństwa rozumianego jako związek kobiety i mężczyzny. Jest to odpowiedź na toczące się w czeskim parlamencie prace nad ustawą o tzw. równości małżeńskiej, która miała na celu wprowadzenie „małżeństw jednopłciowych”.

Istotny wyrok TK

Wyrok czeskiego Sądu Konstytucyjnego jest bardzo istotny także w kontekście prób ingerencji Unii Europejskiej w prawo rodzinne państw członkowskich. 

W kwietniu 2021 r. Komisja Europejska zapowiedziała rozpoczęcie prac nad rozporządzeniem w sprawie uznawania rodzicielstwa między państwami członkowskimi. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Celem regulacji ma być doprowadzenie do akceptacji adopcji dokonanych w innym kraju przez pary jednopłciowe. Pomimo tego, że prawo rodzinne materialne należy do wyłącznej kompetencji państw członkowskich, Komisja Europejska planuje ingerencję w system prawa rodzinnego. Chce zmusić państwa członkowskie do formalnej akceptacji stanów faktycznych w których inne państwo uznało rodzicielstwo osób tej samej płci.

tvp.info

Broń

Broń / Fot. lifesizepotato Wikimedia Commons

  • „Rzeczpospolita” informuje, że przedstawiciele Konfederacji i PiS złożą nową ustawę o broni i amunicji.
  • Pozwolenie na broń mógłby dostać każdy, kto ma 18 lat, nie został skazany za niektóre przestępstwa, posiada miejsce zamieszkania w Polsce i nie choruje psychicznie.
  • Wydawaniem pozwolenia na broń ma zajmować się organ cywilny, konkretnie wojewoda.
  • Zobacz także: Wybrano nowego prezesa PZPN. Zdeklasował protegowanego Zbigniewa Bońka

Konfederacja z posłami PiS pracują nad projektem, który ma ułatwić dostęp do broni. Poseł Michał Urbaniak z Konfederacji powiedział, że wydanie pozwolenia na broń ma wyglądać podobnie, jak w przypadku prawa jazdy.

– Przedstawiciele Konfederacji i PiS złożą nową ustawę o broni i amunicji. W jej efekcie liczba prywatnych egzemplarzy może wzrosnąć nawet dziesięciokrotnie

– napisała we wtorek „Rzeczpospolita”.

Obecnie pozwolenia na broń wydaje policja, a zdobycie jej do ochrony osobistej jest bardzo trudne. Ma się to jednak zmienić, ponieważ Konfederacja z posłami PiS chce zrewolucjonizować zasady dostępu do broni palnej. 

Przewiduje to projekt o broni i amunicji, który dojrzewa w założonym przez Konfederację Parlamentarnym Zespole ds. Kultury Posiadania Broni

– informuje dziennik.

Według „Rzeczpospolitej”, jego prawdziwymi autorami są środowiska strzeleckie, a główne założenie to odejście od celów, do których wydaje się pozwolenia. Obecna ustawa wymienia m.in. łowiecki, sportowy i kolekcjonerski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Pozwolenie na broń „tak proste” jak prawo jazdy

Wydanie pozwolenia na broń ma wyglądać podobnie, jak w przypadku prawa jazdy.

– Nie będzie zajmowała się tym policja, lecz organ cywilny, konkretnie wojewoda, choć nie wykluczamy, że tę kompetencję będzie mógł mieć starosta 

– powiedział poseł Michał Urbaniak z Konfederacji, szef Parlamentarnego Zespołu ds. Kultury Posiadania Broni.

Zgodnie z nową propozycją pozwolenie na broń mógłby dostać każdy, kto ma 18 lat, nie został skazany za niektóre przestępstwa, posiada miejsce zamieszkania w Polsce i nie choruje psychicznie. Dodatkowo taka osoba musiałaby zdać egzamin bądź przez co najmniej pięć lat posiadać obywatelską kartę broni. Wprowadzenie tego ostatniego dokumentu to kolejna rewolucja. Karta pozwalałaby na posiadanie broni uchodzącej za najmniej niebezpieczną, m.in. strzelb, broni gazowej czy niektórych rodzajów broni bocznego zapłonu. Do posiadania karty niepotrzebny byłby egzamin, a wystarczyłoby złożenie umotywowanego wniosku. Podobnie jak w przypadku pozwolenia trzeba by spełnić wymógł pełnoletności, niekaralności za niektóre przestępstwa, zamieszkania w RP i zdrowia psychicznego.

infosecurity24.pl

Herkules C-130

Herkules C-130 / fot. PAP/Tomasz Waszczuk

  • Wiceminister spraw zagranicznych o afgańskich pasażerach polskiego samolotu Herkules C-130: Na te osoby czeka w tym momencie w Uzbekistanie samolot cywilny, który w najbliższym czasie przetransportuje je bezpiecznie do Polski.
  • Kolejny polski samolot zabrał ok. 150 afgańskich współpracowników polskiego wojska.
  • W pierwszej kolejności będziemy pomagać Polakom i tym ludziom, co do których mamy pewność – powiedział wiceminister spraw zagranicznych, Marcin Przydacz.
  • Zobacz także: HIT! Rzecznik Talibów gasi dziennikarza. “Zapytaj o to Facebooka” [WIDEO]

Kolejne polskie samoloty wysyłane do Kabulu

Wiceminister spraw zagranicznych poinformował o wylądowaniu polskiego samolotu w Uzbekistanie. Polskie Siły Zbrojne, decyzją premiera Mateusza Morawieckiego, wysłały także następne samoloty do Kabulu.

Na pokładzie znalazło się blisko 50 osób, które w tej chwili są już zupełnie bezpieczne, są pod opieką polskiego konsula w Uzbekistanie. Na te osoby czeka w tym momencie w Uzbekistanie samolot cywilny, który w najbliższym czasie przetransportuje je bezpiecznie do Polski

– powiedział.

Ewakuowani mają przesiąść się w uzbekistańskim mieście Nawoi w samolot Polskich Linii Lotniczych LOT, który zabierze ich do Polski. Ponadto wiceminister oświadczył, że wśród ewakuowanych 50 osób jest jedna obywatelka Polski. Pozostałymi pasażerami są Afganistanie zaangażowani w działalność polityczną, a także współpracownicy instytucji państwa polskiego.

Ogromna liczba chętnych do ewakuacji

Z potwierdzonych informacji wiemy, że polski rząd wysłał we wtorek do Kabulu trzy samoloty. Mają one ewakuować nie tylko polskich obywateli, ale również afgańskich współpracowników wraz z ich rodzinami. Co więcej, portal Onet we wtorkowy wieczór informował o grupie 40 osób, które czekają na lotnisku w Kabulu. Są to kolejne osoby z listy afgańskich współpracowników do ewakuacji.

W tej chwili tysiące osób chcą się ewakuować z Afganistanu, argumentując, że współpracowały z różnymi kontyngentami. Nie może dochodzić tutaj do nadużyć, te osoby są więc weryfikowane przez specjalny zespół. Jest chyba oczywiste, że nie wszystkie tę weryfikację przechodzą. Nie możemy zapominać o względach bezpieczeństwa 

– powiedział Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia/onet

Podlaska straż graniczna

Straż graniczna / Fot. Twitter/Straż Graniczna

MSWiA podjęło decyzję o zaostrzeniu kontroli na granicy polsko-białoruskiej. Patrole prowadzą strażnicy graniczni i żołnierze Wojska Polskiego. Na odcinku liczącym 100 km powstało już ogrodzenie z drutu kolczastego.

RMF24 podaje, że minionej doby polską granicę usiłowało przekroczyć 138 osób, które przybywały z terytorium Białorusi. Od początku miesiąca polską granicę ze strony Białorusi próbowało nielegalnie przekroczyć ponad 2100 osób. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podjęło dodatkowe kroki, w celu zaradzenia tej sytuacji.

Ogrodzenie z drutu kolczastego

Funkcjonariusze Straży Granicznej i tysiąc żołnierzy Wojska Polskiego prowadzą intensywne działania ochronne na granicy polsko-białoruskiej. Zdecydowano się na zbudowanie ogrodzenia z drutu kolczastego. Do tej pory zabezpieczono blisko 100 km granicy na odcinku ochranianym przez Podlaski Oddział SG. Planowane jest rozbudowanie ogrodzenia o kolejne 50 km.

https://twitter.com/WasikMaciej/status/1427950296710385664?fbclid=IwAR1cxk4Y6_3cqTkOAKxkbbbP-ttS5BkgB3W920JJDyIo-3Yf0MH1UYf7oHg

– Najbardziej narażony na nielegalne przekroczenie granicy jest odcinek o długość 187 km. Do działań na tym odcinku zostali skierowani dodatkowi funkcjonariusze z innych oddziałów SG oraz tysiąc żołnierzy Wojska Polskiego

– można przeczytać w komunikacie MSWiA.

Wykorzystywany jest specjalistyczny sprzęt

Straż Graniczna wykorzystuje w swoich działaniach specjalne techniczne urządzenia obserwacyjne, które pozwalają na szybką reakcję. Są to m.in.: kamery termowizyjne o dużym zasięgu, pojazdy obserwacyjne, przenośne kamery termowizyjne czy gogle noktowizyjne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rząd planuje również zaostrzenie przepisów migracyjnych. Nielegalne przekroczenie granicy ma oznaczać, że cudzoziemiec taki nie będzie miał możliwości ubiegania się o azyl w naszym kraju.

wprost.pl, tvp.info

Talibowie w Afganistanie

Talibowie w Afganistanie / Fot. PAP/EPA/STRINGER. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Nieliczni chrześcijanie żyjący w Afganistanie są zmuszeni do praktykowania wiary w konspiracji.
  • Caritas: Rośnie obawa o życie księży, zakonników i zakonnic przebywających w stolicy.
  • Międzynarodowe Dzieło Chrześcijańskie „Open Doors” zaapelowało do rządu niemieckiego, że nie wolno nawróconych chrześcijan skazywać na deportację do Afganistanu.
  • Zobacz także: Papież Franciszek: „Zaszczepienie się przeciwko COVID-19 jest aktem miłości”

Pracujący w Afganistanie członkowie włoskiej Caritas, uważają, że życie tamtejszych chrześcijan może być zagrożone. W Kabulu szczególnie zagrożeni są mieszkający tam nawróceni chrześcijanie.

Afganistan zajmuje drugie miejsce w rankingu prześladowań wyznawców Chrystusa, bezpośrednio za Koreą Północną – i tak było jeszcze przed zwycięstwem talibów.

Chaos jaki panuje w kraju, po wejściu Talibów do stolicy – Kabulu, doprowadził do zawieszenia wszelkiej działalności Caritas. Nieliczni chrześcijanie żyjący w tym kraju są zmuszeni do praktykowania wiary w konspiracji, ponieważ nie ma już ani jednego funkcjonującego kościoła.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Liczbę chrześcijan w Afganistanie określa się na od 500 do 8 tys. osób. W komunikacie Caritas zaznacza jednak, że ta społeczność w Afganistanie jest bardzo prężna. Aktywnie działa na polu pomocy charytatywnej. Społeczność chrześcijańska wsparła także budowę 100 schronisk dla najuboższych i program pomocowy dla osób niepełnosprawnych.

Liczba uchodźców rośnie

Caritas zwraca uwagę na rosnącą liczbę afgańskich uchodźców. Po przejęciu kraju przez talibów tysiące ludzi próbuje wydostać się ze strefy walk.

– Jak zwykle to najsłabsi zapłacą najwyższą cenę. Rośnie obawa o życie księży, zakonników i zakonnic przebywających w stolicy

– można przeczytać w komunikacie Caritas

Prezes Międzynarodowego Dzieła Chrześcijańskiego „Open Doors” Markus Rode przyznał, że od dawna niepokoi go fakt, że Niemcy nadal deportują nawróconych chrześcijan do Afganistanu. 

– Naszym przesłaniem jest i pozostanie, aby nigdy nie odsyłać konwertytów do krajów islamskich, takich jak Afganistan czy Iran, bo tam przejście z islamu na inną religię jest uznawana za zbrodnię i karaną śmiercią

– powiedział.

Rode wezwał wszystkich przywódców do poważnego traktowania raportów „Open Doors” i Światowego Indeksu Prześladowań. Podkreślił, że jego organizacja nie jest zbyt zaskoczona ogólną sytuacją w Afganistanie i zajęciem go przez talibów. Stwierdził, że prześladowania chrześcijan będą się wzmagać, co pokazuje  Światowy Indeks.

deon.pl, niedziela.pl

/ Źródło: Wikimedia Commons

Lech Wałęsa straci stopę? Były prezydent w szpitalu

Nowe informacje na temat stanu zdrowia byłego prezydenta pojawiły się w środę, a przekazał je w rozmowie z “Super Expressem” Jarosław Wałęsa.

Doszliśmy do takiego momentu, że możliwa jest amputacja stopy u mojego ojca. Ryzyko amputacji niestety istnieje

powiedział.

We wtorek rano Lech Wałęsa miał jeszcze spotkania z młodzieżą, ale później stan jego zdrowia pogorszył się. Były prezydent trafił do szpitala. Powodem były powikłania związane ze stopą cukrzycową. Tego samego dnia przeszedł pierwsze badania, ale lekarze zatrzymali go na obserwacji.

Poseł Robert Winnicki.

Poseł Robert Winnicki. / Fot. You Tube/ Konfederacja

  • We wtorek przedstawiciele siedmiu klubów i kół opozycyjnych oraz Stanisław Tyszka z Kukiz’15 rozmawiali nt. możliwości odwołania marszałek Sejmu Elżbiety Witek.
  • Poseł Winnicki: Warunkiem Konfederacji jest pisemne zobowiązanie tych, którzy chcą odwołać marszałek Sejmu Elżbietę Witek, że poprą projekt ustawy Stop Segregacji Sanitarnej oraz zablokują Polski Ład.
  • Stanowisko Konfederacji zostało wypracowane na podobnych zasadach jak kwestia głosowania ws. lex TVN.
  • Zobacz także: Kukiz o lex TVN: „Będę głosował zgodnie ze swoimi postulatami”

Poseł Robert Winnicki oznajmił, że Konfederacja może zagłosować za odwołaniem marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Stawia jednak warunki, które są związane z ustawą „Stop segregacji sanitarnej”, rządowym Polskim Ładem i przyszłym kandydatem na marszałka.

Opozycja próbuje zgromadzić większość, by odwołać z funkcji marszałek Elżbietę Witek. Konfederacja nie wyklucza, że poprze ten wniosek. Stawia jednak opozycji warunki.

Poparcie ustawy „Stop segregacji sanitarnej”

Po pierwsze, Konfederacja chce pisemnej gwarancji od wszystkich klubów i kół, że nowy „opozycyjny” marszałek podda pod obrady Sejmu projekt ustawy „Stop segregacji sanitarnej”. Następnie, wszystkie kluby i koła, które chcą odwołania marszałka Sejmu, muszą zadeklarować, że poprą wyżej wymienioną ustawę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Po trzecie reszta opozycji musi dać gwarancję, że ustawa ta zyska też poparcie w Senacie. Po czwarte wszyscy posłowie, którzy chcą odwołania marszałek Witek, będą musieli zobowiązać się na piśmie, że będą głosować przeciwko ustawom związanym z Polskim Ładem. To jednak jeszcze nie koniec.

– Pozostaje jeszcze kwestia nowego marszałka Sejmu. Na pewno nie może być to kandydat lewicowy czy radykalnie liberalny

– powiedział Onetowi lider Konfederacji Robert Winnicki.

Poseł podkreśla, że powyższe stanowisko dotyczy całej Konfederacji i zostało wypracowane na podobnych zasadach jak kwestia głosowania ws. lex TVN.

– Krytycznie oceniamy działalność marsz. Witek, m.in. „mrożenie” ważnych ustaw. Dlatego naszym warunkiem jest pisemne zobowiązanie wszystkich, którzy chcą ją odwołać, że poprą ustawę Stop Segregacji Sanitarnej oraz zablokują Nowy Ład. To są istotne sprawy – nie dzielenie stołków

– napisał na Twitterze Robert Winnicki.

onet.pl