Internauci z różnych krajów piszą o awarii Facebooka, która miała nastąpić dzisiaj rano. Jest ona dość nietypowa, bowiem na ich tablicy wyświetlają się dziwaczne proponowane wpisy.
Portal dobreprogramy.pl podaje, że awaria jest zgłaszana głównie przez osoby korzystające z aplikacji mobilnej. Polega ona na tym, że użytkownicy widzą dziwne posty, jak np. napisane przez kogoś słowo “Hi”.
Z reguły dotyczą celebrytów lub innych popularnych tematów, choć zdarzają się też memy czy zdjęcia promujące teorie spiskowe.
Na stronie internetowej Downdetector, która oferuje przegląd awarii oraz przerw w dostawie dla wszelkiego rodzaju usług, pojawiło się od dzisiejszego rana ponad 3 tysiące zgłoszeń.
Algorytm?
Nie jest do końca pewne, co jest powodem problemu. Tomasz Bobusia z dobreprogramy sugeruje:
Problemy z usługą są jednak mocno nietypowe – prawdopodobnie coś złego stało się z algorytmem polecającym posty.
Policja powiedziała, że według świadków kobieta raniła przechodniów w centrum miasta “przedmiotem przypominającym miecz”. Trzech rannych mężczyzn trafiło do szpitala. Świadkowie obezwładnili i zatrzymali napastniczkę do przyjazdu policji.
Trzech rannych
Policjanci aresztowali kobietę ze wschodniej dzielnicy Neustadt, poinformowali śledczy. Dlatego nie ma już żadnego zagrożenia dla ludności. Trzy osoby zostały ranne: dwie z nich, 46-letni mężczyzna i 61-letni mężczyzna, wymagało leczenia szpitalnego. Jeden z nich był w stanie ponownie go opuścić. Według obecnego stanu, nikomu nie grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.
Świadkowie powiedzieli policji, że kobieta w średnim wieku raniła ludzi przedmiotem podobnym do miecza. Dzielni przechodnie byli w stanie przytrzymać kobietę z ostrzem, dopóki nie przybył pierwszy patrol policyjny.
Policja kryminalna w Weiden przejęła śledztwo na miejscu. Świadkowie byli przesłuchiwani i zabezpieczono ślady.
Kobieta pochodząca z obrzeży New Delhi powody targnięcia się na swoje życie podała w liście pożegnalnym, jaki napisała. Jak poinformowała lokalna policja, jej kochanek może otrzymać zarzuty podżegania do samobójstwa kobiety, gwałtu i wymuszenia poronienia.
Jak wynika z badania opublikowanego w “British Medical Journal”, jest prawie sześciokrotnie wyższy wskaźnik samobójstw wśród kobiet, które dokonały aborcji w porównaniu z kobietami, które urodziły. Z kolei według sondażu BBC 15 proc. kobiet w wieku rozrodczym w Wielkiej Brytanii odczuwało presję, by dokonać aborcji, której nie chciały.
Z kolei badanie przeprowadzone przez Lifeway Research wykazało, że 42 proc. mężczyzn, których partnerki dokonały aborcji, twierdzi, że albo „usilnie namawiali”, albo „sugerowali”, aby dokonała ona aborcji.
Piramidy kojarzą się z Egiptem i niewiele osób zdaje sobie sprawę, że można je spotkać również w Polsce. W rzeczywistości zwiedzający mogą przejść szlakiem piramid w centralnej Polsce na Kujawach. Tomasz Maćkowiak, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu, mówi:
To megalityczne grobowce, które powstały przed Stonehenge czy egipskimi piramidami.
Według Maćkowiaka wiek polskich piramid na tym terenie szacowany jest na około 5500 lat. Miały one zostać zbudowane przez ludzi, którzy przybyli z południa i osiedlili się na tym terenie.
Te plemiona zajmowały się rolnictwem i hodowlą bydła.
W lasach w okolicach Koła znajduje się sześć takich grobowców, pięć w Wietrzychowicach i jedna w Gaju Stolarskim. Oba tereny tworzą Park Kulturowy Wietrzychowice utworzony w 2006 roku.
Grobowce jako fundamenty domów?
Maćkowiak powiedział, że pierwsze grobowce odkryto w 1934 roku. Ich długość wahała się od 40 do 100 metrów i miała kształt trójkąta równoramiennego skierowanego na północ. Historycy dowiedzieli się, że w grobowcach pochowano męską starszyznę plemienia, w tym przywódców plemiennych i kapłanów. Do ich budowy użyto głazów narzutowych, z których niektóre ważyły 1,5 tony, a do ich przetransportowania potrzeba było aż 30 osób. Naukowcy uważają również, że do ciągnięcia kamieni używano zwierząt udomowionych.
Maćkowiak zauważył, że w przeszłości takich grobowców w Polsce było więcej. Wyjaśnił, że wraz z rozwojem cywilizacji ludzie w okolicy przestali je budować, ale ich fragmenty wciąż można znaleźć na polach i drogach. Ponadto grobowce te często służyły jako fundamenty późniejszych domów.
W pobliżu Wietrzychowickiego Parku Kulturowego wybudowano szlak dla turystów, na którym znajdują się tablice informacyjne opowiadające historię grobowców oraz projektów archeologicznych, które pomogły w ich odkryciu.
Sto sześćdziesiąt lat temu Lubelszczyzna była polską ziemią, która w wyniku rozbioru stała się częścią Rosji. Car Aleksander II nadał chłopom prawa własności i dał im prawo do korzystania z lasów i łąk. Drewno można było wykorzystać do ogrzewania lub budowy.
W praktyce mieszkańcy czterech wsi na Lubelszczyźnie nadal otrzymują na mocy tegoż dekretu około 130 metrów sześciennych drewna rocznie. Uprawnienie to było przekazywane z pokolenia na pokolenie, ale dotyczy tylko tych, których rodziny mieszkały na tym obszarze od czasów carskich.
Republiki upadają, a carski dekret wciąż działa
Około 230 osób w czterech wioskach nadal z tego korzysta, około 0,5 metra sześciennego drewna na osobę. Jedyny koszt, jaki ponoszą mieszkańcy, to opłata w wysokości 50 zł za 2 metry sześcienne za przygotowanie drewna.
Ponoć w latach 30. planowano zamienić te uprawnienia na działki leśne, ale plany te przerwała II wojna światowa. Uprawnienia powróciły w latach 90. Nie były respektowane w czasach komunizmu.
W Polsce nadal obowiązuje jeszcze starsze uprawnienie. Mieszkańcy miasta Wąchock nadal korzystają z dekretu króla Kazimierza Jagiellończyka, który w 1454 r. nadał im prawo do drewna z pobliskiego lasu.
Heksafluorek siarki (SF6) to substancja chemiczna wykorzystywana w produkcji turbin wiatrowych.
Ulatnia się do środowiska.
Ponieważ Niemcy są liderem w wykorzystaniu turbin wiatrowych w Europie, naukowcy twierdzą, że jest to główny czynnik stojący za wyjątkowo wysokimi poziomami odczytów SF6 w Niemczech.
Ci, którzy wdychają SF6, mogą cierpieć z powodu narkozy dwutlenku węgla i zatrzymania oddechu.
Podczas gdy Niemcy budują farmy wiatrowe, według dziennikarza z RMX News Johna Cody’ego istnieją powody do niepokoju, ponieważ substancja chemiczna zidentyfikowana jako “najsilniejszy gaz cieplarniany na świecie” jest emitowana przez turbiny wiatrowe.
W rzeczywistości pomiary powietrza nad Niemcami już zidentyfikowały ten kraj jako największego “zanieczyszczacza” w Europie, jeśli chodzi o substancję o nazwie: heksafluorek siarki (SF6). Substancja chemiczna wykorzystywana jest w produkcji turbin wiatrowych i ulatnia się do środowiska. Ponieważ Niemcy są liderem w wykorzystaniu turbin wiatrowych w Europie, naukowcy twierdzą, że jest to główny czynnik stojący za wyjątkowo wysokimi poziomami odczytów SF6 w Niemczech.
Według “Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu” SF6 jest “zabójcą klimatu”. Jest ponoć 26.087 razy bardziej “szkodliwy dla klimatu” niż dwutlenek węgla. Heksafluorek siarki jest gazem uznawanym przez firmy przemysłowe za doskonały izolator i choć zakazany przez wiele innych sektorów produkcyjnych, nadal jest szeroko stosowany w turbinach wiatrowych, głównie w rozdzielnicach elektronicznych, czyli “węzłach”, w których rozpowszechniana jest energia elektryczna. Gdy jest mało miejsca, np. w turbinach wiatrowych, gaz zapewnia doskonałą izolację, zapewniając jednocześnie dodatkową przestrzeń na kluczowe maszyny i części.
Szkodliwa substancja
Gdy substancja ta dostanie się do atmosfery, SF6 potrzebuje ponad 3000 lat, aby ponownie się rozłożyć i stać się obojętnym, zgodnie z raportem niemieckiego portalu medialnego “Taggeschau”. Już w 1997 roku Protokół z Kioto stanowił, że emisje SF6 muszą być ograniczone. Chociaż został wycofany, nadal jest dozwolony w rozdzielnicach elektronicznych i nie ma ograniczeń prawnych dotyczących jego stosowania w tym obszarze. Zamiast tego przemysł zobowiązał się dobrowolnie ograniczyć jego zużycie, używać go w systemach zamkniętych oraz poddać recyklingowi i zneutralizować po zakończeniu praktycznego użytkowania. Zobowiązanie z 1998 r. przewidywało, że firmy będą rejestrować i zgłaszać, ile zużywają i poddają recyklingowi.
Według “Taggeschau” naukowcy donoszą, że poziom SF6 jest o 50 procent wyższy niż sugerowałyby obecne dane dotyczące emisji dostarczane przez przemysł. Pokazuje to mocne dowody na to, że Niemcy emitują więcej heksafluorku siarki, niż się podaje.
SF6 jest niebezpieczny dla człowieka, ponieważ utrudnia wydychanie dwutlenku węgla. Ci, którzy wdychają SF6, mogą cierpieć z powodu narkozy dwutlenku węgla i zatrzymania oddechu. Kiedy finansowany przez ARD magazyn biznesowy Plusminus zapytał dwóch największych producentów turbin wiatrowych o podwyższony poziom SF6, Nordex i Vestas odpowiedziały, że nie ma alternatywy. Twierdzą, że tylko niewielkie ilości SF6 ulatniają się do powietrza i zapewniają odpowiednią utylizację chemikaliów pod koniec okresu eksploatacji turbiny.
John Cody pisze:
Jednak istnieją mocne dowody, które częściowo obalają ich twierdzenia, a ma to związek z faktem, że firmy nie są osobiście odpowiedzialne za recykling turbin wiatrowych. Zamiast tego, indywidualni właściciele, którzy kupują turbiny, ponoszą odpowiedzialność i nie ma kontroli, aby zapewnić odpowiednią utylizację produktów. W rzeczywistości o wiele bardziej opłacalne jest po prostu pozwolić, aby substancja chemiczna przedostała się do środowiska.
W centrum niemieckiego miasta Gießen w sobotni wieczór odbyć się miał afrykański festiwal.
Początkowo przed halą protestowali kontrdemonstranci, w tym około 200 młodych ludzi.
Chwilę później niektórzy z nich pokonali ogrodzenia ochronne i zaatakowali teren.
Napastnicy, którzy przybyli z Erytrei, użyli żelaznych sztab, noży, kijów i kamieni przeciwko robotnikom festiwalowym, a także policji, która była obecna, aby chronić wydarzenie.
Kilku uzbrojonych imigrantów z afrykańskiej Erytrei zaatakowało i zraniło funkcjonariuszy policji i pomocników podczas festiwalu zaplanowanego na weekend w Gießen w środkowych Niemczech. Wynik: 30 rannych.
Osoby uzbrojone w noże, kamienie i pałki zebrały się tuż przed rozpoczęciem festiwalu, który miał odbyć się w centru miasta w sobotni wieczór. Zarzuca się, że wydarzenie to jest świętem reżimu wojskowego w Erytrei.
TPLFterrorist supporters attack Eritrean Festival in Germany, vandalizing the venue and attacking elderly Eritreans while entering. For once the police did something positive and registered or detained these criminals, Tigrayans who use confiscated Eritrean ID cards to get asylum pic.twitter.com/DwQ3JnbyiS
Początkowo przed halą protestowali kontrdemonstranci, w tym około 200 młodych ludzi. Chwilę później niektórzy z nich pokonali ogrodzenia ochronne i zaatakowali teren. Napastnicy, którzy przybyli z Erytrei, użyli żelaznych sztab, noży, kijów i kamieni przeciwko robotnikom festiwalowym, a także policji, która była obecna, aby chronić wydarzenie. Oficerowie walczyli pałkami i gazem pieprzowym. Siedmiu policjantów odniosło drobne obrażenia.
Policji udało się rozpędzić zamieszki, tymczasowo aresztować napastników i zabezpieczyć na miejscu różną broń, w tym noże i żelazne pręty. Nieco później przybyli ratownicy, którzy zostali wezwani, aby zapewnić opiekę medyczną rannym.
Erytrejski festiwal został odwołany nakazem policji. Nawet w okresie poprzedzającym wydarzenie toczyły się dyskusje na temat tego, czy impreza powinna się odbyć. Erytrejczycy na wygnaniu, będący w opozycji do wojskowego rządu w tym afrykańskim kraju, na próżno próbowali z góry zakazać festiwalu kulturalnego przez niemiecki sąd. Argumentowali w sądzie, że autorytarna dyktatura wojskowa w północno-wschodniej Afryce wykorzystuje festiwal do zbierania datków w Niemczech.
Poznań z Wielkopolską został przez okupanta niemieckiego włączony do Niemiec. Niemcy germanizowali Wielkopolskę poprzez wymordowanie polskiej elity, deportacje Polaków na wschód, osadnictwo niemieckie, niszczenie wszelkich materialnych dowodów na polskość tych ziem, zmuszenie Polaków do niewolniczej pracy na rzecz Niemiec.
Na ziemiach polskich włączonych do Niemiec, Niemcy zlikwidowali polskie szkolnictwo, wszelkie polskie placówki kulturalne, zakazali używania publicznie języka polskiego, wyznaczyli Polkom o wiele niższe pensje niż Niemcom i mniejsze przydziały żywności, zwalczali polski Kościół katolicki, zlikwidowali wszelkie polskie organizacje społeczne i polityczne, non stop zastraszali i upokarzali Polaków.
Walka Narodowej Organizacji Bojowej z niemieckim okupantem
Pomimo niemieckich represji w Wielkopolsce działo polskie podziemie – najważniejszą i najliczniejszą organizacją polskiego podziemia była stworzona przez działaczy Stronnictwa Narodowego mająca charakter cywilny i wojskowy Narodowa Organizacja Bojowa. To właśnie jej członkami była Poznańska Piątka, która zajmowała się wywiadowczym rozpoznaniem Wehrmachtu w Poznaniu, kolportażem organu prasowego NOB „Polska Narodowa” i ustalenie kto z Polaków złożył wniosek o wpis na niemiecką listę narodowościową (Deutsche Volksliste).
Niemiecka praworządność
Po aresztowaniu przez Niemców młodzi nacjonalistyczni konspiratorzy byli przez Niemców sadystycznie torturowani, a po procesie zamordowani przez ścięcie głowy na gilotynie. Niemieccy sędziowie uznali Polaków winnych zdrady stanu, bo zdaniem Niemców „po całkowitym rozbiciu władzy państwowej we wrześniu 1939 r. upadło również państwo polskie. Terytorium i społeczeństwo byłej Rzeczypospolitej Polskiej, zgodnie z zasadami, podlegało władzy Wielkiej Rzeszy Niemieckiej jako państwa zwycięskiego. Führer skorzystał z tego prawa, wydając dekret z dnia 8 października 1939 r., na podstawie którego teren Kraju Warty został wcielony do Rzeszy. Ten stan prawny, obowiązujący również Polaków, miał zostać zmieniony w wyniku powstania przygotowywanego przez SN. Miało tutaj powstać nowe niepodległe państwo polskie. Celem nielegalnej organizacji była więc »zdrada stanu«. […] Oskarżeni zagrozili bezpieczeństwu Wielkiej Rzeszy Niemieckiej podczas stanu wojny. Zgodnie z zasadą prawną stosowaną przez Sąd, oskarżeni zasłużyli na karę, jakiej, biorąc pod uwagę aktualną fazę walki o istnienie narodu niemieckiego, wymaga bezpieczeństwo Rzeszy. […] Należy więc orzec takie kary, aby ich działanie odstraszające było jak największe. W przypadku Polaków osiągnięcie tego celu możliwe jest jedynie poprzez orzeczenie kary śmierci. Wieloletnia kara pozbawienia wolności nie jest wystarczająca, gdyż Polacy wrogo nastawieni wobec wszystkiego, co niemieckie, nadal są przekonani o upadku Wielkiej Rzeszy Niemieckiej i wierzą, że ich rodacy przebywający w obozach karnych wcześniej czy później odzyskają wolność”.
Niezachwiana wiara
W obliczu śmierci Piątka pozostała niezachwiana w swojej wierze. Idący na śmierć nacjonaliści pisali o tym w listach do rodzin, przed samą egzekucją śpiewali polską pieśń religijną. Kościół katolicki uznał ich za błogosławionych. Czesław Jóźwiak zginął w wieku lat 22. Edward Kaźmierski zginął w wieku 22 lat. Franciszek Kęsy zginął w wieku 21 lat. Edward Klinik zginął w wieku 23 lat. Jarogniew Wojciechowski zginął w wieku 19 lat. Głęboką wiarę i patriotyzm młodych nacjonalistów ukształtowało salezjańskie oratorium będące katolickim ośrodkiem wychowawczym i ewangelizacyjnym.
Konsultanci z firmy Auxilione stwierdzili, że w przyszłym roku rachunki za prąd w pojedynczym gospodarstwie domowym wyniosą średnio 6000 funtów rocznie (ok. 33 500 złotych).
Brytyjskie Ministerstwo Skarbu opracowało plan, według którego lekarze mieliby przepisywać vouchery na tańszy prąd.
Patent zakładał konsultacje Brytyjczyków z lekarzami na temat tego, czy są na tyle potrzebujący, aby zakwalifikować się do uzyskania tańszego rachunku za energię elektryczną.
Brytyjskie Ministerstwo Skarbu opracowało plan, według którego lekarze mieliby przepisywać vouchery na tańszy prąd. Choć brzmi to jak absurdalny żart, propozycja była poważnie rozważana przez tamtejszy rząd. Patent zakładał konsultacje Brytyjczyków z lekarzami na temat tego, czy są na tyle potrzebujący, aby zakwalifikować się do uzyskania tańszego rachunku za energię elektryczną.
Konsultanci z firmy Auxilione stwierdzili, że w przyszłym roku rachunki za prąd w pojedynczym gospodarstwie domowym wyniosą średnio 6000 funtów rocznie (ok. 33 500 złotych). Oczekuje się, że brytyjski regulator sieci energetycznej już w przyszłym tygodniu podniesie pułap cenowy z 1971 funtów rocznie do 3576 funtów rocznie. Jest to równoznaczne z ok. 75-procentową podwyżką dla Brytyjczyków.
Prognozowana na następną premier rządu minister spraw zagranicznych Liz Truss oświadczyła, że naród potrzebuje “wsparcia”, lecz
to, czemu (…) się sprzeciwiam, to pobieranie pieniędzy od ludzi z podatków, a następnie oddawanie im pieniędzy w postaci świadczeń. To nie ma dla mnie sensu.
Brytyjskie Ministerstwo Skarbu nie zaprzeczyło, że toczyły się rozmowy ws. zaangażowania lekarzy w tę sprawę. Według propozycji to właśnie doktorzy mieliby decydować o tym, komu przysługiwałaby dopłata do rachunków za prąd.
Lekarze “przytłoczeni”
Pomysłowi sprzeciwili się lekarze. Wiceprzewodniczący komisji lekarzy rodzinnych w Anglii, dr David Wrigley, powiedział:
W czasie, gdy lekarze pierwszego kontaktu są już przytłoczeni największym kryzysem siły roboczej i najdłuższymi listami oczekujących, ten dodatek do ich obciążenia pracą jest całkowicie nie do przyjęcia.
Koniec końców do wdrożenia tego pomysłu nie doszło.
“Wydaje się, że naród rosyjski w pełni tę wojnę popiera i ta wojna wpisuje się w narrację idei imperialnej. Rosjanie nie dali sygnału, że są gotowi na pokojowe współżycie z Europą. To nie jest tylko kwestia Ukrainy, bo jak się posłucha tego, co mówił Dugin, to i Polska jest dla Rosji bytem niebezpiecznym. Społeczeństwo rosyjskie, naród rosyjski nie dał do zrozumienia, że jest gotowy pogodzić się z niezależnym bytem Warszawy, gotowym pogodzić się z tym, że Polska może być suwerennym krajem” – podkreślał Jankowski.
Zakaz wiz wjazdowych dla Rosjan
“Wydaje mi się, że turyści z Rosji niosą w sobie bardzo istotny ładunek niepewności, że taki turysta nie przyjedzie w celach turystycznych, tylko będzie wykonywał inne zadanie. To wysokie ryzyko. Co ciekawe, takie pomysły pojawiają się w Polsce. Jedyne środowisko, które to wyraża, to środowisko części Platformy Obywatelskiej, chociaż poparte przez Donalda Tuska. Ta opcja niemiecka jest też obecna na prawicy, para czy quasi narodowej, bo to pan profesor Wielomski przeszedł ostatnio na pozycje niemieckie. To bardzo ciekawe, że część polskich narodowców znając tradycje Romana Dmowskiego, który nie widziałby w kulturze niemieckiej chęci sprzyjania polskości. Teraz są takie środowiska jak wspomniany prof. Wielomski, który mówi o tym, żeby Polska razem z Paryżem i Berlinem stała w jednej osi, osi prorosyjskiej. To jest margines. W centrum sceny politycznej jest Donald Tusk, jest Platforma Obywatelska, która ma jeden argument – że Rosjanie nie zobaczą jak wspaniale kwitnie zachodnia demokracja i się nie zmienią. Trudno o bardziej idiotyczny i kuriozalny argument. Rosyjska elita oligarchiczna od lat jeździ na Zachód, ma tu swoje jachty, swoje wille i domy. Nie wpłynęło to na zmianę demokratyzacji elity władzy w Rosji” – komentował gość MN.