Jan Strzeżek

Jan Strzeżek / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Zobacz także: GDDKiA: Progi zwalniające na autostradach i drogach ekspresowych

Rozmowy w Brukseli

“Trzymam kciuki za ministra Szynkowskiego vel Sęka, dlatego jest to nie tylko w interesie rządu, bo potrzebujemy tych pieniędzy wszyscy. To, że z tych pieniędzy będziemy korzystać jako jedni z ostatnich w Europie jest naszym dużym problemem. Liczę, że Szynkowski vel Sęk okaże się skuteczny. Minister Szymański nie chciał już brać na siebie tego ciężaru, mówiło się że ma dość już firmowania tego sposobu uprawiania polityki na linii Bruksela – Warszawa i dlatego zrezygnował. Liczę, że mu się uda, bo tej kasy potrzebujemy wszyscy” – mówił Strzeżek.

Brak woli politycznej PiS?

“Fakt jest taki, że są pewne rozbieżności na linii Warszawa – Bruksela, dotyczy to chociażby Izby Dyscyplinarnej, czy tej nowej formuły ID w ramach Sądu Najwyższego. Jeżeli byłaby wola polityczna ze strony PiS, a Zbigniew Ziobro zostałby spacyfikowany, to wtedy w 24 godziny przez Sejm taki projekt przechodzi. Jeżeli to są tak drobne rzeczy, które dzielą nas od gigantycznych pieniędzy , to jest już po prostu frajerstwo” – wskazywał rzecznik Porozumienia.

Morawiecki i Ziobro

“Morawiecki w stosunku do Ziobry zbyt wiele nie może. Mam wrażenie, że takim drugim etatem Mateusza Morawieckiego podczas tych różnych sporów w ramach rządu jest to, że jest workiem bokserskim Zbigniewa Ziobry, który może sobie pozwolić na znacznie więcej. Ziobro jest mocniejszy politycznie, więc może fikać” – dodawał gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Znak informujący o progach zwalniających w odległości ponad 3 km

Znak informujący o progach zwalniających w odległości ponad 3 km / Fot. YouTube

Twitterowy profil Radio ZET NEWS opublikował wpis, który wielu internautów zaskoczył. Mianowicie na polskich autostradach i drogach ekspresowych mają się pojawić progi zwalniające. Testowanie ich rozpocznie się jeszcze w listopadzie.

Na autostradach i ekspresówkach pojawią się progi zwalniające. Testy ruszą jeszcze w tym miesiącu.

Szymon Piechowiak z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) powiedział:

Progi mają być rozkładane tymczasowo.

Radio ZET NEWS pisze:

Sprawdzane jest, jak przy dużych prędkościach reagują na nie samochody osobowe, ciężarówki i motocykle.

Gdzie dokładnie będą umieszczane progi?

Profil GDDKiA podał:

Progi będą układane WYŁĄCZNIE na pasie awaryjnym lub pasie tymczasowo wyłączonym z ruchu, przed miejscem prowadzenia prac utrzymaniowych. Co roku dochodzi do wypadków z udziałem służb, a najczęstszą przyczyną jest najechanie od tyłu na pojazd firmy wykonującej prace.

Progi zwalniające na autostradach to nic nowego

Highway speed bumps czyli progi zwalniające na autostradach nie są niczym nowym. Na poniższym nagraniu sprzed ponad dziesięciu lat można zobaczyć znaki informujące o progu zwalniającym w odległości ponad 3 kilometrów.

Na nagraniu widać, że progi te nie są duże, i nie trzeba bardzo zwalniać, by przez nie bezpiecznie przejechać.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter, YouTube

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. YouTube

  • Cena diesla dla polskich konsumentów (bez podatku) w połowie października wyniosła 1,66 euro za litr i była jedną z najniższych w UE.
  • Polska jest obecnie największym eksporterem diesla na Ukrainę.
  • Znajduje się również w pierwszej dziesiątce importerów ropy naftowej z Rosji.
  • Diesel powstaje dzięki destylacji ropy naftowej.
  • Zobacz też: Co dalej z Grupą Wyszehradzką? Polska i Czechy odwołały spotkanie

Ceny oleju napędowego gwałtownie rosną, ale polskie rafinerie produkują największe od lat ilości oleju napędowego – wynika z danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). Eksperci instytutu zauważyli, że ceny oleju napędowego na europejskich stacjach wzrosły o ponad 70 proc. rok do roku, a niewystarczające magazyny oleju napędowego i ograniczone moce rafinerii podniosły ceny destylatów.

Eksperci podkreślili jednak, że produkcja w polskich rafineriach była największa od lat. W miesiącach styczeń – lipiec 2022 roku produkcja oleju napędowego w Polsce wzrosła o 14 proc. rok do roku do 8,2 mln ton. Dostawy krajowe brutto, obejmujące import, eksport i dostawy, wzrosły o 5 proc. rok do roku.

Cena diesla dla polskich konsumentów (bez podatku) w połowie października wyniosła 1,66 euro za litr i była jedną z najniższych w UE. Rozszerzenie w przyszłym roku unijnych sankcji na rosyjskie produkty naftowe, bez ograniczenia ich stosowania, może pogłębić kryzys na rynku diesla.

Polska kupuje ropę naftową z Rosji i jest największym dostawcą diesla na Ukrainę

W miesiącach od stycznia do lipca 2022 roku dostarczyła na Ukrainę ponad 430 tys. ton oleju napędowego, czyli dwa razy więcej niż Bułgaria, drugi co do wielkości eksporter – wynika z danych przytoczonych przez PIE. Od stycznia do września 2022 roku łączny eksport z polskich rafinerii w Płocku, Gdańsku i Możejkach (Litwa) należących do PKN Orlen, wyniósł 554 tys. ton i był największy w historii. Liczba ta jest o 40 proc. wyższa w porównaniu z ubiegłym rokiem i stanowiła 54 proc. unijnego eksportu na Ukrainę.

Analitycy PIE stwierdzili, że europejskie zapasy oleju napędowego są najniższe od lat. Pod koniec września zapasy w krajach UE wyniosły 360 mln baryłek, najniżej od 2004 roku. Łączne dostawy średnich destylatów w 16 krajach europejskich badanych przez fundację Euroilstock były we wrześniu o 11 proc. niższe rok do roku i o 13 proc. niższe niż w 2019 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Forsal, Rp.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • W operacji obejmującej 26 krajów na całym kontynencie jednostki policji Europolu skonfiskowały 26 800 ton nielegalnych produktów spożywczych i 15 mln litrów napojów alkoholowych.
  • W wyniku nalotów przeprowadzonych między grudniem 2021 r. a majem 2022 r. aresztowano 80 osób i wszczęto ponad 175 spraw karnych.
  • Przykładowo portugalskie władze skonfiskowały mięso, którego data przydatności do spożycia upłynęła i które zostało przepakowane jako świeże.
  • Zobacz też: Polska na 6. miejscu na świecie pod względem odporności na cyberataki

W operacji obejmującej 26 krajów na całym kontynencie jednostki policji Europolu skonfiskowały 26 800 ton nielegalnych produktów spożywczych i 15 mln litrów napojów alkoholowych. W wyniku nalotów przeprowadzonych między grudniem 2021 r. a majem 2022 r. aresztowano 80 osób i wszczęto ponad 175 spraw karnych.

Od zgniłego tuńczyka po fałszywą wódkę z alkoholem metylowym i podrabiane witaminy, nielegalna żywność i napoje stanowią poważne zagrożenie dla obywateli UE, którzy często nie są świadomi, że spożywają trujące produkty

– napisał Europol w komunikacie prasowym.

Aby wykryć działalność przestępczą, organy krajowe przeprowadziły kontrole w obszarach celnych, na rynkach fizycznych i internetowych oraz w całym łańcuchu dostaw żywności. Działania operacyjne skupiły się na oszustwach dotyczących owoców morza i przeprowadziły ukierunkowane działania dotyczące alkoholu i wina.

Różne przypadki

W jednym przypadku włoska policja zamknęła winiarnię, która produkowała przerobione wino; do tanich win dodawano cukier i wodę, a na butelkach umieszczano drogie etykiety. W tym nalocie policja skonfiskowała winiarnię, 11 samochodów i 1 milion litrów wina.

W innym nalocie w Hiszpanii, policja znalazła sieć przestępczą sprzedającą chemicznie zmienioną gardenię jako znacznie droższy szafran. Podczas tego nalotu policja aresztowała 11 osób i skonfiskowała 10 000 ton ekstraktu z gardenii, który byłby wart 750 000 euro, gdyby był sprzedawany jako szafran.

W Portugalii krajowy organ ds. żywności i bezpieczeństwa, Autoridade de Segurança Alimentar e Económica, dokonał nalotu na nielegalną rzeźnię i skonfiskował 60 tusz prosiąt. Ponieważ nie można było ustalić pochodzenia wyprodukowanego tam mięsa, nie spełniało ono minimalnych wymogów i zostało uznane za niezdatne do spożycia. Portugalskie władze skonfiskowały również mięso, którego data przydatności do spożycia upłynęła i które zostało przepakowane jako świeże.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Artemis

Artemis / Fot. Flickr

  • Misja ma doprowadzić do wylądowania astronautów na Księżycu, a następnie do budowy stałej bazy.
  • Detektory promieniowania jonizującego z Instytutu Fizyki Jądrowej w Krakowie zostaną wykorzystane do badań podczas misji Artemis I.
  • Wyniki pomiarów pozwolą naukowcom określić dawki i charakter promieniowania, na jakie będą narażeni astronauci podczas przyszłych lotów na Księżyc.
  • Zobacz też: Polska na 6. miejscu na świecie pod względem odporności na cyberataki

Instytut Fizyki Jądrowej w Krakowie oraz polska firma VIGO Photonics wyposażyły w sprzęt misję Artemis, której celem jest dostarczenie astronautów na Księżyc.

W kapsule Orion misji Artemis zostaną wykorzystane detektory podczerwieni wykonane przez polską firmę VIGO Photonics oraz zestaw detektorów promieniowania jonizującego zaprojektowany przez Instytut Fizyki Jądrowej w Krakowie.

Artemis to nazwa amerykańskiego programu kosmicznego realizowanego przez NASA, firmy prywatne i partnerów międzynarodowych, takich jak Europejska Agencja Kosmiczna (ESA). Rakieta Space Launch System NASA, która zabierze kapsułę Orion z manekinami w podróż wokół Księżyca, wystartowała w środę z Kennedy Space Center na Florydzie.

Obecna misja ma doprowadzić do wylądowania astronautów na Księżycu, a następnie do budowy stałej bazy. Jednym z podstawowych elementów programu jest kapsuła Orion, przeznaczona do transportu załogi. Jest ona wyposażona w detektory podczerwieni firmy VIGO Photonics, które są częścią Laserowego Systemu Monitoringu Powietrza.

Sprzęt “made in Poland”

VIGO Photonics jest globalnym producentem fotonicznych detektorów średniej podczerwieni, modułów detektorów oraz materiałów półprzewodnikowych. Detektory produkowane przez firmę zostały wykorzystane w przestrajalnym spektrometrze laserowym zainstalowanym na kadłubie wysłanego na Marsa łazika Curiosity; były też używane w programie ESA ExoMars z lądownikiem Schiaparelli.

Detektory promieniowania jonizującego z Instytutu Fizyki Jądrowej w Krakowie zostaną wykorzystane do badań podczas misji Artemis I. Wyniki pomiarów pozwolą naukowcom określić dawki i charakter promieniowania, na jakie będą narażeni astronauci podczas przyszłych lotów na Księżyc.

Podczas misji testowej dwa realistyczne modele ludzkiego ciała, nazwane Helga i Zohar i wyposażone w znaczną liczbę różnych detektorów promieniowania jonizującego, zostaną umieszczone w miejscach normalnie przeznaczonych dla ludzi. Trzeci manekin, nazwany Campos, zajmie miejsce dowódcy.

Następna zaplanowana misja, Artemis II, będzie już załogowa. Czterech astronautów przeleci nad Księżycem, około 8 900 kilometrów od jego powierzchni. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, misja ta powinna nastąpić w 2024 roku. Misja Artemis III, planowana na 2025 rok, będzie polegała na załogowym lądowaniu na południowym obszarze polarnym Księżyca.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wnp

PiS

Urna wyborcza / fot TT/@PolskieSluzby

Do Sejmu trafił projekt ustawy ws. utworzenia Centralnego Rejestru Wyborców. Zdaniem ustawodawców, obecny system ma generować liczne problemy przy organizacji wyborów. Zdaniem autorów projektu nowelizacji, konieczność przekazywania zawiadomień między gminami o zmianach miejsca głosowania wyborców wymaga bardzo dużego zaangażowania urzędników samorządowych.

W związku z tym istnieje tutaj ryzyko rejestracji danego wyborcy w więcej niż jednym spisie wyborców. Jak podkreślono, decentralizacja informacji powoduje utrudnienie organizacji wyborów za granicą.

Tutaj z pomocą ma przyjść proponowany przez rząd Prawa i Sprawiedliwości CRW, który ma przynieść ze sobą wiele korzyści. Wskazano m.in. na jednolite rozwiązania informatyczne dla wszystkich gmin. Do tego każdy wyborca jest zapisany w konkretnym obwodzie i okręgu wyborczym. Ponadto integracja z rejestrem PESEL spowoduje automatyczne dopisanie wyborcy do obwodu głosowania na podstawie adresu zameldowania.

Czytaj więcej: Zaskakująca decyzja polskiego sądu. Przyjęto odwołanie Gazpromu

Ułatwienia dla gmin

Wprowadzenie Centralnego Rejestru Wyborców spowoduje też brak konieczności wzajemnego zawiadamiania się gmin o ujęciu wyborcy w obwodzie według miejsca zamieszkania, co eliminuje ryzyko podwójnego figurowania wyborcy w dwóch miejscach i obniża koszty obsługi wyborów, a także spowoduje “odmiejscowienie wydawania zaświadczeń o prawie do głosowania”.

Dodano, że Centralny Rejestr Wyborców wejdzie w skład Systemu Rejestrów Państwowych – kluczowego systemu w skład którego wchodzą: rejestr PESEL, Rejestr Dowodów Osobistych, Rejestr Stanu Cywilnego, Rejestr Danych Kontaktowych, Centralny Rejestr Sprzeciwów, System Odznaczeń Państwowych oraz Rejestr Dokumentów Paszportowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Funkcjonariusze CBA

Funkcjonariusze CBA / Fot. YouTube

  • W poniedziałek funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali kilku działaczy sportowych.
  • Śledczy dokonali aresztowania również na byłym działaczu Polskiego Związku Piłki Nożnej Macieja S.
  • Po odejściu ze struktur, został on prezesem prężnie rozwijającego się Kanału Sportowego.
  • Jak się okazuje, ma on związek z nieprawidłowościami przy ustawianiu przetargów dla Zarządu Melioracji Urządzeń Wodnych w Szczecinie.
  • Zobacz także: Izrael zmienia zdanie. Nie wyklucza pomocy wojskowej dla Ukrainy

Według informacji portalu “Sportowe Fakty WP” w ostatnich dniach doszło w Warszawie do zatrzymań. Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego na polecenie Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej aresztowali m.in. osob, która miała udać się do Kataru na mistrzostwa świata.

Jak podaje nieoficjalnie portal, sprawa dotyczy śledztwa prowadzonego w Szczecinie odnośnie nieprawidłowości w piłkarskiej centrali.

Czytaj więcej: Jedyny pozytyw mundialu w Katarze? FIFA postawiła na swoim i zablokowała opaski LGBT

CBA w siedzibie PZPN

W marcu zeszłego roku funkcjonariusze przeprowadzili przeszukania w siedzibie Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz w mieszkaniu zatrzymanego Jakuba T. Ponadto jeszcze we wrześniu w centrali polskiej federacji oraz w 16 wojewódzkich siedzibach CBA zabezpieczyło m.in. na których znajdowała się dokumentacja finansowa piłkarskiego związku.

Sprawa dotyczy tzw. zachodniopomorskiej afery melioracyjnej – śledztwo zaczęło się od podejrzenia ustawienia ponad 100 przetargów dla Zarządu Melioracji Urządzeń Wodnych w Szczecinie za kwotę ok. 600 mln zł.

W trakcie postępowania śledczy znaleźli wątki, które połączyły sprawę z zauważonymi nieprawidłowości przy zawieraniu umów sponsorskich przez PZPN. Jak informowała w 2021 r. “Interia”, przy podpisywaniu umowy w 2014 z producentem wody mineralnej mogło dojść do przekazania nieuzasadnionej prowizji działaczom piłkarskim.

Zatrzymani przez CBA w związku z tą sprawą Jakub T. i Maciej S. w okresie podpisywania umowy budzącej zastrzeżenia śledczych pełnili ważne funkcje w PZPN. T. od 2012 r. jest członkiem zarządu piłkarskiej centrali. Jest także od 19 lat wiceprezesem ekstraklasowego klubu Cracovia, należącego do Janusza Filipiaka, właściciela i prezesa firmy Comarch.

Z kolei Maciej S. w latach 2012-2021 był sekretarzem generalnym PZPN. Po wyborach na nowego prezesa PZPN, odszedł z federacji i został prezesem oraz jednym z udziałowców Kanału Sportowego.

Maciej Sawicki jest obecnie przesłuchiwany. Szanujemy pracę polskich służb, ale też jesteśmy przekonani o uczciwości Maćka i czekamy na rozstrzygnięcie sprawy. Temat nie dotyczy Kanału Sportowego i nie będziemy udzielać dalszych komentarzy” – napisano w komunikacie

– czytamy w komunikacie Kanału Sportowego.

Do sprawy odniósł się również były prezes PZPN Zbigniew Boniek. Stanął on w obronie Macieja S. podkreślając jego rzekomą uczciwość.

Maciek? Uczciwy, porządny, kompetentny, profesjonalny, szczery, ambitny. Dla mnie to pomyłka

– napisał Zbigniew Boniek.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

sportowefakty.wp.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter/Ben Scallan

  • Warszawscy seksedukatorzy z grupy Ponton publikują na swoim instagramowym profilu bardzo nieprzyzwoite treści.
  • Treści te zdecydowanie nie są przeznaczone dla małych dzieci.
  • Ponadto grupa ta promuje wśród nich pornografię i gadżety erotyczne.
  • Zobacz także: Spotkanie OBWE. Polska zablokowała przyjazd Ławrowa

Grupa Ponton zajmująca się w Warszawie seksedukacją dzieci propaguje treści i porady zdecydowanie nie przeznaczone dla małoletnich. Promowane są różne praktyki seksualne przeznaczone dla małżonków, choć niektóre z nich są wątpliwie moralnie. Seksedukatorzy nie stronią również od promocji gadżetów erotycznych i pornografii.

Warto zaznaczyć, że pornografia może służyć nam do uatrakcyjnienia samomiłości lub urozmaicenia naszego życia seksualnego. Sama pornografia może być zarówno czymś pozytywnym, jak i negatywnym. Najważniejsze jest mądre korzystanie z niej

– czytamy na profilu Pontonu na Instagramie.

Czytaj więcej: Rosyjska influencerka deportowana. Prochorowa popiera rosyjską inwazję na Ukrainę

Była działaczka przyznaje się do rozdawania aborcyjnych pigułek

O tym jak zdeprawowane jest środowisko Pontonu świadczy wyznanie jednej z byłej działaczki Natalii Broniarczyk, która przyznała się do pomocnictwa przy aborcji. Grupa aborcyjnego killing teamu stwierdziła niedawno, że rozdała kilkadziesiąt tysięcy pigułek, które zabijały nienarodzone dzieci i doprowadzały do poronienia. Niedawno grupa napisała w mediach społecznościowych, że zorganizowała aborcję na dziecku w 37 tygodniu ciąży, czyli w 9 miesiącu.

Grupa, w której działa Broniarczyk także jest reklamowana na Instagramie Pontonu. Oznacza to, że seksedukatorzy polecają młodzieży kontaktować się z organizacją, która zajmuje się organizacją nielegalnych aborcji pigułkowych.

Inną działaczką Pontonu była także Żenia Aleksandrowa, która przyznawała się do bycia poliamorystką, czyli osobą, która posiada kilku partnerów seksualnych jednocześnie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

stronazycia.pl

Gazprom

Siedziba Gazpromu w Moskwie / Fot. PAP/EPA/Sergei Ilnitsky. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Niespodziewanie polski sąd ochrony konkurencji i konsumentów postanowił odwołać decyzję o nałożeniu kary na Gazprom.
  • Rosjanie mieli zapłacić 29 mld zł kary finansowej, a spółki odpowiedzialne za budowę Nord Stream 2 miały zapłacić 234 mln zł.
  • Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny zapowiedział złożenie apelacji w tej sprawie.
  • Zobacz także: Niemiecka prasa bezlitosna. COP27 określane porażką

Postępowanie w sprawie nałożenia kary na Gazprom i pięć spółek – Engie Energy, Uniper, OMV, Shell oraz Wintershall – za utworzenie spółki odpowiedzialnej za budowę i eksploatację gazociągu Nord Stream 2 bez wymaganej zgody prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów zostało wszczęte w maju 2018 r. Dwa lata później nałożone zostały kary finansowe w wysokości ponad 29 miliardów zł kary na Gazprom i ponad 234 miliony zł na pozostałe podmioty uczestniczące w przedsięwzięciu. 

Czytaj więcej: Kreml przygotowuje się na przewrót. Niespotykany cel ćwiczeń

Zaskakująca decyzja sądu

Rosyjska spółka państwowa Gazprom postanowiła odwołać się od tej decyzji do polskiego sądu. Jak się okazuje, sąd ochrony konkurencji i konsumentów zdecydował się 21 listopada b.r. przyjąć argumentację Rosjan.

Z zaskoczeniem przyjmujemy wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Sąd uznał, iż bez względu na zebrany materiał dowodowy oraz przedstawione skutki dla konkurencji zasadnicza jest ocena, czy doszło do formalnego utworzenia joint venture. W przedstawionej ustnie opinii Sądu podmioty biorące udział w utworzeniu Nord Stream 2 nie utworzyły nowego, wspólnego przedsiębiorcy i poza kompetencją Urzędu pozostaje ocena skutków wyrządzonych gospodarce, jak i to czy próbowali oni omijać prawo. Dziś zagrożenia, o których mówiliśmy przedstawiając decyzję, widoczne są gołym okiem nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Dostrzegając wówczas te zagrożenia, podjęliśmy działania, stosownie do naszych kompetencji, aby powstrzymać ten niebezpieczny dla Polski i Europy projekt

– powiedział prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Tomasz Chróstny.

Prezes UOKiK poinformował już, że poprosi sąd o pisemne uzasadnienie wyroku. Następnie złoży on apelację w tej sprawie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Niemcy krytykują COP 27

27. konferencja COP / Fot. PAP/EPA/Sedat Suna. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Na początku listopada tj. 6-18 w egipskim Sharm El Sheikh odbyła się konferencja COP27.
  • W postanowieniu końcowym, państwa zobowiązały się do podjęcia działań przeciwdziałających globalnemu ociepleniu.
  • Niemiecka prasa nie jest jednak zadowolona z zaproponowanych działań, uznając je za niewystarczające.
  • Zobacz także: Sprawiedliwość reprodukcyjna. Aborcjoniści promują niebezpieczny termin

Konferencja Narodów Zjednoczonych, określana jako COP27, była 27. konferencją Organizacji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu. Wydarzenie odbyło się w dniach 6-18 listopada 2022 roku w egipskim Sharm El Sheikh.

W trakcie szczytu padły stwierdzenia, że poszczególne państwa muszą podjąć pilne działania, by nie dopuścić do wzrostu globalnej temperatury powyżej 1,5 stopnia Celsjusza względem epoki przedprzemysłowej. Agenda ONZ zajmująca się zmianami klimatu wydała dokument mający stanowić podstawę do ostatecznych negocjacji i zobowiązań, których mają podjąć się poszczególne państwa.

Dokument wyraża głębokie ubolewanie, że kraje, które mają najwięcej środków i możliwości, by ciąć emisje, produkują tych gazów najwięcej i nie redukują emisji wystarczająco szybko, podkreślając jednocześnie, że to najbliższa dekada jest decydująca dla powodzenia dekarbonizacji.

Czytaj więcej: Rządowy apel ws. węgla. Poproszono władze samorządowe o podpisywanie umów

Niemiecka prasa niezadowolona z COP27

Niemiecka prasa była bardzo krytyczna wobec deklaracji końcowej szczytu COP27. Dziennikarze stwierdzili, że postanowienia nie są wystarczające dla spowolnienia skutków globalnego ocieplenia.

Publicyści “Sueddeutsche Zeitung” zauważyli, iż w ramach międzynarodowej polityki klimatycznej warunki wciąż stawiają Chiny. Z kolei w dzienniku “Rheinpfalz” możemy przeczytać nawet o historycznej porażce.

Przyczyna kryzysu, czyli spalanie paliw kopalnych, nie została właściwie nazwana. Potwierdzono uzgodnione już w zeszłym roku stopniowe wycofywanie węgla, ale nie ma praktycznie nic o ropie i gazie. Kraje produkujące i ich lobbyści po raz kolejny zwyciężyli

– czytamy w “Rheinpfalz”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dw.com, dorzeczy.pl