Hiszpania jest obecnie frontem walki ideologicznej. Najważniejsza pozostaje jednak obrona przed kłamstwem i walka o prawdę – przekonuje w rozmowie w Radiu Wnet Małgorzata Wołczyk, dziennikarka i ekspert od spraw Półwyspu Iberyjskiego.
Według red. Wołczyk, obecna, społeczna sytuacja w Hiszpanii przypomina tą, z jaką mieliśmy do czynienia w Polsce w latach 70-tych XX wieku. Wtedy to wielu polskich intelektualistów szukało schronienia na zachodzie Europy. Jednocześnie, intelektualiści zachodnioeuropejscy zafascynowani byli teoriami socjalistycznymi i marksistowskimi. Polacy, mający do czynienia na codzień z ideologią krajów realnego socjalizmu byli nie słuchani przez Zachód.
Obecnie następuje sytuacja odwrotna. Wielu Polaków – zapewne mając w pamięci wyobrażenia o “wolnym i normalnym Zachodzie” nie słucha Hiszpanów, którzy starają się mówić, jak dokładnie wyglądają neomarksistowskie eksperymenty w ich kraju. Nauka masturbacji dla dzieci, nakłanianie nastolatek do aborcji i zażywania środków wczesnoporonnych, napady zorganizowanych bojówek na niezależnych naukowców i dziennikarzy… A to wszystko za pieniądze z budżetu państwa. Dość powiedzieć, że według oficjalnego, hiszpańskiego dziennika ustaw, 14 maja br. rząd przekazał 100 mln euro dla organizacji, “walczących z przemocą seksistowską”. Jednocześnie, w obliczu pandemii, hiszpańska służba zdrowia jest niedoinwestowana, nie mając funduszy nawet na maseczki i fartuchy dla lekarzy.
W ostatnich czasach trwa ostra nagonka na Jacka Żalka. Polityk stwierdził w jednej z rozmów, że LGBT to konkretna ideologia. Trudno się nie zgodzić, jeśli wedle szacunków, w Polsce mamy pół miliona osób nieheteroseksualnych, a chodzących na marsze równości jest co najwyżej kilka tysięcy. Lewica zdaje się jednak tego nie zauważać.
Przedwiośnie wystosowało apel o usunięcie posła Porozumienia z rady konsultacyjnej Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku.
Czy Żalek zostanie ukarany za stwierdzenie faktu?
Według Gazety Wyborczej członkowie Przedwiośnia domagają się usunięcia posła Porozumienia z 33- osobowej rady konsultacyjnej Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. Jest to organ doradczy oraz opiniodawczy dziekana wydziału.
Jednak sprawy światopoglądowe absolutnie nie należą do gestii tegoż ciała. Ma ono za zadanie doskonalenie działań w zakresie poprawiania wydajności kierunku akademickiego oraz ocenę efektywności jego dotychczasowych poczynań.
Należący do młodzieżówki partii Wiosna wraz z posłem Pawłem Krutulem zaapelowali o usunięcie posła Żalka z członkostwa w tym organie. Swą prośbę motywują szczególną pogardą dla osób nieheteronormatywnych jaką miał wykazać się poseł Porozumienia. Mowa jest także o jego lekceważącym stosunku dla osób niepełnosprawnych.
Do sprawy w bardzo umiarkowany sposób odniósł się dziekan wydziału Mariusz Popławski. Stwierdził on, iż:-Światopogląd członków rady nie wpływa na kierunki studiów lub programy nauczania, które rada niewiążąco opiniuje. Zaznaczył również, że skład rady na nową kadencję zostanie ustalony we Wrześniu.
Bezpodstawne pokrzykiwania lewicowych radykałów
Wyrażenie opinii, wedle której LGBT to konkretny ruch działający na rzecz afirmacji szkodliwych postaw i szerzenia marksizmu kulturowego, a nie zbiór jednostek homoseksualnych, jest atakowane przez lewicę. Żalek wyraźnie zaznaczył, iż geje istnieli od zarania dziejów. Punkt widzenia, który podziela większość Polaków jest według środowisk lewicowych homofobiczny.
Trudno uciec jednak od wrażenia, iż sprawy światopoglądowe, które w ostatnim czasie podnosi Prawo i Sprawiedliwość są kwestiami traktowanymi w sposób czysto wyborczy. Prezydent Duda jak i jego obóz przez całe lata swych rządów nie zatrzymali pochodów kulturowych marksistów. Wydaje się, iż prezydent próbuje zaimponować elektoratowi Konfederacji, licząc iż w drugiej turze udzieli mu on poparcia.
Posiedzenie Komisji ds. Ludności i Rozwoju ONZ dotyczące problemów z odżywianiem i dystrybucją żywności w ubogich krajach, zostało wykorzystane do propagowania aborcji. Spotkanie zwołano w trybie pilnym, pod pretekstem walki z konsekwencjami pandemii koronawirusa. Sesja miała być kontynuacją wdrażania postanowień dokumentu końcowego ubiegłorocznej konferencji w Nairobi. Doszło wtedy do próby wprowadzenia do prawa międzynarodowego radykalnych postulatów oraz ideologicznych pojęć.
Posiedzenie nie odbyło się w pierwotnym terminie (przełom marca i kwietnia) ze względu na epidemię koronawirusa. Podczas zorganizowanego w trybie pilnym spotkania, Komisja debatowała nad przyjęciem kontrowersyjnego dokumentu, w którym, obok niebudzących wątpliwości celów związanych z dystrybucją żywności, pojawiły się postulaty finansowania i upowszechniania „praw reprodukcyjnych i seksualnych”. Terminem tym od dawna posługują się radykalne ruchy dla promowania aborcji i wulgarnej edukacji seksualnej.
Głównym celem 53. sesji Komisji miało być pochylenie się nad problemami związanymi z odżywianiem i dystrybucją żywności, szczególnie w państwach rozwijających się. Jak się jednak okazało, poza tymi szczytnymi hasłami, Komisja miała kontynuować wdrażanie postanowień dokumentu końcowego po konferencji w Nairobi w listopadzie ubiegłego roku. Co istotne, tamten szczyt nie miał charakteru oficjalnego wydarzenia ONZ, a liczne państwa wyraziły otwarty sprzeciw wobec jego postanowień i sposobu organizacji. W wyniku konferencji, do oficjalnego dyskursu międzynarodowego miały wejść pojęcia, na które społeczność międzynarodowa nie wyraziła nigdy zgody.
Oficjalnie, nagłe zwołanie sesji Komisji było podyktowane reakcją na szczególną sytuację pandemii koronawirusa. Jej celem miało być ustalenie sposobu, w jaki zostaną użyte fundusze pomocy międzynarodowej w czasie epidemii. Jednym z priorytetów tej pomocy ma być finansowanie powszechnego dostępu do „praw reprodukcyjnych i seksualnych”, w ramach których promuje się aborcję i edukację seksualną.
Obecnie trwa ustalanie ostatecznej wersji dokumentu końcowego posiedzenia. Wystarczy jednak zapoznać się z jego treścią, żeby poznać ukryty cel aktu. W paragrafie 15 napisano: „zobowiązujemy się zapewnić do roku 2030 powszechny dostęp do usług ochrony zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego, w tym planowania rodziny, informacji i edukacji, oraz włączenia zdrowia reprodukcyjnego do krajowych strategii i programów zdrowia, a także do zapewnienia powszechnego dostępu do ochrony zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz praw reprodukcyjnych zgodnie z «Programem działania Międzynarodowej konferencji w sprawie ludności i rozwoju», Pekińską Platformą Działania oraz dokumentami końcowymi z kolejnych konferencji”.
„Omawiany dokument jest kolejnym przykładem presji, jaka wywierana jest przez radykalnych aktywistów działających w strukturach ONZ i mająca służyć upowszechnianiu aborcji na globalną skalę. Należy przypomnieć, iż ONZ w dokumencie końcowym Międzynarodowej Konferencji w sprawie Ludności i Rozwoju z 1994 r. wyraźnie odrzuciła aborcję jako prawo człowieka, a w punkcie 8.25 Programu Działań z Kairu zostało wskazane, iż aborcja nigdy nie powinna być promowana jako metoda planowania rodziny, a wszystkie kraje i organizacje pozarządowe mają obowiązek zmniejszania liczby przeprowadzanych aborcji” – zaznacza Anna Jackowska, analityk w Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.
W środę wieczorem Biały Dom potwierdził przyszłotygodniowe spotkanie prezydentów Donalda Trumpa i Andrzeja Dudy. Temat o jakich chce rozmawiać głowa państwa USA toobronność, energetyka, handel i bezpieczeństwo telekomunikacyjne. Do spotkania dojdzie 24 czerwca w Waszyngtonie.
Andrzej Duda o szczegółach wizyty mówił podczas nocnego briefingu prasowego przed piekarnią Klementynka w Markach. Jednym z tematów rozmów ma być też zwalczanie koronawirusa.
– Rozmawiałem z panem prezydentem także o współpracy polskich i amerykańskich naukowców w pracach nad szczepionką przeciwko koronawirusowi. Też w tej sprawie będę chciał z panem prezydentem rozmawiać – stwierdził.
Duda przedstawił również tematy, które z jego perspektywy są najistotniejsze.
– Z mojego punktu widzenia ważna jest przede wszystkim obronność, a więc kwestia współpracy militarnej, zwłaszcza w kontekście tego, co ostatnio pan prezydent ogłaszał. To jest jedna rzecz. Druga, oczywiście Trójmorze – bardzo ważne, bo to kwestia naszego rozwoju i inwestycji – zapewniał.
– Każdy temat tutaj ma znaczenie. Energetyka też ogromne, bo przecież współpracujemy w zakresie gazu, sprowadzamy gaz ze Stanów Zjednoczonych, chcemy mieć kolejny gazoport, chcemy także rozwijać tę współpracę dalej – podkreślił prezydent.
– Jak nam się uda zakończyć inwestycję rozbudowy gazoportu w Świnoujściu, jeżeli uda się nam postawić kolejny gazoport w Gdańsku i jeszcze dokończymy budowę Baltic Pipe, to rzeczywiście będziemy mieli taką sytuację, że gaz z USA będzie mógł być dystrybuowany przez nasze sieci do naszych sąsiadów, czyli do państw, z którymi współpracujemy w ramach Trójmorza czy na Ukrainę – dodał.
Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau od lat nie spełnia swojego zadania. Niestety pod dyrekcję Piotra Cywińskiego działa ono na szkodę państwa Polskiego. Dyrektor od wielu lat w sposób marginalny traktuje Polską Historię. Przez blokowanie przypominania o tym, iż obóz był w rzeczywistości przygotowany dla Polaków Cywiński niszczy pamięć o ofiarach.
Muzeum, które ma na celu przypominanie polskiej tragedii i okrucieństwa nam wyrządzanego pod kuratelą Piotra Cywińskiego nie spełnia swojej roli.
Antypolonizm i marginalizowanie prawdy historycznej powodami wniosku o usunięcie dyrektora
Dnia 16 Czerwca bieżącego roku Muzeum poinformowało, iż rząd federalny Niemiec zarządził podwojenie swojego wsparcia dla fundacji Auschwitz- Birkenau- Z 60 do 120 milionów euro. Porozumienie zostało podpisane przez ministra spraw zagranicznych Niemiec oraz dyrektora Muzeum Auschwitz Piotra Cywińskiego.
Podczas rzeczonego spotkania została wysunięta propozycja, aby powstał pomnik wspólnego polsko- niemieckiego bohatera. Propozycja jest pokrewna pomysłowi Otto Kusela, który jako kryminalista został osadzony w Auschwitz, aby nadzorować tam Polaków.
Trudno nie odnieść wrażenia, że te kontrowersyjne działania stanowią kolejną już próbę wybielania niemieckich zbrodni na Polakach. W związku z zaistniałą sytuacją Roty Marszu Niepodległości zdecydowały się zaapelować o usunięcie Piotra Cywińskiego z dyrektorskiej posady. Link do zbiórki znajdziecie poniżej.
Niestety ostatnimi czasy bardzo mocno pobrzmiewają głosy, które ściągają z Niemców odpowiedzialność za nazistowskie zbrodnie. Kilka miesięcy temu kanclerz Niemiec Angela Merkel była łaskawa stwierdzić, iż jej naród był okupowany przez nazistów. Zapomniała przy tym, iż NSDAP miało ogromne społeczne poparcie oscylujące w graniach 90%.
Pomniki polsko- niemieckie , polskie obozy koncentracyjne czy obarczanie Polaków wybuchem II wojny światowej to tylko kilka fałszerstw jakie są podnoszone przez możnych tego świata. Całkiem realne jest to, iż w imię swoich partykularnych interesów Niemcy nie cofną się przed niczym w zakłamywaniu historii i antypolskiej propagandzie. Polska jak zwykle stała się ofiarą niemiecko-rosyjskiej nagonki. Tym raz nie przybrała ona formy militarnej, ale ma charakter dyplomatyczny. Nadrzędnym celem każdego polskiego patrioty winna być dbałość o dobre imię ojczyzny.
Były przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk ostatnimi czasy bardzo często zabiera głos w sprawie kampanii wyborczej. Były szef PO wyraźnie agituje na rzecz Rafała Trzaskowskiego. Tym razem ujął się za nim w kontekście pytania dziennikarza TVP, w sprawie dżemu.
Kampania wkracza w decydującą fazę. Do kuriozalnego pytania skierowanego w stronę obecnego prezydenta Warszawy na twitterze odniósł się były szef rządu Donald Tusk.
Tusk komentuje sprawę dżemu
We wtorek doszło do niespodziewanych wydarzeń. Dziennikarz TVP Adrian Gąbka spytał Rafała Trzaskowskiego o defiladę z okazji rocznicy Bitwy Warszawskiej. Dwa lata temu podczas tegoż wydarzenia ubiegający się o prezydencki fotele kandydat miał kupować dżem. Do tej kuriozalnej zaczepki ironicznie odniósł się sam Trzaskowski.
” Jeżdżę po całej Polsce i rozmawiam z obywatelami na bardzo różne tematy, przede wszystkim dotyczące bezpieczeństwa, służby zdrowia, spraw najbardziej podstawowych. Dzisiaj rozmawiamy o bezpieczeństwie państwa, a telewizja publiczna pyta mnie o dżem”.
Trzeba przyznać, iż pytanie oględnie mówiąc nie należało do zbyt fortunnych. Z kąśliwej uwagi, która miała uwidocznić, iż Trzaskowski nie szanuje narodowych świąt, wyszła dość zabawna sytuacja.
Do całej sprawy na twitterze postanowił się odnieść sam” Król Europy”. W swoim wpisie nie omieszkał zaatakować obecnego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. Odwołał się on do maseczek, które sprowadzane były z dość nietypowych źródeł.
Gdyby @trzaskowski kupił dżem z publicznych środków od znajomego instruktora narciarskiego lub handlarza bronią, trzykrotnie przepłacając, nie byłoby sprawy.
Były premier dość często angażuje się w kampanijny wyścig. Swoją aktywność przejawia zwłaszcza na twitterze. Głośna w ostatnich czasach stała się jego utarczka słowna z urzędującym prezydentem Andrzejem Dudą. Były przewodniczący Rady Europejskiej zarzucał prezydentowi nieumiejętne prowadzenie kampanii, a ten nie pozostał mu dłużny oskarżając politycznego oponenta o tchórzostwo.
Szkoda tylko, że debata publiczna w Polsce stoi na tak śmiesznie niskim poziomie. Abstrahując od politycznych zapatrywań, warto jasno stwierdzić, iż pytania o kupowanie dżemu są politycznym rynsztokiem i dowodem na całkowite upartyjnienie państwowej telewizji. Rafał Trzaskowski w dniu dzisiejszym złożył także pozew przeciwko publicznej telewizji. Zobaczmy czy to działanie pociągnie za sobą jakieś szersze skutki.
Rozdawnictwo socjalne, populistyczne pomysły i ciągle podwyższanie podatków doprowadziły do tego, iż w Polsce inflacja jest najwyższa spośród wszystkich krajów członkowskich. Wydaje się, że gospodarcza recesja może być nieunikniona. Bowiem w Polsce wskaźnik inflacji jest aż pięciokrotnie wyższy od unijnej średniej.
Według badania inflacja w Polsce wyniosła 3,4 procenta. To najwięcej spośród innych krajów należących do Unii Europejskiej.
Polska pogrąża się w kryzysie
Według europejskiego urzędu statystycznego inflacja w Polsce w maju wyniosła 3,4%. Miesiąc wcześniej wskaźnik oscylował w graniach 3 procent. Główny Urząd Statystyczny jest w tej kwestii dużo bardziej optymistycznych. Wyliczenia eksperckie uwidaczniają wskaźnik inflacji na poziomie 2,9%. Powodem rozbieżności są różnice natury metodologicznej.
Co jeszcze bardziej przerażające dynamika inflacji także w Polsce jest najwyższa. W badaniu wyprzedzamy Czechy, gdzie ceny wzrosły o 3,1%. Między pozostałymi krajami różnica jest już znacznie większa. Warto nadmienić, iż Węgry, w tym badaniu nie przekraczają 2%. Dzieje się tak, gdyż ich polityka skłania się ku liberalizmowi i obniżaniu danin publicznych. W większości europejskich nacji inflacja jest na ujemnym poziomie. Średnia unijna wynosi 0,6%, a więc w Polsce wzrost cen jest pięciokrotnie większy.
Czy Rząd obroni nas przed gospodarczą katastrofą?
Od wielu lat rząd z zaciekłym uporem uprawia rozdawnictwo socjalne. Programy społeczne wypychają ludzi z miejsc pracy oraz tworzą rynek pracownika, który charakteryzuje się zachwianiem relacji w stosunkach pracodawca-pracownik. Przedsiębiorcy, w celu utrzymania swych firm są zobligowani do stałych podwyżek dla swych pracowników, ażeby utrzymać rentowność przedsiębiorstw od wielu lat podwyższają ceny.
Każde kolejne takie rozwiązanie niesie ze sobą katastrofalne skutki. PIS w czasach koniunktury rozdał obywatelom pieniądze, nie bacząc, iż trend może się odwrócić. Nie pomaga też skupowanie obligacji przez Narodowy Ban Polski. Drukowanie pustych pieniędzy tylko wzmaga szalejącą inflację. Pomysły takie jak bon turystyczny czy zwiększenie zasiłku dla bezrobotnych mogą być dla polskiej gospodarki przysłowiowym gwoździem do trumny. Do czego PIS się jednak nie posunie, aby Andrzej Duda został wybrany na drugą kadencję. W obliczu grożącej nam recesji słowa o” przejściowej inflacji” i tanim oleju brzmią wyjątkowo groteskowo.
Kampania trwa w najlepsze! Rafał Trzaskowski postanowił przeprowadzić śmiałą szarżę. Czy pozwoli mu ona osiąść w prezydenckim pałacu? Niewątpliwie między TVP, a kandydatem PO aż iskrzy od emocji.
Dziś rano główny oponent urzędującej głowy państwa złożył pozew cywilny przeciwko Telewizji Publicznej. Ma się w nim domagać przeprosin ze strony TVP oraz przekazania 100 tysięcy złotych na WOŚP. To bardzo interesująca zagrywka. Widać po ostatnich dniach, że kampania weszła w finalną fazę. Sztaby kandydatów nie przebierają w półśrodkach, ale zaczynają wytaczać ciężkie działa.
Włodarz Warszawy żąda odszkodowania, ale wystąpi w dzisiejszej debacie
Powodem pozwu jest naruszenie dóbr osobistych kandydata. W uzasadnieniu możemy wyczytać, że:- TVP przekazała wiele nieprawdziwych informacji, które w sposób dotkliwy oraz intencjonalny naruszyły dobra osobiste powoda. Działania telewizji są przykładem niewywiązywania się z zasad pracy dziennikarza.
Do pozwu zostało załączonych kilka artykułów jakie ukazały się w publicznych mediach, a dotyczyły Rafała Trzaskowskiego. Za niewłaściwe uznano sugestie, jakoby wiceprzewodniczący PO miał zabrać pieniądze z programów społecznych i przeznaczyć je na spłacenie żydowskich roszczeń.
Prezydent miasta stołecznego Warszawy żąda usunięcia wszelkich nieprawdziwych informacji na jego temat z obiegu publicznego. Wnosi o nierozpowszechnianie żadnych spekulacji i plotek o nim samym. Na tym jednak Trzaskowski nie poprzestał. Domaga się przekazania 100 tysięcy złotych na WOŚP oraz publicznych przeprosin w głównym wydaniu” Wiadomości”. TVP miałaby to uczynić aż pięciokrotnie.
Walka na śmierć i życie
Trudno oczekiwać, aby sąd przychylił się do wniosku Trzaskowskiego. Nawet jeśli tak się stanie to szanse, iż telewizja publiczna wyemituje przeprosiny przed końcem prezydenckiej batalii, jest oględnie rzecz ujmując iluzoryczna. Media rządowe udowodniły niejednokrotnie, iż potrafią nie zastosować się do sądowych orzeczeń. Stało się tak kiedy, w głównym wydaniu wiadomości w przededniu wyborów nie ukazały się przeprosiny dla Konfederacji.
Pozew ma raczej charakter czysto kampanijny. Stanowi on swoiste apogeum konfliktu między stronami. Trzaskowski zapowiadał dobitnie, iż formuła mediów publicznych musi ulec zmianie. Do dzisiejszej debaty zamierza on jednak stanąć. Zobaczymy czy jak już nie raz w historii spotkanie kandydatów zmieni bieg politycznych zdarzeń.
Debata prezydencka, która miała się odbyć 19 czerwca na antenie stacji telewizyjnej TVN, zostaje odwołana. Studio jako przyczynę odwołania debaty podaje brak obecności Andzeja Dudy oraz Rafała Trzaskowskiego. Wcześniej debatę odwołał również Neewsweek.
Jak donosi na Twitterze Gabriela Jurkiewicz, pewna jest jedynie debata w TVP. Reszta stacji odwołała zaplanowane wcześniej dyskursy.
Niewykluczone, że jedyna debata w jakiej udział wezmą wszyscy kandydaci na urząd prezydenta to ta, organizowana przez @TVP-mają obowiązek nałożony przez prawo. Poniedziałkowa debata @NewsweekPolska-odwołana Piątkowa debata @tvn-odwołana Czekamy na informację dot. debaty w @Polsat
— Gabriela Jurkiewicz (@GabrielaJ1996) June 17, 2020
Według kandydata na prezydenta Krzysztofa Bosaka, prawdziwym powodem odwołania debat jest niechęć Dudy i Trzaskowskiego do konfrontacji. Według niego układ boi się, że do drugiej tury wejdzie ktoś z poza politycznej układanki.
Debata TVN odwołana. Przyczyna? Sztaby PAD i Trzaskowskiego nie potwierdziły udziału. To pokazuje dwie rzeczy:
1. PAD i RT boją się dyskusji. Boją się konfrontacji z kontrkandydatami z którymi obecnie rywalizują o drugą turę
2. W TVN nie ma woli robić debaty bez Trzaskowskiego
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) June 16, 2020
Gościem popołudniowej rozmowy w radiu RMF FM był Stanisław Żółtek, prezes Kongresu Nowej Prawicy. “Czy jako prezydent umiałby Pan przekonać rząd, abyśmy nie płacilipodatku dochodowego? ” – zapytał redaktor.
Stanisław Żółtek uważa, że wie jak spowodować, aby rząd uznał płacenie podatku dochodowego za nonsens. Redaktor dopytywał się kandydata na prezydenta skąd u niego taka pewność. “Jako prezydent złożyłbym projekt likwidacji tego podatku. Zwołałbym szefów wszystkich partii i próbowałbym ich namówić, a gdyby nie posłuchali, starałbym się ich zastraszyć” – powiedział. Dziennikarz zauważył, że taki projekt byłby odrzucony większością parlamentarną. “Tak, wiem. Natomiast muszę mieć jakąś kartę przetargową, ponieważ szantażowałbym szefów partii tym, że podkradnę im posłów. Wiadomo, że posłowie skuszą się na gwarancję pozostania w sejmie na następną kadencję” – odpowiedział Żółtek.
Według kandydata na prezydenta, koszt poboru podatku dochodowego jest zbliżony do ilości zebranego podatku. Dziennikarz podając dokładne liczby, stara się podważyć ten pogląd. Stanisław Żółtek zripostował zarzuty o braku podstawowej wiedzy z zakresu podatku dochodowego: ” PIT jest dzielony na samorządy oraz na budżet państwa. Do budżetu Państwa wchodzi tylko połowa zebranej kwoty. Dane podane przez ministerstwo to bzdura”. Całość wywiadu znajduje się poniżej.