Robert Telus

Robert Telus / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Solidarna Polska proponuje rozszerzenie ustawy antykorupcyjnej. “Lex Chełstowski”

Potomkowie Targowiczan

“Zacznę od tego, że wcale pan prezes nie przesadził. Niejednokrotnie mówię – ci, którzy jeżdżą dzisiaj do Unii Europejskiej na skargę na Polsce, to są potomkowie tych z Targowicy. To są potomkowie tych, co we krwi mają skarżenie na własny kraj. Wielu polityków opozycji mają ten gen, który przynosi im radość ze skargi na kraj. Skarżenie na rząd jest skarżeniem na Polskę i Polaków, dlatego nie ma żadnej przesady w tym, co powiedział prezes” – mówił Telus.

Kontynuacja programu

“Przede wszystkim musimy przypomnieć to co zrobiliśmy przez ostatnie siedem lat. 500 +, 300+ i dodatkowe emerytury – musimy przypomnieć o tym, bo natura ludzka jest taka, że zapominamy o tym, co dobre. Bardzo jasno musimy powiedzieć, że te programy, które rozpoczęliśmy będziemy kontynuować, a nawet pogłębiać. Żyjemy w bardzo trudnym czasie i Polacy zauważają, że my jako rząd Prawa i Sprawiedliwości jesteśmy z Polakami w trudnych momentach. Opozycja nas bardzo często krytykuje. My pokazujemy, że się udaje, że państwo dopłacając pomaga Polakom przeżyć najtrudniejszy okres od drugiej wojny światowej” – dodawał poseł PiS.

Rosja to państwo terrorystyczne

“Poszedłbym dalej – Rosja nie jest państwem, które wspiera terroryzm a jest państwem terrorystycznym. Jeżeli chodzi o moje zdanie, to co się dzieje na Ukrainie wskazuje na Rosję jako państwo terrorystyczne. Jeżeli chodzi o Smoleńsk, to Rosja ma sporo sobie do zarzucenia. Dlaczego nie chce oddać czarnych skrzynek, dlaczego nie chce oddać wraku? To znaczy, że Rosja ma coś na sumieniu. Ten dopisek do uchwały nie był zły” – komentował gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wojciech Sumliński

Wojciech Sumliński / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Spięcie w Konfederacji. Poszło o uchwałę ws. Rosji. “Będę domagał się ukarania”

Poprawka PiS o Smoleńsku

“Choć w wielu sprawach nie zgadzam się z profesorem Zybertowiczem, to w tej sprawie się zgadzam z tym, co powiedział. Mamy jakby dwie rzeczywistości – faktu i prawdopodobieństwa. Widzimy co robi Rosja, jak giną niewinni cywile, niszczone są miasta, świadomie prowadzone są działania terrorystyczne – jesteśmy na bazie faktów. Cywilizowane państwo nie prowadzi tak wojny. Jeśli chodzi o Smoleńsk – po tej tragedii niejednokrotnie rozmawiałem z ludźmi ze służb specjalnych. Mamy bardzo duże prawdopodobieństwo, ale nie mamy tej pewności. Nie mamy twardego wywiadu” – mówił Sumliński.

Błąd PiS

“Myślę, że nikt, kto nie ma zamkniętych oczu nie waha nazwać się rzeczy po imieniu, ale wciąganie tragedii smoleńskiej na ten pokład było błędem. Moja wiedza była taka, bo miałem wtedy kolegów wśród pijarowców PiS – Antoni Macierewicz poleciał ze stanowiska, dlatego że jedną z głównych rzeczy było to, że bardzo dużo obiecał nie mając ku temu danych. Zdecydowanie za dużo kreował. Miał pewne mocne przesłanki, natomiast na tej bazie kreował je na fakty, a były to mocne przesłanki – nie fakty” – dodawał dziennikarz.

Mieszanie dwóch spraw

“W sytuacji międzynarodowej, udowodnienie, że stała za tym Rosja – nie wyobrażam sobie by to nie pociągnęło za sobą daleko idących skutków. Na tym etapie, to co zrobił Antoni Macierewicz było niepotrzebnym mieszaniem tych dwóch spraw” – wskazywał gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Michał Gwardyński

Michał Gwardyński / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Zobacz także: Przepychanki po meczu Mistrzostw Świata. Przedstawiciel FIFA uderzony łokciem

Mecz z Francją

“Niewątpliwie można powiedzieć, że to było jedno z najlepszych spotkań, jakie zagraliśmy od bardzo długiego czasu. Graliśmy z przeciwnikiem na bardzo wysokim poziomie, obrońcami tytułu Mistrzów Świata, jednymi z faworytów do zwycięstwa. Francja, która taktycznie rozbiła Australię w pierwszym meczu fazy grupowej. Zagrała koncertowo, wyprowadzanie piłki i szybkie ataki bokami. Wczoraj nasi boczni obrońcy pracowali na tyle, że byliśmy zatrzymać sprinty Mbappe czy Dembele. Nie byliśmy gorsi, jeżeli mówimy o walorach fizycznych” – mówił Gwardyński.

Słaby Kiwior i Lewandowski

“Dla mnie minusem wczorajszego meczu był Kiwior. Mam wrażenie, że Kiwior nie rozgrywa dobrego turnieju. Mieliśmy kilka takich sytuacji, że Kiwior chciał dogrywać do tyłu, gdzieś do boku, ale ta piłka nie dochodziła, była za wolna, nie był w stanie dostrzec, że ma zawodnika za plecami i popełnia błędy, które wczoraj mogły skończyć się bramką jeszcze w pierwszej połowie. Nie wiem co się dzieje z Lewym, bo nie radzi sobie na dużych turniejach tak, jak w meczach eliminacyjnych. Być może sam fakt, że krycie jest czasem podwajane czy potrajane, utrudnia mu grę. Jeżeli mamy szukać zawodników, którzy na tym turnieju nas rozczarowali to niewątpliwie Robert Lewandowski jest jednym z tych zawodników” – dodawał gość.

Futbol nieprzyjemny dla oka

“Lewandowski może nie być usatysfakcjonowany formułą gry, którą narzucił Michniewicz. Futbol preferowany przez trenera miał charakter defensywny. Ta formuła opiera się na przede wszystkim nietraceniu bramek. Podobną sytuacje mieliśmy za czasów Jerzego Brzęczka, wówczas też graliśmy futbol nieprzyjemny dla oka” – komentował Gwardyński.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zestaw HIMARS

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

Stany Zjednoczone od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę, wspierają ją nie tylko politycznie, ale też militarnie. Amerykańska administracja przyjęła już kilka planów pomocowych, zakładających przekazanie walczącemu krajowi uzbrojenia. Od czerwca Stany Zjednoczone dostarczyły ukraińskim Siłom Zbrojnym 20 wyrzutni systemów rakiet artyleryjskich HIMARS oraz zapas rakiet naprowadzanych satelitarnie o zasięgu 80 km.

Rakiety te były używane do ataków na rosyjskie magazyny amunicji, zaopatrzenie logistyczne i centra dowodzenia na terytorium Ukrainy. Jednakże zdaniem amerykańskiego dziennika “The Wall Street Journal”, Waszyngton polecił, aby na Ukrainę wysyłać zmodyfikowane wyrzutnie.

Miały one zapobiec ukraińskim na cele znajdujące się na terytorium Rosji. Spekuluję się, że HIMARS-y po modyfikacji mogą obsługiwać pociski Army Tactical Missle System, które mają zasięg niewiele ponad 200 km.

Czytaj więcej: W Szwecji znaleziono martwego blogera. Otwarcie krytykował Kadyrowa

USA obawiają się ukraińskich działań

Dziennik zauważa, że utajnienie faktu wprowadzenia tych zmian dowodzą na działania administracji Joe Bidena zmierzające do zrównoważenia poparcia dla sił ukraińskich z ryzykiem eskalacji z Moskwą. “WSJ” zaznacza jednocześnie, zmiany odzwierciedlają obawy amerykańskich decydentów o to, że Kijów w końcu przestanie dotrzymywać obietnicy ws. nie uderzania na terytorium Rosji bronią dostarczaną przez USA.

Już wcześniej Kreml ostrzegł Waszyngton przed dostarczeniem Ukrainie pocisków ziemia-powierzchnia dalekiego zasięgu, takich jak pociski ATACMS.

Jeśli Waszyngton zdecyduje się dostarczyć Kijowowi rakiety dalekiego zasięgu, przekroczy czerwoną linię i stanie się bezpośrednią stroną konfliktu

– ostrzegała jeszcze we wrześniu rzecznik rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa.

Pentagon nie chce komentował modyfikacji, o której informuje “WSJ”.

Ze względów bezpieczeństwa operacyjnego nie komentujemy publicznie konfiguracji systemów dostarczanych sojusznikom i partnerom

– poinformował rzecznik Pentagonu. bryg. gen, Patrick Ryder.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, wsj.com

Mateusz Morawiecki

Premier Mateusz Morawiecki (P) i premier Ukrainy Denys Szmyhal (L) podczas konferencji prasowej po spotkaniu w Krakowie / fot. PAP/Krystian Maj/KPRM Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W poniedziałek Rosjanie po raz kolejny przeprowadzili zmasowany ostrzał rakietowy na ukraińskie cele.
  • Oprócz celów wojskowych, również i obiekty cywilne stały się ofiarą rosyjskiej napaści.
  • Ostrzał rakietowy został przerwany dopiero późnym popołudniem.
  • Premier Mateusz Morawiecki postanowił porozmawiać o tych wydarzeniach z ukraińskim szefem rządu Denysem Szmyhalem.
  • Zobacz także: Kuriozalne tezy białoruskiej propagandy. Żaryn: “Łukaszenka to marionetka w rękach Putina”

W poniedziałek doszło do kolejnego ostrzału rakietowego ze strony Rosji, wymierzonego w cele wojskowe i cywilne na Ukrainie. Według pojawiających się informacji zginęły co najmniej dwie osoby. Dopiero późnym popołudniem odwołano trwający około trzech godzin alarm przeciwlotniczy na terenie całego kraju.

W niektórych regionach są problemy z dostawami prądu, wody i ogrzewania. W trakcie alarmu sieci społecznościowe i media donosiły o wybuchach w Odessie oraz m.in. w obwodach: zaporoskim, kijowskim, winnickim i czerkaskim. Pisano również o strąceniu kilku rosyjskich pocisków przez ukraińską obronę przeciwlotniczą.

Czytaj więcej: Kraska: “Chcemy, aby na SOR trafiali pacjenci z zagrożeniem życia”

Morawiecki porozmawiał ze Szmyhalem

W poniedziałek premier Mateusz Morawiecki odbył rozmowę ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Denysem Szmyhalem. Temat był zmasowany atak rakietowy na ukraińskie cele, w tym obiekty cywilne. Podkreślił, że społeczność międzynarodowa, nadal musi wspierać Ukrainę w sposób humanitarny oraz obronny.

Rosja przeprowadziła kolejny zmasowany atak na obiekty cywilne i infrastrukturę krytyczną Ukrainy, który przyniósł śmiertelne żniwo. O tragicznych konsekwencjach rozmawiałem z Denysem Szmyhalem. Społeczność międzynarodowa musi kontynuować wsparcie humanitarne i obronne dla Ukrainy

– poinformował premier Mateusz Morawiecki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, tysol.pl

Dmitrij Miedwiediew

Dmitrij Miedwiediew / fot. youtube

  • Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew podzielił się na Telegramie swoimi uwagami nt. limitu cen na gaz i ropę naftową.
  • Zauważył, że próby regulowania zawsze się kończą brakiem towaru lub wzrostem jego ceny.
  • Postraszył on Europejczyków, aby odpowiednio przygotowali się na nadejście zimy.
  • Zobacz także: KE przyznała Polsce 3,85 mld euro. Chodzi o fundusz Sprawiedliwej Transformacji

Były prezydent i były premier Rosji Dmitrij Miedwiediew, a obecnie wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa, odniósł się do nowych sankcji wobec Rosji. W poniedziałek zaczęło obowiązywać unijne embargo na dostawy rosyjskiej ropy drogą morską oraz limit cenowy w wysokości 60 dolarów za baryłkę.

To po prostu zdumiewające, jak ludzkość lubi nadepnąć na te same grabie, próbując kontrolować ceny ze względu na politykę

– napisał na Telegramie Dmitrij Miedwiediew.

Rosja ostrzegała wcześniej, że nie będzie sprzedawać ropy na warunkach przewidzianych pułapem cenowym, nawet jeśli będzie zmuszona do ograniczenia wydobycia.

Bloomberg i “Financial Times” donoszą, że aby ominąć sankcje, Rosja zdążyła zbudować potężną flotę zastępczą tankowców, które mają wywozić ropę z kraju.

Czytaj więcej: Macierewicz jasno o katastrofie smoleńskiej. “Sąd orzekł przecież, że mieliśmy do czynienia z zamachem”

Miedwiediew: Najgorsze przed nami. Zima dopiero się zaczęła

Według Miedwiediewa, próby regulowania cen zawsze kończą się brakiem towaru lub wzrostem jego ceny.

Tak będzie z ropą. Na pewno nie zniknie, ale ktoś umrze z powodu chęci wskoczenia do zimnej wody, żeby później podczas wyborów pochwalić się swoją stanowczością

– stwierdził były prezydent Rosji.

Podkreślił, że limit cen na rosyjską ropę nie przyniesie nic dobrego konsumentom.

Niech więc zaopatrzą się w sznapsa, koce i bojlery

– zaznaczył Miedwiediew.

Restrykcje wprowadzone przez kraje zachodnie wobec Rosji porównał do pijanego tłumu, który chce wejść do lodowatej wody, żeby się ochłodzić.

Część z nich szybko wytrzeźwieje i wyskoczy. Inni nauczą się pływać w lodowatej wodzie, ale źle (trudno trenować w lodowatym przeręblu). A inni utoną

– wyjaśnił na końcu wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

bloomberg.com, dorzeczy.pl

Konrad D. podejrzany o oszustwa finansowe

Wspólnik Rafała Gawła podejrzany o oszustwa finansowe / Fot. Twitter

  • Wieloletni wspólnik Rafała Gawła, prowadzący Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych jest podejrzany o oszustwa finansowe oraz składanie fałszywych zeznań.
  • Wcześniej Konrad D. postanowił oskarżyć przed prokuraturą w Krośnie Radosława Patlewicza o rzekomy antysemityzm.
  • Prokuratura nie tylko odrzuciła zawiadomienie, ale w trakcie śledztwa przyjrzała się bliżej wspólnikowi Gawła.
  • W międzyczasie Konrad D. składał zawiadomienia na inne poszkodowane osoby.
  • Zobacz także: Afera na jarmarku bożonarodzeniowym. Można znaleźć kontrowersyjne słodycze

Jak poinformował Radosław Patlewicz, wieloletni wspólnik skazanego prawomocnie Rafała Gawła, jest podejrzany o oszustwa finansowe oraz wielokrotne składanie fałszywych zeznań w prokuraturze. Konrad D. dotychczas prowadził Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, który niejednokrotnie atakował prawicowe organizacje.

Skrajnie lewicowy aktywista, wspólnik prawomocnie skazanego przestępcy Rafała Gawła, Konrad Dulkowski, prowadzący jaczejkę o nazwie “Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych”, podejrzany jest o wielokrotne składanie fałszywych zawiadomień w prokuraturze oraz oszustwa finansowe

– przekazał Radosław Patlewicz.

Konrad Dulkowski deklarował się jako pogromca tzw. ” skrajnej prawicy” do której m.in. przewrotnie zaliczał lewicowego patostrimera i aktora do wynajęcia, Wojciecha Olszańskiego. Szczycił się zgłaszaniem przestępstw z art. 256 i 257 KK. Wykorzystywał niejasność tych przepisów, w celu zarabiania pieniędzy na swoich zwolennikach oraz w celu niszczenia wrogów prywatnych

– zauważył publicysta.

Czytaj więcej: Macierewicz jasno o katastrofie smoleńskiej. “Sąd orzekł przecież, że mieliśmy do czynienia z zamachem”

Fałszywe oskarżenia przeciwko Patlewiczowi

Wcześniej Patlewicz został przez niego fałszywie oskarżony o antysemityzm. Prokuratura w Krośnie miała szczegółowo zbadać aktywność publicysty w tym książki, odrzucając zawiadomienie. Ponadto postanowiłą się ona przyjrzeć działalności Konrada D.

Prędko okazało się, że nie jestem jedyną osobą, przeciwko której ten skrajny lewicowiec, składał fałszywe zawiadomienia, oraz kolportował obelżywe wpisy na portalu facebook, sugerujące, że jestem przestępcą. Do sprawy zgłosiło się już kilku innych poszkodowanych. Miejmy nadzieję, że ten wyrafinowany, zakłamany i zawistny człowiek, odpowie za swoje czyny

– przekazał Patlewicz.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Śmierć dwóch Polaków na Ukrainie

Zginął Janusz Szeremeta z Legionu Międzynarodowego na Ukrainie / fot. Twitter

Dziennikarz “Polsatu News” Mateusz Lachowski poinformował o śmierci dwóch Polaków, którzy służyli na Ukrainie w Legionie Międzynarodowym utworzonym specjalnie dla ochotników. Ponadto trzeci z rodaków, który był ich dowódcą leży ranny w szpitalu.

Zginęło dwóch polskich żołnierzy, którzy walczyli w Legionie Międzynarodowym. To byli Polacy, którzy oczywiście nie walczyli w polskiej armii, ale to byli ochotnicy z Polski. Zginęli w walce. Jeden z Polaków, ich dowódca, jest ranny. W tej chwili przebywa w szpitalu

– przekazał Mateusz Lachowski z Polsatu News.

W dalszej części wypowiedzi, dziennikarz i korespondent “Polsatu News” na Ukrainę przyznał, że to byli jego znajomi, którzy postanowili wspomóc ukraińskich żołnierzy.

To byli moi znajomi, z którymi rozmawiałem, oni wyjechali, mieli motywację taką, żeby wyjechać, walczyć o wolność nie tylko Ukrainy, jak mówili, ale też w obawie przed to przed tym, że gdyby Ukraina została zajęta, to do czegoś złego może dojść w Polsce. Dlatego zdecydowali się zostawić swoje życie tutaj wyjechali tam i walczyli. No niestety po pół roku walki zginęli

– powiedział.

Czytaj więcej: Straż Graniczna zatrzymała Ukraińców przemycających imigrantów

Dotychczasowe straty wśród obcokrajowców

Dotychczas w walkach w Ukrainie zginęło czterech obcokrajowców. Byli to, dobrowolnie walczący po stronie Ukrainy, Kanadyjczyk, Szwed oraz dwóch amerykanów. Informacje o śmierci zagranicznych ochotników podawał w lipcu portal Politico. 

Władze Ukrainy krótko po wybuchu wojny powołały Legion Międzynarodowy zrzeszający ochotników z zagranicy, chcących walczyć po stronie ukraińskiej. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

polsatnews.pl, twitter.com

Aleksander Łukaszenka

Putin i Łukaszenka w Soczi. / fot. PAP/EPA/RAMIL SITDIKOV / SPUTNIK/ KREMLIN POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Zastępca ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn odniósł się ostatnio do jednego z naczelnych propagandystów Mińska.
  • Zauważył, że Alexei Dzermant zaczął przekonywać, że przeciwnicy Aleksandra Łukaszenki rzekomo dążą do pozbawienia Białorusi suwerenności.
  • W swoich wywodach wskazywał na Polskę oraz inne kraje bałtyckie.
  • Z tego powodu Mińsk miał dokonać mobilizacji militarnej oraz zacieśnić współpracę z Rosja i Chinami.
  • Zobacz także: Meloni stawia na gotówkę. Ułatwienia dla przedsiębiorców i konsumentów

Stanisław Żaryn w swoim wywodzie na Twitterze wskazał, że jeden z czołowych propagandystów reżimu w Mińsku, Alexei Dzermant ma fałszywie przekonywać, że przeciwnicy Aleksandra Łukaszenki chcą pozbawić Białoruś suwerenności, a wśród wrogów reżimu wymienia Polskę i kraje bałtyckie. 

Według Dzermanta agresywne tzw. plany Polaków są powodem, dla którego Mińsk musi dokonać mobilizacji militarnej, zwiększając potencjał sił zbrojnych i gospodarczy, a także zacieśniając współpracę z Federacją Rosyjską i Chinami. 

Propagandysta twierdzi, że bezpieczeństwo Białorusi ma ogromne znaczenie dla sytuacji geopolitycznej i gospodarczej w Eurazji. Dlatego kluczowa jest kooperacja z Rosją i Chinami

– napisał Stanisław Żaryn.

Czytaj więcej: „W Polsce nie ma miejsca na banderyzm”. Spotkanie z pisarką wywołało protesty [+WIDEO]

Białoruś przeprowadza atak propagandowy?

Według Żaryna, białoruski propagandysta manipulując faktami osiąga zamierzony efekt psychologiczny i propagandowy, który ma trafiać do rodzimego odbiorcy zyskując poparcie dla działań reżimu.

Służąc interesom Federacji Rosyjskiej przedstawia Polskę, jako głównego wroga Białorusi, a Federację Rosyjską i Chiny, jako partnerów gotowych chronić reżim w Mińsku

– podkreślił zastępca ministra koordynatora służb specjalnych.

Pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej wyjaśnił, że w rzeczywistości pozycja Białorusi w relacjach z tymi państwami jest mniejsza, niż przedstawia to propagandzista.

Łukaszenka to marionetka w rękach Putina posłusznie wykonujący rozkazy z Kremla

– zaznaczył polityk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, tvp.info

Ramzan Kadyrow

Ramzan Kadyrow / fot. youtube/BBC News

  • W nocy 2 grudnia doszło do zabójstwa czeczeńskiego blogera Tusmo Abdurachamowa.
  • Od kilku lat otwarcie krytykował on działania przywódcy Czeczeni Ramzana Kadyrowa.
  • Szwedzkie służby badają okoliczności zaginięcia i zastrzelenia mężczyzny.
  • Jeszcze pod koniec 2021 r. bloger informował o uprowadzeniu kilku członków jego rodziny.
  • Zobacz także: Straż Graniczna zatrzymała Ukraińców przemycających imigrantów

W nocy 2 grudnia doszło do zabójstwa popularnego blogera Tumso Abdurachamnowa, który otwarcie krytykował działania przywódcy Czeczeni Ramzana Kadyrowa.Szwedzkie służby przeprowadzają śledztwo w sprawie zastrzelonego mężczyzny.

Tumso został zastrzelony w nocy przez grupę mężczyzn, a okoliczności morderstwa są w tej chwili wyjaśniane

– podaje kanał 1ADAT.

Wskazano jedynie, że szwedzkie służby bezpieczeństwa ukryły brata zamordowanego blogera. Radio Swoboda podało z kolei, powołując się na współpracowników Abdurachmanowa, że bloger został zabity w nocy 2 grudnia. Do tej pory sprawy nie skomentowały szwedzkie organy ścigania.

Czytaj więcej: Macron utrzymuje kontakt z Putinem. “Jedynym sposobem na zakończenie wojny to negocjacje”

Konflikt z Kadyrowem

Na początku grudnia przebywający w Szwecji Tumso Abdurachmanow zaginął w tajemniczych okolicznościach. Już wcześniej pojawiły się doniesienia, że bloger mógł zostać zabity, ale wówczas nie zostało to potwierdzone.

Abdurachmanow znany jest z krytyki władz Czeczenii. Opuścił Rosję w 2015 roku po tym, jak popadł w konflikt z krewnymi dyktatora Czeczenii Ramzana Kadyrowa. Otrzymał w Szwecji status uchodźcy politycznego. W Czeczenii Abdurachmanow jest oskarżany o związki z tzw. Państwem Islamskim. Blogera próbowano zamordować w 2020 i 2021 r. W grudniu 2021 roku Abdurakhmanov poinformował, że w Czeczenii porwano dziewięciu jego krewnych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info