/ Fot. screen

W miniony weekend członkowie duńskiej partii Stram Kurs, krytykującej islam, spalili Koran w tzw. “wrażliwej dzielnicy” Kopenhagi. Zostali “napadnięci i pobici”.

  • W Danii nie brakuje “wrażliwych dzielnic”, “gett” zamieszkiwanych praktycznie wyłącznie przez imigrantów.
  • Członkowie partii Stram Kurs, sprzeciwiający się napływowi imigrantów i islamu do Europy, postanowili spalić w jednej z nich Koran.
  • Mężczyźni zostali napadnięci na ulicy, a jednego z nich pobito do krwi.
  • Przeczytaj również: Dania cofa Syryjczykom pozwolenia na pobyt. „Ochrona nie jest już potrzebna”

W sobotę partia Stram Kurs odwiedziła gęsto zaludnioną przez imigrantów dzielnicę Nørrebro w centralnej Kopenhadze, którą w Duńczycy określają mianem „getta”. Na terenie doszło w ostatnim czasie do kilku strzelanin. Lider partii Rasmus Paludan zapowiedział, że ​​partia będzie dalej palić Koran w dzielnicy – codziennie przez następne 20 dni. Partia znana jest z faktu, iż publicznie pali świętą księgę islamu. Podobne demonstracje miały miejsce w zeszłym roku w Szwecji. Tym razem na jej członków napadł gang w maseczkach. Duńczycy zostali “zaatakowani ciosami i kopnięciami”.

Podpalenie Koranu wywołało złość miejscowych imigrantów. Płonący Koran został wyrwany Duńczykowi z rąk. Uczestniczący w demonstracji został zaatakowany pięściami przez zamaskowanego przechodnia, który następnie się oddalił. Powrócił jednak szybko do przedstawiciela partii, by go kopnąć. Ktoś krzyczał: „witamy w Nørrebro” i przyklaskiwał atakowi. Pobity członek partii, Philip Bagge zapowiada, że ​​będzie kontynuował demonstracje, ale jest zaniepokojony tym, jak nieprofesjonalnie zachowała się duńska policja, mimo że spotkanie na placu zostało wcześniej zarejestrowane.

“Policja kłamała co do ich obecności podczas całej demonstracji. Powiedzieli, że możemy zacząć, ale na miejscu nie było policji. Później policja nie była zainteresowana sporządzeniem raportu i zamiast tego skierowała mnie na zamknięty komisariat” – twierdzi Bagge, który palił Koran wraz z innym członkiem partii.

Samnytt

Po tym, jak władze uznały stolicę Syrii, Damaszek, za bezpieczną, Dania cofnęła zezwolenie na pobyt prawie 100 Syryjczykom.

Władze Danii postawiły sprawę jasno, uznając Damaszek, stolicę Syrii, za bezpieczne miejsce. Dzięki tej decyzji Dania będzie pierwszym krajem europejskim, który wezwie Syryjczyków do powrotu. Oprócz 94 Syryjczyków, którym obecnie cofnięto zezwolenie na pobyt, decyzja dotyczy dodatkowych 350 osób – czytamy. Według ministra ds. Migracji Mattiasa Tesfaye, Dania od samego początku była “otwarta i szczera” wobec migrantów z Syrii.

“Daliśmy jasno do zrozumienia uchodźcom z Syrii, że ich zezwolenia na pobyt są tymczasowe” – twierdzi minister. Dodaje iż oznacza to, że Dania może je wycofać, jeśli ochrona nie jest już potrzebna. Syryjczykom cofnięto zezwolenia na pobyt, mają również zostać wysłani do ośrodków, które umożliwią im powrót do domu. Nie będą jednak zmuszani do opuszczenia kraju.

Krytycy twierdzą, że w ten sposób państwo duńskie stara się pozostawić migrantom możliwość powrotu z własnej woli. “Musimy zapewnić ludziom ochronę tak długo, jak potrzeba. Ale kiedy warunki w kraju pochodzenia poprawią się, były uchodźca powinien wrócić do domu i tam ponownie rozpocząć życie” – podkreśla Tesfaye.

Samnytt.se

Platforma Obywatelska.

/ Platforma Obywatelska RP/CC BY-SA 2.0

– By być fair wobec wyborców, podjąłem dzisiaj decyzję o opuszczeniu klubu parlamentarnego – Koalicja Obywatelska – poinformował poseł Tomasz Zimoch.

– Przystałem na propozycję startowania w wyborach z przekonaniem, że poszerzony zostanie elektorat, dzięki czemu powstanie nadzieja na zmiany w Polsce. Zawsze będę pamiętał o świetnych rozmowach na ten temat z Grzegorzem Schetyną. Można pewnie zarzucać mu wiele, ale to osoba z wizją, politycznym celem – wyjaśnił, dlaczego Koalicja Obywatelska już nie będzie przez niego wspierana.

Zimoch poinformował, że będzie posłem niezrzeszonym. Nieoficjalnie media informowały, że może wkrótce zasilić szereg Polski 2050 Szymona Hołowni. Póki co jednak nic takiego się nie stało.

– Platforma Obywatelska zapewne słusznie chce walczyć głównie o swój, od lat niezmienny elektorat. Ale by wygrać konieczne jest …coś więcej – ocenił. – Pozostaję posłem opozycji, będę niezrzeszonym, zawsze bezpartyjnym. Zobaczymy co pokaże czas – zaznaczył.

▶Fair Play. Zawsze szczególnie ceniłem to w sporcie. Chcę cenić to i polityce. Dlatego, by być fair wobec WYBORCÓW,…

Opublikowany przez Tomasza Zimocha Wtorek, 2 marca 2021

rp.pl

Zrzut ekranu stacji TVN24.

/ Fot. screen

– Wprowadzono cenzurę na dziennikarski, rzetelny news. Oszukano widzów wolnych mediów. Zamknięto usta dziennikarzom, do których dzwonili ich koledzy z innych mediów, pytając, co się dzieje – stwierdzili dziennikarze TVN w liście otwartym, którego fragmenty opublikowały media.

  • Dziennikarze TVN przesłali list otwarty w sprawie sytuacji w stacji.
  • Z ich relacji wynika, że w koncernie ma miejsce m.in. inwigilacja pracowników, cenzurowanie newsów i nieetyczne zachowania.
  • W TVN Grupa Discovery przestrzegamy najwyższych standardów i mamy wdrożone rygorystyczne mechanizmy kontroli i zarządzania; wszystkie skargi dotyczące nieprzestrzegania tych norm są badane – odpowiedziała Katarzyna Kiell, szefowa Discovery w regionie EMEA.
  • Zobacz także: Oglądał TVP INFO kilkanaście godzin dziennie. Telewizor nie wytrzymał

W ostatnim czasie w grupie TVN trwają zwolnienia. – Zwalniane są kobiety w ciąży, matki rodzin wielodzietnych, osoby w wieku emerytalnym, które są wybitnymi specjalistami w swoich dziedzinach – napisali dziennikarze w liście. Zrelacjonowali oni, że w TVN pojawia się m.in. inwigilacja pracowników, cenzurowanie newsów i nieetyczne zachowania.

Przykładem cenzury jest sytuacja w związku z zaszczepieniem poza kolejnością m.in. szefowej Discovery w regionie EMEA Katarzynę Kieli i jej męża, a także byłego wiceprezesa TVN, dyrektora programowego stacji Edwarda Miszczaka i jego partnerki. – Kasia Kieli, wierząc, że uda się zataić fakt o szczepieniu jej i jej męża przeciwko COVID-19, nie ujawniła tych informacji. Gdyby nie dociekliwość innych mediów, zapewne udałoby się to utrzymać w tajemnicy – stwierdzono w liście.

Jak poinformowali dziennikarze, władze TVN zabroniły informować im o sprawie szczepień osób związanych ze stacją poza kolejnością. – Po wyciszeniu “afery szczepionkowej”, która trwała dwa tygodnie, Kasia Kieli wróciła do Polski wypoczęta i gotowa do przyjęcia drugiej dawki szczepionki – dodali.

Katarzyna Kiell odpowiada

– W TVN Grupa Discovery przestrzegamy najwyższych standardów i mamy wdrożone rygorystyczne mechanizmy kontroli i zarządzania; wszystkie skargi dotyczące nieprzestrzegania tych norm są badane i na bieżąco adresowane. I nie jest to puste stwierdzenie. Takie same procedury dotyczą zarówno mnie, członków zarządu, jak i każdego z pracowników naszej firmy – oświadczyła z kolei Katarzyna Kiell, szefowa Discovery w regionie EMEA. – W ciągu ostatnich lat niejednokrotnie byliśmy obiektem licznych ataków mających na celu zdyskredytowanie naszej firmy – stwierdziła.

– Będziemy krytykowani za wybory, których dokonujemy. Jeśli krytyka jest uzasadniona, będziemy jej słuchać. Jeśli krytyka, tak jak w tym przypadku, ma na celu jedynie zaszkodzenie nam, będziemy szli swoją drogą – napisała. – To prawda, że z TVN rozstali się niektórzy pracownicy. Czasami była to konieczność, ale w wielu przypadkach, były to również indywidualne decyzje osób, które po prostu miały inne plany – zaznaczyła.

dorzeczy.pl, polskieradio24.pl

/ Fot. Kuryer Polski

Czasami, aby lepiej zrozumieć sytuację w jakiej się znalazła Polonia amerykańska po 1989 roku warto dokonać analizy tego jak układały się stosunki między państwem polskim a Polonią po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku. Potrzeba w tej kwestii rzetelnych badań kilku niezależnych zespołów naukowców jak i woli politycznej.

W pierwszych latach polskiej niepodległości, w wyniku działania polskiego premiera-emigranta Jana Ignacego Paderewskiego do Polski wracało setki polskich naukowców, przemysłowców i innych profesjonalistów, którzy przywozili z sobą nie tylko szczere chęci, ale wiedzę, kontakty i pieniądze. Powołanie znanego na świecie artysty-Ignacego Jana Paderewskiego człowieka o wybitnych cechach lidera na szefa rządu przyniosło uznanie tegoż rządu przez państwa Zachodu oraz umożliwiło otwarcie drogi do pomocy materialnej i pożyczek udzielanych Polsce. Kierując rządem Paderewski podjął gigantyczną pracę uporządkowania administracji, gospodarki, a przede wszystkim zjednoczenia ziem i ludności trzech byłych zaborów i 3 różnych systemów prawnych. Paderewski był delegatem Polski na Konferencję Pokojową w Wersalu (1919), gdzie wraz z Romanem Dmowskim, niestrudzenie walczył o polskie granice, o wypromowanie Polski jako pełnoprawnego i suwerennego państwa po 123 latach politycznego niebytu. Współpraca z polską diasporą rozwijała się. Po uzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. władze państwowe II Rzeczypospolitej prowadziły politykę sprzyjającą polskiej emigracji. W 1922 r. z inicjatywy Ministerstwa Spraw Zagranicznych (MSZ) powstała Rada Opieki Kulturalnej, do której weszły instytucje krajowe zajmujące się Polonią oraz przedstawiciele ministerstw. W 1924 r. Związek Obrony Kresów Zachodnich wysunął ideę zwołania zjazdu Polonii, a w 1925 r. powstał Komitet Organizacyjny Zjazdu Polaków z Zagranicy, który rozpoczął starania o utworzenie organizacji skupiającej Polaków za granicą. 

Zobacz także: [OPINIA] Marian Piłka: Dekonstrukcja polskości

Sytuacja ulega jednak dużej zmianie po 1926, w którym sanacja dochodzi do władzy w Polsce. Jak pisze profesor Wojciech Skóra, polski historyk z Akademii Pomorskiej w Słupsku, opieka nad Polonią i obywatelami polskimi w USA uległa pogorszeniu względem lat dwudziestych, bowiem w 1922 roku działało w Stanach Zjednoczonych 6 placówek konsularnych a w latach trzydziestych tylko 3 w Chicago, Pittsburghu, Nowym Jorku oraz ambasada w Waszyngtonie. W handlu zagranicznym Polski Stany Zjednoczone były w 1935 roku trzecim partnerem pod względem wielkości wymiany (po Wielkiej Brytanii i Niemcach). Jak na największą potęgę gospodarczą, zamieszkiwaną przez 126 milionów obywateli (w tym niemal 4 miliony Polonii), było to zdecydowanie za mało. Tyle samo konsulatów posiadała wówczas Polska we Włoszech. Prawdopodobnie traktowanie Polonii amerykańskiej „nieco instrumentalnie” było skutkiem używając języka dyplomatycznego „niewłaściwego potraktowania” ochotników z „Błękitnej Armii” przez Marszałka Piłsudskiego. Przypomnijmy, że ponad 22. 000 tysięcy ochotników z Ameryki, którzy jak to wojsko spod Giewontu usłyszało granie słynnego złotego rogu z „Wesela” Wyspiańskiego i przybyło zza oceanu bić się za wolną Polskę. 70 tysięczna „Błękitna Armia” gen. Hallera była, jak na tamte czasy, świetnie wyposażona i wyszkolona. Posiadała 120 czołgów, 98 samolotów, wojska inżynieryjne, instruktorów, kawalerię, artylerię, wojska łączności, 7 szpitali polowych i bardzo wysokie morale żołnierzy. Hallerczycy przywieźli ze sobą do Polski 10.000 koni i amunicję.  Dalsze losy Błękitnej Armii, to niestety wyrafinowana gra polityczna Józefa Piłsudskiego. W czerwcu 1919 r. gen. Hallera pozbawiono dowództwa nad „błękitnymi” co spowodowało, że jego żołnierze poczuli się zawiedzeni i oszukani. Zaczęto wymieniać kadrę dowódczą Błękitnej Armii na lojalnych, legionowych towarzyszy broni. Czarę goryczy przelał rozkaz z 1 września 1919 r. o całkowitym rozformowaniu armii. Poszczególne formacje weszły w skład innych krajowych jednostek wojskowych. Polscy ochotnicy ze Stanów Zjednoczonych zostali zdemobilizowani, co wywołało irytację Polonii amerykańskiej. Od marca 1920 r. do marca 1921 r. ok. 12 tys. „błękitnych” Hallerczyków odpłynęło statkami do Nowego Jorku. Sytuacja zdemobilizowanych żołnierzy Błękitnej Armii była bardzo zła. Przetrzymywanych w obozach przejściowych Hallerczyków z USA wychudzonych z początkami tyfusu zaopiekowali się okrętowi lekarze. Sprawę dyskutowano na najwyższych szczeblach amerykańskich władz. Zajął się nią Julius Kahn kongresmen z Kalifornii i kongresmen Kleczka z Milwaukee, Wisconsin. Sprawa powrotu zdemobilizowanych ochotników poruszona została w Izbie Reprezentantów już na początku 1920 roku. Ten polityczny błąd Marszałka na lata podważył zaufanie Polonii amerykańskiej do niego, a po zamachu majowym spowodował nieufność tejże Polonii do władz w Warszawie. Spektakularne działania polskich patriotów w USA na czele z Ignacym Janem Paderewskim, doprowadziły do powstania Herbert Hoover Institution and the Organization of the American Relief Effort in Poland (1919-1923). Ta amerykańska rządowa organizacja wraz z innymi organizacjami takimi jak Polsko-Amerykański Komitet Pomocy Dzieciom, przekazała do Polski 250 milionów dolarów. W trakcie dociekań Kuryera Polskiego udało się nam dotrzeć do wyliczeń dr. Aleksandra Rytla (słynnego założyciela Związku Lekarzy Polskich w Chicago) na temat innych zbiórek finansowych dla Polski w pierwszych latach po uzyskaniu niepodległości. Przesłane do Polski na podstawie opracowania dr. Aleksandra Rytla obejmują: Fundusz Narodowy, zbiórki lokalne, paczki żywnościowe, przekazy pieniężne, wpłaty przez konsulaty, pieniądze przesłane przez banki, papiery wartościowe, polska 6% pożyczka, dolary przywiezione przez powracających emigrantów obejmują kwotę ok 100 milionów dolarów. Dane te dotyczą tylko pierwszych lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, ale musimy sobie zdać sprawę, że strumień dolarów płynął do Polski do września1939 roku i wg danych Banku Światowego transfer ok. 900 milionów dolarów co roku trafia z USA do Polski. Brakuje danych o inwestycjach Polonii amerykańskiej w polską gospodarkę w tym okresie.

Wizerunek Marszałka wśród Polonii amerykańskiej ociepliła dopiero 150.000 grupa byłych polskich żołnierzy, oficerów i ich rodzin, którzy po II wojnie przybyli do Stanów Zjednoczonych. 

II Światowy Zjazd Polaków z Zagranicy i utworzenie Światpolu

Zjazd rozpoczął się 5 sierpnia 1934 r. w Warszawie, a uroczyste zamknięcie nastąpiło 12 sierpnia 1934 r. w Gdyni. Uczestniczyło w nim 171 osób: 128 delegatów z 20 krajów, w tym 40 ze Stanów Zjednoczonych, 25 przedstawicieli instytucji krajowych i 18 członków Rady Organizacyjnej Polaków z Zagranicy; łącznie przyjechało do Polski 11 tys. osób. Zjazdowi towarzyszyły: I Zlot Młodzieży Polskiej z Zagranicy – 3 tys. osób (II Zlot odbył się w sierpniu 1935, połączony ze Zlotem Harcerstwa w Spale) oraz I Igrzyska Sportowe Polaków z Zagranicy (381 zawodników i ich rodziny, które brały udział w wycieczkach po kraju). Podczas uroczystości na Wawelu powołano Światowy Związek Polaków z Zagranicy (Światpol), którego prezesem został Władysław Raczkiewicz, marszałek Senatu RP.

Całością zarządzało MSZ. We wrześniu 1933 roku na czele zreorganizowanego Departamentu Kadr MSZ stanął Wiktor Tomir Drymmer. Był to człowiek całkowicie podporządkowany Józefowi Piłsudskiemu. W jednym ręku znalazły się zarówno polityka emigracyjna rządu, jak i polityka kadrowa MSZ. Tak więc szybko w Warszawie powstał plan realizowania polskiej polityki zagranicznej w oparciu o Polonię.

Wszystko przebiegałoby doskonale, tak jak zaplanowano w MSZ. Wszystkie delegacje miały wstąpić do Światpolu i stworzyć jedną światową organizację polonijną do realizacji polityki zagranicznej rządu sanacji. W tej sprawie jednak zabrał głos dziekan wydziału prawa na Uniwersytecie Marquette w Milwaukee. To co powiedział jeden z ważnych wtedy liderów Polonii amerykańskiej przeszło do historii jako cel dla wielu ważnych postaci życia polonijnego w USA. Franciszek Świetlik, urodzony w Milwaukee znany w Ameryce prawnik powiedział wtedy: “Jesteśmy dumni z naszych przodków i zależy nam bardzo, by młoda generacja zachowała w sercu miłość do wszystkiego co polskie, ale jednocześnie czujemy, że możemy dobrze przysłużyć się Polsce, biorąc aktywny i twórczy udział w amerykańskim życiu i kulturze. Im wyższy status osiągniemy w Ameryce jako Amerykanie, tym więcej chwały i pożytku przysporzymy narodowi polskiemu, z którego wywodzą się nasze korzenie.”

To jego definicja kim są amerykańscy Polacy jest definicją obowiązującą do dziś. Jesteśmy Amerykanami polskiego pochodzenia i choć część z nas posiada dwa paszporty: polski i amerykański możemy dalej służyć Polsce tak jak robili to nasi przodkowie w USA.

Spośród 40 delegatów żadna osoba ani organizacja z USA nie wstąpiła do Światpolu. Dlaczego? Był to odłam Polonii nie tylko najliczniejszy, ale i najbogatszy oraz o skomplikowanej strukturze społeczno-zawodowej. Była to jedyna Polonia posiadająca ukształtowane, silne elity. Żyła tam liczna i wpływowa warstwa inteligencji zawodowej oraz stosunkowo zamożni handlowcy. Było wielu duchownych, świeckich i zakonnych. Według Konsula Generalnego RP w Chicago, dr. Wacława Gawrońskiego Polonia w USA liczyła w 1935 roku około 4 mln. i posiadała bardzo ukształtowane elity. 250 dziennikarzy i 90 czasopism, wydawanych w Stanach Zjednoczonych i wywierająca poważny wpływ na bieg tutejszego życia. duchowieństwo, ponad 2.000 księży i 6.000 Sióstr zakonnych nauczycielek w 832 parafiach, poza tym około 1.500 osób w zgromadzeniach zakonnych i około 120 duchownych Kościoła Narodowego – ogółem około 10.000 osób. Pozostała inteligencja, stanowiąca niespełna 1% ogółu wychodźstwa, liczba, której, jeśli do tej grupy zaliczymy lekarzy, dentystów, aptekarzy, adwokatów, inżynierów, nauczycieli, muzyków, urzędników, przemysłowców i część kupców, stanowić będzie około 30.000 osób. To również wielkie organizacje (ZNP 300.000 członków, ZPRK 170.000 i Związek Polek – 60.000 członkiń), które obejmują razem około 500.000 osób.

Cele założone przez MSZ nie zostały w pełni zrealizowane a aspekt kierowania polityką polonijną zza biurka w Warszawie nie przyniósł zakładanego zwycięstwa. Próby nauczania Polonii co to jest „polska racja jako najwyższa wartość” przez dyplomację sanacyjną ugrzęzły na nierozumieniu Polonii. Całe dzieje wychodźstwa polskiego pokazują, że „umiejętność stawiania polskiej racji stanu na najwyższym miejscu” istniała już na wiele lat przed powstaniem niepodległego państwa polskiego. Postulat „niepodległego państwa” stawiał pierwszy Kongres Narodowy Polski w 1910 r. Na rzecz niepodległości działy: Wydział Narodowy, Komitet Obrony Narodowej, Sokół Polski, Polska Rada Narodowa, czasopismo dla Amerykanów „Free Poland”, i „Błękitna Armia” gen. Hallera — gdzie w ogromnej większości byli to ochotnicy z USA. Jednak największym osiągnięciem polskiej myśli niepodległościowej w Ameryce były słowa i czyny amerykańskiego prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona, który w 13tym punkcie swego programu na konferencję wersalską powiedział:

” Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które winno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność niezaprzeczalnie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować traktatem międzynarodowym”. 

To był największy sukces polskiego lobbingu w Stanach Zjednoczonych, który przyniósł nam niepodległość. Było to możliwe tylko w wyniku wypracowania tezy 13go punktu, który formował się na wielu konferencjach, sejmach Polonii amerykańskiej, które miały miejsce w wielu amerykańskich miastach na przełomie lat 1910-1918. To tam dorastała polska myśl niepodległościowa i tam powstawał 13ty punkt programu Prezydenta Wilsona. Niezmierne ważne były też rozmowy Ignacego Paderewskiego z Prezydentem Wilsonem. Czas sobie to w końcu uświadomić i nie zamilczać wkładu Polonii amerykańskiej w procesie powstawania państwa polskiego.

W marcu 1941 roku do sąsiadującej ze znów neutralnymi Stanami Zjednoczonymi, wciąż gościnnej Kanady przybyła polska misja werbunkowa. Misja rekrutacyjna Polskich Sił Zbrojnych w USA i Kanadzie miała miejsce w latach 1941-42 i została przeprowadzona na zlecenie gen. Władysława Sikorskiego, po jego wizycie w Ameryce, gdzie był entuzjastycznie witany przez środowiska polonijne i na tej podstawie zakładał, że rekrutacja zaowocuje napływem ochotników do Polskich Sił Zbrojnych w Wielkiej Brytanii. Misja okazała się fiaskiem. Polonia amerykańska wyciągnęła wnioski z doświadczeń Błękitnej Armii. Mimo goryczy i bólu, poczucia moralnej krzywdy, Polonia amerykańska zawsze popierała i popiera wolną i suwerenną Polskę. Przykładem tego mogą być działania Polonii w 1944 roku i utworzenie w Buffalo Kongresu Polonii Amerykańskiej (KPA). W okresie zimnej wojny, w czasie stanu wojennego, starań o wejście Polski do NATO oraz działania na rzecz rozmieszczenia wojsk amerykańskich w Europie Centralnej i Wschodniej KPA odgrywał kluczową rolę lobbingową. Dziewięć milionów podpisów pod petycją popierającą wniosek wstąpienia Polski do NATO miało swoja wagę. Zabrakło jednak odpowiedniego koordynowania wspólnych działań Polonii amerykańskiej i polskiej dyplomacji, aby mieć w osobie Prezydenta Stanów Zjednoczonych przyjaciela „sprawy polskiej” w okresie II wojny światowej. Marginalizacja udziału Polonii w życiu politycznym i społecznym nie służy Polsce a tym bardziej polskiej racji stanu. Do promocji strategicznych interesów Polski w USA potrzeba dobrze przemyślanej, długoterminowej strategii, opartej na szczerej chęci współpracy z Polonią. Wyniki badań Instytutu Piasta z Michigan potwierdzają obraz Polonii nowoczesnej, wykształconej, zamożnej oraz dumnej ze swojego pochodzenia. Wydaje się, że Polonia dysponuje potencjałem, który może nie tylko pomóc wspierać strategicznie polskie interesy w Waszyngtonie, ale również pomóc zmieniać obraz Polski w oczach przeciętnego Amerykanina. Do tego potrzebna jest jednak ponadpartyjna wizja współpracy z Polonią, tą liberalną i konserwatywną w kraju nad Wisłą. Traktowanie Polonii jako drugorzędnej wartości jest w interesie tych, którym na rękę jest osłabienie naszego kraju. 

Kuryer Polski odrodził się we wrześniu 2020, aby znów jednoczyć Polonię wokół „polskiej sprawy” i ułatwić polskim władzom nawiązanie kontaktów na poziomie, kultury, ekonomii i polityki. Naszym celem jest zbudowanie platformy łączności między Polonią a Polską. Musimy się przede wszystkim lepiej się poznać, żeby rozpocząć budowę globalnej sieci połączeń między Polską i Polonią. 

Waldemar Biniecki, Kuryer Polski, Milwaukee

Digidog nowojorskiej policji.

/ Fot. screen

Nowojorski departament policji (NYPD) zaprezentował nowe wsparcie dla swoich działań. To pies-robot o nazwie Digidog. Digidog może poruszać się po schodach, biegać do niemal 6 km na godzinę, a nawet mówić. To nie kończy możliwości tego psa – wkrótce będzie w stanie samodzielnie otwierać drzwi.

  • Digidog to wsparcie dla nowojorskiej policji.
  • Urządzenie, które jest obecnie w fazie testowej, jest robotem, który waży około 32 kg i jest w stanie wykorzystać sztuczną inteligencję do nawigacji w swoim środowisku – powiedziała rzecznik NYPD, sierżant Jessica McRorie.
  • W 2019 roku policja stanowa Massachusetts testowała użycie własnego Digidoga, nazwanego Spot.
  • Zobacz także: Młode firmy otrzymają rekompensatę za zamknięcie działalności

– Urządzenie, które jest obecnie w fazie testowej, jest robotem, który waży około 32 kg i jest w stanie wykorzystać sztuczną inteligencję do nawigacji w swoim środowisku – powiedziała rzecznik NYPD, sierżant Jessica McRorie. – Na urządzeniu zamontowane są kamery i światła, które pozwalają NYPD obserwować jego otoczenie w czasie rzeczywistym. Dodatkowo, urządzenie jest zdolne do dwukierunkowej komunikacji – podała, opisując szczegóły działania elektronicznego psa.

Kilka dni temu nowojorska policja puściła Digidoga w teren, przy okazji reakcji na zgłoszenie o włamaniu do domu w Bronxie. – Urządzenie zostało dziś wdrożone do wnętrza mieszkania znajdującego się w granicach 47. komisariatu w ramach trwającego śledztwa – poinformowała rzeczniczka. – Ustalono, że w tym miejscu nie było żadnych osób – stwierdziła.

Tymczasem na ulicach zdumieni przechodnie wyciągali telefony komórkowe i nagrywali nowy nabytek nowojorskiej policji. Funkcjonariusze poinformowali, że już wkrótce dostępne będzie doczepiane ramię dla Digidoga, które pozwoli mu otwierać drzwi i przenosić przedmioty w razie potrzeby.

Departament Policji w Nowym Jorku nie jest jedyną amerykańską jednostką policji, która wykorzystuje przełomową technologię. W 2019 roku policja stanowa Massachusetts testowała użycie własnego Digidoga, nazwanego Spot. Departament poinformował, że był zainteresowany jego zdolnością do wchodzenia w niebezpieczne miejsca i dostarczania funkcjonariuszom obrazów podejrzanych urządzeń lub uzbrojonych podejrzanych.

vice.com, twitter

Laptop.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. unsplash.com

Tak zwane deepfakes to innowacyjne, ale i niebezpieczne narzędzie. Ta technologia umożliwia podstawienie w wideo twarzy innej osoby, niż w oryginale. Na portalu TikTok dużą popularność zdobyło konto podszywające się pod aktora Toma Cruise. – Dla mnie nie do odróżnienia – ocenił Wojciech Kardys, ekspert ds. mediów społecznościowych.

  • W internecie coraz częściej można spotkać się z tzw. deepfakes.
  • To nagrania, na których pod oryginalne twarze podstawione są zdjęcia innych osób, często celebrytów. Dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji wyglądają one naturalnie.
  • Pojawiły się głosy, że osoby znane/celebryci, powinni być na każdym portalu społecznościowym (nawet jak się nie udzielają) wyłącznie po to by mieć zweryfikowane konto. I to jest chyba jedyne wyjście – skazał ekspert ds. mediów społecznościowych.
  • Zobacz także: Młode firmy otrzymają rekompensatę za zamknięcie działalności

– Na #TikTok ogromną popularność zdobyło konto #deeptomcruise. Kim jest? Tylko to nie jest Tom to: “AI generated synthetic media that portrays Tom Cruise onto a TikTok user using Deepfakes” – napisał Wojciech Kardys. Załączył też filmik z TikToka, na którym widać osobę wyglądającą jak Tom Cruise. Jest to przykład nagrania, na którym twarz innej osoby została zastąpiona przez wizerunek znanego aktora, z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

– Zdumiewające. Przerażające. Dla mnie nie do odróżnienia – napisał specjalista. Trudno byłoby zapewne znaleźć kogokolwiek, kto nie wiedząc, że do filmu użyto deepfakes, odgadłby, że w rzeczywistości nie występuje w nim Tom Cruise.

Kradzież tożsamości

Niebezpieczeństwo związane z deepfakes polega na tym, że w taki sposób można podszyć się pod dowolnego polityka, aktora, celebrytę, czy kogokolwiek, kogo zdjęcie się podstawi. Sztuczna inteligencja wygeneruje twarz poruszającą się w naturalny sposób.

– Pojawiły się głosy, że osoby znane/celebryci, powinni być na każdym portalu społecznościowym (nawet jak się nie udzielają) wyłącznie po to by mieć zweryfikowane konto. I to jest chyba jedyne wyjście – stwierdził Kardys. – My nie jesteśmy przygotowani na walkę z #fakenews a co dopiero #DeepFake – podsumował.

Człowiek w maseczce.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Portal społecznościowy Twitter zamierza blokować swoich użytkowników za podawanie ich zdaniem fałszywych informacji o koronawirusie. Wpisy zawierające wzmianki o epidemii będą weryfikowane przez moderacje, a te które zostaną uznane za dezinformujące oznaczone będą specjalną plakietką. Użytkownicy, którzy wielokrotnie będą łamali zasady portalu mają być permanentnie usuwani.

  • Twitter zmieni swój regulamin, umożliwiając tym samym moderacji na blokadę użytkowników
  • Za zamieszczanie “dezinformujących” treści na temat koronawirusa serwis zablokuje użytkowników
  • Wielokrotne łamanie regulaminu wiązać się będzie z permanentnym usunięciem z portalu
  • Zobacz także: Niekorzystny wyrok TSUE dla Polski: „Naruszają unijne prawo!”

Serwis technologiczny “Mashable” poinformował, że portal społecznościowy Twitter zamierza wprowadzić zmiany do swojego regulaminu. Zostaną tam zawarte przepisy regulujące wpisy użytkowników pod względem zamieszczanych informacji dotyczących epidemii koronawirusa.

Zdaniem platformy blokowanie dezinformujących wpisów mają pomóc w walce według moderacji najbardziej szkodliwymi treściami mających wprowadzać resztę społeczeństwa w błąd.

Twitter wykasuje nieposłusznych użytkowników

Moderacja Twittera otrzyma dodatkowe narzędzia, które pozwolą im na wprowadzanie szerszej niż do tej pory cenzury. Do treści wprowadzających w błąd na temat koronawirusa dołączane mają być specjalne plakietki informujące o naruszeniu polityki informacyjnej serwisu. O ich umieszczeniu decydować ma zespół moderacji wspierany przez wykorzystanie algorytmów uczenia maszynowego.

Oznaczone treści, będą zawierać odnośniki prowadzące do oficjalnych materiałów informacyjnych na temat koronawirusa dla danego kraju czy regionu, w tym do polskiego Ministerstwa Zdrowia.

Zgodnie z nowymi zasadami użytkownicy, którzy zamieszczali dwukrotnie oraz trzykrotnie informacje niezgodne z oficjalną linią rządów oraz portalu mają być blokowani na 12. godzin. Po czwartym ostrzeżeniu blokada zostanie wydłużona do siedmiu dni, a po pięciu ostrzeżeniach, taka osoba będzie blokowana na stałe.

Jednakże takim użytkownikom przyznane zostanie prawo do odwołania się od kary, gdy będą oni uważali działania moderacji portalu za niezasłużone.

rmf24.pl

Sprofanowany obraz Matki Bożej.

Twórcy nalepek z wizerunkiem Matki Boskiej z homoseksualną tęczą zamiast aureoli pozostają bezkarni. Sąd Rejonowy w Płocku uniewinnił trzy kobiety oskarżone o obrazę uczuć religijnych. Prokuratura żądała wymierzenia kary ograniczenia wolności na okres 6. miesięcy oraz 30 nieodpłatnych prac społecznych.

W Sądzie Rejonowym w Płocku zapadł dzisiaj wyrok w sprawie wydarzeń z 27. kwietnia 2019 roku, gdzie trzy aktywistki postanowiły w bardzo kontrowersyjny i obrazoburczy sposób zaprotestować przeciwko Kościołowi Katolickiemu.

Należy przypomnieć, iż w nocy z 26. na 27. kwietnia Joanna Gzyra-Iskandar, Anna Prus, Elżbieta Podleśna, rozkleiły wokół kościoła św. Dominika w Płocku nalepki z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej, gdzie zamiast tradycyjnej aureoli wokół Maryi i Dzieciątka Jezus pojawiła się homoseksualna “tęcza”. Takie nalepki pojawiły się na sporej części powierzchni użytku publicznego jak np. kosze na śmieci, przystanki i przenośna toaleta.

Bezkarni za obrazę uczuć religijnych!

Kobietom postawiono odpowiednie zarzuty z art.196 Kodeksu Karnego, wypływające z aktu oskarżenia Prokuratury Rejonowej. Za obrazę uczuć religijnych wynikających z znieważenia przedmiotu czci religijnej oskarżonym groziła grzywna, kara ograniczenia wolności oraz pozbawienia wolności do lat 2.

Proces w tej sprawie ruszył 13 stycznia. Odbyły się dwie rozprawy, ostatnia 17 lutego. Prokurator oraz pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych wnieśli wówczas o wymierzenie wszystkim trzem oskarżonym kar ograniczenia wolności i prac społecznych. Obrona wniosła o uniewinnienie.

Ostatecznie prokuratura w swoim wniosku do Sądu Rejonowego zażądała wymierzenie sprawiedliwości wobec oskarżonych w postaci kary sześciu miesięcy ograniczenia wolności poprzez wykonanie nieodpłatnie 30 godzin prac społecznych. Do wniosku tego przyłączył się pełnomocnik oskarżycielki posiłkowej aktywistki pro life Kai Godek.

Z kolei pełnomocnik pokrzywdzonego i będącego zarazem oskarżycielem posiłkowym w sprawie byłego proboszcza parafii, gdzie rozlepiono nalepki, wniosła o karę półtora roku ograniczenia wolności w formie 30 godzin prac społecznych miesięcznie.

Bezczelność sędziego wobec chrześcijan!

Uzasadnienie wyroku skazującego aktywistki ruchu LGBT na 30. godzin prac społecznych, jest wręcz absurdalne oraz bezczelne wobec uczuć religijnych chrześcijan – “Działania aktywistek miały charakter prowokujący, ale miały na celu zwrócenie uwagi na homofobiczny i krzywdzący wystrój w kościele w Płocku. Zrobiły to, by pokazać, że takie działania są nieakceptowalne” – stwierdziła sędzia Agnieszka Warchoł.

Co więcej, Sędzia Rejonowy z Płocka nie widziała również w czynie nic co obrażałoby chrześcijan – “Nie była zamiarem aktywistek obraza niczyich uczuć religijnych ani znieważenie obrazu Matki Boskiej. Ich działania miały na celu ochronę osób dyskryminowanych” – powiedziała w uzasadnieniu. Od wyroku można się odwołać, gdyż nie jest on prawomocny.

Posłowie Lewicy skaczą z zachwytu

W mediach społecznościowych tuż po ogłoszeniu wyroku pojawiły się wpisy posłów z Lewicy oraz innych polityków i lewicowych aktywistów. Tak więc senator Lewicy i wicemarszałek izby wyższej Gabierla Morawska-Stanecka ponagliła hierarchów kościelnych w swoim wpisie na Twitterze.

“Miłość i szacunek dla drugiego człowieka w uzasadnieniu wyroku uniewinniającego dla oskarżonych za obrazę uczuć religijnych. Ktoś zapomniał o chrześcijańskich wartościach, więc Sąd przypomniał, o co chodzi w nauce Kościoła. Warto, by przedstawiciele Kościoła Katolickiego posłuchali” – napisała.

Z kolei postrzegany jako konserwatywny katolik przez mainstreamowe media Szymon Hołownia, założyciel ruchu społecznego i partii politycznej “Polska 2050” pogratulował aktywistkom i sędzi za słuszny jego zdaniem wyrok.

“Sąd w Płocku uniewinnił dziś trzy osoby oskarżone o zniewagę uczuć religijnych poprzez rozklejanie wizerunku “Tęczowej Matki Boskiej”. W Polsce 2050 opowiadamy się za tym, aby obraza uczuć religijnych nie była ścigana z oskarżenia publicznego i aby nie groziła za nią kara więzienia” – stwierdził były kandydat na Prezydenta.

radiozet.pl

/ Fot. screen

W poniedziałek wieczorem, pomimo utrudnień, ulicami Warszawy przeszedł marsz ku czci Żołnierzy Wyklętych.

  • Jak co roku, ulicami Warszawy przeszedł Marsz Żołnierzy Wyklętych.
  • Obecny na nim prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości zwrócił się do zebranych, przypominając o potrzebie brania przykładu z Niezłomnych, szczególnie w tak trudnych czasach.
  • “Musimy brać wzorce od tych, których dzisiaj czcimy. Zło z nami nie wygra” – powiedział Bąkiewicz.
  • Przeczytaj również: [OPINIA] Marian Piłka: Dekonstrukcja polskości

Epidemiczne obostrzenia nie przeszkodziły Polakom w oddaniu hołdu bohaterom. Marsz wyruszył około godziny 18 sprzed Aresztu Śledczego przy Rakowieckiej, spod siedziby Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. Przed rozpoczęciem, prezes Marszu Niepodległości, Robert Bąkiewicz, wygłosił krótkie przemówienie upamiętniające bohaterów. Odniósł się również do obecnej sytuacji, w jakiej znalazła się Polska i Polacy.

“Nasza ojczyzna, Polska zmierza dziś w kierunku otchłani” – stwierdził w tym uroczystym dniu. Dodał, iż czasy, w których żyli bohaterowie, również były czarne, ponure i złe. “Wydaje się, że analogia narzuca się sama” – zauważył Bąkiewicz. Podkreślił, iż w dzisiejszych dniach społeczeństwo odrzuca ideały i wartości, które przyświecały Żołnierzom Niezłomnym. Jednocześnie, obecne czasy jak żadne inne przypominają lata, w których ich prześladowano. Odbierana jest ludzka godność, szerzy się dehumanizacja.

“Dzisiaj my jako spadkobiercy ideowi tych ludzi, którzy tutaj ginęli, jesteśmy dehumanizowani. Odbierana nam jest godność i szacunek. Musimy pamiętać, że prowadzimy naszą walkę dla wyższych celów niż własna wygoda i przyjemność” – przypomniał dobitnie. Co istotne, w tych ciężkich chwilach, Polacy wciąż posiadają wzorce, które wskazują im właściwą drogę. “Musimy brać wzorce od tych, których dzisiaj czcimy. Starać się im dorównać (…) Musimy być pewni, że my tę wojnę wygramy. Zło z nami nie wygra” – podkreślił Robert Bąkiewicz.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych obchodzony jest co roku, od 1 marca 2011. Datę wybrano na pamiątkę dnia w 1951 roku, gdy w mokotowskim więzieniu, po pokazowym procesie, zostali rozstrzelani przywódcy IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” – prezes WiN ppłk Łukasz Ciepliński („Pług”, „Ludwik”) i jego najbliżsi współpracownicy: Adam Lazarowicz, Mieczysław Kawalec, Józef Rzepka, Franciszek Błażej, Józef Batory i Karol Chmiel – przypomina strona IPN. Ich ciała komuniści zakopali w nieznanym miejscu.

Społeczne obchody Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych we Wrocławiu i w Wałbrzychu. Delegacje Straży Narodowej oraz Rot…

Opublikowany przez Straż Narodowa Poniedziałek, 1 marca 2021

IPN