REKLAMA

Groźne deepfakes. Podszywają się pod znanego aktora. Nie do rozróżnienia

REKLAMA

Tak zwane deepfakes to innowacyjne, ale i niebezpieczne narzędzie. Ta technologia umożliwia podstawienie w wideo twarzy innej osoby, niż w oryginale. Na portalu TikTok dużą popularność zdobyło konto podszywające się pod aktora Toma Cruise. – Dla mnie nie do odróżnienia – ocenił Wojciech Kardys, ekspert ds. mediów społecznościowych.

  • W internecie coraz częściej można spotkać się z tzw. deepfakes.
  • To nagrania, na których pod oryginalne twarze podstawione są zdjęcia innych osób, często celebrytów. Dzięki wykorzystaniu sztucznej inteligencji wyglądają one naturalnie.
  • Pojawiły się głosy, że osoby znane/celebryci, powinni być na każdym portalu społecznościowym (nawet jak się nie udzielają) wyłącznie po to by mieć zweryfikowane konto. I to jest chyba jedyne wyjście – skazał ekspert ds. mediów społecznościowych.
  • Zobacz także: Młode firmy otrzymają rekompensatę za zamknięcie działalności

– Na #TikTok ogromną popularność zdobyło konto #deeptomcruise. Kim jest? Tylko to nie jest Tom to: „AI generated synthetic media that portrays Tom Cruise onto a TikTok user using Deepfakes” – napisał Wojciech Kardys. Załączył też filmik z TikToka, na którym widać osobę wyglądającą jak Tom Cruise. Jest to przykład nagrania, na którym twarz innej osoby została zastąpiona przez wizerunek znanego aktora, z wykorzystaniem sztucznej inteligencji.

– Zdumiewające. Przerażające. Dla mnie nie do odróżnienia – napisał specjalista. Trudno byłoby zapewne znaleźć kogokolwiek, kto nie wiedząc, że do filmu użyto deepfakes, odgadłby, że w rzeczywistości nie występuje w nim Tom Cruise.

Kradzież tożsamości

Niebezpieczeństwo związane z deepfakes polega na tym, że w taki sposób można podszyć się pod dowolnego polityka, aktora, celebrytę, czy kogokolwiek, kogo zdjęcie się podstawi. Sztuczna inteligencja wygeneruje twarz poruszającą się w naturalny sposób.

– Pojawiły się głosy, że osoby znane/celebryci, powinni być na każdym portalu społecznościowym (nawet jak się nie udzielają) wyłącznie po to by mieć zweryfikowane konto. I to jest chyba jedyne wyjście – stwierdził Kardys. – My nie jesteśmy przygotowani na walkę z #fakenews a co dopiero #DeepFake – podsumował.

REKLAMA

Komentarze