Doktor Theresa Tam, dyrektor ds. Zdrowia Publicznego w Kanadzie, przygotowała porady dotyczące noszenia masek na świeżym powietrzu - również podczas biegania.
Kanadyjska doktor Theresa Tam opublikowała szereg porad dotyczących noszenia masek na otwartej przestrzeni.
Okazuje się, że nawet uprawiając sport w Kanadzie nie należy zdejmować maseczki.
Informacja, zamieszczona przez panią doktor na Twitterze, spotkała się z różnorodnymi reakcjami Internautów.
Kanadyjska doktor Theresa Tam opublikowała szereg porad dotyczących noszenia masek na otwartej przestrzeni. Okazuje się, że nawet uprawiając sport w Kanadzie nie należy zdejmować maseczki. "Zapytaliście: Czy powinienem nosić maskę, kiedy biegam lub spaceruję na świeżym powietrzu?" - zaczęła tweet doktor Tam. „ #MaskOn, gdy jesteś aktywny na świeżym powietrzu w miejscach, w których #FizycznyDystans jest trudny do utrzymania. Wskazówka: wybieraj trasy, które ułatwiają utrzymanie dystansu od innych”.
You asked: Should I wear a mask when I’m jogging or walking outdoors?#MaskOn when you’re active outdoors in areas where #PhysicalDistancing is hard to maintain. Tip: Choose routes that make it easy to keep your distance from others. pic.twitter.com/ckRnIqvlgR
Co ciekawe, sama doktor Tam na początku pandemii odradzała noszenie masek, twierdząc, iż jest nieskuteczne czy wręcz szkodliwe. „Skuteczność stosowania masek niemedycznych nie została dobrze udowodniona” - mówiła Tam 1 kwietnia 2020 roku. „Musisz uważać, aby nie wkładać palca do oka, nie zdejmować i nie zakładać ponownie maski, nie dotykać twarzy w inny sposób” - argumentowała, nim zmieniła zdanie. Teraz bowiem Tam uważa, iż noszenie maseczek w Kanadzie to absolutna konieczność. Bez względu na to, czy wybiera się na spacer, czy na intensywny trening na świeżym powietrzu.
Tweet pani doktor spotkał się z mieszanym odzewem ze strony Internautów. Część osób dziękowało w komentarzach za rady, narzekając na "ignorancję" osób biegających bez masek. Większość komentujących wyśmiewała jednak absurdalne zalecenia dotyczące noszenia maseczek w Kanadzie. "Czy jesteś na cracku? Od roku noszę maskę, wchodząc do firmy, ale w ułamku sekundy zdejmuję ją. Nie mam COVID. Mogę sobie tylko wyobrazić, że noszenie maski podczas intensywnych ćwiczeń byłoby szkodliwe, ale hej, jesteś lekarzem, prawda?" - pisze jeden z użytkowników. "Zostań w domu i kryj się jak tchórz" - proponuje inny. "Czy to jest na serio? Poważnie" - zapytuje kolejny. "To nie może być prawda. Ogranicz ilość tlenu podczas biegania - radzi to "najlepszy lekarz"" - stwierdzają z frustracją Internauci.
W tym tygodniu w Niemczech miały miejsce ataki na synagogi i żydowskie miejsca pamięci. Jeremy Issacharoff, ambasador Izraela poprosił rząd o ich ochronę. Seria tych ataków była odpowiedzią na eskalację konfliktu pomiędzy Izraelem, a Palestyną w ostatnich dniach.
Policja w Münsterze aresztowała 13 mężczyzn, którzy spalili flagę Izraela przed świątynią żydowską.
Ataki na synagogi w Niemczech są odpowiedzią na eskalację konfliktu pomiędzy Izraelem, a Palestyną w ostatnich dniach.
Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier zapowiedział, że wobec sprawców zostaną wyciągnięte konsekwencje.
W ciągu tygodnia w kilku miastach w Nadrenii Północnej-Westfalii, w tym w Münsterze, Dusseldorfie i Bonn, miały miejsce ataki na synagogi i żydowskie miejsca pamięci. Policja w Münsterze aresztowała 13 mężczyzn, którzy spalili flagę Izraela przed świątynią żydowską.
Seria tych ataków była odpowiedzią na eskalację konfliktu pomiędzy Izraelem, a Palestyną w ostatnich dniach. Jeremy Issacharoff, ambasador Izraela poprosił rząd o ochronę żydowskich świątyń. Powiedział telewizji ARD, że nalega, by władze niemieckie zrobiły wszystko, co w ich mocy, by zapewnić bezpieczeństwo diasporze żydowskiej w Niemczech. – Konflikt na Bliskim Wschodzie nie ma nic wspólnego ze społecznością żydowską w Niemczech – oznajmił.
W związku z atakami na synagogi wśród społeczności żydowskiej, jak zauważył „Süddeutsche Zeitung”, narasta niepokój o bezpieczeństwo. – Każdy, kto pali flagę Izraela przed żydowską świątynią, w jasny sposób sprzeniewierza się naszym wysiłkom o pokojową koegzystencję – powiedział Sharon Fehr, prezes żydowskiej społeczności w Münsterze.
Prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier w rozmowie z dziennikiem „Bild” potępił antysemickie napaści. Zapowiedział również, że wobec sprawców zostaną wyciągnięte konsekwencje. – Nic nie usprawiedliwia grożenia Żydom czy atakowania ich świątyń w Niemczech – zaznaczył. Wskazał, że prawo niemieckie gwarantuje wolność słowa oraz manifestowania swoich poglądów.
– Ale każdy, kto pali flagi z gwiazdą Dawida na naszych ulicach i wykrzykuje antysemickie hasła nie tylko narusza prawo do demonstracji. Popełnia również przestępstwo i musi zostać ukarany. Nie będziemy tolerowali nienawiści do Żydów w naszym kraju – powiedział Frank-Walter Steinmeier.
Ambasador RP na Ukrainie Bartosz Cichocki zainaugurował we wtorek ukraińską edycję projektu „Polska Półka”. W jego ramach do 26 bibliotek trafi łącznie ponad 1 tys. 200 książek polskich autorów. Projekt ma na celu dotarcie z literaturą polską do czytelnika – obcojęzycznego i polskiego – w różnych krajach świata.
Na Ukrainie do 26 bibliotek trafi łącznie ponad 1 tys. 200 książek polskich autorów.
Jaworski: W przypadku Ukrainy istotny jest dla nas fakt, że rodzima literatura trafi tu także do polskiej mniejszości.
Ukraina jest trzecim krajem, w którym Instytut Książki wdraża projekt we współpracy z polską dyplomacją i miejscowymi partnerami społecznymi i samorządowymi.
Ambasador RP na Ukrainie Bartosz Cichocki w trakcie wizyty w Chersońskiej Obwodowej Uniwersalnej Naukowej Bibliotece zainaugurował we wtorek ukraińską edycję projektu „Polska Półka”. Poinformował o tym na swoim Twitterze Instytut Książki (IK).
Jak wyjaśniono, w jego ramach do 26 bibliotek trafi łącznie ponad 1 tys. 200 książek polskich autorów. Zarówno w języku polskim, jak i w przekładzie na język ukraiński. – Projekt zakłada stworzenie dostępu do polskiej literatury w publicznych ukraińskich bibliotekach – czytamy na stronie IK. Przypomniano, że misją IK jest m.in. upowszechnianie polskiej literatury w świecie.
Polska literatura w różnych krajach świata
– Projekt „Polska Półka” ma w tym dziele szczególne znaczenie, bo polska książka za pośrednictwem sieci bibliotek ma szansę skutecznie dotrzeć do zagranicznych czytelników w ich lokalnych środowiskach. Dodatkowo, w przypadku Ukrainy istotny jest dla nas fakt, że rodzima literatura trafi tu także do polskiej mniejszości i osób z polskimi korzeniami oraz tych, które uczą się naszego języka czy w inny sposób poszukują kontaktu z polską kulturą – powiedział dyrektor IK Dariusz Jaworski, cytowany w informacji.
Wyjaśniono, że do udziału w przedsięwzięciu organizatorzy zaprosili 26 bibliotek z różnych regionów Ukrainy. W każdej z nich będzie odrębna, oznaczona półka z książkami polskich autorów. Tam, gdzie z przyczyn organizacyjnych nie jest to możliwe, zostanie wydzielona specjalna sekcja w katalogu elektronicznym.
Na stronie IK można przeczytać, że pośród książek bezpłatnie przekazanych placówkom znalazł się wybór przekładów na język ukraiński polskich książek. Jest to literatura klasyczna i współczesna dla dorosłych i młodzieży. Są również książki w języku polskim promowane przez IK w aktualnym wydaniu katalogu „New Books from Poland”.
Projekt „Polska Półka” został zainicjowany w 2017 r. w Wielkiej Brytanii. Ma na celu dotarcie z literaturą polską do czytelnika. Zarówno obcojęzycznego, jak i polskiego – w różnych krajach świata. Zamiarem jest również propagowanie wiedzy o Polsce, polskiej kulturze i historii, a także kształtowanie pozytywnego wizerunku Polski.
Przypomniano, że w 2019 r. „polskie półki” pojawiły się w bibliotekach na nowojorskim Brooklynie i w Filadelfii. Ukraina jest trzecim krajem, w którym IK wdraża projekt we współpracy z polską dyplomacją i miejscowymi partnerami społecznymi i samorządowymi.
Akcja „Zaszczep się na majówkę”, która potrwa do 3 maja, cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Do punktów szczepień tworzą się olbrzymie kolejki, nawet od godz. 3 w nocy. Chętni przychodzą z kocami, śpiworami, niektórzy mają składane krzesełka, a nawet leżaki.
Akcja „Zaszczep się na majówkę” cieszy się ogromnym zainteresowaniem, w kolejkach do punktów szczepień stoi nawet po kilkaset osób.
Mobilne punkty szczepień pojawiły się w 16 miastach w każdym województwie.
W Warszawie setki osób ustawiły się w kolejce, która zaczęła tworzyć się około godz. 3 w nocy.
Akcja „Zaszczep się na majówkę” rozpoczęła się dzisiaj i potrwa do 3 maja. Mobilne punkty szczepień pojawiły się w 16 miastach w każdym województwie. Osoby uprawnione do szczepienia, które mają wystawione e-skierowanie mogą bez rejestracji przyjąć jednodawkową szczepionkę firmy Johnson & Johnson. Trzeba jednak zaznaczyć, że liczba szczepionek jest ograniczona, a chętnych jest bardzo wielu. W olbrzymich kolejkach do punktów szczepień stoi nawet po kilkaset osób.
Na Rynku Głównym w Krakowie do godz. 10 zaszczepiło się ponad 200 osób. Ponad tysiąc czeka w kolejce - pierwsi zainteresowani stoją tam już od godz. 5:00. Zainteresowanie jest ogromne, a na rynku każdej godziny wykonywanych jest od 90 do 100 szczepień. Wojewoda Łukasz Kmita zapewnił, że gdyby dawki zaczęły się kończyć, to na bieżąco podejmowane będą kolejne decyzje, co do ewentualnych dalszych dostaw.
Dużym zainteresowaniem akcja cieszyła się też w Białymstoku, gdzie w ciągu pierwszej godziny zaszczepiło się około 70 osób. Wojewoda podlaski Bohdan Paszkowski podkreślał, że zachętą do szczepień jest fakt, iż chodzi o szczepionkę jednodawkową.
Kolejka zaczęła tworzyć się około godz. 3 w nocy
W Warszawie setki osób ustawiły się w kolejce, która zaczęła tworzyć się około godz. 3 w nocy. Ludzie przyszli z kocami, śpiworami, niektórzy mieli z sobą składane krzesełka, a nawet leżaki. Ok. godziny 10, kiedy rozpoczęły się szczepienia kolejka chętnych zatoczyła krąg. Ludzie stali, jeden za drugim, nie trzymając dwumetrowego dystansu. Ogonek rozpoczynał się na pl. Bankowym przed bramą ratusza, gdzie mieści się również urząd wojewódzki. Następnie ciągnął się przez około jeden kilometr ul. Elektoralną, al. Solidarności, znów do pl. Bankowego.
W Poznaniu przed południem osiągnięto limit chętnych - do godz. 11 zaszczepiono 300 osób. Kolejnych chętnych na szczepienie zaproszono na jutro i na poniedziałek. Po majówce rejestracja kolejnych roczników będzie kontynuowana. Rząd zapowiada, że do 9 maja wszystkie osoby powyżej 18 lat będą miały wystawione e-skierowanie. Oznacza to, że po tym terminie każda pełnoletnia osoba będzie mogła zarejestrować się na szczepienie.
Chińska sonda Tianwen-1 z łazikiem o nazwie Zhurong z powodzeniem wylądowała w sobotę rano na Marsie. Jest to pierwsza w pełni chińska bezzałogowa misja na Czerwoną Planetę.
Chiny są pierwszym krajem, które podjęły udaną próbę lądowania na Marsie za pierwszym razem. Natomiast USA, których sonda już wcześniej wylądowała na Czerwonej Planecie, dokonały tego za kolejnym podejściem.
Chiński łazik marsjański ma napęd słoneczny, sześć kół, 1,85 metra wysokości i waży 240 kilogramów.
Lot na Marsa to nie jedyny przykład zaangażowania Chin w kosmosie. Ambicje Pekinu w tym zakresie rosną.
Choć to amerykańska sonda NASA jako pierwsza wylądowała na Marsie, to Chiny są pierwszym krajem, którym ta sztuka udała się za pierwszym razem. W przeszłości kilka prób lądowania na Czerwonej Planecie, dokonywanych przez USA, Rosję i kraje europejskie zakończyło się niepowodzeniem.
Łazik Zhurong zyskał swoją nazwę na cześć bóstwa ognia ze starożytnej chińskiej mitologii. Ma napęd słoneczny, sześć kół, 1,85 metra wysokości i waży 240 kilogramów. Teraz przez około trzy tygodnie będzie przemierzał Marsa. Jego zadaniem będzie zbieranie i analizowanie próbek skał.
Lot na Marsa to nie jedyny przykład zaangażowania Chin w kosmosie. Ambicje Pekinu w tym zakresie rosną. Trwa budowa chińskiej stacji kosmicznej na orbicie okołoziemskiej. Ponadto, razem z Rosją, kraj zamierza stworzyć stację badawczą na Księżycu.
Na chwilę człowiek zaśnie, a Chińczycy już na Marsie
– Wierzymy w siłę polskiego państwa, w jego sprawność, wierzymy w rozsądek Polaków i dlatego przedstawiamy Polski Ład – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński, otwierając konwencję partii.
„Polski Ład” ma zapewnić Polakom „takie życie, jak w krajach na zachód i południe od naszych granic” – zapowiedział Jarosław Kaczyński. – My chcemy te aspiracje zaspokoić. I w tej chwili jest na to szansa – ocenił.
Zmiany w służbie zdrowia, m.in. 24-godzinne dyżury, które będą udzielały pierwszej pomocy, mechanizm koordynacji leczenia najcięższych chorób, ośrodek obsługi pacjentów, 7 proc. PKB na służbę zdrowia.
Zmiany podatkowe, m.in. podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł, podwyższenie drugiej stawki podatkowej do 120 tys. zł, likwidacja „umów śmieciowych”.
Polityka mieszkaniowa: Ma być możliwość uzyskania gwarancji bankowej na 100 tys. zł. Państwo będzie też spłacało część kredytów dla tych, którzy mają dzieci. Przy drugim dziecku będzie to np. 20 tys. zł.
4 tysiące świetlic, 300 boisk i baseny. Poza tym 3600 boisk do renowacji i rewitalizacji – wymieniał Kaczyński.
Będziemy odbudowywać zamki, pałace, m.in. Pałac Saski w Warszawie – dodał.
Znane są już szczegóły zapowiadanego od pewnego czasu nowego programu PiS – Polski Ład, a pierwsze z nich przedstawił lider partii – Jarosław Kaczyński. – Zwiększymy wydatki na zdrowie do 7 proc. w relacji do PKB. W 2023 roku osiągną one poziom 6 proc. PKB – zapowiedział. Oprócz tego duże zmiany czeka system podatkowy. Zapowiedziano też szereg nowych inwestycji. – Polski Ład jest z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego, że Polacy są głęboko przekonani, że należy im się takie życie, jak w krajach na zachód i południe od naszych granic. I my chcemy te aspiracje zaspokoić. I w tej chwili jest na to szansa – ocenił Kaczyński.
Zmiany w służbie zdrowia
Kaczyński prezentację podstawowych założeń programu „Polski Ład” zaczął od kwestii służby zdrowia. – W każdym powiecie będą 24-godzinne dyżury, które będą udzielały pierwszej pomocy – powiedział. – Stworzymy mechanizm koordynacji leczenia najcięższych chorób. Sieć onkologiczna, której pilotaż już ruszył, sieć kardiologiczna – stwierdził. – Ośrodek obsługi pacjentów. Kto będzie chciał, to będzie mógł tam przekazać swoje medyczne dane. Każdy będzie mógł skorzystać z internetu albo infolinii, żeby zapisać się do lekarza. Będą smsy przypominające o wizytach. Cały ten mechanizm ma być bardzo sprawny. Musimy kształcić coraz więcej lekarzy, dotyczy to również pielęgniarek, ale i innych pracowników służby zdrowia. Przeprowadzimy wielkie procesy inwestycyjne i procesy naprawy, i będziemy mieć do tego wszelkie instrumenty – powiedział.
„Polski Ład”: Kaczyński zapowiedział zmiany w podatkach, inwestycje, zmniejszenie biurokracji
Zgodnie z wcześniejszymi przeciekami, poinformowano o planach podwyższenia kwoty wolnej od podatku. – Likwidujemy szkodliwy, niesprawiedliwy i degresywny system podatkowy, a z drugiej strony podnosimy kwotę wolną od podatku do 30 tys. zł. Czyli 65 proc. emerytur, a także najniższa płaca będzie bez podatku – wskazał Kaczyński. – Kolejny mechanizm obniżenia podatków to podwyższenie drugiej stawki podatkowej. W tej chwili jest to 85 tys. zł rocznie, a będzie 120 tys. Jest to pierwsza podwyżka od 12 lat. Nie zapominamy również o tych lepiej zarabiających – zaznaczył. Inną ze zmian dla pracowników ma być likwidacja „umów śmieciowych”.
„Polski Ład”, jak poinformował Kaczyński, to także kwestie mieszkaniowe. Zapowiedział możliwość budowy budynków jednorodzinnych o powierzchni zabudowy do 70 m2 jedynie na podstawie zgłoszenia, „bez pozwolenia, bez księgi, bez kierownika budowy”. Ma też być możliwość uzyskania gwarancji bankowej na 100 tys. zł. Państwo będzie też spłacało część kredytów dla tych, którzy mają dzieci. Przy drugim dziecku będzie to np. 20 tys. zł.
W swoim wystąpieniu lider PiS poruszył też kwestie wsi. – 4 tysiące świetlic, 300 boisk i baseny. Poza tym 3600 boisk do renowacji i rewitalizacji – wymieniał Kaczyński. Zapowiedział również wprowadzenie ustawy o rodzinnym gospodarstwie rolnym, a także opracowanie kodeksu rolnego. Ma nastąpić też „radykalne uproszczenie” biurokracji związanej z produkcją rolną.
„Chcemy umacniać naszą tożsamość i kulturę”
– Chcemy umacniać naszą tożsamość i kulturę – stwierdził także Kaczyński. Wśród proponowanych rozwiązań znalazła się ustawa, która zapewni status zawodowy artystom. – Będziemy odbudowywać zamki, pałace, m.in. Pałac Saski w Warszawie – dodał. – W szkołach średnich wprowadzimy naukę historii dwoma nurtami tzn., historię powszechną i historię Polski. Dla każdego z tych nurtów będzie przeznaczone 2-3, może więcej godzin w ciągu tygodnia. Będzie to ogromna zmiana – zapowiedział prezes PiS.
Wielki Czwartek jest wspomnieniem ustanowienia sakramentów – Eucharystii oraz kapłaństwa. Msza święta sprawowana tego dnia w kościołach zawiera elementy charakterystyczne, ponieważ nie występują w czasie innych nabożeństw w ciągu roku. Liturgia bogata jest w symbolikę: obrzęd mycia nóg dwunastu mężczyznom, dzwonki zastępuje się kołatkami a kapłan przenosi Najświętszy Sakrament do kaplicy adoracji. Liturgię Wieczerzy Pańskiej zwyczajowo sprawuje się popołudniem bądź wieczorem.
Obostrzenia
Kapłani, ze względu na obecne obostrzenia, rezygnują w tym roku z możliwości obrzędu obmycia nóg. Wierni, którzy nie mogą uczestniczyć we Mszy Świętej tego dnia, zachęcani są do odmówienia Liturgii Godzin i uczestnictwa w nabożeństwie za pośrednictwem Internetu bądź telewizji. Zasady dotyczące bezpieczeństwa podczas Eucharystii, ustalają indywidualnie biskupi diecezjalni na terenie własnych diecezji. Podstawą w tej kwestii, podobnie jak w ubiegłym roku, jest Dekret Stolicy Apostolskiej wydany 19 marca 2020 roku.
Adam Pytel
Wczoraj zarząd Platformy Obywatelskiej wykluczył z szeregów partii posłów Ireneusza Rasia i Pawła Zalewskiego. Powodem miało być „działanie na szkodę Platformy”. Kolejni politycy PO krytykują decyzję zarządu własnej formacji. Czy dojdzie do większego rozłamu?
Część polityków PO nie kryje krytyki na wczorajszą decyzję zarządu PO. Czy w akcie solidarności z Ireneuszem Rasiem i Pawłem Zalewskim odejdą z partii?
Ireneusz Raś zapowiedział na poniedziałek konferencję prasową. Ma się na niej odnieść do powodów wyrzucenia go z partii.
Zostałem wyrzucony z PO na wniosek Borysa Budki, właśnie poinformował mnie o tym Marcin Kierwiński. Nikt ze mną nie rozmawiał, nie wiedziałem o wniosku, nie miałem możliwości się bronić, nie znam zarzutów. Jak nazwać taką procedurę, taki sąd? Czy takie są standardy PO? Czy o to nam chodziło? – napisał Paweł Zalewski na Twitterze.
– To jest decyzja całkowicie niezrozumiała i nie do zaakceptowania – powiedziała poseł PO Joanna Kluzik-Rostkowska, komentując decyzję zarządu. – Jesteśmy w sytuacji, w której jako opozycja powinniśmy się łączyć, a nie dzielić – podkreśliła. – Ja decyzji Borysa Budki nie rozumiem, bo jeżeli rozmawiamy o jakości przywództwa i kondycji Platformy Obywatelskiej, to wyrzucenie dwóch posłów, którzy bardzo ostro wypowiadali się o jakości tego przywództwa nie zamyka wcale tej rozmowy – stwierdziła.
Nawet szef senackiego klubu KO zszokowany decyzją zarządu
– Jestem zszokowany tą decyzją – stwierdził z kolei szef senackiego klubu Koalicji Obywatelskiej, Marcin Bosacki. – Jeśli jest prawdą, że powodem do niej było kilka wypowiedzi krytycznych wobec lidera naszej partii. Ja znam trochę inne zwyczaje z krajów, w których mieszkałem i pracowałem wiele lat – czyli ze Stanów Zjednoczonych i Kanady. Tam wewnętrzna dyskusja jest rzeczą absolutnie naturalną, nawet krytykowanie przywódców swojej partii – wskazał. – Powinniśmy punktować “gierkowszczyznę” ostatnich pięciu i pół lat rządów PiS, a nie zajmować się wyrzucaniem posłów, zwłaszcza tak doświadczonych i wartościowych jak poseł Zalewski – ocenił.
– Wydaje mi się, że jeżeli taką decyzję się podejmuje, to powinno się przynajmniej odbyć rozmowę z nimi wcześniej – stwierdził z kolei poseł PO Bogusław Sonik. Natomiast Ireneusz Raś zapowiedział na poniedziałek konferencję prasową. Ma się na niej odnieść do powodów wyrzucenia go z partii.
– Zostałem wyrzucony z PO na wniosek Borysa Budki, właśnie poinformował mnie o tym Marcin Kierwiński. Nikt ze mną nie rozmawiał, nie wiedziałem o wniosku, nie miałem możliwości się bronić, nie znam zarzutów. Jak nazwać taką procedurę, taki sąd? Czy takie są standardy PO? Czy o to nam chodziło? – napisał Paweł Zalewski na Twitterze.
Został wybrany nowy rzecznik prasowy Młodzieży Wszechpolskiej. – Po kilku latach reprezentowania Młodzieży Wszechpolskiej w mediach przyszedł czas na zmianę i zajęcie się nowymi rzeczami (o czym wkrótce) – napisał Mateusz Marzoch, który dotychczas pełnił tę funkcję.
Nowy rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej jest też prezesem Okręgu Mazowieckiego tej organizacji.
Arkadiusz Jabłoński zastąpił Mateusza Marzocha na stanowisku rzecznika.
Na razie Mateusz Marzoch nie zdradza swoich dalszych planów.
Arkadiusz Jabłoński to nowy rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej. – Zostałem wybrany nowym rzecznikiem Młodzieży Wszechpolskiej. Serdecznie dziękuję za zaufanie wszystkim Koleżankom i Kolegom z Organizacji na czele z Prezesem Ziemowitem Przebitkowskim. Gratulacje dla dotychczasowego rzecznika Mateusza Marzocha za kawał dobrej roboty! – napisał we wpisie w mediach społecznościowych. Nowy rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej jest też prezesem Okręgu Mazowieckiego tej organizacji.
Po kilku latach reprezentowania @MWszechpolska w mediach przyszedł czas na zmianę i zajęcie się nowymi rzeczami (o czym wkrótce). Koledze @JablonskiArek gratuluję i życzę powodzenia! https://t.co/5VuCYHjkS7
Zostałem wybrany nowym rzecznikiem @MWszechpolska. Serdecznie dziękuję za zaufanie wszystkim Koleżankom i Kolegom z Organizacji na czele z Prezesem @przebitkowski. Gratulacje dla dotychczasowego rzecznika @MateuszMarzoch za kawał dobrej roboty! https://t.co/NnXTohgEbw
Paulo Sousa, PZPN, reprezentacja Polski / Fot. twitter.com/pzpn_pl
Krzysztof Piątek, piłkarz Herthy Berlin i reprezentacji Polski, złamał kostkę. Jak poinformował PZPN, kontuzja napastnika wyklucza go z udziału w zbliżających się mistrzostwach Europy w piłce nożnej. Urazu podczas treningu nabawił się też Robert Lewandowski. Jednak według doniesień, nie jest to nic groźnego.
Krzysztofa Piątka czekają trzy-cztery miesiące przerwy, zanim wróci na boisko. Takie informacje przekazał lekarz reprezentacji Polski, Jacek Jaroszewski.
Kontuzja napastnika reprezentacji Polski utrudnia selekcjonerowi dobór kadry na zbliżające się mistrzostwa Europy.
Robert Lewandowski musiał przedwcześnie opuścić trening Bayernu Monachium. Jednak okazało się, że nie doszło do poważniejszej kontuzji.
– Krzysztof przesłał mi swoje badania i nie wyglądały zbyt dobrze. Zawodnik przeszedł jeszcze w czwartek dodatkową konsultację medyczną, która miała dać odpowiedzieć na pytanie, czy operacja jest konieczna. Najgorszy scenariusz się potwierdził – przekazał lekarz reprezentacji Polski, Jacek Jaroszewski. Według przekazanych przez niego informacji, Piątek miał przejść zabieg dzisiaj rano. Kontuzja sprawia, że napastnika reprezentacji Polski zobaczymy znów w grze dopiero w kolejnym sezonie.
– Czekają go trzy-cztery miesiące przerwy, zanim wróci na boisko. Niestety, ale udział Krzysztofa w zbliżających się mistrzostwach Europy jest niemożliwy. Bardzo nam przykro, to smutna wiadomość. Wszyscy trzymamy kciuki, aby Piątek jak najszybciej wrócił na boisko – dodał lekarz polskiej kadry.
Występ @pjona9official na #EURO2020 jest wykluczony. Kadrowicz dziś rano przejdzie w Niemczech zabieg operacyjny. "Krzysztof doznał złamania w obrębach stawu skokowego. Operacja jest konieczna. Zawodnika czekają trzy-cztery miesiące przerwy". ⤵️
Serca polskich kibiców piłki nożnej też mocno zadrżały po informacjach o Robercie Lewandowskim. Piłkarz wczoraj musiał przedwcześnie opuścić trening Bayernu Monachium. Pojawiły się pogłoski o możliwej kolejnej kontuzji snajpera. Jednak według aktualnych ustaleń, to nic groźnego. Lewandowskiego w grze najprawdopodobniej będziemy mogli zobaczyć już podczas sobotniego meczu Bayernu z Freiburgiem w Bundeslidze. Jeżeli strzeli przynajmniej jednego gola, przynajmniej wyrówna rekord Gerda Muellera pod względem strzelonych w sezonie goli. Do końca sezonu w lidze niemieckiej pozostały dwa mecze.
Wczorajsze intensywne ulewy, które nawiedziły przede wszystkim Śląsk, zmusiły strażaków do interwencji 845 razy. W dwóch powiatach – raciborskim i wodzisławskim – starostowie ogłosili pogotowie przeciwpowodziowe. Dziś burze mają nawiedzić przede wszystkim wschodnią część Polski.
Setki interwencji straży pożarnej po wczorajszych nawałnicach. Zdecydowana większość z nich dotyczyła województwa śląskiego.
IMGW na dziś zapowiada kolejne burze, tym razem przede wszystkim na wschodzie Polski.
Spośród 845 interwencji straży pożarnej, których powodem były wczorajsze ulewy i ich efekty, 600 przypadło na Śląsk. Niemal połowa interwencji służb dotyczyła powiatu wodzisławskiego. Mocno ucierpiały okolice Raciborza, Wodzisławia Śląskiego czy Rybnika. W Krzyżanowicach woda m.in. dostała się do budynku urzędu gminy i komendy policji oraz podmyła torowisko. Natomiast w Rydułtowach zalana została piwnica w szpitalu. W Katowicach, na jednej z ulic, woda dostała się do budynku szkoły podstawowej.
W wyniku osunięcia się ziemi po ulewie w Wodzisławiu Śląskim, zniszczeń doznało boisko klubu LKS Naprzód 46 Zawada.
To nie koniec niebezpiecznej pogody w Polsce. Na dzisiaj Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał swoje ostrzeżenia przede wszystkim dla wschodniej części kraju. Prognozowane są tam burze, wraz z intensywnymi opadami deszczu. Im dalej na południe, tym większe będzie zagrożenie występowaniem gradu oraz wyższych prędkości wiatru.
➡️W dzień zachmurzenie umiarkowane i duże, przelotny deszcz i burze, szczególnie na wschodzie i w centrum ➡️W trakcie burz opady do 20 mm, porywy do 70 km/h, możliwy grad ➡️Temperatura maksymalna od 15°C do 20°C, tylko nad morze około 13°C. Wiatr słaby i umiarkowany#IMGWpic.twitter.com/H57Tt0x2JD
Dobromir Sośnierz, Michał Urbaniak, Tomasz Grabarczyk / Fot. YouTube
Politycy Konfederacji idą za ciosem. Dzisiaj przed Prokuraturą Rejonową Warszawa-Śródmieście poinformowali, że wyręczają Mariana Banasia. Konfederacja składa zawiadomienie do prokuratury na premiera Mateusza w sprawie wyborów kopertowych. – My po prostu panu Banasiowi w ten sposób pomagamy, wyświadczamy pewną przysługę i wychodzimy przed szereg w imieniu milionów obywateli.
Naprawiamy drobne przeoczenie, jakim jest brak zawiadomienia do prokuratury – podkreślił poseł Dobromir Sośnierz.
Zdaniem posła Michała Urbaniaka premier „wiedział, że łamie prawo i przepycha kolanem wybory, które nie powinny w tej formie się odbyć”. – To pokazuje pychę PiS, porównywalnie taką samą, jak nie większą, jak pycha PO w trakcie ostatniej kadencji – ocenił.
Konfederacja opiera swoje zawiadomienie do prokuratury na przedstawionym przez NIK raporcie „Działania wybranych podmiotów w związku z przygotowaniem wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych na dzień 10 maja 2020 r. z wykorzystaniem głosowania korespondencyjnego”. Prezes NIK nie złożył zawiadomienia do prokuratury na premiera, chociaż dawał jednoznacznie do zrozumienia, że to on odpowiada za wybory kopertowe.
Marian Banaś mówił wczoraj, że na razie czeka na ekspertyzy prawne, jeśli chodzi o złożenie takiego zawiadomienia na premiera Morawieckiego, a my po prostu panu Banasiowi w ten sposób pomagamy, wyświadczamy pewną przysługę i wychodzimy przed szereg w imieniu milionów obywateli. – powiedział Tomasz Grabarczyk, dyrektor biura prasowego Konfederacji.
„PiS zachowuje się, jakby miało rządzić wiecznie”
Dobromir Sośnierz: Naprawiamy drobne przeoczenie, jakim jest brak zawiadomienia do prokuratury. Zawiadomienie przeciw Poczcie Polskiej poszło, a z niewiadomych przyczyn zabrakło tego zawiadomienia przeciwko premierowi, który jest głównym sprawcą tego zamieszania.
Wiele razy z mównicy sejmowej zwracałem uwagę posłom PiS, o tym, że zachowują się jakby mieli rządzić wiecznie, np. rozmontowując różne bezpieczniki, które są w systemie państwa, które mogą się odwrócić przeciwko nim w niedalekiej przyszłości. Natomiast oni się zachowują jakby mieli rządzić i się tego nie obawiali. A to jest przykład na to, że oni naprawdę tak myślą. – tak komentował próbę zorganizowania wyborów kopertowych poseł Sośnierz, dodając – Przykro mi, ale musimy powoli budzić posłów PiS z tego snu o wiecznej potędze.
Złośliwi w ciągu ostatniego roku mówili o nowej jednostce monetarnej, jednym sasinie wartym 70 milionów złotych. Okazuje się, że prawdopodobnie trzeba będzie to nazywać jednym Mateuszem. Mamy sytuację, w której państwo polskie zostało narażone na przeszłość przez samego premiera, który wiedział, że łamie prawo i przepycha kolanem wybory, które nie powinny w tej formie się odbyć. […] To pokazuje pychę PiS, porównywalnie taką samą, jak nie większą, jak pycha PO w trakcie ostatniej kadencji. – dodał poseł Michał Urbaniak.
Brytyjskie służby zatrzymały obywateli Indii, którzy byli podejrzani o zajmowanie się nielegalnym procederem. Akcja rozgrywała się wczoraj w Glasgow pod mieszkaniem, w którym brytyjskie służby dokonywały zatrzymania. Protestujący Szkoci wypuścili handlarzy imigrantów. Wezwana na pomoc policja również nie powstrzymała kilkuset osób. Szkocka Premier Nicola Sturgeon skrytykowała działania ministerstwa spraw wewnętrznych, które miały zatrzymać podejrzane osoby w regionie okupowanym przez muzułmanów.
Brytyjskie służby imigracyjne próbowały wczoraj zatrzymać dwójkę indyjskich imigrantów
Mężczyźni są podejrzani o prowadzenia nielegalnego handlu ludźmi
Pod mieszkaniem podejrzanych zjawił się ogromny tłum demonstrantów, który doprowadził do wypuszczenia podejrzanych
Szkoccy politycy skrytykowali brytyjskie służby za przeprowadzenie akcji w muzułmańskiej dzielnicy Glasgow
Brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych poleciło służbom imigracyjnym zatrzymać podejrzanych o handel ludźmi dwójkę mężczyzn, pochodzących z Indii. Cała operacja rozgrywała się w Glasgow, w muzułmańskiej dzielnicy Pollokshields. Niestety sprawność akcji brytyjskich służb została szybko zakłócona przez tłum kilkuset osób, który w niezwykle ekspresowym tempie znalazł się nieopodal mieszkania podejrzanych imigrantów.
Protestujący skandowali proimigracyjne hasła jak: “Witamy uchodćów”, “Gliniarze do domu”, “Pozwólcie naszym sąsiadom odejść”. Zdesperowane służby skontaktowały się z miejscową policją, aby ta udzieliło im pomocy przy przetransportowaniu zatrzymanych. W tym czasie tłum jeszcze bardziej przybrał na sile liczebnej, co w znaczący sposób uniemożliwiło poruszanie się pojazdem po drodze.
“These are our neighbours. Let them go.” Pollokshields responding now to immigration enforcement raid. pic.twitter.com/uOGRO7DmUP
W trakcie manifestacji jeden z jej uczestników rzucił się nawet pod pojazd utrudniając kierowcy poruszanie się. Na miejscu pojawił się również prawnik oraz działacz na rzecz praw człowieka Aamer Anwar. Wziął pod swoją kuratelę dwóch indyjskich imigrantów: Sumita Sehdeva oraz Lakhvira Singha. Ostatecznie Szkoci wypuścili handlarzy imigrantów na wolność tłumacząc się troską o zdrowie i bezpieczeństwo publiczne.
Należy również podkreślić fakt, iż szkocka policja od początku nie zamierzała pomóc brytyjskim służbom imigracyjnym na bezpieczne i szybkie przetransportowanie zatrzymanych. Ich głównym zadaniem jak się później okazało, było zabezpieczenia miejsca zgromadzenia publicznego i zapewnienia bezpieczeństwa służbom oraz demonstrantom.
Po wypuszczeniu na tymczasową wolność Lakhvar Singh dla lokalnej telewizji ITV wyraził swoją wdzięczność dla wszystkich uczestników protestu – “Tak się cieszę, że los sprowadził mnie do Glasgow, gdzie ludzie są tak zjednoczeni, że wychodzą na ulicę, aby pomóc jednemu ze swoich” – powiedział podejrzany o handel ludźmi mężczyzna.
This is Lakhvir Singh who was locked in the back of UK Immigration Enforcement van for 8 hours today, before ‘people power’ in the Glasgow community forced a u-turn. He’s now released and back with family. Our exclusive on @itvnews at 10 tonight. https://t.co/mrJ10eXH0ppic.twitter.com/7Rqxl9RSIM
Głos zabrała również pierwsza minister Szkocji, która skrytykowała brytyjskie służby za zakłócanie spokoju w trakcie święta dziękczynienia z okazji zakończenia Ramadanu w muzułmańskiej dzielnicy Glasgow – “Akcja służb imigracyjnych stworzyła niebezpieczną i niedopuszczalną sytuację w Pollokshields. Jako członek szkockiego parlamentu, również oczekuję od nich odpowiedzi” – stwierdziła tzw. Premier Szkocji oraz liderka Szkockiej Partii Narodowej, Nicola Sturgeon.
Kwestia polityki migracyjnej jest w różny sposób prowadzona przez władze w Londynie oraz władze w Glasgow. Rząd Borisa Johnsona zamierza wprowadzić odpowiednie przepisy, które pozwalałyby na deportację nielegalnych imigrantów oraz zwiększenia kar za prowadzenie handlu ludźmi. Z kolei rząd szkocki, które nie posiadają kompetencji w tej sprawie, chce poluzowania w kwestii polityki imigracyjnej.