Kaczyński zapowiada „Polski Ład”. „Likwidujemy szkodliwy, niesprawiedliwy system” [WIDEO]

Dodano   0  
  Loading

/

Pierwsze miesiące urzędowania nowego, 46 prezydenta Stanów Zjednoczonych stanęły pod znakiem niebezpiecznych dla amerykańskiej gospodarki reform. W czasie przedłużającego się i powszechnego zamknięcia licznych gałęzi gospodarek krajowych, zagrożenie płynące z ekspansji socjalnej dotknęło również Stany Zjednoczone. Uosobieniem polityki socjalnej stała się podpisana przez Bidena w marcu ustawa The American Rescue Plan Act of 2021. Wiązać się ona będzie z kolejnym zwiększeniem poziomu długu publicznego, marnotrawieniem funduszy społecznych, dodrukiem ogromnej ilości pieniędzy oraz uzależnianiem obywateli od zapomóg rządowych. Efekty tych działań już niebawem Amerykanie odczują na własnej skórze. Troska o dobro wspólne oraz chęć „pomocy” w walce ze skutkami pandemii koronawirusa stały się pretekstem do coraz dalej posuniętych planów ingerencji w życie i portfele obywateli.

Administracja Joe Bidena od samego początku używa pandemii jako pretekst do realizacji wcześniej istniejących priorytetów polityki Partii Demokratycznej. Warto wczytać się w ustawy takie jak The American Rescue Plan Act of 2021 lub The American Jobs Act 2021. Można wywnioskować z nich, że walka ze skutkami mniemanej pandemii jest tylko pretekstem do narastającej ingerencji państwa wobec obywateli. W dalszej części skupię się szczegółowo na tej pierwszej, gdyż od marca jest to już oficjalnie przyjęte i obowiązujące prawo w Stanach Zjednoczonych.

W przemówieniu na połączonej sesji Kongresu 29 kwietnia 2021, Biden wyjaśnił, że chce rozszerzyć niektóre z zapisów ustawy The American Rescue Plan Act of 2021, zmieniając środki nadzwyczajne spowodowane zwalczaniem skutków COVID-19 w trwałe rozszerzenie władzy federalnej, używając wirusa jako wymówki. Dla Bidena pandemia stała się ogólnym uzasadnieniem dla szerokiego wachlarza programów rządowych, które on i Partia Demokratyczna już wcześniej planowali realizować.

Za konkretny przykład warto podać zapowiedzi prezydenta USA, które dążyć mają do rozszerzenia zakresu dopłat w ramach ubezpieczeń społecznych wprowadzonych w ramach The Affordable Care Act przez Baracka Obamę (tzw. Obamacare). Wspomniana już The American Rescue Plan Act of 2021 zakłada 34 miliony dolarów z budżetu federalnego na tymczasowe zwiększenie dotacji ubezpieczenia zdrowotnego w ramach Obamacare. Zasada ta obowiązywać ma 2 lata od momentu wejścia w życie ustawy, czyli od marca 2021.

W czasie kryzysu wywołanego skutkami zamknięcia gospodarki z powodu pandemii koronawirusa wydawać by się mogło, że tego typu wsparcie rządowe ma szanse uzyskać aprobatę większości amerykańskich środowisk politycznych. Argumentować to można stratą setek tysięcy, a nawet milionów miejsc pracy, która skutkowała brakiem wystarczających środków do podstawowego utrzymania się dla dużej części społeczeństwa. Tylko wtedy można zrozumieć tymczasowy program mający na celu zmniejszenie kosztów ubezpieczenia dla najbiedniejszych obywateli. Jednak wizja Bidena wcale nie obejmuje tej warstwy społecznej, lecz została zorganizowana w sposób, który zwiększy dostępność dotacji dla rodzin o dość wysokich dochodach. Rozszerzona dotacja jest powiązana z lokalnymi składkami, a więc różni się w zależności od regionu. Jednak w niektórych częściach kraju mogłaby spowodować dziesiątki tysięcy dolarów dodatkowych i niekoniecznych wypłat z budżetu państwa dla gospodarstw domowych zarabiających 350 000 dolarów rocznie.

W recesji wywołanej pandemią, której negatywne skutki gospodarcze skupiły się prawie całkowicie na osobach reprezentujących niższe warstwy hierarchii społecznej, nie ma racjonalnego uzasadnienia dla wprowadzenia takiego rodzaju zapomóg socjalnych. Tym bardziej traktując je jako ulgę w zwalczaniu skutków pandemii. Dla każdego obserwatora sytuacji na amerykańskiej scenie politycznej wiadomym okazuje się, że jest to prosta próba uczynienia rozległego programu rządowego jeszcze większym i bardziej inwazyjnym.

Przyglądając się proponowanym przed Demokratów zmianom oraz dążeniom do trwałego rozszerzenia wydatków federalnych warto obliczyć ich konkretne skutki dla budżetu państwa. Peter Suderman z portalu Reason.com oblicza wzrost kosztów obsługi takiej zmiany programowej na około 200 miliardów dolarów w ciągu następnej dekady.  Koszty tych zmian ponosić będą oczywiście podatnicy Amerykańscy. Joe Biden w czasie swojej czwartkowej przemowy do Kongresu wychwalał to rozwiązanie, dając do zrozumienia, że aktualizacja regulacji związanych z Obamacare okaże się „kołem ratunkowym dla milionów Amerykanów”. Jak na złość w tym miejscu przypomina się wymyślony i rozpropagowany przez Dr Sławomira Mentzena termin „betonowe koło ratunkowe”, które zamiast utrzymywać państwo i obywateli na powierzchni wypłacalności i prosperity, ciągnie ich na dno kryzysu ekonomicznego. Tym właśnie według wielu ekonomistów kończy się tak daleko idąca ingerencja państwowa.

Innymi słowy, pandemia była wygodną wymówką - najpierw dla tymczasowej ekspansji rozległego już programu federalnego, a następnie dla jeszcze droższego, trwałego rozszerzenia tych samych regulacji. Tymczasowa ekspansja kompetencji państwa w jakimkolwiek zakresie zawsze lub prawie zawsze kończy się oddaniem mu ich na zawsze.

Rozważając zagrożenie rozszerzenia ingerencji państwowej w The American Rescue Plan Act of 2021 opiewającej na 1,9 biliona dolarów warto wspomnieć również o rocznym rozszerzeniu ulgi podatkowej na dzieci. Większość ze środków objętych tym programem okazuje się być również refundowana i pozostaje w gotowości do bezpośredniej wypłaty, co oznacza, że traktować można ją jako kolejny czek rozdysponowywany przez rząd. Temat ten na łamach New York Times poruszył Jason DeParle, który pisze, że „choć ujęty w technokratycznych terminach jako rozszerzenie istniejącej ulgi podatkowej, jest to zasadniczo dochód gwarantowany dla rodzin z dziećmi”.[1]

Roczny koszt rozszerzenia ulgi podatkowej na dzieci wyniósł około 100 miliardów dolarów. W przemówieniu do Kongresu Biden naciskał, aby ten przedłużył rzeczoną ulgę do 2025 r. Spowodowałoby to dodatkowe koszty w postaci dodatkowych setek miliardów dolarów. Chociaż część świadczeń trafiłaby do gospodarstw domowych o niskich dochodach, plan ten również jest skonstruowany w sposób zapewniający dodatkowe świadczenia rodzinom o sześciocyfrowych dochodach.

Jeśli ulga podatkowa zaproponowana przez Bidena w The American Rescue Plan Act of 2021 zostanie przedłużona do 2025 r. – prawdopodobnie pozostanie z Amerykanami już na dobre, a przynajmniej do czasu, kiedy do władzy w Waszyngtonie dojdzie środowisko polityczne, któremu rzeczywiście przyświecać będą ideały wolnościowe. Ten oraz wiele innych fragmentów legislacji Demokratów mógłby być ponownie autoryzowany i rozszerzany w sposób ciągły, aż w rzeczywistości stałby się kolejnym nietykalnym uprawnieniem na sporym federalnym firmamencie polityki społecznej rządu Stanów Zjednoczonych. Niektórzy Demokraci publicznie naciskali nawet prezydenta, aby ten bez przedłużania po prostu uczynił program trwałym.

Łatwo wyobrazić sobie, że następnym krokiem będzie poszerzenie kolejnych programów socjalnych i kontynuacja rozdawniczej polityki nowej Amerykańskiej administracji rządowej w imię walki z mniemaną pandemią, a gdy temat ten się wyczerpie- na tapetę powrócą motywy nierówności rasowych lub zagadnień klimatycznych. Duży rząd staje się na naszych oczach jeszcze większym tworem biurokratycznym, a pod rządami Bidena osiągnie nowe, niechlubne rekordy.

Dzięki nabywaniu przez coraz większą grupę społeczną odporności zbiorowej oraz potencjalnie skutecznym szczepionkom liczba przypadków i zgonów spowodowanych COVID-19 gwałtownie spada. Wszystko zmierza ku poprawie sytuacji w zakresie zdrowia i bezpieczeństwa, a gospodarka się odbija od dna. Przynajmniej dzieje się w tak w „stanach otwartych.” Kryzys, jeśli nie zniknął całkowicie, to jest o wiele mniejszy niż kilka miesięcy temu, a zatem znacznie mniej wiarygodnym uzasadnieniem wydaje się podjęcie tak daleko idących środków zapobiegawczych jak nierozsądne zadłużanie państwa na poczet programów społecznych, które z góry skazane są na niską skuteczność. Jednak nawet gdy COVID zanika, Demokraci dążą do masowego rozszerzenia władzy federalnej w oparciu o reakcję kryzysową. Dzieje się tak dlatego, że pomimo zapewnień o jak najlepszych intencjach, reakcja kryzysowa nie jest ich rzeczywistym celem - a przynajmniej jest tylko jego częścią. Biden dąży do bezprecedensowej ekspansji rządowych wydatków i władzy dla własnego dobra - nikt nie próbuje tego ukryć.

Nagłówki gazet takich jak New York Times, dzień po przemowie Bidena w Kongresie brzmiały: „Biden zmierza do znacznego rozszerzenia roli rządu”. Opisał jego przemówienie jako „ambitny program zmiany amerykańskiego porozumienia społecznego”. Prezydentura Bidena ma zaledwie trzy miesiące, ale już ułożyła się zgodnie z przewidywalnym schematem: wskaż pandemię, zadeklaruj, że to nagły wypadek i trzeba coś zrobić. Następnie nalegaj na kosztowną, ekspansywną zmianę polityki, którą Demokraci forsowali od lat - najpierw, w niektórych przypadkach, jako środek tymczasowy, a potem, nieuchronnie, na znacznie dłużej. To zwodnicze i niebezpieczne. A jeśli będzie to kontynuował, może zostawić po sobie nowy kryzys.


[1] https://www.nytimes.com/2021/03/07/us/politics/child-tax-credit-stimulus.html

– Wierzymy w siłę polskiego państwa, w jego sprawność, wierzymy w rozsądek Polaków i dlatego przedstawiamy Polski Ład – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński, otwierając konwencję partii.

  • „Polski Ład” ma zapewnić Polakom „takie życie, jak w krajach na zachód i południe od naszych granic” – zapowiedział Jarosław Kaczyński. – My chcemy te aspiracje zaspokoić. I w tej chwili jest na to szansa – ocenił.
  • Zmiany w służbie zdrowia, m.in. 24-godzinne dyżury, które będą udzielały pierwszej pomocy, mechanizm koordynacji leczenia najcięższych chorób, ośrodek obsługi pacjentów, 7 proc. PKB na służbę zdrowia.
  • Zmiany podatkowe, m.in. podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł, podwyższenie drugiej stawki podatkowej do 120 tys. zł, likwidacja „umów śmieciowych”.
  • Polityka mieszkaniowa: Ma być możliwość uzyskania gwarancji bankowej na 100 tys. zł. Państwo będzie też spłacało część kredytów dla tych, którzy mają dzieci. Przy drugim dziecku będzie to np. 20 tys. zł.
  • 4 tysiące świetlic, 300 boisk i baseny. Poza tym 3600 boisk do renowacji i rewitalizacji – wymieniał Kaczyński.
  • Będziemy odbudowywać zamki, pałace, m.in. Pałac Saski w Warszawie – dodał.
  • Zobacz także: Polityk PiS przyznaje: Faktycznie, niektóre podatki zostały podwyższone. „Korwinizm jak marksizm”

Znane są już szczegóły zapowiadanego od pewnego czasu nowego programu PiS – Polski Ład, a pierwsze z nich przedstawił lider partii – Jarosław Kaczyński. – Zwiększymy wydatki na zdrowie do 7 proc. w relacji do PKB. W 2023 roku osiągną one poziom 6 proc. PKB – zapowiedział. Oprócz tego duże zmiany czeka system podatkowy. Zapowiedziano też szereg nowych inwestycji. – Polski Ład jest z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego, że Polacy są głęboko przekonani, że należy im się takie życie, jak w krajach na zachód i południe od naszych granic. I my chcemy te aspiracje zaspokoić. I w tej chwili jest na to szansa – ocenił Kaczyński.

Zmiany w służbie zdrowia

Kaczyński prezentację podstawowych założeń programu „Polski Ład” zaczął od kwestii służby zdrowia. – W każdym powiecie będą 24-godzinne dyżury, które będą udzielały pierwszej pomocy – powiedział. – Stworzymy mechanizm koordynacji leczenia najcięższych chorób. Sieć onkologiczna, której pilotaż już ruszył, sieć kardiologiczna – stwierdził. – Ośrodek obsługi pacjentów. Kto będzie chciał, to będzie mógł tam przekazać swoje medyczne dane. Każdy będzie mógł skorzystać z internetu albo infolinii, żeby zapisać się do lekarza. Będą smsy przypominające o wizytach. Cały ten mechanizm ma być bardzo sprawny. Musimy kształcić coraz więcej lekarzy, dotyczy to również pielęgniarek, ale i innych pracowników służby zdrowia. Przeprowadzimy wielkie procesy inwestycyjne i procesy naprawy, i będziemy mieć do tego wszelkie instrumenty – powiedział.

„Polski Ład”: Kaczyński zapowiedział zmiany w podatkach, inwestycje, zmniejszenie biurokracji

Zgodnie z wcześniejszymi przeciekami, poinformowano o planach podwyższenia kwoty wolnej od podatku. – Likwidujemy szkodliwy, niesprawiedliwy i degresywny system podatkowy, a z drugiej strony podnosimy kwotę wolną od podatku do 30 tys. zł. Czyli 65 proc. emerytur, a także najniższa płaca będzie bez podatku – wskazał Kaczyński. – Kolejny mechanizm obniżenia podatków to podwyższenie drugiej stawki podatkowej. W tej chwili jest to 85 tys. zł rocznie, a będzie 120 tys. Jest to pierwsza podwyżka od 12 lat. Nie zapominamy również o tych lepiej zarabiających – zaznaczył. Inną ze zmian dla pracowników ma być likwidacja „umów śmieciowych”.

„Polski Ład”, jak poinformował Kaczyński, to także kwestie mieszkaniowe. Zapowiedział możliwość budowy budynków jednorodzinnych o powierzchni zabudowy do 70 m2 jedynie na podstawie zgłoszenia, „bez pozwolenia, bez księgi, bez kierownika budowy”. Ma też być możliwość uzyskania gwarancji bankowej na 100 tys. zł. Państwo będzie też spłacało część kredytów dla tych, którzy mają dzieci. Przy drugim dziecku będzie to np. 20 tys. zł.

W swoim wystąpieniu lider PiS poruszył też kwestie wsi. – 4 tysiące świetlic, 300 boisk i baseny. Poza tym 3600 boisk do renowacji i rewitalizacji – wymieniał Kaczyński. Zapowiedział również wprowadzenie ustawy o rodzinnym gospodarstwie rolnym, a także opracowanie kodeksu rolnego. Ma nastąpić też „radykalne uproszczenie” biurokracji związanej z produkcją rolną.

„Chcemy umacniać naszą tożsamość i kulturę”

– Chcemy umacniać naszą tożsamość i kulturę – stwierdził także Kaczyński. Wśród proponowanych rozwiązań znalazła się ustawa, która zapewni status zawodowy artystom. – Będziemy odbudowywać zamki, pałace, m.in. Pałac Saski w Warszawie – dodał. – W szkołach średnich wprowadzimy naukę historii dwoma nurtami tzn., historię powszechną i historię Polski. Dla każdego z tych nurtów będzie przeznaczone 2-3, może więcej godzin w ciągu tygodnia. Będzie to ogromna zmiana – zapowiedział prezes PiS.

rmf24.pl, money.pl, se.pl

POLECAMY