Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej.

Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej. / Fot. Facebook

Premier Polski podczas wczorajszej serii odpowiedzi na pytania odnośnie do nowego programu politycznego Prawa i Sprawiedliwości o nazwie “Polski Ład” zapowiedział ewentualne działania rządu w drugiej połowie raku. Mateusz Morawiecki straszy Polaków czwartą falą koronawirusa, która zdaniem epidemiologów ma pojawić się na jesieni. W wywiadzie dla dziennika “Wprost” wytłumaczył również, dlaczego zostanie wprowadzony nowy system podatkowy, który uderzy najmocniej w najbogatszych oraz w średniozamożnych.

  • Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wczoraj ponowne wprowadzenie ograniczeń, jeśli wraz z porą jesienną powróci wzrost zakażeń na koronawirusa
  • Zachęcał Polaków do szczepień, co zdecydowanie zmniejszyć ryzyko ponownego lockdownu
  • Dzisiaj w kontekście, do kontrowersyjnego programu “Polski Ład” wytłumaczył, dlaczego zostanie wprowadzony nowy system podatkowy
  • Zobacz także: Przymus szczepień nałożony przez radę miejską w Wałbrzychu bez należytej podstawy prawnej

Pomimo szeroko zakrojonej akcji szczepień na koronawirusa epidemiolodzy usytuowaniu wokół Rady Ministrów ostrzegają społeczeństwo oraz polityków przed zbliżającą się czwartą falą zakażeń. Jednakże, aby uniknąć rozważań o ponownym zamknięciu gospodarki i życia społecznego, sponsorowani przez koncerny farmaceutyczne eksperci zalecają, szczepić się dostępnymi na rynku preparatami, które przeszły dopiero wstępne fazy badań klinicznych, lecz zostały one zatwierdzone do użytku przez różne państwowe i międzynarodowe agencje medyczne.

Morawiecki straszy czwartą falą koronawirusa

W trakcie wczorajszej sesji pytań i odpowiedzi Premier Mateusz Morawiecki objaśnił założenia “Polskiego Ładu”, a także zapowiedział reakcje rządu na ewentualne przyrosty zakażeń, które mogą pojawić się na jesieni – “Naukowcy i lekarze epidemiolodzy przestrzegają nas przed czwartą falą koronawirusa. Ona jest realnym zagrożeniem” – powiedział.

Mateusz Morawiecki straszy czwartą falą zakażeń, chcąc w ten sposób przekonać większe grono Polaków do szczepień na koronawirusa. Według jego informacji zapewnionych przez ekspertów z Rady Medycznej, jest to obecnie jedyny sposób na powstrzymanie transmisji zakażeń –“Jest ona możliwa tylko wtedy, kiedy osiągniemy pewien poziom procentowy zaszczepienia w całym społeczeństwie” – podkreślił. Naukowcy zapewniają, że obostrzenia nie będą potrzebne, gdy co najmniej 70 procent społeczeństwa uzyska odporność stadną.

Polski Ład koszmarem dla klasy średniej

Rząd w trakcie sobotniej konwencji przedstawiającej założenia programowe
Polskiego Ładu”, zapowiedział podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł, zwiększenie drugiego progu podatkowego z 80 do 120 tys. zł, ale i zmiany w rozliczaniu składki zdrowotnej. Będzie ona wynosić 9 proc. i nie będzie jej można odliczyć od podatku. 

Premier tłumaczył kontrowersyjne zapowiedzi, jako warunek konieczny do wyrównania sprawiedliwości podatkowej w Polsce – “Musimy przecież budować sprawiedliwy system podatkowy, nie taki, który jest degresywny. Bo system dziś obowiązujący jest niesprawiedliwy, a w niektórych przypadkach mocno niesprawiedliwy “.

“Niektóre jurysdykcje podatkowe – jak Luksemburg, Holandia, czy Irlandia – korzystają ze specjalnych schematów prawniczych, które pozwalają im korzystać na obecności międzynarodowych korporacji, niepłacących podatków tam, gdzie uzyskują swoje dochody. A przecież ci wszyscy bogaci ludzie gdzieś mieszkają –  i nie mieszkają na wyspach Bahama czy w Luksemburgu, tylko w Polsce. Bogaci korzystają z naszych dróg, chodników, szkół, służby zdrowia, czyli z infrastruktury budowanej przez całe społeczeństwo i często jest tak, że nie łożą na to odpowiednio do swoich zarobków. To nieuczciwe” – dodał Prezes Rady Ministrów.

wp.pl/wprost.pl

/ Fot. YT/ screen

Podczas wtorkowej ceremonii, Prezydent Władimir Putin przyjął nowego ambasadora Polski. Krzysztof Krajewski wręczył rosyjskiemu przywódcy oficjalne listy uwierzytelniające potwierdzające prowadzenie misji dyplomatycznej w tym kraju. W trakcie uroczystej przemowy rosyjski Prezydent wyraził chęć poprawy stosunków dyplomatycznych z Polską i wskazał, że nasze rządy powinny kierować się pragmatyzmem, uwzględniając jednocześnie interesy własnego państwa.

  • Dzisiaj Władimir Putin przyjął nowego ambasadora Polski podczas uroczystej ceremonii, gdzie odebrał od 22 innych przedstawicieli
  • Krzysztof Krajewski zastąpił na tej funkcji Włodzimierza Marciniaka, który po czteroletniej kadencji, zakończył swoją misję dyplomatyczną
  • Rosyjski przywódca liczy na nowe otwarcie w relacjach z Polską, a także na dialogu opartym na partnerskim poszanowaniu wzajemnych interesów narodowych
  • Zobacz także: Rosja: Pracownicy zostali zwolnieni z pracy z powodu poparcia dla Nawalnego

W ubiegłym roku swoją czteroletnią pracę w Moskwie zakończył były ambasador Włodzimierz Marciniak. Od tamtej pory placówki dyplomatyczne w rosyjskiej stolicy pozostawały w zawieszeniu oczekując na przybycie nowego przedstawiciela polskiego Prezydenta Andrzeja Dudy oraz rządu Mateusza Morawieckiego. Na jego miejsce został powołany Krzysztof Krajewski, który objął to stanowisko 27 lutego, natomiast 4 marca wysłał on do Prezydenta Rosji kopię listów uwierzytelniających.

Władimir Putin przyjął nowego ambasadora Polski

Po kilku miesiącach piastowania urzędu, Krzysztof Krajewski wraz z 22 innymi przedstawicielami poszczególnych państw, wziął udział w ceremonii potwierdzenia misji dyplomatycznej. Władimir Putin przyjął nowego ambasadora Polski wygłaszając przy okazji specjalną odezwę do polskiego rządu. W trakcie swojego przemówienia, rosyjski przywódca wręczają notę dyplomatyczną Krzysztofowi Krajewskiemu zachęcił polski rząd do rozpoczęcia partnerskiego dialogu.

“Trudne kwestie, które nagromadziły się w relacjach dwustronnych, można bez wątpienia rozwiązywać, działając na podstawie pragmatyzmu i uwzględniania interesów obu stron. Opowiadamy się właśnie za takim konstruktywnym podejściem” – stwierdził.

Władimir Putin, przyjmując listy uwierzytelniające od 23 nowych ambasadorów, zapewnił, że Rosja jest gotowa do wzajemnego partnerstwa na arenie międzynarodowej do współpracy zachowując zasady równości i zachowania suwerenności poszczególnych państw. Skrytykował jednocześnie sankcje, które umutywowane są politycznie.

Podkreślił również, że w dobie epidemii koronawirusa świat stał się niestabilny. W jego ocenie, epidemia zachwiała sytuację geopolityczną i gospodarczą wyrządzając przy tym wielkie szkody. Zauważył również, że terroryści uzyskują coraz większe możliwości – “Nie mniejszy niepokój wywołuje degradacja systemu stabilności strategicznej i kontroli zbrojeń” – powiedział Putin.

Ceremonia na Kremlu była pierwszą w 2021 roku, gdy w Moskwie wręczono listy uwierzytelniające. Zwykle organizowane są one kilka razy w roku. W 2020 roku Putin przyjął dokumenty od nowych ambasadorów tylko dwa razy: w lutym, jeszcze przed wybuchem pandemii koronawirusa oraz pod koniec listopada zeszłego roku.

Krzysztof Krajewski, który objął polską ambasadę w Rosji, w latach 2005-2010 reprezentował nasz kraj w Azerbejdżanie, a ponadto między 2014 a 2018 pełnił takie obowiązki w Bułgarii. Ponadto dwukrotnie był dyrektorem Protokołu Dyplomatycznego Ministerstwa Spraw Zagranicznych (2010-2014 oraz 2018-2021).

interia.pl

Burmistrz Chicago, Lori Lightfoot

Burmistrz Chicago, Lori Lightfoot / Fot. Twitter/ Lori Lightfoot

Czarnoskóra burmistrz Chicago nie chce zdjęcia masek, mimo zaszczepienia przeciwko COVID-19.

  • Czarnoskóra burmistrz Chicago nie chce zdjęcia masek, mimo zaszczepienia
  • Lori Lightfoot, demokratyczna burmistrz-lesbijka uważa, że Amerykanie wciąż powinni nosić maski, nawet po szczepieniu na COVID-19
  • Polityk dodała, że będzie zachęcać do tego swoich zwolenników
  • Przeczytaj również: Dr Fauci oszalał? COVID-19 „ujawnił niezaprzeczalne skutki rasizmu”

Amerykańscy Demokraci nie przestają zaskakiwać. Burmistrz Chicago Lori Lightfoot nie chce zdjęcia masek, mimo zaszczepienia. Nie ma znaczenia fakt, że maski nie są już wymagane u osób zaszczepionych. Jej zdaniem, należy je nosić mimo wszystko.

„Powiedzieli: „Jeśli jesteś zaszczepiony, nie musisz nosić maski”. to świetnie. Ale co z wszystkimi innymi ludźmi, którzy… nie są zaszczepieni? Więc myślę, że… większość ludzi będzie nadal nosić maski poza domem. I myślę, że to świetnie” – powiedziała Lightfoot w wywiadzie dla MSNBC. Nie jest to jedynie jej osobista decyzja. Lori chce bowiem “zachęcić innych” by “nosili maskę publicznie” na wszelki wypadek. Uważa, że ​​CDC powinno “jaśniej określać swoje wytyczne, że osoby zaszczepione nie muszą nosić masek”.

„Wiem osobiście” – powiedziała Loghtfoot. „Będę nadal nosić maskę w miejscach publicznych i będę zachęcać do tego innych. Musimy się upewnić, że ludzie nadal przestrzegają zasad zdrowia publicznego, a to wskazówki, które doprowadziły nas tak daleko. A maski, jak sądzę, są tego dużą i ważną częścią” – kontynuowała. Nowe wytyczne CDC opublikowano w zeszłym tygodniu. Wówczas to prezydent Joe Biden ostrzegł, iż należy być uprzejmym wobec tych, którzy wciąż noszą maski. „Wiesz, niektórzy mogą powiedzieć, że czują się po prostu bardziej komfortowo, nadal nosząc maskę. Mogą się tak czuć. Więc jeśli jesteś kimś z maską, widzisz go, traktuj go z życzliwością i szacunkiem” – przekazał prezydent.

Post Millennial

Prezydent USA, Joe Biden

Prezydent Joe Biden / Fot. screen

Administracja prezydenta USA, Joe Bidena, zatwierdziła sprzedaż broni do Izraela za aż 735 milionów dolarów.

Sprzedaż broni z USA do Izraela otrzymała zielone światło. Potwierdzono, iż kraj ma sprzedać precyzyjną broń za aż 735 milionów dolarów. Kongresmeni przekazują, że amerykańscy prawodawcy nie sprzeciwiają się wsparciu Izraela. Nie przeszkadza im również przemoc między nim, a Palestyną. Trwające w Palestynie walki nie wydają się stanowić dla nich problemu.

Kongres został oficjalnie powiadomiony o planowanej sprzedaży już 5 maja. W grę wchodzi sprzedaż amunicji do wspólnego ataku bezpośredniego, czyli JDAM, produkowanych przez Boeing Co (BA.N). Wówczas sprzedaż uważana była jedynie za rutynę. Wkrótce później między Izraelem a Palestyną rozgorzały walki. Podobna eskalacja przemocy nie miała miejsca od lat. Zdaniem źródeł z Kongresu, anie Demokraci, ani Republikanie nie widzą problemu w sprzedaży broni. Poproszony o komentarz rzecznik Departamentu Stanu wspomniał, że zgodnie z prawem federalnym departament nie może publicznie komentować lub potwierdzać szczegółów sprzedaży.

„Jesteśmy głęboko zaniepokojeni obecną przemocą i pracujemy nad osiągnięciem trwałego spokoju” – przekazał. Kongres podkreśla, że silne poparcie dla Izraela jest podstawową wartością zarówno Republikanów, jak i Demokratów. Choć prawo zezwala Kongresowi na sprzeciw wobec sprzedaży broni, nie wydaje się, by ktokolwiek go wniósł. Dodatkowo, sprawy sprzedaży broni z uSA do Izraela są zatwierdzane w trybie przyspieszonym.

Washington Post

Szczepionka

/ fot. pxhere.com

Liczne kontrowersje wzbudziła uchwała Rady Miasta Wałbrzych zobowiązująca wszystkich mieszkańców do szczepienia przeciwko COVID-19. Radni zaapelowali także do Ministerstwa Zdrowia o podjęcie działań umożliwiających zobligowanie do szczepienia wszystkich Polaków. Ordo Iuris przekazał wojewodzie dolnośląskiemu opinię dotyczącą niedopuszczalności nakładania obowiązku szczepień w drodze uchwały rady gminy.

Na sesji rady miejskiej Wałbrzycha, odbywającej się 29 kwietnia 2021 r., z poparciem 22 spośród 25 radnych oraz przy aprobacie prezydenta miasta, przyjęto uchwałę o obowiązkowym szczepieniu przeciwko COVID-19 wszystkich mieszkańców powyżej 18. roku życia oraz osób pracujących w mieście. Rada Miasta zaapelowała także do Ministerstwa Zdrowia o umieszczenie COVID-19 na liście chorób zakaźnych, aby w konsekwencji objąć obowiązkiem szczepień cały kraj. Liczne wątpliwości wzbudził nie tylko sam fakt nałożenia lokalnego obowiązku szczepienia, ale przede wszystkim posiadanie kompetencji przez radę gminy do uregulowania kwestii obowiązkowych szczepień w drodze aktu prawa miejscowego.

Dr Fauci oszalał? COVID-19 „ujawnił niezaprzeczalne skutki rasizmu”

W związku z tym, Instytut Ordo Iuris przekazał wojewodzie dolnośląskiemu opinię prawną w sprawie istnienia przesłanek stwierdzenia nieważności tej uchwały. Analiza wykazała, że uchwała jest w sposób istotny sprzeczna z prawem.  Nie istnieje bowiem podstawa prawna wyposażająca jakąkolwiek radę gminy w kompetencję do unormowania kwestii szczepień.

„Radzie gminy nie przysługują kompetencje do regulowania zagadnień szczepień obowiązkowych. Brak bowiem jakiegokolwiek upoważnienia ustawowego dla rady gminy do określania jakie szczepienia miałyby zostać uznane za obowiązkowe na obszarze danej gminy. Ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi wskazuje jasno na kompetencję ministra właściwego ds. zdrowia w zakresie ustalania wykazu chorób zakaźnych objętych obowiązkiem szczepień ochronnych (art. 17 ust. 10 u.z.z.c.). Ustawa ta, poza kategorią szczepień obowiązkowych, wprowadza także kategorię szczepień zalecanych (art. 20 u.z.z.c.), wskazując z kolei wyraźnie na kompetencję Rady Ministrów w zakresie ustalania wykazu zalecanych szczepień ochronnych (20 ust. 4 u.z.z.c.). Wydaje się więc, że rada miasta Wałbrzych podjęła przedmiotową uchwałę bez podstawy ustawowej wychodząc tym samym poza kompetencję normodawcza ustaloną w art. 40 ust. 1 u.s.g., co jawi się jako istotne naruszenie prawa powodujące nieważność przedmiotowej uchwały” – podkreślono w analizie.

Przygotowana opinia została przekazana przez Instytut Ordo Iuris do Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu, który jako organ nadzoru może w ramach kontroli administracyjnej uchylić uchwałę jako niezgodną z obowiązującym porządkiem prawnym.

Joe Biden

Prezydent Joe Biden / Fot. Twitter/ President Biden

W poniedziałek prezydent USA, Joe Biden w swoim przemówieniu do Amerykanów stwierdził, że ludzie niezaszczepieni “zapłacą cenę” za nie otrzymanie szczepionki.

  • W poniedziałek prezydent Biden wygłosił przemówienie dotyczące szczepień i COVID-19
  • Polityk stwierdził, że niezaszczepieni “zapłacą cenę” za nieprzyjęcie szczepionki
  • Zapewnił, że tylko stałe noszenie masek i pełne zaszczepienie chroni przed COVID-19
  • Przeczytaj również: Ambasador Danii ubolewa nad losem LGBT w Polsce

W poniedziałek prezydent Joe Biden przemawiał na temat szczepionek. Biden wypowiedział zawoalowane groźby, mówiąc, że niezaszczepieni “zapłacą cenę”. „Jeśli niezaszczepieni zostaną zaszczepieni, będą chronić siebie i inne niezaszczepione osoby wokół siebie. Jeśli tego nie zrobią, stany z niskimi wskaźnikami szczepień mogą zauważyć wzrost liczby zakażeń COVID-19 i odwrócić ten postęp” – mówił prezydent USA.

Prezydent podkreślił, że tylko i wyłącznie “niezaszczepieni zapłacą tę cenę”. „Tylko ci, którzy nie zostaną zaszczepieni, zapłacą tę cenę. Zaszczepieni będą nadal chronieni przed ciężkimi chorobami, ale inni mogą nie być, jeśli nie są zaszczepieni” – przekonywał polityk. Zakłada się, że mówił o ciężkich powikłaniach po COVID-19. Wcześniej prezydent wspominał, że ludzie powinni wciąż nosić maski. Obywatele powinni również szanować firmy, które nakazują ich zakładanie. „W zeszłym tygodniu CDC ogłosiło, że jeśli jesteś w pełni zaszczepiony, nie musisz już nosić maski. Nauka pokazuje teraz, że szczepienie chroni Cię tak samo, noszenie maski lub nawet lepiej” – stwierdził Biden. „Możesz więc uchronić się przed poważną chorobą, przed COVID, poprzez szczepienia lub noszenie maski do czasu pełnego zaszczepienia” – skwitował.

Post Millennial

Młodzi skauci

Skauci, zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixabay

Organizacja Boy Scouts of America napisałaa list, w którym wyraża poparcie dla BLM oraz oznajmia wprowadzenia odznaki “różnorodności i integracji”.

Organizacja Boy Scouts of America zaskoczyła wszystkich. W ostatnich dniach światło dzienne ujrzał dokument, w którym organizacja poparła BLM. Skauci zarzekają się, że wprowadzą środki na rzecz różnorodności i integracji – w tym m.in. nowe odznaki. „Boy Scouts of America stoi z czarnymi rodzinami i czarną społecznością, ponieważ wierzymy, że Black Lives Matter. To nie jest kwestia polityczna; to kwestia praw człowieka i wszyscy mamy obowiązek się nią zająć” – napisano.

Skauci zapowiedzieli gruntowne zmiany w swojej organizacji. Wszelkie potencjalnie “rasistowskie” elementy mają zniknąć na dobre. „Będziemy także nadal więcej słuchać, uczyć się i robić więcej, aby promować kulturę, w której każdy człowiek czuje, że przynależy, jest szanowany i ceniony w skautingu, w swojej społeczności i w całej Ameryce” – napisano. Organizacja twierdzi, że zweryfikuje wszystko, w tym wszelkie insygnia, aby „zapewnić, że symbole ucisku nie będą używane ani dziś, ani w przyszłości”. Przygotowała także specjalne szkolenia.

“Szkolenia w zakresie różnorodności” obowiązkowe

Organizacja skautów zapewnia, że “szkolenie w zakresie różnorodności” będzie teraz obowiązkowe dla wszystkich pracowników. Przygotowane zostaną także specjalne “odznaki za zasługi w zakresie różnorodności i integracji”. Jej posiadanie jest konieczne, by osiągnąć stopień Skauta Orła. Bez niej, skauci mogą zapomnieć o “awansie” w strukturach. Odznaka ta „będzie wymagała od skautów uczenia się od innych grup i kultur w celu zwiększenia zrozumienia i pobudzenia do pozytywnych działań”. Wszystko w imię walki z rasizmem. „Jako ruch jesteśmy zobowiązani do współpracy z naszymi pracownikami, wolontariuszami, młodymi członkami i społecznościami, abyśmy wszyscy mogli stać się lepszą wersją nas samych i nadal przygotowywać młodych ludzi, aby stali się liderami charakteru, których potrzebują nasze społeczności i nasz kraj aby leczyć się i rosnąć” – podsumowali amerykańscy skauci.

Post Millennial

Dr Anthony Fauci

Dr Anthony Fauci / Fot. YouTube/ screen

Amerykański ekspert ds. pandemii, dr Anthony Fauci stwierdził, iż Afroamerykanie oraz Latynosi cierpią przez COVID-19 z powodu “niezaprzeczalnych skutków rasizmu”.

Dr Fauci nie ma żadnych wątpliwości. Jego zdaniem, COVID-19 obnażył “niezaprzeczalne skutki rasizmu” w USA. Ekspert Bidena ds. epidemii uważa, że to przez rasizm umarło wielu “ludzi koloru”. Państwo miało bowiem nie zapewnić im dostatecznej opieki. Fauci stwierdził, że Afroamerykanie, Latynosi i rdzenni Amerykanie mierzą się z „niezaprzeczalnymi skutkami rasizmu”. Te doprowadziły do ​​”niedopuszczalnych różnic zdrowotnych między tymi społecznościami”.

Dr Fauci uważa, że mniejszości te były bardziej narażone na zarażenie COVID-19. W grupach tych istnieją bowiem liczne przypadki nadciśnienia, przewlekłej choroby płuc, cukrzycy i otyłości. Powodem licznych chorób miały by być “złe warunki życia” mniejszości. „Prawie wszystkie (choroby – przyp. red.) odnoszą się do społecznych uwarunkowań zdrowia, sięgających niekorzystnych warunków, w jakich znajdują się niektóre osoby kolorowe od urodzenia, a dotyczących dostępności odpowiedniej diety, dostępu do opieki zdrowotnej i niezaprzeczalnych skutków rasizmu w naszym społeczeństwie.”

W niedzielę dr Fauci został odznaczony medalem prezydenta za walkę z COVID-19. „Podziały społeczne przynoszą skutki odwrotne do zamierzonych w przypadku pandemii” – powiedział, odbierając nagrodę. „Nie możemy być ze sobą w konflikcie, ponieważ wirus jest wrogiem, a nie my wobec siebie. Każdy z was zasługuje na ogromny szacunek za swoją niezwykłą zdolność adaptacji, odporność i poświęcenie w nauce, ukończeniu studiów pomimo ogromnych trudności i niepewności” – mówił do studentów Fauci.

Post Millennial

Zbigniew Ziobro

/ Fot. Piotr Drabik/Flickr

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro na kanale wRealu24 wypowiedział się na temat Funduszu Odbudowy. Stwierdził, że jego partia od początku działała przeciw decyzjom z nim związanym. Dodał, że polityka Unii Europejskiej może doprowadzić do likwidacji państw narodowych.

  • Ziobro: Mówiliśmy twardo nie rozporządzeniu dotyczącemu rzekomo praworządności, które przenosiło uprawnienia władcze i nadzorcze z Warszawy do Brukseli.
  • Ziobro o koalicji: Będziemy współpracować tam, gdzie będzie to dobre dla Polski i zgodne z naszym programem.
  • Minister podkreślił, że Solidarna Polska była przeciwna ratyfikacji w ogóle.
  • Zobacz także: „Polski Ład” pod ostrzałem komentarzy. Gorąca dyskusja

Na pytanie, co grozi państwu polskiemu poprzez przyjęcie Funduszu Odbudowy, Zbigniew Ziobro nawiązał do praworządności. Minister dodał, że Solidarna Polska była przeciwna wszystkim decyzją, które zmierzają w kierunku wzmocnienia konsekwencji Brukseli, eurokratów nad państwami narodowymi, w tym nad Polską.

Likwidacja państw narodowych

– Te decyzje, w tym Funduszu Odbudowy, zmierzają w zupełnie przeciwnym kierunku, w kierunku celu, którego nie ukrywa znaczna część lewicowo-liberalnego establishmentu brukselskiego, czyli budowy państwa federacyjnego, co oznacza anihilację, czyli likwidację państw narodowych. My się na to stanowczo nie zgadzamy. Mówiliśmy twardo nie rozporządzeniu dotyczącemu rzekomo praworządności, które przenosiło uprawnienia władcze i nadzorcze z Warszawy do Brukseli (…). Bruksela będzie mogła w przyszłości szantażować państwa, że jeśli nie nastąpią zmiany, takie jakie oni zlecają, to wtedy zablokują środki finansowe – powiedział.

Zbigniew Ziobro nawiązał również do groźby opuszczenia koalicji rządowej przez Solidarną Polskę po braku weta wobec funduszu UE. – Po tym kiedy zapadła decyzja wbrew naszemu stanowisku, mieliśmy wybór. Wyjść z tej koalicji, doprowadzić do przedterminowych wyborów albo tego nie robić, zastrzegając, że nie będziemy popierać takiego kierunku. Zapowiadając wtedy, że nie poprzemy w głosowaniu rozwiązań, które są konsekwencją Funduszu Odbudowy w Sejmie. Natomiast będziemy współpracować tam, gdzie będzie to dobre dla Polski i zgodne z naszym programem – powiedział minister sprawiedliwości.

Na pytanie jaka byłaby konsekwencja wyjścia Solidarnej Polski z koalicji Ziobro odpowiedział, że wszystkie sondaże wskazywały, że do władzy doszliby ci, którzy są jeszcze bardziej prounijni. – Gdyby nas nie było w rządzie to ta prokuratura europejska już by była, UE postępowałaby do przodu – powiedział. Zablokowali postęp lewactwa w obszarze prawa rodzinnego w kraju.

Gość podkreślił, że Solidarna Polska była przeciwna ratyfikacji w ogóle. Dodał, że jeśli okazałoby się w przyszłości, że są podstawy, by zakwestionować sposób przeprowadzenia tej ratyfikacji, to bardzo chętnie z tego skorzystają. – Wierzę, że nam jako Solidarnej Polsce uda się w ramach tego rządu przeforsować różne projekty, które są dobre dla Polski i przyszłego pokolenia, jak np. Muzeum Żołnierzy Wyklętych – powiedział Ziobro.

Rosja

Mapa Rosji. / Fot. Pixabay

Radio Echo Moskwy podało, że blisko stu pracowników metra w Moskwie zostało zwolnionych z pracy. Powodem było ich poparcie dla Aleksieja Nawalnego. Związek Metro Moskiewskie nie wyklucza, że wniesie pozew.

  • Pracownicy metra w Moskwie zostali zwolnieni z pracy, ponieważ hakerzy opublikowali bazę danych zwolenników opozycjonisty.
  • Związek Metro Moskiewskie nie wyklucza, że zwróci się do prokuratury i przygotuje pozwy w imieniu pracowników lub jeden pozew zbiorowy.
  • W kwietniu br. hakerzy opublikowali bazę adresów mailowych osób, które chciały brać udział w protestach w obronie Nawalnego.
  • Zobacz także: Niedorzeczny pomysł holenderskiej policji. Wystawiono kosze na nielegalną broń

Pracownicy metra w Moskwie zostali zwolnieni z pracy, ponieważ hakerzy opublikowali bazę danych zwolenników opozycjonisty. Radio Echo Moskwy, powołując się na niezależny związek zawodowy podało, że może to być blisko sto osób.

Wiceszef związku zawodowego Metro Moskiewskie Wasilij Szelakow, powiedział, że na razie nie może podać dokładnej liczby osób zwolnionych z pracy. Jednak jego zdaniem osób tych może być ponad sto. Wśród zwolnionych są maszyniści kolei podziemnej, dyżurni stacji metra, personel obsługujący schody ruchome i inni pracownicy. Jak mówił Szelakow, zwolnieni kontaktowali się ze związkami zawodowymi telefonicznie, zgłaszali się też przez portale społecznościowe.

Na zebraniu 17 maja związek Metro Moskiewskie ustali listę pracowników, którzy skarżyli się, że zostali zwolnieni z powodu poparcia dla Nawalnego. Związek nie wyklucza, że zwróci się do prokuratury i przygotuje pozwy w imieniu pracowników lub jeden pozew zbiorowy.

Władze metra nie skomentowały doniesień o zwolnieniach, które – według pracowników – mają bezpośredni związek z opublikowaniem w kwietniu bazy danych osób planujących udział w demonstracjach w obronie uwięzionego Nawalnego. Część zwolnionych osób twierdzi, że ich zwierzchnicy mówili im o usunięciu z pracy z powodu braku szacunku dla władz.

Skradziona baza danych

Wcześniej niezależna telewizja Dożd informowała o ponad 30 pracownikach metra, których nazwiska znajdowały się w skradzionej bazie danych i którzy stracili pracę. Ludzie ci mówili mediom, że pracodawcy proponowali im napisanie podania o zwolnienie za porozumieniem stron, bez wypłacenia dodatków do pensji. W razie odmowy zwierzchnicy grozili zwolnieniem z powodu naruszenia dyscypliny. W kwietniu br. hakerzy opublikowali bazę adresów mailowych osób, które chciały brać udział w protestach w obronie Nawalnego. Ujawnili ponad 259 tysięcy adresów mailowych i zapowiadali, że opublikują dane osobowe ich właściciel.

wydarzenia.interia.pl