policja

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Mazowieccy policjanci zatrzymali w okolicach Pułtuska mężczyznę, który prowadził pod wpływem alkoholu.
  • Okazało się, że jest to wysoki rangą oficer Komendy Stołecznej Policji.
  • Policjant został zawieszony w czynnościach na trzy miesiące. Grozi mu odpowiedzialność karna.
  • Zobacz także: USA: Barack Obama planuje wielką imprezę urodzinową. Co z COVIDem?

Wysoki rangą oficer Komendy Stołecznej Policji został zatrzymany za jazdę pod wpływem alkoholu. Mężczyzna miał 2,5 promila alkoholu w organizmie.

W czwartek wieczorem około godz. 20 policja otrzymała informację z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Drogą między Różanem a Pułtuskiem w kierunku Warszawy jechał mężczyzna kierujący Oplem Astrą, którego tor jazdy mógł wskazywać na to, że kierowca znajduje się pod wpływem alkoholu. 

Pijany policjant zatrzymany

Mazowieccy policjanci zatrzymali w okolicach Pułtuska 46-letniego mężczyznę, który prowadził samochód będąc kompletnie pijanym. Miał 2,5 promila alkoholu w organizmie. Okazało się, że kierowca jest wysokim rangą oficerem Komendy Stołecznej Policji. Zatrzymany to podinspektor z Wydziału Technik Operacyjnych.

Podkom. Aleksandra Calik z Komendy Wojewódzkiej Policji zs. w Radomiu poinformowała, że mężczyźnie pobrano próbki krwi do badań oraz zabrano prawo jazdy. Policjant usłyszał już zarzut prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu. Grozi mu odpowiedzialność karna.

– Funkcjonariusz został zawieszony w czynnościach na trzy miesiące. Natomiast konsekwencje służbowe będzie wyciągał komendant stołeczny

– poinformowała Calik.

zyciestolicy.com.pl, wiadomosci.onet.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Biurokratyczne perypetie

Ostatnio w mediach wypłynął temat rodzącej się branży firm oferujących pomoc niepełnosprawnym oraz ich opiekunom, którym przysługuje świadczony przez państwo zasiłek pielęgnacyjny. Jest to dodatkowe świadczenie na opiekę nad osobą niepełnosprawną bądź starszą i należy się osobom niepełnosprawnym, a także każdej osobie powyżej 75. roku życia. Świadczenie wynosi obecnie 215,84 zł miesięcznie. Aby je uzyskać, należy złożyć odpowiedni wniosek. Jak? Wystarczy przejść się do urzędu gminy lub miasta właściwego dla miejsca zamieszkania wnioskodawcy. Co istotne, w niektórych gminach obsługą wniosków zajmują się również ośrodki pomocy społecznej.

Zobacz także: Litwa zawraca nielegalnych migrantów z Białorusi. “Wszelkimi legalnymi sposobami”

W teorii wszystko brzmi wspaniale, ale niestety realia polskich urzędów niekiedy przerastają, a zwłaszcza ludzi schorowanych, biednych i niemających zaufania do własnego państwa. Temat biznesu rodzącego się na ludzkiej krzywdzie i niemocy państwowej biurokracji poruszył w swoim artykule „Jak zarobić na niepełnosprawnych? Załatw im świadczenie pielęgnacyjne” dziennikarz Robert Wyrostkiewicz:

„Już sama procedura, formularze, zawiłości powodują, że ludzie prości, biedni, zagubieni, szukają najłatwiejszej ścieżki, by zdobyć to, co im się należy i w ten sposób przebić urzędniczy mur. Wtedy na ich drodze pojawia się np. kancelaria, firma, specjaliści od tego tematu” – pisze w felietonie opublikowanym na DoRzeczy.

Podmioty, o których mowa, występują w roli „pełnomocników” pomagających schorowanym osobom i ich opiekunom w sprawach urzędowych. Wysłannicy firm mają wyszukiwać klientów pod MOPS-ami, Powiatowymi Centrami Pomocy Rodzinie, a nawet pod kościołami, gdzie nietrudno o osoby w ciężkiej sytuacji życiowej.

Na czym polega biznes?

Firma występująca w roli pełnomocnika podpisuje z klientem „umowę dochodzenia roszczeń”, w ramach której potencjalny świadczeniobiorca lub też jego opiekun zobowiązani są do udzielenia pełnomocnictwa do odbioru uzyskanego przez pełnomocnika świadczenia na wskazany rachunek bankowy. Klient oświadcza również na piśmie, że w dzień zawarcia umowy nie powierzył żadnemu innemu, konkurencyjnemu podmiotowi podejmowania jakichkolwiek działań objętych przedmiotem umowy. Ponadto deklaruje, że firma, z której usług korzysta, zobowiązuje się do dokonania wszelkich czynności przewidzianych prawem w celu uzyskania świadczeń od jednostek samorządu terytorialnego odpowiedzialnych za wypłatę świadczenia pielęgnacyjnego. To daje pełnomocnikowi pełną legitymację do zgłoszenia się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego o wyrównanie za czas od momentu zgłoszenia wniosku o przyznanie świadczenia.

„To dobry i łatwy biznes. Łatwy, ponieważ chodzi o uzyskanie pieniędzy od państwa (a nie banku czy osoby prywatnej). Wystarczy spełnić skomplikowane procedury, jednak te są podobne dla większości przypadków prezentowanych przez zagubionych w systemie klientów: opiekunów osób niepełnosprawnych czy starszych, wymagających opieki, czyli ludzi, którym po prostu należy się świadczenie pielęgnacyjne. Kwota jest ściśle sprecyzowana, a więc zysk jest łatwy do oszacowania. Co najważniejsze, rynek jest duży. Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie osoby niepełnosprawne, w tym również w podeszłym wieku, wymagające opieki osoby trzeciej (statystyki mówią o trzech milionach świadczeniobiorców)” – czytamy w tekście.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kwota wynosi trzykrotność uzyskanego świadczenia pielęgnacyjnego (1971 złotych), czyli 5.913.00 zł brutto. Z wynagrodzenia 5913 złotych około 2 tysiące złotych ma być przekazywane do struktur sprzedażowych, a blisko 4 tysiące pozostawać w firmie. Rozliczenie jest uzależnione od wysokości pobieranego dotychczas zasiłku pielęgnacyjnego. Przedstawiciel firmy zyskuje na jednej umowie od 1000 do 1200 złotych. Menedżerowie z kolei zarabiają około 400-500 złotych. Największe firmy na rynku chwalą się tysiącami zadowolonych klientów… To pokazuje skalę tego biznesu.

Niby legalnie, ale…

Ale niesmak pozostaje. Trudno ukryć, że za pięknymi hasłami i dobroczynną otoczką kryją się konkretne cele biznesowe. W końcu jest o co walczyć – rynek wydaje się naprawdę chłonny, klientów nie brakuje, a media (przynajmniej na razie) szczególnie nie uprzykrzają życia. Jak zauważa Wyrostkiewicz, tak naprawdę problemem nie są oferty tych firm same w sobie, a patologiczna rzeczywistość polskiej biurokracji, która wytworzyła dla nich podatny grunt:

„Felieton ten nie jest zarzutem do kancelarii czy firm. Te działają zgodnie z prawem, chociaż osobiście uważam, że bezduszność takiej oferty jest niebotyczna. To zarzut do państwa, gdzie świadczenia pielęgnacyjne są obwarowane murem przepisów niezrozumiałych, formularzy trudnych, urzędników nieprzyjaznych, a w dobie covida wręcz zabarykadowanych. To także seria absurdów w tle świadczeń” – precyzuje swoje stanowisko Wyrostkiewicz.

Jak Państwo myślą – czy działalność tego typu firm, pomijając aspekty prawne, można uznać w ogóle za etyczną?

dorzeczy.pl

Obóz dla imigrantów na poligonie w Rudnikach, Litwa

Obóz dla imigrantów na poligonie w Rudnikach, Litwa / Fot. PAP/EPA/Toms Kalnins. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Litewskie MSW chce, aby funkcjonariusze zaczęli zawracać nielegalnych migrantów na Białoruś.
  • Litewskie służby graniczne mieli w ciągu nocy zawrócić kilka grup imigrantów.
  • Wiceminister spraw wewnętrznych: Litwa nie może więcej przyjmować stale rosnącego potoku uchodźców, oprócz tego nielegalne przekroczenie granicy to działanie bezprawne.
  • Zobacz także: Czwarte samobójstwo policjanta po zamieszkach na Kapitolu

Litewska służba graniczna, po dwóch miesiącach kryzysu migracyjnego, zawraca nielegalnych migrantów na Białoruś. – Mogą wszelkimi legalnymi sposobami zawrócić migrantów i pokazać im w którą stronę iść – zaznaczył litewski wiceminister spraw wewnętrznych.

Szefowa litewskiego MSW 2 sierpnia wieczorem podpisała rozporządzenie pozwalające funkcjonariuszom zawracać migrantów, którzy usiłują w miejscach zakazanych przedostać się z Białorusi na Litwę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Litewscy funkcjonariusze mieli w ciągu nocy zawrócić kilka grup imigrantów, korzystając ze wsparcia żandarmerii i psów tropiących. Informację taką podał szef Służby Ochrony Granicy Państwowej Litwy Rokas Pukinskas.

Potwierdził ją wiceminister spraw wewnętrznych Arnoldas Abramavičius.

– Litwa nie może więcej przyjmować stale rosnącego potoku uchodźców, oprócz tego nielegalne przekroczenie granicy to działanie bezprawne

– słowa wiceministra zacytował portal Delfi.

Jak dodał Abramavičius pogranicznicy „mogą wszelkimi legalnymi sposobami zawrócić migrantów i pokazać im w którą stronę iść.” Ostrzegł też, że funkcjonariusze mogą użyć siły „co zależy od okoliczności, od nastroju migrantów”.

Wzrost liczby migrantów

Minionej doby na litewsko-białoruskiej granicy zatrzymano 185 migrantów, tym samym ich liczba na Litwie wzrosła do 4026. W całym 2020 roku zatrzymano jedynie 81 migrantów.

Migranci to głównie obywatele Iraku. Przybywają oni na Białoruś legalnie, a następnie przekraczają już nielegalnie granicę z Litwą, by dostać się do Unii Europejskiej. Litewscy politycy oskarżają Białoruś, że dzieje się to przy biernej postawie jej służb bezpieczeństwa lub wręcz przy ich pomocy.

W poniedziałek w miasteczku namiotowym zbudowanym dla migrantów na poligonie wojskowym w Puszczy Rudnickiej wybuchły zamieszki. Migranci domagali się wolności i poprawy warunków życia. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i armatek wodnych.

kresy.pl, pulshr.pl

Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki / fot. You Tube / polsatnews.pl

  • „Polski Ład” zapewnia ulgi podatkowe, które zwalniają z połowy podatku dochodowego na czas 4 lat osobę, która przeniesie do Polski swoją rezydencję podatkową.
  • Ulgi podatkowe mogą być zachętą dla imigrantów, gdyż zapłacą oni o połowę mniejszy podatek dochodowy od obywateli RP.
  • Ustęp poświęcony ocenie następstw „ulgi na powrót” wskazuje, że ok. 2/3 z cudzoziemców w kraju spełnia kryteria uzyskania odliczenia od podatku dochodowego.
  • Zobacz także: Sondaż United Surveys. Wzrost poparcia Koalicji Obywatelskiej. Co się dzieje z Konfederacją?

Rząd zapowiedział ulgi podatkowe dla Polaków, którzy po latach emigracji wrócą do kraju. Rzecz w tym, że z ulgi korzystać będą mogli również imigranci, którzy po przeniesieniu rezydencji podatkowej do Polski będą przez cztery lata cieszyć się niższymi podatkami niż Polacy.

Program PiS „Polski Ład”, który ma pomóc wyjść Polsce z kryzysu wywołanego pandemią, wprowadza szeroką reformę systemu opodatkowania. Zjednoczona Prawica zapewnia, że beneficjentem zmian będą polskie firmy. Polscy pracownicy mogą jednak na propozycji rządowej stracić.

Wśród wprowadzanych przez rząd zmian podatkowych znalazła się tzw. „Ulga na powrót”. Ulgi podatkowe mają być zachętą dla Polaków, którzy mieszkają za granicą, do rozważenia powrotu do Polski. Zwalniają one z połowy podatku dochodowego na czas 4 lat osobę, która przeniesie do Polski swoją rezydencję podatkową. Warunkiem uzyskania ulgi podatkowej jest zamieszkiwanie przez minimum trzy lata za granicą.

Ulgi podatkowe dla imigrantów

W propozycji ustawy podatkowej, sporządzonej 26 lipca 2021 roku nie uzależniono odliczenia od podatku od kryterium polskiego obywatelstwa czy pochodzenia. W praktyce oznacza to, że zamiast Polaków powracających do kraju, ustawa może faworyzować ukraińskich imigrantów i innych cudzoziemców. Ulgi podatkowe spowodują, że zapłacą oni o połowę mniejszy podatek dochodowy od obywateli Rzeczypospolitej. OSR projektu, dokument opisujący przewidywane skutki wprowadzenia go w życie, zdaje się potwierdzać takie przewidywania.

Nazwy „ulgi na powrót” używa się w nim zamiennie z określeniem „ulgi w podatku dochodowym dla podatników osiedlających się w Polsce”. Co więcej, ustęp poświęcony ocenie następstw „ulgi na powrót” wypełniony jest danymi o migrantach w Polsce i ocenia wstępnie, że ok. 2/3 z cudzoziemców w kraju spełnia kryteria uzyskania odliczenia od podatku dochodowego.

pch24.pl

Blok mieszkalny

Blok mieszkalny / Fot. Canva

  • Przedsiębiorcom nie przypadły do gustu propozycje zawarte w programie Polski Ład, który hucznie promują politycy Prawa i Sprawiedliwości.
  • Konfederacja Lewiatan ostrzega, że propozycje nałożenia 8,5 procentowego oraz 12,5 procentowego podatku dla wynajmujących mieszkania odbije się na tym rynku.
  • Eksperci alarmują, że wraz z tym podatkiem wzrośnie również procent składki zdrowotnej, którą będą musieli odprowadzać przedsiębiorcy.
  • Zobacz także: Rząd ograniczy pomysłowość supermarketów ws. zakazu handlu w niedzielę

Wdrażany przez rząd Mateusza Morawieckiego Polski Ład, stanowiący element unijnego Programu Odbudowy napotyka na coraz liczniejsze przeszkody oraz spotyka się z narastającą krytyką przedsiębiorców. Konfederacja Lewiatan zauważyła, że wynajmujący mieszkania mogą stracić na zmianach podatkowych. Może to dotknąć nawet pół miliona osób.

Wynajmujący będą musieli zapłacić podatek, nawet jeżeli będą ponosić straty

– ostrzega stowarzyszenie przedsiębiorców.

Osoby, które prowadzą działalność gospodarczą polegająca na wynajmowaniu mieszkań, stracą prawo do amortyzowania nieruchomości. Do tej pory przychody z takiego wynajmu były rozliczane na zasadach ogólnych. Trzeba było zapłacić podatek od zysku, czyli różnicy między przychodami z wynajmu, a kosztami takimi jak remont, spłacany kredyt i czynsz. 

Polski Ład zakłada, że podatek trzeba będzie płacić ryczałtem od przychodów uzyskanych z wynajmu. Według nowych zasad państwowa danina będzie wynosić 8,5 procent dla przychodu do stu tysięcy złotych oraz 12,5 procent dla kwoty wyższej od poprzedniego progu.

Ryczałtowcy ewidencyjni po wprowadzeniu Polskiego Ładu zapłacą więcej niż obecnie, ponieważ program nie zakłada opłacalności dla osób rozliczających się z fiskusem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wyższa składka zdrowotna?

W rządowym projekcie znajduje się zapowiedź obniżenia stawek opodatkowania. Według ekspertów, proponowana przez rząd obniżka jest pozorna, bo rząd jedną ręką obniża stawki, a drugą podnosi wysokość składki zdrowotnej. Nowa wysokości składki wyniesie jedną trzecią stawki ryczałtu, czyli np. przedsiębiorca opodatkowany 12 procentowym ryczałtem zapłaci jeszcze składkę w wysokości czterech procent przychodu. 

Można powiedzieć, że przedsiębiorcy rozliczający się ryczałtem ewidencjonowanym będą mieli stawkę o 1/3 podniesioną

– wyjaśnił Piotr Juszczyn z firmy InPost.

Obniżki z 17 do 14 procent przewidziano dla branży budowlanej, zawodów medycznych i technicznych. Dla IT stawka ma spaść z 15 do 12 procent.

rmf24.pl

Satyra obrazkowa

Satyra obrazkowa / rysunek Jan Bodakowski

Widać, że socjaliści lubią korzystać ze wzorców swoich towarzyszy. Znany działacz socjalistyczny Adolf Hitler wykorzystał podpalenie Reichstagu do rozprawy ze swoimi przeciwnikami politycznymi.

Pożar gmachu parlamentu Rzeszy Niemieckiej ten miał miejsce w nocy z 27 na 28 lutego 1933 roku. Budynek prawdopodobnie został podpalony. O podpalenie oskarżono komunistę, według nazistów miał być to sygnał do rewolucji komunistycznej w Niemczech – współcześnie skazanego i zabitego skazanego niemieckie sądownictwo uniewinniło.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Naziści pożar Reichstagu wykorzystali do pełnego przejęcia władzy w Niemczech, przekształcenia demokracji parlamentarnej w monopartyjne państwo totalitarne. Pod wpływem histerii związanej z pożarem
Prezydent Rzeszy Paul von Hindenburg wydał Reichstagsbrandverordnung – dekretu „O ochronie narodu i państwa” (niem. Verordnung zum Schutz von Volk und Staat), który, jak można przeczytać w Wikipedii „na tydzień przed przedterminowymi wyborami do Reichstagu zawieszał »czasowo« podstawowe prawa obywatelskie zawarte w konstytucji Republiki Weimarskiej z 1919 […], sankcjonując prawnie prześladowanie opozycji politycznej NSDAP przez policję pruską (podporządkowaną Hermannowi Göringowi jako komisarycznemu ministrowi spraw wewnętrznych Prus) i SA, której oddziałom Göring nadał uprzednio jako tzw. policji pomocniczej […] pełne uprawnienia policyjne co do stosowania środków przymusu [. Dekret zawieszał m.in. tajemnicę korespondencji, wolność zgromadzeń, nietykalność osobistą obywateli i ich mieszkań, dopuszczał tzw. areszt prewencyjny, czyli internowanie bez nakazu sądowego przez policję (i policję pomocniczą) i wolność publikacji. Co najważniejsze – zawieszał również możliwość sądowej kontroli decyzji administracyjnych podjętych w jego trybie (brak możliwości odwołania się do sądu). Rozstrzygające było również powierzenie wykonania dekretu ministrowi spraw wewnętrznych, a nie ministrowi wojny Rzeszy (tzn. policyjny stan wyjątkowy, a nie stan wojenny pod władzą i kontrolą Reichswehry)”. Stan wyjątkowy NSDAP przedłużało do 1945 roku.


Jan Bodakowski

Satyra obrazkowa
Satyra obrazkowa
Gavin (Lauriel) Hubbard

Gavin (Lauriel) Hubbard / Fot. You Tube/ CBS This Morning

Usilne narzucanie tolerancji

Laurel Hubbard to 43-letni sztangista, który jako reprezentant Nowej Zelandii, wziął udział w Igrzyskach Olimpijskich. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że mężczyzna podaje się za kobietę i sam rywalizował z kobietami.

Głosy oburzenia dochodzą głównie ze strony sportowców, którzy czują się oszukiwani z powodu nierównego traktowania ze strony organizatorów.

Trudno rywalizować, gdy nie ma się pewności, że warunki są identyczne dla wszystkich. Z jednej strony znakomicie, że takie osoby mogą brać udział w zawodach, ale z drugiej musimy zapewnić wszystkim równe warunki. Gdybym ja startowała z nią, nie czułabym, że wszystko jest w porządku.

– powiedziała Deborah Acason z Australii

Jedna z polskich sztangistek, chcąca zachować anonimowość, stwierdziła, że rywalizacja kobiety z mężczyzną podającym się za kobietę jest niesprawiedliwa, nie tylko ze względu na różny poziom testosteronu. – Poziom testosteronu to tylko jeden z czynników, który ma wpływ na wynik sportowy, istotny, ale nie jedyny. Budowa anatomiczna, praca układu nerwowego, sama pamięć mięśniowa i inne cechy, które od urodzenia nabywa mężczyzna, zawsze będą przewyższać fizyczne możliwości kobiety – powiedziała.

Co na to normy olimpijskie?

Według obowiązującej normy olimpijskiej, mężczyzna – chcący rywalizować z kobietami – musi “funkcjonować” jako kobieta co najmniej cztery lata, a także przez rok wykazywać poziom testosteronu niższy niż 10 nanomoli na litr krwi. Jednakowoż zasady zostały poluzowane w 2015 roku, ponieważ wcześniej okres kuracji wynosił dwa lata. Obowiązkowym była również operacyjna zmiana płci, co dzisiaj nie jest już wymagane.

Jeśli mężczyzna ogłasza zmianę płci i chce startować w zawodach z kobietami, to dla mnie jest oszustem. O jakim fair play my mówimy? Ja w oficjalnych rezultatach mam zapisane siódme miejsce. Środowisko gratulowało mi szóstego. Sportowe tabele są tabelami. Według nich jestem siódma i powiesz szczerze: czuję się z tym źle.

powiedziała, przed kilku laty, reprezentantka Polski Aleksandra Mierzejewska

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, marsz.info, tvp.info

Szturm na Kapitol

Szturm na Kapitol, USA / Fot. PAP/EPA/ MICHAEL REYNOLDS. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Nie żyje kolejny oficer waszyngtońskiej policji, który 6 stycznia brał udział w akcji zabezpieczania zamieszek na Kapitolu. Mężczyzna 10 lipca popełnił samobójstwo. Jest to czwarty policjant, który targnął się na swoje życie po zamieszkach na Kapitolu.

Atak na Kapitolu miały miejsce 6 stycznia tego roku. Wówczas zwolennicy ustępującego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa w proteście przeciwko wynikom wyborów prezydenckich, wtargnęli do Kapitolu USA.

Czwarte samobójstwo policjanta po zamieszkach na Kapitolu

Departament Policji Miejskiej w Waszyngtonie przekazał, że w dniu zamieszek oficer Kyle DeFreytag pomagał w pilnowaniu porządku publicznego w trakcie godziny policyjnej, którą wprowadzono po szturmie na Kapitol.

Wiadomość o śmierci policjanta przekazał we wtorek serwis gazety „New York Post”. Informacja teraz dotarła do amerykańskich mediów, mimo że oficer popełnił samobójstwo 10 lipca. Jest to czwarty funkcjonariusz, który targnął się na swoje życie po tym, jak brał udział w akcji obrony Kapitolu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Pogrzeb oficera odbył się w miniony weekend. Rodzina funkcjonariusza nie powiedziała, że przyczyną jego śmierci były zamieszki.

W wyniku zamieszek śmierć poniosło pięć osób

W poniedziałek potwierdzono również, że nie żyje funkcjonariusz Gunther Hashida, członek zespołu reagowania kryzysowego w wydziale operacji specjalnych departamentu. Oficer został znaleziony martwy w swoim domu w zeszłym tygodniu. 

– Bohater, który ryzykował życiem, by ocalić nasz Kapitol, społeczność Kongresu i naszą Demokrację

– napisała w oświadczeniu przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi.

Zamieszki na doprowadziły do śmierci pięciu osób, w tym oficera policji Kapitolu USA Briana Sicknicka. Trzy dni po zamieszkach inny oficer policji Kapitolu, Howard Liebengood, popełnił samobójstwo. Policjant Jeffrey Smith zastrzelił się 15 stycznia, dzień po tym, jak kazano mu wrócić do pracy.

Wdowa po Smithie, w wywiadzie dla „The Washington Post”, którego udzieliła w lutym, przyznała, że jeden z uczestników zamieszek uderzył jej męża kijem w głowę. To spowodowało u niego ciągły ból przed śmiercią.

W związku z atakiem dokonano ponad 500 aresztowań, a FBI poinformowała, że szuka setek dodatkowych podejrzanych.

wydarzenia.interia.pl

Szczepionki na koronawirusa.

Szczepionki na koronawirusa. / Fot. Pixabay

Najnowsze badania z Japonii wykazują, że Lambda jest dużo bardziej odporny na szczepionki niż inne warianty koronawirusa. Naukowiec  z Uniwersytetu Tokijskiego uważa, że „Lambda może być potencjalnym zagrożeniem dla ludzi”.

Japońscy naukowcy stwierdzili, że wariant Lambda koronawirusa, po raz pierwszy wykryty w Peru, a obecnie rozprzestrzeniający się w Ameryce Południowej, jest wysoce zakaźny i dużo bardziej odporny na szczepionki niż oryginalna wersja wirusa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

W artykule, opublikowanym przed recenzją na bioRxiv, badacze ostrzegają, że skoro wariant Lambda został oznaczony przez Światową Organizację Zdrowia jako „wariant zainteresowania”, a nie jako „wariant niepokojący”, ludzie mogą nie zdawać sobie sprawy, że stanowi on poważne zagrożenie.

Lambda bardziej odporny na szczepionki i wysoce zakaźny

W badaniach laboratoryjnych naukowcy odkryli, że trzy mutacje w białku S (ang. spike; białku kolca) wirusa Lambda, znane jako RSYLTPGD246-253N, 260 L452Q i F490S, pomagają mu oprzeć się neutralizacji przez przeciwciała wywołane szczepionką. Według badaczy dwie dodatkowe mutacje, T76I i L452Q, przyczyniają się do tego, że Lambda jest wysoce zakaźna.

Nie wiadomo jeszcze, czy Lambda jest bardziej niebezpieczna od Delty. Starszy pracownik naukowy Kei Sato z Uniwersytetu Tokijskiego uważa, że „Lambda może być potencjalnym zagrożeniem dla ludzi”.

Wariant Lambda, znany wcześniej jako C.37, został wykryty w Peru w grudniu ub.r. i rozprzestrzenił się do 29 krajów, w tym do siedmiu krajów Ameryki Południowej, oraz do Australii.

forsal.pl

Kontener firmy C. Hartwig Gdynia.

Kontener firmy C. Hartwig Gdynia. / Fot. Facebook/c.hartwiggdynia

  • Niemiecka grupa Rhenus przejmuje polską firmę C. Hartwig Gdynia.
  • Niemiecka firma chce w ten sposób zwiększyć swoje wpływy w tej części Europy.
  • Serwis Polskiej Agencji Prasowej informuje, że niemiecka grupa ma spłacić zadłużenie C. Hartwig wynoszące do 22 milionów.
  • Zobacz także: Szef Domu Białoruskiego na Ukrainie powieszony w parku

Niemiecka grupa Rhenus planuje przejąć polską firmę C. Hartwig Gdynia. Spółka OT Logistics zawarła warunkową umowę sprzedaży 87,94 proc. akcji.

Niemiecka grupa Rhenus ma przejąć 87,94 proc. udziałów w C.Hartwig Gdynia. W ten sposób grupa chce wzmocnić swoją pozycję na rynku oceanicznym i lotniczym oraz w samej Europie Wschodniej.

Istniejąca już sieć lokalizacji grupy w Polsce poszerzy się o 9 obiektów w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu, Gdańsku, Szczecinie, Katowicach, Krotoszynie oraz za granicą – w Nowym Jorku, Felixstowe oraz Hamburgu.

Jednocześnie OTL sprzedaje na rzecz polskiej firmy C.Hartwig Gdynia prawa do nieruchomości zabudowanych i niezabudowanych położonych przy ul. Handlowej i ul. Hutniczej w Gdyni, wykorzystywanych przez spółkę w prowadzonej działalności operacyjnej.

– C. Hartwig umożliwia nam nie tylko znaczące wzbogacenie istniejącej sieci, ale także otwarcie nowych rynków dzięki nowym lokalizacjom. Szczególnie w obszarze frachtu oceanicznego spodziewamy się znacznego wzmocnienia naszych przewozów

– podkreśla Tobias Bartz, członek zarządu Rhenusa.

Niemiecka grupa ma spłacić zadłużenie polskiej firmy

Serwis ekonomiczny Polskiej Agencji Prasowej podaje, że niemiecka grupa ma spłacić zadłużenie kredytowe C. Hartwig wynoszące do 22 milionów. W tym celu udzielona mu zostanie pożyczka.

Wstępna umowa warunkowa pomiędzy zachodnim operatorem logistycznym a OT Logistic, do którego należą akcje firmy, została już zawarta. By transakcja mogła być zrealizowana, koniecznie jest jej zatwierdzenie przez zarząd OTL Group, uzyskanie zgody urzędu antymonopolowego i przeprowadzenie pewnych działań strukturalnych. 

– Po spełnieniu tych warunków przejęcie ma zostać zakończone w październiku 2021 roku

– dodaje w komunikacie Rhenus.

C.Hartwig Gdynia jest wiodącym spedytorem działającym na rynku krajowym i międzynarodowym. Zajmuje pozycję lidera na polskim rynku w zakresie transportu, spedycji i logistyki.

trans.info, biznes.trojmiasto.pl