Leszek Miller

Leszek Miller / fot. youtube/Janusz Jaskółka

  • Europoseł Leszek Miller opublikował fragment wywiadu tygodnika “Newsweek” poświęcony tzw. aferze Rywina.
  • W tekście prof. Tomasz Nałęcz wskazywał Włodzimierza Czarzastego jako jednego z autorów operacji.
  • Były premier po raz kolejny uderza w swojego konkurenta po lewej stronie układu politycznego.
  • Zobacz także: Polski film nominowany do Oscarów. Film “IO” zbiera pozytywne recenzje

O tym, że były premier nie pała sympatią do obecnego lidera Lewicy wiadomo nie od dziś. W ostatnich latach Leszek Miller nazwał Włodzimierza Czarzastego m.in. opryszkiem politycznym i stwierdził, że jego idolem jest Jarosław Kaczyński.

Czytaj więcej: Skandaliczna wypowiedź Sikorskiego. Rosjanie niezwykle zachwyceni

Miller przypomina o aferze Rywina

Teraz polityk, który dostał się do Parlamentu Europejskiego z ramienia Koalicji Europejskiej, zacytował fragment wywiadu z prof. Tomaszem Nałęczem, który został opublikowany na łamach “Newsweeka” i jest poświęcony tzw. aferze Rywina.

Redaktor pytał się prof. Nałęcza o to kto był szefem tej całej operacji, która została ujawniona w aferze Rywina. Gość wywiadu podszedł jednak do sprawy bardzo delikatnie.

Zwrócił jednak uwagę, że bardzo ważnym dowodem w tej sprawie jest dysk z komputera wiceminister kultury Aleksandry Jakubowskiej.

To było otwarcie puszki Pandory. Z odtworzonego dysku komputera Jakubowskiej wynika jednoznacznie, że mózgiem operacji był Włodzimierz Czarzasty

– wyjaśnił prof. Tomasz Nałęcz.

Ten fragment wywiadu został opublikowany w mediach społecznościowych Leszka Millera.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, twitter.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Parlament Europejski zamierza wprowadzić nowe regulacje odnośnie funkcjonowania gospodarki leśnej.
  • Leśnictwo ma zostać przeniesione z kompetencji krajowych na poziom kompetencji dzielonych.
  • Komisja Europejska w pakiecie Fit for 55 już zapowiedziała ograniczenie działalności gospodarczej w lasach.
  • Zobacz także: Bruksela nie wypłaca funduszy za pomoc Ukrainie. Polska nadal czeka

Po wejściu do Unii Europejskiej rolnicy i rybacy muszą być przygotowani niekiedy na kontrowersyjne pomysły unijnych komisarzy. Urzędnicy z Brukseli decydują, kiedy w Bałtyku może być łowiony dorsz albo jakie nawozy mogą stosować rolnicy. Teraz unijni biurokraci chcą decydować o tym, jak ma wyglądać gospodarka leśna.

W komisji Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności Parlamentu Europejskiego we wtorek ma być głosowany projekt opinii w sprawie zmiany traktatów, która ma przenieść leśnictwo z tzw. kompetencji krajowych do tzw. kompetencji dzielonych. Leśnictwo będzie dołączone do rolnictwa i rybołówstwa. To poważne zagrożenie dla polskich lasów i całej gospodarki leśnej.

Czytaj więcej: Zdecydowana decyzja ministra Budy. TVN stracił ważny status

Zielony Ład zagraża polskiemu środowisku

Wiele na to wskazuje, że inspirowani działaniami pseudoekologów unijni urzędnicy będą mieli o wiele więcej możliwości podejmowania ideologicznych decyzji. Konsekwencje takich postanowień już ponosi Puszcza Białowieska, która niszczeje wskutek zatrzymania przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, na wniosek Komisji Europejskiej, procesu walki z kornikiem drukarzem.

Komisja Europejska w pakiecie Fit for 55 już zapowiedziała ograniczenie działalności gospodarczej w lasach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Po fali molestowania Polek Bolt zwiększa bezpieczeństwo

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Gazeta Wyborcza dotarła do dziewczyny, która latem padła ofiarą 29-letniego Gruzina Szoty G
  • W trakcie przewozu, obcokrajowiec zadawał pasażerce pytania natury intymnej.
  • Ponadto w pewnym momencie zatrzymał auto i przesiadł się na tył napastując dziewczynę.
  • Sąd i prokuratura orzekły, że nie doszło do czynności seksualnej.
  • Mężczyzna został skazany na dwa lata prac społecznych, dostał zakaz zbliżania się do ofiary.
  • Zobacz także: Polski film nominowany do Oscarów. Film “IO” zbiera pozytywne recenzje

Gazeta Wyborcza dotarła do dziewczyny, która latem padła ofiarą 29-letniego Gruzina Szoty G. Kierowca Bolta zaczął zadawać pasażerce intymne pytania.

Dziewczyna wysłała wiadomość koleżance, w której napisała, że “ziomek z Gruzji ją podrywa…, Mówi, że śliczna jestem”. W pewnym momencie kierowca zatrzymał auto i przesiadł się na tylne siedzenie. Drzwi od auta zostały zablokowane. Sytuacja powtórzyła się przy kolejnym postoju. Dziewczyna powiadomiła koleżankę, która zadzwoniła na policję

– podaje Gazeta Wyborcza.

Dotykał ją po włosach, przekładał je za ucho. Powiedziała, że się boi. – Co ty? Mnie się boisz?

– czytamy dalej w artykule.

Zachowanie Gruzina w pewnym momencie diametralnie się zmieniło. Kazał jej w sposób wulgarny uciekać i odjechał. Dziewczyna złożyła zawiadomienie na policję.

Policja chciała postawić Gruzinowi zarzut molestowania. Inne zdanie miała poznańska prokuratura. W tekście GW wskazano, że choć Gruzin zablokował dziewczynie drzwi, to zdaniem prokuratury nie dopuścił się innej czynności seksualnej, lecz naruszenia nietykalności cielesnej, za co grozi grzywna albo prace społeczne.

Pod koniec listopada Gruzin usłyszał zarzut. Nie przyznał się do winy. Twierdził, że został sprowokowany.

Według niego to pokrzywdzona była zainteresowana jego osobą i zachowywała się w sposób prowokacyjny, wskazujący na chęć nawiązania kontaktu intymnego

– oświadczył rzecznik poznańskiej prokuratury Łukasz Wawrzyniak.

Dodał, że dziewczyna pozwoliła Gruzinowi wziąć od niej telefon i tak zaobserwował ją w mediach społecznościowych, w związku z czym zastanawiała się, czy ktoś uwierzy w jej wersję. “Co z tobą nie tak? Co zrobiłem źle? Chciałaś się całować. Nie zrobiłem nic złego. Nie dotknąłem cię. Jesteś szalona?” – po napaści wysłał jej wiadomość o takiej treści. Poszkodowana uważa, że zrobił to żeby się zabezpieczyć.

W poniedziałek sąd wydał wyrok nakazowy bez przeprowadzenia rozprawy. Nie zmienił też kwalifikacji prawnej czynu, przyznając rację prokuraturze. Szota G. został skazany na dwa lata prac społecznych, dostał zakaz zbliżania się do ofiary. Ma dodatkowo zapłacić 10 tys. zł w ramach zadośćuczynienia.

Czytaj więcej: Konferencja z udziałem nowego trenera polskiej kadry. Santos: “Od dzisiaj jestem Polakiem, jestem jednym z was”

Ziobro reaguje na skandaliczną decyzję sądu i prokuratury

We wtorek rano wiceminister Sebastian Kaleta, sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, poinformował, że minister Zbigniew Ziobro zlecił Prokuraturze Krajowej analizę akt sprawy i dokonania oceny pracy śledczych z Poznania.

Sprawy związane z bezpieczeństwem przejazdów zamawianych w popularnych aplikacjach od wielu miesięcy są w czołówce spraw w zainteresowaniu Prokuratury Krajowej

– napisał na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

kresy.pl, wyborcza.pl

Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg

Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg / Fot. PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg przestrzega, przed szykowaną przez Putina nową ofensywą na Ukrainie.
  • Podkreślił on, że jedyną drogą do trwałego pokoju jest uświadomienie Putinowi, że nie wygra na polu bitwy.
  • Stoltenberg podkreślił, że Ukraina musi odzyskać kontrolę nad wszystkimi terytoriami.
  • Zobacz także: Prof. Krysiak: Bez Polski odbudowa na Ukrainie nie nastąpi [NASZ WYWIAD]

Szef NATO Jens Stoltenberg poinformował, że prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin przygotowuje nową ofensywę w wojnie przeciwko Ukrainie. Ostrzega także przed próbami lekceważenia rosyjskiej armii.

Nie powinniśmy lekceważyć Rosji. Putin udowodnił, że jest gotów zapłacić wysoką cenę za tę niesprawiedliwą wojnę. Zmobilizował ponad 200 000 żołnierzy i otrzymuje nową broń od innych autorytarnych reżimów, takich jak Iran i Korea Północna. Ważne jest również to, że nie mamy sygnałów, że prezydent Putin zmienił swoje cele. Chce kontrolować Ukrainę i planuje nową ofensywę

– powiedział szef Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Sekretarz generalny Sojuszu podkreślił, że jedyną drogą do trwałego pokoju jest uświadomienie Putinowi, że nie wygra na polu bitwy.

Dlatego musimy zapewnić cięższe i nowocześniejsze systemy, aby armia ukraińska była w stanie wyprzeć siły rosyjskie nie tylko po to, by przetrwać, ale by wygrać, odbić ukraińskie terytorium i wygrać jako niepodległe i suwerenne państwo w Europie

– dodał Jens Stoltenberg.

Czytaj więcej: Skandaliczna wypowiedź Sikorskiego. Rosjanie niezwykle zachwyceni

Przygotowania do ofensywy

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w jednym ze swoich ostatnich przemówień wideo, że najbliższe sześć miesięcy będzie decydujące w konfrontacji z Rosją. Jednocześnie Ołeksij Arestowycz ostrzegł, że w styczniu i lutym Rosjanie będą aktywnie dążyć do przejęcia inicjatywy na polu walki.

Przekonanie, że Rosja przygotowuje dużą liczbę żołnierzy do ofensywy, podziela także Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Walerij Załużnyj. Jego zdaniem Rosjanie będą próbowali szturmować stolicę Ukrainy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Patryk Jaki

Patryk Jaki / Fot. You Tube/ Patryk Jaki

  • Obecnie w Unii Europejskiej obowiązuje zasada jednomyślności przy podejmowaniu najważniejszych decyzji.
  • Jak informuje europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki, tę zasadę zamierzają znieść Niemcy i Francuzi.
  • Oba kraje chcą przeforsować ideę głosowania w Radzie Unii Europejskiej większością kwalifikowaną.
  • Zobacz także: Bruksela nie wypłaca funduszy za pomoc Ukrainie. Polska nadal czeka

Obecnie w Unii Europejskiej obowiązuje zasada jednomyślności przy podejmowaniu najważniejszych decyzji. Rozwiązanie ma chronić interesy małych i średnich państw, ale czasem prowadzi do trudności w prowadzeniu działań. W maju ubiegłego roku przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała, że jeżeli UE ma działać szybciej, między innymi w kontekście rosyjskiej agresji zbrojnej na Ukrainę, to zasada jednomyślności nie ma sensu w kluczowych obszarach polityki unijnej.

W niedzielę rządy Francji i Niemiec miały wspólne posiedzenie, po którym wydały deklarację, że oba kraje są gotowe zrezygnować z dotychczasowego mechanizmu weta w sprawach polityki zagranicznej i unijnych finansów na rzecz głosowania większością kwalifikowaną.

W ten sposób państwa będą chciały przezwyciężyć impas w Radzie UE, jaki miały sprawiać władze Polski i Węgier. Francusko-niemiecka deklaracja zawiera zapis, że oba kraje są gotowe na długoterminowy projekt dotyczący zmiany unijnych traktatów.

Propozycja zakłada, że jeśli któreś z państw członkowskich sprzeciwi się jakiejś decyzji, to będzie musiało zbudować koalicję, znajdują jeszcze co najmniej trzy podobnie myślące kraje, aby przełamać tzw. kwalifikowaną większość

– podsumowuje portal “onet.pl”.

Czytaj więcej: Rosnąca liczba azylantów w UE. Wzrost o niemal 50%

Jaki: “Niemcy i Francja chcą zabrać Polsce prawo weta”

Europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki zamieścił wpis, w którym komentuje te doniesienia. Polityk nie ma wątpliwości, że plany Berlina i Paryża są szkodliwe dla państwa polskiego.

Niemcy i Francja chcą zabrać Polsce prawo weta ws.polityki zagranicznej.Rozumiecie? Niemcy i Francja (w ramach UE) mimo sprzeciwu Polski będą mogli prowadzić w jej imieniu politykę dyplomatyczną z Rosją

– stwierdził europoseł Patryk Jaki.

Polityk przekonuje, że Berlin i Paryż krok po kroku zabiera Polsce suwerenność.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, magnapolonia.pl

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński i premier Mateusz Morawiecki

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński i premier Mateusz Morawiecki / Fot. PAP/EPA/Sergey Dolzhenko. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jak wynika z ukraińskiego sondażu, aż 80% respondentów pozytywnie odnosi się do idei utworzenia sojuszu wojskowo-politycznego złożonego z Ukrainy, Polski i Litwy.
  • Wśród Ukraińców wzrosło również pragnienie przystąpienia do Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej.
  • 86% poparłoby inicjatywę przeprowadzenia w tej kwestii w referendum, 3% byłoby przeciw, a 8% nie oddałoby głosu.
  • Zobacz także: Partia sprzed lat wróci do wielkiej polityki? “Ja lubię sprawiać niespodzianki”

Na ciekawe wyniki badań socjologicznych dot. międzynarodowych sojuszy i wstąpienia Ukrainy do NATO zwróciła uwagę analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Maria Piechowska.

Badanie pokazuje, że aż 80% Ukraińców pozytywnie odnosi się do idei utworzenia sojuszu militarno-politycznego złożonego z Polski, Litwy i Ukrainy. Przeciwko opowiada się 6%, a 9% nie ma w tej sprawie zdania. Idea sojuszy wojskowo-politycznych z wymienionymi krajami europejskimi cieszy się dużym poparciem wśród wszystkich grup regionalnych, wiekowych i majątkowych.

Jeszcze więcej, bo aż 85% respondentów popiera pomysł stworzenia sojuszu wojskowo-politycznego złożonego z Ukrainy, Polski i Wielkiej Brytanii. 3% sprzeciwia się takiej inicjatywie, 7% jest obojętnych.

Czytaj więcej: Kubala: Sikorski może być uśpionym agentem rosyjskim [NASZ WYWIAD]

Ukraińcy chcą do NATO i UE

W badaniu zapytano także o poparcie dla wejścia Ukrainy do NATO. Okazuje się, że w ostatnich miesiącach ponownie wzrosło i jest najwyższe w historii badań: 86% poparłoby tę inicjatywę w referendum, 3% byłoby przeciw, a 8% nie oddałoby głosu. Poparcie dla wejścia do UE i NATO jest niemal jednomyślne wśród przedstawicieli wszystkich makroregionów, grup wiekowych i majątkowych.

Badanie przeprowadzono w warunkach wojennych na ludności Ukrainy w wieku 18 lat i starszej, we wszystkich regionach, z wyjątkiem czasowo okupowanych terytoriów Krymu i Donbasu, a także terytoriów, na których w czasie badania nie było ukraińskiego połączenia komórkowego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Polski film nominowany do Oskarów

Film "IO" reż. Jerzego Skolimowskiego / Fot. Youtube

  • Najnowszy film reżyserii Jerzego Skolimowskiego “IO” otrzymał nominację do popularnej amerykańskiej nagrody Oscar.
  • Produkcja Skolimowskiego powalczy o statuetkę w kategorii najlepszy film międzynarodowy.
  • Polski film opowiada o osiołku o imieniu IO, który stara się odszukać swoja dawną właścicielkę.
  • Zobacz także: Łukaszenka nt. paktu o nieagresji: “Nie wiem po co Ukraińcom to potrzebne”

Najnowszy film reżyserii Jerzego Skolimowskiego “IO” ma już na koncie nagrodę Jury na festiwalu w Cannes, Europejską Nagrodę Filmową dla najlepszego kompozytora oraz wyróżnienie dla najlepszego reżysera na festiwalu w Valladolid.

Tymczasem polski film został mianowany do popularnej amerykańskiej nagrody Oscar. Rywalami polskiej produkcji w walce o statuetkę Amerykańskiej Akademii w kategorii “najlepszy film międzynarodowy” będą: “Na Zachodzie bez zmian” (Niemcy), “Argentyna, 1985” (Argentyna), “Blisko” (Belgia) oraz “Cicha dziewczyna” (Irlandia).

Czytaj więcej: Prof. Żaryn: Zbrodnia na ks. Niedzielaku była podsumowaniem przez SB jej nienawiści do tej postaci [NASZ WYWIAD]

Poruszający film o osiołku

Film Skolimowskiego to współczesna interpretacja innej, francuskiej produkcji “Na los szczęścia, Baltazarze!” Roberta Bressona z 1966 roku. Tytułowym bohaterem filmu jest osiołek, który występuje w cyrku z młodą artystką o pseudonimie Kasandra. Dziewczyna troskliwie się nim opiekuje, a IO darzy ją bezwarunkową miłością. Niestety, kiedy po demonstracji przeciwników wykorzystywania zwierząt, do cyrku wkraczają komornicy, ta dwójka musi się rozdzielić.

Osiołek trafia do stajni, a później jeszcze kilkakrotnie zmienia właścicieli. Pewnego wieczoru niespodziewanie odwiedza go Kasandra, która – pamiętając o jego urodzinach – przynosi IO ciastko marchewkowe. Po chwili jednak odjeżdża, poganiana przez swojego chłopaka. Zwierzę ciągle za nią tęskni i postanawia ją odszukać. Ucieka z gospodarstwa, gubi się w lesie, a następnie zostaje przygarnięte na chwilę przez grupę kiboli. W dalszej części wędrówki osiołek trafia pod opiekę kierowcy tira i włoskiego księdza, który zabiera go do posiadłości hrabiny.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl, twitter.com

Aleksander Łukaszenka

Aleksander Łukaszenka / Fot. PAP/EPA/ALEXANDER ASTAFYEV. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka poinformował o ofercie ze strony Ukrainy. Kijów złożył propozycję paktu o nieagresji.
  • Jego zdaniem Kijów ma uzbrajać rzekomych bojowników, zagrażających bezpieczeństwu Białorusi.
  • Kilka tygodni wcześniej Mińsk prowadził ćwiczenia przy granicy z Ukrainą, na co Kijów odpowiedział swoimi manewrami.
  • Zobacz także: Burkina Faso zaskoczyło Macrona. Francuskie siły mają opuścić kraj

Białoruski przywódca Alaksandr Łukaszenka twierdzi, że Kijów proponuje Mińskowi podpisanie paktu o nieagresji. Jednocześnie polityk krytykuje Ukrainę, za działania obronne, organizowane przez Kijów.

Nie wiem po co Ukraińcom to potrzebne. Z jednej strony proszą nas, abyśmy pod żadnym pozorem nie walczyli z Ukrainą, nie przerzucali tam naszych sił

– powiedział Aleksandr Łukaszenka.

Z drugiej strony przygotowują wybuchową mieszankę, uzbrajają bojowników, którzy stanowią potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Białorusi

– wyjaśnił prezydent Białorusi.

Czytaj więcej: Ukraina. Ćwiczenia wojskowe przy granicy z Białorusią

Ćwiczenia na granicy z Białorusią

Brytyjska telewizja Sky News poinformowała, że ukraińskie wojsko przeprowadziło ćwiczenia wojskowe przy granicy z Białorusią. Kijów obawia się dołączenia Mińska do wojny z Rosja.

Ukraińskie ćwiczenia wojskowe przy granicy z Białorusią były spowodowane obawą, zaangażowania Mińska w wojnę z rosyjskim agresorem.

Doradca liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej poinformował, że w Borysowie ogłoszono komunikat, który wzywał mężczyzn w wieku poborowy do udania się do komisji wojskowych. Jak wyjaśnił Franak Wiaczorek, zdaniem białoruskich władz, mieli oni złożyć wyjaśnienia w kwestii danych.

dorzeczy.pl

Parlament UE

Parlament UE / Fot. YouTube

  • Choć państwa członkowskie Unii Europejskiej podjęły w poniedziałek decyzję o zwiększeniu o 500 mln euro funduszu na dozbrojenie Ukrainy.
  • Dyplomaci alarmują jednak, że Komisja Europejska nie wypłaca środków w odpowiednim tempie oraz wielkości.
  • Polski ambasador przy Unii Europejskiej Andrzej Sadoś zwraca uwagę, że procedury są zbyt powolne.
  • Zobacz także: Rosnąca liczba azylantów w UE. Wzrost o niemal 50%

Jak informują media, europejski fundusz na dozbrajanie Ukrainy ma na celu zwrot kosztów poniesionych przez państwa członkowskie. Fundusz był kilkakrotnie zwiększany, a po poniedziałkowej decyzji zakładającej kolejne 500 mln euro będzie liczył 3,6 mld euro.

Jednakże, dyplomaci alarmują, że środki te są wyłącznie na papierze, gdyż w rzeczywistości zwroty nie są dokonywane. Komisja Europejska wypłaca zaledwie część obiecanych pieniędzy. Polska, która wsparła Ukrainę kwotą i sprzętem o wartości 2,2 mld euro otrzymała jak do tej pory zaledwie 27 mln euro.

Z nieoficjalnych informacji medialnych wynika, że łącznie – choć faktury przekazało większość krajów UE – zwrot otrzymało tylko sześć, na kwotę ok. 76 mln euro. Są to: Belgia (900 tys. euro), Grecja (ok. 7 mln euro), Portugalia (ok. 325 tys. euro), Słowenia (257 tys. euro) i Słowacja (ok. 40 mln euro).

Czytaj więcej: Kpt. Lisowski: Zrobić silną pięść pancerną dla ukraińskiej armii [NASZ WYWIAD]

Dyplomaci rozczarowani KE

Polski ambasador przy Unii Europejskiej Andrzej Sadoś zwraca uwagę, że procedury są zbyt powolne, a kwoty zwrotów o wiele za niskie.

EPF jest osiągnięciem w wymiarze politycznym. Przyjęliśmy wczoraj jednomyślnie decyzje o siódmej transzy, która przeznaczona będzie na refinansowanie pomocy wojskowej oraz misje szkoleniowa dla żołnierzy ukraińskich w Polsce. Od wielu miesięcy podkreślamy jednak konieczność operacjonalizacji Funduszu. Biurokracja nie działa zgodnie z oczekiwaniami, procedury są zbyt powolne, a skala zwrotów za niska

– przekazał ambasador przy Unii Europejskiej Andrzej Sadoś.

Jeden z unijnych dyplomatów ubolewa, że zwroty w wielkości 1 proc. są zdecydowanie za małe, a ich tempo udzielania zbyt wolne. Również pozostali dyplomaci mają podobne odczucia i nie kryją rozczarowania. Komisja Europejska informuje, że szczegóły na temat wypłat są niejawne.

Ta informacja jest poufna. Niestety nie możemy podać szczegółowych informacji na temat zwrotu kosztów w ramach Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju. Jeśli chodzi o proces, wszystkie wnioski o zwrot przechodzą przez komórkę izby rozliczeniowej, która dba o to, aby dostarczony sprzęt odpowiadał potrzebom zgłaszanym przez Siły Zbrojne Ukrainy

– przekazał rzecznik Komisji Europejskiej Peter Stano.

Wpłaty do EPF uzależnione są od wielkości PKB danego kraju. To oznacza, że największymi płatnikami są Niemcy i Francja.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Santos selekcjonerem polskiej reprezentacji

Selekcjoner polskiej reprezentacji Fernando Santos / Fot. Twittter

  • Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza zaprezentował we wtorek na Stadionie Narodowym nowego selekcjonera polskiej reprezentacji.
  • Fernando Santos zapewnił, że zamierza pozostawić po sobie spuściznę i przekazać swoja wiedzę polskim trenerom.
  • Nowy trener polskiej reprezentacji zapewnił, że zamierza powoływać przede wszystkim dobrych jakościowo zawodników, niezależnie od wieku.
  • Zobacz także: Kubala: Sikorski może być uśpionym agentem rosyjskim [NASZ WYWIAD]

Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza zaprezentował we wtorek na Stadionie Narodowym nowego selekcjonera polskiej reprezentacji Fernando Santosa.

Reprezentacja Polski ma wielką historię, doskonale pamiętam wspaniałe polskie drużyny, ale też bezpośrednie mecze z Polską, mecze trudne

– powiedział Fernando Santos.

Od dzisiaj jestem Polakiem, jestem jednym z was. Będziemy robić wszystko, aby zapewnić Polakom dużo radości

– oświadczył nowy trener reprezentacji Polski.

Czytaj więcej: Co Polacy sądzą o karze śmierci? Jest sondaż

Nowy trener ma zapewnić Polsce przyszłość

Podczas konferencji Santos zapewnił, że zamierza pomóc polskiej federacji w reformowaniu struktury szkolenia młodzieży i polskich trenerów.

Federacja przedstawiła mi projekt. Dla mnie bardzo ważne jest to, aby w Polsce zrobić to co zrobiłem w przeszłości, w Grecji czy Portugalii. Chcę zostawić jakąś spuściznę, coś na przyszłość. Chcę stworzyć podstawy pod nową przyszłość reprezentacji

– oznajmił Santos.

Każdy sukces wymaga ciężkiej pracy. Szczęście nie spada z nieba, trzeba sobie na nie zapracować. Ale jestem pewien, że osiągniemy bardzo wiele dla reprezentacji Polski i wszystkich Polaków

– podkreślił trener reprezentacji Polski.

Kto zna moją karierę, wie, że wprowadzałem do swoich zespołów wielu młodych zawodników, ale to nie wiek jest dla mnie najważniejszy. Jakość jest podstawą. Technika, taktyka, mentalność

– wyjaśnił.

Odnosząc się do medialnych informacji na temat polskich asystentów, podkreślił, że ważnym jest dla niego posiadanie Polaka w sztabie, który zna naszą mentalność i zawodników.

To istotne, by mieć współpracownika, który jest Polakiem. W początkowej fazie to bardzo ważne – zna lepiej mentalność, osobowość, może przekazywać lepiej moje pomysły.

– zaznaczył Fernando Santos.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, youtube.com