VIII Marsz Zwycięstwa

VIII Marsz Zwycięstwa / Fot. Facebook

  • 102 lata temu miała miejsce zwycięska Bitwa Warszawska, która pomogła obronić Europę przed bolszewizmem.
  • Z tej okazji odbędzie się VIII Marsz Zwycięstwa.
  • Marsz organizowany jest przez środowiska narodowe ze Stowarzyszeniem Marsz Zwycięstwa i Młodzieżą Wszechpolską na czele.
  • Zobacz też: Te kraje w 28 lat podwoją swoją populację [+FOTO]

Dzień 15 sierpnia to jednocześnie Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz święto Wojska Polskiego. 102 lata temu miała miejsce zwycięska Bitwa Warszawska, która pomogła obronić Europę przed bolszewizmem.

Z tej okazji odbędzie się VIII Marsz Zwycięstwa. Marsz organizowany jest przez środowiska narodowe ze Stowarzyszeniem Marsz Zwycięstwa i Młodzieżą Wszechpolską na czele.

Gdzie, kiedy?

VIII Marsz Zwycięstwa rozpocznie się o 17:30 na placu Trzech Krzyży w Warszawie. Organizatorzy zachęcają do udzielenia finansowego wsparcia przedsięwzięcia. Zrzutka znajduje się tutaj.

W tym roku marsz odbędzie się w cieniu zaplanowanych na 17 sierpnia uroczystości pogrzebowych mjr Marii Mireckiej-Loryś, działaczki Młodzieży Wszechpolskiej, działaczki Narodowej Organizacji Wojskowej/Stronnictwa Narodowego, komendantki Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Kobiet i działaczki polonijnej w USA, w związku z czym głównym motywem marszu będzie jedna z najbardziej symbolicznych bitew wojny polsko-bolszewickiej tj. bitwa pod Zadwórzem, zwana polskimi Termopilami, na której rocznicowe pielgrzymki mjr Mirecka-Loryś corocznie się udawała z racji na udział w tej bitwie jej brata, Bronisława Mireckiego. Serdecznie zapraszamy – razem uczcijmy pamięć bohaterów 1920 roku, w tym właśnie m.in. Bronisława Mireckiego.

Więcej o tzw. Cudzie nad Wisłą można posłuchać np. tutaj:

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Facebook

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Jedną z przyczyn, jakie przedstawiono podczas konferencji, były obostrzenia związane z pandemią koronawirusa.
  • Innym z argumentów, jakie padały za wyborem edukacji domowej, była ochrona dzieci przed seksualizacją.
  • Podczas konferencji dyskutowano także nad sposobami prowadzenia edukacji domowej. Rodzice wskazywali na potrzebę wyjścia poza schematyczne myślenie i przyzwyczajenia do tego, jak edukacja jest prowadzona w szkołach.
  • Zobacz także: Rewolucja w medycynie? Naklejki zamiast badań USG [+WIDEO]

O tym, dlaczego rodzice rezygnują z posyłania swoich pociech do szkoły, opowiadały cztery mamy — Ewa Zaręba, mama siedmiorga dzieci, w tym trojga w edukacji domowej, Magda Karpienia — mama trojga dzieci uczących się w domu, Zuzanna Zarzycka, mama pięciorga dzieci, w tym dwojga w nauczaniu domowym, oraz Sylwia Jabs której najstarszy syn spośród czworga dzieci właśnie skończył szkołę podstawową i będzie kontynuował naukę w domu na poziomie liceum.

Rodzice i tak uczą w domu

Jedną z przyczyn, jakie przedstawiono podczas konferencji, były obostrzenia związane z pandemią koronawirusa. Wówczas dzieci i tak musiały siedzieć w domach. Z badań Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii wynika, że w czasie nauki zdalnej dzieci spędzały przed komputerami średnio aż 9 godzin dziennie. Jak podkreśla Konfederacja Kobiet RP, “taka nauka często przynosiła mizerne efekty i tak większość materiału dzieci musiały opanować z rodzicami”.

Ale nawet abstrahując od pandemii, proszę zauważyć, że rodzice posyłający dzieci do szkoły też uczą je w domu: muszą nadrobić materiał, odrobić pracę domową, przypilnować, by dziecko nauczyło się do klasówki. Niejednokrotnie przeciąga się to do późnego wieczora i na bycie razem czy cokolwiek innego nie starcza już czasu. A to przecież takie ważne, by rodzina mogła spędzać ze sobą czas. Po prostu – wskazała Zuzanna Zarzycka.

“Obowiązkiem, naturalnym prawem i pierwszym zadaniem małżonków jest wychowanie potomstwa dla chwały Bożej”

Z kolei inna z matek, Ewa Zaręba, zainspirowała się słowami ks. Grzegorza Śniadocha, które opublikowano na stronie białostockiego duszpasterstwa.

Obowiązkiem, naturalnym prawem i pierwszym zadaniem małżonków jest wychowanie potomstwa dla chwały Bożej. Nauczanie dzieci w domu rodzinnym, tak jak to się odbywało przez całe wieki jest sposobem, aby prawdziwa radość i pokój powróciły do naszych rodzin – podkreślił kapłan.

Innym z argumentów, jakie padały za wyborem edukacji domowej, była ochrona dzieci przed seksualizacją.

Gdy nasze najstarsze dziecko szło do szkoły, wybuchła jedna z pierwszy afer związanych z wulgarną edukacją seksualną – powiedziała Sylwia Jabs.

“Musimy się odszkolnić”

Podczas konferencji dyskutowano także nad sposobami prowadzenia edukacji domowej. Rodzice wskazywali na potrzebę wyjścia poza schematyczne myślenie i przyzwyczajenia do tego, jak edukacja jest prowadzona w szkołach.

To my, rodzice, musimy się „odszkolnić”, wyjść ze schematycznego myślenia o nauce. Moje dzieci na jednej, dwóch wędrówkach z mężem po lesie potrafią poznać program jednej klasy z przyrody czy biologii — wskazywała Magda Karpienia, która wraz z mężem prowadzi inicjatywę „Czas na las”.

Jedną z wątpliwości, jakie pojawiają się w temacie edukacji domowej jest kwestia kontaktów dzieci z rówieśnikami. Także z tą kwestią zmierzyli się uczestnicy konferencji organizowanej przez Konfederację Kobiet RP.

Jednak i to okazało się nie być problemem, zwłaszcza w rodzinach wielodzietnych, gdzie nie da się narzekać na brak towarzystwa. Mamy podkreślały, że ich dzieci mają kontakt z rówieśnikami podczas licznych zajęć dodatkowych, takich jak harcerstwo, skauting, sporty walki, tańce itp. Są to wartościowe znajomości, zawierane z wyboru, a nie z przypadku. A dzięki nauce w domu, które zajmuje o wiele mniej godzin niż nauka w szkole, mają czas i na kolegów, i na rozwój swoich pasji – podkreśla Konfederacja Kobiet RP.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Konfederacja Kobiet RP

Furgonetka Fundacji Pro - Prawo do życia.

Furgonetka Fundacji Pro - Prawo do życia. / Fot. YouTube/wPolsce

  • Na początku sierpnia przed sądem w Gdańsku zarząd Fundacji Pro – Prawo do życia zeznawał w procesie, w którym za prowadzenie mobilnej kampanii informacyjnej “Stop Pedofilii” środowiska LGBT wytoczyły organizacji zarzut zniesławienia.
  • Za taki czyn grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
  • Nikogo nie zamierzaliśmy zniesławić, ani nie zniesławiliśmy. Informacje przekazywane podczas naszych kampanii opierają się na dostępnych publicznie badaniach naukowych, a także publikacjach medialnych – podkreśla Mariusz Dzierżawski.
  • Zobacz także: Lewicowa grupa Stonewall z Poznania pochwala pedofilię we wpisie o polskim kompozytorze? Burza w sieci

Środowiska LGBT zarzucają zniesławienie

Na początku sierpnia przed sądem w Gdańsku zarząd Fundacji Pro – Prawo do życia zeznawał w procesie, w którym za prowadzenie mobilnej kampanii informacyjnej “Stop Pedofilii” środowiska LGBT wytoczyły organizacji zarzut zniesławienia. W przypadku przychylenia się sądu do zarzutów, grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Nikogo nie zamierzaliśmy zniesławić, ani nie zniesławiliśmy. Informacje przekazywane podczas naszych kampanii opierają się na dostępnych publicznie badaniach naukowych, a także publikacjach medialnych.

„Zniesławiający” jest zdaniem aktywistów LGBT między innymi fakt, że informujemy o zwiększonym odsetku zachorowań na choroby weneryczne wśród osób oddającym się praktykom homoseksualnym. Wedle oficjalnych statystyk CDC, czyli Centers for Disease Control and Prevention, rządowej agencji Stanów Zjednoczonych, większość zdiagnozowanych przypadków HIV było związanych z praktykami homoseksualnymi. Skoro można informować społeczeństwo np. o negatywnych skutkach palenia papierosów lub niezdrowego jedzenia, to dlaczego nie można publikować dobrze udokumentowanych danych na temat medycznych konsekwencji praktyk homoseksualnych? – tłumaczy Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro – Prawo do życia.

Niewygodne fakty?

Wedle aktu oskarżenia rzekomym zniesławieniem ma być również informowanie o powiązaniach między homoseksualizmem a pedofilią.

Istnieje szereg badań naukowych wskazujących na nieproporcjonalnie duży odsetek pedofilów wśród homoseksualistów. Co więcej, również same środowiska LGBT otwarcie wyrażały swój pozytywny stosunek do seksu z dziećmi. Dla przykładu, w magazynie LGBT „Guide” ukazało się w 1995 roku stwierdzenie:

„Jesteśmy dumni, że ruch gejowski jako jeden z nielicznych zdobył się na odwagę powiedzenia głośno, że dzieci są naturalnie seksualne i zasługują na prawo seksualnej ekspresji z kimkolwiek, kogo wybiorą.”

Dla aktywistów LGBT nie jest to tylko teoria. Część z nich aktywnie działała na rzecz legalizacji pedofilii. Organizatorzy największej w Polsce warszawskiej „parady równości” publicznie chwalą się tym, że uczestnikiem i promotorem „parady” był w przeszłości Volker Beck – niemiecki polityk z partii Zielonych, który domagał się legalizacji pedofilii. Beck postulował w latach 80 tych zniesienie kar za seks z dziećmi, gdyż, jego zdaniem: „każde dziecko ma prawo do seksualności.” Tego typu przykłady można długo mnożyć – podkreśla Dzierżawski.

To jednak nie koniec zarzutów.

Nasi oskarżyciele uważają, że „zniesławiliśmy” ich poprzez informowanie Polaków, że środowisko LGBT prowadzi działania ukierunkowane na przygotowanie dzieci i młodzieży do wyrażania zgody na seks i gotowości do podejmowania kontaktów seksualnych. Nie wymyśliliśmy sobie tego. Jest to fakt wprost podany w oficjalnych, opublikowanych na piśmie standardach, jakimi kierują się tęczowi rewolucjoniści – relacjonuje Dzierżawski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Fundacja Pro – Prawo do życia

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

Profil OniMaps prezentuje na Twitterze wiadomości na podstawie map online, wpisy o geografii, kosmosie i nauce. Niedawno przedstawiona mapka ukazuje prognozę, które kraje na ziemi podwoją swoją populację (granatowy kolor), lub prawie ją podwoją (kolor błękitny) do 2050 roku, czyli w ciągu najbliższych 28 lat.

Źródło: Twitter

Mapę opracowano na podstawie informacji ONZ. Jeśli chodzi o “prawie podwojenie” populacji, oznacza to wzrost o 80-99%.

Jak widać, większość krajów afrykańskich jest bliska osiągnięcia tych wyników. Poza Afryką w zakresie znalazły się Irak i Syria (Azja), Gujana Francuska (Ameryka Południowa) oraz Wyspy Salomona i Vanuatu (Australia i Oceania).

Wnioski?

Politolog Michał Sawicki skomentował mapę w ten sposób:

Większość krajów afrykańskich podwoi populację w 28 lat. Jak im zabraknie tam żarcia, to zobaczymy za naszego życia takie ruchy ludnościowe, że nic tego nie wytrzyma.

My jesteśmy zadowoleni z tego, że Afrykańczykom dobrze się wiedzie. Jeśli ktoś narzeka, że do Europy przybywa coraz więcej osób czarnoskórych, niech zamiast tego postara się o więcej dzieci.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

Janusz Korwin-Mikke

Janusz Korwin-Mikke / Fot. You Tube

Sympatykiem UPR byłem, nie z powodu Korwina, a z powodu przekonania, że: wolny rynek zapewnia dobrobyt, Polska potrzebuje niskich podatków i prostych przepisów, trzeba wprowadzić karę śmierci dla morderców, integracja z Unią Europejską jest szkodliwa dla Polski, i nie należy ulegać żydowskim roszczeniom.

Osobom spoza UPR, warto wyjaśnić, że będąc sympatykiem programu UPR, podobnie jak wiele innych osób uważałem Korwina za obciążenie – za przeszkodę w realizacji słusznych wolnorynkowych idei. Sądzę, że podobnie kwestie tą widział np. Rafał Ziemkiewicz.

Przed kilkoma laty ucieszyło mnie to, że wolnościowcy i narodowcy (z którymi nieustanie podzielałem idei) idą razem w ramach Konfederacji, że głosy na nich oddane się nie zmarnują i się z sumują (co się stało) – dlatego też kandydowałem z listy Konfederacji do Sejmu. Niestety w ostatnim czasie posłowie Braun i Korwin skutecznie zniechęcają mnie do Konfederacji.

Zobacz także: CIA finansowała krucjatę różańcową w czasie zimnej wojny

Wywiad Korwina dla komunistów

Tę odrazę pogłębił wywiad, jakiego Korwin udzielił dla kanału „Odrodzenie komunizmu” – podobno Korwin nie był świadomy, z kim rozmawia, tak przynajmniej twierdzą komuniści – ale czy komunistom można w zasadzie wierzyć?. Można byłoby jeszcze zrozumieć sens występów Korwin, gdyby Korwin na łamach portalu komunistycznego portalu krytykował komunizm i zachwalał kapitalizm. Niestety Korwin bredził, sam sobie zaprzeczał, i został wykorzystany przez komunistów do promocji rosyjskiej narracji. Z racji na przedziwne teorie, jakie Korwin głosił, Korwina nawet nie tłumaczy to, że rzekomo nie wiedział, z kim rozmawia (o czym po zakończeniu wywiadu poinformowali jego rozmówcy komuniści).

Kilkakrotnie w czasie wywiadu towarzysz Nowicki (lider komunistów łączących klasyczny stalinowski komunizm, wsparcie dla tęczowej rewolucji i wsparcie dla rosyjskiego imperializmu) stwierdził, że Korwin jest jedynym z niewielu polskich polityków, który sensownie (czyli z punkt widzenia komunistów zgodnie z rosyjską narracją) wypowiada się o wojnie na Ukrainie.

W czasie wywiadu („Banderowska histeria w Polsce — rozmowa z Januszem Korwinem Mikke”) Korwin wypadł kiepsko. Jego non mikrofon non szwankował, komuniści robili sobie żarty z Korwina, traktując go jako upośledzonego umysłowo zdziadziałego błazna.

Surrealistyczna rosyjska propaganda

Szokujące były teorie głoszone przez Korwina. Korwin w rozmowie z komunistami stwierdził, że USA od bardzo dawna planują wojnę z Rosją, czyli, że wojna na Ukrainie to wojna USA z Rosją, którą Amerykanie planowali. Rozmawiając z komunistami, Korwin głosił, że Amerykanie próbują rozgrabić Rosję, rząd PiS chce doprowadzić do wojny Polski i NATO z Rosją (by nie być rozliczanym za doprowadzenie Polski do ruiny), PiS zachęca USA do wojny z Rosją (bo chce zniszczyć Rosję), PiS to agentura USA, USA odpowiada za wszelkie przewroty wojskowe na całym świecie, Amerykanie nie chcą wojny z Rosją (choć władze amerykańskie są antyrosyjskie i chcą osłabić Rosję), USA chcą, by Polska wypowiedziała wojnę Rosji. Nie da się więc ukryć, że zdaniem Korwina wszyscy są winni wojnie na Ukrainie tylko nie Rosja. Warto też zwrócić uwagę, że Korwin głosi sprzeczną tezę, że USA chciały i nie chciały wojny, że Polska wpycha USA do wojny i że to USA wpycha Polskę do wojny.

W dalszej części wywiadu (wyciętej też jako dodatkowy filmik pod tytułem „Janusz Korwin Mikke tłumaczy, co się stało w Buczy”), poseł Konfederacji stwierdza, że Kaczyński otacza się miernymi ludźmi, Macierewicz jest agentem USA, twierdzenia o zbrodniach Rosyjskich na Ukrainie to kłamliwa propaganda, USA szerzył kłamliwą propagandę o Irak (by mieć pretekst do agresji na ten kraj), amerykańskie kłamstwa szerzyła CIA, zbrodnia w Buczy była dziełem Ukraińców (bo Ukraińcy nie powołali międzynarodowej komisji do wyjaśnienia tej zbrodni), większość Polaków to idioci, w Polsce jest więcej idiotów niż w innych krajach (bo z Polski wszyscy inteligentni ludzie wyemigrowali), Polacy są głupsi od Amerykanów.

Kontynuując wypowiedź dla komunistów, Korwin stwierdził, że Łukaszenko jako jedyny może zapewnić niepodległość Białorusi, Nord Stream Rosjanie zrobili, by zaszkodzić Białorusi, PiS atakował Łukaszenkę i wpychał go w ręce Rosę (przez co Białoruś straciła niepodległość na rzecz Rosji). Choć Korwin nie chce wystąpienia Polski z NATO, liczy na przegraną wojnę z Rosją, to uważa, że USA chce, by NATO było paktem nie obronnym i agresywny, a wojna na Ukrainie to atak USA na Rosję,

Antypolskie brednie

Zdaniem Korwina Polska prowokowała Rosję, bezczelnie obrażała Rosję, Polska z pomocą CIA opanowała komisję antydopingową, by wyrzucić z olimpiady Rosję, na każdym froncie Polska robiła Rosji kuku, jak tylko się da, Polska Rosję atakowała — co może się skończyć tym, że Rosja zaatakuje Polskę albo Rosja porozumie się z Ukrainą i odda wschodnią Polskę Ukrainie.

Według Korwina Wielka Brytania napuszczała Polskę i USA na Rosję, uzbrajała od 8 lat Ukrainę, Polska powinna razem z Hitlerem zaatakować ZSRR, do czego nie dopuściła Wielka Brytania, Rosja, gdyby Polska zaatakowała Rosję, Rosja rozniosłaby Polskę od razu (bo polska armia nie ma wartości bojowej). Korwin zadeklarował, że bardziej boi się Ukrainy, bo Ukraina ma pretensje terytorialne do Polski, a Rosja ich nie ma. Korwin w wywiadzie zdradził, że jego posłowie głosują zgodnie z antyrosyjską propagandą, bo boją się utraty poparcia wyborców.

Korwin mija się z realiami

Komentują rosyjską propagandę głoszoną przez Korwina o wojnie na Ukrainie, warto przypomnieć o tym, że to Rosja napadła na Ukrainę, a nie Ukraina na Rosję. Więc to tylko Rosja ponosi winę za wojnę. Dodatkowo z historii wiemy, że napadanie na inne kraje jest stałym zachowaniem Rosji (niezależnie czy carskiej, czy komunistycznej, czy putinowskiej). Rosja należy do kręgu cywilizacji turańskiej, czyli wyrosłej z ordy mongolskiej, istniejącej tylko jako orda dokonująca agresji w celu zagarnięcia cudzej własności, w której liczy się tylko wola chana. Celem agresji Rosji na Ukrainę było zagarnięcie zasobów naturalnych Ukrainy i zniszczenie narodu ukraińskiego, bo nie chciał być on niewolnikiem Rosji.

W dalszej części wywiadu, którą można też obejrzeć w osobnym filmiku „Janusz Korwin Mikke o działalności w Związku SOCJALISTYCZNEJ Młodzieży Polski”, Korwin stwierdził, że w za PiS jest większy socjalizm niż w PRL (bo za PiS jest większa opieka socjalna), w USA jest trockizm, w CHRL jest więcej kapitalizmu niż USA. Korwin wspominał też to, jak się zapisał do Związku Młodzieży Socjalistycznej i do Stronnictwa Demokratycznego.

Brednie o Chinach

Brednią są twierdzenia Korwina o tym, że w Chinach jest większy kapitalizm niż w USA. W Chinach nie ma niezbędnej dla kapitalizmu własności prywatnej. Zgodnie z chińskimi przepisami wszelka własność jest państwowa, a ci których, my na zachodzie postrzegamy jako właścicieli, są tylko zarządcami. W Chinach partia komunistyczna zgodnie z przepisami jak będzie miała taką fantazję może odebrać wszelką własność, osobom, które tę własność użytkują. Po drugie profity płynące z mechanizmów rynkowych w Chinach nie są dla wszystkich, ale tylko dla tych, którzy są członkami komunistycznej partii albo są wobec partii lojalni.

Brednie o PRL

Brednią głoszoną przez Korwina jest też to, że w za PiS jest większy socjalizm niż w PRL, bo PiS zapewnił ochronę socjalną Polakom. Korwin wbrew faktom utożsamia socjalizm z ochroną socjalną. W rzeczywistości komunizm, będący skrajną formą socjalizmu, polega na braku własności prywatnej i pełnej ekonomicznej zależności ludzi od władzy. Dlatego też państwa komunistyczne, w których sytuacja socjalna robotników była o wiele gorsza, niż państwach kapitalistycznych nazywane są państwami komunistycznymi. Nic nie szkodzi, w tym, by mieć gospodarkę wolnorynkową z niskimi podatkami i małą ilością przepisów, niezależną od władzy, i ochronę socjalną dla obywateli.

Sprzeczne teorie

Kontynuując rozmowę z komunistami Korwin-Mikke stwierdził, że dziś w Polsce jest większa wolność niż w USA (co pokazuje, że Korwin w swoich bredniach nie jest konsekwentny, najpierw bredzi, że Polacy są głupsi niż Amerykanie, a potem twierdzi, że w Polsce jest większa wolność niż w USA czy Wielkiej Brytanii – dla wolnościowców zachowanie wolności przez Polaków powinno świadczyć, że Polacy są mądrzejsi od innych, bo wolność zachowali). Zdaniem Korwina wolny rynek był w 1988 roku za rządów PZPR i został zlikwidowany przez Solidarność. Mit ustawy Wilczka wprowadzonej przez PZPR jest jednym z ważniejszych dogmatów korwinizmu mikizmu. Którego jednak nie potwierdzają zapisy tej ustawy.

Zdaniem Korwina rewolucja obyczajowa w USA to komunizm, a Putin pozuje na konserwatystę. Towarzysz Nowicki docenił Korwina za wspieranie rosyjskiej propagandy w sprawie Ukrainie. Pod koniec wywiadu Korwin stwierdził, że nie ma różnicy w zarządzaniu między wielką korporacją a PRL i że mieszkańcy PRL byli akcjonariuszami PRL i mieli wpływ na władze PRL jak posiadacze akcji.

Twierdzenia Korwina o PRL to brednie. Prawdą jest to, że dzisiejsze korporacje stają się realną własnością, nie posiadaczy akcji, ale managerów (niebędących właścicielami teoretycznymi). Jednak obywatele PRL nie mieli nawet teoretycznego wpływu na władzę (jak poddani monarchy absolutnego), nie byli akcjonariuszami PRL, nie mogli brać udziału w zgromadzeniach akcjonariuszy (w PRL nie było wolnych wyborów, grupa obywateli nie miała jak zgłosić swoich kandydatów, można było zagłosować tylko na kandydatów wyznaczonych przez partie). PRL był kolonią ZSRR, którą na zlecenie Moskwy zarządzali polskojęzyczni komuniści (w latach powojennych głównie Żydzi). Polacy w PRL byli tylko niewolnikami pracującymi na plantacjach.

Po tym jak Korwin rozłączył się, towarzysz Nowicki poinformował, że Korwin nie wiedział, komu udzielił wywiadu. Towarzysz Nowicki wyraził nadzieję, że Korwin przyczyni się do promowania kanału „Odrodzenie komunizmu” i do promowania komunizmu. Z racji na to, że komunistom z zasady nie można wierzyć, nie wiemy, czy na pewno Korwin nie wiedział z kim ma do czynienia, czy warunkiem rozmowy była taka formułka, by Korwin mógł się tłumaczyć, że nie wiedział z kim gada. Z drugiej jednak strony, Korwin to sympatyczny gość, który naprawdę gada ze wszystkimi.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Różaniec

Różaniec / Fot. Pixabay

Czcigodny Sługa Boży Kościoła katolickiego ksiądz Patrick Peyton pochodził z Irlandii, ale w młodości wyruszył do USA. Znany milionom na całym świecie jako “Ksiądz Różańcowy”, pionier mediów katolickich wykorzystywał radio, telewizję, film i bilbordy, aby promować modlitwę rodzinną. Jednym z najbardziej znanych haseł, jakie wymyślił, było:

Rodzina, która modli się razem, pozostaje razem.

W ramach jego “Rodzinnej Krucjaty Różańcowej” od 1948 roku miliony uczestniczyły w masowych wiecach różańcowych w miastach na wszystkich kontynentach. Do 1985 roku, kiedy dwa miliony ludzi wzięło udział w wiecu modlitewnym w Manili na Filipinach, na całym świecie zorganizowano 260 takich wieców różańcowych, poświęconych wspólnym modlitwom.

Media

Do propagowania modlitwy różańcowej wykorzystywał stacje radiowe. Przekonał Binga Crosby’ego do udziału w programie wraz z prezydentem Harrym Trumanem i arcybiskupem Nowego Jorku Francisem Spellmanem. W programie powiedziano, że rodzice i siostra pięciu braci Sullivan, którzy utonęli na morzu podczas II wojny światowej, odmawiają różaniec. Program zakończył się apelem ks. Peytona do rodzin o wspólną modlitwę różańcową w intencji pokoju.

Program radiowy odniósł ogromny sukces. Po założeniu Family Theatre Productions w Hollywood w 1947 roku kapłan zdołał pozyskać do udziału w swoich produkcjach najpopularniejszych aktorów Hollywood, w tym Jamesa Stewarta, Lucille Ball, Boba Hope’a i Maureen O’Hara. W latach 80. w jego programach telewizyjnych pojawili się księżna Monako Grace Kelly, Placido Domingo i Frank Sinatra.

CIA

Ksiądz Peyton wierzył, że różaniec był ostateczną bronią masowego rażenia (bronią masowego oddania), która zniszczy bezbożny komunizm. To dlatego CIA potajemnie sfinansowała krucjatę różańcową ks. Peytona w Ameryce Łacińskiej w okresie zimnej wojny. Peter Kelly opowiada w filmie dokumentalnym “Guns & Rosaries”:

Ks. Patrick Peyton był zaangażowany w tajną kampanię finansowaną z dolarów CIA, mającą na celu zwalczanie lewicowych ruchów politycznych w Ameryce Łacińskiej na początku lat sześćdziesiątych.

W następstwie fiaska w Zatoce Świń na Kubie, CIA rozpoczęła “Operację Brat Sam”, i wymierzyła w Brazylię Rodzinną Krucjatą Różańcową księdza Peytona. W grudniu 1963 roku na ulicach Brazylii pojawiły się grupy katolickie, które wyrażały niezadowolenie z rządu prezydenta Goularta. W marcu 1964 r. brazylijscy generałowie dokonali zamachu stanu.

Duszpasterz powiedział:

Uważam krucjaty w Ameryce Łacińskiej w ciągu dekady lat sześćdziesiątych za najbardziej znaczące i najskuteczniejsze.

Co ciekawe, współpraca ta zakończyła się z inicjatywy samego Papieża. Święty Paweł VI poinstruował ks. Peytona w 1965 roku, aby nie przyjmował dalszego finansowania z CIA. Prawdopodobnie Watykan nie chciał, by akcja księdza Peytona była wykorzystywana w politycznych rozgrywkach międzynarodowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Catholic Ireland

Zdjęcie ilustracyjne

złota czwórka kajakowa kobiet w składzie Karolina Naja, Anna Puławska, Adrianna Kąkol, Dominika Putto / Fot. FB Polski Związek Kajakowy/Polish Canoe Federation

Już 47 edycja mistrzostw świata w kajakarstwie klasycznym odbyła się w kanadyjskiej miejscowości Halifax. W dniach 3 do 7 sierpnia mogliśmy oglądać zmagania w 30 konkurencjach klasycznych oraz 12 w konkurencjach dla niepełnosprawnych. Najliczniejszą grupę naszej reprezentacji stanowili kajakarze i kanadyjkarze w konkurencjach dla pełnosprawnych zawodników i zawodniczek. Aż 26 biało-czerwonych rozpoczęło walkę o medale w rywalizacji w konkurencjach olimpijskich i nieolimpijskich oraz dwóch w konkurencjach paraolimpijskich. Od pierwszych startów w wyścigach eliminacyjnych nasi reprezentanci spisywali się znakomicie. Rekordowa liczba 23 polskich osad awansowało do finałów.

Pierwszego dnia bezpośredniej walki o medale rewelacyjnie spisał się nasz debiutant Oleksij Koliadycz. Pochodzący z Ukrainy kanadyjkarz już w pierwszej konkurencji C1 na 200 metrów mężczyzn sprawił ogromną niespodziankę zdobywając złoty medal. Od początku gonił czołówkę, najlepiej wytrzymał ostatnie metry minimalnie wygrywając finiszowe metry zostając tym samym mistrzem świata! Chwilę później swoją ogromną klasę potwierdziła nasza polska czwórka kobiet, która w finale K4 na dystansie 500 metrów nie dała szans rywalkom, zdecydowanie wygrywając o długość łodzi i także sięgnęła po złoto! Nasza brązowa osada z Igrzysk olimpijskich w Tokio startowała tym razem w trochę innym składzie, do medalistek olimpijskich Karolina Naja i Anna Puławska dołączyły Adrianna Kąkol i Dominika Putto.

W kolejnych finałach w K4 na 500 m Jakub Stepun, Bartosz Grabowski, Sławek Witczak i Kuba Michalski zajęli 8 miejsce. Bardzo blisko medali były w C2 na 500 m Sylwia Szczerbińska i Julia Walczak oraz w K2 na 200 m Marta Walczykiewicz i Kasia Kołodziejczyk zajmując 4 miejsca. Bardzo dobre 5 miejsce w K1 na 500 m zajął Wiktor Leszczyński. W C2 na 200 m Magda Stanny i Aleksandra Jacewicz zajęły 8 miejsce. Podobnie jak w C1 na 500 m Aleksander Kitewski. W C1 na 1000 m Magda Stanny zajęła 6 miejsce. Jeszcze jeden krążek wywalczyli pierwszego dnia finałów nasi kanadyjkarze. W konkurencji C2 na 500 metrów mężczyzn Wiktor Głazunow i Tomasz Barniak zdobyli srebrny medal ustępując jedynie dwójce z Hiszpanii. To już drugi medal tej dwójki na światowym czempionacie. W ubiegłym roku również zajęli drugie miejsce w C2 ale na dystansie 1000 m.

Drugi dzień finałów przyniósł nam kolejne medale. Ponownie wspaniale zaprezentowały się Karolina Naja i Anna Puławska, które tym razem startowały już same w konkurencji K2 na 500 metrów. Nasze zawodniczki kapitalnie rozegrały niedzielny finał. Jeszcze na półmetku minimalnie przegrywały z niemiecką dwójka z Pauliną Paszek, byłą reprezentantką Polski, ale kolejne metry to już popis naszej dwójki, która wyraźnie zaczęła wysuwać się na czoło przekraczając niezagrożenie linie mety. Nasze zawodniczki wywalczyły swoje drugie złote medale w kolejnej po K4 na 500 m. olimpijskiej konkurencji.

Chwilę wcześniej po srebro sięgnęli kanadyjkarze: Aleksander Kitewski, Arsen Śliwiński, Wiktor Głazunow i Norman Zezula zajęli drugie miejsce w C4 na 500 m. Bardzo blisko podium były w K1 na 200 m Marta Walczykiewicz i w K1 na 1000 m Justyna Iskrzycka, które zajęły 4 miejsca. W C1 na 200 m Katarzyna Szperkiewicz zajęła 7 miejsce, a w C1 na 500 m 8 miejsce, w C1 na 1000 m Wiktor Głazunow zajął 7 miejsce, w K2 na 1000 m Filip Weckwert i Wiktor Leszczyński zajęli 6 miejsce, w C2 na 1000 m Dominik Nowacki i Norman Zezula zajęli 9 miejsce.

Później biało-czerwoni dołożyli jeszcze dwa kolejne krążki. Srebro zdobyły również Sylwia Szczerbińska, Aleksandra Jacewicz, Katarzyna Szperkiewicz i Julia Walczak w C4 na 500 m kobiet oraz jeszcze brąz wywalczyli Aleksander Kitewski i Sylwia Szczerbińska w C2 mix 500 m.

W sumie nasi kajakarze i kanadyjkarze zdobyli aż 7 medali na mistrzostwach świata w Kanadzie. 3 złote, 3 srebrne i 1 brązowy krążek dał naszej reprezentacji bardzo wysokie 3 miejsce w klasyfikacji medalowej mistrzostw wyłączając konkurencje dla niepełnosprawnych. To ogromny sukces biało-czerwonych, najlepszy wynik od 2002 roku, kiedy również zdobyliśmy 3 złote medale i również zajęliśmy 3 miejsce w klasyfikacji medalowej, ale wtedy mieliśmy o jeden srebrny i o dwa brązowe medale więcej. Do największych bohaterek tegorocznych mistrzostw świata należą niewątpliwie nasze kajakarki Karolina Naja i Anna Puławska, które przywożą po 2 złota z rywalizacji w K2 i K4 na 500 m. Dla Karoliny Naji to już 13 i 14 medal mistrzostw świata w tym drugi i trzeci złoty, a dla Anny Puławskiej to czwarty i piąty medal światowego czempionatu a pierwszy i drugi złoty.

Wyniki wszystkich konkurencji

Zdjęcie ilustracyjne

Reprezentanci Polski na mikrolotowych mistrzostwach świata / Fot. FB Aeroklub Polski

W dniach 23 do 29 lipca odbyły się mikrolotowe mistrzostwa świata w miejscowości Hosin. Zawody mikrolotowe, czyli rywalizacja na ultralekkich samolotach, motolotniach i wiatrakowcach rozgrywane były w Czechach w klasach:

Klasa RAL-1 (samoloty ultralekkie jednomiejscowe)

Fot. http://www.wmc2022.net/

Klasa RAL-2 (samoloty ultralekkie dwumiejscowe)

Fot. http://www.wmc2022.net/

Klasa GL2 – wiatrakowce dwumiejscowe

Fot. http://www.wmc2022.net/

Klasa WL1 – motolotnie jednomiejscowe

Fot. http://www.wmc2022.net/

Klasa WL2 – motolotnie dwumiejscowe

Fot. http://www.wmc2022.net/

Tygodniowe zmagania przyniosły Polsce aż trzy medale – złoto indywidualne w klasie wiatrakowce wywalczyli Dominika Jurkiewicz i Marcin Majsterek

srebro indywidualne w klasie motolotni, które zdobył Henryk Orwat

oraz srebro drużynowe!!

Dziękujemy i gratulujemy wszystkim zwycięzcom! Pozostałe miejsca naszych zawodników:

  • Mietek Szurgot- Miejsce V (AL1)
  • Piotr Pacyński – Miejsce VIII (WL1)
  • Piotr Gajewski Vel Ołdakowski i Maciek Marszałek – Miejsce IV (RGL2)
  • Łukasz Hałasa i Rafał Klęk – Miejsce VI (WL2)

Klasyfikację medalową mistrzostw wygrali gospodarze, zdobywając aż 9 medali, 3 złote, 3 srebrne i 3 brązowe krążki, Polska zajęła drugie miejsce z 1 złotym i dwoma srebrami. Udział w zawodach był współfinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

15-letni Kane Allcock z Cheshire zaczął cierpieć na uporczywe migreny po pozytywnym wyniku grudniowego testu na COVID-19. Jego matka “wiedziała, że ​​coś jest nie tak” i powiedziała pielęgniarce w kwietniu o wgnieceniu na głowie syna.

Kane miał drgawki po przyjęciu do szpitala, a następnie lekarze stwierdzili duży guz nienowotworowy. 15-latek musiał przejść trzy operacje w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu, zanim został wypisany w maju. Pani Allcock powiedziała, że ​​zabierała go tam i z powrotem do lekarzy w poprzednich miesiącach, ponieważ jego bóle głowy się pogorszyły, ale obserwacje neurologiczne nie wykryły żadnych problemów.

“COVID”

Rodzinie powiedziano, że prawdopodobnie były spowodowane przez długotrwale przebyty COVID-19, ale Kane zaczął chorować i miał problemy z chodzeniem. W kwietniu nastolatek, pani Allcock i jej mąż Steve, pojechali do Blackpool na turniej piłki nożnej ze swoją drużyną Crewe FC, ale chłopiec był zbyt chory, by grać.

Zabrali go do domu, a następnie prosto na pogotowie ratunkowe w Leighton Hospital w Crewe, gdzie po badaniach krwi pani Allcock powiedziała im, że “nadal cierpi na migreny”. Rozmawiała jednak z pielęgniarką, która “wydawała się traktować nas poważniej” i Kane został przyjęty.

Lekarze stwierdzili narastający nacisk na jego mózg z powodu nadmiaru płynu i guza, co doprowadziło do nagłej operacji w Liverpoolu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

News Punch

Wołodymyr Zełenski

Wołodymyr Zełenski / Fot. PAP/EPA/CLEMENS BILAN Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Prezydent Ukrainy znalazł czas w swoim harmonogramie, by w środę zwrócić się do australijskich studentów, wzywając ich do walki z rosyjską dezinformacją. Wołodymyr Zełenski pojawił się za pośrednictwem łącza wideo przed zatłoczonym audytorium na Australijskim Uniwersytecie Narodowym w stolicy kraju, odpowiadając na pytania studentów reprezentujących 21 australijskich uczelni wyższych.

Zełenski wezwał Australijczyków do stanięcia po stronie Ukrainy i pomocy poprzez “opowiedzenie się za prawdą i obalanie mitu tak mistrzowsko i tak umiejętnie sfabrykowanego przez rosyjską machinę propagandową”.

Rosja wydaje miliardy na swoją machinę propagandową. Wiemy, że wróg przybył na naszą ziemię, ale w różnych zakątkach globu, odległych od Ukrainy, rozpowszechnia… informacje, że nikogo nie najechali, i to niestety działa.

Zwrócił się do australijskiej młodzieży:

Proszę podzielić się tą informacją ze wszystkimi. Studenci i młodzież, korzystając z portali społecznościowych, macie możliwość pokazania prawdy o Ukrainie, która naprawdę nam pomoże.

Sprawy ważniejsze niż w czasie pokoju

Publiczność dwukrotnie wybuchła owacjami na stojąco podczas wystąpienia prezydenta. Zapytano go, jak się czuje w związku ze zwycięstwem Ukrainy w europejskim konkursie piosenki Eurowizja. Zełenski powiedział publiczności, że jego zdaniem kultura, sport i nauka mają ogromne znaczenie w czasie wojny:

Nawet ważniejsze niż w czasie pokoju.

Co miał na myśli? Może morale narodu, albo próbę utrzymywania “normalności” podczas wojny. Choć Ukraina ostatnio wygrała festiwal, ze względu na sytuację wojenną kolejna edycja odbędzie się w Wielkiej Brytanii. Portal Rebel News napisał o Zełenskim, iż podczas wystąpienia ten stwierdził, że przyczynił się za kulisami do zwycięstwa Ukrainy w Eurowizji w 2004 roku.

Australijski rząd przeznaczył ponad 388 milionów dolarów na pomoc wojskową w wojnie rosyjsko-ukraińskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rebel News