Jarosław Kaczyński / Fot. PAP/Radek Pietruszka
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Prezes Prawa i Sprawiedliwości w ostatnim wywiadzie odniósł się do obecnych relacji z Unią Europejską.
Zdaniem Jarosława Kaczyńskiego Bruksela w czasie kryzysu i wojny nie udziela pożądanego wsparcia.
Podkreślił, że w takiej sytuacji należy porzucić działania na rzecz odzyskania unijnych funduszy w ramach Krajowego Planu Odbudowy.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński skrytykował Unię Europejską i Komisję Europejską za jej blokadę środków Krajowego Planu Odbudowy. Jego zdaniem Bruksela “bawi się” kosztem naszego państwa i rodaków.
Trzeba było spróbować choćby po to, by sprawa była jasna. I dzisiaj jest jasna, każdy widzi, o co chodzi, jaka to gra
– powiedział Jarosław Kaczyński.
Jak mówił, w sytuacji bierności, należy zakończyć dalsze działania na rzecz odzyskania unijnych funduszy.
Wszystkich oczywiście nie przekonamy, niektórzy chcą trwać w głupocie, złudzeniach, inni cynicznie liczą na fortuny, które zarobią na jakimś zniewalaniu Polski
– przekonywał prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Jarosław Kaczyński zaznaczył, że ewentualne przyznanie środków z KPO musiałoby wiązać się ze zmianą stosunków pomiędzy Polską a UE.
Nie może być tak – i nie będzie – że Unia wobec nas nie uznaje traktatów, porozumień, umów. Nawet wyroków TSUE, który jasno stwierdził, że w przypadku sędziów powołanie przez prezydenta zamyka temat, nawet jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości
Jarosław Kaczyński wyjaśnił, że miał na myśli, że musimy teraz przede wszystkim zadbać o polskich obywateli, podjąć działania, które obniżą koszt energii.
Jest kryzys, wojna, to warunki w pełni uzasadniające podjęcie działań nadzwyczajnych. Skoro w tym obszarze Komisja Europejska nie wypełnia swoich zobowiązań wobec Polski, to my nie mamy powodów wykonywać swoich zobowiązań wobec Unii Europejskiej. To były jednak umowy i uzgodnienia działające w obie strony. Przy czym nie chodzi tu o niepłacenie składki członkowskiej, ale o inne działania i przedsięwzięcia
“Jeżeli ktoś nazywa żołnierzy, czy strażników granicznych, którzy bronią polskiej granicy – śmieciami i psami, to można przypisać mu skrajne epitety. Jeśli chodzi o pana Frasyniuka to one do niego pasują ze względu na jego zachowanie. Nie widzę tutaj niczego złego, że Minister Sprawiedliwości wprost napisał to, co uważa bardzo duża część społeczeństwa. Możemy udawać, że nic się nie stało, kolejny raz przejść obok bluzgów na żołnierzy, tego wyroku i patrzeć, że kolejna osoba, która znieważa żołnierzy jest zapraszana na jakieś festiwale i występuje tam jako autorytet, jako ofiara hejtu. To totalne odwrócenie pojęć” – mówił Matecki.
Sprzeciw Ziobry
“Cieszę się, że jestem w organizacji politycznej, którą zarządza człowiek, który wprost się temu przeciwstawia i nawet w bardzo ostrych słowach, mając świadomość, że będzie za to atakowany, potrafi powiedzieć – dość, człowieka, który znieważa polskich żołnierzy jest śmieciem” – dodał Matecki.
“Zasadniczo cały czas coś się dzieje. Jesteśmy teraz wyczuleni na konflikty zbrojne za sprawą wydarzeń za naszą wschodnią granicą, pod wpływem wojny rosyjsko – ukraińskiej. Media zwracają uwagę na jakieś sporadyczne ostrzały, niemające szerszego znaczenia i niegrożące wybuchem jakiegoś szerszego konfliktu. Moim zdaniem sytuacja nie uległa jakiejś dramatycznej zmianie względem tego, co obserwowaliśmy w poprzednich miesiącach, czy latach. Media przyciągają uwagę odbiorców, kiedy straszą wybuchem kolejnych wojen na świecie i z tego korzystają” – mówił Nowak.
Konflikt Izrael – Palestyna
“Wydarzenia w Strefie Gazy rozpoczęły się wraz z aresztowaniem jednego z wysokich dowódców Palestyńskiego Islamskiego Dżihadu – organizacji zbrojnej, walczącej z Izraelem i powiązanej z Iranem. Zagrożono ostrzałem, a Izrael chcąc odpowiedzieć i chcąc wyprzedzić uderzenie przeciwnika rozpoczął intensywne naloty. Celem byli dowódcy polowi i sztabowi, dowódcy średniego i wysokiego szczebla. Wielu z nich zginęło, co pokazuje jak dobrze Izrael ma opracowaną siatkę wroga. W tej chwili mamy porozumienie o zawieszeniu broni, wynegocjowane przez Egipt” – wskazywał Nowak.
Konflikt w Syrii
“Ona cały czas jest w grze, jest z tyłu głowy zarówno Erdogana, jak i Syryjczyków. To od wielu lat nie jest wojna domowa, Syria jest areną rywalizacji mocarstw regionalnych i światowych. Niemal każde państwo regionu i większość mocarstw światowych w ten konflikt się zaangażowała. W ostatnich miesiącach strona turecka w sposób oficjalny sugeruje przeprowadzenie kolejnej ofensywy w Syrii Północno – Wschodniej, by uzyskać pas bezpieczeństwa wzdłuż granicy turecko – syryjskiej, gdzie nie mogłyby działać kurdyjskie bojówki, grupy zbrojne, grupy i partie polityczne” – komentował publicysta.
Wojna na Ukrainie
“Ostrzelano rosyjską bazę w Melitopolu, w samym lipcu Ukraińcy ostrzelali ponad 100 baz zaopatrzeniowych, składów amunicji, co ma wpływ na sytuację na froncie. Obserwujemy powolne wytracanie impetu ofensywnego armii rosyjskiej. Skala użycia własnej artylerii jest dużo mniejsza. To jest kolosalna zmiana na korzyść strony ukraińskiej. Zastosowanie systemu HIMARS, niebagatelne znaczenie miała dostawa polskich KRABów, systemów niemieckich, norweskich, brytyjskich. Jeżeli chodzi o mobilizację na terenie Donbaskiej i Ługańskiej Republiki Ludowej to trwa tam istna łapanka. Mężczyźni są wyłapywani, wrzucani do samochodów i wysyłani na front. Oni są zmuszani do walki, nie chcą walczyć, często poddają się, chcąc uchronić swoje życie. Mają niskie morale, nie są wzmocnieniem dla armii rosyjskiej” – dodał gość MN.
Premier Mateusz Morawiecki, szefowa KE Ursula von der Leyen, prezydent Andrzej Duda / Fot. PAP/Jakub Szymczuk. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Jan Rokita napisał, iż Unia Europejska stosuje podobny mechanizm presji w przypadku Warszawy, co w przypadku Moskwy.
W jego oczach w przypadku Rosji chodzi o zatrzymanie agresji, zaś w przypadku Polski o wymuszenie destrukcji wymiaru sprawiedliwości.
Rokita zwrócił uwagę, że Polska jest drugim państwem po Rosji, na którego UE nałożyła duże sankcje.
Jan Rokita, były Przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej stwierdził, że wartość sankcji nałożonych przez Unię Europejską na Polskę raczej przewyższa wartość sankcji nałożonych przez UE na Rosję.
Rokita napisał, iż Unia Europejska stosuje podobny mechanizm presji w przypadku Warszawy, co w przypadku Moskwy.
Powtarzają: dostosujcie się do naszych żądań, a uchylimy sankcje. Tyle tylko, że w przypadku Rosji idzie o zatrzymanie agresji i mordów, zaś w przypadku Polski o wymuszenie destrukcji wymiaru sprawiedliwości.
Rokita zwrócił uwagę, że Polska jest drugim państwem po Rosji, na którego UE nałożyła duże sankcje.
Jeśli zaś zważyć dotychczasową wartość obu pakietów sankcyjnych (…) – to wartość pakietu polskiego raczej przewyższa pakiet rosyjski.
Wartość KPO dla Polski to 35 mld euro. Rokita napisał, że nic nie wiadomo o tym, by Rosja poniosła ze strony UE szkody przekraczające tę kwotę.
“Celem jest destrukcja polskiego wymiaru sprawiedliwości”
Na temat pragnienia ingerencji ze strony UE w wymiar sprawiedliwości w Polsce Rokita oznajmił:
Nikt przytomny nie może mieć wątpliwości, że celem jest destrukcja polskiego wymiaru sprawiedliwości, czyli taki stan rzeczy, w którym nikt w Polsce nie mógłby być pewny wyroku sądowego, wydanego nawet w jakiejś najbardziej oczywistej sprawie.
W swoim najnowszym wywiadzie dla tygodnika “Sieci” Jarosław Kaczyński zapowiedział “twardy kurs wobec UE”. Do tego odniósł się gość MN.
“Wywiad prezesa PiS jest zawsze ważnym wydarzeniem. Trwa pewna konsternacja – nie tylko w całym społeczeństwie, ale również w tym segmencie politycznym, wspierającym rządzącą Zjednoczoną Prawicę, ponieważ mamy tam dwugłos, czy wręcz wielogłos. Z jednej strony ośrodek premierowski podtrzymuje to, do czego doprowadził – względny rozejm z Komisją Europejską, który miałby skutkować wypłaceniem należnych środków w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Z drugiej strony ośrodek związany z Ministrem Sprawiedliwości, liderem Solidarnej Polski Zbigniewem Ziobro powtarza – a nie mówiłem – w znaczeniu mieliśmy rację, nakłaniając do oporu i wręcz weta w stosunku do działań Komisji Europejskiej” – mówił Zawisza.
Kaczyński mówi STOP
“Kaczyński deklaruje bardziej stanowczą politykę wobec KE czy UE. Wskazuje, że jest to wina unijna. To zgrabne zagranie ze strony Kaczyńskiego. Duża część polskiej, proeuropejskiej opinii publicznej z wielką nadzieją patrzy na unijne organy i ich działania, więc wykazanie cierpliwości przez rząd rozjaśnia obraz. Ciężko powiedzieć, że Polska tupie nogą, a uwyraźnia złą wolę Komisji Europejskiej, która idzie coraz dalej w swoich roszczeniach, prawnie nieuzasadnionych, politycznie aroganckich. Dziś słyszymy stop ze strony Jarosława Kaczyńskiego” – dodał Zawisza.
Organizatorzy zapraszają w 24 i 25 września na teren Muzeum X Pawilonu (ul. Skazańców 25). W harmonogramie przede wszystkim będzie pokaz rekonstrukcji historycznej grupy „Strzelcy” z Mszczonowa. Odwiedzający będą mogli uczestniczyć w zawodach strzelectwa sportowego w specjalnie do tego przygotowanej strzelnicy, wziąć udział w panelach edukacyjnych o Bitwie Warszawskiej, spróbować tradycyjnej wojskowej grochówki. Podczas pikniku będzie także możliwość zakupienia wyjątkowych produktów na stoiskach jarmarcznych. Dla dzieci organizatorzy przygotowali dmuchany plac zabaw, malowanie twarzy oraz koncert zespołu Kosmokwaki.
Scena „Pikniku Rodzinnego 1920” będzie bardzo oblegana. 24 września zagrają:
14:00 Zespół Muzyczny dla Dzieci KOSMOKWAKI
17:30 SKOLIM
20:45 BOBI
W Święto Wojska Polskiego 25 września zabrzmią bardziej patriotyczne tony:
15:00 Norbert „Smoła” Smoliński
17:00 Karat NM
19:30 Ferajna z Hoovera
Szereg atrakcji dla dzieci i dorosłych
Przez dwa dni od godz. 12:00 będzie można wziąć udział w warsztatach dziennikarskich dla dzieci i młodzieży oraz w szkoleniu z pierwszej pomocy.
Na placu będzie także możliwość skorzystania z ogródka gastronomicznego, oprócz wojskowej grochówki będzie grill, wata cukrowa, lody i wiele więcej.
W kalendarzu wydarzeń kulturalnych brakowało imprezy, na którą można byłoby przyjść całą rodziną. Jednocześnie dotknąć historii Bitwy Warszawskiej, ale też dobrze się bawić i wypocząć. To chcemy zaoferować – mówi organizator Adam Gucwa.
Fundacja Capital organizuje w dniach 24-25 września 2022 roku „Piknik Rodzinny 1920”. To dwudniowe wydarzenie mające na celu upamiętnienie polskiego zwycięstwa nad bolszewikami w Bitwie Warszawskiej. Poprzez połączenie elementów edukacyjnych i patriotycznych z występami artystycznymi, pokazami, grami i zabawami dla dzieci, oraz stoiskami handlowymi, chcemy przypomnieć o tym niezwykle ważnym w naszej historii zwycięstwie polskiego oręża. Umiejscowienie wydarzenia na terenie Cytadeli Warszawskiej, a dokładniej Muzeum X Pawilonu również nie jest przypadkowe – Cytadela była zapleczem logistycznym dla armii polskiej walczącej po drugiej stronie Wisły.
Mateusz Morawiecki / Fot. PAP/EPA/RONALD WITTEK / POOL. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Klęska polityki wobec UE wynika z samej koncepcji
Niewątpliwie mamy do czynienia z bankructwem polityki PiS-u wobec Unii Europejskiej. Mnożenie kolejnych warunków w sprawie funduszy KPO pokazuje, że pomimo serii polskich ustępstw, tych pieniędzy nie zobaczymy, przynajmniej do czasu przejęcia władzy przez proniemiecką opozycję. Otóż klęska polityki unijnej nie wynika z jednego czy drugiego błędu popełnionego w trakcie negocjacji, ale z samej koncepcji zgody na powolne przekształcanie się Unii w superpaństwo rządzone za parawanem Brukseli przez Berlin.
Otóż warto zdać sobie sprawę z różnic w polityce unijnej pomiędzy PiS i PO. Wbrew powszechnemu przekonaniu ta różnica nie polega na tym, że PO opowiada się za federalizacją Unii a PiS jest jej przeciwny. PO jest orientacją niemiecką w polskiej polityce i wspiera wszystko, co proponuje Berlin. Jest typową partią zagranicy, reprezentującej przede wszystkim obce interesy. Dlatego nie tylko wspiera politykę niemiecką, ale także zachęca ją, poprzez słynne berlińskie hołdy Radosława Sikorskiego i Donalda Tuska – „Wasze przywództwo jest błogosławieństwem dla Europy” – do dalszego przejmowania kompetencji państw narodowych za parawanem unii Europejskiej. Natomiast PiS także nie jest przeciwnikiem „federalizacji” Unii, ale pod warunkiem uznania jego prawa do rządzenia w Polsce.
Traktat Lizboński największą klęską dyplomatyczną Polski
Traktat Lizboński, który bez zgody ówczesnego rządu Jarosława Kaczyńskiego i prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w ogóle nie byłby negocjowany, odebrał nam połowę siły głosu, w porównaniu z głosem niemieckim. I co więcej, w sytuacji zgody niemiecko-francuskiej, pozbawił nas jakiegokolwiek wpływu na politykę unijną. Ten traktat, na który zgodził się prezydent Kaczyński, a aprobował rząd Jarosława Kaczyńskiego był największą klęską dyplomatyczną Polski w okresie po upadku komunizmu, pomimo że bracia Kaczyńscy przedstawili go jako swoje wielkie zwycięstwo. „Wszystko, co było naszym celem, osiągnęliśmy” -powiedział Lech Kaczyński po negocjacjach. Otóż traktat lizboński doprowadził do zmarginalizowania polskiego głosu w Unii. Z roli podmiotowej spadliśmy do roli przedmiotowej. Jego akceptacja przez PiS najprawdopodobniej była związana z nadziejami, że zgoda na ten traktat skutkować będzie także akceptacją pisowskich rządów w Polsce przez establishment unijny. Przyjęcie tego traktatu umożliwiło w późniejszych latach forsowanie „federalizacji” czyli wywłaszczania mniejszych państw unijnych z jej podmiotowości na rzecz systematycznego zwiększania władzy biurokracji brukselskiej.
PiS wie, że musi zwracać uwagę na opinię publiczną
Drugą różnicą pomiędzy rządami PO a rządami PiS-u, jest przekonanie tego ostatniego, że trzeba mieć poparcie polskiej opinii publicznej. Dlatego opór wobec roszczeń unijnych występuje w PiS zawsze, gdy zgoda na unijne roszczenia może skutkować odwróceniem się opinii publicznej od rządu pisowskiego. Tak było w kwestii uchodźców w 2015 roku, tuż po dojściu PiS-u do władzy. Po wstępnej akceptacji przyjęcia uchodźców, wobec społecznego oporu, PIS zmienił radykalnie swoje stanowisko i stanął na czele oporu przeciwko unijnemu przymusowi translokacji uchodźców. Ten fakt zaostrzył i tak już niechętne stanowisko unijnych elit wobec rządu PiS-u. W tej sytuacji PiS, zamiast unikać dawania pretekstu stronie unijnej do ataków, podjął kwestię niedopuszczenia wybranych przez poprzedni rząd sędziów Trybunału Konstytucyjnego. I to zarówno tych, którzy byli bezprawnie wybrani, jak i tych, których wyboru w świetle prawa nie można było kwestionować. Ten fakt ułatwił podjęcie przez Brukselę polityki blokowania jakichkolwiek zmian w polskim sądownictwie i to pomimo, że kwestie ustrojowe są poza kompetencjami przyznanymi w traktatach Unii.
Najgorsze strategie
W tej sytuacji możliwe były dwie strategie: albo działania cząstkowe, niewywołujące zasadniczego sprzeciwu Brukseli, albo radykalny sprzeciw, poparty blokowaniem innych decyzji Unii, które wymagały jedności. Wybrano najgorszą strategię. Wybrano radykalną wersję zmian w Sądzie Najwyższym bez dostatecznej determinacji jej obrony. Ustępstwa wobec Brukseli wytyczyły kierunek postepowania rządu polskiego. Ponadto dały pretekst „prawniczo wiarygodny” dla przeciwników reform wśród samego środowiska sędziowskiego. Sposób przeprowadzonej reformy znacząco wzmocnił siły jej przeciwników, skłonnych do odwoływania się do czynnika zagranicznego w rozstrzyganiu polskich sporów. Także kwestia Izby Dyscyplinarnej został rozegrana najgorzej jak to było możliwe. Albo konsekwentna obrona prawa traktatowego i wyroków Trybunału Konstytucyjnego, albo samodzielne podjęcie korekty reformy. I wbrew twardym deklaracjom, zaczęto wycofywać się z podjętych decyzji, ustępując na całej linii pod naciskiem UE. Likwidacja Izby Dyscyplinarnej w tej sytuacji była uznaniem kolejnego ograniczenia naszej suwerenności i przyznaniem instytucjom unijnych uprawnień pozatraktatowych. Była to zupełna kompromitacja rządu i jego unijnej strategii. Było to działanie kompromitujące i ośmieszające państwo polskie. Już za sam ten fakt premier Morawiecki odpowiedzialny za negocjacje powinien być odwołany.
Sytuacja się powtórzyła przy okazji KPO. Premier zgodził się na wpisanie warunkowości ze względu na kwestie „praworządności”. To właśnie te kwestie, tym razem służą do zablokowania funduszy. A premier, zamiast użyć tych instrumentów prawnych, jak na przykład weto w sprawie podatku korporacyjnego, zgadzał się na kolejne ustępstwa, pomimo że trudno było zakładać dobrą wolę ze strony unijnej. PiS uważał, że uzyskane fundusze z KPO pomogą odzyskać społeczne poparcie i wygrać kolejne wybory. Zakładanie, że Bruksela pomoże PiS-owi wygrać wybory było tak naiwne, że aż trudno w to uwierzyć. Ale premier pomimo wszystko negocjował bez odwoływania się do prawa weta wiedząc, że mamy do czynienia z negocjacjami w złej wierze. Podobnie było w kwestii redukcji zużycia gazu. Wydaje się, że minister Moskwa albo nie rozumiała na co się godzi, albo miała instrukcję zgody, pomimo grabieżczego charakteru tej propozycji rozszerzającej, po raz kolejny kompetencje Unii. Stajemy w sytuacji w której możemy być zmuszeni do ograniczenia własnej produkcji na rzecz ratowania gospodarki niemieckiej. I to wbrew całej antysolidarnościowej polityce energetycznej Niemiec, której konsekwencje to my mamy zapłacić.
Nadrzędność Konstytucji RP nad traktatami
I wreszcie ostatnia kwestia zmuszenia nas do wycofania się z wyroku konstytucyjnego, a także uczynienia martwym przepisów konstytucyjnych o nadrzędności konstytucyjnej nad prawem traktatowym i prawem unijnym. Jest to wprost zamach na suwerenność państwa polskiego. I rząd zostanie postawiony przed dylematem, czy zgodzić się na to żądanie naszej zgody na wyrzeczenie się niepodległości, czy też łudzić się, że dostanie fundusze z KPO, a opinię publiczną jakoś się zmanipuluje, jak to było przy okazji Traktatu Lizbońskiego. Otóż doszliśmy do ściany. Dążenie Brukseli do wycofania się Polski z uznania nadrzędności polskiej konstytucji oznacza, że godzimy się na status niemieckiego landu za parawanem unijnym. Ta sytuacja oznacza całkowite bankructwo unijnej polityki obecnego rządu. W tej sytuacji premier Morawiecki powinien być w trybie natychmiastowym odwołany. I powinien zostać powołany rząd, który będzie skutecznie bronił polskiej niepodległości zagrożonej przez niemiecki szowinizm za unijnym parawanem. Polityka Morawieckiego – systematycznego rezygnowania z kolejnych atrybutów suwerenności w nadziei na uzyskanie funduszy – okazała się klęską. Polska niepodległość nie jest na sprzedaż. A Morawiecki tą niepodległością frymarczył. Czas na zmianę i odejście od polityki kupczenia polską niepodległością. PiSowska polityka wolniejszej, niż w przypadku PO zgody na kolejne etapy „federalizacji” jest wyprzedażą suwerenności i w konsekwencji prowadzi w tym samym kierunku co polityka PO.
Projekt "Archipelag Polskości". / Fot. Stowarzyszenie Patriotyzm i Wolność.
Jak podkreślają organizatorzy, “Archipelag Polskości” ma na (dalekosiężnym) celu jednoczenie Polaków wokół wspólnych idei i zadań. Jest planowany jako doroczne i rozrastające się wydarzenie społeczno-kulturalne.
Główne wydarzenie odbędzie się 24 września 2022 r. w Centrum Konferencyjnym Wilcza (ul. Wilcza 9) w Warszawie. Rozpocznie się o godzinie 10:00.
W ramach wydarzenia zaplanowano debaty, prezentacje poszczególnych organizacji, jak również koncert prof. Jacka Kowalskiego z okazji Roku Romantyzmu Polskiego.
Jak podkreślają organizatorzy, “Archipelag Polskości” ma na (dalekosiężnym) celu jednoczenie Polaków wokół wspólnych idei i zadań. Jest planowany jako doroczne i rozrastające się wydarzenie społeczno-kulturalne.
Jego wizja docelowa to zgromadzenie bez mała wszystkich środowisk i organizacji, dla których patriotyzm i wolność są podstawami światopoglądu i działania. Chodzi o połączenie całego archipelagu dążeń historycznych i rekonstrukcyjnych, kulturowych i religijnych, artystycznych i muzycznych, krajoznawczych i etnograficznych, ideowych i wydawniczych, wychowawczych i edukacyjnych czy gospodarczych i samopomocowych – można przeczytać na stronie projektu.
Promocja wartościowych inicjatyw
Główne wydarzenie odbędzie się 24 września 2022 r. w Centrum Konferencyjnym Wilcza (ul. Wilcza 9) w Warszawie. Rozpocznie się o godzinie 10:00. W ramach wydarzenia zaplanowano debaty, prezentacje poszczególnych organizacji, jak również koncert prof. Jacka Kowalskiego z okazji Roku Romantyzmu Polskiego.
Projekt otrzymał dofinansowanie z Funduszu Patriotycznego. Jak jednak informują organizatorzy, organizacja tak dużego wydarzenia przekracza ich możliwości finansowe. Z racji na to, ruszyła w internecie zbiórka na sfinansowanie kosztów wydarzenia.
Proponujemy organizacjom pozarządowym nie tylko możliwość miejsca na stoisko wystawowe, ale również limitowany czas, w którym mogą zaprezentować się na scenie głównej, szczególnie oferta skierowana do organizacji rekonstrukcyjnych. Chcemy również w szczególności promować wolontariat, w związku z tym stworzymy specjalne stoisko poświęcone aktywnemu działaniu i wolontariatu. Kolejna rzecz, na którą chcemy zwrócić uwagę jest edukacja patriotyczna, nie tylko dzieci ale również dorosłych. Pragniemy stworzyć specjalną strefę dla rodzin, w której rodzic z dzieckiem będzie mógł wziąć udział w konkursie i wygrać upominki odpowiadając prawidłowo na zadane pytania, ułożone specjalnie do wieku. W przypadku błędnych odpowiedzi będziemy zachęcać do zapoznania się z tematem, oraz kierować na stoisko organizacji zajmującej się dziedziną w której była udzielona błędna odpowiedź – podkreślają organizatorzy.
Poniższa flaga reprezentuje osoby “batgender”, czyli takie, które czują się powiązane z nietoperzami.
“Xenogender” to kolejna odsłona lewicowego szaleństwa. Waldemar Krysiak napisał na Twitterze:
W środowisku #trans aktywistów popularny jest tzn. #xenogender. Osoby ksenopłciowe uważają, że nie są ani mężczyznami, ani kobietami, a ich płeć to zwierzęta i/lub rzeczy.
Mogą być to nietoperze, psy, dinozaury i żaby. Brzmi absurdalnie, a jeszcze bardziej absurdalne jest to, że niektórzy potrafią pisać o tym z pełną powagą. Profil “Projekt Squeerel” napisał na Facebooku:
Xenopłciowość (xenogender) to określenie tożsamości płciowej osób, które wiążą ją ze zwierzętami, roślinami, rzeczami czy innymi pojęciami bardziej niż z powszechnym określeniem tożsamości płciowej człowieka. W rzeczywistości istnieje tożsamość płciowa opisująca powiązanie z helikopterami – helipłciowość.
Satyryk Alex Stein zakpił niegdyś z tego szaleństwa, niestety okłamując przy tym bliźnich. Mówił bowiem, że jego córka identyfikuje się jako jaszczurka i domagał się dla niej terrarium. Jednocześnie oznajmił, że zmiana temperatury w klasie to krok za daleko, gdyż wpływa na samopoczucie rówieśników. Osoby słuchające tego wywodu zachowywały pełną powagę.
Kiedy człowiek przestaje wierzyć w Boga, może uwierzyć we wszystko – pisał Chesterton.
6 sierpnia odbyła się już czwarta edycja Turnieju piłkarskiego o Puchar im. Powstańców Warszawskich w Lublinie. Organizatorzy napisali na Facebooku, że wydarzenie ma na celu:
upamiętnienie bohaterskiego czynu powstańczego z 1944 roku i przybliżenie wiedzy o powstaniu jak i biorących w nim udział powstańcach (szczególnie pochodzących z Lubelszczyzny). Wydarzenie łączy w sobie kształtowanie postaw patriotycznych z aktywnością sportową.
Uczestnicy zawodów tworzyli sześcioosobowe drużyny (plus opcjonalnych czterech rezerwowych) w wieku 16+. Organizatorami czwartej edycji Turnieju byli: Młodzież Wszechpolska, Ruch Narodowy, Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, Instytut Dziedzictwa Żołnierzy Wyklętych i Osób Represjonowanych oraz Fundacja im. Kazimierza Wielkiego.
Piotr Sobiło napisał na Twitterze:
Wydarzenie od kilku lat organizowane jest przez lubelskie środowisko narodowe. Łączy aktywizm sportowy z kształtowaniem postaw patriotycznych.
W Dominowie pod Lublinem odbył się dziś turniej piłkarski, w którym drużyny rywalizowały o Puchar im. Powstańców Warszawskich 🇵🇱 Wydarzenie od kilku lat organizowane jest przez lubelskie środowisko narodowe. Łączy aktywizm sportowy z kształtowaniem postaw patriotycznych. pic.twitter.com/OgpW33IIYe