Reprezentacja Polski w piłce nożnej.

Reprezentacja Polski w piłce nożnej. / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030.

  • Reprezentacja Polski stoi przed dwoma kluczowymi spotkaniami w ramach Ligi Narodów.
  • Nasza drużyna zajmuje obecnie 3. miejsce w grupie 4. dywizji A.
  • Trener Czesław Michniewicz na godzinę przed meczem podał skład naszej drużyny.
  • Zobacz także: Polska zagra z Holandią w Lidze Narodów. Gdzie oglądać?

Na godzinę przed meczem poznaliśmy skład reprezentacji Polski, która wyjdzie przeciwko Holendrom na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Szczęsny – Bednarek, Glik, Kiwior – Frankowski, Linetty, Krychowiak, Zalewski – Szymański, Zieliński – Lewandowski.

Czytaj więcej: Avi Mayer: “Polacy uczestniczyli w Holokauście”

Polska ma szansę na awans?

Do końca spotkań w fazie grupowej Ligi Narodów UEFA zostały dwie kolejki. Polska zagra z Holandią 22 września na Stadionie Narodowym im. Kazimierza Górskiego w Warszawie. Wcześniej w Rotterdamie Polacy zremisowali z Holendrami 2:2. W meczu z Walią z kolei wygrali 2:1.

Polska zajmuje aktualnie 3. miejsce w grupie 4. dywizji A. Ostatnie dwie potyczki stanowią szansę na awans w tabeli. Pierwszym meczem jest rozgrywka z Holandią 22 września, drugim z Walią w tamtejszym Cardiff w Niedzielę 25 września.

Mecz 5. kolejki Polski z Holandią zacznie się o 20:45. Transmitowany będzie na kanałach TVP1, TVP Sport oraz Polsat Sport Premium 1. Na TVP rozgrywkę Polski z Holandią komentarzem opatrzą Jacek Laskowski i Robert Podoliński. W studiu obecni będą Jacek Kurowski, Mateusz Borek, Jakub Wawrzyniak, Waldemar Fornalik oraz Kazimierz Węgrzyn.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Władimir Putin

Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/MIKHAIL METZEL / SPUTNIK / KREMLIN POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jak informuje niezależny rosyjski serwis “Nowa Gazeta” tajny 7 paragraf dekretu Władimira Putina pozwala na pobór do miliona nowych żołnierzy.
  • Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zaprzeczył tym doniesieniom.
  • Podkreślił, że tak jak powiedział minister obrony Siergiej Szojgu, dekret pozwala maksymalnie na pobór 300 tys. obywateli.
  • Zobacz także: Poseł Konfederacji zatrzymany przez policję. Miał prowadzić auto bez uprawnienia

Milion obywateli Rosji może zostać powołanych do walki w wojnie na Ukrainie w ramach dekretu mobilizacyjnego prezydenta Władimira Putina 

– podaje rosyjski portal “Nowa Gazeta”.

Medium cytuje niewymienionego z nazwiska urzędnika w administracji prezydenta Włądimira Putina, który powiedział, że prawdziwym planem jest wezwanie do służby nawet miliona osób. 

Utajniony siódmy paragraf dekretu podpisanego w środę przez Putina pozwala Ministerstwu Obrony Rosji na wezwanie do miliona osób. Kilka razy zmieniali liczbę i w końcu zatrzymali się na jednym milionie

– stwierdził anonimowo, urzędnik z Kremla.

Kreml dementuje doniesienia

Rzecznik Kremla Dmitrij Peskow zaprzeczył tym doniesieniom. Jego komentarz opublikowała państwowa agencja informacyjna RIA Novosti. 

Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, co powiedział w wywiadzie Siergiej Szojgu: 300 tysięcy ludzi. W artykule jest mowa o liczbie do 300 tys. osób

– stwierdził z kolei rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

Przypomnijmy, że na paragraf 7. dekretu Putina zwrócił uwagę ekspert ds. wschodnich i nasz autor Grzegorz Kuczyński. Już w środę wyszło na jaw, że nieopublikowany siódmy paragraf dekretu prezydenckiego o mobilizacji dotyczy liczby osób podlegających mobilizacji.

Czytaj więcej: Masowe protesty w Iranie. Kobiety palą swoje hidżaby

Rosja ogłasza mobilizację

Celem Zachodu jest osłabienie, podzielenie i zniszczenie Rosji: mówią wprost, że 1991 był w stanie podzielić ZSRR, a teraz nadszedł czas na Rosję

– ogłosił w środę prezydent Rosji Władimir Putin.

Poinformował, że podpisano dekret o częściowej mobilizacji wojskowej, a działania mobilizacyjne rozpoczną się dzisiaj. Tłumaczył, że częściowa mobilizacja została zastosowana w celu ochrony Rosji, jej suwerenności, integralności terytorialnej i zapewnienia bezpieczeństwa narodu rosyjskiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Jacek Kurski

Jacek Kurski / fot. flickr.com

  • Były prezes Telewizji Publicznej Jacek Kurski może ostatecznie nie trafić do żadnego ministerstwa.
  • Jak podają media, prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński stracił do niego zaufanie.
  • Wcześniej Kurski zmienił szefa oddziału regionalnego TVP3 Łódź, co nie spodobało się Janinie Goss.
  • Ponadto do tej telewizji byli zapraszani głównie politycy Solidarnej Polski.
  • Z kolei Kaczyński nie zamierza umacniać pozycji swojego koalicjanta.
  • Zobacz także: Kpt. Pitera: Siły NATO potrafią razem działać [NASZ WYWIAD]

Na początku września Jacek Kurski został niespodziewanie zdymisjonowany jednomyślnie przez Radę Mediów Narodowych. Organ zarządzający Telewizją Publiczną nie podał uzasadnienia dymisji na usunięcie byłego już prezesa TVP.

Publicyści i politycy opozycji wskazywali natomiast kilka przesłanek politycznych, które mogły doprowadzić do tej dymisji. Jacek Kurski regularnie pojawiał się w programach informacyjnych TVP, co niechętni mu politycy Zjednoczonej Prawicy uważali za promowanie się przed nadchodzącymi kampaniami wyborczymi. Na antenie, zwłaszcza kanałów regionalnych TVP3, często gościli też politycy Solidarnej Polski, co miało nie spodobać się Jarosławowi Kaczyńskiemu, który nie chce wzmacniać swojego koalicjanta.

W czerwcu Kurski został laureatem tegorocznej edycji nagrody Biało-Czerwone Róże przyznawanej przez portal “wpolityce.pl”. Na gali, na której obecny był Jarosław Kaczyński, wygłosił swoje gorące przemówienie.

Czytaj więcej: Poseł Konfederacji zatrzymany przez policję. Miał prowadzić auto bez uprawnienia

Przyjaciółka Kaczyńskiego wymusiła dymisję Kurskiego?

Według “Gazety Wyborczej” Jarosław Kaczyński zniechęcił się do Jacka Kurskiego po zamieszaniu ze zmianą dyrektora łódzkiego oddziału Telewizji Polskiej. Zarząd TVP zdecydował, że Błażeja Kronica po trzech latach pełnienia tej funkcji zastąpi Marcin Szypszak.

Ta decyzja zirytowała Janinę Goss, od wielu lat przyjaciółkę Jarosława Kaczyńskiego i działaczkę łódzkich struktur PiS. Goss miała poskarżyć się na to prezesowi Prawa i Sprawiedliwości.

Onet podał w czwartek, że na potwierdzenie swoich słów Goss przekazała nagranie z wypowiedzią Jacka Kurskiego, który na spotkaniu z zespołem TVP3 Łódź zadeklarował, że dopóki będzie prezesem publicznej telewizji, dopóty łódzkim oddziałem będzie kierował Szypszak.

W tym tygodniu pojawiła się informacja podana przez Radio ZET, że Jacek Kurski może wejść do rządu jako minister cyfryzacji. Według ustaleń Onetu to mało prawdopodobne, gdyż Jarosław Kaczyński ma odczuwać zawód w stosunku do byłego prezesa TVP.

Nasi informatorzy przyznają, że Kaczyński ma wciąż osobisty żal do Jacka Kurskiego za słowa, które usłyszał na taśmie dostarczonej mu przez Goss i na razie nie widzi dla niego miejsca ani w rządzie, ani w innych politycznych gremiach

– podaje portal “Onet”.

Czytaj więcej: Leszek Żebrowski zaprasza na obchody 80. rocznicy powstania NSZ. “Musimy przekazywać pamięć”

Kurski bez teki ministra

Kilka dni po swojej dymisji Jacek Kurski miał się pojawił w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości, gdzie jak podają media miał spędzić dwie godziny.

W biurze prezesa Jacek Kurski spędził około dwóch godzin. Jak można było zauważyć, wychodząc, był wyraźnie zadowolony

– czytamy w “Super Expressie”.

Jednakże jak sugeruje “Polityka” relacje między Kurskim, a Kaczyńskim uległy pogorszeniu. Z kolei anonimowe źródła przy Nowogrodzkiej podkreślają, że ich relacje są co najmniej poprawne. Jednak tygodnik w nowym numerze opisał – powołując się na dwóch polityków partii rządzącej – anegdotyczną sytuację, do której doszło 10 września przy okazji mszy w archikatedrze warszawskiej w miesięcznicę katastrofy smoleńskiej. Na nabożeństwach oprócz Kaczyńskiego są regularnie obecni inni czołowi politycy PiS. 

Według “Polityki” po mszy Kurski w zakrystii szukał okazji do rozmowy w cztery oczy z prezesem PiS. Nie udało się, Kaczyński go zignorował, porozmawiał za to z Mateuszem Morawieckim. Miał to być sygnał dla partyjnej wierchuszki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wirtualnemedia.pl, onet.pl

Waldemar Buda

Waldemar Buda / Fot. You Tube/ Polskie Radio

Minister rozwoju i technologii Waldemar Buda został zapytany w wywiadzie dla “Gościa Niedzielnego” o to, czy są szanse, aby Polska otrzymała należne środki w ramach Krajowego Planu Odbudowy.

Instrument na rzecz odbudowy i zwiększania odporności miał gwarantować środki dla wszystkich 27 krajów Unia Europejska. Wszystkie kraje uczestniczyły w kształtowaniu tekstu rozporządzenia, które jest jego podstawą prawną. Wszystkie zgodziły się na pewne założenia tego mechanizmu, w końcu wszystkie poparły formułę finansowania instrumentu.

Oczywiście aby uzyskać pieniądze, musimy realizować zawarte w KPO kroki milowe i wskaźniki. Uważam, że właśnie to robimy. Jednak mam świadomość, że faktyczny przelew środków nastąpi po pozytywnej ocenie stopnia realizacji KPO. W pierwszym kroku – dobitnie trzeba stwierdzić – wszystko zależy od tego, jak Komisja Europejska oceni ustawę likwidującą Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego 

wytłumaczył minister rozwoju i technologii.

Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej będzie składało wniosek o wypłatę środków i dopiero w odpowiedzi na ten wniosek otrzymamy oficjalne stanowisko Komisji, czy ten wniosek zrealizuje, a jeśli nie – to dlaczego 

– zaznaczył Waldemar Buda.

Dopytywany, czy Polska do tej pory nie złożyła żadnego wniosku o jakiekolwiek środki z europejskiego Funduszu Odbudowy, minister zaznaczył, że na ten moment jeszcze go nie złożyliśmy.

I nie wynika to z opóźnień po naszej stronie. Przypomnę  akceptacja KPO w czerwcu 2022 r. to nie koniec formalnej strony procesu. Wciąż trwają uzgodnienia tzw. porozumienia technicznego między Polską a KE, precyzującego operacyjne szczegóły np. jakie dokumenty należy przedłożyć, aby wykazać realizację kamieni milowych. Dopiero na jego podstawie będziemy mogli przekazać wniosek o płatność. Taka jest procedura

– wyjaśnił.

Dopytywany, dlaczego w takim razie przedstawiciele rządu mówią, że nie dostaniemy tych środków minister odparł, że to jest wyłączna reakcja na medialne wystąpienia, do tego sprzeczne, ze strony przedstawicieli Komisji Europejskiej.

Czytaj więcej: Europejski dzień bez samochodu. Gdzie 22 września można przejechać się za darmo?

Kaczyński nie ma już złudzeń

Waldemar Buda tak jak prezes Prawa i Sprawiedliwości liczy się z tym, że Polska może ostatecznie nie otrzymać należnych nam środków z KPO. Zdaniem ministra nasz kraj poradzi sobie i bez tych funduszy.

Nie będziemy żebrać o te pieniądze. To nie jest być albo nie być dla polskiego państwa i obywateli. My godności i suwerenności nie sprzedamy. Prezes Kaczyński jasno powiedział, że nie zgadzamy się na kolejne ustępstwa. Natomiast cały czas liczymy, że druga strona wywiąże się z umowy, która stwierdzała, że ustawa prezydencka spełnia warunki stawiane przez Komisję w sprawie Izby Dyscyplinarnej

– stwierdził Buda.

Wskazał, że rząd będzie wnioskował o przyznanie pierwszych dwóch miliardów euro. Ponadto Polska wykaże w nim, że spełniła podane kroki milowe.

We wniosku wykazujemy realizację kroków milowych w tym kilku zaplanowanych reform. To nie są jednak środki na konkretne inwestycje, tylko na te które będą w realizacji i w danym momencie wymagają finansowania. Niektóre projekty już uruchomiliśmy i część z nich jest finansowana ze środków Polskiego Funduszu Rozwoju. Wynika to z charakteru KPO – część inwestycji musi być zrealizowana, aby wykazać kroki milowe i wówczas otrzymać fundusze. Dodatkowo zakładaliśmy pewną zwłokę w przekazywaniu ich z Komisji, chociażby ze względu na długo trwające procedury oceny. Gdy środki otrzymamy zostaną one przeznaczone na zrefinansowanie tych przekazanych przez PFR 

– wyjaśnił.

Minister został też zapytany, o to czy jest brany pod uwagę pomysł wicepremiera Piotra Glińskiego, który zgłosił pomysł, aby część pożyczkową z europejskich funduszy na KPO pożyczać od innego podmiotu, np. jakiegoś państwa azjatyckiego.

Chcieliśmy skorzystać z ok. 11 miliardów euro z części pożyczkowej Unii, a z części grantowej z 23 miliardów euro. W tej chwili budżet państwa nie wymaga żadnych pożyczek zewnętrznych. Z PFR na inwestycje KPO mamy 28 miliardów złotych i to powinno wystarczyć do końca przyszłego roku 

– zaznaczył minister.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pch24.pl

Żydzi w Polsce

Żydzi w Polsce / fot. NAC

Jeden z izraelskich dziennikarzy Avi Mayer postanowił skomentować polskie roszczenia do reparacji wojennych od Niemiec. Wyśmiał je on, uważając, że nie tylko nazistowskie Niemcy dokonały zbrodni na Żydach, Polakach oraz osobach innej narodowości. Avi Mayer wprost stwierdził, że Polacy również mieli swój udział.

Powiedz cokolwiek o polskim współudziale w Holokauście – który jest obszernie udokumentowany i absolutnie bezdyskusyjny – a otrzymasz powódź tweetów, wiele w języku polskim, od wielu trolli. Wiele z nich zawiera antysemickie komentarze i obrazy

– stwierdził Avi Mayer.

Wszystkie poniższe mogą być prawdziwe i w rzeczywistości tak jest: Polska strasznie ucierpiała pod brutalną okupacją hitlerowską. Niektórzy Polacy pomagali schronić się i ratować żydowskich sąsiadów. Inni Polacy aktywnie uczestniczyli w masowych mordach żydowskich sąsiadów i grabieży ich mienia

– tłumaczył się potem.

Dalej dziennikarz próbując się bronić wyciągnął jeden z komentarzy, które można zakwalifikować jako uderzające w godność Polaka, który przeszedł tyle wojen i napaści na swój kraj. Avi Mayer chciał w ten sposób podkreślić, że Polacy są podobni do nazistowskich Niemców.

Czytaj więcej: Koncert Andrzeja Kołakowskiego w 80. rocznicę powstania NSZ

Ostra reakcja na kłamliwą propagandę

Jak można było się spodziewać, ostatnie wpisy Mayera poruszyły polskich użytkowników Twittera, w tym również dziennikarzy, którzy podkreślili, że w niezrozumiały sposób próbuje podżegać wręcz do nienawiści. Ich zdaniem zamieścił on prowokacyjny wpis celowo wyciągając jedynie pojedyncze przypadki potępiane również przez samych Polaków i polskie władze.

Jesteś paskudnym kłamcą i najwyraźniej idiotą. Nigdy nie doszło do „masowego mordu na Żydach dokonanego przez Polaków”. JEDYNYM krajem i narodem historycznie odpowiedzialnym za ludobójstwo Holokaustu są NIEMCY – ci „naziści” byli Niemcami, o czym oczywiście „zapomniałeś” wspomnieć

– przypomniała oburzona Blanka Aleksowska z Polski Press.

Zausznik Putina i oligarcha Wiacesław Mosze Kantor wydał dużo pieniędzy Kremla na żydowski i prożydowski nastrój. Po co, jak myślisz?

– wskazał Rafał Ziemkiewicz .

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Tradycyjna elektrownia jądrowa

Tradycyjna elektrownia jądrowa / Fot. Pixabay

Mamy w bazie około 700 firm i około 300 chciałoby brać udział w projekcie jądrowym, ale wymaga to wysiłku, zaangażowania czasu i kosztów oraz podjęcia ryzyka przez te firmy. Wszystkim się wydaje, że jak będzie decyzja, to wtedy będziemy myśleć. Niestety, trzeba podjąć to ryzyko wcześniej. Całkowicie gotowych na dzisiaj do współpracy przy budowie jest 80 firm

– powiedział Bogdan Pilch prezes Izby Gospodarczej Energetyki i Ochrony Środowiska.

Polski udział przy inwestycji

Polski Fundusz Rozwoju potwierdził, że stawia sobie za cel zwiększenie wartości i udziału polskich firm w łańcuchu dostaw przy budowie i eksploatacji elektrowni jądrowej.

Wartości udziału local content, które podają oferenci, które oscylują od 40 do 70 proc., są optymistyczne, ale nasze doświadczenia są mniej optymistyczne. Nie mamy w tym względzie dobrych i długich doświadczeń w Polsce. Patrzymy na to, jakie polskie firmy w przeszłości uczestniczyły w podobnych projektach i to jest w praktyce 7 proc. Czym innym są deklaracje, a czym innym realia

– stwierdził Bartłomiej Pawlak.

Wiceprezes Funduszu zapowiedział, że PFR może uwiarygodnić te firmy, które chcą wziąć udział w projekcie jądrowym. Wśród instrumentów wymienił: inwestycje kapitałowe, pożyczki podporządkowane oraz inżynierię finansową. Obecnie maksymalny pułap inwestycji w jeden projekt od PFR wynosi od 30 mln złotych do nawet 1,5 mld złotych.

Czytaj więcej: Mularczyk: Sprawa reparacji musi być uregulowana [NASZ WYWIAD]

Kiedy powstanie pierwsza elektrownia jądrowa?

Decyzja w sprawie wyboru technologii do budowy elektrowni jądrowej powinna zapaść w październiku br., jak informowała wcześniej minister klimatu i środowiska Anna Moskwa. Oceniła też, że rozpoczęcie budowy elektrowni w roku 2026 jest realistyczne.

Zgodnie z przyjętym przez Radę Ministrów harmonogramem, budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej rozpocznie się w 2026 roku, a w 2033 roku uruchomiony zostanie pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy około 1-1,6 GW. Kolejne bloki będą wdrażane co 2-3 lata, a cały program jądrowy zakłada budowę bloków jądrowych o łącznej mocy zainstalowanej od około 6 do 9 GW w oparciu o sprawdzone reaktory jądrowe generacji III (+).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Irańskie kobiety protestują po śmierci koleżanki

Protesty w Iranie po śmierci 22-latki / Fot. PAP/EPA/Erdem Sahin. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030.

  • W Iranie od zeszłego piątku trwają masowe protesty po śmierci 22-letniej Mahsy Amini.
  • Kobieta została zatrzymana przez lokalną policję za brak nakrycia głowy.
  • Niestety miała ona zostać brutalnie pobita podczas pobytu na komisariacie.
  • Zapadła ona w śpiączkę i trafiła do szpitala, gdzie ostatecznie zmarła.
  • Irańskie kobiety oburzone tym wstrząsającym faktem, zaczęły w proteście palić swoje hidżaby.
  • Zobacz także: Koncert Andrzeja Kołakowskiego w 80. rocznicę powstania NSZ

Na nagraniach udostępnianych na mediach społecznościowych zarejestrowano we wtorek protesty w co najmniej 16 z 31 prowincji Iranu, co stanowi wyraźny wzrost w porównaniu z poprzednimi czterema dniami demonstracji

– czytamy na portalu “Głos Ameryki”.

Na nagraniach z protestów widać kobiety, które zdejmują z głowy hidżaby, tańczą i palą nakrycia głowy w miejscach publicznych.

My, kobiety z Iranu, zdejmujemy hidżaby i śpiewamy przeciwko religijnym dyktatorom. Ryzykujemy więzieniem i śmiercią, ale mamy marzenie: Chcemy się pozbyć islamskiego reżimu. Wysłuchaj nas

– oświadczyła irańska dziennikarka Masih Alinejad.

Agencja AFP podaje, że zdaniem organizacji praw człowieka, na skutek licznych protestów miała zginąć do tej pory sześć osób, które starły się z irańską policją.

Czytaj więcej: Japonia na drodze do społeczeństwa bezgotówkowego

Iran milczy ws. śmierci 22-latki

W ubiegłym tygodniu 22-letnia Mahsa Amini została zatrzymana przez irańską policję za brak odpowiedniego nakrycia głowy. Policjanci byli na tyle okrutni podczas przesłuchania na komisariacie, że w bardzo brutalny sposób pobili kobietę. Niestety zapadła na śpiączkę, a na wskutek odniesionych obrażeń zmarła.

Po potwierdzeniu zgonu kobiety w zeszły piątek w Teheranie pod szpitalem zebrali się członkowie rodziny, którzy oskarżyli za śmierć swojej ukochanej Amini funkcjonariuszy policji. Irańskie władze zaprzeczają oskarżeniom, podkreślając że kobieta miała problemy z sercem. Zdaniem jej rodziny nie cierpiała ona na żadne schorzenia kardiologiczne.

Czytaj więcej: Znamy mężczyznę, który zaatakował furgonetkę fundacji Pro Prawo do Życia. “Wcześniej pracował dla Axel Springer”

Radykalne prawo Szariatu

Zgodnie z irańskim prawem Szariatu, narzuconym po rewolucji w 1979 roku, kobiety są zobowiązane do zakrywania włosów i noszenia długich, luźnych ubrań, aby ukryć swoją sylwetkę. Łamiącym prawo grozi publiczne upomnienie, grzywna lub areszt.

W środę drugie w tym tygodniu przemówienie wygłosił najwyższy przywódca duchowo-polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei, dementując tym samym pogłoski o złym stanie swojego zdrowia. 16 września dziennik “New York Times” poinformował, że na początku września Chamenei odwołał wszystkie spotkania i wystąpienia publiczne oraz pozostawał pod obserwacją zespołu lekarzy. Podczas środowego wystąpienia uhonorował weteranów wojny Iranu z Irakiem z lat 1980-88, nie wspominając przy tym o protestach wywołanych śmiercią Mahsy, pochodzącej z irańskiej prowincji Kurdystan

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl

Żebrowski zaprasza na obchody powstania NSZ

Publicysta i historyk Leszek Żebrowski / Fot. Twitter

  • Ceniony historyk Leszek Żebrowski przysłał specjalne zaproszenie na obchody 80. rocznicy powstania Narodowych Sił Zbrojnych.
  • W zaproszeniu przypomniał jak wielki procent siły Armii Krajowej stanowiły narodowe organizacje.
  • Wydarzenie odbędzie się w Warszawie w Centrum Prasowym przy ul. Foksal 3/5.
  • Zobacz także: Iran o konflikcie Azerbejdżan-Armenia: Nie będziemy milczeć

Już w najbliższą sobotę 24 września o godz. 14 w Centrum Prasowym przy ul. Foksal 3/5 wydawnictwo Capital i stowarzyszenie Marsz Niepodległości organizują wydarzenie związane z 80. rocznicą powstania Narodowych Sił Zbrojnych.

Obchody 80. rocznicy powstania NSZ już w sobotę. Na wydarzenie zaprasza nieoceniony Leszek Żebrowski

– przekazał prezes Marszu Niepodległości Robert Bąkiewicz.

Na specjalne wydarzenie zaprasza ceniony historyk Leszek Żebrowski.

Nie ma tego typu uroczystości związanych z rocznicami batalionów chłopskich, zanikają uroczystości związane z Armią Krajową, poza centralnymi wydarzeniami. Właściwie takich uroczystości nie ma

– stwierdził Leszek Żebrowski.

Zaznaczył, że organizacje narodowe stanowiły ponad połowę Armii Krajowej.

To jest taki fragment naszej historii, który odegrał bardzo istotną rolę. Narodowe Siły Zbrojne trwały kilka lat, z tego przez pewien czas w ramach Armii Krajowej. Jak się okazało wraz z Narodową Organizacją Wojskową odegrały istotną rolę. Dowódca AK Leopold Okulicki przyznał, że połowa armii stanowiły organizacje narodowe

– przypomniał historyk.

Może w ten sposób po zamykamy wszystkim gęby wszystkim nienawistnikom, którzy nie znają się na rzeczy. Jeśli oni się nie douczą to mała strata, ale my powinniśmy się uczyć, po to aby przekazać wiadomość dalej

– podkreślił.

Czytaj więcej: Wrona: Desperacja Putina jest olbrzymia [NASZ WYWIAD]

Plan obchodów 80. rocznicy powstania NSZ

14:00 Otwarcie wydarzenia przez por. Władysława Sieradzkiego (Narodowe Siły Zbrojne – Samodzielny Batalion im. Brygadiera Mączyńskiego),

14:15 – 15:30 Czarna legenda Narodowych Sił Zbrojnych w III Rzeczpospolitej,

15:30 – 16:30 Narodowe Siły Zbrojne. Historia odkłamana. Powstanie, działalność, spuścizna,

16:30 – 18:00 Projekcja filmu „Ludobójstwo” i słowo wstępne reżysera Arkadiusza Olszewskiego,

18:00 – 19:00 Kino PRL i III RP wobec NSZ i Żołnierzy Wyklętych,

19:00 – 20:00 Koncert Andrzeja Kołakowskiego.

Narodowe Siły Zbrojne były drugą co do wielkości po Armii Krajowej organizacją zbrojną polskiego podziemia niepodległościowego podczas II wojny światowej. NSZ nigdy nie ulegały infantylnym złudzeniom. Nie byli dziecinnie naiwni jak część kręgów dowódczych Armii Krajowej, co zaowocowało hekatombą ofiar, zwłaszcza w Powstaniu Warszawskim. Oszczędność polskiej krwi, która przydać się mogła w powojennej walce z komunizmem, zachowanie narodowej substancji podczas trwania II wojny światowej było wręcz niezmiennym hasłem wypisanym na sztandarach tej formacji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

facebook.com, twitter.com

Michał Urbaniak. / Fot. Media Narodowe. YouTube.

  • Jak informuje RMF FM poseł Konfederacji Michał Urbaniak został zatrzymany 17 września przez policję do kontroli drogowej.
  • Jak się okazało prowadził on pojazd bez odpowiednich uprawnień.
  • Sam poseł tłumaczył, że prawo jazdy powinny być już kilka dni wcześniej wdrożone do systemu CEPiK .
  • Jednakże policjanci nie odnaleźli w systemie uprawnień posła Urbaniaka.
  • Zobacz także: Polska zagra z Holandią w Lidze Narodów. Gdzie oglądać?

Jak dowiedzieli się dziennikarze radia RMF FM, poseł Konfederacji Michał Urbaniak miał prowadzić pojazd bez prawa jazdy. Niewykluczone, że policja zwróci się do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o uchylenie immunitetu poselskiego.

Do zdarzenia doszło w sobotę, 17 września tego roku w godzinach wieczornych na terenie powiatu kwidzyńskiego w województwie pomorskim. W miejscowości Rakowiec do rutynowej kontroli zatrzymany został przez policjantów kierowca samochodu osobowego.

Po sprawdzeniu jego danych osobowych w systemie CEPiK policjanci ustalili, że 31-letni mężczyzna jechał, mimo braku uprawnień do kierowania. W trakcie legitymowania mężczyzna oznajmił policjantom, że jest posłem i okazał legitymację poselską. Zgodnie z procedurą dyżurny Komendy Powiatowej Policji Kwidzyn powiadomił o tej sytuacji prokuratora dyżurującego

– powiedział Maciej Stęplewski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

I dodał, że funkcjonariusze prowadzą w tej sprawie czynności wyjaśniające dotyczące wykroczenia polegającego na prowadzeniu samochodu bez odpowiednich uprawnień.

Czytaj więcej: Erdoğan twardo. Turcja nie uzna wyników referendów prorosyjskich separatystów

Urbaniak wyjaśnił sytuację

W rozmowie z dziennikarzami poseł Michał Urbaniak potwierdził, że zdarzenie dotyczy jego. Jednak zdecydowanie zaprzeczył temu, iż prowadził auto bez należytych uprawnień. Przedstawił także swój przebieg policyjnej kontroli w Rakowcu.

Policjant poprosił o dokumenty. Dałem mu dowód osobisty. Sprawdził w systemie, że nie ma jeszcze informacji o tym, że mam uprawnienia do kierowania pojazdami. Wobec tego wykonał też czynności związane z wyjaśnieniem tej sprawy dotyczącej ewentualnego wykroczenia. Wykroczenia tutaj być nie może, ponieważ uprawnienia mam nadane już wcześniej. Dokumentu ze sobą nie miałem, nie odebrałem go jeszcze wtedy z urzędu, chociaż wiedziałem, że leży tam i czeka. Sytuacja jest w 100 proc. klarowna

– wyjaśnił poseł Konfederacji Michał Urbaniak.

Dokument potwierdzający posiadanie uprawnień przez Urbaniaka miał być gotowy do odbioru od wtorku, 13 września br. Natomiast policja czeka aktualnie na informacje, czy parlamentarzysta w dniu zatrzymania miał uprawnienia do kierowania pojazdem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, rmf24.pl

Rosyjsko-ukraińska wymiana jeńców

Rosjanie wypuścili obrońców z pułku Azow / Fot. Twitter

Tortury w rosyjskim więzieniu przeżyli m.in. bohaterowie Azowstalu – Mychajło Dianow, Swiatosław Pałamar i Kateryna Poliszczuk, którzy wrócili na Ukrainę. Było to możliwe tylko dzięki wymianie jeńców między Kijowem, a Moskwą. Jak informuje brytyjski “The Sun”, do operacji Władimira Putina zachęcał sam król Arabii Saudyjskiej. W procedurze wymiany uczestniczyła również Turcja.  

Powrót do domu po kilkumiesięcznej niewoli

Uwolniliśmy 215 naszych ludzi z niewoli rosyjskiej, w tym 124 oficerów. Wśród uwolnionych 108 to bojownicy z pułku dowódcy “Azow”, w szczególności Denys Prokopenko “Radis”, Serhij Wołyński “Wołyń”, Światosław Palamar, Denys Szlega, Oleg Chomenko – dowódcy “Azowa” – którzy znajdują się w Turcji pod osobistymi gwarancjami ochrony i bezpieczeństwa Erdogana

– przekazał doradca ukraińskiego prezydenta Andrij Jermak.

Wiadomo, że Rosja wypuściła też pięciu brytyjskich obywateli, dwóch z USA, po jednym z Chorwacji, Szwecji i Maroka. W gronie 215 Ukraińców ponad 100 należała do pułku Azow, broniącego Mariupola. 

Pięciu obywateli brytyjskich przetrzymywanych przez wspieranych przez Rosję pełnomocników we wschodniej Ukrainie zostało bezpiecznie przekazanych, co kończy miesiące niepewności i cierpienia dla nich i ich rodzin

– podkreśliła premier Wielkiej Brytanii Liz Truss.

Czytaj więcej: Chiny reagują na orędzie Putina. “Domagamy się międzynarodowego dialogu”

Putin odzyskał przyjaciela

Według nieoficjalnych informacji ukraińskich mediów, Ukraina zgodziła się przekazać złapanego w kwietniu Wiktora Medwedczuka. To bliski znajomy Putina, ojciec chrzestny jego córki, który był poszukiwany przez SBU za zdradę stanu i sprzyjanie separatystom w Donbasie. 

Wiosną, Medwedczuk przebrany za ukraińskiego wojskowego próbował dotrzeć do granicy z separatystycznym Naddniestrzem w Mołdawii. Stamtąd łodzią miał przeprawić się na drugą stronę, gdzie miał wyczekiwać na pomoc FSB. Został zatrzymany w ukraińskim mundurze. Teraz stał się elementem wymiany na jeńców z pułku Azow i zagranicznych ochotników. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

salon24.pl