Przejście graniczne

Przejście graniczne / Fot. PAP/Wojtek Jargiło. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Straż Graniczna poinformowała, że aktywiści po raz kolejny porzucili cudzoziemców w polskich lasach.
  • Tym razem młoda 27-letnia Syryjka nie była w stanie przejść wskazanej drogi.
  • Według jej relacji grupa cudzoziemców wraz z przemytnikami uznała, że muszą ją zostawić.
  • Wystraszona skontaktowała się ze swoim mężem mieszkającym legalnie w Niemczech.
  • Ten poprosił SG o pomoc w odnalezieniu i zaopiekowaniu się kobietą.
  • Zobacz także: Lotnisko Chopina. Utrudnienia dla podróżujących

Straż Graniczna przekazała za pośrednictwem oficjalnego profilu w mediach społecznościowych o tym, że funkcjonariusze przy granicy z Białorusią odnaleźli 27-letnią obywatelkę Syrii, którą poszukiwał mąż.

Cudzoziemkę samą w lesie pozostawili aktywiści, z którymi skontaktowali się przemytnicy. Kobieta nie była w stanie iść, pozostała część grupy imigrantów odeszła z przemytnikami. Syryjka przyleciała do Moskwy, a następnie przewieziono ją samochodem do Mińska. Granicę przekroczyła w grupie osób, którą prowadziło 2 przewodników. To oni zadzwonili po aktywistów. W nocy do grupy przyszły dwie osoby-kobieta i mężczyzna

– poinformowała Straż Graniczna.

Grupa imigrantów poszła dalej, Syryjka nie była w stanie iść, pozostawiono ją samą w lesie. Przerażona skontaktowała się z mężem podając swoją lokalizację. Mężczyzna legalnie mieszkający w Niemczech poprosił funkcjonariuszy Straży o pomoc

– czytamy w relacji polskich służb.

Polskie służby dodały, że przemytnicy po raz kolejny nie zawiadomiły SG o porzuconym cudzoziemcu w lesie, narażając ich tym samym na niebezpieczeństwo.

Po raz kolejny potwierdziło się, że aktywiści są w kontakcie nie tylko z cudzoziemcami po stronie Białorusi, ale również z organizatorami nielegalnego przekraczania granicy. Po raz kolejny nie poinformowali służb i pozostawili cudzoziemców w lesie narażając ich życie i zdrowie

– dodała SG.

Jak podkreślono, kobieta trafiła pod opiekę medyczną i przebywa w szpitalu. 27-latka spotkała się także z mężem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org

Witold Waszczykowski

Witold Waszczykowski / fot. youtube/RMF24

Na antenie Radia Wnet europoseł Prawa i Sprawiedliwości Witold Waszczykowski komentował przebieg rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Jak podkreślał polityk, zarówno Moskwa jak i Europa chcą jak najszybszego zakończenia wojny, jednak Krem jest gotowy kontynuować konflikt, aby zrealizować swoje cele.

Putin jest przygotowany do prowadzenia wojny przez lata. Amerykańskie i europejskie sankcje nie zatrzymały rosyjskiej machiny wojenne

– powiedział były minister spraw zagranicznych.

Europoseł podkreślił również, że powinniśmy całkowicie wykluczyć Rosjan z naszego życia i dodał, że Zachód będzie naciskać, by przerwać tę wojnę.

Po uszkodzeniu Mostu Krymskiego Rosjanie w ostatnich dniach zintensyfikowali ataki na ukraińskie miasta i infrastrukturę krytyczna. W środę, ukraiński minister energetyki Herman Hałuszczenko podał, że w w wyniku rosyjskich ataków rakietowych i lotniczych, prowadzonych od poniedziałku na Ukrainie, ucierpiało około 30 procent infrastruktury energetycznej.

Czytaj więcej: Korwin ustępuje. Kto na jego miejsce? Mikulski: “Musimy to wszystko poukładać” [+WIDEO]

Bez kompromisu w sporze z UE

Waszczykowski komentował także na antenie Radia Wnet relacje rządu Prawa i Sprawiedliwości z władzami Unii Europejskiej, w kontekście m.in. sporu o praworządność oraz nacisku Brukseli w sprawach światopoglądowych.

Musimy zmienić strategię postępowania z instytucjami europejskimi. Na wojnie ideologicznej nie ma możliwości zawarcia kompromisu

– podkreślił Witold Waszczykowski.

Były szef MSZ przyznał także, że atak Brukseli zaczął się w momencie gdy pokazaliśmy, że jesteśmy gotowi ustąpić.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, wnet.fm

Ukraińcy zestrzelili Su-34

Wrak myśliwca Su-34 / Fot. Twitter

  • Jak informuje portal “salon24.pl” w ciągu ostatnich dwóch dni Ukraińcy stracili dwa bombowce pod Połtawą.
  • Jeden z pilotów nie przeżył on trafienia pociskiem i próby ewakuacji z rozbitej maszyny.
  • O ile ukraińskie siły powietrzne podały, że jedna z maszyn to Su-24M to nie podano specyfikacji drugiej z nich.
  • Zobacz także: Niepokojące doniesienia PIE. Spadła produkcja energii elektrycznej z gazu

W ciągu ostatnich dwóch dni Ukraińcy stracili dwa samoloty. Pierwszy z nich rozbił się 11, a drugi 12 października w obwodzie połtawskim. W wyniku katastrof lotniczych nie ucierpieli cywile.

Jedna z rozbitych maszyn to Su-24M, który wspierał ofensywne działania na wschodzie Ukrainy. Jurij Ignat, rzecznik ukraińskich sił powietrznych potwierdził, że bombowiec trafiony został pociskiem. Podkreślono jednak, że nie spowodował on natychmiastowego rozbicia maszyny. Uszkodzenia były na tyle poważne, że piloci postanowili wrócić do bazy. Samolot jednak nie wytrzymał tej trasy i rozbił się podczas lotu powrotnego. Jak poinformowano, jeden z dwóch pilotów nie przeżył próby ewakuacji.

Czytaj więcej: Most Krymski. Rosjanie wskazali podejrzanych zamachu

Niewiele wiadomo o drugim bombowcu

Siły Powietrzne Ukrainy nie określiły, jakiego typu był drugi bombowiec, który rozbił się w tej samej okolicy. Nie poinformowano również, jakie były dokładne okoliczności zdarzenia. Nie podano też informacji o ewentualnych ofiarach.

Su-24 to radziecki bombowiec frontowy. Maszyna zdolna jest do działania w dowolnych warunkach atmosferycznych. Samolot może także przenosić taktyczną broń jądrową. Z kolei wersja z dopiskiem “M” jest udoskonalona o system nawigacyjno-celowniczy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

salon24.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Premier Mateusz Morawiecki poinformował o zawarciu porozumienia z przedstawicielami samorządów.
  • Lokalni politycy zgodzili się z założeniami polskiego rządu ws. dystrybucji węgla.
  • Gminy będą nabywać węgiel po 1500 zł, natomiast nie może być on sprzedawany nie więcej niż po 2000 zł.
  • Obecnie rząd wyznaczył limit do 2000 ton węgla na gospodarstwo, choć początkowo obiecano 3 000 ton.
  • Limit ten zostanie zwiększy w zależności od bieżących okoliczności na rynku.
  • Zobacz także: Szczury z wszczepionymi ludzkimi komórkami mózgowymi. Nowe badania naukowców

Premier Mateusz Morawiecki poinformował w Otwocku o zawarciu porozumienia z samorządowcami ws. interwencji przy dystrybucji węgla. Podziękował on przedstawicielom, za dojście do wspólnego mianownika i za odrzucenie animozji politycznych kierując się dobrem społeczeństwa.

Serdecznie dziękuję wszystkim włodarzom, zrzeszeniom samorządów za szereg rozmów, które z nimi prowadziłem. Cieszę się, że animozje polityczne zostały schowane do szuflady i dzisiaj wszyscy pracujemy dla dobra mieszkańców, żeby zimą było ciepło

– powiedział premier Polski.

Ile ton węgla dla Polaków?

Rozwiązania dla samorządów związane z dystrybucją węgla: Cena nabycia węgla przez gminę będzie wynosiła maksymalnie 1500 zł; maksymalna cena sprzedaży wyniesie 2000 zł.

Nie więcej jak 2 tys. złotych za tonę ma kosztować węgiel dystrybuowany przez samorządy. Na początku będzie można kupić do 2 ton węgla. Z czasem limit ten się zwiększy jeżeli w danym gospodarstwie zacznie go brakować, a zapotrzebowanie na surowiec będzie rosło

– wyjaśnił Mateusz Morawiecki.

To powoduje, że czy importer ściągnie ten węgiel po 2400 czy po 2600 brutto to za każdym razem, poprzez interwencję państwa, obniżamy cenę do 1500 zł brutto. Każdy samorząd będzie mógł kupić ten węgiel od naszych importerów i dystrybuować

– dodał.

Czytaj więcej: Tajwański minister po wypowiedzi Muska: Koniec z Teslami

Jak samorządy będą sprzedawać węgiel?

Szef rządu poinformował, że samorządy będą miały do wyboru kilka sposobów na dystrybucję węgla.

Może gmina to robić sama, może robić to gmina w porozumieniu z innymi gminami, spółka komunalna gminy lub np. skład węglowy, z którym gmina podpisze odpowiednie umowy

– powiedział Mateusz Morawiecki.

Liczę na to, że ustawa, która będzie na najbliższym posiedzeniu Sejmu obradowana zacznie szybko obowiązywać, aby dystrybucja węgla odbywała się w szybkim tempie, a zapewniamy, iż węgla nie zabraknie

– zaznaczył.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, dorzeczy.pl

Samolot LOT

Samolot LOT / Fot. Wikimedia Commons

Lotnisko Chopina ma dwie drogi startowe: dłuższą o długości około. 3700 metrów oraz krótszą o długości 2800 metrów.

W dniach 12-26 października 2022 roku wszystkie operacje na Lotnisku Chopina będą odbywały się w osi Włochy, Bemowo, Ochota – Piaseczno

– poinformował zarząd lotniska Chopina.

Jak podał port, powodem zamknięcia na blisko dwa tygodnie jest modernizacja i przeglądy techniczne drogi startowej nr 1 pod kątem oświetlenia oraz stanu jakości.

W czasie dwutygodniowego wyłączenia wymienimy część lamp, dodamy dodatkowe zestawy świateł, wykonamy remont części pasa i zrealizujemy generalny przegląd całej drogi startowej

– czytamy dalej.

Czytaj więcej: Pałac Saski. Prace nad odbudową nabierają rzeczywistych kształtów

Remont na lotnisku Chopina

Lotnisko zamieni lampy na zestawy energooszczędne, które dzięki lepszym parametrom świetlnym mają poprawić bezpieczeństwo operacji lotniczych. Ponadto, zainstalowane zostaną nowe lampy na odcinkach dróg kołowania, po których samoloty zjeżdżają z pasa po lądowaniu. Ma to poprawić ich widoczność, co jest szczególnie istotne np. podczas mgieł lub znaczących opadów śniegu.

Podczas wyłączenia drogi startowej nastąpi gruntowny przegląd techniczny pasa oraz wymieniona zostanie warstwa ścieralna nawierzchni na powierzchni 4600 metrów kwadratowych. Jest to standardowy proces związany z jej zużyciem, który odbywa się na lotniskach regularnie

– przekazał zarząd portu lotniczego.

Jak dodano, jest to istotne ze względu na konieczność utrzymania odpowiednich parametrów hamowania samolotów, niezależnie od warunków atmosferycznych; ma to również zapewnić odpowiednie odprowadzanie wody po opadach oraz zniwelować ryzyko pojawienia się wykruszenia z nawierzchni.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Partia KORWiN

Janusz Korwin-Mikke. / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W sobotę 15 października odbędzie się kongres partii KORWiN, gdzie wybrany zostanie nowy zarząd.
  • Z kolei Janusz Korwin-Mikke zapowiedział swoje ustąpienie ze stanowiska prezesa.
  • Jego zdaniem partią powinni kierować młodsi i bardziej energiczni.
  • Największe szanse upatruje się w kandydaturze Sławomira Mentzena, przygotowywanego do tej roli przez Korwina.
  • Zobacz także: Niepokojące doniesienia PIE. Spadła produkcja energii elektrycznej z gazu

W najbliższą sobotę 15 października odbędzie się kongres Partii KORWiN. Będzie to historyczne przedsięwzięcie, gdyż dotychczasowy prezes Janusz Korwin-Mikke zapowiedział, że nie będzie się ubiegał o reelekcję. To oznacza, że stery w tym ugrupowaniu przejmie nowa osoba ze środowiska wolnościowców.

Jest to dla nas historyczny kongres. Tak jak można było zobaczyć po niektórych wpisach prezesa Janusza Korwin-Mikkego – te zmiany szykują się i będą rewolucyjne

– powiedział na antenie Mediów Narodowych Wojciech Mikulski.

W sobotę zostanie wybrany nowy zarząd i to on będzie podejmował decyzje co do naszej strategii politycznej. Wiadomo, zbliżają się wybory, musimy sobie wszystko poukładać przed tym starciem

– dodał rzecznik partii KORWiN.

Czytaj więcej: Szczury z wszczepionymi ludzkimi komórkami mózgowymi. Nowe badania naukowców

Korwin ustępuje miejsce młodszym

Kilka dni temu Janusz Korwin-Mikke oficjalnie zapowiedział swoje odejście ze stołku prezesa. Przez ostatnie miesiące szykował do tej zmiany swoje środowisko oraz zarząd partii. Stwierdził, że ze względu na wiek – polityk kończy niedługo 80 lat – czas pierwsze miejsce młodszym i żwawszym osobom.

Jakiś amok! Podobno wśród polityków krążą plotki, że ja po to od pół roku szykuję zmianę na stanowisku Prezesa i organizuję Kongres – by tego nie zrobić! Otóż ja mam 80 lat, do wielu rzeczy się jeszcze nadaję, ale na prezesa kandydować NIE BĘDĘ – bo od tego są młodsi i żwawsi!

Nie da się ukryć, że od pewnego czasu do nowej roli przygotowywany jest wierny żołnierz obecnego prezesa Sławomir Mentzen. Ten polityk i doradca podatkowy nie zamierzał potwierdzać medialnych doniesień, czekając na odpowiedni moment.

Jak się okazuje kontrkandydatem Mentzena ma być Jacek Wilk. W pewnym liście do przewodniczącego kongresu Marcina Sypniewskiego, jeden z członków zgłaszający kandydaturę Wilka stwierdził, że Mentzen ze względu na aspergera nie powinien ubiegać się o prezesurę.

Kontrkandydatem dla Mentzena, w wyborach na prezesa KORWiN (wybory 15 października), będzie Jacek Wilk

– podaje Marcin Dobski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, medianarodowe.com

Supermarket

Supermarket / Fot. pxhere.com

  • W poniedziałek weszła w życie nowelizacja Kodeksu Spółek Handlowych.
  • Nowe przepisy mają w swoim założeniu wesprzeć największe rodzime firmy w handlu zagranicą.
  • Warto zwrócić uwagę na to, że osoby skazane za przestępstwa korupcyjne nie będą mogły zasiadać w organach spółek.
  • Zobacz także: Ceny ropy spadają mimo cięcia wydobycia

W czwartek weszła w życie nowelizacja Kodeksu Spółek Handlowych. Nowe przepisy regulują podstawy powstania, działania i rozwiązania spółek prawa handlowego zarejestrowanych w Polsce, w tym spółek z ograniczoną odpowiedzialnością.

Nowela wprowadza do polskiego prawa regulacje grup spółek. Jej celem jest także usprawnienie funkcjonowania rad nadzorczych. Ponadto osoby skazane za przestępstwa korupcyjne nie będą mogły zasiadać w organach spółek oraz pełnić funkcji prokurenta.

W prace nad nowelizacją był zaangażowany wiceszef aktywów państwowych, Maciej Małecki. Wiceminister ocenił, że reforma wzmocni między innymi konkurencyjność polskich spółek.

To daje szereg narzędzi największym firmom do skuteczniejszej rywalizacji na konkurencyjnych rynkach nie tylko w Polsce, ale też za granicą. Dzięki zmianom, jakie wprowadziliśmy w przepisach, usprawniamy działanie naszych największych firm takich jak Orlen. Daje to możliwość skuteczniejszego egzekwowania wspólnego celu w grupach kapitałowych oraz nowe narzędzia członkom rad nadzorczych do lepszego nadzorowania działalności spółek. Razem z nowymi uprawnieniami nakładamy też   odpowiedzialność za pełnione funkcje 

– poinformował wiceminister aktywów państwowych Maciej Małecki.

Nowelizacja Kodeksu Spółek Handlowych została podpisana przez prezydenta w kwietniu bieżącego roku. Sejm przyjął pierwszą wersję ustawy w 2000 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

W środę rano PERN poinformował, że we wtorek późnym wieczorem systemy automatyki spółki wykryły rozszczelnienie rurociągu “Przyjaźń” na jednej z dwóch nitek zachodniego odcinka rurociągu – ok. 70 km od Płocka. Według kujawsko-pomorskiej Państwowej Straży Pożarnej do rozszczelnienia ropociągu “Przyjaźń” na odcinku zachodnim doszło w rejonie miejscowości Żurawice w gminie Boniewo.

Czytaj więcej: Cyberbezpieczeństwo. Polski rząd inwestuje w rozwój wirtualnego bezpieczeństwa

Nowy komunikat PERNu

Trwa naprawa uszkodzonego rurociągu, PERN chce jak najszybciej przywrócić tłoczenie ropy naftowej

– czytamy na stronie spółki.

Podkreślono, że służby techniczne PERN rozpoczęły już naprawę rozszczelnionego rurociągu, który dostarcza ropę naftową do Klientów niemieckich. Celem jest jak najszybsze przywrócenie pracy magistrali i pełne wznowienie tłoczeń surowca. 

W nocy realizowane były prace związane z oczyszczeniem rurociągu z pozostałej w nim ropy, co stworzyło bezpieczne warunki do działań przy usunięciu usterki. Jednocześnie prowadzone są analizy związane z przyczyną zdarzenia

– podaje PERN.

Spółka zaznacza, że na miejscu obecne są cały czas służby związane z ochroną środowiska i rekultywacją gruntu.

Dziś w godzinach wieczornych planujemy kolejną aktualizację informacji

– dodał polski dystrybutor ropy naftowej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, pern.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

  • Czechy jako kolejny kraj wprowadziły całkowity zakaz wjazdu dla rosyjskich obywateli.
  • Ma to związek z falą dezerterów, którzy chcą uniknąć wcielenia do rosyjskiej armii i posłania na front ukraiński.

O wprowadzonym zakazie poinformowało czeskie MSW. Czechy były jednym z pierwszych krajów, które przestały wydawać wizy Rosjanom w lutym 2022 roku po agresji na Ukrainę.

Praga zdecydowała się pójść o krok dalej i wprowadzić całkowity zakaz wjazdu obywateli Rosji na swoje terytorium. Zakaz ma obowiązywać niezależnie od tego, jaki rodzaj wiz posiadają Rosjanie i kto je wydał.

Możliwość zamknięcia granic dla obywateli Federacji Rosyjskiej ma maksymalne poparcie w Czechach. Działania te powinny uświadomić rosyjskiemu społeczeństwu, że polityka rosyjskich władz jest nie do przyjęcia. Rosyjska klasa średnia, czyli mieszkańcy Moskwy i Petersburga, to ludzie których stać na podróże, sankcje i rosyjska agresja na Ukrainę mało ich dotknęły. Dlatego jest pożądane, aby wywierać presję na tą część rosyjskiej populacji

– stwierdził szef rosyjskojęzycznego Radia Praga Libor Kukal.

Czytaj więcej: Tajwański minister po wypowiedzi Muska: Koniec z Teslami

Polska jako pierwsza wprowadziła zakaz

Od poniedziałku, 19 września br. Polska zaostrzyła ograniczenia wjazdu w odniesieniu do obywateli Rosji. Dzięki przyjętym przez polskie władze rozwiązaniom, służby będą mogły jeszcze sprawniej przeciwdziałać bezpośrednim zagrożeniom porządku publicznego i bezpieczeństwa państwa

– podało wówczas polskie ministerstwo spraw wewnętrznych i administracji.

Warto podkreślił, iż ograniczona została również możliwość wjazdu przez lotnicze i morskie przejścia graniczne. W mocy mają zostać utrzymane uzgodnione i uzasadnione wyjątki.

Tymczasem jak podaje Frontex, liczba Rosjan wyjeżdżających do Europy stopniowo spada. Według unijnej agencji kontroli granicznej w ciągu ostatnich siedmiu dni do strefy Schengen wjechało 25 tys. obywateli Rosji. To połowa tego, co było tydzień wcześniej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rp.pl, dorzeczy.pl

Jarmark bożonarodzeniowy

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Już 26 listopada w Strasburgu otwarty zostanie Jarmark Bożonarodzeniowy.
  • Niestety lokalne władze, które są w rękach Zielonych zdecydowały, że niektórych produktów nie będzie można sprzedawać lub są nałożone ostrym rygorem.
  • Wśród nich znajduje się m.in. chrześcijański krzyż, szampan, czy tradycyjne raclette i tartiflette.
  • Zobacz także: Izrael dostarcza Ukrainie dane wywiadowcze o irańskich dronach

26 listopada rozpocznie się Jarmark Bożonarodzeniowy w Strasburgu, w którym obecnie władzę sprawują Zieloni. Po raz pierwszy jarmark bożonarodzeniowy w Strasburgu zorganizowano w 1570 roku.

Co zaskakujące, we wtorek 11 października, władze francuskiego miasta wydały listę produktów niedozwolonych do sprzedaży podczas targów bożonarodzeniowych lub dopuszczonych do handlu jedynie warunkowo, po uzyskaniu autoryzacji w trakcie tego wydarzenia.

Zastanawiająca jest lista dotycząca kulinariów. O ile np. tureckie potrawy są dozwolone, o tyle, tradycyjnych regionalnych przysmaków zabraknie na tegorocznym jarmarku. Zabronione będą m.in. tradycyjne raclette i tartiflette, a także szampan.

Warunkowa sprzedaż krucyfiksów?

Z dekretu władz miasta wynika również, że warunkowo i z zastrzeżeniem będzie możliwa sprzedaż krucyfiksów. Zakazy potępiła radna Anne-Pernelle Richardot z opozycji. Polityk uważa, że zostały one wprowadzone z ignorancji lub dogmatyzmu i mogą one podzielić społeczeństwo Strasburga.

Wśród zakazanych lub dopuszczonych warunkowo produktów znajdują się dodatkowo popcorn, pocztówki, świąteczne krawaty, kalendarze, czy śnieżne kule. Z kolei bez problemów dopuszczono grzane piwo, czy likier piernikowy.

Czytaj więcej: Putin zapowiada: Rosja może wznowić dostawy przez Nord Stream 2. Piłeczka po stronie zachodu

Krytyka działań władz miasta

Lista wywołała burzę komentarzy w Internecie.

Zakaz sprzedaży krucyfiksów… na jarmarku bożonarodzeniowym to zdaje się najwyższy stopień głupoty zielonego merostwa. Jarmark w stolicy Alzacji nosi nazwę Christkindelsmarik, a partia EELV chce zakazać znaków religijnych?

– zauważył jeden z internautów.

To nie pierwsze działania Zielonych związane z dechrystianizacją, szczególnie Świąt Bożego Narodzenia. W ubiegłym roku w Bordeaux rządzone przez Zielonych nie wystawiono choinki na miejskim placu. Zdaniem władz, to nieekologiczne. Choinka została zastąpiona konstrukcją ze sztucznego szkła.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pch24.pl