Sławomir Pitera

Sławomir Pitera / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Tusk powołuje się na pseudo ranking

“Powoływanie się na takie rankingi jest mało profesjonalne. Ten ranking to działalność publicystyczna, bo twórcy powołują się tylko na ogólnodostępne informacje w sieci. Wystarczy powiedzieć, że w ramach tego rankingu egzotyczne państwa są w top 10 sił militarnych na świecie” – mówił kpt. Pitera.

Wojska Obrony Terytorialnej

“WOT są częścią składową naszych sił zbrojnych. Były określane wojskami niedzielnymi, wojskami Macierewicza, wojskami, które do niczego nie będą potrzebne, bo nie będą miały żadnej zdolności militarnej. To jeden z kluczowych rodzajów naszych sił zbrojnych. Dysponują dużym potencjałem osobowym, który jest ciągle rozwijany i sprzętowym. Cały czas trwają szkolenia, które odbywają się zgodnie z procedurami NATO, ten rodzaj wojsk jest w pełni przygotowany do współpracy z wojskami operacyjnymi nie tylko polskimi, ale również z wojskami operacyjnymi wszystkich państw NATO. Ćwiczenia, które trwają odbywają się od 2018 roku, biorą w nich udział wszystkie oddziały WOT, które osiągnęły status gotowości bojowej. Ćwiczenia są przeprowadzane cykliczne, w różnych warunkach” – podkreślał ekspert.

Jedno Wojsko Polskie

“Ciężko sobie wyobrazić naszą armię bez tego komponentu, jaki stanowią żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Podkreślam – będących kluczowym i równoprawnym elementem naszych sił zbrojnych. Jestem zbulwersowany rozróżnianiem przez dziennikarzy i polityków, którzy mówiąc o naszych siłach zbrojnych, podkreślają – żołnierze Wojska Polskiego i Obrony Terytorialnej. Nie ma “i”, są żołnierze wojsk operacyjnych na równi z żołnierzami obrony terytorialnej” – wskazywał gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Dyrektor generalny EWTN Polska, ks. Piotr W. Wiśniowski

Dyrektor generalny EWTN Polska, ks. Piotr W. Wiśniowski / Fot. Facebook

  • Kanał YouTube katolickiej telewizji EWTN Polska został zablokowany z niejasnych przyczyn.
  • Znany jest z transmisji na żywo codziennej nieustającej adoracji Najświętszego Sakramentu.
  • Jak zwraca uwagę sama stacja, zablokowanie miało miejsce 22 października, to jest w dniu liturgicznego wspomnienia Św. Jana Pawła II.
  • Zobacz też: Kolejni nielegalni imigranci zatrzymani przez SG. Skąd przybyli?

Bez ostrzeżenia Google wyłączył kanał telewizji katolickiej EWTN Polska, znajdujący się na platformie YouTube. Kanał znany jest z transmisji na żywo codziennej nieustającej adoracji Najświętszego Sakramentu, co z pewnością pomaga osobom, które z przyczyn np. zdrowotnych nie mogą adorować Chrystusa w kaplicy czy w kościele.

To nie pierwszy raz, kiedy posiadający 4500 filmów i 146 tysięcy subskrypcji kanał EWTN Polska spotkała “kara” od YouTube. Jak pisze redakcja EWTN Polska w oświadczeniu:

10 kwietnia 2021 kanał został zawieszony za “naruszenie zasad społeczności”, wtedy po interwencji naszych widzów oraz społeczności międzynarodowej został on przywrócony po 24 godzinach.

Stąd też zapewne na końcu oświadczenia znajduje się hasztag #AdoracjaZablokowana.

#AdoracjaZablokowana

Tym razem – 22 października 2022 roku – kanał został wyłączony bez ostrzeżenia, a podawana przez YouTube przyczyna to “naruszenie zasad społeczności”, innym razem “przejęcie (przez osobę trzecią) konta Google celem wysyłania SPAM”, jeszcze innym “przejęcie kanału YouTube”.

Nie pomogły kontakty z działem technicznym Google i działem technicznym YouTube oraz z przedstawicielami Zarządu Google Europe.

Prośby o przywrócenie kanału są ignorowane. Redakcji telewizji katolickiej EWTN Polska prosi o modlitwę i wsparcie. Dyrektor generalny EWTN Polska, ks. Piotr W. Wiśniowski, zwrócił uwagę na to, iż “zarówno wcześniej, jak i teraz dokonuje się to w momencie bardzo symbolicznym dla katolików w Polsce, a mianowicie pierwsza próba naszego zablokowania miała miejsce w przeddzień Święta Miłosierdzia, a obecnie dzieje się to w dniu liturgicznego wspomnienia Św. Jana Pawła II”.

Transmisja jest dostępna poza YouTube

Transmisja adoracji Najświętszego Sakramentu z Kaplicy w Niepokalanowie jest dostępna również poza YouTube, mianowicie na stronie EWTN Polska, pod tym adresem. Za pośrednictwem tego samego serwisu można teraz oglądać także samą stację.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

EWTN Polska, PCh24

Vasile Dîncu

Vasile Dîncu / Fot. Twitter

  • W jednym z wywiadów Dîncu powiedział, że jedyną szansą na zakończenie konfliktu jest wynegocjowanie pokoju z Rosją przez państwa świata.
  • W ostatnich tygodniach prezydent Klaus Iohannis, który jest jednocześnie dowódcą sił zbrojnych kraju, kilkakrotnie publicznie krytykował stanowisko Dîncu.
  • Podkreślał też, że Rumunia uważa, iż to Ukraina powinna zdecydować, kiedy chce rozpocząć rozmowy pokojowe.
  • Zobacz też: Zobowiązania funduszy emerytalnych UE wzrastają do 122 mld euro

Rumuński minister obrony i polityk socjaldemokratyczny Vasile Dîncu podał się w poniedziałek do dymisji w związku z komentarzami, które wygłosił kilka miesięcy temu, popierając dążenie do pokoju z Rosją.

Dîncu ogłosił swoją rezygnację w mediach społecznościowych, ale posunięcie to było dużym zaskoczeniem, ponieważ skandal wokół niektórych jego wcześniejszych komentarzy wydawał się wygasać. Na początku października minister wygłosił szereg komentarzy na temat wojny na Ukrainie, które były sprzeczne z oficjalnym stanowiskiem Bukaresztu o bezgranicznym poparciu dla działań wojennych Ukrainy.

W jednym z wywiadów Dîncu powiedział, że jedyną szansą na zakończenie konfliktu jest wynegocjowanie pokoju z Rosją przez państwa świata, NATO i Stany Zjednoczone, ponieważ w tej chwili ukraiński establishment polityczny nie może sobie pozwolić na zaakceptowanie niesprawiedliwej utraty terytorium.

Vasile Dîncu napisał na Twitterze:

Powodem mojej decyzji jest niemożność współpracy z Prezydentem Rumunii, Naczelnym Wodzem Armii Rumuńskiej.

Inni rumuńscy politycy

W ostatnich tygodniach prezydent Klaus Iohannis, który jest jednocześnie dowódcą sił zbrojnych kraju, kilkakrotnie publicznie krytykował stanowisko Dîncu. Podkreślał też, że Rumunia uważa, iż to Ukraina powinna zdecydować, kiedy chce rozpocząć rozmowy pokojowe. W ubiegłym tygodniu premier Nicolae Ciucă odbył bezpośrednie spotkanie z Dîncu i wydawało się, że osiągnięto porozumienie i sprawa powoli gaśnie.

Rumuńskie doniesienia prasowe mówią, że prezydent ubiega się o stanowisko sekretarza generalnego NATO po zakończeniu obecnej kadencji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News, Twitter

Ruiny z Ukrainy

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Ukraina jest jeszcze w trakcie wojny, tymczasem zachód Europy już chce dyskutować na temat “zrównoważonego rozwoju ukraińskiej gospodarki”.
  • Ursula von der Leyen i Olaf Scholz prowadzą kampanię na rzecz opracowania “planu Marshalla” w sprawie odbudowy Ukrainy.
  • Internauci sugerują, że Polska może otrzymać podobny udział w odbudowie sąsiedniego kraju, co w odbudowie Iraku.
  • Zobacz też: Niebezpieczna sytuacja w Warszawie. “Przejazd grozi katastrofą”

Ursula von der Leyen i Olaf Scholz prowadzą kampanię na rzecz opracowania “planu Marshalla” w sprawie odbudowy Ukrainy. Projekt ma być przedmiotem wtorkowej dyskusji, w jakiej udział ma wziąć premier Polski, premier Ukrainy, rezydent Konfederacji Szwajcarskiej, Sekretarz Generalny OECD i minister rozwoju z Wielkiej Brytanii.

Kanclerz Niemiec i przewodnicząca Komisji Europejskiej piszą:

Kształt odbudowy zadecyduje, jakim krajem będzie Ukraina w przyszłości. Państwem konstytucyjnym z silnymi instytucjami? Sprawną i nowoczesną gospodarką? Żywą demokracją należącą do Europy?

Stwierdzają, iż nowy “plan Marshalla” leży w interesie Unii Europejskiej, bo droga do odbudowy jest także drogą Ukrainy do członkostwa w UE.

“Zrównoważony rozwój”

Rzecznik rządu, Piotr Müller, zapowiedział:

Uczestnicy spotkania będą dyskutować o proponowanych formach wsparcia Ukrainy w jej odbudowie oraz transformacji, przy uwzględnieniu toczących się działań wojennych. W programie konferencji znalazły się panele dyskusyjne poświęcone m.in. finansowaniu wysiłków rekonstrukcyjnych, wykorzystaniu historycznych doświadczeń Planu Marshalla dla Europy czy zrównoważonemu rozwojowi ukraińskiej gospodarki.

Internauci sugerują, że Polska może otrzymać podobny udział w odbudowie Ukrainy, co w odbudowie Iraku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

PCh24, Rmf24, Polskie radio 24

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Jak doniosła rzecznik Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej, zatrzymano kolejnych nielegalnych imigrantów.
  • Jedna z grup podróżowała autokarem rejsowym zmierzającym do Niemiec.
  • Z kolei w niedzielę, Strażnicy Graniczni z Tuplic na bocznej drodze prowadzącej do Niemiec zatrzymali pieszych cudzoziemców pozbawionych odpowiedniej dokumentacji.
  • Zobacz też: Prezydent Duda: Polska i Macedonia zjednoczone w opozycji do Rosji

W ostatnią sobotę Straż Graniczna z Tuplic i Świecka (Lubuskie) zatrzymała dziewiętnastu obcokrajowców próbujących nielegalnie przekroczyć granicę. Poinformowała o tym Joanna Konieczniak, rzecznik Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Jedna z grup podróżowała autokarem rejsowym zmierzającym do Niemiec. Podczas kontroli w Świecku zatrzymano sześciu Syryjczyków oraz czterech Irakijczyków, którzy próbowali w ten sposób wbrew prawu przekroczyć granicę państwową.

Syryjczycy posiadali postanowienia o zastosowaniu wobec nich detencji zastępczej, natomiast obywatele Iraku złożyli w Polsce wnioski o udzielenie im ochrony w naszym kraju i otrzymali Tymczasowe Zaświadczenia Tożsamości Cudzoziemca, które uprawniają do legalnego pobytu w Polsce, jednak nie uprawniają do przekraczania granic.

Z Egiptu

Z kolei w niedzielę, Strażnicy Graniczni z Tuplic na bocznej drodze prowadzącej do Niemiec zatrzymali pieszych cudzoziemców pozbawionych odpowiedniej dokumentacji.

Podawali się oni za obywateli Syrii, ale potem ustalano, ze to Egipcjanie w wieku od 18 do 29 lat. Obecnie są prowadzone z nimi dalsze czynności.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

PCh24

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

31 tysięcy polskich dzieci uczonych jest poza systemem edukacji państwowej. Funkcjonują one w ramach edukacji domowej. “Dziennik Gazeta Prawna” pisze o wewnętrznej walce w PiS-ie pomiędzy “etatystami” a “wolnościowcami”. To pierwsze stronnictwo reprezentowała z pewnością niegdysiejsza minister edukacji Anna Zalewska, która swego czasu mówiła tak:

To problem, dzieci wyciekają nam z systemu.

Potem jednak do głosu w PiS doszło stronnictwo “wolnościowe” i rozwiązania przeforsowane przez ówczesną minister Zalewską zostały odwrócone.

Raptem półtora roku temu posłowie Prawa i Sprawiedliwości ułatwili przechodzenie w tryb edukacji domowej. (…) Od polityków tej partii słyszymy, że w jej szeregach trwa starcie dwóch wrażliwości. Część posłów akcentuje konstytucyjne prawa i wolności, w tym prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. W drugiej części dominuje etatyzm i pogląd, że wszystko powinno być „przez państwo i w ramach państwa” – podaje “DGP”.

“Lex Czarnek 2.0”

Teraz tzw. Lex Czarnek 2.0 oferuje zmiany, które można postrzegać jako powrót do podejścia “etatystów”.

Rodzice będą mogli przepisywać dzieci na edukację domową tylko we wrześniu (dziś może to być cały rok), szkoła będzie mogła mieć w ED jedynie połowę wszystkich swoich uczniów, a w dodatku dysponować miejscem, by móc przyjąć wszystkich stacjonarnie (teraz nie ma takich limitów), egzaminy będzie można składać jedynie osobiście i w obecności delegata kuratorium (dziś przepisy nie są w tej sprawie precyzyjne, więc część szkół organizuje je online). Będzie również obowiązywała rejonizacja – szkoła będzie musiała mieć siedzibę w województwie zamieszkania dziecka – pisze “DGP”.

Mariusz Dzieciątko, prezes Stowarzyszenia Edukacji w Rodzinie, komentuje:

Projekt zmian idzie w kierunku radykalnego ograniczenia edukacji domowej. Praktycznie uniemożliwi dołączanie do placówek nowych dzieci.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Gazeta prawna

Prezydenci Pendarowski i Duda

Prezydenci Pendarowski i Duda / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydenci Polski i Macedonii Północnej spotkali się w poniedziałek w warszawskim Belwederze.
  • Rozmowy zostały zdominowane przez tematy wojny i kryzysu energetycznego.
  • Pendarowski podziękował Polsce za wsparcie kampanii Macedonii Północnej na rzecz przystąpienia do Unii Europejskiej.
  • Zobacz też: Konfederacja: “PiS chce ograniczyć edukację domową”

Polska i Macedonia Północna są zjednoczone w swoim sprzeciwie wobec wojny Rosji z Ukrainą i są świadome zagrożenia, jakie stwarza Rosja – ogłosił w poniedziałek prezydent Andrzej Duda. Rozmawiał w Warszawie ze Stewo Pendarowskim, swym północno-macedońskim odpowiednikiem. Rozmowy zostały zdominowane przez tematy wojny i kryzysu energetycznego.

Postawa Polski i Macedonii Północnej wobec rosyjskiej agresji na Ukrainie jest jednolita; dokładnie tak samo rozumiemy rosyjskie zagrożenie.

Podziękowania

Duda podziękował Pendarowskiemu za pomoc, w tym wojskową, jego kraju dla Ukrainy. Z kolei Pendarowski nazwał inwazję Rosji na Ukrainę “nielegalną i absolutnie nie do przyjęcia”. Powiedział też, że Macedonia Północna będzie nadal pomagać Ukrainie.

Pendarowski podziękował Polsce za wsparcie kampanii Macedonii Północnej na rzecz przystąpienia do Unii Europejskiej. Bałkański kraj rozpoczął rozmowy akcesyjne z UE 22 lipca tego roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Gazeta prawna, The first news

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Canva

  • Pensje urzędników UE wzrosły o około 7 procent.
  • Ta podwyżka ma miejsce pomimo tego, że większość wynagrodzeń w całym bloku nie jest powiązana z inflacją, a wiele milionów osób boryka się z bieżącym kryzysem kosztów utrzymania.
  • Oprócz wynagrodzeń indeksowanych do inflacji, urzędnicy unijni mają liczne inne przywileje.
  • Zobacz też: Rakowski: Putin ma realnego sojusznika w wojnie na Ukrainie [NASZ WYWIAD]

Jak się okazuje, zobowiązanie Unii Europejskiej z tytułu emerytur dla byłych urzędników Komisji Europejskiej wzrosło od 2020 r. o ponad 6 mld euro do 122,5 mld euro z powodu indeksacji wypłat wynagrodzeń zgodnie z inflacją w niektórych krajach UE.

Kwota ta obejmuje uprawnienia emerytalne i koszty opieki zdrowotnej dla 36 000 pracowników UE, zarówno aktywnych, jak i emerytowanych, wraz z pozostałymi przy życiu osobami na utrzymaniu.

Jak donosi niemiecka gazeta “Bild”, według obliczeń Komisji Europejskiej pensje urzędników UE wzrosły o około 7 procent, a podwyżka ta będzie obowiązywać z mocą wsteczną od 1 lipca. W wyniku podwyżki przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen otrzyma około 2000 euro miesięcznie, a posłowie i komisarze UE odpowiednio 623 euro i 1460 euro.

Inflacja i podwyżki

Ta podwyżka ma miejsce pomimo tego, że większość wynagrodzeń w całym bloku nie jest powiązana z inflacją, a wiele milionów osób boryka się z bieżącym kryzysem kosztów utrzymania.

Wiele powodów podwyżki wynagrodzeń, a co za tym idzie wzrostu emerytur urzędników UE, wynika z przepisów krajowych w Belgii i Luksemburgu, które automatycznie indeksują wynagrodzenia pracowników do poziomu inflacji, choć wbrew zaleceniom Komisji Europejskiej dla rządów i przedstawicieli grup pracowniczych.

Wynagrodzenia pracowników UE mogą być dostosowywane dwa razy w roku w celu odzwierciedlenia zmian w kosztach życia i mogą być stosowane z mocą wsteczną w sytuacji, gdy inflacja w danym okresie wzrosła powyżej 3 procent.

W sytuacji, gdy w strefie euro inflacja wzrosła o 12 proc. i 6,9 proc. odpowiednio w Belgii i Luksemburgu, niektórzy urzędnicy unijni mogą w przyszłym roku spodziewać się kolejnego wzrostu płac, co wiązałoby się również z dalszym wzrostem zobowiązań wobec funduszy emerytalnych.

Oprócz wynagrodzeń indeksowanych do inflacji, urzędnicy unijni mają liczne inne przywileje.

Otrzymują dodatki ekspatriacyjne, wysokie zasiłki na dzieci, pomoc w zakładaniu firmy oraz dodatek na gospodarstwo domowe

– podała niemiecka publikacja Junge Freiheit.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Ambasador USA Mark Brzezinski zgodził się, i dodał, że dodał, że natowski “aparat wojskowy i możliwości kontroli zarządzania” są “zsynchronizowane”.
  • Premier oznajmił, iż do zbudowania silnej armii potrzebne są “pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze”.
  • Powiedział również, że chce, aby jak największa część naszej broni była produkowana w Polsce.
  • Zobacz też: Czy Europie zaczyna brakować broni? Krytycy twierdzą, że Rosja produkuje je szybciej

W poniedziałek Morawiecki wraz z ministrem obrony Mariuszem Błaszczakiem i ambasadorem USA Markiem Brzezinskim odwiedzili 32 Bazę Lotnictwa Taktycznego w Łasku w centralnej Polsce, gdzie spotkali się z polskimi i amerykańskimi pilotami myśliwców F-16 i F-22 uczestniczącymi w misji Nato Air Shielding nad wschodnią flanką Sojuszu.

Jesteśmy przygotowani na wszystkie scenariusze i właśnie podniesiona, podwyższona obecność wojsk amerykańskich, nasze bardzo częste kontakty pana prezydenta Dudy z panem prezydentem Bidenem, moje, pana premiera Mariusza Błaszczaka z naszymi odpowiednikami w Stanach Zjednoczonych świadczą o tym przygotowaniu i o tym, że jesteśmy w fazie tworzenia różnych bardzo scenariuszy.

Morawiecki oznajmił, że do zbudowania silnej armii “potrzebne są trzy rzeczy: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze”.

Powiedział również, że chce, aby jak największa część naszej broni była produkowana w Polsce.

Nie chcemy nigdy w Polsce obcych, wrogich nam wojsk. Chcemy tylko współpracować z bliskimi sojusznikami.

“Czy jesteśmy gotowi, generale?”

Brzezinski z kolei wskazał na unikalne możliwości technologiczne amerykańskich myśliwców F-22 i powiedział:

Zapytałem dowódcę generalnego sił NATO w Europie, czy jesteśmy gotowi na każdą ewentualność również na terytorium w Polsce. I generał Williams powiedział “tak, jak najbardziej jesteśmy”.

Nato Air Shielding to misja mająca na celu zwiększenie ochrony przed zagrożeniami powietrznymi dla wschodnich krajów członkowskich poprzez budowę tarczy obronnej od krajów bałtyckich do Morza Czarnego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Defence24, The first news

Premier Mateusz Morawiecki

Premier Mateusz Morawiecki / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Mateusz Morawiecki ogłosił na konferencji prasowej w poniedziałek, że Polska zorganizuje nowe aukcje obligacji, kiedy pojawią się najbardziej odpowiednie warunki.
  • Według portalu tradingeconomics.com, rentowność obligacji Polski była w poniedziałek rano piątą najwyższą w Europie i wynosiła 8,47 procent.
  • Premier orzekł, iż rząd pełni działania tak, by lwią część kosztów poniosły przedsiębiorstwa energetyczne, a nie budżet.
  • Zobacz też: Miedwiediew odpowiada na analizy Brytyjczyków. “Nie róbcie sobie nadziei”

Mateusz Morawiecki ogłosił na konferencji prasowej w poniedziałek, że Polska zorganizuje nowe aukcje obligacji, kiedy pojawią się najbardziej odpowiednie warunki, odnosząc się do dwóch aukcji, które państwowy bank BGK musiał odwołać ze względu na wzrost rentowności polskich obligacji. BGK planował sprzedać swoje obligacje po rentowności, która w dniach aukcji znacząco odbiegała od rynku.

Premier twierdził, że rynki finansowe na świecie przeżywają zawirowania i dodał:

Już dzisiaj mamy – jeżeli dobrze pamiętam – ok. 35 proc. prefinansowania, może 30% (…) na przyszły rok.

Rentowność obligacji i inflacja

Według portalu tradingeconomics.com, rentowność obligacji Polski była w poniedziałek rano piątą najwyższą w Europie i wynosiła 8,47 procent, za Węgrami, Turcją, Rosją i Rumunią. Czechy, które są na szóstym miejscu, płacą rentowność obligacji na poziomie 6,20 procent.

Nasze działania w zakresie łagodzenia skutków inflacji dla gospodarstw domowych i dla przedsiębiorstw, a także dla podmiotów wrażliwych i dla samorządów w taki sposób organizujemy, aby lwią część kosztów poniosły przedsiębiorstwa energetyczne […] a nie budżet. Właśnie po to, aby potrzeby emisyjne budżetu były jak najmniejsze.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Stockwatch, The first news