Jan Bodakowski Marsz Niepodległości

Jan Bodakowski, Marsz Niepodległości / Fot. Archiwum Jana Bodakowskiego

Swoich rusofili nie pamięta

Niestety hucpiarstwem są zarzuty Wildsteina pod adresem Marszu to, że brali w nim udział działacze zachodnich partii politycznych, które po ataku Rosji na Ukrainę okazały się odrażająco prorosyjskie. Prawdą jest niestety to, że nacjonalistyczne partie na zachodzie wykazują, zapewne wynikającą z ignorancji, postawę rusofilską.

Dawid Wildstein jest jednak ostatnią osobą, która ma prawo wypominać innym, że kumplował się z ludźmi, którzy okazali się rusofilami. Kluby sympatyków pracodawcy Wildsteina „Gazety Polskiej” przez ostatnią dekadę organizowały wyjazdy na Węgry, by solidaryzować się z Fideszem Orbana — czyli partią, która okazała się odrażająco pro rosyjska.

Zobacz także: Komplikacje w podróżach piłkarskich do Kataru. Lotnisko strajkuje

Prawdziwi nacjonaliści wrodzy rosyjskiemu imperializmowi

W artykule przestrzegającym przed rusofilią przejawem totalnej ignorancji Wildsteina (mam nadzieję, że niczego gorszego) jest stwierdzenie Wildsteina o tym, że „zbiorowisko ONR-u, neopogańskiego Niklota i ich znajomych z innych państw Europy to gotowy przepis na kłopot”. Gdyby Wildstein miał minimalną wiedzę na temat, który opisuje, to by wiedział, że środowiska nacjonalistycznych ekstremistów idące w czarnym bloku w Marszu Niepodległości są wrogie wobec rosyjskiego imperializmu i polskojęzycznych przydupasów Putina (i to nie tylko w internecie, mediach, na demonstracjach, ale także w czasie akcji bezpośrednich). A co do znajomych, to prawdziwi polscy ideowi nacjonaliści od lat blisko współpracują z nacjonalistami białoruskimi czy ukraińskimi.

Idiotyczna krytyka Niklotu

Szczególnie chamskie, w kontekście artykułu krytykującego rusofilie, są krytyczne uwagi Wildsteina pod adresem Niklota, którego założycielem i liderem jest doktor Tomasz Szczepański, który był krytyczny wobec rosyjskiego imperializmu już wtedy, kiedy Wildstein (urodzony w 1983 roku i mieszkający w Polsce dopiero od 1990 roku) chodził w pampersach. Lider Niklotu publikował liczne teksty w antykomunistycznej prasie w stanie wojennym, wydawał podziemne pismo Międzymorze, którego celem była współpraca narodów zniewolonych przez sowiecką Rosję. Swoją walkę z rosyjskim imperializmem kontynuował, zanim stało się to modne — będąc między innymi w latach 1994-1997 członkiem zarządu Komitetu Polska Czeczenia, działając w wielu środowiskach patriotycznych, czy publikując krytyczne wobec Rosji teksty w prasie patriotycznej (od Tygodnika Solidarność, przez Gazetę Polską do Glaukopisu). Za swoją działalność został wyróżniony odznaką „Zasłużony Działacz Kultury” i Krzyżem Wolności i Solidarności.

Rzekome bójki

Głupie są też stwierdzenia Wildsteina o tym, że na Marszu miały miejsce „bójki, idiotyczne okrzyki”, że na Marszu „dochodziło do aktów przemocy”. Lepiej byłoby, gdyby zgodnie z prawdą Wildstein przypomniał, że za rządów PO wszystkie one wyglądały jak prowokacje służb.

Przykładem tego może być spalenie budki strażniczej przy ambasadzie rosyjskiej. Według opublikowanych fragmentów rozmów, podsłuchanych przez kelnerów w 2014 roku w restauracji “Sowa i Przyjaciele” między wicepremier Elżbietą Bieńkowską a szefem CBA Pawłem Wojtunikiem szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz zlecił policjantom spalenie budki – „Widzisz, ale facet nauczył ich (Sienkiewicz), że on dzwoni i on im rozkazuje. I tak samo poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił taką… wiesz z takiego…”.

W 2011 roku w swojej relacji z Marszu Niepodległości opisałem sytuacje ze spaleniem samochodu TVN, którego byłem świadkiem. „Poza terenem zajętym przez manifestantów miały miejsce jeszcze dziwniejsze wydarzenia. Tłumek policjantów najpierw otoczył samochód TVN stojący w oddaleniu od zgromadzenia, za dużym kwietnikiem, nad aleją Armii Ludowej, a potem nagle się wycofał w kierunku Agrykoli. Z krzaków od strony Parku Ujazdowskiego wybiegła zamaskowana osoba i zaczęła rozbijać szyby w samochodzie telewizji TVN i potem na oczach bezczynnej policji samochód ten podpaliła”.

Powtarzanie narracji o ekscesach na Marszu nie wspominając o tym, co widzieli uczestnicy, albo to, co udało się ustalić niezależnym dziennikarzom, nawet w ramach troski o Marsz, jest nieodpowiedzialne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Annalena Baerboeck

Annalena Baerboeck / Fot. PAP/epa/Clemens Bilan. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Według dziennika “Westfälische Nachrichten”, powołującego się na informacje z kręgów rządowych, Ministerstwo Spraw Zagranicznych jako przyczynę podało… “różnorodność religijną” przedstawicieli państw grupy G7.
  • Lokalne władze wyraziły ponoć zdumienie, bo do tej pory żaden polityk nie przedstawiał takich żądań.
  • Wspomniany krzyż był zlokalizowany w Sali Pokoju jeszcze przed zawarciem Pokoju Westfalskiego w 1648 roku, który zakończył wojnę trzydziestoletnią.
  • Zobacz też: Polska: Zmienia się sposób pracy. Na popularności zyskuje praca zdalna

Od ponad 450 lat w sali ratusza w nadreńskim Münsterze stał zabytkowy relikwiarzowy krzyż. Przed spotkaniem szefów dyplomacji państw G7 minister spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock zwróciła się do władz miasta o usunięcie go.

Według dziennika “Westfälische Nachrichten”, powołującego się na informacje z kręgów rządowych, Ministerstwo Spraw Zagranicznych jako przyczynę podało… “różnorodność religijną” przedstawicieli państw grupy G7.

Lokalne władze wyraziły ponoć zdumienie, bo do tej pory żaden polityk nie przedstawiał takich żądań.

Wspomniany krzyż był zlokalizowany w Sali Pokoju jeszcze przed zawarciem Pokoju Westfalskiego w 1648 roku, który zakończył wojnę trzydziestoletnią.

Nie pierwszy przypadek

Baerbock to nie pierwsza niemiecka polityk, mająca tego typu życzenia. Niedawno minister kultury, również z partii Zielonych, Claudia Roth, domagała się zakrycia cytatu z Pisma Świętego na kopule berlińskiego Zamku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Magna Polonia

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/Radek Pietruszka Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W piątkowym głosowaniu 228 posłów poparło odrzucenie uchwały izby wyższej.
  • 218 było przeciw, a pięciu wstrzymało się od głosu.
  • Na mocy przepisów autorstwa partii rządzącej kadencja samorządów, która upływa w 2023 r., zostanie przedłużona do 30 kwietnia 2024 r.
  • Zobacz też: Pikieta pod lubelskim liceum. Chodzi o “genderowanie” uczniów

Sejm opowiedział się za odrzuceniem uchwały Senatu o odrzuceniu całego projektu ustawy wydłużającej o kilka miesięcy kadencję samorządów, “by uniknąć wyborczego zgrzytu jesienią przyszłego roku”. W piątkowym głosowaniu 228 posłów poparło odrzucenie uchwały izby wyższej, 218 było przeciw, a pięciu wstrzymało się od głosu.

Na mocy przepisów autorstwa partii rządzącej kadencja samorządów, która upływa w 2023 r., zostanie przedłużona do 30 kwietnia 2024 r. Otwiera to drogę do przesunięcia w czasie wyborów samorządowych i oddzielenia ich od wyborów parlamentarnych, które odbędą się jesienią 2023 roku.

Zmiany

Wybory samorządowe i krajowe w Polsce odbywały się co cztery lata, ale z roczną różnicą między nimi. Według tego modelu ostatnie wybory parlamentarne odbyły się w 2019 roku, a ostatnie wybory samorządowe w 2018 roku.

Ale w 2018 roku posłowie PiS uchwalili nowelizację, która wydłużyła kadencję samorządów z czterech do pięciu lat, co spowodowało, że wybory w 2023 roku pokrywają się z innymi.

Projekt ustawy trafi teraz do prezydenta.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

The first news

Władimir Putin

Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/MIKHAIL METZEL / SPUTNIK / KREMLIN POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Wcześniej media informowały, że rosyjska najemna grupa Wagnera werbowała w zakładach karnych skazańców, którzy mieli zasilić jej szeregi na potrzeby wojny na Ukrainie.
  • Jak podaje TASS, w dekrecie zapisano, że osoby skazane za gwałt na nieletnich, terroryzm, szpiegostwo, zdradę, “ekstremizm” i niektóre inne przestępstwa nadal nie będą mogły być zmobilizowane.
  • Mobilizacji nie będą podlegać również osoby karane za nielegalne obchodzenie się z materiałami jądrowymi i substancjami promieniotwórczymi.
  • Zobacz też: Ukraińscy urzędnicy zdefraudowali 250 mln hrywien na kamizelki kuloodporne

Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał dziś dekret, który umożliwi mobilizację osób, które popełniły niektóre poważne przestępstwa. Powiedział, że podczas mobilizacji powołano łącznie 318 tys. osób.

Putin ogłosił częściową mobilizację we wrześniu po serii niepowodzeń militarnych sił rosyjskich na Ukrainie. Minister obrony Siergiej Szojgu powiedział wówczas, że do służby zostanie powołanych 300 tys. rezerwistów. W ubiegłym tygodniu Shojgu oficjalnie powiadomił Putina o zakończeniu mobilizacji.

Jak podaje TASS, w dekrecie zapisano, że osoby skazane za gwałt na nieletnich, terroryzm, szpiegostwo, zdradę, “ekstremizm” i niektóre inne przestępstwa nadal nie będą mogły być zmobilizowane. Mobilizacji nie będą podlegać również osoby karane za nielegalne obchodzenie się z materiałami jądrowymi i substancjami promieniotwórczymi.

Wcześniej media informowały, że rosyjska najemna grupa Wagnera werbowała w zakładach karnych skazańców, którzy mieli zasilić jej szeregi na potrzeby wojny na Ukrainie.

Państwo, wypłaty, protest

Putin powiedział dziś, że w ramach zakończonej mobilizacji do rosyjskiej armii trafiło 318 tys. osób. Wyższą niż pierwotnie planowano liczbę poborowych tłumaczył ochotnikami, którzy podobno licznie zgłaszają się do służby. Około 49 tysięcy zmobilizowanych wykonuje już zadania bojowe na Ukrainie, a cała reszta zajmuje się teraz szkoleniem – powiedział Putin.

Orzekł również, iż państwo skupi się na wspieraniu rodzin osób zmobilizowanych. W tym kontekście portal informacyjny Meduza podał, że Putin podpisał dekret o jednorazowej wypłacie 195 tys. rubli dla zmobilizowanych żołnierzy. Wcześniej Putin obiecał, że zmobilizowani mężczyźni otrzymają miesięczną wypłatę w wysokości co najmniej tej kwoty. Nie jest jednak jasne, czy nowy dekret ma jakikolwiek związek z tymi miesięcznymi płatnościami.

W czwartek media poinformowały o akcji protestacyjnej w ośrodku szkoleniowym w Uljanowsku w Rosji, gdzie zmobilizowani mężczyźni wzniecili zamieszki z powodu nieotrzymania obiecanych comiesięcznych wypłat.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/EPA/SERGEI ILNITSKY Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Rosyjskie wojsko podobno zaczęło rozmieszczać na Ukrainie tzw. jednostki blokujące lub kontrwycofujące, które mają odstraszać rosyjskich żołnierzy od ucieczki, grożąc im rozstrzelaniem. Ta praktyka świadczy o niskim morale rosyjskich żołnierzy i ich niechęci do walki – zatweetowało brytyjskie ministerstwo obrony, powołując się na informacje brytyjskiego wywiadu wojskowego.

Ukraińska armia odpiera rosyjskie ataki w obwodzie donieckim i poinformowała o unieszkodliwieniu w ciągu ostatniej doby ponad 800 rosyjskich żołnierzy. Twierdzenia walczących stron o wzajemnie zadawanych sobie ofiarach nie mogą być zweryfikowane, ponieważ walki trwają.

Brytyjskie ministerstwo podało:

Rosyjscy generałowie najwyraźniej zwrócili się ostatnio do dowódców o użycie broni przeciwko dezerterom i mogli wydać zgodę na rozstrzelanie tych żołnierzy po wcześniejszym ostrzeżeniu.

Wspomniano, iż rosyjskie wojsko w przeszłości rozmieszczało jednostki blokujące w innych konfliktach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Katarze 2022

Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Katarze 2022 / Fot. Twitter

  • Setki pracowników londyńskiego lotniska Heathrow będą strajkować przez trzy dni od 18 listopada, domagając się wyższych płac.
  • Zdecydowali się na to w okresie, kiedy w Katarze rozpoczynają się Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej.
  • Strajk doprowadzi do opóźnień, odwołań i zakłóceń w terminalach.
  • Zobacz też: Zełeński nie chce negocjacji pokojowych. “Nie namawiajcie mnie do tego”

Setki pracowników londyńskiego lotniska Heathrow będą strajkować przez trzy dni od 18 listopada, domagając się wyższych płac. Zdecydowali się na to w okresie, kiedy w Katarze rozpoczynają się Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Należy więc spodziewać się komplikacji w związku z podróżami kibiców na mistrzostwa. Poinformował o tym Reuters, powołując się na oświadczenie związku zawodowego Unite.

Związek zawodowy Unite zapowiedział, że do strajku przystąpi nawet 700 pracowników naziemnych linii lotniczych Dnata i Menzies. Związek powiedział, że strajk doprowadzi do opóźnień, odwołań i zakłóceń w terminalach. Strajk prawdopodobnie dotknie nie tylko kibiców, ale także pasażerów wracających do Stanów Zjednoczonych na “Święto Dziękczynienia” 24 listopada.

Strajk szczególnie dotknie Qatar Airways, które zaplanowały dziesięć dodatkowych lotów tygodniowo podczas mistrzostw świata

– powiedział związek.

Nie pierwszy strajk

Na początku sierpnia lotnisko Heathrow odwołało 177 lotów z powodu strajku pracowników o wyższe płace. Lotnisko uciekło się do odwoływania lotów po tym, jak pracownicy, w tym strażacy i pracownicy ochrony, odrzucili 7,3-procentową podwyżkę płac i wybrali akcję strajkową.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24

Naukowcy pracują nad sztuczną krwią

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Naukowcy z Wielkiej Brytanii rozpoczęli fazę kliniczna badań nad wykorzystywaniem tzw. sztucznej krwi.
  • Jak przyznają eksperci, obecnie trwają prace nad produkcją bardzo rzadkich grup, którą posiada niewielka liczba osób.
  • W teście bierze udział 10 zdrowych ochotników, którym będzie podawana eksperymentalna krew.
  • Niewykluczone, że w przyszłości technologia i doświadczenie pozwoli na produkcję bardziej powszechnych grup.
  • Zobacz także: Konferencja COP27 w Egipcie. Duda: “Sprawiedliwa transformacja ma sprzyjać człowiekowi”

Podstawowym celem badań klinicznych nad sztuczną krwią jest wytworzenie bardzo rzadkich grup, które są niezbędne dla osób cierpiących na takie schorzenia jak niedokrwistość sierpowatokrwinkowa. Naukowcy podkreślają, że taka krew nie zastąpi jednak w najbliższej przyszłości krwi oddawanej przez ludzi.

Jeśli krew nie jest dokładnie dopasowana, organizm ją odrzuca i leczenie kończy się niepowodzeniem, przy czym poziom dopasowania wykracza poza podstawowe grupy krwi A, B, AB i O.

Problem z bardzo rzadkimi grupami krwi

Jak zauważył prof. Ashley Toye z Uniwersytetu w Bristolu, niektóre grupy są tak rzadkie, że posiada ją bardzo mała liczba osób, których liczba nie przekracza dziesięciu. W tej chwili w całej Wielkiej Brytanii są w banku krwi tylko trzy jednostki grupy krwi hh (fenomen bombajski) – po raz pierwszy zidentyfikowanej w Indiach.

W projekcie badawczym uczestniczą zespoły z Bristolu, Cambridge, Londynu oraz dział publicznej służby zdrowia zajmujący się transfuzjami i transplantologią. Skupiono się w nim na czerwonych krwinkach, które przenoszą tlen z płuc do reszty ciała.

Czytaj więcej: Rząd zmienia taktykę wobec Ukraińców. Nadchodzą zmiany w specustawie

Jak przebiega proces wytwarzania?

Wytwarzanie sztucznej krwi rozpoczyna się wbrew pozorom od pobrania pewnej ilości krwi od człowieka. Następnie w dalszym procesie wykorzystuje się kulki magnetyczne, które wyciągają z osocza komórki macierzyste, które są zdolne do przekształcania się w czerwone krwinki, Komórki macierzyste są wówczas pobudzane w laboratoriach do uruchomienia procesu wzrostu.

Cały proces trwa około trzech tygodni. Z początkowej puli około pół miliona komórek macierzystych powstaje aż 50 miliardów czerwonych krwinek, które są w następnym etapie filtrowane pozyskując w ten sposób 15 miliardów. Wówczas są one na odpowiednim etapie rozwoju, aby przeprowadzać transfuzję.

W badaniu, którego celem jest przetestowanie krwi u co najmniej 10 zdrowych ochotników, biorą udział na razie dwie osoby. Otrzymają one dwie dawki po 5–10 ml w odstępie co najmniej czterech miesięcy – jedną z normalnej krwi i jedną z krwi wyhodowanej w laboratorium. Naukowcy mają nadzieję, że krew wyhodowana w laboratorium będzie silniejsza niż normalna.

Czerwone krwinki zazwyczaj wystarczają na około 120 dni, zanim trzeba je wymienić. Typowa krew oddawana przez dawcę zawiera mieszankę młodych i starych czerwonych krwinek, natomiast krew wyhodowana w laboratorium jest świeżo wyprodukowana, więc powinna wytrzymać pełne 120 dni. Naukowcy podejrzewają, że w przyszłości może to umożliwić zarówno mniejsze, jak i rzadsze oddawanie krwi.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pch24.pl

Prezydent Andrzej Duda

Prezydent Andrzej Duda / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Andrzej Duda przebywa od poniedziałku w egipskim Szarm el-Szejk, gdzie odbywa się konferencja klimatyczna COP27.
  • Podczas konferencji prasowej, zaznaczył, że jego zadaniem jest zadbać o polski interes.
  • Jego zdaniem transformacja energetyczna nie może szkodzić człowiekowi i zagrażać jego codziennemu bezpieczeństwu.
  • Zobacz także: Nowy regulamin Twittera. Musk wprowadza swoje zasady

Prezydent Andrzej Duda przebywa obecnie na konferencji Organizacji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu w egipskim Szarm el-Szejk. Przed zaplanowanym na wtorek wystąpieniem na forum COP27 polski przywódca wyjawił swoje założenia przed dziennikarzami.

Jego głównym postulatem jest to, aby przywódcy brali pod uwagę potrzeby różnych państw, a także ich aktualny stan procesu transformacji energetycznej. Zauważył, że choć Polska jest po części zabezpieczona przez niektóre odnawialne źródła energii, to nasza energetyka jest w większości oparta na węglu, z którego najwięksi są bardzo szybko odejść nie zważając na mniejsze państwa.

Dziś mówi się o tym, że od węgla trzeba odchodzić. To jest dla nas olbrzymia transformacja, dla naszej gospodarki, dla naszego kraju

– podkreślił prezydent Polski.

Dodał jednocześnie, że Polska jest jednym z krajów, które w związku z procesem transformacji będą musiały ponieść ogromne koszty.

Chcę podkreślić, że my od samego początku, od kiedy realizowana jest polityka klimatyczna, a my ją faktycznie realizujemy od początku lat 90., i mamy tu ogromne sukcesy, jeśli chodzi o ograniczanie emisji chociażby w stosunku do postanowień z Kioto

– ocenił Andrzej Duda.

Zaznaczył jednak, że transformacja energetyczna musi przebiegać w sposób racjonalny i sprawiedliwy tak, aby sprzyjała, a nie utrudniała życie człowiekowi. Jego zdaniem ta transformacja nie powinna wpływać na utratę pracy, niskich zarobków, czy pozbawiać człowieka źródeł ogrzewania, w tym nie powinni obywatele ponosić ogromnych kosztów finansowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Tyszka odchodzi od Kukiza

Poseł Stanisław Tyszka / Fot. Twitter

Odszedłem dziś z koła Kukiz’15. Dziękuję Pawłowi Kukizowi za wiele lat współpracy. Zachęcam do przeczytania dłuższego oświadczenia, w którym wyjaśniam powody mojej decyzji

– poinformował poseł Stanisław Tyszka

Oświadczenie byłego wicemarszałka

W opublikowanym na Facebooku oświadczeniu poseł Stanisław Tyszka wyjaśnił szerzej powody swojego odejścia z Kukiz’15. Wskazał, że głównym czynnikiem takiej decyzji była dalsza współpraca Pawła Kukiza z Prawem i Sprawiedliwością. Wyjawił, że początkowo chociaż był przeciwny takiej decyzji to po cichu dalej pracował na rzecz wieloletnich postulatów.

Niestety, moje drogi z Pawłem się rozeszły. Ja chciałem i nadal chcę tworzyć alternatywę dla PiS i PO. Uważam, że prymitywna wojna partyjno-plemienna jest dla Polski bardzo szkodliwa. Paweł ponad rok temu uznał, że jednak wejdzie w pewien układ z obecną partią władzy, a konkretnie z Jarosławem Kaczyńskim, czyli osobą, która przez lata rozmontowywała nasz ruch przeciągając kolejnych posłów intratnymi propozycjami

– napisał były wicemarszałek.

Zauważył, że kwestia pragmatyzmu była do przyjęcia przez jego osobę, lecz przyjęcie przez PiS wyłącznie postulatu o ustawie antykorupcyjnej było niewystarczające.

Dziś już widać wyraźnie, że nie będzie zmiany ordynacji wyborczej do Sejmu na JOW. Nie będzie nawet ordynacji mieszanej. A nam chodziło przede wszystkim o to, żeby każdy mógł swobodnie kandydować do Sejmu. Nie będzie nawet wybieranych przez ludzi sędziów pokoju. Dlaczego nie będzie? Bo PiS nie chce zmian, które osłabiłyby władzę prezesa partii i jest formacją niezdolną do przeprowadzenia jakichkolwiek poważnych reform strukturalnych naszego państwa

– wytłumaczył Tyszka.

Jego zdaniem z dalszej współpracy z obecną ekipą rządzącą nie wynikały żadne korzyści dla byłego ugrupowania. Wskazał również, że posłowie Kukiz’15 zaczęli bezrefleksyjnie głosować wspólnie z PiS przykładając rękę do szkodliwych jego zdaniem ustaw i reform.

Nie po to wchodziłem do polityki, żeby wspierać nieudolne rządy, czy też sprzedać swój głos za miejsce na liście partii władzy. Nie taki dwukrotnie otrzymałem też mandat od obywateli. Partia władzy składała mi liczne „intratne” propozycje, na czele z propozycją powrotu na stanowisko wicemarszałka Sejmu. Podziękowałem, bo dopóki jestem posłem, to nikt nie może mi dyktować, jak mam głosować i nikt mnie nie kupi

– podkreślił polityk.

Czytaj więcej: Kolejna edycja” Programu dla szkół”. Promocja zdrowej żywności

Tyszka nawiąże współpracę z Konfederacją?

W ostatnim czasie Stanisław Tyszka był gościem podczas kongresu partii KORWiN, na którym wybrano jej nowego prezesa Sławomira Mentzena. Niewykluczone, że w przyszłości może on podjąć współpracę z Konfederacją, z którą było mu nie po drodze, lecz w przeszłości startował z niektórymi ważnymi politykami do polskiego parlamentu tworząc ruch antysystemowy Kukiz’15. Jednakże obecnie pozostaje on posłem niezrzeszonym co jak sam deklaruje pozostawia mu szerokie pole niezależnego działania.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

300polityka.pl, twitter.com

Atak na furgonetkę pro-life w Warszawie

Atak na furgonetkę pro-life w Warszawie / Fot. Nadesłane

  • Fundacja Pro – Prawo do Życia opublikowała nagranie z kolejnego ataku na ich furgonetkę.
  • Młody mężczyzna położył się przed samochodem, lecz w ostateczności zabrali go funkcjonariusze policji.
  • Z kolei inny mężczyzna wbiegł przed maskę pojazdu, a w pewnym momencie opluł nawet szybę.
  • Tutaj również musiała interweniować policja, gdyż wcześniej do agresora dołączyło kilka innych osób.
  • Zobacz także: Powstaje Muzeum Historii Polski. Cytadela Warszawska trafia w ręce cywilnej instytucji

Na opublikowanym przez Fundację Pro – Prawo do Życia nagraniu widzimy dwa incydenty. W pierwszym młody mężczyzna kładzie się przed samochodem obrońców życia, który próbuje włączyć się do ruchu z drogi podporządkowanej.

Mężczyźnie wypada z ręki coś, co przypomina elektrycznego papierosa. Nie zważając czy coś nadjeżdża – mężczyzna wychyla się, aby zabrać przedmiot i ponownie rozkłada przed pojazdem Fundacji. Kilka sekund później pojawia się przy nim czterech funkcjonariuszy policji, którzy nie uzyskują odpowiedzi na pytanie „czy coś mu się stało”, więc przenoszą go na chodnik odblokowując ruch.

Czytaj więcej: Kolejna edycja” Programu dla szkół”. Promocja zdrowej żywności

Drugi atak na furgonetkę

Antybohaterem drugiego incydentu był inny młody mężczyzna, który początkowo próbował zerwać plandekę z pojazdu Fundacji Pro Prawo do Życia. Kiedy mu się to nie udało stanął przed maską samochodu i zablokował ruch. W pewnym momencie agresor opluł przednią szybę pojazdu. Kiedy wyszedł do niego kierowca Fundacji Pro Prawo do Życia i zwrócił uwagę, że blokuje ruch, że niszczy mienie, że mówiąc najdelikatniej zachowuje się nieprzyzwoicie został zwyzywany przez napastnika. Po kilku minutach do napastnika dołączyło kilka innych osób, które chwaliły go za to, co zrobił i również rozpoczęły blokowanie pojazdu. Na miejscu pojawiła się policja, która odblokowała ruch usuwając blokujących z drogi.

To kolejne ataki na furgonetkę i kierowców Fundacji Pro Prawo do Życia. W maju w Poznaniu grupa mężczyzn zablokowała przejazd auta z lawetą wyposażoną w plakaty informujące o skutkach aborcji i zniszczyła grafiki. Wcześniej napastnik zaatakował fizycznie kierowcę Fundacji, który „stał na światłach” w Warszawie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pch24.pl