Rakieta Patriot

Rakieta Patriot / Fot. Flickr

  • W ostatnią niedzielę Niemcy zaoferowały Polsce baterie systemu Patriot.
  • Z kolei minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak wystosował propozycję, aby te trafiły na Ukrainę.
  • Jednakże niemiecka minister obrony Christine Lambert wyjaśniła, że ten system może trafił wyłącznie do kraju Sojuszu Północnoatlantyckiego.
  • Zobacz także: Conolly: Polska potrzebuje więcej sił NATO. Uzasadnieniem incydent w Przewodowie

Niemiecka minister obrony Christine Lambert w odpowiedzi na plany Mariusza Błaszczaka zaznaczyła, że baterie Patriot mogą być rozmieszczone na terenie Sojuszu Północnoatlantyckiego

Te Patrioty są częścią zintegrowanej obrony powietrznej NATO, co oznacza, że mają zostać rozmieszczone na terytorium NATO

– powiedziała niemiecka minister obrony.

Podkreśliła, że system Patriot nie może zostać wysłany na Ukrainę, która nie jest członkiem NATO. Taki wariant musiałby się spotkać z aprobatą reszty państw sojuszniczych.

Jakiekolwiek użycie ich poza terytorium NATO wymagałoby wcześniejszych rozmów z NATO i sojusznikami

– wyjaśniła Christine Lambert.

Czytaj więcej: Prezydent podpisał nowelizację rent i emerytur. Zobacz nowe stawki

Niemiecki system Patriot dla Polski

W niedzielę, Christine Lambrecht zaproponowała wsparcie dla Polski, obejmujące systemy obrony przeciwlotniczej Patriot i myśliwce Eurofighter, które broniły by polskiej przestrzeni powietrznej. W środę minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak poinformował, że zwrócił się do strony niemieckiej, aby proponowane Polsce baterie Patriot zostały przekazane Ukrainie.

System Patriot to amerykański system przeciwlotniczy średniego zasięgu. Polska wybrała system Patriot jako podstawę programu obrony powietrznej średniego zasięgu Wisła w kwietniu 2015 r. Do końca 2022 roku na wyposażenie Wojska Polskiego mają wejść dwie baterie Patriotów (16 wyrzutni). Oprócz tego, w Polsce stacjonują dwie baterie Patriotów sił amerykańskich, które rozmieszczone są m.in. w Rzeszowie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Sąd okręgowy w Lublinie uniewinnił Macieja T. oskarżonego o obcowanie seksualne z małoletnią.
  • Zdaniem sądu, po ponownym rozpatrzeniu dowodów nie znaleziono winy u lekarza pediatrii.
  • Pełnomocnik poszkodowanej 14-latki zapowiedział wniosek o kasację prawomocnego wyroku do sądu najwyższego.
  • Zobacz także: Paszynian postawił się Putinowi. Prezydent Białorusi w szoku [+WIDEO]

Zakończył się proces odwoławczy przeciwko lekarzowi pediatrii Maciejowi T. z Białej Podlaskiej. Prokuratura przedstawiła zarzut wykorzystania seksualnego osoby małoletniej tj. poniżej 15 roku życia. W 2020 r. Sąd rejonowy w Białej Podlaskiej nieprawomocnie skazał go na dwa lata więzienia. Następnie w październiku 2020 r. sąd okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy ten wyrok.

Niespodziewanie, w lipcu zeszłego roku sąd najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Sąd Okręgowy w Lublinie po rozpoznaniu sprawy (…) zmienia zaskarżony wyrok w ten sposób, że uniewinnia oskarżonego Macieja T. od dokonania zarzucanego mu czynu. Wydatkami poniesionymi w sprawie obciąża Skarb Państwa

– stwierdził sędzia Jacek Janiszek.

Jak wyjawił pełnomocnik poszkodowanej 14-latki, mec. Piotr Selwa, nie zgadza się on z wyrokiem sądu w Lublinie. Podkreślił, że wystąpi on o uzasadnienie oraz złoży wniosek o kasację do sądu najwyższego.

Czytaj więcej: Mafia pruszkowska. Aresztowano trzech byłych szefów

Pediatra oskarżony o molestowanie nastolatki

Sprawa dotyczy wydarzeń z lipca 2018 r. Według ustaleń śledczych pediatra Maciej T. z Białej Podlaskiej wielokrotnie kontaktował się z 14-latką za pośrednictwem portalu internetowego, doprowadził ją do obcowania płciowego i innych czynności seksualnych.

Według obrońców Macieja T. miał on nie być świadomy, że umówił się na intymne spotkanie z osobą małoletnią. Jednym z dowodów była również opinia biegłego z antropologii, który miał wykazać, że budowa ciała wskazywała, że pokrzywdzona ma więcej lat. Przed sądem zeznawał, że dziewczyna wprowadziła do w błąd, co do swojego wieku.

Proces Macieja T. toczył się z wyłączeniem jawności ze względu na charakter sprawy. W lutym 2020 r. sąd rejonowy w Białej Podlaskiej, skazując Macieja T. na dwa lata więzienia, skierował go też na terapię psychologiczną i orzekł zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej, a także orzekł zakaz wykonywania zawodu lekarza pediatry i neonatologa przez trzy lata.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info, magnapolonia.org

Białoruski prezydent, Aleksander Łukaszenka

Aleksander Łukaszenka / Fot. YouTube/ screen

  • Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka pozycjonującego się po stronie neutralnej, nalega na wznowienie rozmów pokojowych.
  • Zaznaczył on jednak, że decyzja leży tak naprawdę po stronie Ukrainy.
  • Jego zdaniem należy przerwać konflikt, aby nie dochodziło już do rozlewu krwi.
  • Zobacz także: Czystka etniczna w Syrii? Repetowicz: “Erdogan musi wygnać Kurdów”

Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka nalega, aby Ukraina postanowiła jednak usiąść do stołu i porozmawiać na temat pokoju.

Wszystko jest w rękach Ukrainy. Nie dlatego, że chcę to zrzucić na Zełeńskiego czy Ukrainę. Naprawdę, wszystko jest w rękach Ukrainy

– powiedział prezydent Białorusi na szczycie Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym.

Dodał, że na szczycie kwestia ta została poruszona jedynie pobieżnie, ponieważ sytuacja na Ukrainie nie była tam głównym tematem.

Jeśli Ukraina nie chce widzieć śmierci ludzi, i to w dużej liczbie, konieczne jest przerwanie konfliktu. Trzeba to przerwać, należy to przerwać, bo następną rzeczą będzie całkowite zniszczenie Ukrainy

– zaznaczył Aleksandr Łukaszenka prosząc o zakończenie konfliktu zbrojnego.

Czytaj więcej: Rosja: Wzrost przestępczości z bronią w ręku

Łukaszenka o przyszłych relacjach Ukrainy i Rosji

Aleksandr Łukaszenka jest przekonany, że z biegiem lat relacje między Ukraińcami, a Rosjanami zostaną przywrócone. Jako przykład podał relacje z Niemcami.

Jak walczyliśmy z nazistowskimi Niemcami? Zginęło 30 milionów ludzi. Kto dziś o tym pamięta? Na Białorusi i w Rosji trochę i to wszystko? Rany zostały zagojone. Są gotowi nie tylko do rozmowy, ale i do współpracy, do przyjaźni. Poradzimy sobie z tym. Prawdopodobnie będziemy w stanie wyjaśnić, nawet  naszemu pokoleniu, narodowi ukraińskiemu, co się stało

– stwierdził na końcu.

Ponadto według jego informacji, w Europie coraz więcej ludzi ma nakłaniać Ukrainę do podjęcia negocjacji pokojowych. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rp.pl

Szokujące sceny podczas przemówienia Tuska

Prezes PO Donald Tusk / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Podczas przemówienia Donalda Tuska na scenę wdarła się aktywistka klimatyczna.
  • Przewodniczący Platformy Obywatelskiej poprosił o pozostawienie kobiety, pochylając się nad głoszonymi hasłami.
  • Jego zdaniem ochrona środowiska to bardzo istotna sprawa nawet pod kątem bezpieczeństwa.
  • Zobacz także: Prezydent podpisał nowelizację rent i emerytur. Zobacz nowe stawki

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk zaprezentował rozwiązania swojego ugrupowania dotyczące kryzysu energetycznego i polityki klimatycznej.

Jeśli czujemy się, a czujemy się odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale też za przyszłość naszych dzieci i wnuków, a to jest jutro, to musimy bezwzględnie ten rachunek sumienia, a następnie synergię międzypokoleniową, między kompetencjami, odwagą, wizją i sprawczością, budować od dziś

– powiedział Donald Tusk.

Ekoaktywistka wdarła się na scenę

W trakcie wypowiedzi Tuska, na scenę wdarła się kobieta, która stanęła z wielkim plakatem odnoszącym się do zmian klimatu. Polityk ku zadowoleniu zgromadzonych poprosił, aby ochrona zostawiła aktywistkę w spokoju. Polityk nawiązał również do słów, jakie zaprezentowała aktywistka. Podkreślił, że musimy zawalczyć o przyszłość własną i naszych dzieci. Zauważył, jak wiele ważnych kwestii jest dzisiaj pomijanych i ignorowanych. 

My możemy tę myśl nawet rozwinąć. Nie ma w tym przypadku i historia ostatnich lat moim zdaniem pokazuje tak w pigułce, że ci, którzy opowiadają się za autorytaryzmem czy dyktaturą, ci, którzy opowiadają się za ciemnymi ciasnymi ideologiami, ci, którzy chcą upaństwowić nasze życie, ci, którzy chcą wepchnąć naszą szkołę, nasze dzieci w głębie przesądów i takiej bezmyślnej, braku refleksji nad światem, oni też wszyscy od lat wypierają problem zagrożenia klimatycznego, oni od lat wypierają problem brudnych rzek, wycinania lasów, albo są sprawcami zatruwania rzek czy wycinania lasów

– dodał przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

Ta ideologia wymierzona przeciwko wolności człowieka, ideologia wymierzona przeciwko prawom kobiet, ideologia wymierzona przeciwko prawom mniejszości, ideologia wymierzona przeciwko decentralizacji, samodzielności, samowystarczalności wspólnot lokalnych, to wszystko łączy ludzi i siły polityczne, którzy jednocześnie zawsze opowiadają się za autorytaryzmem, dyktaturą, a nie demokracją

– wytłumaczył.

Czytaj więcej: ESA wybrała nowych astronautów. Polska długo czekała na tę okazję

Tusk o ochronie środowiska

Były premier przypomniał, jak ważna jest w dzisiejszych czasach walka o ochronę środowiska. Dodał, że jest to sprawa naszego bezpieczeństwa. Tusk ocenił, że należy chronić klimat i docelowo odejść od paliw kopalnych.

To nie jest coś, co nas będzie kosztowało dziesiątki lat, że polskie rodziny, domy, miasta, wsie, że my coś możemy na tym stracić. To jest jedno z największych przekleństw polskiej polityki, że mówi się albo interes, albo ochrona środowiska i klimatu

– podkreślił były szef Rady Europejskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

onet.pl, tysol.pl, twitter.com

Zimowe koszenie trawy

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Facebook

  • Po pierwszych opadach śniegu w Warszawie, lokalni mieszkańcy mocno zdziwili się na zastany 19 listopada widok.
  • Wysłana przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad ekipa postanowiła skosić trawę pomimo śniegu i mrozu.
  • Jedna z pracownic przyznała, że przyjechali oni z daleka, więc zamierzali wykonać swoje zlecenie.
  • Zobacz także: Warszawa. Otwarta wystawa w Pałacu Prezydenckim

Mieszkańcy stolicy rankiem 19 listopada zostali przywitani przez śnieg i temperaturę lekko poniżej zera. To jednak nie przeszkodziło ekipie wysłanej przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Robotnicy dzielnie, pomimo przeszkadzającego śniegu, skosili trawnik nad tunelem południowej obwodnicy Warszawy przy ul. Płaskowickiej.

Zdjęcie z tej nietypowej akcji szybko obiegło Internet. Fotografię jako pierwszy zamieścił facebookowy fanpage “Projekt Ursynów”, który zauważył, że trawę przy ul. Płaskowickiej koszono w śniegu.

Informację szybko zdementował dzielnicy Robert Kempa. W komentarzu sprostował, że to nie Urząd Dzielnicy tylko GDDKiA jest odpowiedzialny za tę sytuację.

Warto weryfikować informacje zwłaszcza jak organizacja ma radnych w Radzie Dzielnicy

– podkreślił radny Robert Kempa.

Czytaj więcej: Cyberatak na stronę Parlamentu Europejskiego

GDDKiA prowadzi czynności wyjaśniające

Zarządca terenu został poproszony przez Polsat News o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji. Rzecznik mazowieckiego oddziału GDDKiA Małgorzata Tarnowska, podkreśliła że dyrekcja uczulała na to, by koszenie było uzależnione od warunków atmosferycznych.

Prace związane z utrzymaniem zieleni nad tunelem S2 realizował wykonawca inwestycji WeBuild. Wystąpiliśmy do firmy WeBuild o przekazanie wyjaśnień w tej sprawie

– przekazała rzecznik mazowieckiego oddziału GDDKiA Małgorzata Tarnowska.

Głos zabrała także pracownica firmy odpowiedzialnej za koszenie, która przyznała, że postanowili oni skosić trawę pomimo zastałych na miejscu warunków. Zaznaczyła, że przyjechali oni z daleka, uważając, że warunki pogodowe będą pozwalać na swobodna pracę.

Wiem, że to dziwne, ale przyjechaliśmy z daleka, wypaliliśmy paliwo, więc szkoda nie zrobić roboty. Trawie to obojętne. Przy śniegu dobrze stoi, więc idzie szybko

– przyznała jedna z pracownic w rozmowie z portalem “haloursynow.pl”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wp.pl

Nowy rzecznik PiS

Nowy rzecznik PiS Rafał Bochenek / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

W ubiegłym tygodniu dotychczasowy rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel poinformował, że rezygnuje z tego stanowiska. Decyzja polityka związana była z objęcie funkcji przewodniczącego sejmowej komisji spraw zagranicznych. Fogiel stwierdził, że chce się skupić na nowych obowiązkach.

Media szybko podały, że prawdopodobnie następca Fogla zostanie Rafał Bochenek. Informacje te potwierdził dzisiaj dotychczasowy rzecznik partii rządzącej.

Jesteśmy po zakończonym posiedzeniu Komitetu Politycznego Prawa i Sprawiedliwości i mam przyjemność zaprezentować Państwu nowego rzecznika partii pana posła Rafała Bochenka

– powiedział były już rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel.

Czytaj więcej: IV Świąteczna Paczka Rodakom na Wileńszczyźnie

Kim jest nowy rzecznik PiS?

Rafał Bochenek w 2015 r. zaangażował się w kampanię prezydencką Andrzeja Dudy organizując spotkania z kandydatem Prawa i Sprawiedliwości.

W przeszłości pełnił też stanowisko rzecznika prasowego rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego, czyli w latach 2016–2017. Następnie był podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (2017–2018) oraz w latach 2018–2019 przewodniczącym sejmiku małopolskiego. W wyborach parlamentarnych 2019 roku dostał się do Sejmu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Paszynian postawił się Putinowi

Szczyt Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym / Fot. PAP/EPA/Vladimir Smirnov. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Demonstranci, którzy popierają wystąpienie Armenii z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym, protestowali przeciwko obecności na szczycie Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki.

Podczas spotkania poruszono kwestię wrześniowego ataku Azerbejdżanu na Armenię, a także fakt, że kraje OUBZ nie zdecydowały się Armenii pomóc. Zdaniem rządu atak na kraj, który należy do OUBZ, jest postrzegany jako atak na pozostałych członków paktu.

Czytaj więcej: Kaczyński zna się na ekonomii lepiej od minister finansów? Soboń: Oczywiście

Twarda postawa Paszyniana

Premier Armenii Nikol Paszynian sprzeciwił się podpisaniu projektu “Deklaracji Rady Bezpieczeństwa Zbiorowego OUBZ i wspólnych działań na rzecz pomocy Republice Armenii”.

Brak jasnej politycznej oceny sytuacji przez OUBZ i brak podjęcia powyższej decyzji może oznaczać nie tylko odmowę przez OUBZ zobowiązań sojuszniczych, ale także zostać zinterpretowany przez Azerbejdżan jako zielone światło od OUBZ dla dalszej agresji przeciwko Armenii. A to jest sprzeczne nie tylko z literą, ale także z duchem i znaczeniem podstawowych dokumentów OUBZ

– zaznaczył premier Armenii Nikol Paszynian.

Komentarz w sprawie zostawił przywódca Białorusi Aleksandr Łukaszenka.

Strona ormiańska zaproponowała poprawki do podpisanego dokumentu, ale postanowiliśmy nie akceptować tych dwóch punktów, nie zagłębiać się w nie

– stwierdził prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wprost.pl, tysol.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację o nowych stawkach dla rencistów i emerytów.
  • Nastąpi podwyższenie najniższych świadczeń do 1588,44 zł oraz 1191,33 zł.
  • Waloryzacja rent i emerytur będzie posiadała wskaźnik 113,8 proc. w 2023 r.
  • Zobacz także: IV Świąteczna Paczka Rodakom na Wileńszczyźnie

W ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w 2023 r., analogicznie jak w roku 2022 r. modyfikuje się obowiązujące zasady waloryzacji, poprzez podwyższenie najniższych świadczeń odpowiednio do 1588,44 zł w przypadku najniższej emerytury, renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, renty rodzinnej i renty socjalnej, 1191,33 zł w przypadku najniższej renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy.

Zastosowanie ustawowego wskaźnika waloryzacji (ustalanego na podstawie art. 89 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych) przy zapewnieniu minimalnej gwarantowanej podwyżki świadczenia na poziomie 250 zł

– czytamy w komunikacie.

Czytaj więcej: Minister chce promocji rolnictwa ekologicznego w przedszkolach i szpitalach

Jakie będą nowe stawki rent i emerytur?

Ustawa przewiduje, że w 2023 r. waloryzacja nastąpi od dnia 1 marca 2023 r. i polegać będzie na podwyższeniu kwoty świadczenia, w wysokości przysługującej w dniu 28 lutego 2023 r., wskaźnikiem waloryzacji ustalonym zgodnie z art. 89 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z zastrzeżeniem gwarantowanej ustawą kwoty podwyżki, podano także.

W przypadku świadczenia niższego od kwoty najniższego świadczenia, do którego nie ma zastosowania gwarancja wysokości najniższego świadczenia. Waloryzacja będzie polegała na podwyższeniu kwoty świadczenia w wysokości przysługującej w dniu 28 lutego 2023 r.

W przypadku renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy i renty inwalidzkiej III grupy kwota gwarantowana podwyżki wyniesie nie mniej niż 187,50 zł. W przypadku emerytury częściowej kwota gwarantowana podwyżki wyniesie nie mniej niż 125 zł.

W przypadku emerytur rolniczych art. 8 ustawy przewiduje, że w 2023 r. emerytura podstawowa, stanowiąca podstawę obliczania emerytur i rent z ubezpieczenia społecznego rolników, będzie podlegała podwyższeniu przy zastosowaniu ustawowego wskaźnika waloryzacji. W przypadku emerytur rolniczych w 2023 r. kwota podwyżki świadczenia nie będzie niższa niż 250 zł.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

/ Źródło: prawo.pl

  • Służby zatrzymały ostatnio trzech szefów tzw. mafii pruszkowskiej, która w latach 90-tych terroryzowała Warszawę i okolice.
  • Sąd zadecydował o ich trzymiesięcznym areszcie.
  • Prokuratura krajowa nieoficjalnie stawia im zarzuty związane z grupą przestępczą.
  • Zobacz także: Polska kupi francuskie satelity obserwacyjne do użytku wojskowego

Zapadła decyzja o trzymiesięcznym areszcie dla dawnych “Bossów Pruszkowa”: Andrzeja Z., Leszka D. i Janusza P.

Wobec wszystkich moich trzech klientów został zastosowany środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy

– poinformowała mec. Julia Dekoninck.

Zapowiedziała też złożenie zażalenia na tę decyzję.

Według nas decyzja o areszcie jest niesłuszna

– dodała.

Czytaj więcej: Praga-Północ. PiS przejmuje władzę wspólnie z lokalnym środowiskiem

Zarzuty związane z grupą przestępczą

W środę Prokuratura Krajowa przekazała, że Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało ponad 20 osób, wśród nich Andrzeja Z. ps. Słowik, Leszka D. ps. Wańka i Janusza P. ps. Parasol. PK zaznaczyła, że CBŚP dokonało zatrzymań na polecenie mazowieckiego wydziału zamiejscowego departamentu do spraw przestępczości zorganizowanej i korupcji PK w Warszawie oraz, że zatrzymani zostaną doprowadzeni do wydziału i tam zostaną im postawione zarzuty.

PK zaznaczyła też, że udzielenie szerszych informacji będzie możliwe po zakończeniu czynności procesowych przez prokuratora.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl

Prezydent Turcji Recep Erdogan

Prezydent Turcji Recep Erdogan / Fot. Twitter

  • Ekspert ds. bliskowschodnich Witold Repetowicz stwierdził, że Turcja potrzebuje dokonać czystki etnicznej na Kurdach, aby mogło zasiedlić północną Syrię.
  • Agresywne działania wobec “terrorystów” z kurdyjskich ugrupowań mają również podtekst polityczny.
  • Ewentualny sukces będzie determinował wyniki w zbliżających się wyborach parlamentarnych i prezydenckich.
  • Zobacz także: W dniach 25-26 listopada w sklepach odbędzie się zbiórka żywności dla potrzebujących

W ubiegłą niedzielę świat obiegła informacja o przeprowadzonych przez Turcję nalocie na kurdyjskie pozycje w Syrii oraz Iraku. Oficjalnym powodem była walka z terrorystami. Witold Repetowicz w rozmowie dla portalu “DoRzeczy” zauważył, że Ankara próbuje osiedlić północno-wschodnią części Syrii kosztem tamtejszej ludności Kurdyjskiej.

Turcja od dawna odgrażała się, że to zrobi. Po pierwsze, jest to podyktowane generalną polityką niechęci Ankary wobec Kurdów. Po drugie, chodzi o próbę osiedlenia w Syrii północno-wschodniej arabskich uchodźców z innych części Syrii. Żeby to osiągnąć, Erdogan musi przeprowadzić czystkę etniczną i wygnać stamtąd Kurdów

– ocenił sytuację Witold Repetowicz.

Ponadto w Turcji zbliżają się wybory parlamentarne i prezydenckie. A Recep Tayyip Erdogan cieszy się ostatnio słabą popularnością m.in. przez ponad 70% inflację. Natomiast straszenie Kurdami zawsze działało na turecką opinię publiczną.

Pretekstem do przeprowadzenia tej operacji jest zamach w Stambule z 13 listopada, gdzie zginęło sześć osób. Przy czym nic nie wskazuje na to, żeby za tym atakiem stali Kurdowie, a już z pewnością nie Kurdowie syryjscy. YPG, wbrew temu, co mówi turecka propaganda, nie są tym samym, co Partia Pracujących Kurdystanu, czyli organizacją uznawaną przez władze w Ankarze za terrorystyczną.

Czytaj więcej: Cyberatak na stronę Parlamentu Europejskiego

Porażka wizerunkowa Rosjan

Repetowicz podkreślił, że rosyjska obecność w Syrii to wyłącznie teatr, który ma odciągnąć uwagę od międzynarodowych niepowodzeń, a winę za zamachy terrorystyczne Moskwa obciąża Stany Zjednoczone.

Dla Rosji relacje z Erdoganem są w tej chwili kluczową kwestią, ponieważ Turcja robi wyłom w sankcjach, sprzedaje do Europy rosyjską ropę i generalnie robi Putinowi ogromną liczbę przysług związanych z wojną na Ukrainie. Dlatego w sprawie Syrii Rosjanie ograniczają się jedynie do słów na pokaz

– wyjaśnił ekspert ds. Bliskiego Wschodu.

Dodał również, że przez ruchy byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, osłabione zostało bezpieczeństwo w Syrii, a część dawnych amerykańskich pozycji została przejęta przez Rosjan.

Zauważył również, że Iran pomimo ogromnych problemów wewnętrznych nie zamierza odpuszczać operacji przeciwko Kurdom w północnym Iraku.

Iran ma rosnące problemy wewnętrze i Turcja chce to wykorzystać. Z drugiej strony Teheran sam grozi przeprowadzeniem operacji przeciwko Kurdom w północnym Iraku, powiązanym z Demokratyczną Partią Kurdystanu rodziny Barzanich, która ma dobre relacje z Turcją. Byłoby to więc uderzenie w kurdyjskiego sojusznika Ankary, co skomplikowałoby dalsze działania Turków

– podkreślił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl