/ fot. TT/@HotelWisla

Na dzisiaj rząd zapowiedział terminowe otwarcie niektórych z branż. Na początkowy okres dwóch tygodni szansę na działalność otrzymały m.in. kina, teatry oraz stoki narciarskie. Rząd Premiera Mateusza Morawieckiego umożliwił również obywatelom powrót do uprawiania zorganizowanego sportu na wolnym powietrzu. Branża gastronomiczna oraz fitness nadal oczekuje na werdykt polskich władz.

  • Rząd otwiera kina i teatry oraz inne centra kultury z ograniczeniem do 50 proc. widowni
  • Od dzisiaj Polacy mogą korzystać m.in. ze stoków narciarskich oraz kortów tenisowych
  • Branża fitness oraz gastronomiczna pozostaje wciąż zamknięta
  • Część gospodarki zostaje otwarta na dwa tygodnie, a w międzyczasie rząd zadecyduje o jej dalszym losie
  • Zobacz także: Sanepid skarży się na przedsiębiorców: „Po co dajemy kary finansowe?”

Rząd tydzień temu zapowiedział stopniowe otwieranie gospodarki. Od dzisiaj Polacy mogą bez obaw o państwowe ograniczenia korzystać dobrowolnie z obiektów sportowych, znajdujących się na świeżym powietrzu. Korzystać również można z basenów oraz kortów tenisowych, czy też ze stoków narciarskich.

Umożliwiono również też m.in. współzawodnictwo sportowe prowadzone przez odpowiedni polski związek sportowy lub Polski Komitet Paraolimpijski i jego członków zwyczajnych oraz organizowanie szkoleń i współzawodnictwa w sporcie akademickim realizowanych przez Akademicki Związek Sportowy.

Terminowe otwarcie niektórych branż

Rząd Premiera Mateusza Morawieckiego umożliwił dzisiaj również na funkcjonowanie branży hotelowej. Tutaj jednak właściciele są zobowiązani do zapełniania swoich lokali do 50 procent dostępnych miejsc noclegowych oraz zapewnić odpowiednią dostępność do dezynfekcji rąk oraz innych przepisów sanitarnych.

Podobny los czeka branżę kulturową tj. kina, teatry, filharmonie, które również muszą zapewnić wymagany reżim sanitarny oraz ograniczyć dostępność do swoich usług dla większej ilości osób.

Należy przypomnieć, że już od 1. lutego funkcjonują galerie handlowe, gdzie należy stosować się do zaleceń rządu. Działają również muzea oraz galerię sztuki. Zniesiono także nieefektywne godziny dla seniorów w sklepach i marketach.

Kto musi czekać na otwarcie?

Terminowe oraz stopniowe otwieranie gospodarki przez rząd w mocnym stopniu ograniczy zniecierpliwionych już przedstawicieli kilku innych branż w Polsce. Do grupy, która oczekuje na pozwolenie należy branża gastronomiczna, fitness oraz zamknięta pozostaje cześć działalności gospodarczej.

Obowiązuje również zakaz wesel oraz innych przyjęć. Do szkół chodzić mogą wyłącznie uczniowie klas 1-3, reszta działa w sposób zdalny. Żłobki oraz przedszkola funkcjonują jak dotychczas, natomiast w sklepach i kościołach może przebywać jedna osoba na 15 metrów kwadratowych.

Wszystkie osoby przyjeżdżające do Polski komunikacją zbiorową muszą poddać się 10-dniowej kwarantannie – od 23.01 zwolnione z obowiązku są osoby posiadające negatywny wynik testu na COVID-19.

onet.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. @Twitter

Premier Andrej Babisz przedłożył parlamentarzystom wniosek o przedłużenie trwającego stanu wyjątkowego wprowadzonego na czas epidemii COVID-19. Czeski parlament w głosowaniu zdecydował jednak, że należy otworzyć krajową gospodarkę. Jednakże branża gastronomiczna pozostanie zamknięta jak to miało miejsce do tej pory.

  • Czeski parlament nie przedłużył trwającego od września 2020 r. stanu wyjątkowego
  • Rozgoryczony Premier Andrej Babisz ostrzegał posłów przed skutkami takiej decyzji
  • U południowych sąsiadów w większości zostanie otwarta gospodarka, m.in. restauracje wciąż pozostaną zamknięte
  • Październikowe wybory parlamentarne osią kłótni politycznej
  • Zobacz także: Chciał otruć szefa śliną z koronawirusem. Poszukuje go policja

Posłowie z Czeskiej Republiki postanowili, że nie pozwolą rządowi na dalsze ograniczenia swobód obywatelskich, które obowiązywały dzięki wprowadzonemu stanowi wyjątkowemu podczas epidemii koronawirusa. Czeski rząd korzystając z nadanych uprawnień ograniczył działalność gospodarczą oraz zakazał większych zgromadzeń.

W trakcie debaty posłowie pomimo próśb Premiera Andreja Babisza, wytknęli rządowi brak otwartości na pomysły i rozwiązania ze strony opozycji. Ten z kolei ostrzegał przed reakcja krajów sąsiedzkich. Mówił o powiększonych restrykcjach ze strony Saksonii i Bawarii dla czeskich obywateli, którzy podróżują do Niemiec.

Czeski Premier w ogniu krytyki

Wicepremier oraz Minister Spraw Wewnętrznych, Jan Hamaczek poinformował, że hejtmani tj. przedstawiciele władz samorządowych, będą mogli ogłaszać w swoich regionach stany zagrożenia. Takie uprawnienia nadaje im ustawa o stanach kryzysowych. Wyjaśnił on jednak, że nie będą oni mogli podejmować większych działań, które posiada rząd w stanie wyjątkowym. Porównał on również sprzeciw posłów wobec stanu wyjątkowego do demobilizacji żołnierzy w trakcie wojny.

Natomiast liderzy opozycji skrytykowali rząd, zaznaczając w swojej argumentacji brak dialogu z resztą parlamentu. Ich zdaniem rząd nie przyjmował proponowanych przez opozycję rozwiązań w walce z koronawirusem. Zarzucono również Premierowi nieinformowanie czeskich posłów o obecnej sytuacji epidemicznej.

Stan wyjątkowy w Czechach został wprowadzony 5. września 2020 roku w obawie przed kolejną falą zachorowań. Ograniczenia obywatelskie i gospodarcze były przedłużane w tamtejszym parlamencie pięciokrotnie. Kolejna próba przedłużenia stanu wyjątkowego upadła, gdyż politycy z Komunistycznej Partii Czech i Moraw nie zgodzili się na brak otwarcia przez rząd szkół oraz stoków narciarskich. Taki warunek został postawiony przez komunistów jeszcze w stycznie bieżącego roku.

Zdaniem ekspertów komentujących przebieg dyskusji parlamentarnej, wpływ na taki jej ostateczny wynik wpływ mają zbliżające się wybory do parlamentu. Odbędą się one w październiku bieżącego roku. To miało stanowić główny powód w politycznej batalii w parlamencie.

interia.pl

Dodano w Bez kategorii
Szczepienie na koronawirusa.

Szczepienie na koronawirusa. / Fot. Pixabay

Po tym jak w styczniu zaszczepiono 37 pensjonariuszy domu seniora „A w sercu maj” z Woli Czołnowskiej w powiecie puławskim na Lubelszczyźnie, wybuchła tam fala zakażeń koronawirusem. Zmarło 9 osób, większość pensjonariuszy i pracowników ośrodka jest aktualnie chora.

  • 19 stycznia zaszczepiono 37 pensjonariuszy domu seniora „A w sercu maj” z Woli Czołnowskiej w powiecie puławskim na Lubelszczyźnie.
  • Pierwsze zgony odnotowano we wtorek i środę, 2 i 3 lutego.
  • Obecnie zakażonych jest większość pensjonariuszy i pracowników ośrodka. Hospitalizowani w szpitalu w Puławach są w stanie ciężkim.
  • Do tej chwili zmarło 9 osób.
  • Zobacz także: Turcja: Chciał otruć szefa śliną z koronawirusem. Poszukuje go policja

Pierwsze zgony odnotowano we wtorek i środę, 2 i 3 lutego. Nie przeprowadzono testów na obecność koronawirusa, więc nie wiązano ich wówczas jeszcze z tym, że w styczniu zaszczepiono pensjonariuszy. 5 lutego zdecydowano się na przetestowanie pensjonariuszy i personelu. Było to związane ze znacznym pogorszeniem się stanu zdrowia części osób.

Jeszcze tego samego dnia połowa z przebadanych otrzymała dodatnie wyniki. W nocy 11 z nich przetransportowano do szpitala specjalistycznego w Puławach. Kolejnego dnia, w sobotę 6 lutego puławski sanepid uznał ośrodek z Woli Czołnowskiej za ognisko koronawirusa. Kolejne przeprowadzone testy dały jeszcze więcej dodatnich wyników.

Liczba zakażeń rośnie. Stan ciężki

Obecnie liczba zakażonych obejmuje już większość pensjonariuszy i personelu. Hospitalizowani ciężko przechodzą chorobę. Ich stan nie pozwala na ich wypisanie. Drugą dawkę szczepionki na koronawirusa powinni otrzymać po 9 lutego. W związku z zakażeniami ten termin jednak nie zostanie dotrzymany. – Szczepionki na Covid-19 nie powodują zakażenia tą chorobą – zapewnia Piotr Rybak, dyrektor puławskiego szpitala.

– W wyniku postępowania epidemiologicznego uzyskano informację, że 19 stycznia zaszczepiono 37 pensjonariuszy – potwierdza Katarzyna Wnuk, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie.

dziennikwschodni.pl

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

– Jest jedna metoda wykorzystania węgla poprzez jego podziemne zgazowanie. Produktami tego zgazowania jest wodór i tlenek węgla – podkreślił Krzysztof Tytko. O wdrożenie tej technologii apeluje Obywatelski Komitet Obrony Polskich Zasobów Naturalnych.

  • Jak zauważa Krzysztof Tytko, jest możliwe bezemisyjne wykorzystanie węgla poprzez jego zgazowanie. Jednym z jego produktów jest wodór.
  • O zmianę podejścia rządu do kwestii likwidacji węgla apeluje Obywatelski Komitet Obrony Polskich Zasobów Naturalnych.
  • OKOPZN przedstawił PiS, jeszcze przed wyborami do sejmu w 2015 roku program naprawczy dla polskiego górnictwa.
  • Zobacz także: Zmiana warty w Rzeszowie. Prezydent miasta odchodzi po 18 latach

Jak stwierdził Tytko, wodór i tlenek węgla “to są główne produkty, które mogą być bezemisyjnie zastosowane i w przemyśle chemicznym i do generacji prądu elektrycznego, jak również paliw syntetycznych”. – Kilka lat temu Krzysztof Tytko OKOPZN przedstawił PiS, jeszcze przed wyborami do sejmu w 2015 roku program naprawczy dla polskiego górnictwa. Przedstawiliśmy propozycję zrobienia audytu górnictwa po zbrodniczych rządach PO i PSL. Wtedy nie wiedzieliśmy, że przyszły rząd PiS będzie postępował z naszym górnictwem jeszcze gorzej jak wrogi układ PO i PSL. Program naprawczy ciągle jest aktualny i czeka na wsparcie – poinformował Obywatelski Komitet Obrony Polskich Zasobów Naturalnych.

“Na końcu i tak będzie wodór”

– Wodór – na końcu i tak będzie wodór! My idziemy z projektem podziemnego zgazowania węgla – produkcja najtańszego wodoru i ogniw wodorowych – dobry magazyn energii! Idealne rozwiązanie tam gdzie szaleni ludzie przepychają na siłę OZE! Dopłacają ogromną kasę dla ideologii, która z zdrowym rozsądkiem nie ma nic wspólnego! – zauważył OKOPZN.

– Obywatelski Komitet Obrony Polskich Zasobów Naturalnych walczy o polski węgiel, po wielu staraniach jesteśmy znowu w sejmie RP, w Parlamentarnym Zespole ds. Bezpieczeństwa Energetycznego Polski w Oparciu o Krajowe Nośniki Energii, niezależni eksperci opracowują alternatywny projekt Ratowania Polskiego Górnictwa przed likwidacją – napisano. – Wyrażamy sprzeciw, obnażamy błędne założenia rządowo-związkowego “porozumienia”. Nie dla likwidacji strategicznej gałęzi polskiej gospodarki! – dodano.

stowarzyszenierkw.org, facebook

Dodano w Bez kategorii
Donald Trump.

/ Fot. YouTube/ screen

Władze Twittera zdecydowały o tym, ze były prezydent USA został w tym serwisie dożywotnio zbanowany. Poinformował o tym Ned Segal, szef serwisu ds. finansowych, w programie „Squawk Box” emitowanym na antenie CNBC.

  • Donald Trump został w styczniu zablokowany przez główne media społecznościowe.
  • Teraz władze Twittera zdecydowały, że były prezydent USA otrzyma dożywotnią blokadę.
  • Jest to nie tylko kara, ale ma również “charakter prewencyjny”.
  • O dalszych krokach nie zdecydowały na razie m.in. Facebook, Instagram czy TikTok.
  • Zobacz także: Meksykańskie władze chcą karać media społecznościowe za cenzurę. Wysokie kary

Zdaniem Segala powody tego, że Trump zostal przez Twittera zbanowany dożywotnio, były „najcięższego kalibru”. Trwały zakaz aktywności Trumpa na Twitterze jest więc nie tylko rodzajem kary, ale ma również „charakter prewencyjny”. Segal podkreślił również, że podobne konsekwencje mogą spotkać każdego użytkownika, bez względu na jego funkcję czy status.

Wcześniej spekulowano, że konta Donalda Trumpa na głównych serwisach społecznościowych zostaną po jakimś czasie odblokowane. W styczniu blokady nałożyły, oprócz Twittera m.in. Facebook, Instagram czy TikTok. Pozostałe portale jeszcze nie zdecydowały co dalej. Nie wiadomo więc, czy były prezydent USA będzie mógł z nich w przyszłości korzystać czy nie.

pch24.pl

Dodano w Bez kategorii
Zarys dziecka w łonie matki na tle kobiety w ciąży.

Zarys dziecka w łonie matki na tle kobiety w ciąży. / Fot. Pixabay

Dziennikarze Polsat News dotarli do osób rozprowadzających w Polsce środki wczesnoporonne. Jedna z kobiet uczestniczących w przestępczym procederze przyznała, że robi to “częściowo” dla pieniędzy. Za pigułki warte kilkaset zł otrzymuje od kobiet 1200 zł. Przestępczość aborcyjna jest więc korzystnym biznesem.

  • Dziennikarze Polsat News przeprowadzili dziennikarskie śledztwo ws. przestępczości aborcyjnej.
  • Dotarli do przestępców ogłaszających się w internecie.
  • Handel w podziemiu aborcyjnym może oznaczać po prostu śmierć w pigułce.
  • “To nie jest tak, że dokona się poronienia i wszystko się kończy. (…) Dziewczyny krwawią 2-3 tygodnie. Tak to wygląda”.
  • Zobacz także: Lempart stanie przed sądem? Zarzucono jej atak na kościoły

– Chodzi o tzw. aborcję farmakologiczną. To zabójczo niebezpieczne tabletki. Na czarnym rynku nie liczy się zdrowie kobiety. Liczą się tylko pieniądze – podkreślił prowadzący program “Raport” w Polsat News Przemysław Talkowski, zapowiadając materiał, którego tematem była przestępczość aborcyjna.

Niebezpieczne substancje

Dziennikarze Polsat News Monika Gawrońska i Jacek Smaruj w internecie znaleźli ogłoszenia z ofertami typu “tabletki poronne”, czy “pomoc w niechcianej ciąży”. – Jeśli jest pani w siódmym tygodniu, wystarczy pani zestaw podstawowy. Czyli tak zwany 12+1. Jest to sztuka, która deformuje płód, blokuje dopływ powietrza do zarodka – wyjaśniła w rozmowie telefonicznej jedna z osób uczestniczących w przestępczym procederze.

– Handlarze oferują leki, które zawierają m.in. substancję, która stosowana jest przy leczeniu wrzodów żołądka. W dużych dawkach powoduje jednak skurcze, które wywołują poronienie. Kolejnym składnikiem jest środek, który blokuje działanie progesteronu – hormonu odpowiedzialnego za utrzymanie ciąży – poinformowała red. Monika Gawrońska.

Krwotoki trwają długo

Zabicie dziecka nienarodzonego środkami farmakologicznymi nie jest bezbolesnym, zwykłym zabiegiem medycznym, jak próbuje przekonywać część aborcjonistów. – Im ciąża wyższa, tym te krwawienia są bardziej obfite i są czasami krwotokami. Trwają długo. To nie jest tak, że dokona się poronienia i wszystko się kończy – podkreśliła w materiale przygotowanym przez dziennikarzy Polsat News Monika Nekanda-Trepka, ginekolog ze szpitala im. św. Rodziny w Warszawie. – Dziewczyny krwawią 2-3 tygodnie. Tak to wygląda – stwierdziła.

– Lekarze nie mają wątpliwości – kupienie i zażywanie preparatów nieznanego pochodzenia może być śmiertelnie niebezpieczne – podkreśliła red. Gawrońska. W materiale przywołano też wypowiedź dziewczyny, która zabiła swoje nienarodzone dziecko poprzez środki farmakologiczne. – Skala bólu była bardzo duża, wymioty oczywiście też występowały i cała ta procedura trwała mniej więcej cztery godziny – powiedziała. – Oczywiście, że się bałam. (…) Myślę, że byłam na tyle zmotywowana, żeby to po prostu zrobić, że konsekwencje odeszły na bok – zaznaczyła.

Czy robi pani to dla pieniędzy?

Dziennikarze spotkali się osobiście z kobietą, która handluje tabletkami poronnymi. – Czy robi pani to dla pieniędzy? – zapytał red. Jacek Smaruj. – Częściowo, w jakiś sposób tak – odpowiedziała kobieta. Nie chciała jednak wyjawić, skąd pozyskuje tabletki. Kobieta zarabia 1200 zł na lekach, które kosztują kilkaset zł.

Przestępczość aborcyjna? Rzecznik komendanta apeluje o ostrożność

W materiale pojawiła się także wypowiedź insp. Mariusza Ciarki, rzecznika Komendanta Głównego Policji. Co ciekawe, nie powiedział on, na jakim etapie jest poszukiwanie przestępców przedstawionych przez dziennikarzy Polsat News. Zaapelował… o ostrożność. – Nie kupujmy żadnych leków, zwłaszcza wczesnoporonnych, bez konsultacji z lekarzem – stwierdził. Za udzielenie pomocy kobiecie w zabiciu dziecka poczętego grozi do 3 lat więzienia.

– Handel w podziemiu aborcyjnym może oznaczać po prostu śmierć w pigułce – podsumował prowadzący program Przemysław Talkowski.

polsatnews.pl

Dodano w Bez kategorii
zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Pracownik salonu sprzedaży samochodów w Turcji dodał do napoju swojego pracodawcy ślinę osoby chorej na koronawirusa. Postawiono mu zarzut próby zabójstwa. Poszukuje go policja.

  • Pracownik salonu sprzedaży samochodów w Turcji dodał do napoju swojego pracodawcy ślinę osoby chorej na koronawirusa. Mężczyzna jednak nie wypił napoju.
  • Sprawca jest poszukiwany przez policję. Jest oskarżony o próbę zabójstwa.
  • Pracownik ponadto ukradł około 113 tys. zł. W rozmowie telefonicznej z pracodawcą wytłumaczył, że przeznaczył to na spłatę swoich długów.
  • Przedsiębiorca otrzymuje pogróżki od ukrywającego się pracownika. Przydzielono mu i jego rodzinie ochronę policji.
  • Zobacz także: USA: Mężczyzna oskarżony o udział w zamieszkach na Kapitolu twierdzi, iż jest… agentem FBI

Mężczyzna kupił ślinę osoby chorej na koronawirusa za 500 lir tureckich (około 260 zł). Dodał ją do napoju, który miał wypić jego szef. Jednak pracodawca ostatecznie tego nie zrobił, bo został ostrzeżony. Teraz sprawcy poszukuje policja.

Próba zabójstwa i kradzież

Zniknął nie sam, ale z 215 tys. lir (około 113 tys. zł), pochodzących z utargu. Przekazał mu je wcześniej pracodawca by zabrał je do biura. Jednak mężczyzna i pieniądze zapadli się pod ziemię. Jak miał wyjaśnić szefowi w rozmowie telefonicznej, skradzione pieniądze wykorzystał na spłatę swoich długów.

“Nie mogłem cię zabić wirusem. Następnym razem postrzelę cię w głowę”

Po tym, jak incydent został nagłośniony w prasie, pracodawca zaczął otrzymywać od swojego pracownika wiadomości z pogróżkami. Jedna z takich wiadomości brzmiała: “Nie mogłem cię zabić wirusem. Następnym razem postrzelę cię w głowę”. Przedsiębiorca i jego rodzina otrzymali od tureckiej policji ochronę. Sprawca jest nadal poszukiwany.

zyciestolicy.com.pl

Dodano w Bez kategorii
Flaga Meksyku.

/ fot. pixabay.com

Nawet 4,4 mln dolarów kary może grozić za ograniczanie prawa do wolności słowa przez portale społecznościowe. Takie przepisy planują wprowadzić władze Meksyku.

  • Projekt mający regulować działalność mediów społecznościowych, mających powyżej miliona użytkowników w Meksyku jest rozpatrywany przez tamtejsze władze.
  • Użytkownicy mieliby do dyspozycji trzy instancje odwołania od decyzji o blokadzie lub skasowaniu konta.
  • Konta nie mogłyby być blokowane przy pomocy algorytmów.
  • Przewidywane kary za złamanie przepisów sięgają 4,4 mln dolarów.
  • Zobacz także: Strajk niektórych mediów w Polsce. Protestują przeciw podatkowi od reklam

Nowa ustawa dotyczyłaby serwisów, które mają powyżej miliona użytkowników w kraju, czyli Facebooka, Twittera, TikToka czy YouTube’a. Każdy z tych portali miałby 24 godziny na rozpatrzenie odwołania od zablokowania lub skasowania konta, złożonego przez danego użytkownika. Gdyby to zawiodło, użytkownicy mogliby zgłaszać się do instancji regulujących usługi telekomunikacyjne, a ostatecznie zwracać się do meksykańskich sądów o kasację blokad na kontach. Meksyk jest kolejnym krajem, który chciałby uregulować media społecznościowe.

Nowe przepisy sprzeczne z umową o wolnym handlu?

Zdaniem agencji Associated Press nowe prawo mogłoby być sprzeczne z umową o wolnym handlu między Stanami Zjednoczonymi, Meksykiem i Kanadą, według której “żadna ze stron nie może nakładać odpowiedzialności na dostawcę lub użytkownika interaktywnej usługi komputerowej z tytułu jakichkolwiek działań dobrowolnie podjętych przez dostawcę lub użytkownika poprzez ograniczenie dostępności materiałów (…)”. Jednak senator Ricardo Monreal z rządzącej partii Odrodzenia Narodowego wskazał, że ta klauzula nie będzie zobowiązywała Meksyku przez najbliższe 2,5 roku.

Zakaz blokowania kont przez algorytmy

Przedstawiony projekt meksykańskiej ustawy zabrania mediom społecznościowym kasowania kont przy pomocy algorytmu. Będą mogły to robić jedynie specjalnie powołane komisje.

wirtualnemedia.pl

Dodano w Bez kategorii
Telewizja.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Unsplash

– Właściciele tych grup nie płacą w Polsce podatków, przez co nie są równą konkurencją dla prawdziwie polskich przedsiębiorców, płacących wszystkie podatki w Polsce – powiedział Michał Winnicki, właściciel kanałów telewizyjnych Grupy MWE. Jego stacje nie uczestniczyły we wczorajszym proteście mediów.

  • Michał Winnicki jest właścicielem kilku spółek z branży medialnej, nadających łącznie 11 kanałów.
  • Jego stacje nie uczestniczyły wczoraj w proteście “Media bez wyboru”.
  • Winnicki zamierza uczestniczyć w konsultacjach odnośnie nowego podatku reklamowego. Chce tam złożyć propozycję, aby objęci nim zostali tylko zagraniczni rezydenci podatkowi.
  • Zobacz więcej: Strajk niektórych mediów w Polsce. Protestują przeciw podatkowi od reklam

Winnicki jest właścicielem kilku firm z branży medialnej, w tym m.in. Michał Winnicki Entertainment oraz przejętych spółek działających dziś pod nazwami: MWE Media, MWE Teleport i MWE Broadcast. Posiada obecnie jedenaście kanałów telewizyjnych, które nadają u operatorów kablowo-satelitarnych, a także w lokalnych multipleksach naziemnej telewizji cyfrowej. Winnicki stwierdził, że właściciele konkurencyjnych stacji “nie płacą w Polsce podatków”.

“Nie są równą konkurencją dla prawdziwie polskich przedsiębiorców”

– O strajku mediów dowiedziałem się z telewizji. Paradoksalnie uważam, że konkurencja zrobiła nam prezent. To ogromna szansa dla nas jako mniejszego nadawcy, aby widzowie mogli odkryć nasze kanały i zobaczyć, że telewizja to już nie tylko wielkie grupy medialne – powiedział. – Wielkie grupy medialne, jak TVN Discovery, Kino Polska TV czy nawet Polsat, to zagraniczni rezydenci podatkowi. Właściciele tych grup nie płacą w Polsce podatków, przez co nie są równą konkurencją dla prawdziwie polskich przedsiębiorców, płacących wszystkie podatki w Polsce – stwierdził.

Podatek reklamowy tylko dla zagranicznych rezydentów podatkowych?

Michał Winnicki zaproponował, żeby nowy podatek reklamowy płacili tylko zagraniczni rezydenci podatkowi. – Tak samo jak zagraniczni rezydenci podatkowi nie mogli skorzystać z tarczy antykryzysowej. Planujemy wziąć udział w konsultacjach nowych przepisów i złożyć propozycję, aby podatkiem reklamowym objęci zostali wyłącznie zagraniczni rezydenci podatkowi – poinformował.

wirtualnemedia.pl

Dodano w Bez kategorii
Stópki dziecka.

/ fot. pixabay.com

Z inicjatywy Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka w dniach 19-25 marca odbędzie się Tydzień Modlitw o Ochronę Życia. Każdego dnia uczestnicy akcji będą modlić się w innej intencji związanej z ochroną życia.

  • Z inicjatywy Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka odbędzie się Tydzień Modlitw o Ochronę Życia.
  • Do poszczególnego dnia Tygodnia Modlitw o Ochronę Życia została przypisana szczegółowa intencja.
  • Tydzień Modlitw o Ochronę Życia rozpocznie się we wspomnienie św. Józefa, a zakończy w Dzień Świętości Życia.
  • Zobacz także: Lewicowi politycy chcą usunięcia reklam hospicjów perinatalnych

– Gdziekolwiek jesteście – zapraszamy Państwa na modlitewne
spotkanie podczas Tygodnia Modlitw o Ochronę Życia. Naszymi myślami
chcemy w nim objąć wszystkie dzieci nienarodzone, ich mamy, rodziców
otrzymujących trudną diagnozę prenatalną. Będziemy się modlić za
pielęgniarki, położne i lekarzy, za polityków i dziennikarzy oraz wszystkie
osoby domagające się zabijania dzieci nienarodzonych – piszą autorzy akcji. Tydzień Modlitw o Ochronę Życia rozpocznie się we wspomnienie św. Józefa, a zakończy w Dzień Świętości Życia.

– Wielką potrzebą jest aktualnie zwiększenie pomocy finansowej dla rodziców chorych dzieci oraz troska o rozwój hospicjów perinatalnych – także te konkretne sprawy chcemy objąć modlitwą – zaznaczają organizatorzy. – Codziennie będziemy odmawiać litanię do św. Józefa, modlitwę ułożoną przez św. Jana Pawła II i zaczerpniętą z encykliki Evangelium vitae oraz krótkie rozważanie. Zachęcamy, aby zaprosić do wspólnej modlitwy członków Rodziny, Przyjaciół, Znajomych ze wspólnot – piszą.

Do poszczególnego dnia Tygodnia Modlitw o Ochronę Życia została przypisana szczegółowa intencja:

Dzień 1. O odwagę dla rodziców, by każde dziecko przyjęli z miłością oraz o solidarność z rodzinami otrzymującymi trudną diagnozę prenatalną dla ich dzieci;
Dzień 2. O zwiększenie pomocy dla osób niepełnosprawnych ze strony państwa;
Dzień 3. O prawo do życia dla każdego człowieka, odrzucenie prób szukania kompromisowych rozwiązań nowej eugeniki oraz o respektowanie przez polityków prawa Bożego;
Dzień 4. O rozwój hospicjów perinatalnych;
Dzień 5. O prawe sumienie dla lekarzy, położnych, pielęgniarek i farmaceutów;
Dzień 6. O prawe sumienie oraz dziennikarzy i ludzi mediów;
Dzień 7. O opamiętanie dla domagających się zabijania nienarodzonych dzieci.

pro-life.pl, diecezja.wloclawek.pl

Dodano w Bez kategorii