Rafał Trzaskowski

Rafał Trzaskowski / Fot. Facebook

Dwa lata po podpisaniu Karty LGBT+ przez prezydenta Trzaskowskiego, w Warszawie powstanie hostel “dla osób LGBT+ w kryzysie bezdomności”.

  • Dwa lata temu pezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski, podpisał Kartę LGBT+.
  • W ostatnich dniach pojawiła sie informacja, iż w stolicy powstanie specjalny “hostel interwencyjny” dla LGBT+.
  • Utworzenie placówki ma być realizacją pierwszego punktu Warszawskiej Deklaracji LGBT+.
  • Warszawski ratusz właśnie ogłosił konkurs na zorganizowanie “całodobowego schronienia i wsparcia interwencyjnego dla osób LGBT+ w formie wspomaganych mieszkań treningowych”.

Prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowki, podpisał Warszawską Deklarację LGBT+ 18 lutego 2019 roku. Teraz, w ramach realizacji zapisów się w niej znajdujących, w mieście powstanie hostel, przeznaczony specjalnie dla osób LGBT+. Z hostelu będą mogli skorzystać “ludzie ze społeczności LGBT+” w kryzysie bezdomności.

Ratusz Warszawy ogłosił już konkurs na organizację “całodobowego schronienia i wsparcia interwencyjnego dla osób LGBT+ w formie wspomaganych mieszkań treningowych” – poinformowała wiceprezydent Warszawy, Aldona Machnowska-Góra. “Cieszę się, że udało się znaleźć miejsce, w którym schronienie znajdą osoby LGBT w kryzysie bezdomności. Zamieszkają tam ci, którzy znaleźli się w naprawdę trudnej sytuacji; musieli opuścić dom albo zostali z niego wyrzuceni. Zwłaszcza w ostatnich latach, w związku z nagonką, sytuacja takich osób jest bardzo trudna. Od organizacji pozarządowych wiemy, że pomoc jest bardzo potrzebna” – stwierdziła.

Lokalizajca hostelu nie została jeszcze ujawniona, ze względu na “bezpieczeństwo przyszłych mieszkańców”. Póki co wiadomo jedynie, iż będzie mogło w nim zamieszkać maksymalnie 10 osób, rozmieszczonych w 2-3 osobowych pokojach, na okres maksymalnie 3 miesięcy. Na powstanie projektu władze Warszawy przeznaczą z portfeli podatników aż 260 tysięcy złotych.

“To efekt ponad dwuletnich rozmów organizacji społecznych działających na rzecz społeczności LGBT+ koordynowanych przez Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza oraz realizacja pierwszego punktu Warszawskiej Deklaracji LGBT+” – przekazuje MNW. Rzecz jasna, pomysł spotkał się z aprobatą środowisk LGBT+. “Cieszymy się, że wreszcie możemy pochwalić stronę miejską za wywiązanie się ze zobowiązań. Sytuacja osób LGBT+ w Polsce i w Warszawie jest naprawdę zbyt trudna, żeby obstawać przy fasadowych i czysto wizerunkowych działaniach” – poinformował Hubert Sobecki ze Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza.

Wprost.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. pixabay

We francuskim Boussy-Saint-Antoine doszło do kolejnej walki imigranckich gangów, w wyniku której został zabity 13-latek.

  • Walki imigranckich gangów we Francji nie ustały pomimo epidemii.
  • We wtorek, podczas krwawych starć między rywalizującymi grupami, zginął zadźgany 13-letni chłopiec. Drugi, 16-letni, trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami.
  • Wcześniej, w poniedziałek, na tym samym terenie zginęła 14-letnia dziewczynka.
  • Policjanci proszą o posiłki, ponieważ służby nie są w stanie opanować konfliktu i zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwa.

Jak informuje francuska policja, nowa bitwa pomiędzy “rywalizującymi grupami” miała miejsce we wtorek po południu w Boussy-Saint-Antoine (Essonne). 13-latek został zadźgany na śmierć nożem. Wcześniej, w poniedziałek na tym samym terytorium 14-latka zginęła w brutalnej walce, również padając ofiarą walczących gangów. Dziewczynka miała umrzeć po “krwawej bijatyce”.

“Trzynastoletni chłopiec został poważnie ranny w wyniku co najmniej jednego dźgnięcia w gardło, podczas gwałtownej bójki pomiędzy około pięćdziesięcioma osobami, która miała miejsce przed basenem Boussy-Saint-Antoine około 17 godzin” – przekazały służby. Do starcia doszło pomiędzy “młodymi ludźmi” z Épinay-sous-Sénart i Quincy-sous-Sénart – informuje policja. Nastolatek został zabrany przez pogotowie ratunkowe, stwierdzono zatrzymanie krążenia i oddechu. Lekarze podjęli próbę reanimacji dziecka. Zgon stwierdzono około godziny 18:10.

Oprócz 13-letniej ofiary, raniony w starciu gangów został również 16-latek. Służby przekazały, iż został on “poważnie ranny”, a odniesione obrażenia zagrażały życiu nastolatka. Jak informuje francuski portal, aresztowanych zostało sześciu młodych podejrzanych. “Na miejscu tragedii rozmieszczono duże siły porządku publicznego. W rejon przybyły również posiłki policyjne, władze obawiają się dalszych gwałtownych starć” – czytamy.

Stowarzyszenie “Union Alliance nationale de l’Essonne” prosi o posiłki w związku z narastającym konfliktem między grupami przestępców. “Dwoje nastolatków zginęło w przeciągu 48 godzin w walkach gangów w Essone. Kiedy dostaniemy 200 funkcjonariuszy, by odpowiednio zabezpieczyć teren?” – pytają policjanci na Facebooku.

Actu17.fr

Dodano w Bez kategorii
Dr Anthony Fauci

Dr Anthony Fauci / Fot. screen

Amerykański ekspert ds. chorób, dr Anthony Fauci ostrzega m.in. przed jedzeniem “na mieście” nawet, jeśli zostało się zaszczepionym.

  • Wciąż brakuje danych dotyczących tego, czy osoby zaszczepione przenoszą koronawirusa, czy też nie.
  • W związku z niejasnościami, dr Anthony Fauci ostrzega, by ograniczać aktywności poza domem nawet, jeśli przyjęło się szczepionkę przeciwko COVID-19.
  • Doktor podkreśla, iż sam, mimo zaszczepienia, unika chociażby jedzenia w restauracjach.

Czołowy ekspert ds. chorób w USA, dr Anthony Fauci przekazał, iż nawet Amerykanie którzy otrzymali drugą dawkę szczepionki, powinni “nadal zachować ostrożność” i “próbować oprzeć się pokusie wyjścia na miasto lub kina”. Fauci, dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych uczestniczył w konferencji prasowej w Białym Domu. Tematem tejże była dystrybucja szczepionek w USA. Stwierdził, iż choć osoby zaszczepione znacznie zwiększyły swoje bezpieczeństwo, to jednak kraj “nadal znajduje się na niedopuszczalnie wysokim poziomie ryzyka” nowych infekcji.

„Nadal nie jadam posiłków w pomieszczeniach i nadal jem tylko na wynos” – podkreślił Fauci, który został już zaszczepiony dwoma dawkami szczepionki. „Chcę nadal wspierać restauracje w mojej okolicy, do których normalnie bym chodził”. Powodem takiego zachowania ma być fakt, iż nie jest wcale pewne, czy osoby zaszczepione przenoszą koronawirusa, czy nie.

Istnieje bowiem możliwość, iż – choć zaszczepieni sami by nie chorowali – mogliby uczestniczyć w transmisji mikroba, zarażając innych, niezaszczepionych mieszkańców. Z kolei w niedzielnym wywiadzie doktor zasugerował, iż “możliwe jest”, że Amerykanie będą nosić maseczki jeszcze w 2022 roku.

Fox News

Dodano w Bez kategorii
Ryszard Terlecki.

/ fot. Wikimedia Commons

– Funkcjonariusze publiczni, osoby publiczne, które były np. w PZPR, powinny składać rezygnację – podobnie jak to zrobił ten pan, który był w ONR – powiedział Ryszard Terlecki z PiS nawiązując do niedawnej dymisji dr Tomasza Greniucha z funkcji dyrektora wrocławskiego oddziału IPN.

  • Zdaniem Ryszarda Terleckiego z PiS osoby, które były w PZPR, powinny zrezygnować z pełnionych obecnie stanowisk.
  • Jego wypowiedź wywołała szereg komentarzy.
  • Stanisław Piotrowicz, Krzysztof Czabański, Maciej Łopiński, Marcin Wolski, Wojciech Jasiński, Jacek Saryusz-Wolski itd. – do dymisji! – zaapelował Przemysła Szubartowicz, redaktor naczelny portalu wiadomo.co.
  • Zobacz także: Greniuch nie jest już dyrektorem IPN we Wrocławiu!

Wypowiedź, której udzielił Ryszard Terlecki wywołała falę komentarzy. – To kiedy dymisja Krzysztofa Czabańskiego z funkcji przewodniczącego Rady Mediów Narodowych? – zapytał dziennikarz i felietonista Jakub Jóźwiak. – W świetle dzisiejszej wypowiedzi Ryszarda Terleckiego, że funkcjonariusze publiczni, którzy byli w PZPR, powinni składać rezygnacje, jak szybko należy się spodziewać dymisji szefa Rady Mediów Narodowych K. Czabańskiego czy sędziego TK S. Piotrowicza? – zastanawiał się z kolei Paweł Kubala.

– Poseł Ryszard Terlecki 21.11.2019 zagłosował za wyborem członka egzekutywy PZPR, nagradzanego przez władze PRL za pracę w stanie wojennym, na sędziego Trybunału Konstytucyjnego – zwrócił uwagę natomiast Marek Tatała, wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju. – Stanisław Piotrowicz, Krzysztof Czabański, Maciej Łopiński, Marcin Wolski, Wojciech Jasiński, Jacek Saryusz-Wolski itd. – do dymisji! – zaapelował Przemysła Szubartowicz, redaktor naczelny portalu wiadomo.co.

Fala komentarzy

Dodano w Bez kategorii
Robert Winnicki

Robert Winnicki / Fot. Archiwum

Polityk Solidarnej Polski Janusz Kowalski nie wyklucza wspólnego startu w wyborach jego partii i Konfederacji, “w sytuacji, w której byłaby to gwarancja niedopuszczenia komunistów, Platformy czy Szymona Hołowni do władzy”. – Tam jest wielu znakomitych polityków, jak Krzysztof Bosak czy Robert Winnicki, których niezwykle szanuję – powiedział poseł.

  • Poseł Janusz Kowalski nie wyklucza, że dojdzie do wspólnych list Solidarnej Polski i Konfederacji.
  • Polityk ugrupowania Zbigniewa Ziobry podkreśla, że w Konfederacji jest “wielu znakomitych polityków, jak Krzysztof Bosak czy Robert Winnicki”.
  • Dzisiejsza wypowiedź posła Kowalskiego, to początek ostrzeżeń do Nowogrodzkiej z wnętrza koalicji, że jest życie poza PiS – ocenił Emil Krawczyk z Rady Krajowej Partii KORWiN.
  • Zobacz także: Rozłam w PiS w podkarpackim sejmiku? Radny zabiera głos

Według niego oba ugrupowania mają “te same poglądy co do np. polskiego DNA, ochrony polskiej rodziny, mówienia ‘nie’ ideologii gender”. – Różnicą jest przede wszystkim kwestia geopolityczna, naszego stosunku do Rosji. Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry jest na pozycjach zdecydowanie antyrosyjskich – podkreślił Kowalski, oceniając program Konfederacji. – Trzeba prowadzić dialog. Jeżeli zbyt dużo polityków obozu rządzącego spoglądałoby w stronę Platformy Obywatelskiej czy Szymona Hołowni, to zawsze warto rozmawiać z Konfederacją na temat współpracy merytorycznej w Sejmie – ocenił.

Słowa posła Solidarnej Polski spotkały się z komentarzem przewodniczącego Koła Poselskiego Konfederacja, posła Jakuba Kuleszy. – W piłce nożnej kluby przy transferach biorą pod uwagę liczbę strzelonych goli. Jako Konfederacja bierzemy pod uwagę liczbę obniżonych podatków – napisał w mediach społecznościowych. – Zimowe okienko transferowe w Polsce trwa do 24 lutego. Następne dopiero w lato. Poseł Kowalski ma czas poprawić swoje statystyki – dodał polityk Konfederacji.

– Dzisiejsza wypowiedź posła Kowalskiego, to początek ostrzeżeń do Nowogrodzkiej z wnętrza koalicji, że jest życie poza PiS – ocenił Emil Krawczyk z Rady Krajowej Partii KORWiN.

interia.pl, twitter

Dodano w Bez kategorii

/ fot. TT/@@Danstringer74

Amerykański koncern Coca-Cola usunął rasistowski film instruktażowy dla swoich pracowników. Tematyka nagrania sugerowała odbiorcy, aby zacząć być “mniej białym” niż się jest. Kilkunastominutowy film miał uwrażliwić pracowników amerykańskiej firmy wobec dyskryminacji rasowej.

W materiale zamieszczonym na platformie Linkedln dedykowanym dla pracowników amerykańskiej firmy umieszczono bardzo poniżające wobec białych ludzi określenia. Coca-Cola zachęcała swoich pracowników do zrzekania się swojego białego pochodzenia oraz wyniesionej kultury.

Coca-Cola przeciwko białej rasie

Kursy amerykańskiego koncernu polegały na wyświetlaniu slajdów zachęcające do “bycia mniej białym”, co według autorów w praktyce oznacza m.in. bycie mniej “opresyjnym”, “aroganckim” i “ignoranckim”, a także zerwanie z “białą solidarnością” i apatią. Inny slajd mówi o tym, że biali ludzie w Stanach Zjednoczonych i innych zachodnich krajach przechodzą socjalizację, która uczy ich poczucia wyższości wobec innych.

“Badania pokazują, że już w 3-4. roku życia dzieci rozumieją, że lepiej jest być białym” – sugeruje jeden ze slajdów.

Kilkunastominutowy film instruktażowy, który miał w założeniu zwalczać dyskryminacje rasową, powstał na podstawie książki “White Fragility” (Białą Kruchość – red.) autorstwa Robin DiAngelo.

Jak wyjaśniła w liście do Fox Business Network Coca-Cola, film oznaczony logo firmy “nie jest częścią programu edukacyjnego spółki”, lecz “częścią planu, by pomóc w budowie inkluzywnego miejsca pracy”. Koncern dodał, że materiał szkoleniowy jest ogólnodostępny na platformie społecznościowej LinkedIn Learning. We wtorek na stronie, na której był dostępny, widniał już komunikat, że kurs został usunięty.

onet.pl/foxbuisness.com

Dodano w Bez kategorii

Słuchając kolejnego listu pasterskiego na początek Wielkiego Postu, naszła mnie refleksja nad sposobem przekazu Ewangelii zawartym w tego rodzaju „kazaniach”. Rozmawiając w gronie rodzinnym i wśród znajomych rzadko zdarza się, by osoby słuchające „odczytów” listów i komunikatów (np. KEP) były w stanie je powtórzyć, czy nawet wskazać puentę. Wydaje się, że odeszliśmy już od wizji Grzegorza Wielkiego i próbujemy przekazywać Ewangelię za pomocą języka i obrazów nie do końca zrozumiałych dla większości współczesnych osób. Co więcej przeglądając większość serwisów z filmami i serialami, nie sposób nie zauważyć, że wartości chrześcijańskie nie są tam zbyt popularne (delikatnie mówiąc). Czyżby Kościół na polu kultury ponosił (poniósł?) sromotną klęskę? 

Dziwne to czasy, w których miłość jest idolem (bożkiem), a zdrada jedyną doń drogą. Czy ktokolwiek z Czytelników odniósłby te słowa do czasów średniowiecza? Myślę, że mała liczba osób zgodziłaby się z pytaniem, a jednak. W taki właśnie sposób można scharakteryzować okres od schyłku wieku XII, w którym tzw. miłość dworna/dworska (amour courtois) odgrywała niebagatelną rolę. Sam termin został ukuty przez francuskiego badacza (G. Parisa) w XIX w. na określenie pewnych charakterystycznych  cech późnośredniowiecznej literatury Francji i Anglii. Chociaż nie o samą literaturę tu chodzi, ponieważ „pojecie to określa pewien schemat związków między kobietą a mężczyzną funkcjonujący wśród przesiąkniętej duchem rycerskim elity dwunastego i trzynastego wieku”. W skrócie C.S. Lewis (The Allegory of Love: a Study in Medieval Tradition) opisywał amour courtois jako „miłość o wysokim stopniu skomplikowania, której charakterystycznymi cechami są Pokora, Dworność, Cudzołóstwo i Religia Miłosna”. Jak na „religię” przystało miłość dworska posiadała ustalone reguły, których należało się nauczyć i respektować. Jednakże wszystko realizowano niejako poza obowiązującym prawem, a zatem istniała tu pewna tajemnica. Rycerz miał być „niemal religijnie” oddany damie, która wyraźnie była objęta nimbem wyższości. Nie można jednak miłości dworskiej traktować jako miłości platonicznej, ponieważ podtekst seksualny był nadto wyraźny. 

Miłość średniowiecznych dworów była, czy miała być, skomplikowaną grą pomiędzy rycerzem a jego wybranką i do tego łamała jeden z fundamentów feudalizmu – wierność. W uproszczeniu możemy powiedzieć, że historia takiej miłości miała następujący schemat: młodzieniec (kawaler, młody rycerz) zakochuje się w zamężnej damie (najczęściej żonie feudała), która była ograniczona siecią zakazów społecznych. Nie mogąc jej posiąść, rycerz czci ją jedynie, prowadząc grę symboli: nosi kolory damy, poświęca jej zwycięstwo w turnieju, przekuwa uczucie w serię bohaterskich czynów, które mają zwrócić na niego uwagę wybranki i uczynić go godnym jej wzajemności. Próby zdobycia damy sprowadzają niebezpieczeństwo, któremu rycerz musi sprostać. W eposach/romansach rycerskich będącymi emanacją miłości dworskiej rycerz pokonuje męża (starego, brzydkiego zazdrośnika) swojej damy i w ten sposób para kochanków na zawsze staje się szczęśliwa. Najsławniejszym rycerzem z tego nurtu jest Lancelot z Jeziora, który miał romans z królową Ginewrą (podwójna zdrada króla Artura).

Zobacz także: [OPINIA] Zgierski: Dlaczego kolorowi popierają Trumpa? Lewica już wie – cierpią na „multiracial whiteness” (wielorasową białość)

Ale co to ma wspólnego z ewangelizacją? Nie trzeba wyjaśniać, że pochwała cudzołóstwa (grzechu, który w pierwotnym chrześcijaństwie był w zasadzie nieprzebaczalny) nie była zgodna z przesłaniem wiary chrześcijańskiej.  To prawda, że nie każdy epos rycerski kończył się szczęśliwie dla kochanków, niemniej jednak tolerowanie zachwytu nad wyłącznie zmysłowym postrzeganiem drugiej osoby, czy niejako umniejszanie znaczenia małżeństwa (które wszak nie było potrzebne kochankom) nie wywodzi się z Ewangelii. Jak sobie z tym poradzono? Na wzór słów Grzegorza Wielkiego, które kierował do misjonarzy ewangelizujących Anglów: „nie powinno się burzyć świątyń pogańskich tego narodu, a tylko niszczyć znajdujące się w nich bałwany; należy pokropić te świątynie wodą święconą, umieścić relikwie, wstawić ołtarze, bo jeśli świątynie te są dobrze zbudowane, trzeba je z miejsc kultu demonów zmienić na miejsca czci prawdziwego Boga, aby naród ów widząc, że nie burzy się jego świątyń, wyrzucał błąd z serca, a poznając i czcząc prawdziwego Boga z większym zaufaniem spieszył na miejsca, do których się przyzwyczaił […]. Bo nie ulega wątpliwości, że jest rzeczą niemożliwą pozbawić umysły surowe wszystkiego od razu; ten bowiem kto usiłuje wspiąć się na szczyt, wznosi się po stopniach krokami, nie zaś skokami”.

Jak to wyglądało w praktyce? Przyjrzyjmy się dwóm wybranym (zapewne dobrze znanym obecnie) romansom średniowiecznym. W utworze Lancelot z Jeziora czyli rycerz na podwodzie, którego autorem jest Chrétien de Troyes, żona króla Artura (Ginewra) zostaje porwana, a na jej ratunek rusza Lancelot. W drodze rycerz nie zważa na utratę honoru i dobrego imienia, ponieważ kieruje nim wielka miłość. Miłosne zbliżenie Lancelota i Ginewry opisane jest językiem religijnym (zachwyt Lancelota nad królową, porównywany jest z zachwytem nad relikwiami, a sam akt cudzołóstwa miał być rozkoszą dającą męczeńskie cierpienia). Ten sposób opisania grzechu dla ówczesnych zakrawał na herezję, którą de facto miłość dworska była (wypaczona prawda o miłości będąca lekarstwem na wszystko). Od momentu opisu zbliżenia para kochanków ukrywa swe uczucia przed światem, tak iż król Artur nie wie o podwójnej zdradzie. Najstarszą wersję opowieści o Lancelocie napisał Chrétien dla Marie de France (hrabiny Szampanii) i to ona miała nadać temat oraz sposób prowadzenia opowieści (o czym autor wspomniał na wstępie utworu). 

Inny utwór francuskiego poety Opowieść o Graalu (dedykowany Filipowi z Flandrii) zmienia sposób przedstawienia miłości dwornej. Początkowo w narracji nie odbiega ten epos od innych tego typu dzieł. Tym razem poznajemy innego bohatera – naiwnego i młodego jeszcze rycerza (Percewala z Walii). Z czasem, według kanonu, pojawiają się pojedynki, zwycięstwa, zaloty i damy. Jednak w pewnym momencie natrafiamy na Króla Rybaka (we francuskim słowo rybak [pêcheur] i grzesznik [pécheur] są prawie identyczne), a w jego zamku na relikwię Włóczni Przeznaczenia oraz na święty Graal. W poszukiwaniu rycerskiego życia młodzieniec (a wraz z nim słuchacze) odnajduje głębszą tajemnicę. Chrétien w niezwykły sposób pokazuje tragiczne konsekwencje początkowych wyborów Percewala – rycerz zrozumiał, że jego dotychczasowe życie było bezwartościowe i postanawia naprawić wyrządzone innym zło. Niestety nie idzie to łatwo. Rycerz zapomina o Bogu i w tym momencie Chrétien tłumaczy kim jest Jezus Chrystus i co się z nim działo w Wielki Piątek. Jakaż to niespodziewana zmiana względem Rycerza na podwodzie! Co więcej diagnozą niepowodzeń Percewala (wszak największego z rycerzy) jest jego ruina życia duchowego. Odrodzenie rycerza musi odbyć się na poziomie ducha. W centrum romansu rycerskiego pojawia się problem grzechu, który przynosi wielkie cierpienia. Wszystkie dotychczasowe wydarzenia nabierają innego, głębszego znaczenia. Ocalenia Percewal ma szukać w Bogu i Eucharystii jako centrum życia, pokorze i pomocy bezbronnym. Niestety romans w oryginale nie został dokończony, ponieważ Chrétien zmarł, nie dokończywszy swego dzieła. Z czasem tajemnica Graala została rozwinięta przez innych twórców i to w sposób jeszcze bardziej teologiczny i biblijny, ale o tym innym razem.

Wyobraźmy sobie reakcję średniowiecznych ludzi na dworach, którzy wsłuchiwali się w Opowieść o Graalu jak w kolejny dobrze zaczynający się romans o nieskrępowanej miłości erotycznej – czy po powrocie do swoich zajęć nie przyszła im chwila głębszej refleksji? Jakże łatwiej musiało trafić do nich przesłanie chrześcijańskie podane w formie dobrze im znanej. Oczywiście mam na uwadze, że nie można wszystkiego przekuć w „materiały ewangelizacyjne”. Zastanawiam się jedynie, czy aby nie trzeba na nowo przemyśleć sposobu docierania do wiernych, zwłaszcza młodych, którzy „miłość dworską” mają w niewyobrażalnych ilościach w dzisiejszej kulturze popularnej? W tej kulturze, która jest im bliższa, niż dawny język Kościoła (skądinąd piękny, ale często nie dość wytłumaczony w swej złożonej alegorii).

Daniel Marek

Dodano w Bez kategorii
Wejście do kościoła św. Krzyża w Lublinie, ze środka wydobywa się dym.

/ Fot. Twitter

Trzy zastępy straży pożarnej pojawiły się dziś przed kościołem św. Krzyża w Lublinie, z którego wydobywały się kłęby dymu. – Wszystko wskazuje na celowe działanie. Osoba będąca w środku zatruła się dymem – poinformował Piotr Sobiło.

  • Wczesnym popołudniem z kościoła św. Krzyża w Lublinie zaczęły wydobywać się kłęby dymu. Pojawiły się tam trzy zastępy straży pożarnej, którym udało się opanować pożar.
  • Wszystko wskazuje na to, że było to podpalenie.
  • Jedna osoba, będąca w środku świątyni, zatruła się dymem. Trafiła do szpitala.
  • Zobacz także: Atak na pracownika polskiej ambasady w Berlinie. Podpalono samochód!

– Zapaliła się kotara z tworzywa sztucznego, zawieszona przy wejściu do kościoła – powiedział st. kpt. mgr inż. Andrzej Szacoń z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie. – Pożar został ugaszony. Prawdopodobnie doszło do podpalenia. Spaleniu uległa kotara oraz okolice wejścia do kościoła. Trwa oddymianie budynku – poinformował.

– Pani co była w środku była w Kaplicy Najświętszego Sakramentu. Mamy tam Adorację całą dobę – napisał jeden z internautów. – Jest to kobieta w wieku około 60-lat. Poczuła się gorzej i została przewieziona do szpitala – uzupełnił st. kpt. mgr inż. Andrzej Szacoń z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.

– Podpalenie lubelskiego kościoła, w którym znajdowała się kobieta to efekt trwających od dłuższego czasu kampanii wprost zachęcających do tego rodzaju czynów – ocenił Adam Wyszyński. Jego zdaniem odpowiedzialność za ten akt ponosi “Strajk Kobiet”.

twitter, polsatnews

Dodano w Bez kategorii

Portal społecznościowy Parler po około miesiącu przerwy znów działa. Wszyscy, którzy wcześniej zarejestrowali konta w serwisie mogą się zalogować dotychczasowymi danymi. Zniknęły jednak wpisy sprzed przerwy w działaniu.

Stare konta użytkowników Parlera zostały przywrócone, ale stare „parleys” (termin używany w witrynie dla zamieszczanych postów) nie zostały przeniesione. Parler przestał działać 10 stycznia. Teraz wrócił z nowymi serwerami i dyrektorem generalnym. Został nim Mark Meckler. Będzie nim tylko tymczasowo i trwają poszukiwania osoby, która zastąpi go na stałe. Meckler jest współzałożycielem prawicowej grupy Tea Party Patriots.

Parler przeniósł swoją rejestrację domeny w styczniu do Epik, rejestratora znanego z zapewniania schronienia dla dyskryminowanych serwisów prawicowych. Za hosting serwisu odpowiadać ma przedsiębiorstwo SkySilk, z siedzibą w Los Angeles.

Parler jest wspierany przez inwestora funduszy hedgingowych Roberta Mercera oraz niesprecyzowane źródła prawicowe. Przed wyłączeniem serwis miał ponad 10 mln użytkowników. Po powrocie serwis zmienił wytyczne dla społeczności – teraz treści z groźbami, nawoływaniem do przemocy oraz materiałami pornograficznymi będą ściślej moderowane zarówno przez przygotowany do tego algorytm, jak i zwykłych moderatorów.

Matze tłumaczy powody swojego zwolnienia

Tymczasem były dyrektor generalny John Matze w wiadomości rozesłanej pracownikom Parlera, do której dotarł Fox News, wyjaśnił powody swojego zwolnienia. – W ciągu ostatnich kilku miesięcy, spotkałem się z ciągłym oporem wobec mojej wizji produktu, mojej silnej wiary w wolność słowa i mojego poglądu na to, jak strona Parler powinna być zarządzana. Na przykład, opowiadałem się za większą stabilnością produktu i tym, co uważam za bardziej efektywne podejście do moderacji treści – napisał.

– Pracowałem bez końca i toczyłem nieustanne bitwy, aby uruchomić stronę Parler, ale w tym momencie przyszłość Parlera nie jest już w moich rękach – podkreślił. Matze zapowiedział, że idzie na kilkutygodniowy urlop. – Po tym czasie będę szukał nowych możliwości, gdzie moja techniczna biegłość, wizja i sprawy, którymi się pasjonuję, będą wymagane i szanowane – zapowiedział. – Chcę podziękować wszystkim ludziom z Parler, którzy wspierali mnie i platformę. To był prawdziwy American Dream: pomysł z salonu do firmy o znacznej wartości. Nie mówię do widzenia, po prostu na razie to tyle – stwierdził.

Jak przekazują media, powrót Parlera przeciągał się także z powodu przemian we władzach serwisu. Na problemach portalu korzystali konkurenci jak Gab, prowadzony przez amerykańskiego katolika polskiego pochodzenia, Andrew Torbę.

wprost.pl, press.pl, komputerswiat.pl, foxbusiness.com

Dodano w Bez kategorii
Robert Winnicki i Michał Urbaniak

Robert Winnicki i Michał Urbaniak / fot. TT/@RuchNarodowy

Posłowie Konfederacji w osobie Roberta Winnickiego i Michała Urbaniaka podjęli interwencję w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Podczas konferencji prasowej politycy wyjaśnili, że rząd tylnymi drzwiami zamierza wprowadzić “Piątkę dla zwierząt” i zlikwidować fermy futrzarskie pod pozorem walki z koronawirusem.

Na początku lutego rolnicy i hodowcy oraz posłowie Konfederacji informowali o skazaniu na wybicie jednej z pomorskich ferm norek amerykańskich u których wykryto SARS-COV-2. Właściciele w tym czasie przebywali na kwarantanie również z powodu wykrycia koronawirusa. Ministerstwo Rolnictwa za pomocą Sanepidu i Głównego Inspektoratu Weterynarii, postanowiło z powodu kilku chorych norek wybić cały dobytek hodowcy norek.

Aktywiści hodowlani podjęli wówczas interwencję na miejscu, lecz wcześniejsze rozporządzenia resortu rolnictwa pozwalało weterynarzom odmówić ponownego przebadania całej populacji norek. Zgodnie z tymi przepisami ministerstwo nie ponosi kosztów eksterminacji dobytku pomorskiego przedsiębiorcy.

Posłowie Konfederacji w obronie ferm futrzarskich

Prezes Ruchu Narodowego, podczas konferencji prasowej podkreślił, że dzisiejsza interwencja ma na celu zablokowanie podobnych praktyk ministerstwa w przyszłości – “Jesteśmy tutaj dzisiaj jako posłowie Konfederacji, żeby przeciwstawić się, żeby zainterweniować w sprawie niszczenia polskiego rolnictwa! Minister Rolnictwa na polecenie Jarosława Kaczyńskiego od jesieni zajmuje się tym procederem!” – zaznaczył poseł Konfederacji.

Posłowie zapytali się ministra Grzegorza Pudy m.in. o dziko żyjące w Polsce norki – czy będą badane lub wybijane, czy będą badania norek, które miały wirusa i naturalnie go zwalczyły oraz czy były na świecie jakiekolwiek przypadki zarażenia się od zwierząt osób opiekujących się nimi, ile było ich w Polsce i czy ktoś z tego powodu zmarł.

“Piątka dla zwierząt upadła na jesieni zeszłego roku, teraz jest wprowadzana można powiedzieć tylnymi drzwiami. (…) Dzisiaj może być likwidowana branża futerkowa, a za rok-dwa (…) możemy zobaczyć Sylwię Spurek w ministerstwie” – powiedział poseł Michał Urbaniak.

Do poruszanych przez polityków Konfederacji kwestii norek i piątki dla zwierząt odniósł się sam Minister Rolnictwa – “Jest też sprawą oczywistą dla nas, że wobec sytuacji pandemii kwestia “piątki dla zwierząt” została odsunięta na dalszy plan.Ja sam nie wiem, jakie będą jej dalsze losy. Wielu polityków próbuje na “piątce dla zwierząt” zbijać kapitał polityczny – tak samo jest z Konfederacją. Straszy rolników nieprawdziwymi informacjami” – stwierdził Grzegorz Puda na antenie Polskiego Radia 24.

Dalej w wywiadzie straszył Konfederację rzekomą odpowiedzialnością za zachorowania na koronawirusa, które mają nastąpić po działaniach polityków tego ugrupowania.

“Taki cynizm polityków Konfederacji jest porażający. I pomyśleć, że do niedawna, tak naprawdę to oni krzyczeli atakując “piątkę dla zwierząt”, że nie można przedkładać zwierząt wyżej ludzi, a tu proszę, teraz sami zwierzęta uznają za ważniejsze od człowieka” – powiedział.

18 września ub. roku, po burzliwych obradach, Sejm uchwalił nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, czyli tzw. piątkę dla zwierząt zaproponowaną przez PiS. Senat wprowadził do niej szereg poprawek, w tym wykreślającą ograniczenia dotyczące uboju rytualnego drobiu, a także przewidującą, że hodowla zwierząt na futra może być prowadzona do 1 lipca 2023 roku, a ubój rytualny do 31 grudnia 2025 roku. Sejm nie rozpatrzył dotąd poprawek Senatu.

polsatnews.pl/bankier.pl

Dodano w Bez kategorii