Prezydent Rosji, Władimir Putin, podpisał nową ustawę, pozwalającą mu kandydować na kolejne dwie kadencje i pozostać u władzy aż do 2036 roku.

  • Władimir Putin podpisał ustawę, która pozwala mu kandydować na kolejne dwie kadencje.
  • W sumie prezydent Rosji będzie mógł utrzymać władzę nawet do 2036 roku.
  • Przeciwnicy polityka uważają ustawę za “niekonstytucyjny zamach stanu”.

Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał nową ustawę, która pozwoli mu pozostać na Kremlu aż do 2036 roku. Rosyjski rząd przekazał informację w poniedziałek. “Ustawodawstwo pozwala mu kandydować na kolejne dwie sześcioletnie kadencje po zakończeniu obecnej w 2024 r. Wynika to ze zmian w konstytucji w zeszłym roku” – czytamy.

Zmiany w rosyjskim prawie poparto w głosowaniu z zeszłego lata. Władimir Putin, liczący sobie 68 lat, może potencjalnie pozostać na Kremlu aż do 83 roku życia. Obecnie prezydent pełni swoją drugą kadencję z rzędu i czwartą w sumie. Reforma, pozwalająca Putinowi na tak długie rządy, została uznana przez krytyków za “niekonstytucyjny zamach stanu”. Zawiera ona szereg innych poprawek, jak choćby wzmocnienie funduszu emerytalnego. To właśnie te drobne poprawki mają sprawić, by społeczeństwo poparło przyszłe kandydatury Putina.

“Ustawa podpisana przez Putina ogranicza przyszłego prezydenta do dwóch kadencji, ale zmienia licznik kadencji” – czytamy. Nowe prawo niemożliwia również kandydowanie na Kreml każdemu, kto posiada obce obywatelstwo. Została już przyjęta zarówno w niższej, jak i wyższej izbie parlamentu. Teraz została oficjalnie podpisana przez prezydenta.

The Jerusalem Post

/ Fot. Twitter/ screen

Pfizer wstrzymuje dostawy szczepionek do Izraela po tym, jak kraj nie zapłacił koncernowi.

  • Akcja masowych szczepień w Izraelu stale trwa, jednak teraz koncern Pfizer wstrzymuje dostawy do kraju.
  • Zgodnie z dokumentami, rząd Benjamina Netanjahu nie zapłacił firmie za ostatnie 2,5 miliona dawek szczepionki.
  • Pfizer jest oburzony sytuacją, podkreślając, iż nie powinna mieć ona miejsca w przypadku tak “dobrze zorganizowanego kraju”.

Jak informuje The Jerusalem Post, Pfizer wstrzymuje dostawy szczepionek do Izraela. “Wysyłka 700 000 dawek miała przybyć do Izraela w niedzielę, ale została wstrzymana do odwołania” – poinformowano. “Firma Pfizer wstrzymała dostawy szczepionek na koronawirusa do Izraela, oburzona tym, że kraj nie przekazał płatności za ostatnie 2,5 miliona dawek, które dostarczył do kraju” – przekazuje portal.

Przedstawiciele Pfizera są oburzeni zaistniałą sytuacją. Stwierdzili wręcz, iż obawiają się wykorzystania firmy przez zmieniający się rząd, dla którego kwestia szczepień jest jedynie kartą przetargową w wyborach. “Wyżsi urzędnicy firmy Pfizer powiedzieli, że obawiają się, że rząd będący w okresie przejściowym nie zapłaci, a firma nie chce być wykorzystywana. Powiedzieli, że nie rozumieją, jak taka sytuacja może wystąpić w zorganizowanym kraju” – pisze The Jerusalem Post. Pfizer nazwał wręcz Izrael „republiką bananową”, podkreślając przy ty, iż “firma zrealizowała wszystkie dostawy do Izraela w ramach pierwotnej umowy na dostarczenie szczepionki COVID-19, podpisanej w listopadzie 2020 r.”.

„Firma obecnie współpracuje z rządem Izraela nad aktualizacją umowy, aby dostarczyć do kraju dodatkowe szczepionki. Podczas gdy prace te będą kontynuowane, dostawy mogą zostać skorygowane” – podała firma w oświadczeniu. Okazuje się, iż Izrael zapłacił za pierwsze 10 milionów otrzymanych szczepionek na początku kampanii szczepień. Gdy te zaczęły się kończyć, Benjamin Netanjahu zawarł porozumienie z dyrektorem generalnym Pfizera, Albertem Bourlą, w sprawie dostarczenia krajowi dodatkowych dawek.

Rząd Izraela miał nigdy nie zapłacić za ostatnie 2,5 miliona dawek. Nic zatem dziwnego, iż Pfizer wstrzymuje dostawy. Jak ujawniono w zeszłym miesiącu na posiedzeniu Komitetu Finansowego Knesetu, jak dotąd Izrael wydał 2,6 miliarda NIS na szczepionki przeciwko koronawirusowi. “Rozumie się, że Izrael zapłacił znacznie więcej za dawkę niż jakikolwiek inny kraj” – stwierdza portal.

The Jerusalem Post

Szczepionki na koronawirusa.

Szczepionki na koronawirusa. / Fot. Pixabay

Szczepienia na covid trwają w Vermont pełną parą. Niedawno stwierdzono, iż “osoby kolorowe” powinny cieszyć się pierwszeństwem przed białymi mieszkańcami.

  • Szczepienia na covid trwają w Vermont (USA) pełną parą.
  • Po zaszczepieniu osób najstarszych, przyszła kolej na wyszczepianie kolejnych grup wiekowych.
  • „Osoby kolorowe” zostały obdarzone pierwszeństwem – mogą zgłosić się po szczepionkę, jeśli tylko skończyły 16 lat.
  • Biali mieszkańcy mogą otrzymać preparat jedynie, jeśli skończyli 50 lat.

Stan Vermont ustalił, iż “osoby kolorowe” powinny mieć pierwszeństwo, gdy chodzi o szczepienia na covid. Każdy “człowiek koloru” powinien móc się zaszczepić, niezależnie od wieku – stwierdzono. W przypadku białych mieszkańców, aby otrzymać szczepionkę, muszą oni skończyć co najmniej 50 lat.

Ustalenie weszło w życie w czwartek. Zgodnie z nim, “osoby kolorowe”, lub należące do gospodarstw domowych tychże, mogą zaszczepić się w każdym wieku. Inaczej sprawa wygląda w przypadku białych obywateli. “Osoby, które identyfikują się jako biali i ich gospodarstwa domowe, nadal będą musiały czekać, ponieważ szczepionka jest dostępna tylko dla osób w wieku 50 lat lub starszych” – czytamy. Ustalenia władz Vermont wzbudziły oburzenie Internautów. „Legalność tej polityki, nie wspominając o jej moralności, wydaje się w najlepszym razie wątpliwa. Jeśli masz 49 lat i jesteś biały, nie możesz otrzymać szczepionki na COVID w Vermont. Jeśli masz 17 lat i identyfikujesz się „jako każda inna rasa (lub ktoś w Twoim gospodarstwie domowym) – już możesz” – stwierdzają z irytacją.

Sprawę skomentował również gubernator Phil Scott: „Jeśli ty lub ktokolwiek w twoim gospodarstwie domowym identyfikuje się jako czarny, rdzenny mieszkaniec lub osoba kolorowa (BIPOC), w tym osoba z Abenaki, wszyscy członkowie gospodarstwa domowego, którzy ukończyli 16 lat, mogą zarejestrować się, aby otrzymać szczepionkę!” – napisał na Twitterze.

Minister ds. Zdrowia Vermont, dr Mark Levine wydał oświadczenie, w którym wyjaśnia motywy postępowania władz: „Teraz, gdy wszyscy mieszkańcy Vermont z najwyższej grupy ryzyka śmierci z powodu COVID – zostali zaszczepieni, możemy skupić się na zapobieganiu drugiemu najpoważniejszemu zagrożeniu wirusem, a mianowicie chorobie prowadzącej do hospitalizacji” – stwierdził. Vermont zamierza zatem kontynuować szczepienia na covid, jednak “osoby kolorowe” zostały obdarzone pierwszeństwem przed białą częścią społeczności.

Post Millennial

/

Watchdog Polska przesyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotyczące partii Wiosna Roberta Biedronia.

Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska podjęło się wykonania zdecydowanego kroku. We wtorek Watchdog złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków Zarządu Krajowego Partii Wiosna Roberta Biedronia. Partii zarzucono nieudostępnienie informacji obywatelom, pomimo, iż miała obowiązek je opublikować.

Na stronie siecobywatelska.pl zamieszczono komunikat w sprawie, wyjaśniający przyczynę złożenia zawiadomienia do prokuratury. "Właśnie przesłaliśmy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków Zarządu Krajowego Partii Wiosna Roberta Biedronia. Chodzi o czyn wskazany w art. 23 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, czyli nieudostępnienie informacji publicznej mimo ciążącego na podmiocie obowiązku. Dlaczego sięgamy po tak radykalny środek? Ponieważ partia skutecznie uniemożliwia nam dochodzenie naszych praw przed sądem administracyjnym" - napisano w wyjaśnieniu.

Stowarzyszenie opisuje, iż już w marcu 2019 roku wysłało różnym polskim partiom zapytania dotyczące wyciągu z kont bankowych i wydatków. Wiosna Biedronia odpowiedziała na to wezwaniem do "wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego". Partia uważa, iż Stowarzyszenie zażądało informacji przetworzonej, która jeszcze nie została wytworzona. Co więcej, zażądała opłaty za udostępnienie danych.

Nie o to jednak chodzi Watchdog Polska. "Nie odpowiedzieliśmy na wezwanie, stojąc na stanowisku, że wnioskujemy o informację publiczną prostą, bo wyciąg z konta bankowego nie wymaga przetworzenia, chyba że partia zamierzała stworzyć od nowa historię swojego konta" - opisano na stronie Stowarzyszenia. Ostatecznie, otrzymało ono jedynie część danych, tj. rejestry wpłat. Partia Biedronia odmówiła udostępnienia reszty danych, powołując się na przepisy RODO. Stowarzyszenie uznało niepodpisaną decyzję za nieważną, w lipcu 2020 roku składając skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

"Tu zaczynają się schody. Jeśli wysyłamy skargę na decyzję czy bezczynność jakiejś instytucji, robimy to za jej pośrednictwem, ponieważ musi ona załączyć konieczne dokumenty, w tym swoją odpowiedź na skargę. Wiosna tego nie zrobiła, choć długo liczyliśmy na to, że skarga wreszcie trafi do sądu. W końcu, 28 stycznia 2020 r., wysłaliśmy do partii pismo z zapytaniem, czy przekazali tę skargę. Wówczas okazało się, że Wiosna… skargę zgubiła" - opisuje perypetie z partią Biedronia Stowarzyszenie Watchdog Polska. Ponownie wysłano zatem skargę do Wiosny. Ta również nie trafiła do WSA. Partię ukarano grzywną w wysokości 2 tysięcy złotych, lecz mimo to nie wypełniła ona swoich obowiązków. Dlatego sprawa trafiła do prokuratury.

Rzeczpospolita

Funkcjonujący obecnie w Czechach stan wyjątkowy związany z koronawirusem zakończy się 11 kwietnia, ponieważ rząd nie zamierza już prosić parlamentu o jego przedłużenie, powiedział dziennikarzom premier Andrej Babis. Oznacza to luzowanie obostrzeń.

  • 11 kwietnia w Czechach zakończy się stan wyjątkowy. Rozpocznie się luzowanie obostrzeń.
  • Zniesiona zostanie godzina policyjna między 21.00 a 5.00 rano oraz zakaz przemieszczania się obywateli między regionami kraju.
  • Uczniowie szkół podstawowych z pierwszych pięciu klas mają powrócić do regularnego nauczania w szkołach 12 kwietnia, wraz z dziećmi w wieku przedszkolnym.
  • Zobacz także: Izrael: Ograniczanie protestów w związku z koronawirusem niezgodne z prawem

– Stan wyjątkowy kończy się w najbliższą niedzielę, 11 kwietnia. Gabinet ministrów nie zamierza go już przedłużać. Tego samego dnia zakończy się godzina policyjna między 21.00 a 5.00 rano oraz zakaz przemieszczania się obywateli między regionami kraju – poinformowano. Luzowanie obostrzeń dotknie też innych dziedzin.

Obecnie w Czechach otwarte są jedynie sklepy spożywcze, sklepy z najpotrzebniejszymi artykułami oraz apteki. Pracują również czołowe przedsiębiorstwa przemysłowe i firmy, a wszyscy pracownicy muszą dwa razy w tygodniu poddawać się testom na obecność COVID-19.

Uczniowie szkół podstawowych z pierwszych pięciu klas mają powrócić do regularnego nauczania w szkołach 12 kwietnia, wraz z dziećmi w wieku przedszkolnym, powiedział dziennikarzom minister edukacji Robert Plaga.

praguemorning.cz, twitter.com

Paweł Lisicki

Paweł Lisicki / Fot. YouTube/Media Narodowe

– Jest bardzo ważne, żeby pamiętać o tym, że dla chrześcijanina życie ziemskie nie jest nigdy wartością najważniejszą – podkreślił Paweł Lisicki, redaktor naczelny „Do Rzeczy” na antenie Radia Maryja. – W tej skomercjalizowanej kulturze, kiedy liczy się tylko doczesność i tylko to, co bieżące, co można sobie kupić, wymiar chrześcijański gdzieś zanika – ocenił.

  • Wielu chrześcijan dzisiaj zachowuje się tak, jakby jedynym punktem odniesienia było zdrowie, bezpieczeństwo, życie doczesne, a jakby wszystko to, co duchowe, było na marginesie. To jest efekt procesu sekularyzacji, laicyzacji – ocenił red. Lisicki.
  • Trzeba mieć nadzieję, że te święta przywrócą nam taką świadomość. W przeciwnym wypadku mielibyśmy do czynienia z czymś, co można wręcz nazwać zdradą Chrystusa, czyli porzuceniem wiary na rzecz skupienia się na tym, co doczesne, ziemskie i tymczasowe, a co nigdy nie było dla chrześcijaństwa najważniejsze – podkreślił.
  • Zobacz także: Google ignoruje Święta. Trump: Wesołej Wielkanocy „radykalnym lewicowym szaleńcom”

– Niestety, wielu chrześcijan dzisiaj zachowuje się tak, jakby jedynym punktem odniesienia było zdrowie, bezpieczeństwo, życie doczesne, a jakby wszystko to, co duchowe, było na marginesie. To jest efekt procesu sekularyzacji, laicyzacji, która dokonuje się w całej kulturze europejskiej i dociera do Polski – zauważył red. Lisicki. – Trzeba mieć nadzieję, że te święta przywrócą nam taką świadomość. W przeciwnym wypadku mielibyśmy do czynienia z czymś, co można wręcz nazwać zdradą Chrystusa, czyli porzuceniem wiary na rzecz skupienia się na tym, co doczesne, ziemskie i tymczasowe, a co nigdy nie było dla chrześcijaństwa najważniejsze – podkreślił.

– Nie oznacza to, że należy lekceważyć życie ziemskie, ale nie może być ono jedyną miarą, punktem odniesienia dla chrześcijanina – zaznaczył. – Przez obostrzenia […] ludzie powinni się zastanowić, co jest naprawdę ważne, co jest istotne i odkryć na nowo sens zmartwychwstania jako święto przynoszące nam wspomnienie o męce i zmartwychwstaniu – stwierdził.

dorzeczy.pl

rosja

/ Źródło: pixabay.com

Przy obwodzie rostowskim na południu Rosji nagromadziły się siły zbrojne. Ukraiński parlament w akcie desperacji debatował nad sytuacją we wschodnim rejonie kraju. Kreml w odpowiedzi do zaniepokojonych Ukraińców podkreślił, że rosyjska armia przemieszcza się tam, gdzie uważa to za stosowne. Zdaniem rzecznika rządu Dmitrija Pieskowa, wojsko zapewnia przede wszystkim bezpieczeństwo swoich granic.

  • Zaostrzenie sytuacji w Donbasie zaniepokoiło zachodnich polityków oraz ukraiński parlament
  • Kremlowska dyplomacja próbuje uspokoić swoich zachodnich sąsiadów
  • Rzecznik Kremla oświadczył, że rosyjskiej armii zależy wyłącznie na zapewnieniu bezpieczeństwa granicy
  • Zobacz także: Ogromny wyciek danych z Facebooka. 0,5 mld osób ofiarami

Sytuacja w Donbasie uległa zaognieniu z powodu sporej ilości wojsk rosyjskich znajdujących się w obwodzie rostowskim na południu Rosji. Ukraiński parlament debatował o tym podczas wtorkowej sesji, a Amerykanie zaniepokoili się sytuacją we wschodniej części Ukrainy.

Do zarzutów o podburzanie zawartego 15 lutego rozejmu odniósł się w czwartek rosyjski Minister Spraw Zagranicznych – “Prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin powiedział nie tak dawno, ale te słowa są aktualne też dzisiaj, że ci, którzy będą próbowali wywołać nową wojnę w Donbasie, zniszczą Ukrainę” – stwierdził Siergiej Ławrow.

Ostrzegł również zachodnich polityków na czele ze Stanami Zjednoczonymi o nie podburzanie miejscowej ludności w Donbasie i na Ukrainie przeciwko Rosji. Odgrażał, że może to być zgubne w skutkach, które rozumieją w szczególności wojskowi.

Kreml broni się przed agresywną retoryką

Oprócz rosyjskiego resortu dyplomacji do sytuacji odniósł się także rzecznik moskiewskiego rządu. Kreml nie uważa obecnych ruchów własnej armii za coś niepokojącego dla Ukrainy. Siły zbrojne rosyjskiej armii zapewniają w ten sposób bezpieczeństwo swoich granic.

“Armia rosyjska przemieszcza się na terytorium rosyjskim, w tych kierunkach, które uważa za stosowne i w sposób, który uważa za właściwy w celu zapewnienia solidnego bezpieczeństwa naszego kraju” – oświadczył Dmitrij Pieskow.

Dodał także, że rosyjska armia nie stanowi zagrożenia dla suwerenności żadnego kraju w tym Ukrainy – “Rosja nie stanowi zagrożenia dla żadnego kraju na świecie. Nie stanowi też zagrożenia dla Ukrainy. Ponadto nasze państwo zawsze z wielką uwagą odnosi się do własnego bezpieczeństwa” – podkreślił.

W piątek, 26 marca, w ostrzale w Donbasie zginęło czterech ukraińskich żołnierzy, a dwóch zostało rannych. To największe jednorazowe straty od początku rozejmu, który wszedł w życie pod koniec lipca ubiegłego roku. Od początku 2021 roku w Donbasie w walkach z prorosyjskimi separatystami i w wybuchach zginęło 22 ukraińskich żołnierzy, a od wejścia w życie rozejmu – 26.

polsatnews.pl

/ fot. TT/@ShannonWVTM13

W noc Zmartwychwstania Pańskiego doszło w amerykańskim mieście Birmingham w stanie Alabama do strzelaniny. Masakra miała miejsce w parku, gdzie urządzono festyn wielkanocny. W trakcie świętowania doszło do bójki pomiędzy dwoma grupkami mężczyzn, a w ostateczności walka przeobraziła się w strzelaninę. Zginęła w niej postronna kobieta, a kilka osób zostało rannych.

Jak co roku w parku miejskim w Birmingham w stanie Alabama, mieszkańcy zorganizowali festyn z okazji święta Zmartwychwstania Pańskiego. W Patton Park zgromadziły się setki osób w tym wiele rodzin z dziećmi.

Masakra w Patton Park

Około godziny 19 lokalnego czasu – 2 w nocy czasu polskiego – doszło do sprzeczki pomiędzy dwiema grupkami mężczyzn. Ostatecznie konflikt rozwinął się w wymianę ognia. W jej wyniku doszło do postrzelenia kilku postronnych osób, w tym małoletnich dzieci.

Sierżant Rod Mauldin w trakcie konferencji prasowej poinformował, że w wyniku strzelaniny zginęła 32-letnia kobieta niebiorąca udziału w konflikcie. Mężczyźni postrzelili również dzieci i młodzież w wieku 4, 15, 16, 17 i 21 lat. Zostali przewiezieni do szpitala, a ich stan określono jako stabilny.

“Ten park był pełen ludzi, pełen rodzin, i wiemy, że ludzie coś widzieli” – skomentował sierż. Mauldin z Birmingham.

Według doniesień amerykańskich mediów, do tej pory nie pochwycono sprawców zdarzenia. Masakra, która zaburzyła prawo do radosnego świętowania pochłonęła niewinne ofiary. Policjanci poprosili również o pomoc w odnalezieniu przestępców.

wnp.pl

Włoski Senat przyjął projekt ustawy w sprawie zasiłku na dzieci. Comiesięczne świadczenie na każde dziecko ma być wypłacane od siódmego miesiąca ciąży do 21. roku życia. Ma wejść w życie z początkiem lipca.

  • 1 lipca ma wejść w życie we Włoszech ujednolicony zasiłek na dzieci.
  • Świadczenie na każde dziecko ma być wypłacane od siódmego miesiąca ciąży do 21. roku życia.
  • Wysokość zasiłku szacuje się na 250 euro miesięcznie. Jednak „La Stampa” zaznacza, że „zostanie określona w ramach dostępnych środków”.
  • Przewiduje się jednocześnie stopniowe znoszenie lub likwidację dotychczasowych środków, takich jak dodatek na dziecko, dodatek z tytułu urodzenia lub przysposobienia dziecka, fundusz pomocy z tytułu narodzin dziecka.
  • Wysokość zasiłku jest dostosowywana w zależności od sytuacji ekonomicznej rodziny.
  • W przypadku dzieci powyżej 18 roku życia kwota może być wypłacana bezpośrednio dziecku, na jego wniosek.
  • Zobacz także: Abp Jędraszewski: Piłatowy sąd nad dzieckiem nienarodzonym

Wysokość zasiłku szacuje się na 250 euro miesięcznie. Jednak „La Stampa” zaznacza, że „zostanie określona w ramach dostępnych środków”. Wysokość zasiłku wzrasta począwszy od trzeciego dziecka, spada natomiast po osiągnięciu pełnoletności. Nie ma ograniczeń wiekowych dla dzieci niepełnosprawnych.

Wprowadzenie jednolitego zasiłku przewiduje stopniowe znoszenie lub likwidację dotychczasowych środków, takich jak dodatek na dziecko, dodatek z tytułu urodzenia lub przysposobienia dziecka, fundusz pomocy z tytułu narodzin dziecka.

Ujednolicone i poprawione świadczenie

Przewodnie zasady i kryteria przewidują, że dostęp do zasiłku jest zagwarantowany dla każdego dziecka pozostającego na utrzymaniu, zgodnie z kryteriami powszechności i progresywności. Wysokość zasiłku jest dostosowywana w zależności od sytuacji ekonomicznej rodziny biologicznej, z uwzględnieniem wieku dzieci pozostających na utrzymaniu. Zasiłek jest przyznawany w formie ulgi podatkowej lub miesięcznej wypłaty kwoty pieniężnej.

W przypadku dzieci powyżej 18 roku życia kwota może być wypłacana bezpośrednio dziecku, na jego wniosek, w celu promowania autonomii i jest uzależniona od spełnienia co najmniej jednego z następujących warunków: uczęszczanie do szkoły lub na kurs kształcenia zawodowego, lub na studia; wykonywanie praktyki lub działalności zawodowej w ograniczonym zakresie, z całkowitym dochodem poniżej określonej kwoty rocznej; zarejestrowanie się jako osoba bezrobotna poszukująca pracy w urzędzie pracy lub agencji zatrudnienia; wykonywanie powszechnej służby publicznej.

– Zatwierdzenie jednorazowego zasiłku na dzieci to dobra rzecz, konkretny krok, aby naprawdę pomóc matkom i ojcom – stwierdziła senator Julia Unterberger z Południowotyrolskiej Partii Ludowej. – W końcu zostanie on rozszerzony na osoby pracujące na własny rachunek, wolne zawody i bezrobotnych: około 250 euro miesięcznie, od siódmego miesiąca ciąży do 21 roku życia. Jest jeszcze wiele do zrobienia: Nie możemy czekać z przeprowadzeniem głębokiej reformy podatkowej o wymiarze rodzinnym. Włochy potrzebują mniej podatków, mniej biurokracji i więcej kołysek – podkreśliła.

twitter.com, lastampa.it

Jerozolima

Jerozolima / Fot. Pixabay

Izraelski Sąd Najwyższy orzekł w niedzielę, że regulacje ograniczające protesty, wprowadzone w związku z koronawirusem, były niezgodne z prawem. Wszelkie mandaty, nałożone na ich podstawie, zostały anulowane.

  • Przepisy nakładające limity na organizowane manifestacje w Izraelu były bezprawne. Tak orzekł tamtejszy Sąd Najwyższy.
  • SN stwierdził także, że wszystkie grzywny, nałożone za nieprzestrzeganie tych obostrzeń, należy anulować.
  • Podważona zasada obowiązywała tylko przez dwa tygodnie, między 30 września a 13 października, w szczytowym momencie drugiej fali infekcji koronawirusem.
  • Decyzja SN zakazuje też rządowi wprowadzania takich przepisów w przyszłości.
  • Zobacz także: Wielka Brytania. Ponad 70 posłów zaczyna kampanię przeciw paszportom szczepionkowym

Podważona zasada obowiązywała tylko przez dwa tygodnie, między 30 września a 13 października, w szczytowym momencie drugiej fali infekcji koronawirusem w Izraelu. W myśl regulacji obywatele mogli wziąć udział tylko w manifestacjach oddalonych maksymalnie kilometr od ich miejsca zamieszkania. Decyzja SN zakazuje też rządowi wprowadzania takich przepisów w przyszłości.

Wprowadzone na jesieni ubiegłego roku regulacje od początku wzbudziły duże kontrowersje. Zostały szybko zaskarżone do SN przez antyrządowe środowiska, a izraelskie władze nie przedłużyły ich obowiązywania po dwóch tygodniach.

Ograniczenie to spowodowało, że protesty przekształciły się z wieców skupionych głównie wokół Jerozolimy, Tel Awiwu i kilku innych dużych miast w szeroko zakrojone wydarzenia organizowane w całym kraju, podczas których ludzie protestowali na centralnych skrzyżowaniach i mostach w pobliżu swoich domów. Ten styl protestu trwał długo po zniesieniu blokady.

timesofisrael.com

Linie energetyczne przesyłające prąd.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Szwedzi przyznają, iż tej zimy miał miejsce prawdziwy triumf elektrowni znajdujących się w prywatnych rękach. Lokalne elektrownie uratowały stolicę kraj, gdy ogólnokrajowa sieć nie była w stanie dostarczyć wystarczającej ilości energii.

Miniona zima była jedną z najmroźniejszych od lat, przez co rzeczywiście zaskoczyła Szwedów. “Kiedy zeszłej zimy było najzimniej, krajowa sieć nie była w stanie dostarczyć wystarczającej ilości energii elektrycznej, aby ogrzać mieszkańców Sztokholmu. Lokalne elektrownie uratowały wtedy stolicę przed wyginięciem” – stwierdza szwedzki Samnytt.se. To właśnie małe, lokalne elektrownie pozwoliły Szwedom na przetrwanie zimy.

Jak dowiadujemy się z dokumentacji dotyczącej grudnia i stycznia, oparte na energii odnawialnej elektrownie państwowe nie przeszły próby surowych mrozów. “Zapotrzebowanie na energię elektryczną w Sztokholmie było wyższe niż to, co sieć państwowa mogła dostarczyć łącznie przez osiem godzin w styczniu i lutym tego roku. Główna sieć, kable państwowej sieci energetycznej, do których energia elektryczna z wiatru, energii wodnej i jądrowej jest transportowana z pozostałej części kraju, była kilkakrotnie przeciążana” – zauważają eksperci. “Gdyby Sztokholm polegał tylko na dostawach energii elektrycznej z głównej sieci, stolica Szwecji byłaby w tych godzinach pozbawiona prądu”.

Zeszłej zimy to właśnie prywatne elektrownie uratowały stolicę przed zamarznięciem. Jedynie dzięki porozumieniu pomiędzy Ellevio, a prywatnym przedsiębiorstwem ciepłowniczym Stockholm Exergi do Sztokholmu dostarczana była wystarczająca ilość prądu w najbardziej krytycznych momentach. Według Henrika Bergstroma, do 2028 roku to produkcja energii elektrycznej jest absolutnie kluczowa dla Sztokholmu. Bergström ostrzega jednak, że za kilka lat nawet lokalne, prywatne elektrownie mogą mieć problemy podczas mroźnych zim. Rozbudowa miejskiej infrastruktury, metra, stacji ładowania, nowych domów i firm stale zwiększa presję na sieć elektryczną – stwierdza Samnytt.se.

Tegoroczne mrozy ujawniły ogromne braki w wydajności “zielonej energii”, produkowanej głównie dzięki sile wiatru. Okazuje się, iż w najzimniejszym czasie prądu wytwarzanego w “ekologiczny” sposób najzwyczajniej w świecie brakuje. Podczas największych mrozów media apelowały, aby Szwedzi powstrzymali się choćby od odkurzania, by oszczędzać energię. Zdaniem ekspertów, gdyby nie prywatne przedsiębiorstwa ciepłownicze, stolica Szwecji zupełnie by zamarzła.

Samnytt.se