/ fot. forsal.pl

Wczoraj Czechy poinformowały o wyrzuceniu z kraju 18 rosyjskich dyplomatów, którzy mieli być powiązani z wysadzeniem magazynu amunicji z 2014 roku. Rosyjskie służby dyplomatyczne zapowiedziały odpowiedni odwet oraz oskarżyły Amerykanów o wywarcie nacisków na czeskie władze. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziło sojuszniczą solidarność i poparło decyzję naszych południowych sąsiadów.

  • W sobotę Czechy ogłosiły wyrzucenie z kraju 18 rosyjskich dyplomatów mających być odpowiedzialnych za wybuch składu amunicji w 2014 roku
  • Rosyjska dyplomacja skrytykowała władze Czech i zapowiedziała odpowiedni odwet
  • O pogorszenie relacji Rosjanie obwiniają również Amerykanów, sugerując, że mieli oni swój udział w ostatniej decyzji czeskich władz
  • Polskie MSZ w gestii solidarności poparło południowych sąsiadów
  • Zobacz także: Kita: Izrael ewidentnie dąży do zaostrzenia konfliktu z Iranem [WIDEO]

Jeszcze w piątek szef czeskiego MSZ miał zamiar polecieć z wizytą dyplomatyczną do Moskwy, aby przedyskutować zakup rosyjskiej szczepionki na koronawirusa -Sputnika V. Ostatecznie Premier Andrej Babisz zabronił swojemu ministrowi na współpracę z rządu, sam Jan Hamaczek oficjalnie tłumaczył odwołanie wyjazdu do Rosji pilną potrzebą obecności na spotkaniu czeskiego rządu. Ostatecznie w sobotę Czechy postanowiły podjąć radykalne kroki wobec rosyjskich dyplomatów.

Czechy na kursie kolizyjnym z Rosją

Czeski premier Andrej Babisz oraz wicepremier, szef MSW i p.o. ministra spraw zagranicznych Jan Hamaczek poinformowali o wydaleniu z Czech 18 rosyjskich dyplomatów. Według ustaleń czeskiej służby bezpieczeństwa BIS wynika, że Rosjanie byli zaangażowani w wybuch Vrbieticach w składzie amunicji w 2014 roku.

Zdaniem naszych południowych sąsiadów istnieją dowody, gdzie wspomnieni Rosjanie mieli działać jako agenci służb FSB. O samej decyzji czeskich władz został poinformowany również Prezydent Milosz Zeman, który według słów Premiera Babisza, miał ją w pełni poprzeć.

“Czechy znajdują się w takiej samej sytuacji, jak Wielka Brytanie w przypadku próby otrucia nowiczokiem w Salisbury w 2018 roku, Siergieja Skripala” – stwierdził szef czeskiej dyplomacji Jan Hamaczek.

Rosjanie podejmą stosowny odwet

Niedługo trzeba było czekać na wypowiedzi rosyjskich dyplomatów, którzy zapowiedzieli od razu podjęcie odpowiednich kroków wobec Czech. Rzecznik rosyjskiego MSZ, skrytykowała również działania praskich władz – “Podejmiemy środki odwetowe, które zmuszą autorów tej prowokacji do pełnego zrozumienia ich odpowiedzialności za zniszczenie podstaw relacji między naszymi krajami” – oświadczyła Maria Zacharowa.

“To wrogie posunięcie było kontynuacją szeregu antyrosyjskich działań podejmowanych przez Czechy w ostatnich latach. Trudno nie dostrzec amerykańskiego śladu” – dodało rosyjskie MSZ, insynuując Czechom sugerowanie się na rzekome podpowiedzi amerykańskich władz.

Również wiceszef komisji spraw zagranicznych w Radzie Federacji Rosyjskiej, stwierdził, że reakcja Moskwy powinna być proporcjonalna do zachowania czeskiej służby dyplomatycznej – “Nie wiem nawet, ilu oni mają tu ludzi. Ambasada Czech w Moskwie nie jest duża. Być może trzeba będzie działać na zasadzie procentowej relacji do liczby osób pracujących w ambasadzie” – powiedział Władimir Dżabarow.

“Solidarność sojusznicza wymaga poparcia czeskich działań”

Na sobotnie oświadczenie czeskich władz zareagowało również polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które uważa, że Czechy podjęły stosowne kroki wobec Rosjan – “Solidarność sojusznicza i szybkie działanie czynią nas silnymi. Polska w pełni popiera decyzje o wydaleniu rosyjskich dyplomatów zaangażowanych w sprawę wybuchu w składzie amunicji w 2014 r.” – napisało na Twitterze polskie MSZ.

wp.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixabay

Prowadzone przez naukowców z Salk Institute for Biological Studies w Kalifornii, badanie stanowi “kolejny krok w tworzeniu organizmów chimerycznych – organizmów, które zawierają komórki z dwóch lub więcej gatunków, aby zrozumieć wiele chorób i zająć się poważnym niedoborem organów dawców”. Naukowcy z powodzeniem stworzyli pierwszy chimeryczny embrion z połączonych komórek ludzkich i pochodzących od małp człekokształtnych.

Poprzednie badanie Izpisua Belmonte z 2017 roku włączyło ludzkie komórki do tkanki świni we wczesnym stadium rozwoju. Tym razem stworzono chimeryczny embrion ludzko-małpi. Powodem była chęć wypróbowania chimerycznej formacji u gatunku bliżej spokrewnionego z człowiekiem, małpy makaka.

Wszystkie embriony zostały zniszczone po 19 dniach badań. Naukowcy mają nadzieję, że dzięki przyszłym pracom nad tym zagadnieniem uda się lepiej zrozumieć komunikację między hybrydowymi komórkami chimery, aby zająć się problemem starzenia się i zrozumieć najwcześniejsze etapy rozwoju człowieka.

ctvnews.ca

W poniedziałek w Wielkiej Brytanii poluzowano obostrzenia. – Moim zdaniem to jest po prostu wmawianie ludziom, że obostrzenia są poluzowane – powiedziała Sara Karolczuk, Polka mieszkająca w Wielkiej Brytanii, na kanale Media Narodowe EXTRA.

  • Karolczuk zaznacza, że do restauracji bardzo ciężko jest się dostać, jeżeli nie ściągnie się aplikacji „Track and trace”
  • Polka zaznaczyła, że aplikacja polega na tym, że jest się monitorowanym
  • Zaznaczyła, że podoba jej się, jak w tym kraju podchodzi się do sprawy noszenia maseczek
  • Zobacz także: Nielegalni imigranci mają opuścić Rosję do 15 czerwca

W poniedziałek w Wielkiej Brytanii poluzowano obostrzenia. Wszystkie sklepy, siłownie, salony fryzjerskie i parki rozrywki mogą być otwarte. Sara Karolczuk powiedziała jednak, że nie uważa, żeby był to kraj ze zniesionymi restrykcjami. – Moim zdaniem to jest po prostu wmawianie ludziom, że obostrzenia są poluzowane. Otworzyli faktycznie większość sklepów, ale do restauracji bardzo ciężko jest się dostać, jeżeli nie ściągnie się aplikacji „Track and trace”.

Polka zaznaczyła, że aplikacja polega na tym, że jest się monitorowanym. Dzięki niej wiadomo w jakim miejscu przebywa dana osoba. – Oni twierdzą, że poprzez to będą mogli się kontaktować z osobami, które mogły być narażone na tego wirusa. I w ten sposób wysyłać tych ludzi na kwarantannę – powiedział gość. Dodała, że dla niej jest to typowa inwigilacja.

Ludzi nie zmusza się do noszenia maseczek

Karolczuk odpowiedziała też na pytanie, jak wygląda życie w Wielkiej Brytanii odkąd tę pandemie ogłoszono. Zaznaczyła, że podoba jej się, jak w tym kraju podchodzi się do sprawy noszenia maseczek. Do ludzi, którzy mają problemy zdrowotne i nie mogą ich nosić. – Ale podciągnięte są również pod to osoby, które po prostu czują się niekomfortowo z noszeniem maski.

Dodała również, że jednak większość ludzi od samego początku pandemii nosi maseczki. Wiele osób jest też nieświadomych tego, że mają prawo ich nie nosić, gdy mają problemy ze zdrowiem. Dotyczy to też wysokiego stresu.

wikimedia/Piotr Drabik / wikimedia/Piotr Drabik

Podczas wywiadu reżyserki Agnieszki Holland dla „Tygodnika Powszechnego” padły zaskakujące słowa pod adresem o. Tadeusza Rydzyka. Choć podczas tej samej rozmowy reżyserka skrytykowała redemptorystę, to jednocześnie wyraziła swoje uznanie za stworzenie „Radia Maryja”.

  • Reżyserka nawiązana do okresu przemian gospodarczych i politycznych lat 90. w Polsce. Zaznaczyła, że był to czas, kiedy wielu ludzi dotknęło wykluczenie
  • Wskazała, że “Radio Maryja” było dla wielu pomocą i wsparciem w trudnym czasie przemian, jakie zachodziły w Polsce
  • Holland nie powstrzymała się jednak od ataku na dyrektora rozgłośni
  • Zobacz także: „Za przyczyną Maryi”: Przedsprzedaż

Holland została zapytana o jedne ze swoich starszych filmów, czyli „Kobietę samotną”. Bohaterką filmu jest zawiedziona przez ludzi listonoszka, która zajmuje się wychowywaniem nieślubnego dziecka. Reżyserka nawiązana do okresu przemian gospodarczych i politycznych lat 90. w Polsce. Zaznaczyła, że był to czas, kiedy wielu ludzi dotknęło wykluczenie. Ich ciężkiej sytuacji nie mogli zmienić politycy skupieni wokół „Solidarności” ani należący do PZPR.

– Dla ludzi skrzywdzonych i poniżonych (…) „Solidarność” nic nie zmieni. Skrzywdzeni i poniżeni nawet nie wiedzą, że ona istnieje, a „Solidarność” też się nimi nie interesuje. Zresztą w III RP okazało się, że ludzie, którzy są za burtą, nie mają się do kogo zwrócić – powiedziała Holland.

Reżyserka znana jest ze swojego antyklerykalizmu, pochwaliła jednak „Radio Maryja”. Wskazała, że to właśnie ta rozgłośnia radiowa była dla wielu pomocą i wsparciem w trudnym czasie przemian, jakie zachodziły w Polsce.

– Aż do roku 1991 – powstania „Radia Maryja” – przyznała. – Nagle okazało się, że tam mogą szukać pocieszenia – dodała reżyserka.

Atak na o. Rydzyka i pochwała

Holland nie powstrzymała się jednak od ataku na dyrektora rozgłośni. W dalszej części wywiadu reżyserka zarzuca znanemu redemptoryście „mnóstwo złego”. Twierdzi również, że prowadzone przez niego interesy są „co najmniej mocno podejrzane”. O. Rydzyka nazwała także „szkodnikiem”, który „skorumpował ogromną część klasy politycznej, i Kościoła”. Na końcu jednak przyznaje, że „Radio Maryja” zatroszczyło się o ludzi spoza nawiasu społecznego.

– A dziś, poza Rydzykiem i paroma innymi, również Kościół nie wymyślił, jak zagospodarowywać tę silną potrzebę wspólnoty (…) Ale faktem jest, że to on, a nie demokratyczna Polska, odpowiedział na potrzeby ludzi spoza nawiasu sukcesu – powiedziała.

dorzeczy.pl

Jarosław Gowin, wiceprezes Rady Ministrów podczas konwencji programowej swojej partii mówił m.in. o przyjaznym odejściu Kościoła od państwa czy wzmocnieniu klasy średniej. Zaznaczył również, że Porozumienie to partia przekraczania podziałów między rządem, a opozycją.

  • Wicepremier podkreślił, że porozumienie tworzą konserwatyści, którzy wiedzą, że dobrą przyszłość buduje się na fundamencie tradycji
  • Gowin: W pewnym sensie musimy wymyślić świat na nowo, od nowa wymyślić Polskę, polską centroprawicę
  • Lider Porozumienia mówił, że jego partia jest formacją gospodarczą opowiadającą się za wzmocnieniem klasy średniej
  • Zobacz także: Bielan: Putin w przeciwieństwie do Gowina organizuje wybory

W sobotę odbyła się konwencja krajowa ugrupowania Jarosława Gowina. Wydarzenie miało charakter hybrydowy ze względu na sytuację epidemiologiczną. Porozumienie skupiło się na trzech tematach: zdrowie, zielony ład i mieszkalnictwo.

Gośćmi specjalnymi byli: była posłanka Kukiz’15 Agnieszka Ścigaj i były poseł Prawa i Sprawiedliwości Lech Kołakowski. Jarosław Gowin przywitał ich w swoim wystąpieniu jako nowych współpracowników.

Przyjazny rodziła państwa od Kościoła

Lider Porozumienia zaprezentował credo swojego ugrupowania. – W pewnym sensie musimy wymyślić świat na nowo, od nowa wymyślić Polskę, polską centroprawicę. Chcę opowiedzieć, jaka jest przyszła Polska, na rzecz której działa Porozumienie. Chcę opowiedzieć, jak nadać nowy blask takim słowom jak konserwatyzm, chrześcijańska demokracja czy centroprawica – podkreślał Gowin.

Wicepremier podkreślił, że porozumienie tworzą konserwatyści, którzy wiedzą, że dobrą przyszłość buduje się na fundamencie tradycji. – Tą tradycją, za którą się opowiadamy, jest tradycja wskazana przez św. Jana Pawła II, tradycja Polski Jagiellońskiej, Polski wielu kultur i wielu religii. Polski dumnej z siebie, a jednocześnie otwartej i tolerancyjnej.

J. Gowin powiedział, że to chrześcijaństwo jest fundamentem cywilizacji. Dodał również, że ugrupowanie opowiada się za przyjaznym rozdziałem państwa od Kościoła. Polityka jest bowiem domeną ludzi świeckich.

Wicepremier tłumaczył, że silne państwo musi być jednocześnie państwem ograniczonym. – Państwem pozostawiającym jak największą sferę wolności dla rodzin, stowarzyszeń czy samorządów. Nie chcemy Państwa omnipotentnego! – wskazywał.

Gowin zapowiedział też konsekwentne działania na rzecz zwiększania kompetencji samorządów.

„Zielony konserwatyzm”

W dalszej części lider Porozumienia mówił, że jego partia jest formacją gospodarczą opowiadającą się za wzmocnieniem klasy średniej.

– Nasz współczujący konserwatyzm jest zarazem konserwatyzmem zielonym. Chcemy przekazać to, co zostało nam, dzisiejszemu pokoleniu powierzone, chcemy przekazać następnym pokoleniom – powiedział. Dodał, że ich działania na rzecz czystego środowiska wywodzą się z chrześcijańskiej inspiracji troski o ziemię.

Jarosław Gowin poruszył też kwestię obecności Polski w Unii Europejskiej. Mówił, że Porozumienie sprzeciwia się poszerzaniu kompetencji instytucji unijnych.

– Opowiadamy się za bezpieczeństwem, co znaczy, że jesteśmy partią proeuropejską z dwóch powodów. Bo takie są nasze wartości, bo cywilizacja europejska, chrześcijańska to ten grunt, z którego my, Polacy wyrastamy.

Dodał, że ugrupowanie opowiada się za silną, podmiotową obecnością Polski w UE. Zaznaczył, że gwarantuje nam to nie tylko bezpieczeństwo ekonomiczne, ale i militarne.

– Chcę powiedzieć z cała mocą, że Porozumienie to jest partia dialogu, partia zgody narodowej, partia przekraczania podziałów między rządem, a opozycją i partia szukania tego co łączy Polaków – podkreślił na zakończenie.

dorzeczy.pl

Konferencja Konfederacji w Rzeszowie

/ Fot. Facebook

Termin zgłaszania kandydatów na prezydenta Rzeszowa minął o północy. Z polityków obozu rządzącego pozostali Marcin Warchoł i Ewa Leniart. Kandydatem opozycji jest Konrad Fijołek. Stawkę uzupełnia kandydat Konfederacji Grzegorz Braun i Małgorzata Grzywa, kandydata partii Polska 2050, niezwiązanej z Szymonem Hołownią.

  • Waldemar Kotula ocenił, że jego postulaty zrealizuje Marcin Warchoł, który ma większe szanse na wygranie wyborów
  • Leniart: obwodnica przyniesie odciążenie ścisłego centrum miasta od natężenia ruchu komunikacyjnego
  • Braun zaproponował m.in. stworzenie w Rzeszowie 5. Karpackiej Dywizji Wojska Polskiego
  • Zobacz także: Globalny polsko-chiński dom aukcyjny zlokalizowany w Polsce coraz bliżej

Na początku o prezydenturę w Rzeszowie rywalizowali Maciej Masłowski, były poseł związany z Kukiz’15 i Waldemar Kotula, kandydat Porozumienia Jarosława Gowina. Obaj swoje poparcie przekierowali na Marcina Warchoła.

Waldemar Kotula ocenił, że jego postulaty zrealizuje kandydat, który ma większe szanse na wygranie wyborów. Wskazał tutaj na Marcina Warchoła.

Politycy zawarli porozumienie programowe, które obejmuje kilka wspólnych inicjatyw. – Takich jak m.in. Uniwersytecki Szpital Kliniczny, program dla osiedli i wreszcie Zoo, o które tyle mieszkańcy pytają – wyjaśnił Marcin Warchoł, kandydat na prezydenta Rzeszowa.

Walka o prezydenturę

Z pojedynku o prezydenturę nie rezygnuje Ewa Leniart, która pełni również obowiązki wojewody podkarpackiego. W ostatnich dniach informowała m.in. o wniosku na budowę południowej obwodnicy Rzeszowa.

Obwodnica przyniesie odciążenie ścisłego centrum miasta od natężenia ruchu komunikacyjnego. Jest to droga o standardzie drogi wojewódzkiej i nośności do 11,5 ton – poinformowała Ewa Leniart, kandydat PiS na prezydenta Rzeszowa.

Wniosek wpłynął do urzędu wojewódzkiego. W tym kierunku wcześniej szły też deklaracje Marcina Warchoła. Kandydat, popierany przez byłego prezydenta Tadeusza Ferenca, mówił o dokończeniu budowy południowej obwodnicy i wyprowadzeniu ruchu tranzytowego z miasta. Spośród dwóch kandydatów z obozu rządzącego na jednego z nich postanowił wskazać zarząd regionu rzeszowskiego NSZZ „Solidarność”.

Roman Jakim, przewodniczący zarządu regionu rzeszowskiego NSZZ „Solidarność”, apelował, aby mieszkańcy Rzeszowa swój głos oddali właśnie na Ewę Leniart.

Wspólnym kandydatem opozycji jest Konrad Fijołek, popierany przez Koalicję Obywatelską, Lewicę, Polskę 2050 Szymona Hołowni i PSL.

– To my Rzeszowianie zbudowaliśmy sobie ten dom, zbudowaliśmy sobie Rzeszów. A dziś ludzie z zewnątrz, politycy z Warszawy chcą przyjść i nam to miasto urządzać – powiedział Konrad Fijołek.

Stawkę uzupełnia kandydat Konfederacji Grzegorz Braun, który zaproponował m.in. stworzenie w Rzeszowie 5. Karpackiej Dywizji Wojska Polskiego. – Nie chcemy siać niepokoju. Odwrotnie, chcemy, żeby wszyscy mogli tutaj odetchnąć z ulgą. Co zapewnić może wyłącznie wzmocnienie obecności Wojska Polskiego.

Termin zgłaszania kandydatów na prezydenta Rzeszowa minął o północy z piątku na sobotę. W poniedziałek Miejska Komisja Wyborcza ma wydać decyzje w sprawie rejestracji kandydata partii Polska 2050, niezwiązanej z Szymonem Hołownią. Ma być to Małgorzata Grzywa. Podpisy pod jej kandydaturą zostały złożone w piątek popołudniu.

radiomaryja.pl

Anna Maria Siarkowska

Anna Maria Siarkowska / Fot. Rafał Zambrzycki / flickr.com CC BY 2.0

Posłowie Anna Maria Siarkowska i Janusz Kowalski domagają się sejmowej debaty o paszportach covidowych. – Jest to tworzenie rzeczywistości, w której społeczeństwo dzielimy na osoby zaszczepione i niezaszczepione – powiedziała Siarkowska. Przez paszporty covidowe, jej zdaniem zostanie stworzony system segregacji sanitarnej.

  • Paszport covidowy będzie dostępny od połowy czerwca, zarówno w formie elektronicznej, jak i papierowej
  • Siarkowska: w życiu publicznym nikt nie powinien być dyskryminowany z żadnej przyczyny
  • Obywatele będą mieć różny status i różne możliwości korzystania z praw i wolności obywatelskich
  • Zobacz także: Odszkodowania za skutki uboczne szczepień na COVID-19

– Paszport covidowy będzie dostępny od połowy czerwca we wszystkich państwach Wspólnoty. Znajdą się w nim informacje dotyczące przejścia choroby, zaszczepienia przeciwko COVID-19, a także odporności na koronawirusa. Dokument będzie dostępny zarówno w formie elektronicznej, jak i papierowej – poinformował unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego Thierry Breton.

Anna Maria Siarkowska wskazuje, że są duże obawy, co do wdrożenia tego rozwiązania. – Jest to tworzenie rzeczywistości, w której społeczeństwo dzielimy na osoby zaszczepione i niezaszczepione. Część praw i wolności obywatelskich, które odebrano ludziom wskutek wdrożenia różnych obostrzeń, będzie przywracana, ale osobom tylko zaszczepionym. Osoby niezaszczepione będą miały zupełnie inny status – zwróciła uwagę.

Segregacja sanitarna

Poseł zaznaczyła, że jeśli paszporty covidowe zostaną wprowadzone, będzie stworzony pewien system segregacji sanitarnej. Dodała, że powstanie nieciekawa rzeczywistość. Obywatele będą mieć różny status i różne możliwości korzystania z praw i wolności obywatelskich.

– Z tego względu jestem przeciwna paszportom covidowym. Rozumiem, że może to być potrzebne tylko i wyłącznie przy podróży do innego państwa, gdy chcemy uniknąć kwarantanny. Jednak wdrażanie tego rozwiązania po to, ażeby regulować sytuację związaną z obostrzeniami na rynku wewnętrznym, nie jest czymś odpowiednim. Nikt nie powinien być dyskryminowany w życiu publicznym z żadnej przyczyny – stwierdziła Siarkowska.

Poseł na swoim Twitterze napisała, że złożony został wniosek o przeprowadzenie debaty sejmowej ws. paszportów covidowych. Zaznaczyła, że: „Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wszelkie ograniczenia praw i wolności obywatelskich mogą być wprowadzane wyłącznie ustawą przez Sejm.”

polskieradio24.pl

Andrzej Sośnierz

Poseł Porozumienia Andrzej Sośnierz w ostrych słowach skrytykował postawę większego koalicjanta. – Nie czarujmy się. To nie było wspólne rządzenie, raczej dyktat naszego pisowskiego Goliata, dyktat jednej strony w koalicji – stwierdził, mówiąc o sześciu latach obecności w obozie rządzącym.

  • Poseł Porozumienia Andrzej Sośnierz ocenił, że obecność jego partii w obozie rządzącym nie oznaczała de facto współrządzenia, ale “dyktat pisowskiego Goliata”.
  • Jak długo można brać odpowiedzialność za decyzje, z którymi się nie identyfikujemy? Na przykład w ochronie zdrowia rząd zrobił prawie same błędy przez 6 lat – ocenił poseł.
  • Jest duże prawdopodobieństwo, że wybory będą wcześniej – poinformował.
  • Zobacz także: Bielan: Putin w przeciwieństwie do Gowina organizuje wybory

– Ostatni przykład: cofnęliśmy rekomendacje kilku ministrom wskazanym przez Porozumienie? I co? Nic. Tu mówi się nam: grajcie rzetelnie, a ogrywa się nas na każdym kroku – powiedział polityk. Sośnierz dość otwarcie zasugerował, że taki “dyktat pisowskiego Goliata” może zakończyć się przedterminowymi wyborami.

– Jak długo można brać odpowiedzialność za decyzje, z którymi się nie identyfikujemy? Na przykład w ochronie zdrowia rząd zrobił prawie same błędy przez 6 lat – ocenił poseł. Sośnierz w ostrych słowach skrytykował także TVP. – Propagandowa telewizja pokazuje obrazki z Brazylii z korowodami trumien, a śmiertelność w Polsce jest podobna. Apelowałbym do propagandzistów, żeby nie nadużywali tego przykładu, bo Brazylia ma 1500 zgonów na milion mieszkańców, a my ponad 1400 – powiedział.

– Mamy w Polsce jeden z gorszych scenariuszy i to nie tylko w Europie, ale i na świecie – stwierdził, odnosząc się do koronawirusa. – Pal licho, w jakiej partii jestem. Jako lekarz nie mogę pogodzić się z tym, co widzę – podkreślił.

– Jest duże prawdopodobieństwo, że wybory będą wcześniej – poinformował polityk Porozumienia. – Słowa Jarosława Kaczyńskiego o dzbanie, który nosi wodę, póki ucho się nie urwie, brzmią dziwnie w sytuacji, w której to Prawo i Sprawiedliwość brutalnie zaatakowało Porozumienie – zaznaczył. Zdaniem Sośnierza PiS próbował “zdemolować” Porozumienie “i teraz nam jeszcze mówi, żebyśmy byli grzeczni, bo się ucho może w dzbanie urwać”.

polskatimes.pl

Kacper Kita

/ Fot. YouTube/MediaNarodoweEXTRA

Kacper Kita, redaktor portalu Nowy Ład, opowiedział o sytuacji w Izraelu. Dziennikarz przedstawił możliwe scenariusze związane z przyszłością premiera Benjamina Netanjahu.

Gościem Agnieszki Borkiewicz w programie Raport Geopolityczny był Kacper Kita, redaktor portalu Nowy Ład. Poruszonym tematem były ostatnie działania Izraela. Gość podzielił się przemyśleniami dotyczącymi zaognienia kontaktów izraelsko-irańskich. – Mamy ciekawą sytuację. W Izraelu są dość duże podziały co do tego czy eskalacja z Iranem jest czymś pozytywnym. Część liberalnej prasy krytykuje Mossad. Nie wiemy czy to był Mossad czy samo wojsko izraelskie. Wiemy, że w największej placówce nuklearnej doszło do zdalnego odpalenia ładunków wybuchowych. Izraelczycy musieli tam wcześniej w jakiś sposób podrzucić.

Konflikt Iran-Izrael

Kita wskazał na powód działania Izraela względem Iranu. – Faktem jest, że Izrael ewidentnie dąży do zaostrzenia konfliktu z Iranem. Osobą decyzyjną w Izraelu jest Netanjahu. Chodzi o utrudnienie rozmów z USA i Iranem. Tydzień temu było pierwsze spotkanie administracji Bidena z Iranem w sprawie powrotu w jakiejś formie porozumienia nuklearnego podpisanego przez Obamę, wypowiedzianego przez Trumpa. Ma to pomóc Netanjahu utrzymaniu władzy w Izraelu – mówił dziennikarz.

Gość odniósł się także do kwestii utrzymania stanowiska przez obecnego premiera. – Netanjahu jest w nieciekawej sytuacji. Sondaże ExitPol w momencie zamknięcia urn dały mu minimalną większość jego blokowi. 61 na 120 mandatów. Później okazało się, że minimalnie tej większości nie ma. Partie, które były dla niego naturalnymi koalicjantami zebrały 59 na 120, więc minimalnie mu tego brakuje. Jedyna szansa na to, żeby stworzyć rząd to byłoby doprowadzenie do koalicji, w której jednocześnie znaleźliby się jego tradycyjni koalicjanci – stwierdził Kacper Kita.

Prowadząca zapytała też o sytuację koalicji rządzącej w Izraelu. Netanjahu jest bowiem oskarżony o korupcję. W ubiegłych miesiącach trwały przesłuchiwania i procesy sądowe przeciwko niemu. Redaktor Nowego Ładu przedstawił możliwą sytuację rządzących. – Mamy trzy scenariusze. Scenariusz taki, że Netanjahu jednak tworzy rząd koalicyjny. Wymusza na żydowskich nacjonalistach wejście do koalicji z Arabami. To scenariusz najmniej prawdopodobny. Drugi scenariusz to stworzenie wielkiej koalicji anty-Netanjahu, która prawdopodobnie byłaby rządem szalenie niestabilnym i pewnie nie dotrwałaby do końca kadencji. Najbardziej prawdopodobny jest trzeci scenariusz, czyli trwanie kryzysu politycznego w Izraelu. Kolejne, piąte wybory są najbardziej prawdopodobne – mówił obecny w studiu.

/ Fot.pixabay.com

Ministerstwo Zdrowia złożyło projekt Funduszu Kompensacyjnego do konsultacji publicznych. Z założeń projektu wynika, że odszkodowania należne będą pacjentom, u których wystąpiły skutki uboczne szczepienia.

  • Ministerstwo Zdrowia zapowiada fundusz, z którego wypłacane będą odszkodowania.
  • Projekt obejmie osoby, które ucierpiały po szczepieniu przeciw COVID-19.
  • Zobacz także: „Za przyczyną Maryi”: Przedsprzedaż

Ustawa wejdzie w życie z dniem 1 czerwca. Odszkodowania wypłacane będą także osobom zaszczepionym wcześniej. O rekompensatę wnioskować będą mogły osoby, u których wystąpił NOP (niepożądane odczyny poszczepienne). W dokumencie zaznaczono, że będą to pacjenci, których hospitalizacja wynosi co najmniej 14 dni. Innym przypadkiem jest wstrząs anafilaktyczny, który również zostanie objęty ustawą o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych.

Projekt ministerialny uprości procedurę związaną z uzyskaniem rekompensaty. Od teraz poszkodowani nie będą skazani na odbycie drogi sądowej. Jedynym obowiązkiem będzie złożenie wniosku do Rzecznika Praw Pacjenta.

Odszkodowania mają być wypłacane od 1 czerwca, lecz obejmie wszystkich pokrzywdzonych zaszczepionych po 26 grudnia ubiegłego roku.

Ocena Skutków Regulacji załączona do ustawy informuje – Świadczenia kompensacyjne będą uzyskiwane na drodze decyzji administracyjnej wydanej przez Rzecznika Praw Pacjenta w wyznaczonym przepisami terminie na rozpatrzenie wniosku (do 60 dni), co zapewni szybkie ustalenie prawa do przedmiotowego świadczenia i jego wypłatę w ciągu 14 dni od dnia doręczenia decyzji – głosi treść projektu.

Wypłacana kwota

Ustawa reguluje też kwoty wypłacane w odszkodowaniu – Jej wysokość będzie uzależniona przede wszystkim od czasu trwania hospitalizacji, przy czym dolny limit świadczenia kompensacyjnego wyniesie 10 000 zł w przypadku hospitalizacji wynoszącej 14–30 dni, górny – 100 000 zł w przypadku hospitalizacji trwającej ponad 120 dni – czytamy na stronie mp.pl.

Z treścią całego projektu można zapoznać się w Rządowym Centrum Legislacji.

mp.pl