Przed południem rząd ogłosił harmonogram wychodzenia z lockdownu, jednakże prof. Włodzimierz Gut nie zamierza zostać optymistą. Jego zdaniem otwieranie stadionów, czy też innych sektorów gospodarki i kultury wiążę się z pewnym ryzykiem. Stwierdził także, że to ludzie stanowią problem w transmisji koronawirusa. Wówczas, gdy wskaźniki zarażeń zaczną rosnąć należy ponownie wyłączać odpowiednie branże.

  • Polski rząd przedstawił program wychodzenia kraju z lockdownu
  • Znany z mediów prof. Włodzimierz Gut negatywnie skomentował otwieranie gospodarki, miejsc kultury i ośrodków sportowych
  • Zdaniem lekarza, jeżeli kibice zachowają reżim sanitarny to obostrzenia będą stopniowo znikać
  • Wyznał również, że to ludzie stanowią główny problem w transmisji wirusa
  • Zobacz także: Obostrzenia będą zdejmowane? Niedzielski: „Powrócą kina, teatry”

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej Premiera Mateusza Morawieckiego oraz Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego ogłoszono terminarz wychodzenia z poszczególnych ograniczeń gospodarczych, kulturowych i społecznych. Pod pewnymi ograniczeniami zostaną otwarte siłownie, restauracje, bary czy kina i teatry. Rząd zachował konieczność stosowania tzw. reżimu sanitarnego, lecz przy niskiej skali zakażeń od 15 maja może zostać zniesiony obowiązek noszenia maseczek na otwartej przestrzeni.

Podobnie jak w zeszłym roku, rząd postanowił stopniowo otwierać stadiony sportowe dla kibiców. Początkowo właściciele obiektów, będą mogli sprzedawać 25% miejsc – od 15 maja, jednakże już od 29 maja będzie można sprzedać nawet 50% miejsc na stadionie – “Mamy powtórkę sprzed roku, ponieważ liczba zachorowań trochę spada. Jeżeli będzie odpowiednia dyscyplina na stadionie, to nie stanowi problemu liczba kibiców” – powiedział znany wirusolog.

Gut nazywa ludzi problemem

Profesor medycyny Włodzimierz Gut w komentarzu odnośnie do znoszenia przez rząd obostrzeń, zastrzegł, że znoszenie obostrzeń może być tymczasowe – “Jeżeli nie będzie to miało wpływu, to będzie zwiększany, natomiast jeżeli znów wskaźnik będzie rósł, będą zamknięte z powrotem. Włącza się wtedy poszczególne elementy, sztuka po sztuce, sprawdzając, czy wpływają na dynamikę. Jeśli nie, to można utrzymać lub nawet dołożyć trochę luzu. Jeśli zaczyna się wzrost od nowa, nie ma innego wyjścia, przywraca się obostrzeni”.

Wskazał również, że przy pierwszych objawach zwiększonej zakażalności w takich obiektach jak siłownie i kluby fitness, należy je ponownie zamknąć, gdyż to nie budynki stanowią zagrożenie – “Tym źródłem zakażenia są ludzie. W każdym momencie, jeżeli obiekt jest otwierany, a stwierdzi się negatywny wpływ danego działania, to się je cofa” – stwierdził.

Rząd podjął ponadto decyzję, że od 1 maja trenować na zewnątrz będzie mogło do 50 osób (do tej pory do 25). Otwarte zostaną kryte obiekty sportowe, np. baseny, dla zorganizowanych grup dzieci i młodzieży.

wp.pl

/ Fot. pixabay

Pfizer przeprowadza testy pierwszego leku, który miałaby leczyć COVID-19. Pigułka mogłaby być przyjmowana w domu.

Koncern Pfizer opracował lek, który został opracowany w celu “zaatakowania „kręgosłupa” wirusa SARS-CoV-2 i powstrzymania jego replikacji w nosie, gardle i płucach”. Aktualnie trwają testy nad nowym lekiem, który byłby bardziej dostępny, niż szczepienia. Jeśli wszystko pójdzie po myśli producenta, pigułka może trafić na rynek jeszcze w tym roku. „Zaprojektowaliśmy PF-07321332 jako potencjalną terapię doustną, którą można by przepisać przy pierwszych oznakach infekcji, bez konieczności hospitalizacji lub intensywnej opieki medycznej” – powiedział Mikael Dolsten, dyrektor naukowy i prezes światowych badań, rozwoju i medycznej w firmie Pfizer.

Pigułka jest testowana w dwóch, anonimowych budynkach korporacji. Pfizer testuje jej działanie zarówno w Belgii, jak i w USA. W projekcie ma brać udział około 60 uczestników w wieku od 18 do 60 lat. Pierwsza pigułka przeciw COVID-19 ma być prawdziwym przełomem na rynku. “Dostosowana cząsteczka PF-07321332 jest klasyfikowana jako inhibitor proteazy i zapobiega namnażaniu się wirusa w ludzkim nosie, gardle i płucach” – czytamy o nowym specyfiku. To właśnie inhibitory proteazy mogły wcześniej powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa HIV na całym świecie. Naukowcy liczą, iż poradzą sobie z COVID-19 podobnie, jak niegdyś z “epidemią HIV”.

“Pytanie, czy lek będzie tolerowany?”

„Jeśli przejdą do tego etapu, będziemy optymistyczni” – powiedziała Penny Ward, profesor wizytujący medycyny farmaceutycznej w King’s College London i pionier w opracowywaniu Tamiflu, leku przeciwwirusowego zwalczającego grypę sezonową i pandemiczną. „Pytanie będzie dotyczyło tego, jak lek jest tolerowany”. Pfizer twierdzi, iż pigułka została opracowana od podstaw podczas pandemii. W lipcu zeszłego roku firma posiadała jej siedem miligramów. Pod koniec października pigułka ważyła około 100 gram. Kilka tygodni później – około 1 kilograma. W pracach nad pigułką wzięło udział 210 badaczy.

Montreal Gazette

Adam Niedzielski

/ Fot. MZ/ Twitter

Minister zdrowia Adam Niedzielski wraz z premierem Mateuszem Morawieckim przedstawił Polakom nowe obostrzenia oraz plan ewentualnego znoszenia restrykcji po majówce.

  • Premier Mateusz Morawiecki oraz minister zdrowia Adam Niedzielski uczestniczyli dziś na konferencji prasowej
  • Politycy zapowiedzieli, iż w maju Polaków czeka stopniowe luzowanie restrykcji
  • Obostrzenia będą zdejmowane stopniowo – od 15 maja ma zostać zniesiony obowiązek noszenia masek na świeżym powietrzu
  • Przeczytaj również: PILNE! Media Narodowe zablokowane na Facebooku! Niewygodne badania o koronawirusie

O godzinie 10:15 zaczęła się konferencja prasowa premiera Mateusza Morawieckiego oraz ministra zdrowia, Adama Niedzielskiego. Obaj politycy poruszyli na niej temat obostrzeń, jakie będą obowiązywały w Polsce w maju. “Od tego, jaka będzie dynamika w kilku podstawowych kryteriach, uzależniamy dalszy harmonogram działań” – zapewnił premier Morawiecki. “Ostatnie dni pokazały, że idziemy w kierunku lepszym, że ta trzecia fala się przełamała” – stwierdził.

Premier poinformował, iż w najbliższym czasie rząd zamierza znieść niektóre obostrzenia. “Już od 1 maja umożliwimy część aktywności sportowych na świeżym powietrzu, ale także w obiektach zamkniętych. Od 4 maja powrócą galerie handlowe. 8 maja wznowić działalność będą mogły hotele. Tydzień później powrócą restauracje, na razie w ogródkach. 29 maja uczniowie wszystkich klas wrócą do nauki w trybie stacjonarnym, usługi gastronomiczne będą mogły świadczyć usługi w trybie sanitarnym w obiektach zamkniętych. Również 29 maja nastąpi otwarcie siłowni i klubów fitness” – mówił Morawiecki. MZ Niedzielski dodał, że od 15 maja zniesiony zostanie obowiązek noszenia masek na świeżym powietrzu. Dotychczas brak maski na zewnątrz karany był mandatem.

Od 4 maja wprowadzony zostanie limit 1 osoby na 15 metrów kwadratowych w świątyniach. Od 29 maja z kolei “powrócą także kina i teatry z obłożeniem do 50 proc. w reżimie sanitarnym” – poinformował Niedzielski. Jak zauważyli rządzący, obostrzenia zostaną zdjęte w całym kraju. “Zdecydowaliśmy się na luzowanie restrykcji w skali ogólnopolskiej, a nie regionalnej, bo w ostatnim czasie zmniejszyła się różnica w skali średniej zachorowań na 100 tys. mieszkańców w poszczególnych regionach” – wyjaśnił Niedzielski.

Dziennik.pl

Facebook zablokował Media Narodowe

/ Fot. Facebook

Facebook nałożył blokadę na facebookową stronę Media Narodowe. Powodem jest udostępnienie informacji, która ukazała się na portalu. Dotyczyła ona badań na temat wpływu określonych ziół na zwalczanie koronawirusa. Według Facebooka publikowanie wyników tych badań jest dezinformacją, mogącą stanowić zagrożenie. Badania o koronawirusie niewygodne?

  • Facebook zablokował stronę Media Narodowe za udostępnienie artykułu o badaniach na temat wpływu ziół na koronawirusa.
  • Zdaniem Facebooka publikowanie wyników tych badań jest dezinformacją, mogącą stanowić zagrożenie fizyczne.
  • Nie przedstawiono żadnego argumentu za tezą postawioną przez administrację Facebooka, czy artykułu naukowego, podważającego wyniki przedstawionych w artykule badań.

Chodzi o artykuł sprzed tygodnia. “Artemisia Annua, Bylica Roczna wykazuje duże właściwości w powstrzymywaniu również i obecnej odmiany wirusa, czyli SARS-CoV-2. Wykazały to badania naukowe” – można w nim przeczytać. Dlaczego te badania o koronawirusie są niewygodne dla Facebooka? Pierwsze ze skojarzeń jest takie, że najwidoczniej uderzają w interesy wielkich koncernów farmaceutycznych.

W artykule nie było sugestii, że nie należy zgłaszać się do lekarza, w przypadku pojawienia się objawów koronawirusa. Nie było też odniesień do tego, czy pandemia koronawirusa to fikcja czy fakt. Po prostu opisano, jakie są wyniki badań na temat wpływu ziół na koronawirusa. Chodzi o dodatkowe uodpornienie organizmu. Wbrew twierdzeniom Facebooka, nie może to przyczynić się do zagrożenia fizycznego. Co więcej, portal społecznościowy w żaden sposób nie uargumentował swojej tezy. Działania koncernu można skwitować zasadą: nie, bo nie.

Badania na temat bylicy rocznej to nie pierwsze, o których pisaliśmy w kontekście koronawirusa. Wcześniej też kilkukrotnie poruszaliśmy m.in. kwestię pachnotki. Wówczas jednak Facebook nie widział w tym problemu. Być może po prostu ich przeoczenie.

Facebook poinformował, że strona Media Narodowe jest “jest narażona na ryzyko wycofania z publikacji”. – Z powodu ciągłego naruszania naszych Standardów społeczności publikacja Twojej strony może zostać cofnięta. Ograniczyliśmy już dystrybucję Twojej strony i nałożyliśmy na nią inne ograniczenia – napisano.

Imigranci coraz częściej wykupują fałszywe, zagraniczne dyplomy, by mieć prawo do wykonywania licznych zawodów. Dokumenty można bardzo łatwo kupić w Internecie.

  • Imigranci przybywający do Europy coraz częściej posługują się fałszywymi, zagranicznymi dokumentami
  • Dyplomy ukończenia studiów i certyfikaty nauczycieli czy prawników można bez trudu zakupić w Internecie
  • Przybysze kupują fałszywe dokumenty, wydając od 100 do 1000 dolarów
  • Przeczytaj również: Imigrant nie zaakceptował rozstania. Zaatakował maczetą ojca wybranki

Szwedzka policja ma nielada problem ze sfałszowanymi dokumentami z zagranicy. Okazuje się bowiem, iż imigranci chętnie kupują fałszywe dyplomy, które dają im możliwość zostania pielęgniarkami, nauczycielami czy farmaceutami w Szwecji. Policja zna nawet przypadki sfałszowania dyplomów prawników. Fałszywy certyfikat ma być wydatkiem rzędu około 800 koron. Zakup jest wyjątkowo prosty, gdyż tego typu “usługi” bez problemu można znaleźć w Internecie.

Nic dziwnego, iż imigranci decydują się na tego typu zakupy i kupują podróbki. Według sprzedawcy, podróbki dokumentów sporządzone w Damaszku są zupełnie identyczne z prawdziwymi – zawierają pieczątki Ministerstwa Spraw Zagranicznych i wszystkie konieczne podpisy. Ceny wahają się od 100 do 1000 dolarów. Dokumentów “nie należy rejestrować”, lecz jednocześnie sprzedawca zapewnia, iż “jest to coś, czego władze Szwecji nadal nie sprawdzają”.

Jednym ze znanych przypadków tej praktyki jest kobieta, która zakupiła fałszywy dyplom nauczycielski. Bez problemu znalazła pracę w przedszkolu. Została jednak aresztowana i skazana za posługiwanie się fałszywym dokumentem, gdy odkryto nieprawidłowości. Podczas przesłuchania powiedziała, że ​​zapłaciła 4000 koron za fałszywe dokumenty. Pomimo wyroku, wróciła do szkoły i pełni w niej ważną funkcję. Wydaje się, iż imigranci są stosunkowo bezkarni nawet, jeśli kupują fałszywe certyfikaty.

Dodatkowym problemem ma być fakt, iż podróbki mają być rzeczywiście bardzo wierne oryginałom pism. Często dokumenty są nie do rozróżnienia z prawdziwymi. “Wiele podróbek jest naprawdę wyrafinowanych i może być trudnych do wykrycia. Ważne jest, aby wiedzieć, czego szukasz” – stwierdziła Cecilia Ulfsdotter, kierownik w University and College Council.

Samnytt.se

/ Fot. Policja

Albański imigrant nie zaakceptował rozstania ze swoją dziewczyną. Mężczyzna zaatakował maczetą jej ojca i wuja, twierdząc, że “zabije go, jak psa”.

  • Albański imigrant zaatakował ojca i krewnego dziewczyny, która postanowiła go porzucić
  • Mężczyzna zapowiedział, iż “zabije, jak psa” jej ojca, jeśli wybranka z nim zerwie
  • Dziewczyna od dawna skarżyła się na apodyktyczność muzułmanina, który zabraniał jej chodzić na zakupy bez swojego pozwolenia i kazał przestrzegać zasad islamu

Sytuacja miała miejsce w Szwecji w listopadzie zeszłego roku. Imigrant z Kosowa, Patrick Gjoshaj, kontrolował życie swojej dziewczyny, nalegając, by stosowała się do muzułmańskich reguł. Nie mógł zaakceptować faktu, iż kobieta postanowiła go opuścić. Rozwścieczony zapowiedział, iż zabije jej ojca “jak psa”. Gdy kobieta odwiedzała ich wspólne mieszkanie, aby odebrać swoje rzeczy, imigrant zaatakował maczetą jej ojca i krewnego, który ją odprowadził. Albańczyk został skazany za przestępstwo, jednak pozostanie w Szwecji, gdyż prokuratura nawet nie zażądała jego deportacji.

Jesienią 2020 roku wybranka muzułmanina pojechała wraz z krewnymi do wspólnego mieszkania na Smålandsgatan w Håsten w Varberg. Kobieta bała się swojego 27-letniego chłopaka. Jak opisują szwedzkie media, ojciec kobiety i jej krewny czekali w samochodzie przed apartamentowcem, gdy odbierała swoje rzeczy. Ale nagle były chłopak, Patrick Gjoshaj – obywatel Niemiec pochodzący z Kosowa, który wyemigrował do Szwecji w 2011 roku – pojawił się przy samochodzie rodziny. “Patrick był uzbrojony w dużą maczetę i próbował otworzyć drzwi samochodu, ojciec dziewczyny był przerażony” – czytamy. Patrick zaatakował zaledwie trzy dni po tym, jak ostrzegł swoją dziewczynę, że jej ojciec umrze jeśli od niego odejdzie. Podczas policyjnych przesłuchań krewny zeznał, że Patrick próbował otworzyć drzwi i miał „psychopatyczny uśmiech”.

Wuj kobiety wysiadł z samochodu z łomem, żeby “odwrócić uwagę Patricka”. “Ale wtedy Patrick zaatakował go maczetą. Wujek mówił policji, że myślał, że umrze, gdy cios został zadany w jego głowę i ciało”. Jeden z ciosów zadany został w żołądek. Imigrant przerwał atak, gdy na miejscu zbrodni pojawiła się jego matka.

Zgodnie z zeznaniami kobiety, Patrick kontrolował jej życie do tego stopnia, że ​​”nie wolno jej było malować się ani chodzić na zakupy bez uprzedniego zapytania o pozwolenie”. Imigrant uznał, iż kobieta “jest jego własnością” i “będzie mu służyć”. Patrick figurował już wcześniej w rejestrze karnym za liczne napaści, groźby i wymuszenia. W kwietniu tego roku został skazany za usiłowanie zabójstwa, napad z użyciem siły i groźby karalne na 10 lat więzienia. Mimo, iż imigrant jest obywatelem Niemiec, prokuratura nie zażądała deportacji.

Samnytt.se

Joe Biden

Joe Biden / Fot. Gage Skidmore/Wikimedia Commons

Prezydent USA, Joe Biden, przemówił do zaszczepionych na COVID-19 Amerykanów, zachęcając wszystkich innych do szczepień.

  • Prezydent USA, Joe Biden, przemówił do Amerykanów informując ich o nowych wytycznych
  • Polityk przekazał, iż osoby zaszczepione obiema dawkami szczepionki przeciwko COVID-19 nie będą musiały nosić masek na wolnym powietrzu
  • Biden zachęcał również, by jak największa ilość Amerykanów poddała się szczepieniom
  • Przeczytaj również: Covidowe przekupstwo? 100 dolarów dla młodych zaszczepionych na COVID-19

Prezydent Biden ogłosił dziś nowe wytyczne, mówiąc, że Amerykanie mogą nie nosić masek na twarzy na zewnątrz, o ile zostali zaszczepieni na COVID-19 i nie znajdują się w pobliżu innych ludzi. „Wcześniej CDC wydało ważne oświadczenie. Od dzisiaj, jeśli jesteś w pełni zaszczepiony i jesteś na zewnątrz, a nie w dużym tłumie, nie musisz już nosić maski” – przemawiał polityk.

„Chcę, żeby było to absolutnie jasne, jeśli jesteś w tłumie, jak stadion, konferencja lub koncert, nadal musisz nosić maskę. Nawet jeśli jesteś na zewnątrz. Ale zaczynając od dzisiaj” – powiedział. Podkreślił, iż zaszczepieni mogą choćby “wyjść na zewnątrz i piknikować z przyjaciółmi, którzy również zostali zaszczepieni bez maski na twarzy”.

Biden dodał, że naukowcy są „przekonani na podstawie danych, że prawdopodobieństwo zarażenia się wirusem lub przekazania go innym jest bardzo niskie, jeśli oboje byliście w pełni zaszczepieni i na świeżym powietrzu”. Na koniec wystąpienia prezydent wezwał wszystkich Amerykanów do szczepień na COVID-19, by mogli wrócić do normalnego życia.

PM

/ fot. TT/@PremierRP

Dzisiaj przed biurem Premiera Mateusza Morawieckiego miało dojść do nietypowej sytuacji z udziałem poseł Koalicji Obywatelskiej. Iwona Hartwich krzyczała w stronę wychodzącego z gabinetu Prezesa Rady Ministrów domagają się szczepienia dla osób niepełnosprawnych. Służba Ochrony Państwa nie dopuszczała starała się powstrzymać wściekłą parlamentarzystkę. Szef Kancelarii Premiera zaprosił ekscentryczną poseł na rozmowę z Mateuszem Morawieckim.

  • Premier Mateusz Morawiecki spotkał się dzisiaj z liderami Lewicy, aby omówić kształt Krajowego Funduszu Odbudowy
  • Poseł KO Iwona Hartwich w charakterystyczny dla siebie sposób, blokowała zejście po schodach wychodzącemu z sejmowej sali Morawieckiemu
  • Michał Dworczyk poinformował, że pomimo zaproszenia na spotkanie wraz z Premierem nie udało mu się przekonać parlamentarzystki do swoich racji w kwestii szczepień dla niepełnosprawnych
  • Zobacz także: Lewica chce współpracy z rządem. Przedstawiono sześć propozycji

Rząd Mateusza Morawieckiego spotkał się dzisiaj z liderami Lewicy, którzy wczoraj zaproponowali swoją współpracę w ramach wdrażania Krajowego Funduszu Odbudowy. Przedstawili oni sześć punktów, które ich zdaniem powinny się znaleźć w rządowym planie działań w odbudowie gospodarki po epidemii koronawirusa. Na ich założenia składa się: minimum 30% środków dla samorządów, 75 tys. tanich mieszkań na wynajem, miliard euro na szpitale powiatowe, 400 mln euro dla zagrożonych firm, Komitet Monitorujący wydatki, szczegółowy plan wydatków z części pożyczkowej.

Chcielibyśmy dzisiaj jako liderzy Lewicy przedstawić sześć spraw dla nas najważniejszych i zwrócić się do strony rządowej z propozycją spotkania w Sejmie, ostatecznego przedyskutowania tych spraw i podejmowania stosownych decyzji” – zaproponował podczas wczorajszej konferencji prasowej, Wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.

Hartwich przepychała się z SOP-em!

Przed salą, gdzie Premier Mateusz Morawiecki, spotkał się z liderami Lewicy, stała poseł Iwona Hartwich z Koalicji Obywatelskiej, która trzymając kartkę z napisem „Kiedy szczepieni będą niepełnosprawni?” zagrodziła zejście po schodach. Przepychając się z ochroną rządu, krzyczała w kierunku poruszającego się Premiera „Dlaczego Pan kłamie?”. Dopiero przed gabinetem poseł Hartwich uspokoiła się, a Szef Kancelarii Premiera zaprosił kobietę na spotkanie z szefem rządu.

Po kilkunastu minutach z gabinetu wyszedł Michał Dworczyk, który opowiedział dziennikarzom o całym zajściu – „Pani poseł rozmawiała z panem premierem na schodach. Pamiętajmy, że obowiązują pewne zasady, których musimy przestrzegać, a pani poseł jest znana z niekonwencjonalnych – tak to nazwijmy – zachowań i działań. Stąd miała miejsce ta sytuacja, w której zaprosiłem panią poseł i prosiłem od początku, żebyśmy usiedli i porozmawiali. Bo jeżeli ktoś chce rozmawiać, to temu najbardziej służy sytuacja, w której można usiąść i rozmawiać o faktach”.

„Rozmawialiśmy przez kwadrans z panią poseł. Nie przyjmowała tych argumentów, które przedstawiam. Ja to rozumiem i szanuję” – podsumował Michał Dworczyk.

rmf24.pl/polsatnews.pl

/ fot. wikimedia commons

Natalia Ostrowska, redaktor portalu PolskaGO.pl na kanale Media Narodowe mówiła o tym, kto przejmie władzę w PiS. Odniosła się też do powrotu Beaty Szydło na polską scenę polityczną.

– Pociąg do władzy – tak o Beacie Szydło pisze tygodnik „Newsweek”. Na pytanie, czy jest jakiś sojusz Beaty Szydło ze Zbigniewem Ziobro, który ma na celu obalenie Jarosława Kaczyńskiego Natalia Ostrowska odpowiedziała, że coś może być na rzeczy. – Nie da się ukryć, że wielu liczy na to, żeby tą władzę po Jarosławie Kaczyńskim odziedziczyć, że tak powiem.

Gość zaznaczyła, że Morawiecki ma dość mocny charakter i umie postawić na swoim. Natomiast Beata Szydło jest bardzo ugodowa i to wielu osobom pasuje. – Ostatnio zasiadła w rządzie Muzeum Auschwitz. Myślę, że to jest początek takiego przywracania, dawania jej większej roli w państwie – dodała Ostrowska.

Natalia Ostrowska zaznaczyła, że Beata Szydło ma dosyć dobre opinie, nie miała też wpadek, które zapamiętaliby ludzie. Natomiast Zbigniew Ziobro wśród opinii publicznej nie jest zbyt lubianą osobą. Mógłby więc wykorzystać Szydło, aby sprawować realne rządy.

Ostrowska: walka będzie ogromna

– Myślę, że wiele osób jest w Parlamencie Europejskim, aby przeczekać i potem znowu wrócić na polską scenę polityczną. I myślę, że Beata Szydło też zdaje sobie z tego sprawę, że po to tam była – powiedziała Ostrowska. Dodała: „to nie było jej ambicją”.

Na pytanie, kto oprócz Beaty Szydło mógłby zastąpić Jarosława Kaczyńskiego gość przypomniał o Jacku Sasinie. – Nie zapominajmy o Jacku Sasinie, który tam jeszcze może coś zdziałać. Dodała, że są osoby, o których obecnie nie słyszymy, ale które powoli też będą się przewijać.

– Na pewno walka będzie ogromna, i pytanie jak PiS po ustaniu rządów Jarosława Kaczyńskiego będzie wyglądał. Nie da się ukryć, że on się teraz opiera głównie na dobrym zarządzaniu. Czy będzie taki następca, który też tak to pokieruje? Zobaczymy. Gdy zniknął Tusk, to PO się właściwie rozpadło.

Robert Biedroń

Europoseł Nowej Lewicy Robert Biedroń w szokujących słowach wypowiedział się o Zbigniewie Ziobro i jego Solidarnej Polsce.

– Rząd zgodził się na wszystkie nasze warunki – powiedział Robert Biedroń. Rząd spełnił postulaty Lewicy ws. Funduszu Odbudowy. Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że na posiedzeniu Rady Ministrów przyjęto projekt ustawy o ratyfikacji zasobów własnych UE.

  • Biedroń: Wynegocjowaliśmy budowę mieszkań na wynajem, 850 mln euro na wsparcie dla szpitali powiatowych
  • Europoseł Lewicy zaznaczył, że sześć punktów zostało utrzymanych w takich kwotach, jakie podał
  • Mateusz Morawiecki liczy, że dzięki rekordowo wynegocjowanym środkom z UE, szybkie odbicie gospodarcze stanie się rzeczywistością
  • Zobacz także: Hartwich wymusiła spotkanie z Morawieckim. Przepychała się z ochroną

Politycy Lewicy spotkali się dzisiaj w Sejmie z premierem Mateuszem Morawieckim i szefem klubu PiS Ryszardem Terleckim. Tematem rozmowy były uwagi Lewicy do Funduszu Odbudowy. Po spotkaniu Robert Biedroń, europoseł Lewicy powiedział, że: “Rząd zgodził się na wszystkie nasze warunki”.

– Wynegocjowaliśmy budowę mieszkań na wynajem, 850 mln euro na wsparcie dla szpitali powiatowych, pieniądze trafią też do samorządów, które rozdysponują je wedle własnych planów. Będzie także 300 mln euro dla branż szczególnie poszkodowanych, np. gastronomicznej. Uzgodniliśmy też szczegółowy plan wydatkowania tych środków, żeby patrzeć rządzącym na ręce. Będzie także Komitet Monitorujący, w którym znajdą się m.in. związkowcy – powiedział Robert Biedroń.

Europoseł Lewicy zaznaczył, że sześć punktów zostało utrzymanych w takich kwotach, jakie podał. – To jest wielki sukces, nie nasz, ale tych ludzi, którzy czekają na to, by politycy w końcu zaczęli się zajmować ich problemami, a nie sami sobą.

Morawiecki: Odłóżmy na bok polityczne spory

Premier Mateusz Morawiecki liczy, że dzięki rekordowo wynegocjowanym środkom z UE, szybkie odbicie gospodarcze stanie się rzeczywistością. – Do tego konieczny jest jeden zasadniczy warunek, którego pierwszy krok przed chwilą został wykonany na Radzie Ministrów. To przyjęcie tzw. rozporządzenia, dyrektywy o środkach własnych – powiedział Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej.

– Na posiedzeniu Rady Ministrów przyjęliśmy projekt ustawy o ratyfikacji zasobów własnych UE. Przekazujemy ten akt do parlamentu – oświadczył Mateusz Morawiecki. Premier poinformował, że o dalszych losach Krajowego Planu Odbudowy mają zadecydować Sejm i Senat. Mateusz Morawiecki apelował również o odłożenie na bok politycznych sporów. Zaznaczał, że „sprawa przyjęcia KPO powinna się toczyć ponad podziałami politycznymi, ponieważ najważniejszy jest interes Polski”.

wprost.pl, wprost.pl