Prof. Ryszard Legutko

Prof. Ryszard Legutko / Fot. Facebook/profLegutko

  • Prof. Ryszard Legutko, eurodeputowany PiS odniósł się do nacisków KE na polskie samorządy, aby wycofały się z uchwał chroniących rodzinę.
  • Zaznaczył, że grozi nam niemal całkowita utrata niepodległości, a zmiany, jakie są planowane w systemie europejskim jeszcze to pogłębiają.
  • Prof. Legutko podkreślił, że problem jest taki, że połowa Polaków popiera utratę niepodległości przez Polskę i oddanie się „pod opiekę” Unii Europejskiej.
  • Zobacz także: Dobre informacje dla rolników! Rząd walczy z nieuczciwymi praktykami handlowców

Komisja Europejska naciska na polskie samorządy, aby wycofały się z uchwał chroniących rodzinę. – Grozi nam więc tak naprawdę utrata niepodległości i mówię to całkiem poważnie – powiedział prof. Ryszard Legutko, eurodeputowany PiS w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

Komisja Europejska naciska na polskie gminy, które przyjęły prorodzinne uchwały. W połowie lipca KE wszczęła przeciwko Polsce procedurę o naruszenie unijnego prawa w związku z tzw. strefami wolnymi od LGBT. Podobna procedura została wszczęta wobec Węgier. W przypadku tego kraju chodzi o ustawę zakazującą promocji LGBT.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Prof. Ryszard Legutko odwołując się do sprawy ks. prof. Oko skazanego przez niemiecki sąd, zaznaczył, że obcujemy z takim systemem, który chce Polskę i Polaków upokorzyć. Podobnie, jak system sowiecki.

– Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, bo działamy w systemie, gdzie reguły nie obowiązują, szaleje natomiast ideologia i chęć brutalnego narzucania swojej woli. Tu trzeba opracować jakąś strategię, dlatego że gdzieś można ustąpić, natomiast ustępowanie nie powinno stać się strategią wobec UE

– powiedział o konfliktach z Unią Europejską prof. Ryszard Legutko.

– Jak mówię, szaleje ideologia i coraz bardziej szerzy się bezprawie i brutalne narzucanie woli. Może to jest okazja, żeby jednak część Polaków zmobilizować i wyjaśnić, na czym to polega

– dodał.

Prof. Legutko: „Grozi nam utrata niepodległości”

Prof. Legutko zaznaczył, że grozi nam niemal całkowita utrata niepodległości. Podkreślił, że tak działa system europejski i zmiany, jakie są planowane, jeszcze bardziej to pogłębią. Odniósł się w ten sposób do całokształtu ostatnich działań Brukseli wobec naszego kraju, w tym tych dotyczących praworządności.

 – Grozi nam więc tak naprawdę utrata niepodległości i mówię to całkiem poważnie

– powiedział prof. Legutko.

Problem polega na tym, dodaje europoseł, że połowa Polaków popiera utratę niepodległości przez Polskę i oddanie się „pod opiekę” silnej Unii Europejskiej. Prof. Legutko zaznaczył, że sprawa jest śmiertelnie poważna.

fronda.pl, dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Przedstawiciele węgierskiej policji wpadli na pomysł, aby nagradzać jeżdżących przepisowo. Została stworzona aplikacja, która przyznaje kierowcom punkty za przepisową jazdę. Punkty będzie można wymieniać na nagrody.

System ten jako pierwszy na świecie będzie nagradzał kierowców za przestrzeganie prędkości. Aplikacja OBBPoint, ma zostać uruchomiona przez węgierską policję z początkiem sierpnia. Będzie ona wkrótce dostępna do pobrania zarówno na Androida, jak i iOS. Aplikacja będzie monitorować prędkość pojazdu i przydzielać punkty za przepisową jazdę.

Nagrody za przepisową jazdę

– Punkty będzie można potem wymieniać na rabaty w sklepach lub prezenty

– donosi portal ungarnheute.hu.

Krótkotrwałe przekroczenie prędkości podczas manewru wyprzedzania nie będzie uważane za złamanie prawa i nie będzie skutkować nie przydzieleniem punktów. Policja uspokoiła kierowców bojących się o prywatność. Aplikacja nie będzie używana do identyfikacji pojazdu lub kierowcy, nie będą również gromadzone dane, z których korzysta.

– Oznacza to również, że za jej pomocą nie będą przydzielane kary tym, którzy przekroczą prędkość podczas korzystania OBBPoint

– informuje totalcar.hu.

Aplikacja również dla dzieci

Pomysłodawcy aplikacji postanowili stworzyć także wersję dla dzieci. Jeśli ich rodzic będzie jeździł zgodnie z przepisami, to dzieci w nagrodę będą mogły bawić się w budowanie postaci funkcjonariuszy policji i śledczych oraz wraz z postępem zebranych punktów wyposażać ich w specjalny sprzęt.

wrc.net.pl, trans.info

Grzegorz Braun

Grzegorz Braun / Fot. flickr.com

  • Konfederacja jest zdecydowanie przeciwna podwyżkom dla polityków. W tej sprawie w Sejmie została zorganizowana konferencja Grzegorza Brauna. 
  • Podwyżki dla posłów zostały też skrytykowane w ogłoszonym kilka dni wcześniej stanowisku rady liderów Konfederacji.
  • Oświadczenie: W chwili, kiedy polscy pracodawcy muszą zmierzyć się z zapowiadanymi w Nowym Ładzie podwyżkami podatków (…), nie wyobrażamy sobie, by parlamentarzyści mieliby cieszyć się ze wzrostu wynagrodzeń.
  • Zobacz także: Premier o atakach na punkty szczepień: “Nie będzie żadnej tolerancji, będziemy ścigać wszystkie przypadki tego typu”

Konfederacja jest zdecydowanie przeciwna podwyżkom dla posłów, dlatego też w Sejmie zorganizowano konferencję. – Celem nie jest naprawa klasy politycznej, tylko polityczna łapówka dla posłów PiS, aby byli lojalni! – powiedział poseł Grzegorz Braun.

W poniedziałek w Sejmie odbyła się konferencja prasowa polityków Konfederacji, którzy są przeciwni wprowadzonym podwyżkom dla posłów. Wydarzenie odbyło się w pobliżu tzw. stolika dziennikarskiego, czyli miejsca, w którym sejmowi reporterzy oczekują na wystąpienia polityków.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Poseł Grzegorz Braun w pewnym momencie przerwał wypowiedź swojego kolegi, żeby uciszyć przeszkadzających dziennikarzy.

– Panowie koledzy, skoro panowie jak zwykle nie będziecie mieli do nas żadnych pytań. Skoro panowie jak zwykle nie interesujecie się stanowiskiem Konfederacji, to proszę przynajmniej nie buczeć, nie zagłuszać naszego stanowiska 

– zaapelował Braun. 

Konfederacja przeciwna podwyżkom

W trakcie konferencji politycy stanowczo krytykowali i sprzeciwiali się podwyżkom dla posłów.

– Dżentelmeni powinni dyskutować o pieniądzach, bo inaczej stają się one trofeum w grze prowadzonej nie w świetle reflektorów, ale zakulisowo, jak ma to miejsce, teraz kiedy kuchennymi drzwiami wprowadza się podwyżki dla klasy politycznej 

– powiedział poseł.

– Jeżeli zmieniliby rozporządzenie w taki sposób, by te podwyżki weszły w życie w kolejnej kadencji, to odsuną od siebie podejrzenia. Ale oni tego nie zrobią! Celem nie jest naprawa klasy politycznej, tylko polityczna łapówka dla posłów PiS, aby byli lojalni! 

– podkreślał Michał Wawer z Ruchu Narodowego.

Podwyżki krytycznie zostały też ocenione w ogłoszonym kilka dni wcześniej stanowisku rady liderów Konfederacji, o którym przypomniano na konferencji w Sejmie.

– W chwili, kiedy polscy pracodawcy muszą zmierzyć się z zapowiadanymi w Nowym Ładzie podwyżkami podatków i obciążeń fiskalnych, a rząd straszy obywateli ponownym zamrożeniem życia społeczno-gospodarczego, nie wyobrażamy sobie, by parlamentarzyści mieliby cieszyć się ze wzrostu wynagrodzeń

– można przeczytać w oświadczeniu.

Konfederacja krytykuje też sam sposób wprowadzenia podwyżek, mówiąc o przypuszczeniu „korupcji politycznej”. Politycy zaapelowali też o „merytoryczną dyskusję nad opracowaniem nowego systemu wynagrodzeń wysokich rangą urzędników państwowych i parlamentarzystów”, ale „dopiero po zakończeniu kryzysu gospodarczego wywołanego bezprawnym lockdownem”.

wprost.pl

Chryscina Cimanouska

Chryscina Cimanouska / fot. twitter.com/TadeuszGiczan

  • Białoruska olimpijka za krytykę trenerów została odsunięta przez białoruski komitet olimpijski od startu w igrzyskach w Tokio. Chce uzyskać azyl polityczny.
  • Wiceszef MSZ Marcin Przydacz: Zaproponowaliśmy jej wizę humanitarną i może swobodnie kontynuować karierę sportową w Polsce, jeśli tak zdecyduje.
  • Białoruskie media mocno skrytykowały olimpijkę. Stwierdziły, że jest to próba przykrycia słabej formy sportowej międzynarodowym skandalem. 
  • Zobacz także: Szefowie MSW Francji i Austrii apelują o wzmocnienie północnych granic UE. Chodzi o napływ imigrantów

Białoruska lekkoatletka Chryscina Cimanouska, którą władze Białorusi chciały zmusić do powrotu do kraju z Igrzysk, otrzymała wizę humanitarną w Polsce. Poinformował o tym Marcin Przydacz, podsekretarz stanu w MSZ.

Cimanouska przed kilkoma dniami skrytykowała kierownictwo kadry. Zaznaczyła, że z powodu ich zaniedbań do igrzysk w Tokio nie dopuszczono trzech białoruskich biegaczek, a ona sama została zapisana do udziału w sztafecie 4×400 m, choć biega na 200 m.

W niedzielę lekkoatletka, która chce uzyskać azyl polityczny poinformowała, że została odsunięta przez białoruski komitet olimpijski od startu w igrzyskach w Tokio. Ogłosiła też, że reżim w Mińsku próbuje zmusić ją, wbrew jej woli, do powrotu do kraju. Białoruska olimpijka zgłosiła się na policję i zaapelowała o pomoc. Zadeklarowała, że nie wróci na Białoruś.

Białoruska olimpijka otrzyma azyl polityczny w Polsce

Międzynarodowy Komitet Olimpijski przekazał, że bada sytuację zawodniczki. W niedzielę Polska zaoferowała lekkoatletce pomoc.

– Polska jest gotowa pomóc Chryscinie Cimanouskiej (…). Zaproponowaliśmy jej wizę humanitarną i może swobodnie kontynuować karierę sportową w Polsce, jeśli tak zdecyduje

– napisał na Twitterze wiceszef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Marcin Przydacz.

https://twitter.com/marcin_przydacz/status/1422146358958596100?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1422146358958596100%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.polsatnews.pl%2Fwiadomosc%2F2021-08-02%2Fbialoruska-lekkoatletka-chryscina-cimanouska-chce-uzyskac-azyl-polityczny-w-polsce%2F

Dziś z kolei, jak przekazała japońska telewizja NHK, powołując się na źródła, Polska rozpoczęła proces przyznawania azylu białoruskiej sprinterce Chryscinie Cimanouskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Białoruska olimpijka chcąca uzyskać azyl polityczny wystąpiła o wizę humanitarną w Polsce, która została jej przyznana. Informację przekazał wiceszef MSZ Marcin Przydacz.

Wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk powiedział z kolei w Poznaniu dziennikarzom, że sportsmence zaproponowano m.in. ubieganie się o azyl – na razie nie zdecydowała się skorzystać z tej możliwości.

Cimanouska przyleci do Polski

Wadzim Krywaszejeu z Fundacji Solidarności Białoruskiego Sportu powiedział, że wiza, o którą stara się Cimanouska, pozwoli jej ubiegać się o azyl polityczny w Polsce. Poinformował też, że fundacja kupiła bilet dla Cimanouskiej z Tokio do Warszawy na 4 sierpnia.

– Białoruska sprinterka Chryscina Cimanouska w najbliższych dniach przyleci do Warszawy; jeszcze w poniedziałek ma otrzymać tzw. wizę humanitarną

– poinformował około południa wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk.

Białoruskie media ostro skrytykowały lekkoatletkę. Zarzuciły jej m.in. niewdzięczność i próbę przykrycia swojej słabej formy sportowej międzynarodowym skandalem. Agencja Reutera przekazała, że mąż lekkoatletki uciekł z Białorusi na Ukrainę.

rmf24.pl

Marsz Powstania Warszawskiego

Marsz Powstania Warszawskiego / Fot. Jan Bodakowski

Lewica wściekła z powodu sukcesu Marszu Powstania Warszawskiego

Na stronie lewicowego tygodnika „Polityka” w artykule „W Warszawie narodowcy zmieszali pamięć z polityką” (autorstwa Mateusza Mazziniego, doktoranta w Instytucie Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, publicysty „Gazety Wyborczej”, „Polityki” i „Przeglądu”, „Washington Post”, „Foreign Policy”, „El Pais” i »Foreign Affairs«) można przeczytać, że tłum polskich patriotów ”krzyczał o »wieszaniu komunistów«, a organizatorzy – o »wyrzucaniu na zbity pysk pogrobowców Magdalenki«”.

„Entuzjazm powiększającego się z minuty na minutę tłumu”

Zdaniem lewicowego tygodnika „Polityka” „entuzjazm powiększającego się z minuty na minutę tłumu” wzbudził zwłaszcza Michał Wawer, członek zarządu Ruchu Narodowego i skarbnik Konfederacji, który od razu zwrócił uwagę, że dzisiejsza Polska to „okrytą hańbą republika okrągłego stołu”, niepotrafiąca rozliczyć komunistycznych zbrodniarzy. Dowodem na to jest według Wawra los Stefana Michnika, niedawno zmarłego kapitana Ludowego Wojska Polskiego i komunistycznego sędziego, przyrodniego brata redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej”. Wawer podkreślał, że Michnik odpowiedzialny był za śmierć bohaterów narodowych, był przestępcą, którego „adres był doskonale znany”, a mimo to polskie władze nigdy nie pociągnęły go do odpowiedzialności. Dodał, że dzisiejsze państwo „jest silne jedynie wobec słabych, zwłaszcza przedsiębiorców, którym zamyka się biznesy w lockdownie”. Swoje wystąpienie zakończył wezwaniem do „wyrzucenia na zbity pysk z Polski pogrobowców Magdalenki, którzy są dziś wszędzie – w polityce, w służbach, nawet w pałacach biskupich”.

Polityka streściła też przemówienie Pawła Kryszczaka z Rot Marszu Niepodległości, który przypomniał „nie należy do Ratusza ani do Unii Europejskiej, tylko do narodu polskiego” oraz […] krzyknął potem z trybuny, by „Trzaskowskiego wykopać z ratusza””.

Według lewicy Robert Bąkiewicz to „najważniejsza postać polskiej skrajnej prawicy”.

„Politykę” zbulwersowało też przemówienie Roberta Bąkiewicza, który stwierdził, że „że wtedy, w 1944 r., zagrożeniem dla Polski był komunizm, dzisiaj są nimi liberalizm i lewica, których miejsce jest na śmietniku historii”. Według lewicowej „Polityki” Robert Bąkiewicz to „najważniejsza postać polskiej skrajnej prawicy”. W czasie swojego przemówienia Bąkiewicz, ku przerażeniu lewicowej „Polityki”, stwierdził, że dziś prowadzona jest wojna przeciwko Polsce „pomocą redakcji »polskojęzycznych, choć na pewno nie polskich, Niemcy budują nam świat«”. Bąkiewicz „wezwał też do wejścia na barykady i walki w wojnie »o pamięć historyczną i kulturową«”.

Lewicowa „Polityka” opisując marsz, stwierdziła, że rzekomo „kontrowersje wśród uczestników, wzbudzał idący w jednym z pierwszych rzędów demonstracji kilkuletni chłopiec w czarnym hełmie, wystylizowany na żywą replikę Pomnika Małego Powstańca”.

Przed marszem warszawiacy na rondzie Dmowskiego odpalili race. W marszu jechali motocykliści, szli rekonstruktorzy, niesiono transparenty „Polska – po Bogu pierwsza”, „stop totalitaryzmowi” (z przekreślonymi: sierpem i młotem, swastyką, i tęczową szmatą). Z lewicowej „Polityki” można się dowiedzieć, że „wykrzykiwane hasła i kolejne mowy organizatorów co rusz nawiązywały do bieżącej sytuacji politycznej w kraju i na świecie”.

Lewicowa balkonowa kontrmanifestacja

Lewicowa „Polityka” opisała też lewicowy protest przeciwko Marszowi Powstania Warszawskiego. Z relacji strony internetowej lewicowego tygodnika wynika, że „na wysokości kamienicy pod adresem Nowy Świat 27 demonstranci zatrzymali się, bo na balkonie, frontem do ulicy, baner z hasłami antyfaszystowskimi i tęczową flagę wywiesili działacze młodzieżówki Partii Razem. […] pod adresem lewicowej młodzieży poleciała fala inwektyw: „hitlerowcy”, „pedały”, „faszyści”, „zakaz pedałowania”, „Antifa – łowcy HIV-a””.

Na Placu Krasińskich według relacji „Polityki” „Bąkiewicz demonstracyjnie schował za pomnik Powstańców stojącą obok polskiej i warszawskiej flagę Unii Europejskiej. Zaraz potem zaczął skandować: „Tu jest Polska, nie Bruksela”. Na placu na narodowców czekała też blisko czterdziestoosobowa demonstracja antyfaszystowska […] kilkudziesięcioosobową grupę oddzielało od tłumu ponad stu policjantów, choć to narodowcy wykrzykiwali hasła nawołujące do przemocy, jak chociażby słynne: „Tej jesieni, zamiast liści wisieć będą komuniści””.

Bartosz Kramek na czele kontrmanifestacji antypatriotycznej

Jak słusznie zauważył lewicowy tygodnik „Polityka” „emocje wzbudzała przede wszystkim obecność wśród antyfaszystów Bartosza Kramka […] W pewnym momencie do antyfaszystów zwrócił się również Bąkiewicz, namawiając do wspólnego skandowania: „Cześć i Chwała Bohaterom”. Ci jednak nie odpowiedzieli, co z kolei wywołało buczenie ze strony narodowców”.

Według lewicowego tygodnika „Polityka” „jak co roku skrajna prawica na każdym kroku mieszała pamięć o Powstańcach z bieżącą polityką, otwarcie przy tym głosząc mowę nienawiści”.

Na lewicowym portalu Oko Press w artykule (autorstwa Katarzyny Kojzar publicystki SmogLab i Onetu, Macieja Piaseckiego. Dominiki Sitnickiej publicystki Dwutygodnika, Res Publiki Nowej i Magazynu Kulturalnego, Hanny Szukalskiej) „Dwa pochody w rocznicę Powstania Warszawskiego: Marsz Milczenia i marsz narodowców [LIVE, ZDJĘCIA]” można przeczytać, że organizatorami protestu przeciwko Marszowi Powstania Warszawskiego byli Obywatele RP, którzy zapraszając na swoją głupią kontrmanifestację, stwierdzili, że „nacjonalistyczne bojówki gloryfikujące wojnę i przemoc zawłaszczyły rocznicę Powstania Warszawskiego i narzuciły własną narrację. Według tej narracji powstańcy walczyli o białą, czystą etnicznie i homofobiczną Polskę. Nie jest to prawdą, w Powstaniu walczyły również osoby LGBT+, imigranci, socjaliści, feministki i osoby o innym kolorze skóry. Nie ma zgody na narrację, którą narzucają nacjonaliści spod różnych znaków”.

Według relacji lewicowego portalu Oko Press „jedna z uczestniczek wydarzenia Obywateli RP Justyna Butrymowicz” stwierdziła, że „Protestujemy przeciw zagarnianiu tego dnia i wszystkich świąt narodowych przez środowiska nazistowskie”.

Jan Bodakowski

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

  • Chiny zaostrzają restrykcje z powodu szerzącego się wariantu Delta. Zakażenia tym wariantem wykryto już w ośmiu regionach.
  • Wariant Delta rozprzestrzenił się z Nankinu, gdzie 20 lipca wykryto skupisko infekcji na lotnisku.
  • Władze Zhengzhou wymagają ujemnego testu na koronawirusa od wszystkich wyjeżdżających z miasta.
  • Zobacz także: USA: Republikanie twierdzą, że wirus wydostał się z chińskiego laboratorium

Chiny zaostrzają restrykcje w niektórych miastach i prowincjach, aby powstrzymać szerzenie się wariantu delta koronawirusa. Zakażenia tym wariantem wykryto w już ośmiu regionach.

W poniedziałek państwowa komisja zdrowia Chin zgłosiła 55 nowych lokalnych infekcji wykrytych w ośmiu regionach kraju. Komisja poinformowała łącznie o 98 nowych zakażeniach objawowych wykrytych w ciągu poprzedniej doby, przy czym 43 z tych przypadków określono jako infekcje z zagranicy.

Chiny zaostrzają restrykcje, ponieważ mierzą się obecnie z największą jak dotąd falą zakażeń wariantem Delta. Rozprzestrzenia się on z Nankinu, gdzie 20 lipca wykryto skupisko infekcji na lotnisku. Według władz tego miasta jako pierwsi zakazili się pracownicy czyszczący kabinę samolotu, który przybył z Rosji. Z ogniskiem w Nankinie wiązanych jest do tej pory łącznie około 300 infekcji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Z poniedziałkowego raportu komisji zdrowia wynika, że najwięcej zakażeń, bo aż 40, wykryto w prowincji Jiangsu, której stolicą jest Nankin. Nowe infekcje odnotowano również w siedmiu innych regionach, w tym w Pekinie, Hubeiu, Junnanie i na wyspie Hajnan na Morzu Południowochińskim.

Miasta i prowincje zaostrzają restrykcje

Władze miasta Suzhou w Jiangsu nakazały zamknięcie salonów gry w madżonga. Powodem jest to, że w innej miejscowości kilka osób zakaziło się w takim miejscu. W Pekinie niektóre szkoły prosiły uczniów, by wrócili z letnich wakacji co najmniej 14 dni przed rozpoczęciem roku szkolnego, przypadającym 15 sierpnia.

Restrykcje zaostrzają się również w Zhengzhou, które nawiedziły ostatnio tragiczne powodzie. Władze wymagają ujemnego testu na koronawirusa od wszystkich wyjeżdżających z miasta. W Kantonie miejscowa komisja zdrowia apeluje o niewyjeżdżanie z prowincji bez potrzeby, a osoby, które były w ostatnim czasie na obszarach ryzyka, muszą się zgłaszać na badania.

Obecnie w Chinach kontynentalnych na COVID-19 choruje 1091 osób, z czego 24 przypadki określono jako ciężkie.

tvn24.pl

Totalitarne zapędy Lewicy

Konferencja prasowa Lewicy / Fot. Twitter

  • Nasila się napięcie w polskim społeczeństwie, a kontrowersyjne działania rządu oraz mediów polaryzują opinię publiczną.
  • W nocy z niedzieli na poniedziałek w Zamościu podpalono mobilny punkt szczepień, co spotkało się ze stanowczą reakcją premiera oraz ministra zdrowia.
  • Posłowie Lewicy zaproponowali ministrowi sprawiedliwości wprowadzenie 24-godzinnych sądów dla antyszczepionkowców.
  • Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Najnowsze dane Ministerstwa Zdrowia

Wczoraj wieczorem w Zamościu doszło do podpalenia mobilnego punktu szczepień. Premier oraz Minister Zdrowia zdążyli już przedstawić swoje krytyczne stanowisko wobec osób, które dopuściły się czynu zabronionego oferując nagrodę pieniężną za odnalezienie sprawcy.

W międzyczasie swoje trzy grosze dorzucił również szef klubu parlamentarnego Lewicy, Krzysztof Gawkowski. Skrytykował on rząd za bierną postawę w sprawie promowania szczepień przeciwko koronawirusowi, jego zdaniem dającą tym samym możliwość działania ruchom antyszczepionkowym.

Od kilku dni akcje środowiska antyszczepionkowego się jeszcze bardziej wzmogły i przeszły do radykalizmu. Ruch antyszczepionkowy rośnie w siłę, a rząd nie działa. W efekcie mamy do czynienia z takimi wydarzeniami jak w Zamościu. Lewica mówiła od wielu tygodni: trzeba większej promocji akcji szczepionkowej

– powiedział.

Jego zdaniem politycy PiSu od kilku miesięcy filtrują ze środowiskami antyszczepionkowymi. Zarzuca on rządowi oraz kierownictwu partii bierną postawę wobec tego ruchu. W jego odczuciu wpływa to na przeciwników szczepień dając im tym samym większe pole manewru.

Dzisiaj bowiem są podpalenia, tak jak w Zamościu, jutro będą pobicia, a w kolejnych dniach być może morderstwa. Dzisiaj trzeba mocno reagować, bo brak mocnej reakcji będzie powodował większe katastrofy

– sugeruje Gawkowski, pomijając całkowicie agresywną, a wręcz totalitarną retorykę środowisk popierających przymus szczepień.

Lewica: 24-godzinne sądy dla antyszczepionkowców

Lewica zarzucająca narodowcom, czy innym grupom politycznym z prawej strony faszyzm, sama proponuje totalitarne rozwiązania dla swoich przeciwników. Poseł Katarzyna Kotuła w imieniu klubu zaproponowała ministrowi sprawiedliwości i prokuratorowi generalnemu, Zbigniewowi Ziobro, aby ten rozszerzył sądy 24-godzinne na antyszczepionkowców.

Jako Lewica apelujemy o konkretne działania i wychodzimy dzisiaj z propozycją – o rozszerzenie sądów 24-godzinnych na przypadki występków przeciwko krytycznej infrastrukturze medycznej

– powiedziała Kotuła.

Paweł Krutul przeczytał z kolei apel do komendanta głównego policji gen. Jarosława Szymczyka wraz z pytaniami, czy sprawcom wydarzeń w Grodzisku Mazowieckim postawiono zarzuty karne, czy odnaleziono sprawców podpaleń w Zamościu, a także czy policja planuje zabezpieczenie punktów szczepień.

Zwracamy się do generała Jarosława Szymczyka, Komendanta Głównego Policji i stawiamy następujące pytania: Czy sprawcą zdarzenia w Grodzisku Mazowieckim postawiono już zarzuty karne? Czy odnaleziono sprawców zdarzenia w Zamościu? Czy policja planuje zabezpieczenie innych punktów szczepień w celu przeciwdziałania tego typu zdarzeniom? Apelujemy do generała o wzmocnienie policyjnych patroli wokół punktów szczepień, żeby ludzie tam pracujący, czuli się bezpiecznie. Ruchy antyszczepionkowe nie mogą czuć się bezkarne. 

– podkreślił poseł Lewicy.

interia.pl

Dieta po Covid

Warzywa / Fot. Silar Wikimedia Commons

  • Od listopada bieżącego roku mogą obowiązywać nowe przepisy w sektorze zajmującym się obrotem produktów rolnych.
  • Rządowy projekt zakłada eliminację przynajmniej 10 nieuczciwych praktyk stosowanych przez przedstawicieli handlowych.
  • Rolnicy dzięki zmianom mają poczuć stabilność finansową oraz otrzymać zagwarantowany udział na polskim rynku.
  • Zobacz także: Biedronka chce obejść zakaz handlu. Dogadała się z Pocztą Polską. PiS interweniuje

Polscy rolnicy od listopada mają odczuć pozytywne efekty przeprowadzonej mini-rewolucji w warzywniakach, która ma uciąć dotychczasowe praktyki przedstawicieli handlowych. Ma to zagwarantować większą pewność funkcjonowania rolników na polskim rynku. Zmiany oczywiście przyniosą również większe zyski producentom artykułów spożywczych.

W tym celu została zaprojektowana i przyjęta przez rząd ustawa definiująca 16 nieuczciwych praktyk handlowców. Aż dziesięć z nich dotyczy sprzedawców warzyw. Są to m.in.: zapłata w terminie późniejszym niż 30 dni za produkty łatwo psujące się i 60 dni na pozostałe produkty, anulowanie zamówienia produktów łatwo psujących w terminie krótszym niż 30 dni przed przewidywanym terminem dostarczenia, bezprawne pozyskiwanie, wykorzystywanie lub ujawnienie przez nabywcę tajemnic handlowych dostawcy.

Ponadto sześć pozostałych nieuczciwych praktyk, będą dozwolone wyłącznie, gdy w sposób wyraźny i jasny zostały one ujęte we wcześniej skomplementowanej i parafowanej umowie między nabywcą i dostawcą. Przepisy te dotyczą m.in. zwrotu przez nabywcę niesprzedanych produktów rolnych i spożywczych dostawcy nie płacąc za te niesprzedane produkty, pobierania od dostawcy opłaty stanowiącej warunek przechowywania, prezentowania lub oferowania do sprzedaży jego produktów lub udostępniania takich produktów na rynku, żądania od dostawcy ponoszenia całości lub części kosztów rabatów na produkty rolne i spożywcze sprzedawane przez kupującego w drodze promocji.

Aby zapewnić ochronę prawną wprowadzono również system karny. Rządowy projekt zakłada procedurę dobrowolnego poddania się karze pieniężnej. W takim przypadku, handlowiec stosujący nieuczciwe praktyki może otrzymać niższą karę, jednakże nie mniejszą niż 50 procent zakładanej kary finansowej, gdyby strona nie poddała się dobrowolnej karze.

Nowe rozwiązania mają wejść w życie z początkiem listopada 2021 r.

Również w piątek rząd przyjął projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ułatwienia prowadzenia przez rolników rolniczego handlu detalicznego. Projektowane nowe przepisy m.in. podnoszą z 40 tys. zł do 100 tys. zł kwotę przychodów zwolnioną od podatku dochodowego w ramach rolniczego handlu detalicznego.

money.pl

Dworzec Kolejowy

Dworzec kolejowy / Fot. Pixabay

  • W ramach badań sprawdzano poręcze ruchomych schodów, ławki, czytniki biletów, a nawet powietrze na dworcu.
  • We wszystkich czterech miejscach nie znaleziono ani śladu COVID-19. Zdaniem ekspertów jest to zachęta dla Brytyjczyków, aby zaczęli częściej podróżować i wrócili do pracy stacjonarnej.
  • Prawdopodobnie od 6 września w Wielkiej Brytanii rozpocznie się rozprowadzanie trzeciej dawki szczepionki przeciw COVID-19.
  • Zobacz także: Sondaż. Czy Polska powinna opuścić UE? Sprawdź, co myślą Polacy

Dwukrotnie sprawdzono poręcze ruchomych schodów, dworcowe ławki i czytniki biletów na największych stacjach tych miast. Podobne badania wykonano także w pociągach pomiędzy nimi kursującymi, z zachowaniem standardów powszechnie stosowanych testów na COVID-19. Pobrano także próbki powietrza urządzeniami wyposażonymi w stosowne filtry. Nigdzie nie wykryto koronawirusa.

Na dworcach nie wykryto koronawirusa

Fakt, że nie znaleziono ani jednego śladu po COVID-19 jest bardzo pozytywnym sygnałem. Według komentatorów, pozwoli on Brytyjczykom na szybszy powrót do normalności. Ich zdaniem, ludzie zachęceni takimi wynikami testów, powinni zacząć częściej podróżować, a wielu wróci do pracy stacjonarnej, jeśli dotychczas wykonywali ją z domu.

Statystyka zakażeń maleje, ale porównaniu z kontynentalną częścią Europy jest wciąż wysoka. Utrzymuje się ona na poziomie 25 tys. zakażeń dziennie, a ciągu ostatniej doby zmarło 65 osób. Jednak na dworcach nie wykryto ani jednego przypadku koronawirusa.

Jak twierdzą eksperci, dzięki sprawnie przebiegającemu programowi szczepień, dwa tygodnie temu rząd premiera Borisa Johnsona podjął decyzję o całkowitym otwarciu kraju i zniesieniu obostrzeń.

Na ten moment 72 proc. dorosłych Brytyjczyków jest w pełni zaszczepionych, a 88 proc. otrzymało pierwsza dawkę.

Poziom infekcji maleje nie tylko z uwagi na szczepienia, to także wynik zmian w zachowaniu Brytyjczyków w skali całej populacji. Po prostu są bardziej ostrożni. I choć o osiągnieciu stadnej odporności głośno na Wyspach się nie mówi, niewykluczone, ze Brytyjczycy już znaleźli się na tym etapie pandemii.

Prawdopodobnie od 6 września rozpocznie się w Wielkiej Brytanii rozprowadzanie trzeciej dawki szczepionki. Ma to na celu wzmocnienie odporności Brytyjczyków przed nadejściem zimy.

rmf24.pl

Adam Niedzielski

Adam Niedzielski / Fot. flickr.com

  • Od początku sierpnia w Izraelu ruszyły szczepienia trzecią dawką osób powyżej 60 roku życia, mając uchronić osoby starsze przed wariantem Delty.
  • Izraelscy eksperci medyczni wyrazili już swój sceptycyzm w tej sprawie, podkreślając, że kolejne dawki nie przyczynią się do zmniejszenia liczby zakażeń.
  • Polski Minister Zdrowia również wykazuje sceptyczną postawę, twierdząc, że nie ma obecnie podstaw do przeprowadzenia kolejnej serii szczepień.
  • Adam Niedzielski podkreślił również, że nie zamierza on realizować interesów koncernów farmaceutycznych w zamian prowadząc roztropną politykę epidemiczną.
  • Zobacz także: Pfizer i Moderna chcą osiągnąć jeszcze lepsze wyniki finansowe. Mieszkańcy UE zapłacą więcej za covidowe preparaty

Od początku sierpnia obywatele kraju położonego w Palestynie, przyjmują nawet trzecią dawkę szczepionki przeciwko koronawirusowi. Izraelski rząd zdecydował jednak, że najpierw kolejną już porcję preparatu otrzymają najpierw osoby starsze powyżej 60 roku życia, będące w grupie największego ryzyka. Jednakże już teraz pojawiają się głosy izraelskich ekspertów medycyny, że trzecia dawka szczepionki nie powstrzyma wzrostu liczby zakażeń. Kolejna porcja dopuszczonego warunkowo preparatu ma wyłącznie sprawić, że osoby starsze przejdą chorobę w lżejszym stopniu.

Zdaniem firmy Pfizer po podaniu trzeciej dawki poziom przeciwciał przeciwko mutacji Delta był ponad pięciokrotnie wyższy niż po drugiej dawce. Dane te nie zostały jeszcze zweryfikowane.

Niedzielski sceptyczny wobec 3 dawki

Nieoczekiwanie, posłuszny wobec gigantów farmaceutycznych i sponsorowanych przez nich ekspertów medycznych, Minister Zdrowia wyraził swoje obawy wobec przymusowej trzeciej dawce przeciwko koronawirusowi.

Jestem sceptyczny na temat trzeciej dawki na COVID-19 w najbliższym czasie. Muszę znać poważne argumenty, że realizujemy interes pacjentów, a nie firm farmaceutycznych. Czekamy na efekty badań, które dopiero się rozpoczynają. Będą efekty, będą szczepienia

– podkreślił Adam Niedzielski, wchodząc na drogę kolizyjną z postawionymi na zysk koncernami farmaceutycznymi.

Presję na rzecz dodatkowych szczepień krytykował w połowie lipca Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Na konferencji prasowej etiopski lekarz tłumaczył, że dysproporcja między bogatymi a biednymi państwami, jeśli chodzi o dostawy szczepionek, spowodowana jest chciwością koncernów farmaceutycznych. Wezwał producentów leków, aby priorytetowo traktowali dostarczanie szczepionek przeciw COVID-19 biednym krajom, zamiast lobbować w krajach bogatych na rzecz podawania trzeciej dawki.

Polacy mogą być pewni, że zawsze będą stał na straży racjonalności działań w ochronie zdrowia. Szczepienia przeciw Covid-19 są nam niezbędne do zakończenia epidemii. I to wiemy na pewno – ale dziś nie wiemy, czy trzecia dawka będzie potrzebna. Z pewnością pojawią się w przyszłości kolejne preparaty, na zasadzie szczepionek grypowych, i wtedy będzie moment na taką dyskusję

– wyjaśnił szef resortu zdrowia.

rp.pl, wprost.pl