PSL domaga sięwycofania HITu ze szkoły

Konferencja prasowa Polskiego Stronnictwa Ludowego / Fot. Twitter/PSL

  • Ministerstwo edukacji i nauki pod przewodnictwem Przemysława Czarnka wprowadza od 1 września b.r. do szkół nowy przedmiot.
  • Historia i Teraźniejszość zastąpi przedmiot Wiedzę o Społeczeństwie w pierwszych klasach szkoły średniej.
  • Aktualnie jedynym dopuszczonym do nauczania podręcznikiem jest ten autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego.
  • Polskie Stronnictwo Ludowe domaga się wycofania wskazanego podręcznika z nauczania, gdyż ma uwłaczać w godność człowieka.
  • Zobacz także: Polacy inwestują w waluty. Rekordowo wysokie depozyty

Od 1 września tego roku, czyli od początku nowego roku szkolnego, przedmiot Historia i Teraźniejszość zastąpi Wiedzę o Społeczeństwie w pierwszych klasach liceów i techników. Na razie jedynym podręcznikiem dopuszczonym do nauczania HiT jest pozycja autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego.

Treści podręcznika wzbudzają kontrowersje i są przedmiotem krytyki ze strony niektórych komentatorów i polityków opozycji.

PSL domaga się wycofania podręcznika

Podręcznik proponowany przez ministra Czarnka, nie dość, że jest uwłaczający dla godności ludzkiej, że jest obraźliwy dla wielu grup społecznych, to jest kompletnie nieprzygotowany do właśnie nauki krytycznego myślenia, tego czym szkoła powinna się najbardziej zajmować

– stwierdził lider Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Następnie polityk zażądał wycofania podręcznika ze szkół.

Domagamy się wycofania tej propozycji podręcznika dotyczącego historii teraźniejszej, wycofania przez ministra Czarnka, który zapowiedział na antenie Polsat News, że się wycofa z fragmentu o in vitro

– zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz.

Uważamy, że cały podręcznik jest po prostu beznadziejny i trzeba go wycofać, trzeba prawdziwie nauczać młodzież i to zrobimy. Mamy plan jak dojdziemy do władzy, będzie dużo historii, będzie wiedza o społeczeństwie, nie będzie żadnych kitów, tylko będzie prawdziwe nauczanie, bo tak trzeba to nazywać

– wskazał polityk.

A nie te kity ministra Czarnka, niech przestanie ludziom wciskać kit, promować dziadowskie podręczniki, niech przestanie obrażać w tych podręcznikach drugiego człowieka

– dodał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Ciąża

Ciąża / Fot. pxhere.com

  • Najnowszy raport CIA nie napawa Polaków optymizmem. Wręcz przeciwnie należy się zastanowić nad problemem dzietności.
  • Skala problemu jest tragiczna, gdyż według prognoz na 2022 r. na każdą Polkę przypada 1,40 dziecka.
  • W porównaniu z krajami afrykańskimi zarówno Polska jak i reszta tzw. cywilizowanego świata stoi na przerażającym poziomie.
  • Afrykańskie kraje zdominowały w zeszłym roku czołówkę rankingu, a na każdą kobietę przypadało średnio 4-5 dzieci.
  • Zobacz także: Roztańczona premier, kokaina na stole. “Gruba” impreza Sanny Marin [+WIDEO]

Najnowszy raport amerykańskiego wywiadu CIA pokazuje niewyobrażalną skalę dzietności w Polsce. Nasz kraj znajduje się na samym końcu rankingu z ponad 198 uwzględnionych państw. Na rok 2022 prognozuje się dzietność na poziomie 1,40 potomka na kobietę. Bardzo blisko nas są również inne europejskie kraje jak Hiszpania, czy Grecja.

Prognoza dzietności kobiet na 2022 rok według CIA. Polska na 191 miejscu na 198 krajów…

– podał dr ekonomii Tomasz Wyłuda.

Warto podkreślić, że dzietność w krajach afrykańskich rośnie. W 2021 r. w czołowej dziesiątce zdominowały one ranking wykazując dzietność na poziomie 4-5 na kobietę.

Wyginiemy… nie chcę sobie wyobrażać jaka jest dzietność w krajach Afrykańskich z pierwszej 10tki.

– stwierdził Michał Sawicki.

Jak się okazuje, przedstawione dane nie ruszyły części polskich internautów, szczególnie tego z młodszego pokolenia. Pojawiły się komentarze aprobujące obecną, tragiczną sytuację związaną z dzietnością Polek. Jedynym wartym odnotowania i rozważenia argumentem jaki się pojawił w dyskusji są słabe zarobki, które uniemożliwiają czasem posiadanie dzieci lub większej jej ilości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Warszawscy policjanci zatrzymali 16-letniego chłopca podejrzanego o atak nożem na grupę kilku znajomych.
  • Kilka dni temu na moście Poniatowskie spotkała się grupa młodych ludzi.
  • W trakcie rozmowy doszło do awantury, która przerodziła się w bójkę.
  • Zatrzymany nastolatek ranił nożem dwie osoby, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia.
  • Zobacz także: Roztańczona premier, kokaina na stole. “Gruba” impreza Sanny Marin [+WIDEO]

W ręce stołecznych funkcjonariuszy z wydziały kryminalnego wpadł młody mężczyzna podejrzewany o usiłowanie zabójstwa. Kilka dni temu 16-letni chłopak ranił nożem dwie osoby na plaży przy moście Poniatowskiego.

Według wstępnych ustaleń śledczych, wszystko wskazuje na to, że podczas wieczornego spotkania towarzyskiego najprawdopodobniej doszło do kłótni, która po chwili przerodziła się w awanturę. Niestety finał tej przepychanki okazał się bardzo poważny. Dwaj mężczyźni z obrażeniami ciała w postaci ran kłutych trafili do szpital, a sprawca uciekł z miejsca.

Policjanci z wydziału kryminalnego rozpoczęli intensywne poszukiwania sprawcy. Wykonali szereg czynności, sprawdzeń i ustaleń operacyjnych, nie umknął im żaden szczegół, co szybko doprowadziło ich do ustalenia i zatrzymania młodego mężczyzny. Następnego dnia po zdarzeniu 16-latek był już rękach policji. Policjanci zabezpieczyli również nóż, który sprawca ukrył w słoiku w lesie

– poinformowała Komenda Stołeczna Policji.

16-latkiem zajęli się policjanci z referatu ds. nieletnich. Na podstawie zabezpieczonych dowodów i zebranych w sprawie materiałów Sąd Rodzinny zdecydował o umieszczeniu nastolatka w schronisku dla nieletnich na okres 3 miesięcy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

warszawa.naszemiasto.pl

Armatohaubica samobieżna Sił Zbrojnych RP AHS Krab

Armatohaubica samobieżna Sił Zbrojnych RP AHS Krab / Fot. Wikipedia Commons / CC BY-SA 4.0

  • Według doniesień serwisu “politico.eu” wśród sześciu największych państw Europy słabnie wsparcie militarne dla Ukrainy.
  • W lipcu nie zaoferowały one żadnego sprzętu wojskowego, który mógłby trafić na front.
  • Zdaniem ekspertów takie potęgi militarne jak Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Polska nie posiadają więcej asortymentu, który miałby zostać przekazany.
  • Należy przypomnieć, że Polska wysłała na front nowoczesne Kraby, czy setki czołgów T-72.
  • Zobacz także: Badacze: Obecność ONZ w DRK koreluje ze zwiększonymi wskaźnikami handlu ludźmi

Według nowych danych, przez cały lipiec sześć największych krajów Europy nie zaoferowało Ukrainie żadnych nowych dwustronnych zobowiązań wojskowych – był to pierwszy taki miesiąc od czasu rozpoczęcia inwazji Rosji

– czytamy na stronie “politico.eu”.

Czytaj więcej: KGHM wstrzymał zrzut słonej wody do Odry 10 sierpnia. Piotr Borys: Należy to wyjaśnić!

Największe kraje na wyczerpaniu sprzętu

Portal “Politico” wskazuje, że pomoc wojskowa dla Ukrainy słabnie w momencie, gdy Kijów rozpoczyna kluczową kontrofensywę.

Nowe dane, obejmujące Wielką Brytanię, Francję, Niemcy, Hiszpanię, Włochy i Polskę, które zostały opublikowane w czwartek, pochodzą z Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii, który przez cały czas trwania wojny monitoruje te kwestie. Zajmują się m.in. tym co ukraińscy wojskowi i politycy wielokrotnie podnosili: że główne potęgi europejskie nie nadążają za pomocą militarną płynącą z USA, a Wielka Brytania i Polska, które przewodziły w tym zakresie, mogą być na wyczerpaniu.

Christoph Trebesch, szef zespołu z Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii powiedział, że dane organizacji pokazują, że europejskie zobowiązania w zakresie pomocy wojskowej dla Ukrainy mają tendencję spadkową od końca kwietnia.

Pomimo wejścia wojny w krytyczną fazę, nowe inicjatywy pomocowe wyschły

– przekazał Christoph Trebesch.

Trebesch argumentował, że kraje europejskie powinny traktować wojnę na Ukrainie jako bardziej zbliżoną do kryzysu strefy euro lub pandemii koronawirusa. Trebesch wskazał na unijny fundusz odbudowy po pandemii, który obejmuje około 800 mld euro w postaci pożyczek i dotacji. Całkowita europejska pomoc dla Ukrainy do tej pory to niewielki ułamek tej kwoty.

Powiedziałbym, że to zaskakująco mało, biorąc pod uwagę, co jest stawką

– dodał szef zespołu z Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, politico.eu

Funkcjonariusze ABW

Funkcjonariusze ABW / Fot. YouTube

W czwartek rano rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn poinformował, że 11 lipca 2022 r. na terenie województwa śląskiego doszło do zatrzymania mężczyzny podejrzanego o gotowości działania na rzecz rosyjskiego wywiadu przeciwko Polsce.

Jak podano w komunikacie, funkcjonariusze ABW przeszukali również na terenie województw: opolskiego, łódzkiego, warmińsko-mazurskiego oraz małopolskiego miejsca związane z Jarosławem A. oraz innymi powiązanymi z nim osobami, które zatrzymany zamierzał wykorzystać w pracy na rzecz rosyjskiego wywiadu.

W ramach śledztwa uzyskano materiał dowodowy wskazujący na to, że podejrzany oczekiwał uzyskania korzyści majątkowej, a także pomocy w eliminacji osobistych wrogów. Wykorzystując posiadane znajomości, zamierzał przekazać rosyjskiej stronie szerokie spektrum informacji, również ze sfery obronności i bezpieczeństwa państwa

– poinformował rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Jarosław A. był także gotowy wykonywać inne zlecone przez wywiad zadania na terytorium RP. Podejrzany zdawał sobie sprawę z nielegalnego charakteru podjętych działań, ukierunkowanych na zawiązanie długotrwałej współpracy z rosyjskim wywiadem

– sodał Stanisław Żaryn.

Czytaj więcej: Ordo Iuris: Mechanizm rozliczania państw z praworządności podważa demokratyczność Unii Europejskiej

Mężczyzna przyznał się do winy

Polskie służby potwierdziły, że prokuratora przedstawiła Jarosławowi A. zarzut z art. 130 § 3 kk, czyli zgłoszenia gotowości działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej.

W czwartek po południu Żaryn poinformował, że podejrzany przyznał się do zarzucanego mu czynu i złożył obszerne wyjaśnienia.

Na wniosek prokuratury Sąd Rejonowy w Warszawie zastosował wobec Jarosława A. środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.

Śledztwo zostało powierzone w całości do prowadzenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Sprawę nadzoruje Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, dorzeczy.pl

Makieta Pałacu Saskiego / Fot. Twitter

Rzecznik spółki Pałac Saski Sławomir Kuliński poinformował, że w czwartek 18 sierpnia rozpocznie się budowa historycznego zabytku, który przed laty został zburzony przez Niemców w czasie II wojny światowej. Najpierw zostanie położony płot o długości 680 m wokół placu przyszłej budowy.

Na plac Piłsudskiego wejdziemy w czwartek, 18 sierpnia. Zaczniemy wygradzać teren pod dawnym Pałacem Saskim. To będzie trwało ok. 10 dni, ponieważ mamy do postawienia ponad 680 metrów samego płotu. Po tych 10 dniach rozpoczniemy prace ziemne. Są to prace ziemne, a nie archeologiczne, ponieważ, jak wiemy, Pałac Saski był już odkopywany w latach 2006-2008

– powiedział rzecznik spółki Pałac Saski.
Budowlańcy wstawiają płot na pl. Piłsudskiego

Naszym celem w tej chwili jest wyjęcie piasku kwarcowego, którym zasypane są piwnice, zdjęcie fizeliny, która najprawdopodobniej otacza mury, jak jest zapisane w dokumentacji po poprzedniej inwestycji, i sprawdzimy, w jakim stanie są te mury. Są one wpisane do rejestru zabytków i będą podlegały pracom konserwacyjnym tak, aby w przyszłości mogły stać się elementem nowo odbudowanego Pałacu Saskiego

– dodał Sławomir Kuliński.

Zaznaczył, że cała konstrukcja Pałacu nie będzie stawiana na murach, tylko będzie planowana tak, aby mury nie uległy degradacji i zniszczeniu. Wskazał, że to jedyna zachowana część zabytku.

Czytaj więcej: Japonia: Urząd skarbowy zachęca młodzież do picia alkoholu, by pobudzić gospodarkę

Pałac Saski ma być gotowy w 2030 roku

Poinformował, że prace archeologiczne w tym miejscu rozpoczną się na przełomie jesieni i zimy.

Wtedy wejdziemy z inwestycją pod Pałac Brühla oraz ciąg kamienic przy ulicy Królewskiej. Co ważne, te miejsca od 1945 r. nie były nigdy badane. Po wysadzeniu Pałacu Brühla oraz kamienic na ul. Królewskiej miejsca te zostały zrównane z ziemią, zasypane gruzowiskiem i w tej formule przetrwały do czasów obecnych. Tutaj spodziewamy się wielu niespodzianek i na pewno te badania będą trwały dłużej. W założeniu mają potrwać do końca 2023 r., ponieważ zarówno archeolodzy jak i inne instytucje będą zainteresowane tym, co znajdziemy i wykopiemy, a naukowcy będę potrzebowali trochę czasu, żeby to wszystko przygotować pod dalszy etap inwestycji

– wyjaśnił.

Prezes zarządu spółki Jan Edmund Kowalski informował w maju, że zgodnie z przyjętym harmonogramem zakończenie inwestycji planowane jest w 2030 roku. Jej koszt skalkulowano na 2,5 mld zł.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

salon24.pl

Banknoty PLN

Banknoty PLN / fot. pixabay.com

  • W ostatnim artykule dziennik “Rzeczpospolita” zwrócił szczególną uwagę na znaczący wzrost popularności inwestowania Polaków w depozyty.
  • Do połowy b.r. depozyty w obcych walutach zgromadzone przez gospodarstwa domowe sięgnęła, aż 160 mld złotych.
  • Nieznacznie spadł depozyt zgromadzony w polskiej walucie. Z ubiegłorocznych 919 mld złotych spadł do 910 mld złotych.
  • Eksperci przekonują, że Polacy szukają oszczędności w obcych walutach przez szalejącą inflację i kryzys ekonomiczny.
  • Zobacz także: Chiny: Kara śmierci dla wyższego urzędnika Partii za przekupstwo

Dziennik “Rzeczpospolita” zwróciła ostatnio uwagę, że na koniec pierwszej połowy b.r. wartość zgromadzonych depozytów w obcych walutach przez gospodarstwa domowe sięgnęła 160 mld złotych.Jak podaje Komisja Nadzoru Finansowego w porównaniu z ubiegłym rokiem to, aż 30 mld złotych więcej.

Z kolei dane Narodowego Banku Polskiego pokazują inne liczby, lecz kierunek rozwoju jest ten sam. Gazeta zaznacza, że na koniec czerwca br. walutowe depozyty gospodarstw domowych były rekordowo wysokie – w przeliczeniu to już 135 mld złotych, o 25 proc. tj. 27 mld złotych więcej niż rok temu.

Dziennik zauważa, że wraz ze wzrostem gromadzonych na kontach walut, w ostatnich miesiącach zaczęła spadać wartość depozytów złotowych: w czerwcu tego roku była niemal 1 proc. niższa niż rok wcześniej. Spadek do ok. 910 mld złotych z 919 mld złotych zanotowanych rok wcześniej.

Raczej trudno mówić w tym przypadku o masowej ucieczce od złotego, ale na pewno można zastanowić się, skąd taka rosnąca popularność oszczędności walutowych?

– czytamy na stronie “rp.pl”.

Dodaje, że sama ich wartość wyrażona w złotych rośnie po części ze względu na deprecjację naszej rodzimej waluty.

Czytaj więcej: Od września ochrona słowackiej przestrzeni powietrznej ma być w rękach Polski i Czech

Desperacka próba walki z inflacją

Inwestorzy oraz osoby prywatne poszukują w czasie kryzysu gospodarczego i szalejącej inflacji środka, który zapewni im w miarę uczciwe zgromadzenie oszczędności. W efekcie, udział depozytów w walutach obcych w depozytach ogółem wzrósł w ciągu roku o 2,4 pkt. proc. (z 10,5 w czerwcu 2021 do 12,9 proc. w czerwcu 2022 r.), podczas gdy w ostatniej dekadzie przyrost tego udziału wynosił średnio 0,29-0,33 pkt. proc. rocznie.

Polacy z jednej strony mogą poszukiwać okazji do wyższej stopy zwrotu swoich oszczędności, co przy słabym złotym i wyższej niż na świecie inflacji mogą dawać właśnie bardziej stabilne waluty globalne. Ale z drugiej strony może też chodzić o zapewnienie sobie pewnego rodzaju poduszki bezpieczeństwa na czarną godzinę, gdybyśmy potrzebowali aktywów, którymi można obracać na całym świecie

– powiedział Leszek Zięba, ekspert Związku Firm Pośrednictwa Finansowego i mFinanse.

Jak stwierdza dziennik, nie wiadomo dokładnie, jakie waluty gromadzą Polacy, można podejrzewać, że to przede wszystkim te najbardziej popularne – dolar, euro czy frank szwajcarski.

Eksperci ostrzegają przy tym, by nie traktować takich zakupów jako inwestycji gwarantujących szybki i wysoki zysk. Trzeba tu pamiętać, że wahania na rynkach walutowych są bardzo duże, a prognozy na przyszłość obarczone dużą niepewnością

– dodał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Ostra zabawa premier Sanny Marin

Party Gate z udziałem premier Finlandii Sanny Marin / Fot. Twitter

  • W czwartek fińskie media opublikowały nagrania z imprezującej premier Sanny Marin.
  • Na materiale wideo można usłyszeć, jak jej znajomi mówią coś o kokainie, co więcej jeden z internautów uwiecznił moment z przygotowanym “towarem”.
  • Premier Marin bardzo żywiołowo “prezentowała” się na nagraniach, co może świadczyć o spożywaniu w nadmiernych ilościach alkoholu.
  • Do tej pory nie ustalono daty nagrania, lecz sama premier zdążyła się ustosunkować do ich wycieku.
  • Jej zdaniem nie powinny one się publicznie ukazać, gdyż była to prywatna impreza.
  • Finowie są oburzeni zachowaniem swojego przywódcy, wskazując na jej nieodpowiedzialność dobie kryzysu.
  • Zobacz także: “Naukowcy”: Większa otyłość wśród dzieci to rezultat… globalnego ocieplenia! [+WIDEO]

Do sieci wyciekło nagranie premier Finlandii Sanna Marin, która świetnie bawi się na imprezie. Na wideo słychać głosy prawdopodobniej jej przyjaciół, którzy krzyczą coś o kokainie. 

Na nagraniu widać, że nie brakowało alkoholu. Wideo zostało udostępnione w mediach społecznościowych w środę. 36-latka zdążyła się już odnieść do zaistniałej sytuacji. 

Źle się stało, że te nagrania stały się publiczne. Spędziłam wieczór z przyjaciółmi. Imprezowali, tańczyli i śpiewali. Nie spożywałam narkotyków, ani niczego poza alkoholem. Robiłam całkowicie legalne rzeczy. Nie widziałam, by inni zażywali narkotyki

– tłumaczyła się w czwartek premier Finlandii Sanna Marin.

Czytaj więcej: Brytyjskie wojsko nie chce białych żołnierzy? Jest odpowiedź RAF-u

Finowie oburzeni gorszącym zachowaniem premier

Nagranie nie spodobało się przede wszystkim obywatelom Finlandii, którzy zarzucają Sannie Marin nieodpowiedzialne zachowanie w dobie kryzysu. 

Ten film przedstawia premier Finlandii Sannę Marin (brunetka ubrana w białe spodnie i czarny top) na prywatnej imprezie. Finlandia cierpi z powodu rekordowo wysokich cen energii elektrycznej, braku opieki zdrowotnej i specjalistów od opieki nad osobami starszymi i tak właśnie nasza liderka spędza swój czas!

– zaznaczył oburzony fiński internauta.

Podobnego zdania jest gospodarz programu sportowego Aleksi Valavuori. Nie ukrywał, że jej wiek nie usprawiedliwia młodzieńczych zachowań, które nie przystoją przywódcy kraju.

To jest premier Finlandii Sanna Marin. Niektórzy mówią, że jest fajna… Może wśród innych nastolatków. Ale to nieodpowiedzialny lider dla kraju w kryzysie

– podkreślił Aleksi Valavurori.

Jest zdecydowanie najbardziej niekompetentną premier, jaką kiedykolwiek mieliśmy. Nic nie wie. Proszę zabrać skórzaną kurtkę i zrezygnować. Dziękuję

– dodał dziennikarz sportowy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

salon24.pl

Agnieszka Siewiereniuk - Maciorowska

Agnieszka Siewiereniuk - Maciorowska / Fot. YouTube

Zobacz także: ABW zatrzymała niedoszłego szpiega na rzecz Rosji 

Mur na Białorusi niemal ukończony

“Mur na granicy z Białorusią jest fizycznie ukończony. Na górze są zasieki – to element niezbędny do tego, by spełniał swoje zadanie. Trwa cały czas montaż urządzeń elektronicznych, które pozwolą na informowanie strażników granicznych, gdzie i kto próbuje podejść pod polską granicę. Dopiero po zakończeniu tego montażu i skalibrowaniu tego systemu będzie można powiedzieć, że spełnia swoje zadanie. Chociaż on już spełnia swoją rolę, bo tych przekroczeń granicy mamy zdecydowanie mniej niż miało to miejsce w zeszłym roku, kiedy tego muru nie było” – mówiła Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska.

Rosja ściąga imigrantów

“Trzeba nastawić się na jesień i większą liczbę cudzoziemców, którzy będą chcieli przedostać się do Polski. Od początku tego roku Rosja masowo sprowadza ludzi z całego świata. Przede wszystkim obywatele państw afrykańskich, ale też dalekiej Azji. Oferują im wizy studenckie, więc za chwilę będziemy mieli dużą aktywność aktywistów pod granicą, alarmujących o tym jak to Polska nie chce wpuszczać biednych studentów. Dodatkowo przerzucanie nielegalnych imigrantów to bardzo dochodowy biznes. Wiza studencka to koszt kilku tysięcy dolarów, oddzielnie trzeba zapłacić za podróż i każde kolejne przekroczenie granicy. To są naprawdę duże pieniądze” – podkreślała rozmówczyni red. Jelonka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wojciech Sumliński

Wojciech Sumliński / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: ABW zatrzymała niedoszłego szpiega na rzecz Rosji 

“Polski nazizm”

“Żydzi nie ustąpią, nie ustąpili i grają w swoją grę. Żydzi zainwestowali w kłamstwa o polskim nazizmie miliardy dolarów, po to aby wyciągnąć setki miliardów dolarów. To jest to, co pokazujemy w książkach. Jak spojrzy się na naszą pozycję międzynarodową, to mamy niepewność jutra na Wschodzie, Niemcy budujące IV Rzeszę na Zachodzie, gdzie maski spadły i wyraźnie widać, że niemiecka Unia Europejska rozdaje karty. To bardzo poważne, śmiertelne zagrożenie. To będzie trwało, to będzie się nasilało z różnym natężeniem, w zależności od sytuacji, jaką Żydzi uznają za stosowną, by przypominać światu o naszym rzekomym nazizmie” – mówił Sumliński.

To nam powinni płacić

“Polakom przypisano w tej układance rolę nazistów, nawet nie pobratymców nazistów, tylko nazistów. Gorszych od samych Niemców. Niemcy zapłacili za swój prawdziwy nazizm miliardy marek, potem miliardy euro Żydom, a Polacy za rzekomy nazizm nie zapłacili, bo nie mają za co. To nam powinni płacić Niemcy i inni za to, co nam tutaj zrobili”- dodawał Wojciech Sumliński.

Polska ofiarą wojny

“Świat uznał już, że byliśmy nazistami. Wyrobiono nam opinię nazistów dzięki filmom Hollywood, podaniom historycznym, nauce w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, większości krajów europejskich. Nam się to nie mieści w głowie, bo wiemy, że byliśmy od początku do końca wojny najwierniejszym sojusznikiem i ofiarą tej wojny. Jako jedyni dotrzymaliśmy wszystkich zobowiązań sojuszniczych” – komentował gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com