Oddział PKO BP w Krakowie

Oddział PKO BP w Krakowie / Fot. Wikimedia Commons

  • Eksperci z Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej ostrzegają klientów PKO BP przed fałszywymi mailami.
  • Hakerzy i przestępcy podszywają się pod bank, aby wyłudzić i ukraść pieniądze z kont.
  • Ofiarą grozi również wgranie się wirusa, który w ostateczni przejmie kontrolę nad danym urządzeniem.
  • Dzięki temu przestępcy mogą wykorzystywać dane i inne informacje do szantażu.
  • Zobacz także: 25 sierpnia – Dzień polskiej żywności

W opublikowanym w czwartek raporcie pt. “Cyberbezpieczeństwo i przeciwdziałanie dezinformacji” Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa przestrzega przed akcją internetowych oszustów wymierzoną w klientów PKO BP.

Uwaga na akcję oszustów podszywających się pod komunikaty bankowości internetowej, mającą na celu wyłudzenie danych logowania do konta, a w rezultacie – kradzież wszystkich środków finansowych, jakie są na nim przechowywane

– ostrzegają eksperci z Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej.

W odnotowanej przez nich akcji cyberprzestępcy podszywają się pod komunikaty bankowości internetowej Inteligo – serwisu prowadzonego przez PKO BP. Jak wskazali, w fałszywych wiadomościach tego rodzaju pojawia się informacja o zagrożeniu blokadą konta bankowego z powodu odnotowania podejrzanej aktywności.

Potencjalna ofiara zachęcana jest do kliknięcia w zawarty w treści link, który odsyła na wzorowaną na serwisie Inteligo złośliwą stronę internetową z panelem logowania.

Jeśli klient banku wpisze w niej swoje dane uwierzytelniające, grozi mu pełna utrata środków finansowych z konta

– dodają eksperci.

Czytaj więcej: Erdogan: Krym musi wrócić do Ukrainy

NASK zwraca uwagę na wiadomości mailowe

Autorzy raportu NASK zwrócili również uwagę na wzrost liczby działających na zasadzie szantażu wiadomości mailowych typu spam. Jak wskazali, przypadkowi odbiorcy otrzymują informację, jakoby nadawca wiadomości zainstalował na ich komputerze złośliwe oprogramowanie szpiegujące oraz uzyskał kontrolę nad urządzeniem i nie tylko udało mu się skopiować różne wrażliwe dane ofiary, ale także posiadał zrzuty ekranu i filmy wykonane wbudowaną w komputer kamerką. W zamian za powstrzymanie się przed publikacją materiałów, których upublicznienie miałoby skompromitować ofiarę w oczach rodziny i znajomych, szantażysta żąda okupu w kryptowalutach.

NASK jest Państwowym Instytutem Badawczym nadzorowanym przez Ministra Cyfryzacji. Prowadzi badania naukowe i prace rozwojowe na rzecz bezpieczeństwa systemów sieciowych, a także nad technologiami opartymi o rozwiązania wykorzystujące m.in. sztuczną inteligencję i zaawansowaną analizę danych. Pełni też istotną funkcję w Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa jako jeden z trzech zespołów CSIRT najwyższego poziomu w Polsce.

NASK prowadzi również rejestr domeny.pl, w którym utrzymuje ponad 2,5 mln domen na rzecz ponad 1 mln abonentów. Prowadzi też ekspercką działalność edukacyjną, szkoleniową i popularyzatorską.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Ambasadorzy proszą o spokój

Szef MSZ Polski Zbigniew Rau oraz Węgier Peter Szijjirto / Fot. Twitter

  • Polski ambasador w Budapeszcie Sebastian Kęciek odniósł się do polsko-węgierskich relacji.
  • Wyjaśnił, że od czasu wojny na Ukrainie, charakter rozmów się zmienił, lecz obu stronom zależy na wypracowaniu wspólnych rozwiązań.
  • Przyznał, że w ostatnich tygodniach odbył szczere rozmowy z węgierskimi politykami i osobistościami.
  • Ambasadorzy wspólnie przyznali, że media podgrzewają niepotrzebnie atmosferę.
  • Zobacz także: Opaska na rękę OLED polskim przełomem technologicznym?

Trudne czasy w relacjach między Polską a Węgrami nastały po rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Władze w Warszawie i w Budapeszcie w wielu przypadkach zajmują istotnie różne stanowisko wobec sankcji, polityki energetycznej czy oceny możliwego rozwoju sytuacji na wschodzie.

Kilka tygodni temu z ust jednego z węgierskich dyplomatów usłyszałem, że “prawdziwa dyplomacja zaczęła się w lutym dla Węgrów i dla Polaków”. I rzeczywiście wydaje mi się, że coś w tym jest

– powiedział ambasador Polski na Węgrzech Sebastian Kęciek.

Z jednej strony atmosfera i intensywność rozmów jest inna niż była w przeszłości. Cały czas pracujemy więc nad tym, aby rozwiązywać punkty sporne. Z drugiej strony ta miłość i interes oraz bardzo często wspólne poglądy dotyczące polityki zagranicznej w regionie, wyzwań geopolitycznych czy relacji w organizacjach międzynarodowych

– dodał podczas debaty w Krasiczynie.

Czytaj więcej: Kłopoty Konfederacji. PKW odrzuca sprawozdania finansowe

Ambasadorowie: Media podsycają złe emocje

Przyjeżdżając niecałe pięć miesięcy temu do Budapesztu z jednej strony doświadczyłem gestów sympatii, a z drugiej odbyłem wiele szczerych rozmów

– zauważył ambasador.

Jego zdaniem obecnie najbardziej potrzebne dla dobrych stosunków między Warszawą a Budapesztem jest prawdziwa chęć wzajemnego zrozumienia i szukania nici porozumienia.

Naszym zadaniem jako ambasadorów jest więc nie tylko pełnienie funkcji reprezentacyjnych, ale również budowanie relacji nawet jeśli są one trudniejsze

– wyjaśnił.

Podkreślił on, że czuje iż Polacy i Węgrzy wciąż mogą na siebie liczyć, a także zwracajął uwagę na wagę inicjatyw podejmowanych również przez instytuty kultury, fundacje etc. promujących to, co wciąż łączy nasze oba kraje.

Ambasador Węgier w Polsce Orsolya Zsuzsanna Kovacs oraz ambasador Polski na Węgrzech Sebastian Kęciek zgodnie stwierdzili, że media często wyolbrzymiają wypowiedzi polskich czy węgierskich polityków, niepotrzebnie podsycając negatywne emocje i próbując nastawiać wrogo do Bratanków opinię publiczną w Polsce i na Węgrzech.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Doradca Orbana

Viktor Orban na szczycie unijnym w Brukseli / Fot. PAP/EPA/OLIVIER HOSLET Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W niedawno przeprowadzonym badaniu, aż 49 proc. wyborców Viktora Orbana uważa, zrzuca odpowiedzialność za wybuch wojny na Stany Zjednoczone.
  • Z kolei 12 proc. uważa, że winę ponosi nawet sama Ukraina, jedynie 3 proc. wskazało prawdziwych winowajców, na Rosję.
  • Natomiast ankieterzy zwrócili uwagę, że wyborcy opozycji w 64 proc. wskazali Rosję jako głównych winowajców.
  • Zobacz także: USA: Zaatakowano kolejne centrum pomocy dla kobiet i dzieci

W badaniu przeprowadzonym przez instytut IDEA zapytano Węgrów kto odpowiada za wybuch wojny ukraińsko-rosyjskiej.

Szczególną uwagę zwracają odpowiedzi wyborców ugrupowania Viktora Orbana, których największa część – 49 proc., uważa, że winne są Stany Zjednoczone. 12 proc. uznało, że winę ponosi sama Ukraina, a zaledwie 3 proc. badanych wskazało na Rosję. Aż 32 proc. ankietowanych wyborców Fideszu wybrało odpowiedź “nie wiem”.

Jak zwracają uwagę media i analitycy, wśród wyborców opozycji, zdecydowanie przeważa odpowiedź “Rosja” – 64 proc. Zaledwie 6 proc. badanych uważa, że za wybuch konfliktu odpowiada Ukraina, 7 proc. wskazało USA, a zdania nie ma 22 proc. ankietowanych.

Również wśród wyborców skrajnie prawicowego Ruchu Naszej Ojczyzny najczęściej pada odpowiedź USA – 44 proc., a następnie Ukraina – 19 proc. i Rosja – 14 proc. Odpowiedź “nie wiem” wybrało 19 proc. badanych.

Czytaj więcej: Potwierdzają się teorie minister Moskwy. Naukowcy wykryli toksyny złotych alg

Premier Węgier pod presją krytyki

Od wybuchu wojny na Ukrainie węgierski premier jest obiektem ataków osób, które oskarżają go o wspierania Rosji i ograniczanie pomocy dla Kijowa.

Orban sprzeciwia się bowiem kolejnym pakietom sankcji wobec Moskwy, a także apeluje o nieeskalowanie sytuacji na Ukraine, również poprzez ograniczenie wsparcia dla Kijowa.

Orban rzuca kłody pod nogi. I zagraża temu, co jest w tym kryzysie ważne: zgodnej postawie. A tę kraje członkowskie do tej pory wykazywały. Szef węgierskiego rządu bez przekonania wspierał wcześniejsze sankcje wobec Rosji. Wykluczył nawet możliwość transportu przez swoje terytorium dostaw broni. Orban nie chce narażać swoich szczególnych relacji z Putinem. Od lat Orban wychwala Rosję jako wzór i krytykuje zachodnie demokracje określające je jako zniewieściałe i słabe. Bliskie władzom media rozpowszechniają teorie spiskowe o wojnie w Ukrainie

– napisał w maju niemiecki “Die Welt”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

  • Niestety po raz kolejny białoruski reżim zniszczył cmentarz z polskimi bohaterami Armii Krajowej.
  • Tym razem rodacy na Wschodzie poinformowali, że zniszczono cmentarz w Surkontach.
  • Polskie ministerstwo spraw zagranicznych uznało ten akt za barbarzyński.
  • Zobacz także: Urbaniak: Rolnicy powinni się przygotować na trudne czasy

Cmentarz żołnierzy AK w Surkontach jest dewastowany przez służby mińskiego reżimu. Mylą się bardzo ci co myślą, że uda się wykorzenić ludzką pamięć o bohaterach. Reżim zapłaci za te akty barbarzyństwa

– poinformował na Twitterze rzecznik resortu spraw zagranicznych Łukasz Jasina.

Informację o zniszczeniu polskiego cmentarza przekazał w czwartek białoruski dziennikarz Tadeusz Giczan. O dewastacji polskiego cmentarza informuje również portal Głos znad Niemna.

Według uzyskanych przez nas informacji, dewastacja cmentarza przypomina zakrojoną na szeroką skalę operację specjalną. Drogi do miejsca, w którym odbywa się akt barbarzyństwa, są blokowane przez milicję. A oburzeni miejscowi mieszkańcy, próbujący zarejestrować popełnianą zbrodnię są straszeni więzieniem. To jest też powód, dla którego jak dotąd nie udało się zrobić zdjęcia tego dziejącego się niewyobrażalnego dla XXI wielu bestialstwa

– czytamy na portalu “glosznadniemna.pl”.

Czytaj więcej: Dworczyk potwierdza aferę mailową? “Część jest prawdziwa, część jest zmanipulowana”

Cmentarz żołnierzy AK

W Surkontach 21 sierpnia 1944 roku rozegrała się w tym miejscu pierwsza po 1939 roku regularna bitwa między oddziałami polskimi i Armii Czerwonej. Na wsi pochowano 35 żołnierzy AK oraz ich dowódcę, podpułkownika Macieja Kalenkiewicza ps. “Kotwicz”. Cmentarz odsłonięto dopiero 8 września 1991 roku. Na pamiątkowym krzyżu umieszczono napis po polsku, ale władze nie zgodziły się na dopisania, przeciw komu walczyli polegli.

Przypomnijmy, że w lipcu władze białoruskie zburzyły pomnik na zbiorowym grobie żołnierzy Armii Krajowej we wsi Stryjówka na zachodzie kraju. Premier Morawiecki określił te działania jako “akt barbarzyństwa”.

Ten akt wandalizmu to wyraz nienawiści reżimu Łukaszenki do Polski. Choć Łukaszenka robi wszystko, by poróżnić Polaków i Białorusinów, to musimy pamiętać, że to on jest bezpośrednio odpowiedzialny za wszystko złe, co dzieje się dziś na Białorusi. Polska i Polacy chcą żyć w jak najgłębszej przyjaźni z narodem białoruskim

– mówił wcześniej premier Mateusz Morawiecki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, glosznadniemna.pl

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg / Fot. PAP/EPA/Juan Carlos Hidalgo. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jens Stoltenberg zaapelował o zwiększenie wsparcia militarnego dla Ukrainy.
  • “Proszę sojuszników z NATO, aby wspierali Ukrainę bronią mocniej i szybciej niż wcześniej” – powiedział sekretarz generalny NATO.
  • Oznajmił także, że wierzy, iż wojna prawdopodobnie zakończy się negocjacjami, a ich wynik akceptowalny przez Ukrainę będzie w dużej mierze zależał od jej sukcesów na polu bitwy.
  • Zobacz też: Opaska na rękę OLED polskim przełomem technologicznym?

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg w wywiadzie dla niemieckiej gazety Die Welt powiedział, że wsparcie wojskowe dla Ukrainy musi zostać pilnie zwiększone, aby kraj ten oparł się Rosji i wyszedł z tej wojny w drodze negocjacji jako suwerenny naród.

Oceniając doświadczenia ostatnich sześciu miesięcy od rozpoczęcia rosyjskiego ataku na Ukrainę 24 lutego, Stoltenberg podkreślił, że prezydent Rosji Włodzimierz Putin popełnił “wielki błąd strategiczny” i “poniósł porażkę”.

Według niego głowa państwa rosyjskiego spodziewał się przejąć kontrolę nad sąsiednim krajem w ciągu kilku dni, ale zamiast tego doszło do wojny na wyczerpanie, walki o logistykę i siłę woli, w której używa się niewiarygodnej ilości amunicji, w tym pocisków artyleryjskich.

Sekretarz generalny NATO twierdzi, iż Putin skupia na wojnie ogromne środki, a Ukraińcy mają wolę obrony. Jednak obrona wymaga również narzędzi,

a my mamy te narzędzia. Proszę sojuszników z NATO, aby wspierali Ukrainę bronią mocniej i szybciej niż wcześniej.

“NATO nie bierze udziału w konflikcie”

Stwierdził, że NATO nie bierze udziału w konflikcie, ale “pomaga Ukrainie w dochodzeniu jej prawa do samoobrony”, które jest zapisane w Karcie Narodów Zjednoczonych. Zaznaczył, że sojusz wojskowy wspiera ukraińskie siły zbrojne od 2014 roku, kiedy należący do Ukrainy Półwysep Krymski został zaanektowany przez Rosję.

Dodał, że powodzenie obrony przed rosyjskim atakiem sprzed pół roku zależy również całkowicie od zachodniego wsparcia militarnego. Utrzymanie zdolności Ukrainy do samoobrony jest wg niego “naszą odpowiedzialnością”. Sądzi, że jest “ważne nie tylko dla Ukrainy, ale dla całej Europy”, ponieważ jeśli wygra Putin, świat stanie się jeszcze bardziej niebezpieczny, a kraje zachodnie “bardziej zagrożone”.

Szef NATO dodał, że Rosja używa również energii jako broni, zwłaszcza przeciwko Niemcom i innym państwom członkowskim NATO. Tak więc Niemców, podobnie jak wszystkich innych Europejczyków, czeka “prawdopodobnie ciężka zima” z wysokimi cenami energii i wysoką inflacją. Powodem tych trudności jest “brutalna wojna Putina” – powiedział Stoltenberg.

Oznajmił także, że wierzy, iż wojna prawdopodobnie zakończy się negocjacjami, a ich wynik akceptowalny przez Ukrainę będzie w dużej mierze zależał od jej sukcesów na polu bitwy. Dlatego, w imię pokojowego rozwiązania, które zapewni przetrwanie Ukrainy jako suwerennego narodu,

najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić, to udzielić większego wsparcia wojskowego, tak bardzo, jak to możliwe, i tak szybko, jak to możliwe.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Prezydent Czech Miloš Zeman

Prezydent Czech Miloš Zeman / Fot. PAP/EPA/Martin Divasek. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • “Mnie już tu nie będzie, gdy dowiemy się, dokąd zaprowadzi nas zielone szaleństwo” – powiedział prezydent Miloš Zeman.
  • Odniósł się również do wojny na Ukrainie. Przedstawił teorię prezydenta Izraela dotyczącą powodu agresji Rosji.
  • “Powiedział mi, że Putin zaatakował Ukrainę w związku z kapitulacją NATO w Afganistanie” – oznajmił.
  • Zobacz też: Ataki rakietowe w Syrii. Są ranni i zabici

Pomimo wojny na Ukrainie i bilionów drukowanymi przez banki centralne, czeski prezydent Miloš Zeman uważa, że ​​główną przyczyną kryzysu energetycznego jest “zielony fanatyzm”.

Nieważne, czy nazywa się to “Zielonym Ładem”, czy jak tam. Jednak mnie już tu nie będzie, gdy dowiemy się, dokąd zaprowadzi nas zielone szaleństwo. Rezygnacja z samochodów z silnikami spalinowymi doprowadzi do pojawienia się znacznie bardziej wymagającej elektromobilności. Największymi konsumentami energii elektrycznej będą samochody elektryczne o krótkim zasięgu i wysokiej cenie.

Według prezydenta Czech rozwiązaniem kryzysu energetycznego jest niepoddanie się “Zielonemu Ładowi” i prowadzenie suwerennej polityki zagranicznej. Uważa za kluczowe, aby kwestie mające wpływ na suwerenność kraju nadal były głosowane jednogłośnie w Unii Europejskiej. Zeman uważa współpracę w Grupie Wyszehradzkiej za korzystną. Według niego głupotą jest kwestionowanie tego. V4 kilka lat temu zapobiegła m.in. obowiązkowemu wprowadzeniu kwot migracyjnych.

Potępiam ataki niektórych z Brukseli na Polskę i Węgry.

Zeman podczas przyjmowania we wtorek czeskich ambasadorów na Zamku Praskim powiedział także:

Nie grajmy w supermocarstwo. Nie patrzmy na centralne kwestie naszej polityki zagranicznej przez pryzmat wielkiej potęgi. Bylibyśmy śmieszni. Jesteśmy małym i średnim krajem, w którym 80 procent naszego produktu krajowego brutto jest eksportowane. Zawsze mówiłem, że głównym zadaniem naszych ambasadorów jest dbanie o promocję naszych eksporterów na rynkach zagranicznych, a z drugiej strony sprowadzanie efektywnych inwestycji zagranicznych do Czech.

Wojna na Ukrainie

Zeman odniósł się także do wojny na Ukrainie, która, jak powiedział, jest spowodowana rosyjską agresją. Według niego należy zapytać, dlaczego doszło do tej agresji. Podług jego wypowiedzi, atakując Ukrainę, Rosja nic nie zyskuje, a traci praktycznie wszystko.

Prezydent Izraela przedstawił mi wiarygodne wyjaśnienie tej agresji. Powiedział mi, że Putin zaatakował Ukrainę w związku z kapitulacją NATO w Afganistanie.

Według tej teorii Rosja spodziewała się, że NATO ponownie skapituluje. Według Zemana, na szczęście tak się nie stało. Zeman w pełni popiera dostawy broni na Ukrainę i przyjmowanie uchodźców ukraińskich w Czechach; wierzy również, że Czechy będą uczestniczyć w odbudowie najechanego kraju.

Musimy liczyć na dość długą wojnę na wyniszczenie.

Spotkanie czeskich ambasadorów rozpoczęło się w poniedziałek przemówieniem premiera Petra Fiali, który zachęcał do szukania wszystkich, nawet dotychczas pomijanych, możliwości w sektorze energetycznym. Mówił też o pomocy Ukrainie w przetrwaniu rosyjskiej agresji z jak najmniejszymi stratami.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Recep Erdogan

Recep Erdogan / Fot. Wikipedia Commons

Zobacz także: Litwa chce przepytywać Rosjan na granicy. “Do kogo należy Krym?”

Swoje słowa turecki przywódca wypowiedział łącząc się online podczas szczytu Platformy Krymskiej.

Zwrot Krymu Ukrainie, której jest nieodłączną częścią, jest zasadniczo wymogiem prawa międzynarodowego – powiedział.

Erdogan upomniał się także o zatrzymanych przez Rosję w 2021 roku Tatarów krymskich. Chodzi o Narimana Dżelała – wiceszefa Medżlisu, samorządu tatarskiego – i co najmniej 45 innych Tatarów. Podkreślił, że zapewnienie bezpieczeństwa krymskich Tatarów to jeden z priorytetów Turcji.

Platforma Krymska to forum przywódców państw i organizacji międzynarodowych, mające na celu zwrócenie większej uwagi świata na nielegalną aneksję Krymu przez Rosję w 2014 r.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rzeczpospolita

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • 23 sierpnia USA dokonała precyzyjnych uderzeń na infrastrukturę w Syrii.
  • Według płk Buccino miały one na celu obronę sił amerykańskich przed atakami.
  • Zaledwie kilka godzin potem dwie amerykańskie lokalizacje wojskowe zostały trafione ogniem rakietowym.
  • Siły amerykańskie odpowiedziały następnie helikopterami szturmowymi.
  • Zobacz też: Bosak: “Polska nie powinna wchodzić do programu Next Generation EU”

Pisaliśmy niedawno o dokonanym przez USA nalocie na Syrię. Argumentacja tego ataku brzmiała mniej więcej: “Zaatakowaliśmy, żeby nas nie zaatakowali”. Okazuje się jednak, że… zaatakowali.

Trzech amerykańskich członków służby zostało rannych w wyniku ataków rakietowych na dwa miejsca w Syrii przeprowadzonych przez podejrzanych bojowników wspieranych przez Iran. Siły amerykańskie odpowiedziały następnie helikopterami szturmowymi.

Zaledwie kilka godzin po amerykańskich atakach 23 sierpnia, dwie amerykańskie lokalizacje wojskowe w północno-wschodniej Syrii w pobliżu dużych pól naftowych i gazowych zostały trafione ogniem rakietowym. US CENTCOM poinformował, że od około 19:20 czasu lokalnego “kilka rakiet” uderzyło w pobliżu Green Village i pola gazowego Conoco w Dajr az-Zaur.

To strategiczna prowincja, która graniczy z Irakiem i zawiera pola naftowe. Wspierane przez Iran grupy milicji i siły syryjskie kontrolują ten obszar i często były celem izraelskich samolotów bojowych w poprzednich atakach.

Atak w odpowiedzi na atak, który był odpowiedzią na atak

Jeden członek amerykańskiej służby został wyleczony z powodu drobnego urazu i powrócił do służby. Dwie inne osoby są oceniane pod kątem drobnych obrażeń. W odpowiedzi na te ataki, będące odpowiedzią na atak ze strony USA, siły amerykańskie użyły helikopterów szturmowych. Stwierdzono, że zniszczono “trzy pojazdy i sprzęt używany do wystrzeliwania niektórych rakiet”.

Wstępne oceny wskazują, że dwóch lub trzech podejrzanych bojowników wspieranych przez Iran przeprowadzających jeden z ataków zostało zabitych podczas reakcji USA.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

The Epoch Times

Ultracienka opaska

Ultracienka opaska / Fot. Twitter

  • W wyniku dziesięcioletniej pracy dwóch polskich naukowców skonstruowało ultracienką opaskę na rękę z ekranem OLED.
  • Dr Maciej Kawecki napisał, że to, co może wydawać się pustą rozrywką, w rzeczywistości może uratować życie.
  • Dodał, że najważniejszym aspektem tego projektu jest umieszczenie takich ekranów na opakowaniach leków, aby po upływie terminu ważności świeciły na czerwono.
  • Zobacz też: Tajemniczy pył nad Polską. Mieszkańcom zalecono unikanie spacerów

W wyniku dziesięcioletniej pracy dwóch polskich naukowców skonstruowało ultracienką opaskę na rękę z ekranem OLED. Marcin Ratajczak i Patryk Barkowski twierdzą, że ich wynalazek jest idealny dla osób, które regularnie muszą zażywać leki, i może zapobiec nawet 30 000 zgonów rocznie z powodu niewłaściwego stosowania ich stosowania.

Dr Maciej Kawecki napisał, że to, co może wydawać się pustą rozrywką, w rzeczywistości może uratować życie. Dodał, że najważniejszym aspektem tego projektu jest umieszczenie takich ekranów na opakowaniach leków, aby po upływie terminu ważności świeciły na czerwono.

Ponadto Kawecki stwierdził, że prawdopodobnie w ciągu najbliższych kilku lat zobaczymy, że ekrany mogą nawet zostać umieszczone pod naszą skórą, co uratuje życie wielu osobom z cukrzycą.

Elfy

Ich praca jest ogłaszana jako jedna z największych dotychczasowych innowacji w lekkim druku. Technologia ekranów OLED jest niezwykle kosztowna i pracochłonna, a niewielu firmom udało się stworzyć elastyczne ekrany, które można wyprodukować niskim kosztem.

Marcin Ratajczak mówi, że zmotywował go pomysł z dzieciństwa.

Pomysł na produkt — czyli papier, który jest telewizorem — miałem już jako dziecko, gdy się bawiłem katalogami. Kilkanaście lat później Patrick Barkowski zadzwonił do mnie z pomysłem na biznes. Odwiedziłem go i zobaczyłem pierwszy raz OLED-a. Byłem zafascynowany tą technologią i uznałem, że będziemy w stanie właśnie to zrealizować.

Zastosowane diody, wykonane z substancji organicznych, są w stanie generować własne światło. Opracowane przez Inuru opaski zostały nazwane Elfami.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

The First News, Dobre wiadomości

Patriotyzm konsumencki

Patriotyzm konsumencki / Fot. Twitter

  • 25 sierpnia przypada Dzień polskiej żywności.
  • Sierpień to wszak czas zbiorów, a na straganach i półkach sklepowych pojawia się dużo świeżych polskich warzyw i owoców.
  • To również miesiąc dożynek.
  • Zobacz też: O. Rydzyk: Unia Europejska jest wyraźnie bezbożna

25 sierpnia przypada Dzień polskiej żywności. Data nie jest przypadkowa, pod koniec sierpnia bowiem stragany i sklepowe półki są pełne polskich świeżych warzyw i owoców, a rolnicy świętują dożynki i cieszą się zbiorami.

Celem Dnia polskiej żywności jest przypomnienie, że oferta rodzimych producentów żywności jest bogata i ciekawa. Wydarzenie nie promuje jednego produktu, ale całą branżę.

Mateusz Janik z Młodzieży Wszechpolskiej z tej okazji napisał:

W Dniu polskiej żywności warto przygotować sobie posiłek przygotowany tylko z rodzimych składników, poeksperymentować w kuchni, zaszaleć i przypomnieć sobie smaki dzieciństwa.

Patriotyzm konsumencki

Jak dalej pisze, inicjatorami nietypowego “święta” są twórcy Ogólnopolskiego Programu Promocyjnego “Doceń polskie“. Przedsięwzięcie to ma na celu propagowanie rodzimych artykułów spożywczych i ich wytwórców.

Istnieją w Polsce podobne inicjatywy, jak np. strona internetowa Kupuję Polskie Produkty, czy też “Kupuj Polskie“, inicjatywa promująca patriotyzm konsumencki, wspierająca polskie przedsiębiorstwa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter, Kupuj Polskie