Ks. Jerzy Popiełuszko

Ks. Jerzy Popiełuszko / Fot. Wikimedia Commons

Męczeństwo księdza Jerzego trzeba przypominać, bo środowiska antyklerykalne, dążące do wyrugowania katolicyzmu z życia społecznego, prześladowania i dyskryminacji katolików, stawiające sobie za cel walkę wszelkimi środkami z Kościołem i z wszelkimi przejawami katolicyzmu, ponownie zintensyfikowały kampanię nienawiści pod adresem księży, Kościoła, i katolicyzmu.

Jeszcze księża nie są mordowani przez antyklerykalnych ekstremistów. Zapewne niestety antyklerykałowie zaczną mordować księży, wśród współczesnych zwolenników laicyzacji są ci, którzy w latach okupacji komunistycznej byli funkcjonariuszami komunistycznego aparatu represji. Zapewne wielu z nich wychowuje młodych lewicowców w kulcie różnych komunistycznych zbrodniarzy.

Historia jest nauczycielką życia. By nie dopuścić do antyklerykalnych zbrodni, należy przypomnieć, jak wyglądały realia PRL-owskiej antyklerykalnej walki z Kościołem katolickim. Bestialskie zamordowanie przez siepaczy PZPR księdza Jerzego Popiełuszki, nagonka mediów i aparatu PRL na duchownego, są doskonałym przykładem, jak bardzo patologicznym tworem była Polska Rzeczpospolita Ludowa (również pod rządami oprawcy Jaruzelskiego). Przykładem doskonale ukazanym w publikacji IPN pt. „Aparat represji wobec księdza Jerzego Popiełuszki”.

Zobacz także: Ekoterrorystki oblały obraz van Gogha. Potem przykleiły się do ściany [+WIDEO]

Sytuacja kościoła pod rządami Jaruzelskiego

W latach 1980 – 1981 Kościół wsparł budowę i rozwój opozycji. Model samoorganizacji społecznej po robotnikach z „Solidarności” przejęły inne warstwy społeczne. Rozwój społeczeństwa obywatelskiego uniemożliwiła przestępcza klika rządząca bandyty Jaruzelskiego, która 13 grudnia 1981 roku wprowadziła stan wojenny. Internowanie dotknęło w sumie 10.000 osób (na raz przetrzymywano do 5000 osób w 52 ośrodkach internowania – w tym 313 kobiet). W grudniową niedzielę zamilkły telefony, radio i telewizja, na ulice wyszło wojsko, wprowadzono od godziny 22 do 6 rano godzinę milicyjną. W następnym dniu przerwano naukę w szkołach i na uczelniach. Tysiące Polaków zastraszano rozmowami ostrzegawczymi, brutalnie spacyfikowane strajki (komuniści nie wahali się zabijać robotników). Jaruzelski przewidywał, że opór Polaków przed stanem wojennym zmusi komunistyczne władze PRL do wezwania na pomoc Armii Czerwonej.

Wybuchowi niezadowolenia społecznego (oczekiwanemu przez Jaruzelskiego, który miał mu umożliwić wezwanie do PRL Armii Czerwonej) zapobiegła postawa Kościoła katolickiego. Kościół nie dopuścił do rozlewu krwi, krytykował radykalizację nastrojów po obu stronach, apelował o porozumienie. Jednocześnie ustami episkopatu Polski domagał się po wprowadzeniu stanu wojennego: zwolnienia internowanych (szczególnie ojców, matek i chorych), prawa do odwiedzania internowanych. Episkopat nakazał księżom udzielanie pomocy materialnej internowanym i ich rodzinom, zapewnienia internowanym i strajkującym posługi duchownej, publiczne modlitwy za naród i pokój, dożywianie wiernych. Wobec władz episkopat domagał się zawieszenia w Warszawie godziny policyjnej, prawa księży do udzielania posługi duchownej w czasie godziny policyjnej. W samym episkopacie jednak trwały spory o zasadność ukrywania się i o wykorzystywanie Kościoła przez część opozycji do zbijania kapitału politycznego.

SB w walce z Kościołem

Służba Bezpieczeństwa uznając Kościół za jedyną realnie groźną opozycyjną, rozbudowywał swoją agenturę też w episkopacie. Tajni Współpracownicy SB zbierali informacje o konfliktach, w łonie episkopatu, podgrzewali i kreowali te konflikty. Krytyczne stanowisko Kościoła wobec stanu wojennego wywołało wściekłość bezpieki i partii.

Sukces wizyty Jana Pawła II w ojczyźnie w 1983 roku skłoniła SB do eskalacji walki z Kościołem (było to zresztą zgodne z radykalizacją stanowiska KPZR). Równocześnie intensyfikowano antyklerykalną indoktrynację funkcjonariuszy aparatu represji (dialog z Kościołem w resorcie przedstawiano jako słabość partii). Departament IV SB dysponował w Kościele 8 tysiącami tajnych współpracowników (większości cywilów, którzy inwigilowali 21 tysięcy księży w 14.500 świątyń i kaplic). Część tajnych współpracowników księży współpracowała z SB pod pretekstem poprawy stosunków państwa z Kościołem, uznając księży niezłomnych za szkodników. Wyrazem radykalizacji postawy dyktatury komunistycznej (recydywy agresywnego komunizmu, też w dołach partyjnych) była walka z krzyżami w szkołach (w Miętnie od grudnia 1983 roku do marca 1984 roku i Włoszczowej w 1984 roku).

W jednym z referatów przeznaczonych tylko dla polskojęzycznych czekistów z bezpieki dyrektor Biura Organizacyjno Prawnego MSW stwierdzał, że „antysocjalistyczna doktryna polityczno – społeczna Kościoła katolickiego uzewnętrznia się w określonych postawach i działalności pewnej części kleru”. Działania te polegać miały zdaniem bezpieki na eksponowaniu obecności i symboliki religijnej w działaniach NSZZ „Solidarność”, zaangażowaniu księży w KOR i „Solidarność”, działalności antypaństwowej godzącej w porządek prawny państwa.

Księża – uznani przez SB za wrogów

Nienawiść komunistów wzbudzało to, że księża inicjowali i organizowali nabożeństwa (za więzionych, internowanych i ojczyznę). Zbierali pieniądze na antypaństwową (zdaniem komunistów) działalność, wspierali tzw. antypaństwową działalność. Wygłaszali kazania lub inne publiczne wystąpienia o akcentach politycznych, antyrządowych i tzw. antypaństwowych. Inspirowali demonstracje i inne temu podobne zachowania. Organizowali w miejscach kultu religijnego spotkania, prelekcje, odczyty, recytacje, koncerty z udziałem osób znanych z wrogiej, antypaństwowej działalności. Eksponowali symbole, inspirowali wieszanie krzyży (dziś podpali by Unii Europejskiej) i innych elementów religijnych w świeckich obiektach publicznych.

Zdaniem komunistów księża podpadali pod artykuł 282 Kodeksu Karnego (podejmowanie działań mających na celu wywoływanie niepokoju społecznego) i artykuł 194 Kodeksu Karnego (nadużywanie wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL podczas wykonywania posługi religijnej) przewidujący kary od 1 do 10 lat więzienia.

Zarzuty komunistów pod adresem księdza Jerzego

Komuniści właściwie w swoich oskarżeniach pod adresem księdza Jerzego nie negowali prawdziwości jego słów, negowali tylko prawo księdza do mówienia prawdy. Według komunistów zbrodnia księdza Jerzego było mówienie prawdy, bo prawda była według komunistów zagrożeniem dla stabilizacji społeczno politycznej. Zachowawcza postawa komunistów objawiała się w tym, że ważniejsza była dla nich nienaruszalność ładu społeczno politycznego niż prawda. Argumenty używane w walce z księdzem Jerzym ukazują, jak chorym systemem był ustrój PRL, jak bardzo zaburzeni psychicznie byli komuniści.

Komuniści zarzucali księdzu Jerzemu Popiełuszce: tendencyjny dobór „faktów i ocen”, lansowanie tez „zbieżnych z rozpowszechnianymi ”prawdami” krajowych i zagranicznych ośrodków dywersji politycznej” co stanowić miało „zagrożenie dla ładu i bezpieczeństwa państwa”, nadużywanie wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL, wygłaszanie antypaństwowych, anty ustrojowych jątrzących kazań. Dodatkowo za zbrodnie komuniści uznawali też wystrój kościoła podczas mszy za ojczyznę i krytykę prześladowań ze strony władzy komunistycznej (w PRL nie wolno było narzekać, że się jest prześladowanym). Zdaniem komunistów księża nie mieli prawa do wypowiadania się na tematy polityczne. W kazaniach księdza Popiełuszki komunistów najbardziej bulwersowały tezy o: katolicyzmie jako fundamencie polskości, szkodliwości laickiego wychowania młodzieży, kłamstwach głoszonych przez media, prześladowaniach przez władze robotników z „Solidarności” walczących o ochronę interesów klasy robotniczej, szkodliwej działalności władz, szkodliwości ateizacji i laicyzacji, wspominanie represji, pochwałę patriotyzmu, głoszenie postulatu wyzwolenia Polaków i odrodzenia Polski, dostrzeganie religijnego wymiaru cierpień Polaków, wyrażanie nadziei na odrodzenie Polski. Stwierdzenia o tym, że władze odbierają ludziom prawa i wolności, prześladują Polaków jak zaborcy.

Zdaniem komunistów ksiądz Jerzy Popiełuszko nadużył „wolności sumienia i wyznania na szkodę interesów PRL” (dyktatura PZPR uznawała, że można nadużyć wolności sumienia i wyznania i że za takie nadużywanie należy karać, komuniści aspirowali do kontroli myśli zniewolonych społeczeństw), oraz że w kazaniach zniesławił władze państwa, czym nadużył miejsca kultu religijnego i funkcji kapłana, wygłaszał kazania o treściach politycznych. Swoje oskarżenia mordercy księdza Jerzego powtarzali nawet w czasie procesu z ław oskarżonych o zabójstwo. Komunistów zbulwersowało to, że ksiądz Jerzy kazaniach nawiązywał do wydarzeń historycznych i aktualnej sytuacji politycznej, gloryfikował NSZZ „Solidarność”, próbował wykazywać, że władze maksymalnie ograniczają swobody obywatelskie i wolności, że władze niszczą prawdę i sprawiedliwość.

Zdaniem komunistów ksiądz Popiełuszko pomawiał w swoich kazaniach władze o: posługiwanie się fałszem, obłudą i kłamstwem, niszczenie antydemokratycznymi przepisami godności człowieka, pozbawienie społeczeństwa możliwości myślenia i działania. Zdaniem komunistów „postępowanie takie zmierzało do kształtowania u osób wierzących postaw wrogich organom władzy państwowej, a także podrywało jej wiarygodność i autorytet”. Według sowieckich kolaborantów ksiądz Jerzy nadużywał funkcji kapłana, czyniąc z Kościoła miejsce szkodliwej dla interesów PRL propagandy antypaństwowej. Komuniści zarzucali też księdzu Jerzemu nielegalne powielanie i dystrybuowanie swoich kazań.

Prowokacje SB

Prócz prześladowania księdza Jerzego za jego rzeczywistą działalność, czekiści z SB chcieli przyklepać mu działalność terrorystyczną. Służyć miało temu znalezienie przez SB w domu księdza uprzednio podrzuconych przez bezpiekę 38 naboi, górniczego materiału wybuchowego, 3 granatów łzawiących. W bandyckich działaniach Służbę Bezpieczeństwa wspierali tacy tajni współpracownicy bezpieki jak ksiądz Michał Czajkowski (w III RP znany cyngiel antypolskich środowisk żydowskich). Czajkowski, czyli TW „Jankowski” oceniał księdza Jerzego jako awanturnika politycznego i człowieka o spaczonym charakterze. Prócz szkalowania księdza Jerzego ksiądz Czajkowski na zlecenie SB szkalował księdza Jerzego w rozmowach z prymasem Glempem. Za donosy i szkalowanie ksiądz Czajkowski brał kasę od SB. Prześladowania ze strony bezpieki wyniszczały fizycznie i psychicznie księdza Jerzego Popiełuszkę.

Ostatnim aktem walki reżimu komunistycznego z księdzem Jerzym Popiełuszką było porwanie go 19 października 1984 roku i ohydny mord dokonany na przyszłym świętym. Zamordowanie księdza poprzedziła ohyda kampania nienawiści medialnej pod jego adresem.

Dowodem na ciągłą aktywność establishmentu i tożsamości komunistycznej jest obecność tych samych surrealistycznych, i totalitarnych antyklerykalnych argumentów w debacie publicznej. Wszelakie fajginiątka i postkomunistyczne zombi w swych atakach na katolicyzm powtarzają swoje stare argumenty sprzed lat, odmawiając katolikom udziału w debacie publicznej, każąc katolików za opowiadanie się po stronie Kościoła. Charakterystyczne, że w antypolskich i antykatolickich hucpach pierwsze skrzypce grali postkomuniści, oprawcy z bezpieki i agenci bezpieki tacy jak ksiądz Michał Czajkowski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wikipedia Commons

Dziesiątki statków ze skroplonym gazem ziemnym krążą po wybrzeżach Hiszpanii i innych krajów europejskich, nie mogąc zapewnić sobie miejsca do rozładunku. Powodem jest to, że instalacje przetwarzające paliwo z powrotem na gaz są pełne. Ponadto hiszpańska firma gazowa Enagás poinformowała, że może będzie musiała odmówić rozładunku LNG ze względu na obłożenie swoich terminali.

Rosja ogranicza dostawy gazu po tym, jak kraje zachodnie nałożyły na Moskwę sankcje w odpowiedzi na wojnę na Ukrainie. Europa musiała więc szukać alternatywnych dostaw, w tym LNG. Ale przybycie wielu statków przewożących superchłodzone paliwo ujawniło, że w regionie brakuje zdolności do przekształcania LNG w gaz.

U wybrzeży Hiszpanii i w innych miejscach na Morzu Śródziemnym stoi ponad 35 statków z LNG. Przynajmniej osiem było zakotwiczonych w samej Zatoce Kadyksu. Hiszpania oferuje w tym tygodniu tylko sześć miejsc postojowych dla statków towarowych w swoich terminalach. To mniej niż jedna piąta statków stojących w kolejce u wybrzeży kraju.

Przyczyny

Do problemów przyczynił się niższy od oczekiwanego popyt ze strony przemysłu w związku ze spowolnieniem europejskiej gospodarki, a także niższa od oczekiwanej konsumpcja w Hiszpanii z powodu wyjątkowo ciepłej pogody w tym sezonie. Analityk ICIS Alex Froley dodaje, że innym powodem dużej liczby nierozliczonych statków jest to, że w związku ze zbliżającą się zimą i spodziewanym wzrostem zapotrzebowania na ogrzewanie, niektóre statki czekają na sprzedaż swoich ładunków po wyższej cenie, co może zrekompensować dodatkowe koszty frachtu poniesione w związku z przebywaniem na morzu. Ta strategia działa częściowo dlatego, że niektóre firmy mają zdolności wysyłkowe z powodu przestojów, jak np. przerwanie dostaw od drugiego co do wielkości eksportera LNG w USA po czerwcowym wybuchu i pożarze.

Jeśli sytuacja z rozładunkiem nie zostanie wkrótce rozwiązana, statki te mogą zacząć szukać innych portów poza Europą w celu rozładunku. Chiny ogłosiły, że wstrzymały sprzedaż LNG zagranicznym nabywcom, aby zapewnić wystarczające dostawy własne, co zdaniem analityków może skłonić więcej statków do skierowania się do Azji.

Hiszpania ma sześć zakładów LNG i największe w UE zdolności regazyfikacyjne, ale są one obecnie zatłoczone i sytuacja raczej nie ulegnie poprawie przynajmniej do pierwszego tygodnia listopada.

Brak infrastruktury rurociągowej powoduje, że gaz nie może być transportowany do innych krajów europejskich. Przedstawiciele Francji, Niemiec, Hiszpanii i Portugalii mają się spotkać w tym tygodniu, aby spróbować wynegocjować porozumienie w sprawie gazociągu MidCat, który transportowałby gaz, a w przyszłości wodór, z Hiszpanii do Europy Środkowej i mógłby pomóc w zmniejszeniu zależności od rosyjskiego gazu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24

Maurizio Gasparri

Maurizio Gasparri / Fot. Twitter

  • Włoski senator złożył projekty ustaw: uznającej osobowość prawną dziecka w brzuchu matki, ustanawiającej narodowy dzień życia nienarodzonego oraz uznającej surogację za granicą za przestępstwo.
  • W poprzedniej kadencji Bracia Włosi złożyli z kolei projekt ustawy zobowiązującej do grzebania zwłok zmarłego dziecka nienarodzonego (…) na cmentarzu – przypomniał Kacper Kita.
  • Zobacz też: UE powołała zespół do zbadania przestępstw na Ukrainie

Publicysta Kacper Kita napisał na Twitterze, że senator włoskiej partii politycznej Forza Italia Maurizio Gasparri złożył projekty ustaw: uznającej osobowość prawną dziecka w brzuchu matki, ustanawiającej narodowy dzień życia nienarodzonego oraz uznającej surogację za granicą za przestępstwo.

Włoska partia, podobnie chyba jak rząd węgierski, “formalnie nie chce znieść aborcji na życzenie, ale <<właściwie stosować obowiązujące przepisy>>, żeby kobiety w trudnej sytuacji częściej decydowały się na zachowanie ciąży” – pisze Kacper Kita. We Włoszech legalność mordowania osób nienarodzonych “na życzenie” funkcjonuje od 44 lat.

W poprzedniej kadencji Bracia Włosi złożyli z kolei projekt ustawy zobowiązującej do grzebania zwłok zmarłego dziecka nienarodzonego (…) na cmentarzu.

Surogacja

Jeden z internautów zwrócił uwagę na trzeci wymieniony punkt – mianowicie uznanie surogacji za granicą za przestępstwo.

Nie wiem, jak oni chcą utrzymać w jakimkolwiek międzynarodowym sądzie przepisy, w których rozciągają swoją prawną jurysdykcję poza granice własnego państwa (…). To trochę jakby Polacy za posiadanie zioła karali tych, co pojechali i w Amsterdamie je kupili i spalili.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

Premier Mateusz Morawiecki

Premier Mateusz Morawiecki / Fot. PAP/Mateusz Marek. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Heimstaden Bostad, szwedzki fundusz nieruchomości mieszkaniowych, kupił wszystkie 400 mieszkań w nowym projekcie mieszkaniowym w Warszawie.
  • Morawiecki oznajmił, że takie zakupy podnoszą ceny mieszkań dla “zwykłych Polaków”, dla polskich rodzin, które chcą nabyć mieszkanie.
  • Rząd może nałożyć dodatkowe opłaty na fundusze inwestycyjne, które masowo kupują mieszkania.
  • Zobacz też: 90% rosyjskich aktywów zamrożonych przez 7 państw członkowskich UE

Jak wynika ze słów premiera Mateusza Morawieckiego, rząd może nałożyć dodatkowe opłaty na fundusze inwestycyjne, które masowo kupują mieszkania. Premier powiedział to we wtorek po tym, jak portal wyborcza.pl poinformował, że Heimstaden Bostad, szwedzki fundusz nieruchomości mieszkaniowych, kupił wszystkie 400 mieszkań w nowym projekcie mieszkaniowym w Warszawie.

Prace prowadzone są przez resort rozwoju i technologii przez pana ministra Budę i one obejmują przede wszystkim właśnie ewentualne dodatkowe opłaty, w przypadku kiedy fundusz kupuje hurtem mieszkania. To de facto podnosi też cenę mieszkań dla zwykłych Polaków, dla polskich rodzin, które chcą kupić mieszkanie, więc takie rozwiązanie chcemy, żeby się wkrótce pojawiło.

Ceny mieszkań

Morawiecki oznajmił, że takie zakupy podnoszą ceny mieszkań dla “zwykłych Polaków”, dla polskich rodzin, które chcą nabyć mieszkanie.

Jak podaje wyborcza.pl, analitycy przewidują wzrost transakcji typu bulk-buy w Polsce, ponieważ zwykłych klientów często nie stać na kredyt hipoteczny ze względu na rosnące stopy procentowe.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

PAP

Donald Tusk

Donald Tusk / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Tusk oznajmił, że tylko komisja niezależna od ministra sprawiedliwości i lidera PiS będzie w stanie wyjaśnić zarzuty dotyczące powiązań między Rosją a polityką rządu.
  • Słowa Tuska pojawiły się w związku z ostatnimi doniesieniami medialnymi, że Rosja miała ponoć udział w aferze taśmowej z 2014 roku.
  • Dodał, że jednym z przejawów rosyjskich wpływów był gwałtowny wzrost importu rosyjskiego węgla za obecnych rządów.
  • Zobacz też: Publiczny Różaniec pod TK. Fundacja Życie i Rodzina zaprasza

Były premier Donald Tusk powiedział we wtorek na konferencji prasowej, że tylko komisja niezależna od ministra sprawiedliwości i lidera PiS będzie w stanie wyjaśnić zarzuty dotyczące powiązań między Rosją a polityką rządu.

Słowa Tuska pojawiły się w związku z ostatnimi doniesieniami medialnymi, że Rosja miała ponoć udział w aferze taśmowej z 2014 roku, w której prywatne rozmowy czołowych członków ówczesnego rządu, kierowanego przez Tuska, zostały potajemnie nagrane w odwiedzanej przez nich restauracji.

Zdaniem Tuska, Rosja mogła mieć również wpływ na obecną politykę energetyczną Polski.

Tylko komisja niezależna od Ziobry i Kaczyńskiego może wyjaśnić, na czym polega wpływ rosyjskich służb na energetyczną politykę PiS-u.

Dodał, że jednym z przejawów rosyjskich wpływów był gwałtowny wzrost importu rosyjskiego węgla za obecnych rządów. Na początku tygodnia”Newsweek” napisał, że jeden z organizatorów afery taśmowej zeznał, iż taśmy przed ujawnieniem ich polskiej opinii publicznej “wylądowały w rosyjskich rękach”.

Moda na “ruskiego agenta”

Tymczasem to rząd PO-PSL był mocno prorosyjski, wziąwszy pod uwagę niekorzystną dla Polski umowę gazową. Publicysta Stanisław Michalkiewicz uważa, że za aferę taśmową odpowiadają służby zachodnie (konkretnie amerykańskie).

Oskarżanie innych o bycie “ruskim agentem” stało się modne. W 1998 roku Jarosław Kaczyński dopatrywał się działań rosyjskiej agentury w Radiu Maryja.

Po naszej stronie działają aktywnie rosyjskie służby specjalne. Radio Maryja jest dziś głęboko antyzachodnie, (…) prorosyjskie, (…) ma nadajniki na Uralu. (…) Prorosyjskość ubrana jest tam w maskę patriotyczną. (…) Problem w tym, w którym miejscu kończą się pospolici głupcy, a zaczyna zwyczajna agentura.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF24, The first news, Twitter

Bracia Kłyczko

Bracia Kłyczko / Fot. Wikimedia Commons

  • Terminale Starlink stworzone przez firmę Elona Muska – SpaceX umożliwiają ukraińskiemu wojsku i cywilom korzystanie z internetu.
  • Z 20 tysięcy tych terminali używanych na Ukrainie, 11 700 zostało zakupionych przez Polskę.
  • 5 000 zakupił polski gigant paliwowy PKN Orlen.
  • Zobacz też: Janusz Korwin-Mikke: Nie, nie przechodzę na żadną emeryturę

Terminale Starlink stworzone przez firmę Elona Muska – SpaceX umożliwiają ukraińskiemu wojsku i cywilom korzystanie z internetu. Z 20 tysięcy tych terminali używanych na Ukrainie, 11 700 zostało zakupionych przez Polskę.

Terminale pomagają ukraińskiemu wojsku w prowadzeniu obserwacji i komunikacji. Z systemów korzystają także organizacje cywilne i operatorzy infrastruktury. Są one połączone z satelitami, co pozwala Ukraińcom na ominięcie ewentualnych ataków Rosji na własną infrastrukturę internetową.

Tuż po rozpoczęciu wojny firma Muska przyznała władzom Ukrainy dostęp do Starlink. W rzeczywistości jednak 85 procent z 20 tysięcy terminali zostało sfinansowanych ze źródeł amerykańskich, polskich i brytyjskich, co przyznało SpaceX w komunikacji z Pentagonem.

Rządy tych państw sfinansowały również około 30 procent kosztów połączenia internetowego dla terminali. Koszt jednego urządzenia wynosi średnio około 4,5 tys. dolarów miesięcznie.

Polska i Starlink

Według polskiego rządu, Polska kupiła 11 700 terminali Starlink, z czego 5 000 zakupił polski gigant paliwowy PKN Orlen. SpaceX obiecał sfinansować koszty operacyjne tych ufundowanych przez Orlen terminali. Te liczby wskazują, że Polska jest największym dostawcą terminali Starlink na Ukrainę, każdy z nich kosztuje od 1500 do 2500 dolarów. SpaceX płaci około 70 procent wyższych kosztów operacyjnych łączności internetowej.

Ukraińcy proszą teraz SpaceX o dodatkowe 6.200 terminali i około 500 nowych terminali miesięcznie, aby zastąpić te, które Rosjanom udaje się w tym czasie zniszczyć. SpaceX chce, aby Pentagon sfinansował ten rachunek, który wyniósłby 380 milionów dolarów. Według Muska terminale Starlink zużywają nawet 100 razy więcej w transmisji danych w porównaniu z użytkiem domowym.

Musk ogłosił na Twitterze, że jego firma będzie kontynuować wsparcie na Ukrainie, pomimo tego, co uważa za niewystarczające finansowanie operacji ze środków publicznych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

W polityce

Prezydent Chorwacji

Prezydent Chorwacji Zoran Milanović / Fot. youtube/PIXSELL

  • Chorwacja dołączyła do swojego północnego sąsiada i kolegi z UE – Węgier, odmawiając szkolenia ukraińskich żołnierzy na swoim terytorium.
  • Prezydent kraju nie chce, by Chorwacja angażowała się w tę wojnę “bardziej, niż musi”.
  • “Obrona Chorwacji jest na pierwszym miejscu (…) potem NATO i inni” – powiedział.
  • Zobacz też: Węgry poza unijnym programem szkoleń dla ukraińskich wojskowych. Dlaczego?

Chorwacja dołączyła do swojego północnego sąsiada i kolegi z UE – Węgier, odmawiając szkolenia ukraińskich żołnierzy na swoim terytorium – taką decyzję podjęto w poniedziałek podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej.

Nie chcę, aby Chorwacja angażowała się w tę wojnę bardziej, niż musi

– powiedział we wtorek w stolicy Chorwacji Zagrzebiu prezydent Zoran Milanović.

Jako naczelny dowódca chorwackiej armii nie zatwierdzę szkolenia ukraińskich żołnierzy w Chorwacji.

Milanović odpowiadał na pytanie dziennikarza dotyczące decyzji Unii Europejskiej o powołaniu wojskowej misji szkoleniowej w celu dalszego wspierania Ukrainy i poprawy zdolności ukraińskich sił zbrojnych, które będą działać na terytorium państw członkowskich UE.

Nie popieram tego pomysłu, bo nie chcę, by Chorwacja angażowała się w tę wojnę bardziej niż trzeba. Jesteśmy sprawiedliwi, jesteśmy solidarni i tyle. Nie więcej niż to.

Zaznaczył, że jako prezydent nie ma wpływu na to, jaki sprzęt wojskowy Chorwacja przekazuje Ukrainie, bo to zależy od rządu. Dodał jednak, że poparłby przekazanie aktywów tylko wtedy, gdyby w zamian za nie dokonano wymiany. Powiedział, że nie popiera “osłabiania” chorwackiej armii.

Obrona Chorwacji jest na pierwszym miejscu (…) potem NATO i inni.

Węgry

Podobne podejście do konfliktu mają Węgry, które już w czasie wybuchu działań wojennych oświadczyły, że nie wyślą broni na Ukrainę ani nie pozwolą na transport broni przez swoje terytorium, argumentując, że nie chcą stać się stroną konfliktu zbrojnego innego kraju. Mówiąc o decyzji UE w sprawie szkolenia ukraińskich żołnierzy, węgierski minister spraw zagranicznych i handlu Péter Szijjártó powiedział, że Węgry muszą brać pod uwagę przede wszystkim własne interesy.

Naszym pierwszym obowiązkiem i zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa Węgrom i narodowi węgierskiemu oraz uniknięcie zaangażowania się w wojnę.

Powiedział też, że Węgry będą decydować w poszczególnych przypadkach, czy zezwolić na przejazd przez kraj jakichkolwiek dostaw lub ruchów wojsk związanych z misją. Szijjártó zaznaczył, że mimo zagrożeń zarówno dla bezpieczeństwa, jak i gospodarek Europy, niewiele narodów wydaje się zainteresowanych znalezieniem pokojowego rozwiązania wojny.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX news

Wojciech Sumliński

Wojciech Sumliński / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Marsz Niepodległości 2022. Bąkiewicz: “Wielka Polska w oczach przodków jest konieczna” [+WIDEO]

Budowa III RP

“Kiszczak chciał mieć pełną kontrolę na tą sprawą. Andrzej Witkowski docierał do nagrań rozmów, które miały miejsce między uprowadzeniem a pogrzebem. Rozmowy Mazowieckiego, Geremka, Jaruzelskiego, Kiszczaka, Rakowskiego – kiedy ta piątka rozmawia o tym, że ta sprawa ma nie być wyjaśniana, układamy nowy podział władzy. Od tego rozpoczyna się budowa III RP. Później takich rozmów jest więcej. Ci, którzy mordowali, zawiązali układy z różnymi ludźmi, część trzymano na pasku” – mówił Sumliński.

Sumliński ujawni prawdę

“Obiecuję Państwu, że ujrzą światło dzienne. Śledztwo w sprawie trwa. To jest niesamowite, 30 lat od momentu uruchomienia śledztwa minęło rok temu – to najdłużej trwające śledztwo w tzw. wolnej Polsce. Jeżeli państwo polskie nie weźmie się za to – to ja Państwu obiecuję – ja zrobię to osobiście. Obiecałem Andrzejowi Witkowskiemu, że pewnych spraw nie będą ujawniał, dlatego że Andrzej wciąż wierzy, że pewne sprawy powinny pójść przez sąd. Ale macie dwa lata – mówię to do was, decydentów i kłamców. Jeżeli do 2024 roku nie pokażecie prawdy w tej sprawie, na 40. rocznicę zbrodni, nie patrząc na wszystko – wszystko ujrzy światło dzienne, całość materiałów. I niech będzie co ma być. To jest bardzo mocna deklaracja i dokładnie tak się stanie. Chyba, że wcześniej coś się stanie ze mną” – wskazywał Sumliński.

Dlaczego śledztwo wciąż trwa?

“Niszczone są dokumenty, niszczone są materiały, zmieniali się prokuratorzy, a człowiek, który to wszystko zebrał został zmarginalizowany i odsunięty. Dlaczego to śledztwo tyle trwa? Bo gdyby ta sprawa trafiła do sądu, to materiały stają się jawne. Gdyby umorzono, wszystkie materiały stają się jawne. Jeżeli śledztwo trwa, to na etapie śledztwa materiały są tajne. I dlatego trwa od ponad 30 lat. Ci, którzy za tym stoją chcą, żeby jeszcze trwało. Umrą ostatni świadkowie, poniszczą ostatnie dokumenty, w międzyczasie coś się jeszcze zagubi” – wskazywał gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Dariusz Loranty, ekspert ds. bezpieczeństwa publicznego

Dariusz Loranty, ekspert ds. bezpieczeństwa publicznego / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Zobacz także: “Nagrody” dla urzędników w ministerstwach. W samym resorcie finansów – 25,5 mln zł

Celebryci ponad prawem

“Ci celebrytanci to jednak nie w pełni odpowiadają karnie, uwzględnia się jednak ich “społeczne znaczenie”, czyli szczerze mówiąc – sędziowie udowadniają, że nie są oni tak samo traktowani jak wszyscy inni obywatele. Przykłady pani Beaty Kozidrak, pana Najsztuba – sposób badania sprawy świadczy o jakichś niskich umiejętnościach sądu, który na podstawie tego badania, tej sprawy ocenił, że jest niewinny. No w Polsce okazuje się, że nasze staruszki szybciej wbiegają na pasy niż Usain Bolt” – mówił Loranty.

Funkcja kary

“Wystarczy sięgnąć do pierwszej części kodeksu karnego, gdzie mamy funkcję kary. Funkcja kary to odstraszanie innych osób. Ma też funkcję naprawczą i resocjalizacyjną. Kara, której nie ma, nie spełnia tej funkcji, a tylko pokazuje, że nie wszyscy jesteśmy równi wobec prawa” – dodawał gość MN.

Specustawa

“Jestem przeciwnikiem tego typu przepisu, bo jest on rygorystyczny i nieadekwatny do czynów. Część sprawców odstrasza wymiar kary, dlaczego przygotowują sobie alibi, stosują linię obrony. Ale jest również grupa sprawców – ich jest stosunkowo niewiele, dla których wymiar kary nie ma znaczenia. Oni wtedy dokonując tego czynu, będąc pod wpływem bodźca chemicznego, nie mają świadomości myślenia. Niestety, państwo polskie zabierając komuś samochód, odbierze również innemu członkowi rodziny ten samochód, który jest potrzebny np., by dojechać do pracy. Zakłady karne są dla ludzi. Jeżeli nie możemy kogoś powstrzymać, należy go izolować od społeczeństwa. Zabieraniu samochodu jestem przeciwny, to zbyt represyjna kara” – podkreślał Loranty.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Leszek Miller

Leszek Miller / fot. youtube/Janusz Jaskółka

  • Jak ustaliło Radio ZET, były premier Leszek Miller i Marek Pol, założyciel Unii Pracy zamierzają utworzyć nowy projekt polityczny.
  • Dawni politycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej, chcą pokrzyżować plany liderom Nowej Lewicy.
  • Podczas spotkania w Sejmie w rocznicę podpisania deklaracji z 2001 r. o współpracy SLD i Unii Pracy mają zapaść wstępne decyzje.
  • Nowa Lewica w takim przypadku będzie mogła liczyć na mocne naciski ze strony doświadczonych i znanych polityków szeroko pojętej lewicy.
  • Zobacz także: Nagła wizyta brytyjskiego ministra w USA. Nie ujawniono tematów rozmów

Według najnowszych doniesień Radia ZET były premier Leszek Miller oraz jeden z założycieli Unii Pracy Marek Pol planują połączyć siły i stworzyć nowy projekt polityczny na lewicy. Na spotkaniu w Sejmie mają być również obecni posłowie, którzy popadli kilka miesięcy temu w konflikt z liderami Nowej Lewicy kierowanej przez Włodzimierza Czarzastego.

Chodzi o założycieli koła Polskiej Partii Socjalistycznej, czyli Robert Kwiatkowski, Andrzej Rozenek i Joanna Senyszyn.

Czytaj więcej: V Forum Kobiet NSZZ “Solidarność”. “Nieoceniona rola kobiet”

Miller na czele nowego projektu

Spotkanie odbędzie się w Sejmie, w rocznicę podpisania deklaracji z 2001 roku, kiedy SLD i Unia Pracy przejęły władzę w Polsce. Jak mówią Radiu ZET politycy związani z nowym projektem, może on jeszcze przed wyborami zaowocować powstaniem nowego ugrupowania.

Obecnie lewa strona sceny politycznej jest reprezentowana w Sejmie przez Koalicyjny Klub Lewicy, w którego skład wchodzi Nowa Lewica – powstała z połączenia SLD i Wiosny oraz partia Razem. Na początku października oba ugrupowania przedłużyły współpracę na kolejne wybory. Szczegóły dotyczące programu mają zostać ogłoszone na wspólnym kongresie 10 grudnia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiozet.pl