Facebook

Facebook / pxhere.com

  • Jak informuje Radia Maryja, administratorzy Facebooka zablokowali ich dziennikarzom dostęp do profilu społecznościowego.
  • Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich dr Jolanta Hajdasz potępia takie działania.
  • Wskazała, że jest to niezgodne z polskimi i unijnymi przepisami, a także uderza w wolność słowa.
  • Warto zauważyć, że do tej cenzury doszło przeddzień 31. rocznicy powstania rozgłośni.
  • Zobacz także: Nowotwory po in vitro? Naukowcy ostrzegają przed skutkami ubocznymi

Od czwartku administratorzy strony Radia Maryja na Facebooku nie mogą opublikować treści. Do tej pory portal nie podał przyczyn zablokowania profilu. Do zdarzenia doszło przeddzień 31. rocznicy założenia rozgłośni, co dodaje jeszcze większej kontrowersji.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz wiele innych stowarzyszeń potępia takie działania administracji Facebooka. Dyrektor stowarzyszenia dziennikarzy dr Jolanta Hajdasz zwróciła uwagę na ten bezprawny i nieuzasadniony akt cenzury.

To jest niezgodne z przepisami polskimi, unijnymi, niezgodne z zasadą wolności słowa ani z jakąkolwiek zasadą, na podstawie której powstały media społecznościowe, jak m.in. Facebook. One nadużywają swojej pozycji regularnie. Radio Maryja jest podmiotem działającym od wielu lat w przestrzeni publicznej, który transparentnie publikuje wszystko, podpisując imieniem i nazwiskiem swoich przełożonych, redaktorów, bardzo często dziennikarzy, więc nie ma mowy o żadnym niebraniu odpowiedzialności za swoje publikacje. Wszystkie publikacje są świadome, więc jakim prawem Facebook cokolwiek cenzuruje? To są działania, które nigdy nie powinny mieć miejsca 

– powiedziała dr Jolanta Hajdasz.

Czytaj więcej: Dodatek energetyczny – od kiedy można składać wnioski?

Cenzura w mediach społecznościowych

To nie pierwszy raz, kiedy dochodzi do ograniczania wolności słowa w mediach społecznościowych Radia Maryja. Rozgłośnia jest blokowana za to, że mówi prawdę m.in. na temat małżeństwa i rodziny, broni dzieci nienarodzonych, a tym samym sprzeciwia się deprawacji, jakiej dopuszcza się lobby LGBT i proaborcyjne. Lewicowi działacze i politycy zgłaszają tego typu treści, aby je zablokować.

Według wielu ekspertów w ten sposób naruszają oni wolność wypowiedzi i wyrażania poglądów innych niż te lewicowo-liberalne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Zbigniew Rau

Zbigniew Rau / Fot. PAP/EPA. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W ostatnich dniach do ukraińskich placówek dyplomatycznych w różnych krajach docierały niebezpieczne listy.
  • W Hiszpanii były to koperty posiadające mini ładunki wybuchowe, które zraniły jednego z ochroniarzy.
  • Natomiast w Polsce docierały zakrwawione listy z gałkami ocznymi różnych zwierząt.
  • Szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau wyraził zaniepokojenie zaistniałą sytuacją.
  • Zobacz także: Program Interreg NEXT. Współpraca polsko-niemiecko-ukraińska

W czwartek pojawiła się informacja, że do dwóch ukraińskich placówek dyplomatycznych w Polsce, w tym do konsulatu ambasady Ukrainy przy ul. Malczewskiego w Warszawie, wpłynęły przesyłki, które miały wzbudzić zaniepokojenie u ich pracowników. O sprawie poinformowano policjantów wydziału ochrony placówek dyplomatycznych i szybko wykluczono zagrożenie.

Do podobnych zdarzeń doszło także w ambasadach i konsulatach Ukrainy w kilku krajach, otrzymały one zakrwawione przesyłki, w których były oczy zwierząt.

Przekazał także, że zdewastowano wejście do mieszkania ambasadora w Watykanie, a ambasada w Kazachstanie otrzymała fałszywe zawiadomienie o podłożonym ładunku wybuchowym. Ambasada Ukrainy w USA dostała natomiast list z kserokopią krytycznego pod adresem Ukrainy artykułu.

Czytaj więcej: Kanclerz Niemiec fałszuje dane, by bronić polityki proimigracyjnej

Rau: “Wygląda to poważnie”

Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau, który przebywa w Łodzi na szczycie OBWE wypowiedział się na temat przesyłek, które otrzymują ukraińskie placówki dyplomatyczne w Polsce oraz w kilku innych krajach.

Szef MSZ zaznaczył, że prokuratura zajmie się sprawą, gdyż wcześniej strona ukraińska złożyła stosowne powiadomienia. W obecnej chwili nie posiada on informacji, czy jest to prowokacja, czy też niestosowny incydent.

Wygląda to stosunkowo poważnie i zasługuje na wyjaśnienie

– zaznaczył minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Szefowa KE chce scentralizować zakup gazu

Szefowa KE Ursula von der Leyen / Fot. PAP/EPA/Julien Warnand. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Komisja Europejska zamierza ścigać osoby fizyczne, które mogą dokonać w przyszłości złamania sankcji nałożonych na Rosję.
  • Takie osoby miałyby podlegać karze 5 lat pozbawienia wolności.
  • Ponadto spółki, które złamały by sankcje byłyby karane, grzywną w wysokości nie mniejszej niż 5 proc. rocznego obrotu.
  • W ten sposób Bruksela zamierza ukrócić interpretację krajów członkowskich ws. rozumienia sankcji.
  • Zobacz także: Warszawa. Wystawa plenerowa IPN “Jesteśmy Polakami. Związek Polaków w Niemczech”

Osoba fizyczna, która dopuści się takiego przestępstwa, może podlegać maksymalnej karze co najmniej pięciu lat pozbawienia wolności. Z kolei spółkom grozi kara w wysokości nie mniejszej niż 5 proc. rocznego obrotu w roku poprzedzającym decyzję o nałożeniu grzywny.

Komisja Europejska tłumaczy, że obecnie państwa członkowskie mają różne definicje tego, co stanowi naruszenie środków ograniczających i jakie kary należy zastosować w przypadku ich złamania.

Zdaniem Komisji Europejskiej, może to prowadzić do różnego stopnia egzekwowania sankcji i ryzyka ich obchodzenia, potencjalnie umożliwiając osobom objętym sankcjami dalszy dostęp do ich aktywów.

Czytaj więcej: KE. Kolejne fiasko rozmów ws. KPO

Przestępstwa przeciwko sankcjom

KE opublikowała również listę przykładowych przestępstw, które naruszają sankcje i mogą być karane. Znalazł się wśród nich m.in. zapis o udostępnianiu funduszy lub zasobów gospodarczych osobie, podmiotowi lub organowi objętemu sankcjami, umożliwienie sankcjonowanym osobom wjazdu na terytorium państwa członkowskiego lub ich tranzyt przez terytorium UE oraz handel towarami lub usługami, których import, eksport, sprzedaż, zakup, przekazywanie, tranzyt lub transport jest zabroniony lub ograniczony.

Włączenie naruszenia środków ograniczających do wykazu przestępstw Unii Europejskiej jest pierwszym z dwóch kroków do zapewnienia podobnego stopnia egzekwowania sankcji w całej Unii oraz do zniechęcenia do prób ich obejścia.

Podczas gdy trwa rosyjska agresja na Ukrainę, najważniejsze jest, aby unijne środki ograniczające zostały w pełni wdrożone, a łamanie tych środków nie opłacało się

– podkreśliła Komisja Europejska.

Po przyjęciu tej decyzji KE przedstawi wniosek dotyczący dyrektywy zawierającej normy minimalne dotyczące definicji przestępstw i kar za naruszenie unijnych środków ograniczających. Ten projekt dyrektywy będzie następnie musiał zostać omówiony i przyjęty przez Radę Europejską i Parlament Europejski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

consilium.europa.eu, dorzeczy.pl

DNA i nowe mutacje

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Naukowcy ze szwedzkiego uniwersytetu technicznego Chalmers Tekniska Hogskola są na tropie przełomowego odkrycia.
  • W ostatnim czasie wraz ze współpracownikami z innych ośrodków opisali metodę kontroli działania genomu.
  • Dzięki opanowaniu aktywności genów, można by było w przyszłości opracować nowe terapie lecznicze.
  • Tutaj z pomocą przychodzi również sztuczna inteligencja, która ułatwia naukowcom w procesie badawczym.
  • Zobacz także: „Gazeta Polska”: Rosyjskie biznesy narodowca od Winnickiego

Naukowcy ze szwedzkiego uniwersytetu technicznego Chalmers Tekniska Hogskola wraz ze współpracownikami z innych ośrodków opisali potencjalnie przełomową metodę kontroli działania genomu. Aby dowolna komórka prawidłowo pracowała, wszystkie jej geny muszą być ściśle regulowane.

Jedne geny są aktywne i powstają na ich podstawie duże ilości danego białka, inne wykorzystywane w niewielkim stopniu, a jeszcze inne, przynajmniej w danym momencie. Dotyczy to także genów umieszczanych w komórce sztucznie, np. w modyfikowanych roślinach czy w przypadku genetycznych szczepionek.

Naukowcy od dawna starają się więc nauczyć kontrolowania aktywności genów, bo to pozwoliłoby m.in. na tworzenie nowego typu terapii i na różnorodne manipulacje biotechnologiczne. Jest to jednak szczególnie trudne zadanie ze względu na ogromną długość cząsteczki przechowującej geny.

Cząstka DNA jest niezwykle długa i skomplikowana. Dokonywanie w niej zmian z pomocą prób i błędów – modyfikowania i odczytywania – to gigantyczne wyzwanie. Znalezienie tym sposobem metody, która działa, zajmuje lata

– wyjaśnił na łamach “Nature Communications” Jan Zrimec.

On i jego współpracownicy, pracujący pod kierunkiem prof. Alekseja Zelezniaka z Uniwersytetu Technicznego Chalmersa, nauczyli się projektować małe cząsteczki DNA z informacjami dla komórki, jak ma używać wybranej części genomu. Wykorzystują do tego systemy sztucznej inteligencji.

Dużo skuteczniej można to robić, ucząc sztuczną inteligencję zasad oddziaływania na DNA. To, co dotąd zajmowało lata, można teraz zrobić w kilka tygodniu lub nawet dni

– dodaje naukowiec.

Czytaj więcej: XV edycja Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców -kiedy się odbędzie?

Naukowcy chcą eksperymentować na ludzkich komórkach

Algorytmy projektują sekwencję DNA, która według życzenia będzie odpowiednio regulowała aktywność wybranego genu. Dotąd badacze przetestowali swoją metodę na drożdżach Saccharomyces cerevisiae, których komórki bardzo przypominają komórki ssaków. W następnym kroku chcą rozpocząć pracę z komórkami ludzkimi.

Opracowanie białkowych leków przeciwko skomplikowanym chorobom czy alternatywnych białek spożywczych jest zwykle niezwykle drogie. Koszty są czasami tak wysokie, że niemożliwe jest odzyskanie zainwestowanych środków. Takie leki są więc ekonomicznie nieopłacalne. Dzięki naszej technologii możliwe jest projektowanie i produkowanie białek dużo efektywniej, dzięki czemu będą mogły trafiać na rynek

– zaznaczył prof. Aleksej Zelezniak.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org

Jarosław Kaczyński

Warszawa, 22.06.2022. Prezes PiS Jarosław Kaczyński (L) i minister obrony Mariusz Błaszczak (P) na sali obrad Sejmu w Warszawie, 22 bm. Sejm zajmie się m.in. przepisami dotyczącymi pracy zdalnej, a także obywatelskim projektem liberalizującym przepisy dotyczące aborcji. (mr) PAP/Radek Pietruszka / fot. PAP/Radek Pietruszka Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Według najnowszych doniesień “Super Expressu” Prawo i Sprawiedliwość przeprowadziło tajny sondaż wyborczy.
  • Wyniki wewnętrznej ankiety wskazują na 38 proc. poparcie partii Jarosława Kaczyńskiego.
  • Zdaniem posła Koalicji Obywatelskiej Jana Grabca, jest to próba zakłamywania rzeczywistości.
  • Zobacz także: Dodatek energetyczny – od kiedy można składać wnioski?

Dziennik “Super Express” miał dotrzeć do wyników wewnętrznych badań wyborczych Prawa i Sprawiedliwości. Jak podkreślono, partia prowadzona przez Jarosława Kaczyńskiego miała w nim uzyskać 38 proc. poparcia

W rozmowie z dziennikiem jeden z polityków Prawa i Sprawiedliwości ujawnił, że takie badania wykonywane są standardowo co miesiąc.

W sondażu, do którego dotarł dziennik, głos na Platformę Obywatelską zadeklarowało 30,45 proc. badanych. Trzecie miejsce przypadło Polsce 2050 Szymona Hołowni, która może liczyć na 11,56 proc. Słabiej wypadła Lewica, na którą zagłosowałoby 10,84 proc. Polaków. Piąte miejsce zajęła Konfederacja z 8,65-proc. wynikiem.

Czytaj więcej: Macron uderza USA. “To grozi podziałem Zachodu”

Sondaż na uspokojenie Kaczyńskiego?

Do całej sprawy odniósł się w rozmowie z “Super Expressem” poseł Koalicji Obywatelskiej Jan Grabiec, który stwierdził, że jest to sondaż przygotowany specjalnie dla prezesa Kaczyńskiego, aby ten został błędnie poinformowany o obecnych nastrojach politycznych w kraju.

Skoro wewnętrznymi sondażami muszą się pocieszać, to znaczy, że nastroje w PiS są grobowe – twierdzi polityk opozycji.

– stwierdził poseł Jan Grabiec z Koalicji Obywatelskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, wp.pl

Śmierć kobiety w trakcie in vitro

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Według najnowszych badań naukowców, ryzyko wystąpienia nowotworów u dzieci z in vitro jest bardzo wysokie.
  • Zdaniem specjalistów przebywanie zarodka poza organizmem matki zwiększa ryzyko występowania chorób.
  • Naukowcy podkreślili, że plemniki z wadami podczas naturalnego procesu zapłodnienia są eliminowane.
  • Zobacz także: Kanclerz Niemiec fałszuje dane, by bronić polityki proimigracyjnej

To kolejne dowody potwierdzające, że dzieci poczęte metodą in vitro przy zastosowaniu zamrożonych zarodków są znacznie bardziej narażone na wady wrodzone i choroby niż dzieci poczęte naturalnie.

Żadna dotychczas wydana praca nie zawierała tak dużej grupy obserwacyjnej, jak ta analizująca zależności dotyczące nowotworów. Skrupulatność tych badań jest imponująca. Grupa kontrolna to prawie 8 milionów dzieci, a dzieci urodzonych z in vitro jest ponad 180 tys. To już wielkie liczby, czyli wyniki są bardzo mocne. Praca ma charakter epidemiologiczny. To jedna z najmocniejszych pozycji w literaturze, jakie wedle mej wiedzy dotychczas się ukazały

– powiedział prof. Andrzej Kochański.

Tymczasem w Polsce nie mówi się o ryzyku, jakie dla zdrowia dziecka i matki niesie zapłodnienie pozaustrojowe. A zdaniem ekspertów, ośrodki promujące tę niemoralną metodę stosują niebezpieczne dla zdrowia praktyki po to, aby zapewnić większą częstotliwość udanych zapłodnień i aby w ten sposób więcej zarobić.

Wiemy, że im później od momentu połączenia komórki jajowej z plemnikiem nastąpi transfer zarodka do organizmu matki, tym ryzyko wystąpienia nieprawidłowości u dziecka jest dużo większe. To dowodzi niezbicie, że przebywanie zarodków poza organizmem mamy nie jest bezpieczne. To w istocie jeden wielki eksperyment na genomie człowieka. O tym się głośno nie mówi i nie ujawnia się tych wątpliwości małżeństwom, które decydują się na poddanie się tej procedurze, bo przecież to nie jest w interesie ośrodków, które zarabiają na in vitro. Jest to jednak podejście nieuczciwe. A sama procedura uderza w godność człowieka

–  ocenił dr Tadeusz Wasilewski, ginekolog-położnik, założyciel NaProMedica.

W ostatnich latach wzrosła liczba zabiegów in vitro. Zwiększa się też wykorzystanie zarodków zamrożonych. W samych Stanach Zjednoczonych ich użycie od 2015 r. się podwoiło.

Na łamach prestiżowego pisma medycznego PLOS Medicne ukazała się analiza badań dotyczących ryzyka zachorowania na raka wśród dzieci po transferze zamrożonego zarodka, co praktykowane jest w ramach metody in vitro. Jak podkreśla dr Tadeusz Wasilewski, ustalenia badaczy, jakkolwiek zasmucają, to jednak nie dziwią.

Mówi się, że program in vitro jest metodą, która przenosi wady między pokoleniami. Dzieje się tak, ponieważ w naturze plemnik albo komórka jajowa lub nieprawidłowe gamety płciowe, które mają dużo mniejszą zdolność do połączenia się ze sobą, są eliminowane. Natomiast gdy lekarze używają mikronarzędzi, wtedy niejako wymuszają fuzję połączenia komórki jajowej z plemnikiem. W ten sposób te nieprawidłowości genetyczne, które wynikają z nieprawidłowości naszych przodków, mogą być przenoszone na następne pokolenia

– wytłumaczył specjalista.

Czytaj więcej: YouTuber wezwał do zbombardowania Watykanu. Jego żona była żołnierzem Sił Obronnych Izraela

Niebezpieczne nowe mutacje

Zwraca też uwagę na inny aspekt nieprawidłowości medycznych, które dotyczą mutacji genetycznych powstających de novo.

Zarodki, które zostaną powołane do życia i będą kilka dni poza organizmem człowieka, będę narażone na działanie czynników środowiska. Z racji tego, że te czynniki zawsze mają charakter nienaturalny, może się to przyczynić do powstania nowych mutacji. Jeżeli transfer zarodka wykonywany jest w 2. lub 3. dobie od połączenia komórki z jajnikiem, to nasz wybór, patrząc przez mikroskop, nie musi być prawidłowy, a dopiero wybór dokonany w 5. dobie od połączenia komórki jajowej i plemnika będzie lepszy, czyli prawdopodobieństwo powodzenia procedury będzie większe. Ale jednocześnie im dłużej będziemy czekać z transferem zarodka do organizmu kobiety, tym ryzyko wystąpienia nieprawidłowości u dziecka będzie większe

– wyjaśnił dr Tadeusz Wasilewski.

Podkreśla, że ten fakt dowodzi, iż przebywanie zarodków poza organizmem matki jest niebezpieczne.

Obserwujemy, że dzieci poczęte z procedury in vitro są obarczone ryzykiem wystąpienia większej liczby jakichkolwiek wad genetycznych w stosunku do dzieci poczętych naturalnie. Różnica jest istotna, bo wynosi 30-40 procent. I to są te mutacje de novo, i mutacje przenoszone między pokoleniami

– podkreślił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl, naszdziennik.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. YouTube

  • Wicepremier Rosji Aleksander Nowak oskarżył polskie władze o hipokryzję.
  • Nie potwierdził, czy Polska zamierza kupować w przyszłym roku rosyjską ropę.
  • Wiceprezes Transnieftu Siergiej Andronow potwierdził, że spółka ma zamówienia od polskich kontrahentów.
  • W odpowiedzi na spekulacje Orlen podkreślił, że nie zamierza łamać unijnych sankcji.
  • Zobacz także: Węgry, Rumunia, Grecja i Bułgaria zacieśniają współpracę gazową

Powiedział o tym dziennikarzom, komentując informację rosyjskich mediów o tym, że w przyszłym roku Orlen zamierza dalej odbierać ropę z Rosji.

Uważamy, że to jest teatr absurdu, co oni robią

– stwierdził wicepremier Rosji Aleksander Nowak.

Jednocześnie ani nie potwierdził, ani nie zdementował informacji o prośbie Polski o dostawy ropy, zaznaczając, że sam dowiedział się o tym z mediów.

W listopadzie dziennik “Kommiersant” podał, powołując się na źródła, że PKN Orlen złożył do Transnieftu wniosek o dostawę 3 mln ton rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń w 2023 r., mimo planów zaprzestania zakupu ropy z Rosji z powodu jej inwazji na Ukrainę.

Według gazety wiceprezes Transnieftu Siergiej Andronow potwierdził, że spółka ma zamówienia od polskich kontrahentów na dostawy ropy w tranzycie przez Białoruś na rok 2023. Nie ujawnił jednak, od kogo wpłynęły zamówienia i na jakie ilości.

Czytaj więcej: Macron uderza USA. “To grozi podziałem Zachodu”

Orlen odpowiada na spekulacje

Złożone zapytanie do rosyjskiego operatora to techniczne zgłoszenie zapotrzebowania na wypadek realizacji kontraktów, które nadal obowiązują PKN Orlen. To standardowa procedura, która dotyczy wyłącznie zarezerwowania potencjalnych mocy przesyłowych

– czytamy w oświadczeniu PKN Orlen.

Koncern zapewnia, że będzie przestrzegał wszelkich sankcji nałożonych na Rosję przez Unię Europejską i przypomniał, że od początku wojny na Ukrainie całkowicie zrezygnował już z dostaw rosyjskiej ropy drogą morską.

Wcześniej minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau informował, że polskie władze chcą, aby UE nałożyła sankcje na dostawy ropy rurociągiem Przyjaźń, żeby Polska nie musiała płacić stronie rosyjskiej kary za jednostronne zerwanie umowy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, biznesalert.pl

Ferma wiatrowa.

Ferma wiatrowa. / Fot. pixabay

Program współpracy transgranicznej Interreg NEXT Polska-Ukraina 2021-2027 będzie zarządzany przez ministerstwo funduszy i polityki regionalnej. Na realizację polsko-ukraińskich inicjatyw Unia Europejska przeznaczy ponad 170 mln euro.

Program będzie koncentrował się na wspólnych wyzwaniach w zakresie ochrony środowiska, kultury i zrównoważonej turystyki, opieki zdrowotnej, współpracy obywateli i instytucji oraz bezpieczeństwa i ochrony granic.

Rosyjska agresja na Ukrainę odcisnęła swoje piętno na współpracy transgranicznej we wschodnich regionach Unii Europejskiej. Zaprzestaliśmy współpracy z Rosją i Białorusią. Wojna nie zatrzymała jednak prac nad programem Polska-Ukraina. Co więcej, przyspieszyła przygotowanie programu w formule dwustronnej

– powiedział minister funduszy i polityki regionalnej.

Tłumaczył, że w ciągu czterech miesięcy uzgodniono i zatwierdzono z ukraińską stroną treść programu i jego strategię inwestycyjną.

W obecnej sytuacji bilateralna współpraca z Ukrainą w ramach Interreg nabiera szczególnego znaczenia. Interreg stawia na rozwój, integrację europejską regionów oraz rozwiązywanie problemów ponad granicami państw, które wymagają ścisłej współpracy

– dodał Grzegorz Puda.

Czytaj więcej: Macron uderza USA. “To grozi podziałem Zachodu”

Program Interreg Brandenburgia-Polska

Program Interreg Brandenburgia-Polska 2021-2027 to trzeci program Interreg pomiędzy Polską, a Niemcami przyjęty przez Komisję Europejską. Podobnie jak w poprzednich latach, programem będzie zarządzać Berlin.

Program będzie koncentrować się na przezwyciężaniu skutków zmian klimatu i ochronie przyrody, wspieraniu innowacyjności, rozwoju edukacji, kultury i turystyki, a także na integracji mieszkańców i współpracy administracji z Polski i z Niemiec.

Na realizację polsko-niemieckich projektów jest do wykorzystania 88,3 mln euro z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

Tym samym wszystkie instrumenty współpracy w ramach Interreg z udziałem Polski na lata 2021-2027 są już zatwierdzone.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

isbnews.pl, dorzeczy.pl

IPN otwiera wystawę w Warszawie

Otwarcie wystawy pt. Jesteśmy Polakami w Warszawie / Fot. PAP/Piotr Nowak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W Warszawie otwarto wystawę Instytutu Pamięci Narodowej pt. Jesteśmy Polakami. Związek Polaków w Niemczech.
  • Wystawa ma przypomnieć o tym, że w czasie odzyskania niepodległości nie wszystkie ziemie i Polacy wrócili do macierzy.
  • Można ją oglądać na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
  • Zobacz także: Ruszył cykl giełd pracy dla osób niepełnosprawnych

Dyrektor gdańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej i autor części wystawy dr Paweł Warot, podkreśla, że jest to okazja, aby przypomnieć, iż ponad 100 lat temu nie wszystkie ziemie i nie wszyscy Polacy znaleźli się w granicach odrodzonej Rzeczypospolitej.

Historyk wskazuje, że znaczna część Polaków została w granicach Niemiec i tam w 1922 roku zorganizowała się, tworząc Związek Polaków w Niemczech.

Instytut Pamięci Narodowej poprzez wystawę chciał przypomnieć działalność Związku Polaków w Niemczech. Polacy prowadzili bardzo bogatą działalność kulturalną, polityczną oraz biznesową. Wszystko to chcemy zaprezentować na wystawie. Chcemy zaprezentować także sylwetki działaczy i rolę religii, która odgrywała wielką rolę dla Polaków. Wystawa prezentuje również, jak ciężko było być Polakiem w państwie niemieckim

– powiedział dr Paweł Warot.

Wystawa pt. Jesteśmy Polakami. Związek Polaków w Niemczech, częściowo prezentowana była już wcześniej, m.in. w Kwidzynie i Bytomiu. Teraz można ją oglądać na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Już od 1 grudnia b.r. można składać wnioski o dodatek energetyczny, o który mogą się ubiegać gospodarstwa domowe, gdzie jedynym źródłem ciepła jest energia elektryczna. Dodatek jest uzależniony od zużycia prądu. Maksymalnie wnioskodawca może otrzymać do 1,5 tys. zł rekompensaty.

  • 1 000 zł – dla gospodarstw domowych zużywających do 5 MWh rocznie,
  • 1 500 zł – dla gospodarstw domowych zużywających powyżej 5 MWh rocznie (warunkiem jest załączenie potwierdzenia przekroczenia 5 MWh wysokości rocznego zużycia za rok 2021).

Środki te są przyznawane na mocy ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących ochronie odbiorców energii elektrycznej w 2023 roku.

Jak wyjaśnia Damian Napierała, zastępca dyrektora Poznańskiego Centrum Świadczeń, pomoc państwa ma związek z sytuacją na rynku energii.

Dodatek będzie przysługiwał gospodarstwom domowym, które źródło ogrzewania na prąd mają zgłoszone do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków. To jest warunek niezbędny, aby otrzymać świadczenie. Dodatek będzie wypłacany w wysokości 1 tys. złotych. Jeżeli nasze zużycie elektryczne w 2021 roku było powyżej 5 MWh, to wtedy dodatek będzie wynosił 1,5 tys. złotych

– przekazał zastępca dyrektora Poznańskiego Centrum Świadczeń Damian Napierała.

Obowiązuje przy tym zasada: jeden adres zamieszkania, jeden dodatek elektryczny.

Czytaj więcej: Panika na Wyspach Kanaryjskich. Meteoryt z hukiem spadł do morza

Gdzie można składać wnioski o dodatek energetyczny?

Wnioski można składać w gminach właściwych ze względu na miejsce zamieszkania do 1 lutego. Można to zrobić osobiście lub on-line za pomocą e-PUAP.

Wypłata środków ma nastąpić do 31 marca przyszłego roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl, gov.pl