/ onet.pl

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa skazał Annę G. za zniesławienie i znieważenie prof. Bogdana Chazana. Kobieta zamieściła na Facebooku nieprawdziwe wpisy obrażające lekarza, w których sugerowała m.in., że miał on jej odmówić wykonania cesarskiego cięcia. Sąd wymierzył jej karę ograniczenia wolności w postaci prac społecznych przez 1 rok i 3 miesiące w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Ponadto, zobowiązał oskarżoną do opublikowania oświadczenia i podał wyrok do publicznej wiadomości. Zasądził też od Anny G. kwotę 1000 zł zadośćuczynienia na organizację Mothercare International w Polsce. Prof. Chazana reprezentowali prawnicy Ordo Iuris.

W 2016 r. Anna G. zamieściła na Facebooku wpisy sprzeczne z prawdą i znieważające prof. Bogdana Chazana. W treści postów m.in. określała go słowami powszechnie uważanymi za obelżywe. Pomówiła go też o to, że miał odmówić jej cesarskiego cięcia powołując się na religijne przykazania oraz o „niszczenie” współpracowników w szpitalu. Wpisy były niezgodne z prawdą i naraziły prof. Chazana na utratę zaufania niezbędną do wykonywania zawodu lekarza i nauczyciela akademickiego.  Treść postów została bezrefleksyjnie powielona przez licznych użytkowników Facebooka i niektóre media. Artykuł oparty na wpisach Anny G. zamieściły media o krajowym zasięgu.

Rafał Ziemkiewicz uderza w GW: „Propagandowe zbydlęcenie”

W związku z nieprawdziwymi zarzutami wobec prof. Chazana, prawnicy Ordo Iuris wystąpili ze skargą na policję mającą na celu identyfikację oskarżonej a następnie przekazaną do właściwego sądu jako prywatne oskarżenie. Proces na wniosek oskarżyciela prywatnego miał jawny charakter. W toku postępowania, Anna G. wielokrotnie, bo przez prawie 2 lata, sabotowała wezwania sądu do stawienia się na rozprawie. W związku z tym w listopadzie 2018 r. sąd uwzględnił wniosek prawników Ordo Iuris o przymusowe doprowadzenie oskarżonej na rozprawę za pośrednictwem policji. Oskarżona nie przyznała się do zarzucanych czynów i nie wykazała skruchy. Jednocześnie, Anna G.  nie przedstawiła dowodów potwierdzających prawdziwość wpisów objętych aktem oskarżenia.

Na rozprawie przesłuchano również świadków, którzy w przeszłości współpracowali z prof. Chazanem. Zaprzeczyli aby podane przez oskarżoną informacje miały miejsce. Wskazali, że wpisy oskarżonej na pierwszy rzut oka są absurdalne. W toku postępowania kobieta składała wnioski dowodowe, które nie miały związku z tokiem postępowania, m.in. na okoliczność rzekomo trudnych relacji sąsiedzkich prof. Chazana. Na wniosek prawników reprezentujących oskarżyciela, wnioski te zostały oddalone. Z karty karnej oskarżonej wynikało, że była ona wielokrotnie prawomocnie karana za jazdę pod wpływem alkoholu, znęcanie się, znieważenie i zniesławienie. 

Teraz kobieta musi opublikować oświadczenie o treści:

„W Wykonaniu wyroku Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa w Warszawie z dnia 23 lipca 2020 r., sygn. akt VIII K 537/16 niniejszym przepraszam Bogdana Chazana za to że w dniu 20 września 2016 r. za pomocą wpisu na portalu społecznościowym www.facebook.pl znieważyłam go i poniżyłam go w opinii publicznej oraz naraziłam go na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu ginekologa i położnika”.

„Wyrok Sądu pierwszej instancji oceniamy umiarkowanie dobrze. Biorąc pod uwagę wielokrotne skazanie oskarżonej, nie jestem pewny, czy kara wolnościowa odniesie wobec oskarżonej efekt resocjalizacji. Po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem orzeczenia rozważymy złożenie apelacji co do zasądzonej kary. Niezależnie od tego, dzisiejszy wyrok w sprawie, który zapadał po czterech latach od popełnionego czynu stanowi namiastkę zadośćuczynienia wobec prof. Chazana, przeciwko któremu rozpętano kampanię nienawiści m.in. na podstawie wpisów oskarżonej, powielanej przez lewicowe media o krajowym zasięgu. Mamy nadzieje, że dzisiejsze orzeczenie przyczyni się do poprawy debaty publicznej pozbawionej fake newsów opartych na krzywdzących zniesławieniach i znieważeniach” – skomentował pełnomocnik prof. Chazana, adw. Maciej Kryczka z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

Dodano w Bez kategorii

Były kandydat na prezydenta Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski odniósł się do zatrzymania Sławomira Nowka. Przypomnijmy, że były minister transportu w rządzie PO- PSL został tymczasowo aresztowany. Zarzuty skierowane wobec niego są niezwykle poważne. Według materiałów śledczych miał on kierować zorganizowaną grupą przestępczą. Sam zainteresowany nie przyznał się do winy. Wraz z nim zatrzymani zostali także jego domniemani współpracownicy. Dariusz Z. został warunkowo aresztowany natomiast środek jakiego użyto wobec mecenasa Nowaka Jacka P. jest identyczny jak w stosunku do jego klienta. Kontrowersyjny przedsiębiorca był zaangażowany w kampanie Rafała Trzaskowskiego.

Wiceprzewodniczący i przewodniczący PO odnieśli się do sprawy Sławomira Nowaka. Jednak ich punkt widzenia na tę kwestię jest całkowicie sprzeczny.

Czytaj także: Sławomir Nowak tymczasowo aresztowany

Rozbieżność między Borysem Budką, a Rafałem Trzaskowskim

Borys Budka na antenie TVN24 stwierdził, że Sławomir Nowak był członkiem sztabu wyborczego Rafała Trzaskowskiego: – Sławomir Nowak był jedną z osób, które pracowały w sztabie Rafała Trzaskowskiego, doradzały- stwierdził.

Inne zdanie w tek kwestii ma najwyraźniej Rafał Trzaskowski. Polityk odciął się publicznie od Sławomira Nowaka:- Sławomir Nowak nie był członkiem partii. Nie był też członkiem samego sztabu wyborczego- dodał. W dalszej części Trzaskowski zaznaczył, że gdyby taka sprawa miała miejsce w kontekście członka PO, wówczas wyciągnięto by surowe konsekwencje:- Jeżeli mielibyśmy do czynienia z kimś kto jest członkiem Platformy Obywatelskiej, my natychmiast wtedy podejmujemy decyzję i takie osoby są wydalane z partii, jeśli są im stawiane zarzuty, które zostają potwierdzone przez sąd – zadeklarował.

Czytaj także: Rafał Ziemkiewicz uderza w GW

Włodarz Warszawy odniósł się także do sprawy samego zatrzymania Sławomira Nowaka:- Nie jesteśmy odpowiedzialni za to co ludzie robili , kiedy działali poza kampanią-zaopiniował Trzaskowski.

Nieco inne zapatrywanie na sytuację miał przewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Budka:- Może chodziło nie o Sławomira Nowaka, a o wiedzę dotyczącą właśnie kampanii wyborczej. I to może budzić poważne zastrzeżenia, czy ta sprawa nie została wykorzystana do inwigilacji i zdobywania w sposób nielegalny wiedzy o tym, co się dzieje w sztabie wyborczym- spekulował Budka.

Wprost

Czytaj także: Lech Wałęsa znów skomentował bieżącą sytuację polityczną

Dodano w Bez kategorii

Ostatnimi czasy w mediach bardzo głośna stała się sprawa Sławomira Nowaka. Była minister transportu w rządzie PO- PSL został tymczasowo aresztowany. Zarzuty wobec niego wysuwane to m.in. przyjmowanie oraz żądanie korzyści majątkowych, przewodzenie zorganizowanej grupie przestępczej. Nad sytuacją kontrowersyjnego przedsiębiorcy w programie” Gość Wiadomości” pochylili się polscy posłowie. Do ostrej wymiany zdań doszło między Radosławem Foglem, a Jarosławem Urbanikiem. Parlamentarzyście reprezentowali Zjednoczoną Prawicę oraz Koalicję Obywatelską.

Do ostrej polemiki doszło w programie” Gość wiadomości”. Prowadziła go Danuta Holecka. Panowie posprzeczali się o sprawę Sławomira Nowaka. Podczas rozmowy doszło do przepychanki słownej.

Jarosław Urbaniak zaatakował prokuraturę Zbigniewa Ziobro

Seria wyostrzonych sformułowań rozpoczęła się od niepochlebnej recenzji, jaką dla prokuratury pod zwierzchnictwem Zbigniewa Ziobro przygotował Jarosław Urbaniak:- Prokuratura Ziobry jest skompromitowana, oni podejmują decyzje zawsze polityczne. Możemy podawać tysiące przykładów- stwierdził dobitnie.

Do ofensywy szybko przeszedł Radosław Fogiel:- Panie pośle, pan mi zarzuca, że robię sobie żarty. Ja bym bardzo chętnie rozmawiał poważnie, ale pan nie jest poważny. Oburza się pan o to, że o areszt wnosi prokuratura. A kro ma wnosić, obrona ma wnosić o tymczasowy areszt? Bądźmy poważni- skonkludował.

Fogiel w dalszej części rozmowy pokpiwał z wypowiedzi przedstawicieli PO dotyczących Sławomira Nowaka:- Ustalcie może państwo między sobą w Platformie Obywatelskiej linię obrony Sławomira Nowaka, bo jeszcze jeden czy dwa dni temu posłanka Barbara Nowacka twierdziła, że są to reperkusje za zaangażowanie w kampanię Rafała Trzaskowskiego, i że ma to związek z wynikiem. Jeżeliby iść tą drogą, to jest to chyba zemsta za to, że Rafał Trzaskowski przegrał. Komu zależy na ukaraniu winnych? Chyba kierownictwu PO. Jak mamy iść w absurdy, to proszę bardzo, na całego- prowokował poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Fogiel posunął się nawet do stwierdzenia, że Nowak był” złotym dzieckiem Donalda Tuska”. Na to Urbaniak nie pozostał mu dłużny:- Kto jak kto, ale poseł Fogiel o złotych dzieciach partii to nie powinien chyba mówić. Pan jest wzorcowym, złotym dzieckiem PIS-u – stwierdził.

Poseł PiS ripostował, że jest jedynie skromnym posłem dlatego radziłby Urbaniakowi ugryźć się w język:- Jest Pan bardzo cyniczny- zareagował na te słowa Poseł KO.

Wprost

Czytaj także: Małgorzata Kidawa Błońska krytykuje Władysława Kosiniaka Kamysza

Czytaj także: Rafał Ziemkiewicz uderza w GW

Dodano w Bez kategorii

Małgorzata Kidawa Błońska odniosła się do wyników wyborów prezydenckich 2020. Omówiła także kulisy swojej kampanii wyborczej. Wicemarszałek Sejmu zadeklarowała swoją dalszą polityczną aktywność. Jak się okazało, Kidawa Błońska uważa start w wyborach prezydenckich za bardzo cenne doświadczenie. Największe pretensje posłanka KO ma do swoich opozycyjnych współpracowników.

Była Kandydatka Koalicji Obywatelskiej Małgorzata Kidawa Błońska szerzej odniosła się do kwestii wyborów prezydenckich 2020. Oznajmiła, że był to dla niej niezwykle trudny oraz wymagający czas. Zaatakowała także swojego sojusznika na opozycji.

Małgorzata Kidawa Błońska ma żal do Władysława Kosiniaka Kamysza

Małgorzata Kidawa Błońska była początkowo pytana o sytuację, w jakiej znalazła się po wycofaniu ze startu wyborów prezydenckich:- Na pewno potrzebuję takiego zebrania myśli i spojrzenia na wiele spraw z zupełnie innego punktu widzenia. Wszystko się zmieniło. Zmieniła się sytuacja, ludzie. Trzeba mieć pomysł na to, co robić dalej, bo nie można powiedzieć: nic się nie stało. Tylko trzeba działać- podkreśliła.

Wicemarszałek stwierdziła, iż cała kampania wyborcza była dla niej niezwykle inspirującym doświadczeniem, którego absolutnie nie żałuje:- To jest naprawdę niesamowite , ile można się dowiedzieć, jak wspaniałych ludzi można poznać. Z perspektywy Warszawy czy dużych miast nie wiemy, jaka jest Polska- podsumowała.

Nie obyło się bez zaskoczeń. Małgorzata Kidawa Błońska zaatakowała bowiem Władysława Kosiniaka Kamysza. Zarzuciła mu ciągłe atakowanie jej kampanii:- Teraz już mogę to powiedzieć, to był jeden z tych polityków, którzy najbardziej atakowali mnie w kampanii. Akurat z jego strony się tego nie spodziewałam. Rozumiem, że uwierzył, że może wygrać te wybory. Ale żeby wygrać wybory, trzeba robić to, co robił Rafał Trzaskowski. Nie można nikogo wykluczać- oznajmiła.

Kidawa Błońska odniosła się także do politycznej sytuacji Polskiego Stronnictwa Ludowego jak i samego Władysława Kosiniaka Kamysza:- Na pewno jego sytuacja w PSL-u jest trudna. Sądzę, że potrzebuję czasu, żeby to przemyśleć. Bo przypominam, że przecież kiedyś nam się bardzo dobrze współpracowało i w rządzie Tuska, i w samorządach bardzo dobrze się współpracuje- zakończyła.

TVP Info

Czytaj także: Bosak jasno wytycza cele dla Konfederacji

Czytaj także: Ziemkiewicz uderza w GW

Dodano w Bez kategorii

Krzysztof Bosak w rozmowie z Polskim Radiem 24 odniósł się do bieżącej sytuacji politycznej oraz wyników wyborów prezydenckich 2020. Przypomnijmy, że kandydat z ramienia Konfederacji uzyskał w nich 6,78% głosów. Jeśli poparcie dla kandydatów przełożymy na partie, z których startowali, wówczas jasna staje się, że Konfederacja jest trzecią siłą polityczną. Wprawdzie Krzysztof Bosak zanotował rezultat słabszy od Szymona Hołowni, ale była gwiazda TVN nie ma jeszcze wypracowanych politycznych struktur. Ostatnie sondaże dają Konfederacji trzecie miejsce na scenie politycznej. W ostatnim ideowa prawica uzyskała 9,8 procenta.

Wiceprezes Ruchu Narodowego Krzysztof Bosak na antenie Polskiego Radia nakreślił polityczny plan działań Konfederacji. Pokrótce odniósł się także do zamieszania wokół uczciwości wyborów prezydenckich 2020.

Bosak pozytywnie o szansach swojego ugrupowania

Krzysztof Bosak określił cele , jakie na przyszłe lata przyświecają Konfederacji:- Naszym planem do zrealizowania w wyborach parlamentarnych 2023 jest to, aby Konfederacja była trzecią siłą polityczną- zadeklarował Bosak. Były kandydat Konfederacji zaznaczył, że dostrzega, w projekcie połączenie środowisk konserwatywnych, narodowych oraz wolnościowych autentyzm. Działacz RN podkreślił, iż siłą Konfederacji jest jej szczegółowy program oraz sam charakter formacji.

Poseł wyraził nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda się poszerzyć bazę wyborców Konfederacji:- Dzięki temu budujemy trwałą bazę naszego rozwoju politycznego- dodał jeden z liderów ideowej prawicy.

Przedstawiciel Konfederacji wnikliwie przeanalizował także wynik wyborów prezydenckich 2020. Zwrócił on uwagę na przepływ elektoratu w kontekście prawicowych wyborców. Skrytykował także Prawo i Sprawiedliwość, jako formację prawicową jedynie w sferze deklaratywnej:-Znaczna część wyborców prawicowych jest potwornie zniechęcona do Prawa i Sprawiedliwości. W nieudolnych rządach Andrzeja Dudy Bosak dostrzega przyczynę braku wyraźnego poparcia dla kandydatury obecnego prezydenta w kontekście II tury wyborów prezydenckich:- Część naszego elektoratu boi się i słusznie, że będzie jeszcze więcej nowych podatków, że będzie jeszcze większa arogancja władzy, że będzie jeszcze więcej fuszerki legislacyjnej- stwierdził Bosak:- część prawicowców nie chce jeszcze większej władzy dla PIS-u, bo wie, że zrobi on z niej zły użytek- skonkludował.

Najwyższy Czas!

Czytaj także:- Jarosław Kaczyński spóźniony na ważną uroczystość Andrzeja Dudy

Czytaj także: Wiceminister ostro uderza w Konwencje Stambulską

Czytaj także: Lech Wałęsa znów skomentował bieżącą sytuację polityczną

Dodano w Bez kategorii

Publicysta” Do rzeczy” Rafał Ziemkiewicz uderzył w Gazetę Wyborczą oraz” Newsweek”. Poszło o artykuł, który na łamach GW ukazał się we wtorek. Przywoływał on historię molestowania nastoletniej dziewczyny przez syna byłego polityka PIS-u Jacka Kurskiego. Autor wielu książek nie przebierał w słowach oceniając poczynania medium Adama Michnika. Cała sprawa jest mocno kontrowersyjna. Dotyczy bowiem rodziny byłego prezesa Telewizji Polskiej.

Sprawa dotyczy oczywiście podejrzenia molestowania seksualnego rzuconego w stronę syna Jacka Kurskiego. Ofiarom potomka znanej medialnej postaci, miała paść nastoletnia dziewczyna.

Ziemkiewicz nie zostawił na GW suchej nitki

” Gazeta Wyborcza” we wtorkowym wydaniu zaatakowała rodzinę Jacka Kurskiego. Cała pierwsza strona materiału została poświęcona sprawie molestowania seksualnego, jakiego miał dopuścić się syn Jacka Kurskiego. Artykuł został zatytułowany” Koszmar Magdy w leśniczówce”. GW posunęła się nawet do postawienia pytania o możliwość ingerowania Jacka Kurskiego w proces śledczy.

Sprawa zahacza o wątek domniemanego molestowania. Dotyczy nastoletniej mieszkanki Trójmiasta Magdy Nowakowskiej, która miała paść ofiarom syna Jacka Kurskiego. Miał on zdecydowanie przekraczać granicę jej intymności. Według źródeł GW działo się to w czasie wspólnego pobytu rodzin w leśniczówce w Danielino- miejscowości położonej nad jeziorem Motława Wielka. Pokrzywdzona dziewczyna miała się okaleczać. Ostatecznie trafiła do szpitala psychiatrycznego. Śledztwo zostało dwukrotnie umorzone. Jacek Kurski podobnie jak i jego syn postanowili wejść z autorami artykułu na drogę sądową. Do całej sprawy na swoim twitterowym profilu w ostrych słowach odniósł się publicysta” Do rzeczy” Rafał Ziemkiewicz.

” Kurski mi ni brat ni swat,tym bardziej jego syn, ale to co od wczoraj wyprawia GW i sekundujący jej ” Newsweek” przekroczyło wszelkie granice propagandowego zbydlęcenia. Sześć kolumn odrażających pornograficznych szczegółów zeznań, jawna manipulacja emocjami”

Ziemkiewicz dodał, że bez przerwy i nachalnie eksponowano wizerunek prezesa TVP. Zaznaczył, że sprawa owiana jest nutką niejasności. Stwierdził, iż właściwie zachodzi tu sytuacja słowa przeciwko słowu. Według Ziemkiewicza nawet w obozie opozycji nie przyjęto tego tekstu z większym entuzjazmem.

Do rzeczy

Czytaj także: Wiceminister ostro uderza w Konwencję Stambulską

Czytaj także: Lech Wałęsa znów skomentował bieżącą sytuację polityczną

Czytaj także: Jarosław Kaczyński spóźniony na ważną uroczystość Andrzeja Dudy

Dodano w Bez kategorii

Po powołaniu obywatelskiej inicjatywy” Nie dla Gender Tak dla Rodziny” wielu mówi się o Konwencji Stambulskiej. Wiceminister sprawiedliwości skrytykował dokument za jego ideologiczną podstawę oraz złą ocenę źródeł przemocy wobec kobiet. Marcin Romanowski poddał krytycznej analizie zapisy dotyczące walki z tradycyjnym postrzeganiem roli kobiety i mężczyzny. To już kolejny prominenty polityk obozu Zjednoczonej Prawicy, który oficjalnie potępił genderową Konwencję Stambulską.

Marcin Romanowski skrytykował lewicowy dokument jakim jest Konwencja Stambulska. Podniósł on także wątek ideologicznego zabarwienia tekstu.

Romanowski uderza w Konwencję Stambulską

Przypomnijmy, że w połowie maja bieżącego roku wiceminister sprawiedliwości określił Konwencję Stambulską mianem” genderowego bełkotu”. Na to sformułowanie poselską interpelacją zareagowała Katarzyna Osos. Żądała ona wyciągnięcia konsekwencji wobec wiceministra sprawiedliwości.

Sam zainteresowany postanowił udzielić szerokiej odpowiedzi opozycyjnej posłance:- W Ministerstwie Sprawiedliwości zajmujemy się wprowadzaniem rozwiązań, które realnie pomagają ofiarom przemocy oraz skutecznie walczą z przestępczością, a nie służą ich ideologizowaniu, co czyni Konwencja Stambulska- stwierdza.

Minister zaznaczył, ze przyczyny przemocy wobec kobiet są w Konwencji niezwykle źle ujęte. Dokument ten dopatruje się wszelkiego zła w rzekomych uwarunkowaniach społecznych i płciowych. Stwierdza, że na przestrzeni lat wykształciły się mechanizmy determinujące dyskryminacje kobiet oraz wyższość mężczyzn. Romanowski podkreślił, że przemoc bierze się przede wszystkim z wszelkiego rodzaju patologi społecznych takich jak alkoholizm czy chociażby narkomania.

Zdaniem polityka” Tradycyjny model rodziny, jako kobiety w roli żony i matki, i mężczyzny , jako męża i ojca, może zostać uznany na gruncie art. 12 Konwencji Stambulskiej za stereotypowy, a tym samym będący jedną z form opresji kobiet”.

Minister dokonał także oceny prerogatyw ministerstwa w walce z przemocą domową:- Naszym zdaniem przemoc nie ma barw ideologicznych czy politycznych i w każdym przypadku należy podejmować działania jej zapobiegające. Realizując te założenia MS opracowało od podstaw projekt tzw. ustawy antyprzemocowej, który został uchwalony przez Sejm i Senat bez wprowadzania poprawek. Dzięki przejętym rozwiązaniom Polska ma najwyższy standard ochrony osób dotkniętych przemocą domową- podkreślił.

Wprost

Czytaj także: Lech Wałęsa znów skomentował bieżącą sytuację polityczną

Czytaj także: Jarosław Kaczyński spóźniony na ważną uroczystość Andrzeja Dudy

Czytaj także: USA bezemisyjne do 2035 roku?

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Facebook

Lech Wałęsa znów skomentował bieżącą sytuację polityczną. Wpis byłego prezydenta RP odniósł się do poczynań Polski i Węgier w obrębie unijnym. Były lider NSZZ Solidarność zarzucił obu krajom populizm i demagogię. To już nie pierwszy raz kiedy Wałęsa wbija szpilę obecnej władzy. Ostatnimi czasy były prezydent jest bardzo aktywnych na portalach społecznościowych. Temat tekstu nie może oczywiście dziwić, gdyż dotyka on kwestii unijnych środków zasilających polski budżet.

Lech Wałęsa zaapelował do posłów europarlamentu. Domaga się on roztoczenia opieki na Polską oraz Węgrami. To już kolejny raz kiedy były lider Solidarności swą retoryką jawnie kontestuje naszą suwerenność apelując do obcej organizacji o interwencję na naszym terenie.

Wałęsa poucza Polskę i Węgry

Były prezydent RP Lech Wałęsa postanowił skomentować bieżącą sytuację polityczną. Zahaczył on o wątek ustaleń budżetowych. Zaapelował także o otoczenie specjalną opieką Polski i Węgier. Co niezwykle znamienne apel został wystosowany do europarlamentarzystów.

W tekście nie brak szumnych i pompatycznych stwierdzeń. Wałęsa odwołał się nawet do szeroko rozumianego dziedzictwa Solidarności. Postanowił wytknąć Polsce podkopywanie struktur demokratycznych oraz nieprzestrzeganie praworządności. Według byłego prezydenta receptą na te ważkie zagadnienia miałaby być interwencja zagranicznych parlamentarzystów w procesy polityczne odbywające się na terenie naszego kraju.

Niestety jest to kolejny przykład osłabiania naszej pozycji na arenie międzynarodowej. Politycy” totalnej opozycji” czynią to od lat szkalując Polskę na forum Unii Europejskiej. Niedawno kolejna rezolucja Komisji Europejskiej potępiła Polskę za reformę sądownictwa. Znalazły się tam także zapisy uderzające w polskich konserwatystów. Realizująca lewicową agendę Komisja Europejska skrytykowała walkę przedstawicielstwa ruchów obywatelskich z permisywną edukacją seksualną. Potępione zostały również samorządy walczące z agresywną ideologią. Hasło” stref wolnych od LGBT” stało się kolejnym pretekstem brukselskich eurokratów, do uderzenia w naszą suwerenność.

Wałęsa w swoim tekście zaapelował do europosłów:- Apeluję do was w imię solidarności, uczciwości, harmonijnego rozwoju Europy, abyście korzystając z powagi piastowanych funkcji i możliwości, które one dają- zwrócili się do odpowiednich organów UE, aby te zajęły się, otoczyły Polskę i Węgry, które swoimi działaniami chcą doprowadzić do destabilizacji oraz zniszczenia jedności państw europejskich, niszcząc struktury demokracji wewnątrz swoich państw poprzez likwidację trójpodziału władzy- napisał.

TVP Info

Czytaj także: Jarosław Kaczyński spóźnił się na ważną uroczystość Andrzeja Dudy

Czytaj także: Sławomir Nowak tymczasowo aresztowany!

Czytaj także: USA: Trump wykorzystuje agentów federalnych do walki z protestującymi

Dodano w Bez kategorii

Prezydent Andrzej Duda wziął dziś udział w uroczystości. Na Zamku Królewskim odebrał on uchwałę Państwowej Komisji Wyborczej. W oświadczeniu znalazły się oficjalne wyniki wyborów prezydenckich 2020. Okazuje się, że prócz Tomasza Grodzkiego, w ceremonii początkowo nie uczestniczył inny prominentny polityk. Jarosława Kaczyński wszedł spóźniony. Kamery uchwyciły moment wejścia prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Prezydent Andrzej Duda powiódł za nim kilkusekundowym spojrzeniem. Absencję lidera Zjednoczonej Prawicy skomentował szef klubu parlamentarnego PIS-u Ryszard Terlecki.

Ryszard Terlecki skomentował chwilową nieobecność prezesa Jarosława Kaczyńskiego na ceremonii odebrania przez Andrzeja Dudę zaświadczenia Państwowej Komisji Wyborczej.

Terlecki tłumaczy spóźnienie Prezesa Kaczyńskiego

Andrzej Duda w swoim przemówieniu podziękował wszystkim rodakom, którzy wzięli udział w wyborach prezydenckich 2020:- Chciałem wszystkim rodakom podziękować za bardzo dużą frekwencję wyborczą. To wielki sukces demokracji. Polacy pokazali, że nasza demokracja coraz bardziej dojrzewa-zaznaczył wybrany na reelekcję prezydent. Urzędująca głowa państwa nie zapomniała także o gratulacjach dla Rafała Trzaskowskiego. Andrzej Duda zdystansował się natomiast od argumentów, wedle których różnica między kandydatami była iluzoryczna. Podkreślił, że prawie pół miliona głosów to kolosalna rozbieżność.

Kamery szybko uchwyciły niecodzienną sytuacją, która miała związek z prezesem PIS Jarosławem Kaczyńskim. Doświadczony polityk spóźnił się na ceremonię. Wszedł on do właściwego pomieszczenia dopiero w trakcie przemówienia głowy państwa. Obserwatorzy szybko wychwycili ten moment, gdyż Andrzej Duda powiódł wzrokiem za liderem Zjednoczonej Prawicy.

Co ciekawe powód tegoż spóźnienia okazał się zwyczajną błahostką. Ryszard Terlecki szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości szybko rozwiał wszelkie wątpliwości:- Spóźniliśmy się, bo były korki- stwierdził polityk.

Wicemarszałek Sejmu był także pytany o to czy reprezentanci PIS-u pojawiliby się na uroczystości, w razie zgoła odmiennego rezultatu. Terlecki odpowiedział twierdząco:- Gdyby wynik wyborów był inny, przyszlibyśmy na tę uroczystość- zadeklarował.

Zaprzysiężenie Andrzeja Dudy odbędzie się 6 Sierpnia w sali plenarnej. Dotychczasowe spekulacje dotyczące możliwości zmiany miejsca uroczystości okazały się nieprawdziwe.

Gazeta. pl

Czytaj także: Sławomir Nowak aresztowany!

Czytaj także: USA: Trump wykorzystuje agentów federalnych do walki z protestującymi

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter.com/CBA

Nie milkną echa tyczące się sprawy byłego ministra transportu, w rządzie PO- PSL Sławomira Nowaka. Według śledczych miał on być uwikłany w korupcyjne procedery na terenie państwa ukraińskiego. Przedsiębiorcę w obronę wzięli jego byli partyjni koledzy m.in. Bartłomiej Sienkiewicz. Przedstawiciele opozycji upatrują się w działaniu prokuratury pod dowództwem Zbigniewa Ziobry, czysto politycznych motywacji. Sam Nowak zaprzeczył niedawno stawianym mu zarzutom.

Sąd zdecydował w sprawie byłego ministra transportu. Został on tymczasowo aresztowany.

Sławomir Nowak w areszcie!

Długo oczekiwana decyzja w kontekście sytuacji związanej z Sławomirem Nowakiem została podjęta. Kontrowersyjny przedsiębiorca na 3 miesiące trafić ma do aresztu. Jest to jednak dopiero tymczasowo decyzja sądu. Tożsamego środka użyto wobec osobistego adwokata Sławomira Nowaka Jacka P. Taki obrót sprawy spotkał się z rozczarowaniem, które wyraźnie pobrzmiewało w wypowiedziach mecenasa Nowaka. Mężczyzna zaznaczył, iż dostał jedynie kilka godzin na ewentualne zapoznanie się z kluczowymi dla przebiegu sprawy dokumentami. Adwokat podniósł także wątek zażalenia jakie zamierza wystosować.

Co warte nadmienienia nie tylko rzeczeni mężczyźni zostali tymczasowo pozbawieni wolności. To oczywiście wiążę się z decyzją warszawskiego sądu o tymczasowym zatrzymaniu Dariusza Z. Może on jednak wyjść na wolność, jeśli zdoła uiścić opłatę w wysokości 1 mln złotych. Szczególnego wydźwięku sprawie nadaje fakt niezgodności stanowiska sądu z opinią prokuratury. Prawdopodobnie w tej sprawie zostanie sporządzony wniosek.

Przypomnijmy, że na mężczyznach ciążą niezwykle poważne zarzuty. Prokuratura wysunęła wobec zatrzymanych zarzuty o kierowaniu zorganizowaną grupą przestępczą. Działalność ta miała bazować na przyjmowaniu bądź wymuszaniu korzyści majątkowych.

Współpracownicy zostali już poddani prokuratorskiemu przesłuchaniu. Zarówno Sławomir Nowak jak i Dariusz Z. złożyli wyjaśnienia. Składania zeznań odmówił natomiast Jacek P. Wyniki śledztwa zostaną niebawem poddane wnikliwej analizie oraz konfrontacji z materiałem dowodowym zgromadzonym przez śledczych.

Były autor” afery zegarkowej” został niedawno zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Sprawa odbiła się szerokim echem w obrębie opinii publicznej.

Wirtualna Polska

Czytaj także: Eurodeputowani stawiają mur rezolucji budżetowej

Czytaj także: Rekonstrukcja rządu. Czy znajdzie się miejsce dla Konfederacji?

Czytaj także: Deficyt sektora budżetowego rośnie

Dodano w Bez kategorii