Wiceprzewodnicząca klubu parlamentarnego Lewica i szefowa lubelskich struktur Wiosny Biedronia, poseł Monika Pawłowska poinformowała, że przechodzi do Porozumienia Jarosława Gowina. Jan Strzeżek, rzecznik ugrupowania zapowiedział, że to nie koniec. – Część posłów opozycji sygnalizuje chęć wstąpienia do Porozumienia – stwierdził.

  • Dotychczasowa wiceprzewodnicząca koalicyjnego klubu parlamentarnego Lewica i szefowa lubelskich struktur Wiosny Biedronia przeszła do Porozumienia Jarosława Gowina.
  • Rzecznik ugrupowania, Jan Strzeżek zapowiada, że będą kolejne transfery posłów opozycji do tej partii.
  • Monika Pawłowska jest zwolenniczką zabijania dzieci nienarodzonych, tzw. aborcji na życzenie. Chce też m.in. wprowadzenia związków partnerskich.
  • W 2019 r. jeden z działaczy młodzieżówki Wiosny oskarżył Monikę Pawłowską o mobbing. Sąd koleżeński ugrupowania oddalił ten zarzut, jednak stwierdził nieprawidłowości w kierowaniu strukturami. Za to posłanka została upomniana.
  • Zobacz także: Kanada: Ojciec nazwał „transseksualną” córkę „córką”. Trafił do więzienia

– Dziś rozpoczynam współpracę z premierem Jarosławem Gowinem – poinformowała w niedzielę wieczorem dotychczasowa wiceprzewodnicząca klubu Lewica. – To jedyne ugrupowanie szczerze zainteresowane ponadpartyjną współpracą dla dobra Polski. Wstępuję do Porozumienia. Nie wstępuję do KP PiS, pozostaję posłem niezrzeszonym – zaznaczyła Pawłowska. – To decyzja zgodna z moim sumieniem i tym, do czego zobowiązałam się wobec moich wyborców – podkreśliła.

Monika Pawłowska jest zwolenniczką zabijania dzieci nienarodzonych, tzw. aborcji na życzenie. Chce wprowadzenia związków partnerskich, mocniejszego opodatkowania Kościoła i wycofania finansowania lekcji religii ze szkół. – Nie ma co ukrywać, że na przykład w zakresie dostępu do aborcji mamy bardzo różne poglądy. Jeśli jednak spojrzymy na chęć współpracy z samorządami, sposób uprawiania polityki czy gospodarkę, to o spójność programową z posłanką Pawłowską nie ma co się martwić – ocenił rzecznik Porozumienia Jan Strzeżek.

W 2019 r. jeden z działaczy młodzieżówki Wiosny oskarżył Monikę Pawłowską o mobbing. Sąd koleżeński ugrupowania oddalił ten zarzut, jednak stwierdził nieprawidłowości w kierowaniu strukturami. Za to posłanka została upomniana.

dziennikwschodni.pl, tvp.info, onet.pl

W wyniku czwartkowej decyzji Senatu, Hiszpania stała się czwartym krajem Europy, który zezwala na eutanazję.

  • W Hiszpanii od lat debatowano nad legalizacją eutanazji.
  • Po czwartkowej decyzji Senatu, odbieranie życia chorym i cierpiącym zostało zalegalizowane.
  • “Postępowe” społeczeństwo wyraziło aprobatę dla ruchu władz.
  • Premier stwierdził iż dzięki legalizacji eutanazji Hiszpania stała się “bardziej humanitarnym, sprawiedliwym i wolnym krajem”.
  • Przeczytaj również: Górale w obronie życia. „W każdej jego fazie, od poczęcia do naturalnej śmierci”

Hiszpania wybrała eutanazję. Czwartkowa decyzja Senatu otworzyła Hiszpanom drzwi do zupełnie legalnego uśmiercania na życzenie. Kraj stał się czwartym państwem w Europie, które zezwala w ten sposób na odbieranie życia obywatelom w ramach procedur medycznych. Decyzja spotkała się z dużym poparciem społecznym. Paradoksalnie, zezwolenie na eutanazję okrzyknięto krokiem “humanitarnym” i świadczącym o “większej wolności” społeczeństwa.

„Dziś staliśmy się bardziej humanitarnym, sprawiedliwszym i bardziej wolnym krajem. Prawo o eutanazji, które cieszy się dużym poparciem, w końcu stało się rzeczywistością” – napisał na Twitterze hiszpański premier Pedro Sanchez. Pod koniec 2020 r. ustawa została przegłosowana w parlamencie, by ostatecznie w czwartek otrzymać zielone światło w Senacie. Za legalizacją eutanazji opowiedziały się 202 osoby, przeciwko niej wystąpiło 141 senatorów. Teraz Hiszpania oficjalnie przyjęła nowe prawo. Legalizuje ono “wspomagane samobójstwo” osób nieuleczalnie chorych lub cierpiących na “trwałe dolegliwości nie do zniesienia”.

“Aby otrzymać pomoc medyczną w celu zakończenia życia, osoba, która chce umrzeć, musi o to poprosić cztery razy. Pracownicy służby zdrowia, którzy nie chcą uczestniczyć w tym procesie, nie powinni być do tego zmuszani” – informuje SN. Legalizacja eutanazji spotkała się z ostrą krytyką środowisk prawicowych. Kościół stanowczo potępił zalegalizowanie tego “rozwiązania”. Środowiska lewicowe z kolei święciły swój triumf. Hiszpania dołączyła do grupy takich państw, jak Holandia, Belgia i Luksemburg.

Samnytt.se

Współpracownik szwedzkiego arcybiskupa stwierdził, iż Mahomet mógłby zostać uznany za proroka również przez chrześcijan.

  • Wpływ islamu na Szwecję wzrasta z każdym rokiem.
  • Współpracownik arcybiskupa stwierdził w swojej książce, iż Mahomet mógłby zostać uznany za proroka również przez chrześcijan.
  • Mężczyzna pracujący w bliskim otoczeniu hierarchy od lat krytykuje “islamofobię i rasizm”, stając w obronie islamskich imigrantów.

Jakob Wiren należy do kręgu bliskich współpracowników arcybiskupa Antje Jackelena. W swojej najnowszej książce stara się nakłonić chrześcijan do postrzegania proroka islamu, jako nowego świętego lub proroka. Jego zdaniem, Mahomet powinien zostać “zaakceptowany” przez wiernych chrześcijan w ramach dialogu religijnego. Mężczyzna słynie z atakowania krytyków islamu i masowej imigracji. Wielokrotnie potępiał również “islamofobiczne bzdury”, podnosząc, iż islam wcale nie jest szkodliwy dla społeczeństwa Szwecji. Wiren pochwala ideę głoszenia muzułmańskich wezwań do modlitwy z wież szwedzkich meczetów.

Wiren, który na co dzień jest badaczem i sekretarzem teologicznym arcybiskupa Antje Jackeléna w Kościele szwedzkim, uważa, że ​​jest całkiem możliwe, że chrześcijanie również mogą widzieć Mahometa jako swojego nowego proroka – informuje szwedzki Samnytt. “Jeśli chodzi o koncepcję proroka, to jest dość otwarta. Są prorocy nawet po zmartwychwstaniu Jezusa, nie tylko w Nowym Testamencie” – twierdzi zwolennik “otwartego” kościoła. Jego zdaniem, Mahomet może zostać bez problemu przyjęty przez chrześcijan, gdyż “idzie w parze z wiarą chrześcijańską”. Porównuje go on do proroków Starego Testamentu, którzy świadczyli, że jest tylko jeden Bóg.

Zdaniem Szweda sam fakt tego, iż islam jest religią monoteistyczną zdaje się wystarczać, by Mahomet został wcielony w poczet proroków chrześcijańskich. Wiren nie dostrzega żadnych sprzeczności pomiędzy nauczaniem Kościoła a słowami proroka. Zawarte w Koranie wezwania do świętej wojny z niewiernymi wydają się w ogóle mu nie przeszkadzać. To samo tyczy się licznych zamachów terrorystycznych na terenie Szwecji, motywowanych wiarą w słowa Mahometa, podczas których sprawcy tak często krzyczą “Allahu Akbar!”.

Ponadto, współpracownik biskupa wielokrotnie upominał Szwedów, by byli bardziej tolerancyjni, piętnując “rasizm, ksenofobię i islamofobię”. Jest zagorzałym orędownikiem stawiania meczetów w szwedzkich miastach, a niosące się z nich nawoływanie do modlitwy uważa za całkiem “bezproblemowe”. Otwarcie zapytał także, jak można “w ogóle publikować materiały przedstawiające islam jako antyludzki”.

Samnytt.se

W Kolorado (USA) rozgorzała walka m.in. o czerwone mięso. Podczas, gdy Demokraci chcą wyrzucić je z życia Amerykanów, Republikanie stają w jego obronie.

  • Gubernator stanu Kolorado rozpętał wojnę, ogłaszając “Dzień Bez Mięsa”.
  • Przeciwko pomysłowi zaprotestowali farmerzy, nazywając go szkodliwym dla ich hodowli.
  • Sprzeciw wyrazili również inni gubernatorzy, w ramach odwetu ogłaszjąc Dni, a nawet “Miesiące Mięsa”.

Gubernator Kolorado, Jared Polis, ogłosił sobotę jako “Dzień Bez Mięsa”. Polityk wymyślił wydarzenie zachęcając ludzi, by zrezygnowali w tym dniu z jedzenia mięsa, w zamian próbując roślinnych alternatyw. Inicjatywa miała m.in. “próbować zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych w całym stanie” w dniu diety bezmięsnej. Ma to być mały kroczek w stronę zmieniania nawyków żywieniowych Amerykanów, aby docelowo odejść w jak największym stopniu od hodowli zwierząt. Pomysł szybko spotkał się z krytyką ze strony zarówno farmerów, jak i republikańskich gubernatorów, którzy postulują, aby mięso było nadal spożywane, a władze przestały je oczerniać.

„Myślę, że to, co naprawdę uderzyło naszych producentów i hodowców w całym stanie, to fakt, że proklamacja ta wykluczała produkt, podczas gdy większość proklamacji celebruje produkt” – powiedziała Erin Karney z Colorado Cattleman’s Association. Hodowcy poczuli się “głęboce dotknięci” postawą gubernatora.

Z kolei gubernatorzy z Iowa, Montany, Nebraski i Wyoming odpowiedzieli na pro-wegańską proklamację, uchwalając Dni, a nawet “Miesiące Mięsa”. Mają one być “dniem uznania dla najpowszechniejszego źródła białka dla ludzi, jakim jest mięso”. Gubernator Nebraski, Pete Ricketts, ogłosił dzień 20 marca “Dniem Mięsa w Menu”, wyraźnie zachęcając mieszkańców Nebraski do „kupowania i jedzenia wołowiny, wieprzowiny, kurczaków, jagnięciny lub innego rodzaju mięsa”. Jego zdaniem, dzień bez mięsa jest „bezpośrednim atakiem” na styl życia Nebraski i „podważa bezpieczeństwo żywnościowe”.

W Montanie gubernator Greg Gianforte ogłosił sobotę “Dniem Mięsa Montany”, ale dodał również, że „każdy dzień w Montanie jest mięsnym dniem”. W Wyoming gubernator Mark Gordon, który sam jest posiadaczem ranczo, powiedział, że jego stan będzie obchodził sobotę jako “Dzień Obfitego Mięsa”. Aby nie być gorszym, Kim Reynolds z Iowa podniósł poprzeczkę, ogłaszając cały kwiecień “Miesiącem Mięsnego Stołu” – informuje Free Beacon. Można więc powiedzieć, iż reakcja na bezmięsny dzień okazała się dokładnie odwrotna od tej, jakiej oczekiwali Demokraci.

Free Beacon

/ Fot. screen

Były prezydent USA, Donald Trump, potępił działania administracji Bidena dotyczące sytuacji na granicy USA.

  • Donald Trump ostro skrytykował działania administracji prezydenta Joe Bidena.
  • Nowe podejście do nielegalnej migracji do USA poskutkowało bowiem największym w historii kryzysem migracyjnym.
  • Były prezydent stwierdził, iż rządzący są winni “śmierci i ludzkich tragedii”.
  • Jako jedyne wyjście z impasu wskazał dokończenie budowy muru.

Były prezydent w dosadny sposób potępił poczynania nowej administracji. Donald Trump stwierdził, iż nowy lokator białego Domu zupełnie nie radzi sobie z kryzysem na granicy Stanów Zjednoczonych. Jego zdaniem wszystko, co Biden miał zrobić, polegało na “autopilocie” i utrzymaniu sytuacji w stanie, w jakim znajdowała się ona za poprzedniego prezydenta.

„Z dumą przekazaliśmy administracji Bidena najbezpieczniejszą granicę w historii. Wszystko, co musieli zrobić, to utrzymać ten płynnie działający system na autopilocie. Zamiast tego w ciągu zaledwie kilku tygodni administracja Bidena zmieniła narodowy triumf w katastrofę narodową” – stwierdził Trump w oświadczeniu.

„Żałosny, świadczący o nieświadomości występ sekretarza Mayorkasa w dzisiejszych wystąpieniach był hańbą narodową. Jego zadowolona z siebie prezentacja – w środku ogromnego kryzysu – jest jeszcze większym dowodem na to, że nie jest w stanie kierować DHS. Nawet ktoś o ograniczonych zdolnościach Mayorkasa powinien zrozumieć, że jeśli zapewnisz nielegalnym obcym na świecie uwolnienie, cały świat zaraz nadciągnie” – stwierdził były prezydent, Donald Trump.

Oskarżył również zwierzchników straży granicznej o tuszowanie pewnych kwestii i sprzyjanie nielegalnej imigracji. Jedynym sposobem zakończenia kryzysu granicznego Bidena, jest przyznanie się do całkowitej porażki i przyjęcie głęboko skutecznej, sprawdzonej polityki Trumpa. Następnie Trump przedstawił swoje rozwiązanie kryzysu. „Muszą natychmiast ukończyć mur, co można zrobić w ciągu kilku tygodni – nigdy nie powinni byli tego przerywać”.

Były prezydent zakończył oświadczenie następującymi słowami: „Oni powodują śmierć i ludzkie tragedie. Oczywiste jest, iż narkotyki napływają do naszego kraju w rekordowym tempie z południowej granicy, nie wspominając o handlu ludźmi i seksem. Lekkomyślna polityka tej administracji umożliwia i zachęcanie do zbrodni przeciwko ludzkości. Nasz kraj jest niszczony!” Oświadczenie pojawiło się tego samego dnia, w którym Biden poinformował, iż zamierza “w pewnym momencie” udać się na południową granicę USA. Nie spieszy się jednak z wyjazdem, ponieważ “wie, co się dzieje w tych obiektach”.

Post Millennial

Ojciec, który nazywał swoją córkę zaimkiem “ona”, został aresztowany za niedostosowanie się do decyzji sądu.

  • Ojciec 16-letniej dziewczyny został aresztowany, ponieważ “nie uszanował” jej decyzji o zmianie płci.
  • Na “korektę płci” zgodziła się matka dziecka, lecz nie ojciec.
  • Mężczyzna wciąż nazywał córkę dziewczynką, wbrew orzeczeniu sądu.
  • Sąd uznał zatem, iż należy go aresztować jako “oskarżonego”, mimo, iż nie popełnił żadnego przestępstwa.

Mężczyzna żyjący w Kanadzie, którego personalia nie zostały udostępnione opinii publicznej, jest ojcem 16-letniej dziewczyny (nazywanej w sądowych dokumentach AB), która neguje swoją płeć. Nastolatka identyfikuje się, jako “osoba transpłciowa” i nie życzy sobie, aby nazywano ją poprzez używanie zaimka “ona”. Ojciec nie dostosował się jednak do zachcianki dziecka, cały czas traktując córkę, jak osobę płci żeńskiej. Sprawą zajął się kanadyjski sąd.

Okazuje się, iż nazywanie swojego własnego dziecka zaimkami zgodnymi ze stanem faktycznym jest niedopuszczalne. Wystarczy, iż latorośl stwierdziła, iż preferuje zaimki męskie. Sąd stwierdził, iż rodzice muszą po prostu dostosować się do wymagań dziewczyny, zabraniając ojcu używania żeńskich zaimków w stosunku do jego dziecka. To zaś od dwóch lat ma przechodzić terapię “korekty płci”.

Kanadyjski sąd orzekł z kolei, iż “należy powstrzymać od: I. próby przekonania AB do zaprzestania leczenia dysforii płciowej; II. zwracania się do AB przez jego nazwisko rodowe; oraz III. odnoszenia się do AB jako dziewczynki lub używania zaimków żeńskich, czy to bezpośrednio, czy pośrednio”. W dniu 14 grudnia 2020 r., Sąd Sprawiedliwości Mazari zmusił ojca do zgody „zmiany płci” swojej czternastoletniej pociechy i zabronił nazywać swojego biologicznego dziecka “córką”.

Mimo to, mężczyzna stale traktował córkę, jak dziewczynę. Jak informuje Post Millennial, ojciec “sprzeciwia się przeprowadzaniu przez jego dziecko procedur medycznych „korekty płci” i wielokrotnie wyrażał ten sprzeciw w nadziei, że uratuje swoje dziecko przed nieodwracalną krzywdą. Kanadyjski system medyczny, system prawny i matka dziecka przyspieszają społeczną i medyczną transformację dziecka”.

Podczas pierwszych wizyt dziecka w szpitalu wprowadzono w życie plan “leczenia”. Zarówno dziecko, jak i jego matka – była żona mężczyzny – podpisali formularz, w którym wyraźnie stwierdzono, że „leczenie” jest eksperymentalne, co oznacza, że ​​zalecający leczenie endokrynolodzy nie znali długoterminowego wpływu na zdrowie. Sąd uznał, że zgoda ojca nie ma znaczenia.

We wtorek o godzinie 10 w Vancouver mężczyzna, w odpowiedzi na nakaz prokuratora generalnego Kolumbii Brytyjskiej, poddał się aresztowaniu. Został aresztowany i osadzony w więzieniu. Nakaz został wydany przez sędziego Tammen 4 marca 2021 roku. Mężczyzna, choć nie popełnił żadnej zbrodni, trafił przed sąd jako “oskarżony”. Nie wiadomo, co zadecyduje sąd. Póki co, odmówiono zwolnienia mężczyzny za kaucją. Pewne jest jednak, iż mężczyzna nie chce się poddać bez walki terrorowi “postępu”. Swoją decyzje argumentuje dobrem dziecka. “Jakim ojcem byłbym, gdyby za dziesięć lat ona zmieniła zdanie i spytała mnie „dlaczego nie zrobiłeś nic, żeby temu zapobiec?”” – zapytuje, zapewniając, iż będzie walczył o swoją córkę.

Post Millennial

Najnowszy sondaż

74 procent Polaków obawia się, że jesienią wrócą covidowe obostrzenia, a 24 procent nie ma takich obaw – wynika z sondażu IBRiS dla Radia ZET. / fot. TT/@niezaleznapl

Polska Policja w ramach walki z epidemią pochwaliła się statystykami dotyczącymi nakładania na obywateli mandatów za brak maseczek. Według rzecznika polskiej policji podstawą prawną do wydawania takich kar są ostatnie zalecenia rządu rozpisane w rozporządzeniu. W ciągu jednego dnia nałożono ponad 2 tysiące mandatów oraz sporządzono 670 wniosków do sądu.

Od 20. marca w Polsce obowiązują ponownie ostrzejsze ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej (zamknięto m.in. hotele, baseny, stoki narciarskie). Funkcjonariusze policji w ramach swojej działalności przeprowadzają obecnie w kraju wzmożoną aktywność mającą na celu wyłapywanie poszczególnych jednostek nieprzestrzegających zasad sanitarnych.

Rzecznik głównego komendanta, insp. Mariusz Ciarka przestrzegł obywateli, że należy wykonywać rządowe zalecenia. Celem wprowadzonego reżimu ma być ograniczenie transmisji koronawirusa. Jak podkreślił, nakazy, zakazy i ograniczenia reguluje ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi z 2008 r.

Policja poucza Polaków mandatami karnymi

Polska Policja zgodnie z informacją podaną przez rzecznika przeprowadziła w ten weekend powszechną kontrolę obywateli pod kątem przestrzegania przez nich zaleceń odnośnie noszenia maseczek na twarzy.

“Tylko wczoraj, pierwszego dnia wprowadzeniu nowych ograniczeń, policjanci nałożyli ponad 2,4 tys. mandatów oraz sporządzili prawie 670 wniosków do sądu o ukaranie w związku z nieprzestrzeganiem nakazu zakrywania ust i nosa maseczką” – przekazał Mariusz Ciarka.

Policjanci skontrolowali prawie 2,7 tys. pojazdów transportu publicznego, ponad 7 tys. obiektów handlowych, ponad 60 miejsc, gdzie organizowane są wesela i 65 miejsc, gdzie organizowane są dyskoteki, sprawdzając, czy przestrzegane są zasady epidemiczne.

Przypomniał także, że Policja wciąż przeprowadza kontrole osób przebywających na przymusowej kwarantannie – “Cały czas kontrolujemy również osoby skierowane na kwarantannę. Tylko ostatniej doby przeprowadziliśmy ponad 351 tys. takich kontroli. Pamiętajmy, że od naszego zdyscyplinowania zależy, jak bardzo zostanie ograniczona transmisja wirusa a dzięki temu odciążona służba zdrowia”.

Zachęcił on również wszystkich Polaków do zapoznania się z obowiązującymi ustawami prawnymi, które jego zdaniem pozwalają rządowi i funkcjonariuszom na stosowanie radykalniejszych środków.

“Inspektor sanitarny za nieprzestrzeganie wprowadzonych nakazów, ograniczeń i zakazów może nałożyć karę pieniężną do 30 tys. zł, a funkcjonariusze mogą nałożyć mandat karny zgodnie z art. 116 Kodeksu wykroczeń” – tłumaczył.

interia.pl

Dziewczynka w maseczce.

/ fot. Canva/Pexels

W wywiadzie dla “Radio Maryja” epidemiolog dr Zbigniew Hałat w dosyć sceptyczny sposób odniósł się do aktualnej sytuacji ze szczepionką od firmy AstraZeneca. Zauważył on, że przedłużający się lockdown powoduje w społeczeństwie spadek samopoczucia, dotyczy to głównie młodych ludzi. Podał również w wątpliwość sensowność szczepienia przeciwko COVID-19, argumentując to nikłą skutecznością podobnych preparatów wobec popularnej grypy.

  • Epidemiolog dr Zbigniew Hałat uważa obecną sytuację ze szczepionką AstraZeneki za rozgrywkę polityczno-biznesową
  • Przedstawił swój sceptycyzm wobec wprowadzanych ograniczeń oraz pomysłowi powszechnego wyszczepienia ludzkości
  • Jego zdaniem testy na obecność koronawirusa nie są skutecznym sposobem weryfikacji
  • Zobacz także: Zioło lekarstwem na COVID? Spór między posłem PiS a dziennikarzami

W obszernym wywiadzie dla “Radio Maryja” dr Zbigniew Hałat odniósł się do sytuacji związanej ze szczepionką od AstraZeneki, której dostawy zostały zawieszone przez europejskie rządy po licznych przypadkach śmierci ze względu za zakrzep krwi. Zdaniem eksperta wstrzymanie procesu szczepień tym preparatem oraz wypowiedź dyrektora Europejskiej Agencji Leków, Emera Cooke, nie ma podłoża medycznego, lecz wyłącznie ma to być rozgrywka polityczna i biznesowa.

“W tym nie ma ani źdźbła dowodów. To jest deklaracja wyłącznie handlowa i polityczna, co wynika z obserwacji w bardzo wielu krajach, nie tylko tych, które nawet tymczasowo zakazały podawania preparatu, ale także państw, w których obserwowane są zgony, ciężkie stany po wykrzepianiu wewnątrznaczyniowym dotyczącym w szczególności płuc, naczyń ukrwienia mózgu, czy naczyń wieńcowych” – zauważył epidemiolog.

Jego zdaniem przedstawianie takiego punktu widzenia ze strony rządów i EAL ma za zadanie wymuszenia na obywatelach wzięcia własnej odpowiedzialności za przyjęcie nieprzebadanego preparatu – “Jeżeli składa się takie wnioski, to robi się to tylko dlatego, że informuje się ludzi, iż mają podjąć ryzyko powikłań poszczepiennych, które ma być niższe niż ryzyko zgonu z powodu COVID-19. Wobec tego trzeba się teraz zastanowić, na jakiej podstawie są wyznaczone proporcje” – powiedział.

Hałat sceptyczny wobec szczepionek na COVID-19

Były wiceminister zdrowia zwrócił także uwagę, że wykonywanie testów na obecność koronawirusa jest obarczone ryzykiem niewiarygodności. Wobec tego skrytykował on wpisywanie do aktów zgonu jako przyczyny COVID-19.

“Jeżeli zgony na COVID-19 są przedstawiane na podstawie badania testem PCR, kwestionowanym od samego początku jego zaistnienia w 2020 r., i testem antygenowym, dla którego test PCR jest testem referencyjnym, czyli test kwestionowany jest sprawdzany za pomocą jeszcze bardziej zawodnego testu, to jeżeli te osoby mają pozytywny wynik testu PCR albo antygenowego, czyli są zaliczane do zmarłych z powodu COVID-19, to w tym momencie część tego równania jest w oczywisty sposób zaprezentowana fałszywie, bo ci ludzie nie umierają na COVID-19 tylko przez COVID-19, czyli przez zaniedbania opieki zdrowotnej” – wytłumaczył Hałat.

Epidemiolog zechciał skomentować pomysł Klausa Schwaba, który chciałby zaszczepić wszystkich ludzi, co jego zdaniem miałoby zwalczyć obecną epidemię. Te zamierzenia opisał szerzej w swojej książce pt. Covid-19: The Great Reset.

“Nie wiemy, czemu służy wyszczepienie wszystkich, ponieważ nie znamy składu poszczególnych preparatów. Nikt nie przedstawia wiarygodnych wyników badań składu poszczególnych preparatów i ich serii sprzedawanych w każdym z państw, a wiemy, że sygnalizowano między innymi różnice dotyczące chociażby mRNA, w tym sięgające niemal połowy ilości deklarowanej. Tego nikt nie bada i nie chce o tym mówić” – skomentował kontrowersyjny pomysł przeciwnik wykorzystywania wirusa do działań przeciwko obywatelom.

Nieporadność polskiego rządu w walce z epidemią

Doktor Zbigniew Hałat zakwestionował działania polskiego rządu, który od soboty ponownie wprowadzić ostrzejsze ograniczenia w gospodarce i w życiu społecznym – “Nasz rząd jest w błędzie. Jest jeszcze bardziej gorliwy w nakładaniu ograniczeń niż jakiekolwiek inne, może jedynie z wyjątkiem brytyjskiego. Działania pana Borisa Johnsona można by przypisać zmianom po przebytej chorobie, czyli long covid, która pojawiają się zwłaszcza wtedy, kiedy zbyt późno leczy się pierwsze objawy na początku. Broń Boże nie kwestionuję istnienia choroby COVID-19”.

Lekarz zaleca zamiast wprowadzania ścisłych ograniczeń, zastosowanie wczesnego leczenia na koronawirusa SARS-CoV-2 – “Ponadto leczenie potrafi wpłynąć na ryzyko wystąpienia późnego Covidu, wśród którego objawów są objawy psychiczne” – skwitował Hałat.

“Wartość lockdownów była podważona przez Donalda Hendersona, wielkiego lekarza epidemiologa, z którym miałem honor współpracować, człowieka, który wytępił czarną ospę na całym świecie. Ten niedościgniony autorytet w dziedzinie epidemiologii lekarskiej zanegował efektywności lockdownów w chorobach przeziębieniowych” – przedstawił.

W odniesieniu społecznym, skutki lockdownu mogą mieć katastrofalne skutki. Na niski poziom samopoczucia są narażeni zwłaszcza młodzi ludzie, którzy potrzebują do rozwoju codziennej komunikacji z rówieśnikami – “Skazanie na izolację i dystans aspołeczny powoduje, że najbardziej cierpią młodzi, począwszy już od niemowląt, które nie reagują mimiką na uśmiechających się ludzi, ponieważ nie umieją. Twarze, które się do nich zwracają, są zasłonięte maskami, czyli leży cała komunikacja pozawerbalna”.

Jest on również, przeciwnikiem przymusowego noszenia maseczek ochronnych, które jego zdaniem mogą wyrządzić większe szkody zdrowotne. Jak podkreślił, dłuższe noszenie maseczki powoduje wdychanie produktów własnej materii tj. dwutlenku węgla oraz innych gazów.

radiomaryja.pl

Marcin Dybowski

/ fot. screen youtube

Narastają przypadki napaści wymierzonych w Kościół katolicki w Polsce. – Skala będzie coraz wyższa, jeśli państwo nie będzie z tym nic robić. To jest pytanie do pana Jarosława Kaczyńskiego, który jest w rządzie odpowiedzialny za kwestie bezpieczeństwa – skomentował a antenie Mediów Narodowych Marcin Dybowski.

  • Gość Mediów Narodowych Marcin Dybowski ocenił, że bezczynność polskich władz ośmiela ataki na Kościół katolicki w naszym kraju.
  • Jego zdaniem we współczesnym świecie nie jest problemem wyśledzenie grup obrażających katolików tak na ulicach, jak i w internecie.
  • Krytycznie odniósł się do działalności polskiego wymiaru sprawiedliwości. – Mamy do czynienia z mafią sędziowską, prokuratorską – powiedział.
  • Zobacz także: Zamkną kościoły w Polsce? Prof. Piekarska: Osobiście doradzałam to premierowi

– Chcielibyśmy widzieć skutecznie działające organy ścigania, które będą nie tylko chwaliły się, co zarchiwizowały i zanotowały, tylko chcielibyśmy wiedzieć jakie są sukcesy policji, tajnej policji, służb – podkreślił Marcin Dybowski. – Wszyscy jesteśmy teraz na podsłuchach. Facebook czy YouTube wiedząc, że coś się tam ukaże nie takiego pod kątem tzw. poprawności politycznej to natychmiast jest reakcja – zauważył. – Tymczasem ta nienawiść do Kościoła hula zarówno na Facebooku, jak i YouTubie i nie spotyka się z żadną kontrreakcją – stwierdził.

– Wyśledzenie tych wszystkich grupek, które w dodatku potrafią się chwalić na Facebookach i YouTube’ach z tego, co uczyniły złego, jak tam wysmarowały mury kościoła czy zniszczyły zabytki czy profanowały Mszę Św. to przecież wszystko jest podejrzewam w 70-80% wiadome i można to wszystko wyśledzić – ocenił. – Tylko że po prostu rewolucja właśnie tym się charakteryzuje, że nie reaguje na tego rodzaju zaburzenia. Wręcz przeciwnie, sprzyja im. Jesteśmy tym coraz bardziej zaniepokojeni – powiedział.

Gość Mediów Narodowych odniósł się też do działań polskiego wymiaru sprawiedliwości. – Mamy do czynienia z mafią sędziowską, prokuratorską, która po prostu nie chce tego ścigać, ponieważ niestety większość z tego towarzystwa, jak przyjechało jakiś czas temu na sowieckich czołgach, tak ich potomkowie w dalszym ciągu trzymają się tych instytucjach – stwierdził. – Zamiast chronić Polskość, religię katolicką, wszelkie wartości wyższe, ci ludzie po prostu nic nie robią, by z tym walczyć lub też udają, że z tym walczą wtedy, gdy są potrzebne głosy katolików podczas wyborów – podkreślił.

Wczoraj w Amsterdamie miał miejsce protest przeciwko rządowym obostrzeniom wprowadzonym w czasie epidemii koronawirusa. Wojskowi weterani przebywający na zasłużonej emeryturze, stanęli w obronie demonstrujących obywateli. Jest to pokłosie po fali brutalnej działalności holenderskiej policji. W zeszłym tygodniu, funkcjonariusze w brutalny sposób tłumili protesty w Hadze.

W zeszłym tygodniu Holandia była świadkiem niezwykłej brutalności policji, która na polecenie przełożonych oraz polityków rządzących tłumiła protesty w Hadze. W trakcie demonstracji przeciwko obostrzeniom wprowadzonym na czas epidemii koronawirusa doszło do zamieszek. Funkcjonariusze wykraczając poza demokratyczne standardy, atakowała bezbronnych ludzi, którzy nie stosowali się do rządowych rozporządzeń. Policja używała pałek policyjnych oraz psów policyjnych, które niechętnie, lecz po zmuszeniu gryzły leżącego człowieka. Decydowano się również na haniebne i grożące życiu i zdrowiu, specjalne popychanie ludzi w nadjeżdżający pojazd policyjny.

Protest w Amsterdamie

Wczoraj ponad tysiąc osób zgromadziło się na placu Museumplein w Amsterdamie. Tego samego dnia burmistrz miasta Femke Halsema zakomunikowała do uczestników protestu przeciwko holenderskiemu rządowi, że park zostanie zamknięty.

Bez względu na ostrzeżenia włodarzy miasta, protestujący Holendrzy zebrali się na miejscu. Niektórzy z nich skandowali takie hasła jak: “Wolność, miłość, brak dyktatury”, czy też “Koronawirus nie istnieje”.

“Straciliśmy wolność i żyjemy w dyktaturze” – powiedział dla “DutchNews” starszy pan, który zauważył, że policyjna blokada została zorganizowana na polecenie rządu.

Weterani zapewnili demonstrantom względne bezpieczeństwo

Tym razem funkcjonariusze policji zachowywali się w mniej brutalny sposób. Należy wziąć pod uwagę fakt, że w obronie protestujących stanęli wojskowi weterani, którzy m.in. salutując stojącej naprzeciwko policji ochraniali demonstrację. Można było również zauważyć ludzi ubranych w fartuchy medyczne, lecz nie wiadomo do końca czy przedstawieni ludzie byli lekarzami.

Nie obyło się jednak bez wykazywania agresji wobec demonstrantów. W celach rozpędzenia zebranego tłumu używano armatek wodnych. Ostatecznie większość z protestujących postanowiła po dłuższej chwili wrócić do swoich mieszkań. Reporterzy “DutchNews” donoszą również, że większość z nich wsiadała do postawionych autokarów.

Na jednym z nagrań wideo można również zauważyć dwójkę osób nagrywających działania policji. Byli oni uderzani pałkami oraz szczuci psem policyjnym, który początkowo nawet reagował na agresję policjanta, chcąc wyrwać mu pałkę policyjną. Warto zwrócić uwagę, na ten fakt, gdyż to nie pierwszy taki przypadek, gdy pies policyjny nie zamierza atakować demonstrujących.

Przemarsz protestujących przez miasto

Organizatorzy przeprowadzili jeszcze wczoraj kilka marszów, które po pewnym czasie rozeszły się. Policja wraz ze służbami medycznymi zachowywała jak wczoraj większą powściągliwość w swojej agresji. Funkcjonariusze ograniczyli swoje działania do armatek wodnych, czy też pojedynczego wyłapywania ludzi, stosujący nadmierne działania w kierunku policjantów.

W protest zaangażowało się również kilka grup z zagranicy. Na jednym z nagrań można zauważyć, jak w grupie protestujących powiewają polskie flagi. W komentarzach na Twitterze, Holendrzy wyrażali swoje podziękowania za udzielone wsparcie – “Mam dużo szacunku zarówno do Polaków jak do ich walki o wolność” – czytamy w jednym z nich.

W ostatecznym rozrachunku holenderska policja w trakcie sobotnich protestów zatrzymała 58 osób, którym udzielono mandaty za nieprzestrzeganie przepisów w czasie epidemii tj. udział w zgromadzeniach oraz brak maseczki ochronnej na twarzy.

dutchnews.nl/nltimes.nl