Skała z flagą Konfederacji leży na trawie.

Skała z flagą Konfederacji, USA / Fot. The Post Millenial

Sąd w Nowym Jorku grozi pewnej kobiecie odebraniem dziecka. Powodem ma być fakt, że w jej ogrodzie stoi skała z flagą Konfederacji.

  • Młoda kobieta z Nowego Jorku otrzymała nakaz usunięcia osobliwego kamienia z własnego trawnika
  • Skała z flagą Konfederacji musi zniknąć do 1 lipca, inaczej jej właścicielka stawi się przed sądem
  • Karą za “nieposłuszeństwo” ma być przesłuchanie w sprawie opieki nad dzieckiem i możliwe odebranie praw rodzicielskich
  • Zobacz także: Deklaracja wystarczy do „zmiany płci”? Holandia chce na to pozwolić dzieciom

Sąd apelacyjny stanu Nowy Jork w Albany przekazał pewnej matce, że ma 2 miesiące by skała z flagą Konfederacji zniknęła z jej trawnika. W przeciwnym stawi czoła możliwości utraty opieki nad córką. Dziecko jest rasy mieszanej, a sąd uznał, że obraz na skale może być “sprzeczny z interesem dziecka”. W orzeczeniu sędzia napisał: „Biorąc pod uwagę, że dziecko jest rasy mieszanej, wydaje się oczywiste, że obecność flagi nie leży w najlepszym interesie dziecka, ponieważ matka musi zachęcać i uczyć dziecko, aby przyjęło swoją mieszaną tożsamość rasową, zamiast wpychać ją w dysonans poznawczy.” Jeśli matka nie pozbędzie się kamienia, może stracić prawo do opieki nad córką.

Decyzja sądu zszokowała rozwiedzionych rodziców, którzy stawili się przed sądem w zgoła innej sprawie. Kamień nie był bowiem poważnym problemem w postępowaniu. Podczas pierwszego przesłuchania, ojciec podniósł jego kwestię w dyskusji na temat tego, dlaczego jego dom jest lepiej przystosowany dla dziecka, ale nie postawił go w centrum uwagi, jak zrobił to sąd apelacyjny. Para wspólnie sprawuje opiekę nad siedmiolatką. Matka stara się ograniczyć wizyty ojca do co drugiego weekend, podczas gdy ojciec stara się o pełną opiekę.

Sędzia “wyciągnął coś z kapelusza”

„Chociaż nie zostało to podniesione przez sąd rodzinny lub adwokata dziecka, zeznania matki na rozprawie, a także dowód, ujawniają, że ma małą flagę Konfederacji namalowaną na kamieniu w pobliżu jej podjazdu” – napisał sędzia. Jak informuje Post Millennial, adwokat dziecka, Jason Leifer, powiedział, że sędzia „wyciągnął coś z kapelusza” i jest zszokowany decyzją. Leifer powiedział wprost: „Wprowadzenie polityki do sądu rodzinnego jest prawdopodobnie najgorszą możliwą rzeczą, jaką można zrobić, i wygląda na to, że właśnie to wydział apelacyjny otworzył temu drzwi”.

Post Millennial

/ fot FB/@SamaDlaSiebieeee

Gdańkie Strażniczki Miejskie w ciągu godziny uratowały dwie osoby. Kobiety ocaliły życie chorej kobiecie i niedoszłemu samobójcy. Prezydent Gdańska wyraziła im swoje uznanie.

Starszy inspektor Anna Sprengel i starszy strażnik Małgorzata Nastaj zostały bohaterkami. Kobiety w ciągu godziny uratowały dwa ludzkie życia. We wtorek 4 maja funkcjonariuszki gdańskiej Straży Miejskiej jechały ul. Wajdeloty, kiedy zauważyły na placu Kuźniczki zbiegowisko. Okazało się, że na chodniku leżała kobieta. – Od świadków dowiedziały się, że kobieta zasłabła i upadła na chodnik, a pogotowie jest już w drodze – relacjonowała Marta Drzewiecka z gdańskiej straży miejskiej.

W pewnym momencie stan poszkodowanej zaczął się pogarszać. Kiedy kobieta przestała oddychać strażniczki rozpoczęły resuscytację. Wykonywały reanimację aż do przyjazdu karetki pogotowia.

Niedoszły samobójca

Po oddaniu nieprzytomnej kobiety w ręce ratowników, wydarzył się kolejny incydent. Funkcjonariuszki dostały informację o mężczyźnie, który stoi na torach i dziwnie się zachowuje. Gdy strażniczki dotarły na miejsce zauważyły mężczyznę, który stał na końcu peronu.

– Na widok nadjeżdżającego pociągu mężczyzna zaczął biec w jego stronę. Krzyczał, by go zostawić, bo chce i musi tu zostać – poinformowała strażniczka Marta Drzewiecka. Jedna z funkcjonariuszek zdążyła zepchnąć mężczyznę z torów tuż przed pociągiem. Mundurowe zaprowadziły niedoszłego samobójcę do radiowozu i wezwały karetkę. 

Okazało się, że mężczyzna chciał się zabić, ponieważ przegrał dużą sumę pieniędzy. Niebawem na miejscu zjawiła się jego żona, której mąż napisał, że chce popełnić samobójstwo. Niedoszły samobójca został zabrany do szpitala.

W poniedziałek strażniczki spotkały się z prezydent Gdańska Aleksandrą Dulkiewicz. Kobieta wyraziła wdzięczność odważnym funkcjonariuszkom. – Pani Anno i pani Małgorzato, należą się Wam podziękowania od gdańszczanek i gdańszczan. 4 maja 2021 roku, gdy z takim oddaniem pełniły panie służbę, zapisałyście się złotymi zgłoskami w 30-letniej historii Straży Miejskiej w Gdańsku. Życzę pomyślności, nieustających satysfakcji z pracy i szczęścia w życiu rodzinnym. A nam wszystkim funkcjonariuszy służb mundurowych niczym dobre anioły stróże –napisała Dulkiewicz na Facebooku.

polsatnews.pl

Marszałek Senatu Tomasz Grodzki powiedział, że na najbliższym posiedzeniu Senat raczej nie zajmie ustawą ratyfikacją Funduszu Odbudowy. Porządek posiedzenia, które zaczyna się 12 maja, jest już wypełniony.

  • Grodzki odpowiedział, że na najbliższym posiedzeniu Senat raczej nie zajmie się ratyfikacją, ponieważ porządek posiedzenia jest już wypełniony.
  • Polityk nie wykluczył apelu do Prezydenta RP, by podejmując decyzję ws. ustawy, uwzględnił zastrzeżenia Senatu.
  • Grodzki: Teraz Komisja Europejska zajmie się oceną Krajowego Planu Odbudowy. Wiele rzeczy się jeszcze może zdarzyć.
  • Zobacz także: Dom Marii Skłodowskiej-Curie wystawiony na sprzedaż. Jest apel do rządowej instytucji

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Tomasz Grodzki stwierdził, że porządek obrad jest już wypełniony. Na najbliższym posiedzeniu Senat nie zajmie się więc ratyfikacją. Przypomniał, że Senat ma na rozpatrzenie tej ustawy 30 dni. Polityk zapowiedział szerokie konsultacje społeczne, a podczas prac senackich poprawki do ustawy ratyfikacyjnej.

Powołując się na prawników, powiedział, że można wprowadzić zmiany, które będą dotyczyć materii ustawy ratyfikacyjnej, czyli finansów. Grodzki nie wykluczył też apelu do Prezydenta RP, by podejmując decyzję ws. ustawy, uwzględnił zastrzeżenia Senatu.

– Jeśli Senat wprowadzi poprawki, to ustawa ratyfikacyjna wróci do Sejmu. Nie byłbym szczególnie zdziwiony, patrząc na to, jak walczy ze sobą Zjednoczona Prawica, że niektóre z senackich poprawek mogłyby się ostać. A potem prezydent dostałby dokument z określonymi warunkami, uchwalonymi przez parlament. Gra się jeszcze toczy. Teraz Komisja Europejska zajmie się oceną Krajowego Planu Odbudowy. Wiele rzeczy się jeszcze może zdarzyć – powiedział Tomasz Grodzki.

Mechanizm zadłużania

Dokument wymaga sprawnej ratyfikacji, która umożliwi sięgnięcie po środki z UE – podkreślił prof. Henryk Wnorowski, ekonomista. Ekspert zwrócił uwagę na fakt, że choć pierwszy raz środki unijne w taki sposób będą dysponowane, to KE w imieniu wspólnoty będzie emitowała obligacje na rynkach finansowych.

– Mechanizm zadłużania będzie bardzo podobny do tego, jak do tej pory zadłużały się poszczególne rządy. Natomiast to, co jest podkreślane i wydaje się być prawdziwe, że te zewnętrzne finansowanie, jakie będzie w stanie uzyskać Unia Europejska jako wspólnota, będzie na korzystniejszych warunkach niż zewnętrzne finansowanie możliwe do uzyskania przez poszczególne kraje członkowskie. Niemniej jednak jest to w jakimś sensie otwarcie nowej furtki. To właśnie dlatego, albo przede wszystkim dlatego ten dokument wymagał ratyfikacji polskiego parlamentu, a także ratyfikacji większości krajów członkowskich – powiedział prof. Henryk Wnorowski.

polsatnews.pl, radiomaryja.pl

W Niemieckim Kościele trwa spór o błogosławienie związków homoseksualnych. Powód to akcja odbywająca się 10 maja. W tym dniu ma miejsce błogosławienie par tych samych płci w kościołach.

  • W marcu Kongregacja Nauki Wiary stwierdziła, że Kościół nie ma władzy udzielania błogosławieństwa parom homoseksualnym.
  • Wśród teologów trwa spór o to, czy błogosławienie związków homoseksualnych automatycznie zaciąga na duchownych karę ekskomuniki.
  • Bp Oster: Zagraża nam kolejna schizma, ponieważ zmiany dotyczą centralnych prawd Objawienia i moim zdaniem tylko je fałszują, a nie rozwijają.
  • Zobacz także: Dokąd zmierza młodzieżówka partii KORWiN? Światopoglądowy liberalizm

W marcu Kongregacja Nauki Wiary stwierdziła, że Kościół nie ma władzy udzielania błogosławieństwa parom homoseksualnym. Akcja zapowiedziana na poniedziałek 10 maja jest więc bezpośrednią odpowiedzią na watykańskie „responsum”.

Akcja błogosławienia związków homoseksualnych wspierana jest przez 2600 katechetów i katechetek oraz księży, którzy zapraszają do kościołów w całych Niemczech. W blisko stu kościołach, głównie w północno-zachodnich Niemczech wywieszone zostały tęczowe flagi.  Akcja wspierana jest przez wiele mediów, nawet tych katolickich.

Wśród teologów trwa spór o to, czy błogosławienie związków homoseksualnych automatycznie zaciąga na duchownych karę ekskomuniki. Niedawno przed schizmą przestrzegał na łamach włoskiej prasy kard. Camillo Ruini.

„Kapłani mają ocenić swój udział według sumienia”

Problem podzielił niemiecki episkopat. Jego przewodniczący bp Georg Bätzing przestrzegł, że nabożeństwa nie nadają się jako instrument do kościelno-politycznych manifestacji czy akcji protestacyjnych. Tymczasem w wywiadzie opublikowanym przez własną kurię poinformował, że Kościół potrzebuje ponownej oceny związków partnerskich osób tej samej płci i dalszego rozwoju etyki seksualnej. Podobnego zdania jest bp Aachen Helmut Dieser. Zaapelował, aby kapłani ocenili swój ewentualny udział w takich nabożeństwach według własnego sumienia.

Bp Münster Felix Genn, który jeszcze cztery lata temu zabronił w swojej diecezji podobnych ceremonii, przyznał teraz, że konieczny jest dalszy rozwój nauki Kościoła. Zapowiedział też, że nie będzie karał księży udzielających błogosławieństwa parom homoseksualnym. Bp Essen Franz-Josef Overbeck również nie zastosuje sankcji. W telewizji ZDF stwierdził, że na ten temat od lat prowadzi dość ożywiony dialog.

Pozytywnie o watykańskim „responsum” wypowiedzieli się natomiast kard. Rainer Maria Woelki z Kolonii, biskupi Rudolf Voderholzer z Ratyzbony i Stefan Oster SDB z Passawy.  

– Zagraża nam kolejna schizma, ponieważ zmiany dotyczą centralnych prawd Objawienia i moim zdaniem tylko je fałszują, a nie rozwijają – przestrzegał Oster. Biskup tłumaczył, że Kościół może błogosławić każdą osobę niezależnie od orientacji seksualnej. Nie może jednak błogosławić związków tej samej płci.

vaticannews.va

Bartłomiej Krzych, doktorant Uniwersytetu Rzeszowskiego na kanale Media Narodowe przybliżył sylwetkę ks. Augustyna Jakubisiaka. Kapłan był nie tylko patriotą i indywidualistą, pełnił również posługę duszpasterską m.in. wśród Polonii i żołnierzy. Wpadł też w konflikt z Watykanem.

  • Bartłomiej Krzych zaznaczył, że najlepsze określenie filozofii i myśli kapłana to zdrowo pojęty indywidualizm.
  • Leszczyński: Ks. Jakubisiak chciał korzystać ze wszystkich okazji, jakie się nadarzały, aby nieść dobrą nowinę.
  • Leszczyński: W 1910 r. musiał uciekać z Polski, ponieważ w katolickim kościele ochrzcił prawosławne dziecko.
  • Zobacz także: Grill nad grobami? Sztokholm buduje nowy cmentarz „przystosowany do rekreacji”

Bartłomiej Krzych przybliżył sylwetkę mało znanego polskiego księdza i myśliciela. Zaznaczył, że najlepsze określenie filozofii i myśli kapłana to zdrowo pojęty indywidualizm. – Jakubisiak w swoich działach, w swoim podejściu do nauki był indywidualistą. On badał różnych filozofów, różne szkoły: starożytne, średniowieczne, współczesne. Dużo czerpał również m.in. z nauk przyrodniczych. Ze wszystkiego wybierał ziarna prawdy i próbował z tego ułożyć pewną całość, której nadawał „własną interpretację”, do tego co najważniejsze dla niego, czyli do Boga – powiedział gość.

Krzych zaznaczył, że to nie była postać prostolinijna.  Ks. Augustyn Jakubisiak zajmował się nauką, duszpasterstwem, kulturą w Paryżu, był kapelanem jeńców i żołnierzy. Wracał również z armią generała Hallera do Polski w 1919 r.

Konflikt z władzami i Watykanem

Gość powiedział, że ks. Jakubisiak był wyjątkowo otwarty na ludzi, nie bał się konfrontować myśli chrześcijańskich z tymi modernistycznymi. Dodał, że kapłan nie miał problemów, aby iść na plażę bez sutanny. – Ks. Jakubisiak chciał korzystać ze wszystkich okazji, jakie się nadarzały, aby nieść dobrą nowinę tym wszystkim, którzy nawet nie wiedzieli czym ona jest – powiedział Krzych.

Doktorant zaznaczył, że był to człowiek, który stawiał na swoim. Nie bał się wyrażać swojego zdania, nawet jeśli miałyby go spotkać za to jakieś przykrości. – W 1910 r. musiał uciekać z Polski, ponieważ w katolickim kościele ochrzcił prawosławne dziecko, a to nie spodobało się władzom radzieckim, ani Watykanowi – powiedział Krzych.

Ks. Jakubisiakowi najbardziej zależało na tym, aby doprowadzić ludzi do Boga i do zbawienia w kościele katolickim. Bartłomiej Krzych zaznaczył, że kapłan był ostrym krytykiem innych religii. Okazuje się, że potępiał m.in. religię wschodu.

/ Fot. Wikipedia

Lewica w ostatnim czasie nasiliła swoje ataki na postać Romana Dmowskiego. Narodowcy z warszawskiego oddziału Młodzieży Wszechpolskiej postanowili stworzyć mu mural. Adam Leszczyński, sekretarz Okręgu Mazowieckiego Młodzieży Wszechpolskiej na kanale Media Narodowe opowiedział o całej inicjatywnie oraz o samej postaci Dmowskiego.

  • Jednym z ataków lewicy była próba zmiany nazwy Ronda Romana Dmowskiego w Warszawie na Rondo Praw Kobiet.
  • Leszczyński: Roman Dmowski chciał Polski, która jest wielka swoją tożsamością. Nie chciał, aby była batożona, tak jak chcą tego lewicowi politycy czy publicyści.
  • Narodowcy z warszawskiego oddziału Młodzieży Wszechpolskiej chcąc obronić postaci Damskiego. Wyszli z inicjatywą zbiórki na mural.
  • Zobacz także: [OPINIA] Tujaka: Majowa rewolta Piłsudskiego 1926 r.

Roman Dmowski to Ojciec Niepodległości i sygnatariusz traktatu wersalskiego. Jego postać przywołuje jednak negatywne skojarzenia w środowiskach lewicowych i liberalnych. W ostatnim czasie nasiliły się również ataki tych środowisk. Jednym z nich jest próba zmiany nazwy Ronda Romana Dmowskiego w Warszawie na Rondo Praw Kobiet. Robert Biedroń otwarcie pisał, że czas oddać rondo kobietom. Natomiast Poseł Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Mieczkowski nazywał Dmowskiego nacjonalistą i antysemitą.

Adam Leszczyński stwierdził, że takie ataki lewicy wynikają z ojkofobii, czyli nienawiści do tego co lokalne i ojczyste. Zaznaczył, że taka osoba jest wyobcowana z tożsamości narodowej i dziedzictwa kulturowego. – Roman Dmowski chciał Polski, która jest wielka swoją tożsamością. Nie chciał, aby była batożona, tak jak chcą tego lewicowi politycy czy publicyści – zaznaczył gość.

Mural z Dmowskim

– Dmowski jest uosobieniem wszystkich tych wartości prawicy, która nie uległa jeszcze liberalnemu mainstreamowi – powiedział Leszczyński. Gość zaznaczył, że Dmowski jako dobry lekarz pokazywał Polakom ich wady i przywary, które stawały na drodze do ich wielkości. Dodał, że lewica umyślnie negatywnie kreuje postać Dmowskiego, chcąc narzucić własną narrację, że był faszystą i odpowiednikiem polskiego Hitlera.

Narodowcy z warszawskiego oddziału Młodzieży Wszechpolskiej chcąc obronić postaci Damskiego, wyszli więc z inicjatywą zbiórki na mural. – Im więcej jest takich inicjatyw, które upamiętniają Dmowskiego, tym większa jest świadomość Polaków, dlatego też wyszliśmy z inicjatywą jego pozytywnego upamiętnienia w postaci muralu – powiedział Leszczyński.

Gość zaznaczył, że mural jest bardziej nowoczesną formą niż pomnik. – To co powinniśmy zrobić, to właśnie nie cofać się. Dbać o swoją tożsamość narodową i postaci narodowe oraz wychodzić z pozytywnymi inicjatywami. Tak, aby coraz bardziej utrwalać je w społeczeństwie – dodał Leszczyński.

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / fot. TT/@digitalhealth2

W całej Europie zauważalny stał się trend luzowania obostrzeń. Niestety wraz ze stopniowym otwieraniem gospodarki, realnym staje się powrót do totalitarnych praktyk europejskich rządów. Obywatelom w zamian za powrót do “normalnego” funkcjonowanie nakłada się cichy obowiązek szczepień przeciwko koronawirusowi. Kilka państw wprowadziło już pewną formę przywilejów dla zaszczepionych.

  • Europejskie rządy luzują obostrzenia epidemiczne, po kolejnej fali zakażeń
  • W zamian za otwieranie gospodarki i życia społecznego wymaga się od obywateli szczepień
  • Polskie władze wstrzymują się przed kontrowersyjnymi pomysłami krajów zachodnich
  • Zobacz także: Szczepienie nastolatków kluczem do szybszego luzowania obostrzeń

Epidemia koronawirusa trwa na całym świecie od ponad roku. W tym czasie wprowadzano oraz na krotką chwilę znoszono restrykcje związane z gospodarką i życiem społecznym. Podróżowanie stało się bardzo utrudnione i nakreślone na wyrzeczeniami w postaci kilkutygodniowych i przymusowych izolacji. W tym czasie opracowywano również sposób, na walkę z nieznanym wirusem, m.in. zakażonym podawano różne specyfiki, które były skuteczne wobec innych chorób, czy też w laboratoriach pracowano nad szczepionką.

Od kilku tygodni rządy postanowiły opracowywać plan wychodzenia z wprowadzonych przez siebie obostrzeń. Staje się tak nie tylko ze względu, na kończącą się falę zakażeń, ale przede wszystkim, dlatego, że od początku roku w Europie i na świecie prowadzi się masowe szczepienia przeciwko SARS-COV-2. Ma to swoje przełożenie, na łagodniejsze przepisy, w poszczególnych krajach europejskich.

Powrót do hitlerowskich praktyk

Niestety coraz więcej państw europejskich, zapominając o tragicznej przeszłości spowodowanej totalitaryzmem rzeszowskich Niemiec oraz komunistycznej Rosji oferuje swoim obywatelom powrót do segregacji, tym razem dzieląc ludzi na zaszczepionych i nieszczepionych. W wielu krajach zaszczepieni na koronawirusa lub ozdrowieńcy mogą liczyć na przywileje znoszonych obostrzeń. Natomiast osoby nieszczepione nadal muszą przestrzegać surowych zakazów.

Powrót do mrocznych czasów i praktyk rodem z III Rzeszy zaoferowały swoim obywatelom Węgry, które od 1 maja otworzyły niektóre części gospodarki. Tylko osoby zaszczepione mogą korzystać z restauracji, kawiarni, kin, teatrów, hoteli, basenów i siłowni. Rząd wydał z tej okazji specjalny dokument, który zostaje wydany osobom zaszczepionym lub ozdrowieńcom. Skrócono również czas godziny policyjnej, która rozpoczyna się od 24 i trwa do 5 nad ranem. Wcześniej zaczynała się ona od godziny 23.

Natomiast we Francji władze wycofały zakaz przemieszczania się pomiędzy departamentami. Obowiązuje nadal godzina policyjna, trwająca od 19 do 6 rano. Politycy rozważają jednak wprowadzenie specjalnych dokumentów, które pozwolą zaszczepionym na korzystanie ze sklepów, restauracji i kawiarni. Takie same przywileje uzyskają osoby ozdrowione, a także te, które otrzymały negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. Podobne rozwiązania wprowadzają Niemcy oraz Austria.

Polski rząd wstrzymuje się z decyzją

Jak dotychczas polski rząd nie odważył się na radykalne rozwiązania. Obawiając się oskarżeń o segregację ludzi, władze w Warszawie wstrzymują się na razie z pewnymi przywilejami dla zaszczepionych. Dziennikarze “RMF FM” ustalili w zeszłym tygodniu, że planowano pozwolić zaszczepionym w dowolnej liczbie uczestniczyć w imprezach. Ostatecznie nie zdecydowano się na taki krok po fali krytycznych głosów.

Należy przypomnieć, że już od soboty tj. 15 maja będzie można organizować przyjęcia na zewnątrz lokali do 25 osób, natomiast od 19 maja imprezy będą mogły odbywać się wewnątrz lokali z maksymalną liczba do 50 osób.

wp.pl

Mateusz Morawiecki

– Do kupienia dom Marii Skłodowskiej i jej męża. Pod Paryżem. Kawał bezcennej historii. Dom Polki którą zna cały świat! Cena 3,5 miliona złotych – poinformował dziennikarz Tomasz Golonko. Zaapelował, aby budynek kupiła Polska Fundacja Narodowa lub inna rządowa instytucja.

  • W internecie pojawił się apel, aby Polska Fundacja Narodowa, albo inna rządowa instytucja odkupiły dom Marii Skłodowskiej-Curie i jej męża, znajdujący się po Paryżem.
  • Inicjatywa mogłaby być świetną promocją Polski na świecie.
  • Na razie do sprawy nie odniosła się żadna państwowa instytucja.
  • Zobacz także: Do Polski przyleciała kolejna grupa repatriantów z Kazachstanu

– Marzy mi się, by Polska Fundacja Narodowa czy inny rządowy twór zamiast topić miliony w beznadziejne projekty, kupił nam ten dom – napisał na Twitterze Golonko. Wpis dziennikarza spotkał się z szerokim zainteresowaniem. Ma już ponad tysiąc polubień, kilkaset udostępnień i szereg komentarzy.

Na razie do sprawy nie odniosła się ani Polska Fundacja Narodowa, ani inna rządowa agencja. Wśród pojawiających się komentarzy padł też pomysł, aby dom Marii Skłodowskiej-Curie i jej męża odkupił koncern PKN Orlen. Jego władze jednak także nadal nie podchwyciły inicjatywy.

twitter.com

Magdalena Środa

/ fot.youtube.com

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, w czerwcu polski rząd zamierza przedstawić program badań profilaktycznych dla osób po 40. roku życia. Ma on polegać na przyśpieszeniu i uproszczeniu całej sprawy. Dodatkowo, badania mają być finansowane z budżetu państwa, nawet w przypadku wizyt w gabinetach prywatnych.

  • Z programu badań profilaktycznych będzie można skorzystać w dowolnej placówce.
  • Wcześniej trzeba będzie przejść specjalną ankietę za pośrednictwem Internetowego Konta Pacjenta.
  • System sam dobierze badania i procedury, po przeanalizowaniu danych pacjenta.
  • Przy okazji wprowadzenia programu rząd zamierza także znieść limity przyjęć do specjalistów.
  • Zobacz także: Do Polski przyleciała kolejna grupa repatriantów z Kazachstanu

Osoby mające więcej niż 40 lat będą mogły zarejestrować się na badania przez Internetowe Konto Pacjenta. Trzeba będzie wypełnić specjalną ankietę. Na tej podstawie wygenerowane zostanie skierowanie do specjalisty. Minister zdrowia Adam Niedzielski zaznaczył, że program badań profilaktycznych nie ograniczy się tylko do placówek mających kontrakt z NFZ.

Niedzielski podkreślił, że skierowanie będzie można wykorzystać w dowolnej placówce. – Będzie można je zrealizować w dowolnej placówce opieki zdrowotnej lub laboratorium. Również w tych, które nie mają kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Skierowanie będzie swego rodzaju bonem zdrowotnym – powiedział w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”.

Lista dostępnych w ramach programu badań ma obejmować m.in. pomiar poziomu cholesterolu, lipidogram, pomiar ciśnienia, cytologię, mammografię czy badanie prostaty. Ma być dostosowana do wieku, płci i stanu zdrowia pacjenta. Odpowiednie badania i procedury dobierze system elektroniczny, po przeanalizowaniu danych pacjenta.

Przy okazji wprowadzenia programu rząd zamierza także znieść limity przyjęć do specjalistów.

money.pl

Sylwia Spurek

Wymiana zdań między Sylwią Spurek, a reporterką Radia Maryja, Zuzanną Dąbrowską. Europoseł zasugerowała, że Polska dopiero od 17 lat jest w Europie. Swój wpis poczyniła z okazji obchodzonego Dnia Europy.

Sylwia Spurek po raz kolejny wywołuje kontrowersje poprzez swoją aktywność w mediach społecznościowych. Tym razem okazją był obchodzony Dzień Europy. – Od 17 lat razem z innymi Europejczykami/kami możemy świętować także nasze święto – Dzień Europy – napisała lewicowa polityk. W kontrze do Spurek skomentowała dziennikarka Radia Maryja, która zauważyła, że Polska jest w Europie od zawsze i nie można tego utożsamiać z członkostwem w Unii Europejskiej.

– Jak od 17 lat, to chyba Dzień UE, a nie Dzień Europy. Polska jest w Europie od zawsze – wytknęła Dąbrowska. Co ciekawe, to nie jest pierwszy raz, gdy jakiś lewicowo-liberalny polityk lub komentator myli obecność Polski w Europie z członkostwem w Unii Europejskiej. Takie rozumowanie skróciłoby historię Europy do kilkudziesięciu ostatnich lat, co jest absurdem.

Podwaliny pod współczesną Europę postawiły m.in. starożytny Rzym i Grecja. Nie należały one do Unii Europejskiej, bo powstała ona dopiero w XX wieku po Chrystusie. W myśl słów Sylwii Spurek i tego typu wypowiedzi, nie były to państwa europejskie…

twitter.com