Lidia Staroń.

Senator Lidia Staroń. / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Nigdy nie chciałabym, żeby to był obowiązek ustawowy. To wybór ludzi, bezpieczeństwo pewnych grup. Jeżeli nie chcesz, to nie musisz. Jeżeli chcesz, to powinieneś. To jest sprawa wyboru – powiedziała w Mediach Narodowych kandydatka PiS na RPO.

Lidia Staroń komentowała doniesienia o osobach niezaszczepionych, które tracą pracę. Była pytana także o to, czy jako RPO zaprotestuje przeciwko ewentualnemu planowi obowiązkowych szczepień.

Zobacz także: Koronawirus: Pfizer zapowiada badanie szczepionek na dzieciach

Nigdy nie chciałabym, żeby to był obowiązek ustawowy. To wybór ludzi, bezpieczeństwo pewnych grup. Jeżeli nie chcesz, to nie musisz. Jeżeli chcesz, to powinieneś. To jest sprawa wyboru –powiedziała kandydatka PiS na RPO.

Wybór RPO

– Od pół roku Jarosław Gowin namawiał mnie, żebym była kandydatką. Dzisiaj wiem, że to był bardzo brudny, okrutny plan. Jest pewna granica – powiedziała Lidia Staroń-Ta sprawa jest dla mnie bardzo trudna, nie wierzę w to, co się stało – dodała. Znam go od lat, jak szedł do PiS, to prosił, żebym poszła z nim. Powiedziałam „nie” – zaznaczyła. – To jest sprawa partii i polityków. To nie moja wojna, nie będę rezygnować, stoją za mną ludzie – zadeklarowała kandydatka PiS na RPO.

Morawiecki: Limit osób w kościele będzie zmieniony

mateusz-morawiecki / foto. Mueller / MSC Wikimedia Commons

Premier Mateusz Morawiecki poinformował podczas swojej wizyty w Turku (woj. wielkopolskie) o podjęciu decyzji w sprawie poluzowania limitu wiernych w kościołach od przyszłego tygodnia. Od tego czasu, dla wiernych ma zostać udostępniona połowa miejsc.

  • O poluzowanie restrykcji oraz zmniejszenie limitu wiernych w kościele apelował w ostatnich dniach przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki.
  • Napisał list do premiera, w którym wyraził stanowczy sprzeciw wobec dalszego ograniczania prawa wiernych do publicznego wyznawania i praktykowania wiary.
  • Morawiecki ogłosił, że od przyszłego tygodnia w kościołach będzie mogła być zajęta połowa miejsc.
  • Zobacz także: Macron uderzony w twarz! Ochroniarze rzucili się na napastnika [WIDEO]

O poluzowanie restrykcji oraz zmniejszenie limitu wiernych w kościele apelował w ostatnich dniach przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Napisał on w niedzielę list do premiera, w którym wyraził stanowczy sprzeciw wobec dalszego ograniczania prawa wiernych do publicznego wyznawania i praktykowania wiary. Podkreślił w nim, że smuci go limit wiernych w kościele oraz fakt ograniczeń, podczas gdy większość obszarów życia gospodarczego i społecznego wraca do niemal pełnej działalności.

Do tej pory w świątyniach nadal obowiązuje limit jednej osoby na 15 metrów kwadratowych. Ma się to jednak zmienić.

Premier Morawiecki zapowiada, że limit wiernych w kościele będzie zmniejszony

W poniedziałek premier odniósł się do słów Arcybiskupa Gądeckiego. Ogłosił, że od przyszłego tygodnia w kościołach będzie mogło przebywać więcej wiernych. Jak wyjaśnił, plan zakłada, że zajęta będzie mogła być połowa miejsc w świątyniach.

Morawiecki zapewnił, że przedstawiciele rządu są w kontakcie z Episkopatem i prowadzone są dalsze rozmowy.

“W wyniku tych dyskusji z ostatnich kilku dni podjęliśmy rzeczywiście decyzję, żeby – podobnie jak to jest w innych miejscach – te święte dla Polaków miejsca, jakim są kościoły także mogły być nawiedzane w większych grupach osób. Dlatego ta decyzja, która będzie obowiązywała od najbliższego tygodnia dotyczy właśnie również kościołów” – zaznaczył premier.

“Mogę dzisiaj powiedzieć, że chcemy rzeczywiście doprowadzić do tego, żeby połowa miejsc w kościołach, tak jak to było rok temu, mogła być wypełniana” – oświadczył szef rządu

Szczegóły mają zostać podane informacji publicznej w czwartek.

tvp.info, radiomaryja.pl

Szczepienie przeciwko COVID-19 działają u pacjentów z rakiem

Szczepienie. / Fot. Rhoda Baer Wikimedia Commons

Przeprowadzone w Izraelu badania potwierdzają 90% skuteczność szczepionek przeciwko COVID-19 u osób chorych na raka. Informację we wtorek podał dziennik „Times of Israel”.

  • W raporcie podano, że u 9 na 10 pacjentów onkologicznych odnotowano po szczepieniu znaczący wzrost liczby przeciwciał.
  • Według informacji dziennika, lekarze ze szpitala Beilinson w Petach Tikwa monitorowali 102 pacjentów z rakiem po zaszczepieniu dwiema dawkami szczepionki Pfizer. Tylko 10 nie wygenerowało odpowiedzi przeciwciał.
  • U pacjentów onkologicznych wskaźnik wytworzenia przeciwciał odnotowany w badaniu jest niższy, niż u zdrowych osób.
  • Zobacz także: Zabawki dla dzieci nielegalnych imigrantów. Papież Franciszek pobłogosławił akcję

Wyniki badań opublikowane zostały w renomowanym piśmie „JAMA Oncology”. W raporcie podano, że u 9 na 10 pacjentów onkologicznych odnotowano po szczepieniu znaczący wzrost liczby przeciwciał. Zdaniem naukowców jest to dowód na to, że osoby zmagające się z chorobami nowotworowymi będą miały wystarczającą ochronę przed koronawirusem. W związku z tym szczepionki przeciw COVID-19 są skuteczne u pacjentów z rakiem.

Według naukowców, szczepionki przeciw COVID-19 są skuteczne dla osób z rakiem

Według dziennika, lekarze ze szpitala Beilinson w Petach Tikwa monitorowali 102 pacjentów z rakiem po zaszczepieniu dwiema dawkami szczepionki Pfizer. Tylko 10 nie wygenerowało odpowiedzi przeciwciał.

“Odkryliśmy, że poziom przeciwciał jest wystarczająco wysoki, aby zapewnić pełną ochronę 90 procentom pacjentów onkologicznych poddanych aktywnemu leczeniu przeciwnowotworowemu” – powiedział prof. Salomon Stemmer, dyrektor ds. badań onkologicznych w Beilinson.

“Te wyniki są bardzo ważne, ponieważ pozwalają pacjentom czuć się dobrze, czuć się pewnie i kontynuować normalne życie. Podczas pandemii wielu chorych na raka pozostało w domu, a nawet bało się chodzić do lekarzy, więc jest to bardzo istotne” – podsumował Stemmer.

Profesor przyznał jednak, że u pacjentów onkologicznych wskaźnik wytworzenia przeciwciał odnotowany w badaniu jest niższy, niż u zdrowych osób.

dorzeczy.pl

Michał Dworczyk

Michał Dworczyk / Fot. flickr.com KPRM

Włamanie na skrzynkę mailową ministra, pełnomocnika rządu ds. narodowego programu szczepień. Hakerzy uzyskali dostęp do prywatnej poczty elektronicznej szefa KPRM Michała Dworczyka oraz jego żony. Michał Dworczyk wydał oświadczenie zapewniając, że nie doszło do wycieku tajnych informacji. Nie sprostował jednak, czy pojawiające się w Telegramie dokumenty – rzekomo pochodzące z jego skrzynki – są autentyczne.

  • Informację do wiadomości publicznej podał sam Michał Dworczyk za pośrednictwem profilu Agnieszki Dworczyk na Facebooku.
  • Doniesienia o ataku hakerskim potwierdza portalowi Onet członek służb specjalnych. Jak podaje, było to włamanie na prywatną skrzynkę mailową na jednym, z darmowych portali dostępnych w internecie.
  • Dworczyk zapewnił, że na jego skrzynce mailowej nie znajdowały się informacje, “które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny lub ściśle tajny”. Nie wyjaśnił jednak, czy publikowane na Telegramie dokumenty są autentyczne.
  • Zobacz także: Koronawirus: Pfizer zapowiada badanie szczepionek na dzieciach

Informacja, że miało miejsce włamanie na skrzynkę mailową ministra Dworczyka, ukazała się za pośrednictwem profilu Agnieszki Dworczyk na Facebooku. W krótkim komunikacie przekazano, że jego skrzynka e-mail została zhakowana przez nieznane osoby. Jak się okazało, ten wpis również mógł być efektem działań hakerów. Obecnie nie wiadomo kto odpowiada za włamanie.

Informację o ataku hakerskim potwierdził portalowi Onet członek służb specjalnych. Jak podał, było to włamanie na prywatną skrzynkę mailową na jednym z darmowych portali dostępnych w internecie.

“Ministrowie w ogóle nie powinni korzystać z prywatnych kont i trzymać tam dokumentów państwowych. Niestety to robią” – komentuje rozmówca Onetu.

Oświadczenie szefa KPRM w tej sprawie

“W związku z doniesieniami dotyczącymi włamania na moją skrzynkę email i skrzynkę mojej żony, a także na nasze konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały stosowne służby państwowe” – napisał.

“Zważywszy na to, że informacje zostały opublikowane w rosyjskim serwisie społecznościowym Telegram oraz fakt, że przez 11 lat miałem zakaz wjazdu na teren Białorusi i Rosji jako osoba aktywnie wspierająca przemiany demokratyczne na terenie byłego ZSRR, traktuję ten atak jako jeden z elementów szeroko zakrojonych działań dezinformacyjnych zawierających sfałszowane i zmanipulowane informacje” – napisał minister.

Dworczyk zapewnił, że na jego skrzynce mailowej nie znajdowały się informacje, “które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny lub ściśle tajny”. Nie wyjaśnił jednak, czy publikowane na Telegramie dokumenty są autentyczne.

Szef KPRM dodał również, że wpis na koncie jego żony jest sfabrykowany i zawiera nieprawdziwe treści.

“Z całą pewnością mogę stwierdzić, iż celem tego typu cyberataków jest dezinformacja i w związku z tym właściwe służby specjalne RP prowadzą wszelkie niezbędne działania wyjaśniające” – zaznaczył.

Dokumenty pochodzące z włamania na rosyjskim komunikatorze?

Według Onetu oraz portalu Niebezpiecznik.pl, dokumenty oraz informacje pochodzące z włamania miały trafić na rosyjski komunikator Telegram. Ich autentyczność budzi jednak zastrzeżenia.

Jak informuje Onet, opublikowany został m.in. “komplet dokumentów wymaganych do zgłoszenia do wykonu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów projektu ustawy o rezerwach strategicznych”. Znajduje się tam również dokument z Departamentu Studiów Strategicznych z sierpnia 2020 roku, w którym pojawiły się rekomendacje dotyczące ułatwienia dla osiedlania się w Polsce Białorusinów. Dokument opisuje także sytuację mniejszości polskiej na Białorusi i możliwości sprowadzania repatriantów.

rmf24.pl

Sankcje wobec Białorusi przedłużone

bialy-dom-media-narodowe, USA / Fot. w:user:Geographer Wikimedia Commons

We wtorek prezydent Stanów Zjednoczonych przedłużył o rok sankcje wobec Białorusi. Dotyczą one niektórych przedstawicieli władz tego państwa. Joe Biden podpisał specjalne zarządzenie w tej sprawie, po czym zawiadomił Kongres.

  • Według amerykańskiego prawa prezydent co roku musi przedłużać, lub uchylać nałożone przez administrację Stanów Zjednoczonych sankcje.
  • Po raz pierwszy, sankcje wobec Białorusi zastosował w 2006 roku prezydent George W. Bush. Obejmowały m. in. prezydenta Alaksandra Łukaszenkę.
  • Od 3 czerwca bieżącego roku, Stany Zjednoczone rozszerzyły sankcje wobec Białorusi o szereg przedsiębiorstw związanych z sektorem energetycznym.
  • Zobacz także: USA: „Joint za zaszczepienie!” Co jeszcze wymyślą…?

Według amerykańskiego prawa prezydent co roku musi przedłużać, lub uchylać nałożone przez administrację Stanów Zjednoczonych sankcje. Do jego obowiązku należy również powiadomienie o tym fakcie Kongresu. Sankcje wobec Białorusi zostały według tej procedury przedłużone.

Biden oskarżył niektórych członków rządu Białorusi o podważanie procesów demokratycznych oraz instytucji tego kraju Europy Wschodniej. Do listy zastrzeżeń dodał naruszanie praw człowieka związane z represjami politycznymi i angażowanie się w korupcję publiczną.

“działania i polityka niektórych przedstawicieli rządu Białorusi i innych osób… nadal stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa i polityki zagranicznej USA” – twierdzi w dokumencie Biden.

“naruszają także procesy demokratyczne i instytucje Białorusi. Dochodzi do naruszeń praw człowieka związanych z represjami politycznymi… a także do korupcji i sprzecznego z prawem wykorzystywania mienia państwowego” – napisał dalej.

Po raz pierwszy, sankcje na Białoruś nałożył w 2006 roku prezydent George W. Bush. Obejmowały m. in. prezydenta Alaksandra Łukaszenkę, sekretarza Rady Bezpieczeństwa, ministra sprawiedliwości i spraw wewnętrznych, szefa KGB oraz szefa państwowej telewizji i radia.

Od 3 czerwca bieżącego roku, Stany Zjednoczone rozszerzyły sankcje wobec Białorusi o szereg przedsiębiorstw związanych z sektorem energetycznym.

polsatnews.pl, news.cgtn.com

szczepienia

Miś, szczepionka, szczepienia dzieci / Fot.pixabay.com

Koncern farmaceutyczny Pfizer zapowiedział badanie szczepionek na dzieciach. Jest to druga faza prób klinicznych preparatu przeznaczonego dla najmłodszych. Udział w badaniu mają wziąć dzieci od 6 miesiąca życia do 11 lat w USA, Finlandii, Hiszpanii oraz Polsce.

  • Amerykańska firma poinformowała, że pierwszy etap badań nowego rodzaju szczepionki wyszedł pomyślnie.
  • W kolejnej turze padań nad preparatem udział weźmie 4,5 tysiąca dzieci z różnych części świata.
  • Pierwszych wyników starszych dzieci Pfizer spodziewa się już we wrześniu, młodszych w październiku lub listopadzie.
  • Zobacz także: Powstaje katolickie medium społecznościowe! Wkrótce otwarcie Agappe

Amerykańska firma poinformowała, że pierwszy etap badań nowego rodzaju szczepionki przeszedł pomyślnie. Faza testów w USA z udziałem 144 dzieci wykazała silną odpowiedź układu odpornościowego i nie wykazała problemów z bezpieczeństwem. Badanie szczepionek na dzieciach wchodzi więc w kolejną fazę.

W kolejnej turze padań nad preparatem udział weźmie 4,5 tysiąca dzieci z różnych części świata. Szczepienia składają się z dwóch dawek. Porcja dla dzieci w wieku 5-11 lat wynosić ma 10 mikrogramów, natomiast dla młodszych przewidziano 3 mikrogramy. Dorośli oraz dzieci powyżej 12 lat otrzymują 30 mikrogramów.

Pierwszych wyników starszych dzieci Pfizer spodziewa się już we wrześniu, młodszych w październiku lub listopadzie.

Stworzony przez Pfizera i niemiecki BioNTech preparat został już wcześniej dopuszczony do użytku dla dzieci w wieku 12-15 lat przez regulatorów w USA i UE. W USA co najmniej jedną dawkę szczepionki otrzymało już prawie 7 mln nastolatków.

tvp.info

Papież Franciszek i zabawki

Papież Franciszek i wytwórca zabawek / Fot. Post Millennial

Papież Franciszek zaangażował się w akcję dostarczania zabawek dzieciom nielegalnych imigrantów.

  • Na granicy pomiędzy USA a Meksykiem przebywają tysiące dzieci imigrantów, często porzuconych bez opieki
  • Kalifornijska firma produkująca zabawki wyszła z inicjatywą dostarczania dzieciom pluszaków
  • Pomysł poparł papież Franciszek, błogosławiąc zabawki i całe przedsięwzięcie
  • Przeczytaj również: USA: „Joint za zaszczepienie!” Co jeszcze wymyślą…?

Producent zabawek z Kalifornii zawiązał współpracę z głową Kościoła Katolickiego. Papież Franciszek z radością przyłączył się do akcji dostarczania zabawek imigrantom. Pluszaki mają trafić do dzieci nielegalnych imigrantów w obozach na granicy między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem.

Z pomysłem akcji wyszła firma Beverly Hills Teddy Bear Co (BHTBC). Ma ona zamiar pomóc “dzieciom bez opieki, które cierpią z powodu kryzysu granicznego”. „To, co naprawdę robimy, to dawanie im pluszaka, aby byli przyjaciółmi na całe życie” – wyjaśnia szef firmy, David Socha. „To była podnosząca na duchu scena”. Aby dotrzeć do papieża, firma skontaktowała się z reżyserem filmu “Francesco”, Jewgienijem Afinejewskim z Los Angeles. Pod koniec maja Ojciec Święty dokonał przeglądu zabawek w Watykanie, i pobłogosławił cały projekt.

„Ojciec Święty często powtarzał, że są to dzieci Boże i musimy im pomóc” – powiedział autor filmu. „Jesteśmy pokorni, by być posłańcami nadziei dla Jego Świątobliwości i naprawdę poruszeni radością, której jesteśmy świadkami przy każdej dostawie zabawek do ‘najmłodszych’, których Jezus nauczył nas cenić i chronić”. Do tej pory imigrantom dostarczono 6 tysięcy zabawek. Prezydentura Joe Bidena spowodowała napływ nielegalnych imigrantów do USA. Tysiące dzieci pozostają bez opieki, często porzucane przez swoich rodziców. Pomysłodawcy akcji chcą “dać im nadzieję”.

Post Millennial

Prezydent Macron uderzony w twarz podczas spotkania na południu Francji.

Macron, atak, spoliczkowany, uderzony w twarz, Francja / Fot. Twitter

Incydent podczas spotkania prezydenta Francji z wyborcami. Macron został uderzony w twarz podczas spotkania z mieszkańcami Tain-l’Hermitage na południowym wschodzie Francji. – Precz z Macronią – krzyczał napastnik.

  • Jak informują francuskie media, policja zatrzymała dwie osoby po incydencie z udziałem prezydenta Macrona.
  • Macron po tym, gdy został uderzony w twarz, kontynuował swoją wizytę na południu Francji.
  • W jej trakcie spotyka się m.in. z przedsiębiorcami, którzy ucierpieli podczas pandemii koronawirusa.
  • Zobacz także: Ministerstwo Sprawiedliwości: Nie każdy będzie mógł odziedziczyć spadek

Prezydent Francji odwiedził szkołę przygotowującą do pracy w branży hotelarskiej i gastronomicznej. Postanowił także podejść do osób zgromadzonych za barierkami. Wtedy Macron został uderzony w twarz przez jednego ze stojących tam mężczyzn. Jak widać na opublikowanym nagraniu, na napastnika natychmiast rzucili się ochroniarze głowy państwa.

Jak donoszą francuskie media, po dzisiejszym incydencie, gdy prezydent Macron został uderzony w twarz, policja zatrzymała dwie osoby. Autentyczność nagrania opublikowanego w internecie, przedstawiającego moment zdarzenia, potwierdziła francuska agencja AFP. O fakcie ataku poinformowała też kancelaria prezydenta. Odmówiła jednak dalszych komentarzy.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez kancelarię prezydenta Francji, Macron po tym jak został uderzony, kontynuował swoją wizytę. W trakcie swojej wizyty Macron spotyka się m.in. z przedsiębiorcami, którzy ucierpieli podczas pandemii koronawirusa.

rmf24.pl, wprost.pl, twitter.com

Prezydent USA, Joe Biden

Prezydent Joe Biden / Fot. screen

W piątek sekretarz prasowy Białego Domu Jen Psaki skomentowała fakt, że Facebook zbanował byłego prezydenta, Donalda Trumpa.

  • Były prezydent USA, Donald Trump, otrzymał bana na Facebooku na okres 2 lat
  • Decyzję uargumentowano rzekomym podburzaniem do przemocy, którego miał się dopuścić polityk
  • Biały Dom zajął stanowisko w sprawie, stwierdzając, że była to decyzja którą platforma “musiała podjąć”

Facebook zbanował Donalda Trumpa na okres dwóch lat. Decyzja władz portalu jest co najmniej kontrowersyjna. Krytycy Facebooka utrzymują, że prywatna korporacja nie może odbierać prawa głosu politykom, za którymi nieprzepada. Oświadczenie w sprawie wydał Biały Dom.

„Jak zawsze, jest to decyzja, którą firma i jakakolwiek platformamusi podjąć, najwyraźniej wyszli i podjęli decyzję” – powiedziała Psaki. „Nasz pogląd jest nadal taki, że każda platforma, czy to Facebook, Twitter, czy jakakolwiek inna platforma rozpowszechniająca informacje wśród milionów Amerykanów, ma obowiązek rozprawić się z dezinformacją, rozprawić się z fałszywymi informacjami, niezależnie od tego, czy chodzi o wybory a nawet o szczepienia, ponieważ staramy się zapewnić bezpieczeństwo amerykańskiemu społeczeństwu i powrócić do normalności w społeczeństwie”.

“Słowa mają znaczenie”

„W ciągu ostatnich kilku lat wiele się nauczyliśmy od prezydenta Trumpa, byłego prezydenta, o jego zachowaniu i sposobie korzystania z tych platform” – kontynuowała. Dodała również za prezydentem Bidenem, że “słowa mają znaczenie”. Odwołała się także do szturmu na Kapitol z dnia 6 stycznia. “Słowa mają znaczenie. Słowa mają wpływ” – przekonywała rzeczniczka. „Widzieliśmy 6 stycznia wpływ słów na platformach społecznościowych i widzieliśmy wpływ słów w odniesieniu do dezinformacji krążących wokół szczepionki, wokół uczciwości wyborów”.

Podkreśliła, że Biały Dom nie krytykuje Facebooka za jego decyzję. „Więc oczywiście uważamy, że słowa mają znaczenie, a to decyzja firmy z sektora prywatnego. Zobaczymy, jaka będzie jej ocena za kilka lat (…)”.

Post Millennial

Zbieranie konopii

Pracownica i konopie / Fot. pixabay

Stan Waszyngton zatwierdził promocję szczepień na COVID-19 o chwytliwej nazwie “Joint za zaszczepienie”.

  • Akcja szczepień w USA stale trwa, a rządzący prześcigają się w pomysłach na jej promocję
  • Jakiś czas temu Joe Biden zachwalał akcję odbioru darmowego piwa za przyjęcie szczepionki
  • Stan Waszyngton poszedł krok dalej i oferuje zaszczepionym pacjentom darmowe jointy
  • Przeczytaj również: Szczepienia dzieci w Polsce: Ponad 100 tys. zgłoszeń

Producenci szczepionki na COVID-19 nie mogą narzekać na brak reklamy. Całkiem niedawno Joe Biden poparł akcję obdarowywania zaszczepionych darmowymi fantami. “Zaszczep się i napij piwa” – brzmiało hasło. Amerykanie mogą wziąć również udział w loterii, w której do wygrania jest milion dolarów. Stan Waszyngton wspiął się na wyżyny kreatywności, proponując pacjentom darmową marihuanę. Program “Joint za zaszczepienie” ruszył w poniedziałek.

The Washington State Liquor and Cannabis Board (LCB) ogłosił nowinę w poniedziałek. Każdy zaszczepiony, który ukończył 21-lat, może otrzymać za darmo jointa w licencjonowanym sklepie z marihuaną. Aby otrzymać “nagrodę”, należy zaszczepić się w sklepie. Program został zatwierdzony przez LCB jako sposób na zachęcenie mieszkańców do zaszczepienia się. Dotyczy on wszystkich pełnoletnich mieszkańców. Darmowe jointy czekają na Amerykanów od 7 czerwca do 12 lipca 2021 roku.

Pomysł spotkał się z entuzjazmem sklepów sprzedających produkty z marihuany. „Jesteśmy gotowi, chętni i zdolni do podjęcia działań, aby pomóc ludziom zaszczepić się” – zapewnił właściciel sieci sklepów, Ian Eisenberg.

Post Millennial