Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej.

Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej. / Fot. Facebook

W kolejnych tygodniach w Polsce będzie realizowany plan luzowania obostrzeń. – Sytuacja epidemiczna się poprawia. Dotychczasowa ścieżka luzowania obostrzeń nie prowadzi do zwiększania liczby zakażeń – podkreślił minister zdrowia Adam Niedzielski. Do obowiązujących limitów nie będą wliczane osoby zaszczepione.

  • Od 13 czerwca poluzowany limit wiernych w kościołach.
  • Od 26 czerwca łagodniejsze limity m.in. na targach, konferencjach, siłowniach, klubach fitness, kasynach, obiektach handlowych, hotelach, placówkach pocztowych, bibliotekach, na wystawach i salach zabaw.
  • Tego samego dnia zostaną otwarte kluby i dyskoteki.
  • Zobacz także: Maseczki w przestrzeniach zamkniętych do końca wakacji?

Premier Mateusz Morawiecki oraz minister zdrowia Adam Niedzielski na wspólnej konferencji prasowej zaprezentowali plan luzowania obostrzeń na kolejne tygodnie. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, już od 13 czerwca zwiększy się liczba osób, które będą mogły przebywać w kościołach. Rząd poinformował, że będzie mogła w nich być zajęta połowa miejsc.

Spore zmiany nastąpią od 26 czerwca. Poluzowany zostanie limit gości na targach i konferencjach. Od tego dnia będzie wynosił 1 osobę na 10 metrów kwadratowych. Identyczne rozwiązanie zostanie przyjęte w siłowniach, klubach fitness, kasynach, obiektach handlowych, placówkach pocztowych, bibliotekach, na wystawach i salach zabaw.

Z kolei w hotelach zwiększony zostanie limit do 75 proc. wszystkich miejsc, z wyłączeniem dzieci do 12. roku życia. Ta zmiana także wejdzie w życie 26 czerwca. Tego samego dnia zostaną otwarte kluby i dyskoteki. Będzie się w nich mogło bawić do 150 osób.

Zaszczepieni ponad limitami

Do przyjętych limitów nie będą wliczane osoby zaszczepione. Minister zdrowia zaznaczył, że na takie przywileje nie mogą liczyć ozdrowieńcy. – Jeśli chodzi o kwestię benefitów, czy ułatwień związanych z wykonaniem szczepienia, to my prowadzimy politykę neutralną – uwzględniamy przede wszystkim informacje, że osoba zaszczepiona jest bezpieczna dla otoczenia i w związku z tym nie naraża osób, z którymi przebywa, na zakażenie, przynajmniej w tym dużym stopniu, bo zawsze jakieś minimalne ryzyko istnieje – powiedział.

– Przekonanie, że ozdrowieńcy i zaszczepieni nie zarażają, jest błędne – wskazywała jeszcze w marcu tego roku rządowa TVP 3 Poznań. – Prawidłowo zaszczepiona osoba nie ma żadnych objawów. Jednak, kiedy zachoruje jej małżonek, ona także może się od niej zarazić i przenosić wirusa na innych, tylko wówczas jest to bezobjawowe zakażenie – tłumaczył na antenie stacji prof. Jacek Wysocki, specjalista chorób zakaźnych z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. 

wp.pl, rmf24.pl, poznan.tvp.pl

Matka i małe dziecko

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Trwa zbiórka podpisów pod petycją „STOP in vitro na Warmii i Mazurach”. Organizatorzy apelują do władz wojewódzkich o powstrzymanie finansowania klinik sztucznego rozrodu z pieniędzy podatników.

– Urzędnicy w budżecie wojewódzkim przeznaczyli 210 tysięcy złotych z publicznych pieniędzy na metodę, która nie tylko nie leczy niepłodności, ale jest najczęściej nieskuteczna, a także obarczona dużym ryzykiem obciążenia dziecka chorobami genetycznymi. Nierozerwalnie łączy się z wielokrotną aborcją: wczesną – podczas procesu implantacji zarodków – i późną – po wykryciu wad u poczętego dziecka – wskazują organizatorzy akcji „STOP in vitro na Warmii i Mazurach”.

– Pod petycją może podpisać się każdy mieszkaniec województwa warmińsko-mazurskiego, najłatwiej znaleźć ją na www.stopinvitro.pl. Razem możemy powstrzymać sztuczny rozród, który nieodwołalnie łączy się z zabijaniem nienarodzonych dzieci! – powiedział Michał Basaj, pełnomocnik inicjatywy.

Inicjatorzy petycji do władz samorządowych proponują inne rozwiązania, które naprawdę leczą niepłodność, oraz są bardziej godziwe ze strony moralnej, a także ekonomicznej. Akcję wsparło już kilkanaście organizacji społecznych.

Jak włączyć się w inicjatywę?

  • Wydrukuj kartę podpisów pod petycją sprzeciwiającą się finansowaniu in vitro z budżetu województwa warmińsko-mazurskiego.
  • Zbierz podpisy – nawet kilka głosów ma znaczenie.
  • Podpisaną kartę odeślij lub przekaż na adres: Fundacja Życie i Rodzina, ul. Ogrodowa 28/30 lok.104, 00-896 Warszawa, z dopiskiem: ODDZIAŁ OLSZTYN.

Alexander Gauland

AfD / Fot. Twitter

Zdaniem szefa frakcji Alternatywy dla Niemiec (AfD) w Bundestagu, Alexandra Gaulanda, pakt Ribbentrop-Mołotow był ze strony ZSRS „decyzją realpolityczną i słuszną dla własnego przetrwania, której konsekwencje były jednak straszne dla Polski”. Stalin miał „wykupić w ten sposób krótki czas”, aby lepiej uzbroić się przed niemieckim atakiem.

  • Polityk AfD uznał decyzję Stalina o pakcie Ribbentrop-Mołotow za słuszną.
  • Gauland ignoruje kwestię ideologii Hitlera i Stalina. Obydwaj chcieli zniszczyć polskie państwo i elity. Naziści ze względów rasowych, a Związek Radziecki chciał likwidacji polskich elit, które nazywał elitami burżuazyjnymi – ocenił historyk Matthäus Wehowski z Instytutu Badań nad Totalitaryzmami im. Hanny Arendt w Dreźnie.
  • Zobacz także: Komisja Europejska wsparła Czechy. Spór o Turów trwa

– Przedłużające się negocjacje w sprawie konwencji wojskowej między Związkiem Radzieckim, Empire (Wielką Brytanią – przyp.red.) i Francją wielokrotnie prowadziły do ​​tego samego impasu: jak zorganizować obronę bez Polski, która nie chciała tolerować wojsk sowieckich na swoim terytorium – stwierdził niemiecki polityk podczas debaty parlamentarnej poświęconej 80. rocznicy napaści Niemiec na Związek Radziecki. Polityk AfD uznał decyzję Stalina o pakcie Ribbentrop-Mołotow za słuszną.

– Opisanie paktu Ribbentrop-Mołotow jako realpolitycznej decyzji trudno przebić w kategoriach cynizmu” – ocenił historyk Matthäus Wehowski z Instytutu Badań nad Totalitaryzmami im. Hanny Arendt w Dreźnie. – Gauland ignoruje kwestię ideologii Hitlera i Stalina. Obydwaj chcieli zniszczyć polskie państwo i elity. Naziści ze względów rasowych, a Związek Radziecki chciał likwidacji polskich elit, które nazywał elitami burżuazyjnymi – dodał.

– Putin ma rzecznika swojej polityki historycznej w Bundestagu – skomentował z kolei Adam Traczyk. – Ktoś w Polsce ma jeszcze wątpliwości, czym jest Alternative fur Deutschland? – napisał natomiast prof. Stanisław Żerko.

twitter.com, dw.com

Adam Niedzielski

/ Fot. MZ/ Twitter

– W tej chwili mamy w kraju odnotowanych 80 zgonów powiązanych ze szczepieniami – poinformował minister zdrowia Adam Niedzielski. – Podkreślam: nie są to zgony wywołane szczepieniami, tylko pewną koincydencją – dodał.

  • Niedzielski nie podał konkretnie, ile zgonów powiązanych ze szczepieniami na koronawirusa zostało skrupulatnie zweryfikowane.
  • My te najcięższe przypadki analizujemy, i do tej pory nie mamy żadnego potwierdzenia przyczynowości – stwierdził.
  • Minister zdrowia odniósł się też do ryzyka zatorów po szczepieniu preparatem AstraZeneca.
  • Zobacz także: Putin: Ukraina musi wykazać dobrą wolę, jeśli chce utrzymać tranzyt rosyjskiego gazu

– Część z tych zgonów, gdy jest podejrzenie bezpośredniej przyczynowości, jest weryfikowana, poprzez postępowania prokuratorskie i sekcje zwłok; i żadne z prowadzonych postępowań nie wskazało na bezpośrednie powiązanie szczepienia ze zgonem – wskazał minister. Niedzielski nie podał konkretnie, ile zgonów powiązanych ze szczepieniami na koronawirusa zostało skrupulatnie zweryfikowane.

Zdaniem ministra zdrowia ruch społeczny sprzeciwiający się szczepionkom „nie bazuje na obiektywnej wiedzy, tylko na emocjach”. – Każdy może te informacje (dotyczące niepożądanych odczynów poszczepiennych – red.) przeanalizować. My te najcięższe przypadki analizujemy, i do tej pory nie mamy żadnego potwierdzenia przyczynowości – stwierdził.

Adam Niedzielski wskazał też na specyficzne zagrożenia przy szczepieniu preparatem AstraZeneca. – To weszło do charakterystyki produktu leczniczego AstraZeneki – pewna rekomendacja, że jest zwiększone ryzyko, jeżeli ktoś miał epizody związane z zatorami, i jeszcze jest kobietą w określonym wieku. To były obszary ryzyka. Ale to nie oznacza, że szczepienie w tej grupie nie ma racji bytu, tylko wymaga pewnej indywidualnej diagnozy – powiedział.

interia.pl

Pielgrzymka

/ fot. pixabay

Biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak wydał komunikat w sprawie organizacji pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. Odbędą się one w sierpniu. Podczas tegorocznych pielgrzymek ma obowiązywać segregacja sanitarna.

  • Jedna lista dla osób zaszczepionych, druga dla niezaszczepionych. Segregacja sanitarna podczas pielgrzymek staje się faktem.
  • Ponadto przy zapisach, osoby chcące uczestniczyć w pielgrzymce, mają wypełnić i podpisać Zgodę na przetwarzanie danych osobowych (RODO) oraz Zgodę na pomiar temperatury ciała – dodał biskup sosnowiecki.
  • Noclegi w trakcie pielgrzymki nie będą się odbywały w kwaterach prywatnych. Zamiast tego, pielgrzymi będą nocować pod namiotami lub w miarę możliwości w szkołach czy remizach.
  • Zobacz także: Niebezpieczne sugestie Rady Medycznej! Polacy o krok od segregacji

– Przy zapisach obowiązywać będą dwie listy. Na jednej zapisujemy tylko osoby zaszczepione, które przy zapisywaniu się okażą potwierdzenie otrzymania pełnego cyklu szczepień przeciwko COVID-19 szczepionką zarejestrowaną w Unii Europejskiej. To potwierdzenie (wersja papierowa lub elektroniczna) pielgrzym musi mieć przy sobie w trakcie pielgrzymki – poinformował bp Grzegorz Kaszak. Segregacja sanitarna podczas pielgrzymek oburzyła ks. Macieja Słyża. – Mało jeszcze skandali zgorszenia ukrywaną pedofilią, zamykania kościołów w czasie epidemii, zniechęcania do przyjmowania Komunii do ust … to teraz jeszcze to – skomentował na Twitterze.

Na ironię zdecydował się z kolei Maciej Stańczyk. – W Liście do Rzymian wykreślmy “Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają.” A dać jest różnica między szczepionymi i nieszczepionymi. I „pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie” też usuńmy – stwierdził.

– Na drugiej liście zapisujemy osoby niezaszczepione. Sanepid rekomenduje, aby maksymalna liczba niezaszczepionych pątników nie przekroczyła 300 osób – podał bp Kaszak w komunikacie. – Ponadto przy zapisach, osoby chcące uczestniczyć w pielgrzymce, mają wypełnić i podpisać Zgodę na przetwarzanie danych osobowych (RODO) oraz Zgodę na pomiar temperatury ciała – dodał.

– Każdy pielgrzym winien być zaopatrzony w środki dezynfekujące – wskazał biskup sosnowiecki. Zaznaczył również, że noclegi w trakcie pielgrzymki nie będą się odbywały w kwaterach prywatnych. Zamiast tego, pielgrzymi będą nocować pod namiotami lub w miarę możliwości w szkołach czy remizach.

twitter.com, diecezja.sosnowiec.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

Paweł Bieleń, dziennikarz portalu Kraśnik24, opisał zachowanie działacza sportowego, który zablokował murawę stadionu miejskiego w Kraśniku. Działacz ten – kierownik klubu Stal Kraśnik doprowadził do wygaszenia akredytacji lokalnego dziennikarza.

  • Zdaniem kierownika klubu Stal Kraśnik zawodniczki KS „Stella” Kraśnik miałyby zniszczyć murawę miejskiego stadionu poprzez odbycie na niej meczu ligowego.
  • Od trzech dni w Kraśniku nie padało, dlatego dziewczęta nie mogły zniszczyć płyty. Prosiłem pana Łysanowicza o opuszczenie murawy, ale moje prośby zostały zignorowane – powiedział Rafał Tomiło, dyrektor kraśnickiego MOSiR-u.
  • Jesteśmy takim samym podmiotem jak Stal Kraśnik i mamy identyczne prawo do korzystania z miejskich obiektów. Jestem zniesmaczony tą sytuacją. Cezary Łysanowicz nie jest właścicielem tego obiektu, a uniemożliwił nam rozegranie meczu – podkreślił Radosław Ostrowski, prezes KS „Stella” Kraśnik.
  • Zobacz także: 91-letni Sobiesław Zasada wraca na tor! „Tego się nie zapomina”

Kierownik klubu Stal Kraśnik zablokował murawę stadionu przed meczem kobiecej drużyny z Kraśnika. Jego zdaniem piłkarki „zniszczyłyby murawę” przed odbywającym się tego samego dnia na tym stadionie meczu Stali Kraśnik. Jego działania nie pomogły klubowi, który przegrał mecz i jest już niemal pewny spadku z ligi. Z kolei kobiety ostatecznie zagrały na bocznym boisku treningowym. Nie ma sygnałów, aby doszło na nim do zniszczenia murawy.

– Mam nadzieję, że zarząd FKS Stal Kraśnik wyciągnie z tego wnioski i że takie incydenty z udziałem władz klubowych na obiektach MOSiR nie będą miały więcej miejsca – skomentował burmistrz Kraśnika Wojciech Wilk.

„Mamy identyczne prawo do korzystania z miejskich obiektów”

– Jesteśmy takim samym podmiotem jak Stal Kraśnik i mamy identyczne prawo do korzystania z miejskich obiektów. Jestem zniesmaczony tą sytuacją. Cezary Łysanowicz nie jest właścicielem tego obiektu, a uniemożliwił nam rozegranie meczu – podkreślił Radosław Ostrowski, prezes żeńskiego KS „Stella” Kraśnik.

– Każdy klub ma podpisaną umowę na korzystanie z obiektów. Stal robi to na warunkach preferencyjnych i ma obiekt do dyspozycji zarówno dwie godziny przed, jak i po meczu. Dodatkowo, Stal jako jedyna trenuje na głównej płycie, a terminarz gier innych drużyn jest ustalany pod rozkład spotkań drużyny. Od trzech dni w Kraśniku nie padało, dlatego dziewczęta nie mogły zniszczyć płyty. Prosiłem pana Łysanowicza o opuszczenie murawy, ale moje prośby zostały zignorowane. Jeden człowiek zniszczył sportowy festyn, jakim miał być mecz KS Kraśnik. Ten klub robi świetną pracę i na co dzień trenuje w nim kilkadziesiąt osób. Jest mi przykro, że po raz kolejny o Kraśniku mówi się w negatywnym kontekście i mam nadzieję, że taka sytuacja już się nigdy nie powtórzy – powiedział Rafał Tomiło, dyrektor kraśnickiego MOSiR-u.

dziennikwschodni.pl

Pastor Paweł Chojecki

Idź Pod Prąd / Fot. YouTube

Pastor Paweł Chojecki został skazany przez Sąd Okręgowy w Lublinie na osiem miesięcy ograniczenia wolności w formie prac społecznych. Wyrok jest zwieńczeniem procesu, w którym był oskarżony o znieważenie m.in. prezydenta Andrzeja Dudy i obrazę uczuć religijnych katolików w trakcie programów internetowej telewizji „Idź Pod Prąd”.

  • W zakończonym w czwartek 10 czerwca procesie karnym, oskarżony Paweł Chojecki został uznany za winnego popełnienia czterech przestępstw: publicznego znieważenia prezydenta Andrzeja Dudy i narodu polskiego oraz znieważenie osób wyznania katolickiego i obrazę uczuć religijnych.
  • Chojecki skazany został na karę ośmiu miesięcy ograniczenia wolności w formie prac społecznych (20 godzin miesięcznie) oraz pokrycie kosztów postępowania sądowego w kwocie 20 tys. zł.
  • Zarówno oskarżony, jak i jego obrońca nie byli obecni na sali rozpraw podczas ogłaszania wyroku.
  • Zobacz także: Nowa partia w polskim Sejmie. Jeszcze w czerwcu konwencja

W zakończonym w czwartek 10 czerwca procesie karnym, oskarżony Paweł Chojecki został uznany za winnego popełnienia czterech przestępstw. Są to publiczne znieważenie prezydenta Andrzeja Dudy i narodu polskiego oraz znieważenie osób wyznania katolickiego i obrazę uczuć religijnych. Do wymienionych wyżej przestępstw dochodziło w latach 2016-2019 w trakcie nagrań internetowej telewizji “Idź Pod Prąd”.

Chojecki skazany został na karę ośmiu miesięcy ograniczenia wolności w formie prac społecznych (20 godzin miesięcznie) oraz pokrycie kosztów postępowania sądowego w kwocie 20 tys. zł. Wyrok jest nieprawomocny. O ogłoszeniu werdyktu w sprawie Chojeckiego informuje na Twitterze jeden z oskarżycieli posiłkowych – Radosław Patlewicz.

Sędzia Andrzej Klimowski uzasadnił wyrok

W trakcie procesu przypomniane zostały obelgi, którymi Chojecki obrzucał osobę Prezydenta RP. Zostały użyte takie stwierdzenia jak: “prezydent jest strażnikiem interesów Moskwy czy Berlina”, “jest agentem śpiochem”, “Ty jełopie skończony”.

Obrazy narodu polskiego oraz Polaków sędzia Andrzej Klimkowski dopatrzył się w wyrażeniach takich jak m.in.: “katolicka zidiociała Polska”, “Polacy są gnidowaci”.

Z kolei, w kontekście osób wyznania katolickiego padły stwierdzenia “katolik odmawia różaniec jak małpa”, “księża każą się modlić do jakiejś baby”, “Kościół Katolicki to wielka prostytutka”.

W uzasadnieniu wyroku sądu przeczytać można, że wyrażenia stosowane przez pastora Chojeckiego na łamach “Idź Pod Prąd” nie mają charakteru krytyki lub oceny. Zdaniem sądu mają wydźwięk pogardliwy i obraźliwy.

Po ogłoszeniu wyroku Radosław Patlewicz powiedział, że ma nadzieję, iż kara spowoduje, że oskarżony Paweł Chojecki “opamięta się i zaprzestanie kłamliwej, wulgarnej, antypolskiej działalności”.

Zarówno oskarżony, jak i jego obrońca nie byli obecni na sali rozpraw podczas ogłaszania wyroku. Sędzia poinformował, że w trakcie procesu oskarżony nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań. Pastor Chojecki zapowiedział, że skomentuje wyrok o godz. 13 na kanale internetowym “Idź Pod Prąd”.

lublin.tvp.pl

Funkcjonariusze ABW

Funkcjonariusze ABW / Fot. YouTube

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego informuje o zatrzymaniu Janusza N., który działał na rzecz rosyjskiego wywiadu. Został aresztowany na 3 miesiące.

  • Do zatrzymania doszło 31 maja bieżącego roku. Janusz N. został aresztowany przez funkcjonariuszy ABW w Białymstoku.
  • Śledczy z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustalili, że podejrzany prowadził aktywność na rzecz Federacji Rosyjskiej. Od czasu aresztowania jego współpracownika, Janusz N. działał jeszcze prężniej.
  • Za udział w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej grozi kara więzienia od roku do 10 lat.
  • Zobacz także: Warszawski urzędnik pobierał kilkanaście pensji. Odpowie za wyłudzenia pieniędzy z budżetu miasta

Do zatrzymania doszło 31 maja bieżącego roku. Janusz N. został aresztowany przez funkcjonariuszy prowadzącego śledztwo w tej sprawie olsztyńskiego wydziału zamiejscowego delegatury ABW w Białymstoku. Zatrzymanie podejrzanego o szpiegostwo na rzecz Rosji zostało zatwierdzone 2 czerwca przez Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy. Janusz N. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

O śledztwie informuje oficjalnym profil Prokuratury Krajowej na Twitterze.

ABW przeszukała mieszkanie Janusza N., który pracował na zlecenie ustalonych osób działających na rzecz rosyjskiego wywiadu. Odnaleziono pieniądze o wartości przekraczającej 300 tys. zł oraz liczne nośniki danych.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn zaznaczył, że część środków finansowych odnalezionych podczas przeszukań była w obcej walucie.

Główne cele podejrzanego o szpiegostwo na rzecz Rosji

Śledczy z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustalili, że podejrzany prowadził aktywność na rzecz Federacji Rosyjskiej. Od czasu aresztowania jego współpracownika, Janusz N. działał jeszcze prężniej.

“Janusz N. na zlecenie osób działających na rzecz rosyjskiego wywiadu próbował nawiązać kontakt z polskimi oraz zagranicznymi politykami, w tym z pracującymi w Parlamencie Europejskim” – podał dział prasowy Prokuratury Krajowej.

“Jego działalność wpisywała się w rosyjskie przedsięwzięcia propagandowo-dezinformacyjne podejmowane w celu osłabienia pozycji Polski w UE i na arenie międzynarodowej” – ocenia Prokuratura Krajowa.

Za udział w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej grozi kara więzienia od roku do 10 lat.

salon24.pl

Andrzej Duda

Andrzej Duda / Fot. Jakub Szymczuk Wikimedia Commons

Prezydent Andrzej Duda spotkał się z Białorusinami na wschodzie Polski. Odwiedził przedstawicieli mniejszości białoruskiej, Zaleszany i spotkał się ze zwierzchnikiem Kościoła Prawosławnego w Polsce, metropolita Sawą. Odwiedził także sanktuarium na Świętej Górze Grabarce.

  • Wizyta na wchodzie Polski rozpoczęła się w poniedziałek. Andrzej Duda wziął udział w spotkaniu z mniejszością białoruską w Bielsku Podlaskim.
  • Duda wykazał życzliwość dla Białorusinów mieszkających w Polsce i przypomniał o wzajemnym szacunku oraz nieuleganiu powszechnej narracji ukierunkowanej na poróżnienie dwóch narodów.
  • Prezydent RP spotkał się też ze zwierzchnikiem Kościoła Prawosławnego w Polsce, metropolitą Sawą, a także odwiedził sanktuarium na Świętej Górze Grabarce.
  • Andrzej Duda wziął udział w obchodach upamiętniających zmarłych w akcji pacyfikacyjnej oddziału polskiego podziemia antykomunistycznego, wymierzonej w prokomunistycznie nastawioną ludność prawosławną pochodzenia białoruskiego.
  • Zobacz także: Maseczki w przestrzeniach zamkniętych do końca wakacji?

Wizyta na wchodzie Polski rozpoczęła się w poniedziałek. Andrzej Duda wziął udział w spotkaniu z mniejszością białoruską w Bielsku Podlaskim. Miało ono miejsce w lokalnej szkole, jednej z nielicznych, które prowadzą zajęcia w języku białoruskim. Prezydent nie ukrywał zadowolenia z faktu, że w tak różnorodnym pod względem etnicznym i kulturowym miejscu działają takie placówki oświaty. Podczas swojego wystąpienia prezydent zaznaczył, że w tym regionie w bardzo wielu domach codziennym językiem dla rodzin jest właśnie ten język. Duda został życzliwie przyjęty na wschodzie Polski.

Duda wykazał życzliwość dla Białorusinów mieszkających w Polsce i przypomniał o wzajemnym szacunku oraz nieuleganiu powszechnej narracji ukierunkowanej na poróżnienie dwóch narodów.

“(…) wiele działań prowadzonych jest po to, by skłócić nasze społeczeństwa, skłócić nasze narody, a przecież jesteśmy wszyscy razem obywatelami jednej Rzeczypospolitej. I chciałbym bardzo, byśmy do tej sytuacji nie dopuścili. A szuka się różnych możliwości skłócenia nas choćby na tle historycznym. Uważam, że jest wielkim zadaniem Prezydenta Rzeczypospolitej, by przeciwdziałać tego typu próbom, by pewne rzeczy pokazywać i nazywać po imieniu, ale przede wszystkim być, pokazując jedność, wspólnotę, a także szacunek, i oddając ten szacunek” – powiedział prezydent.

Podlasie miejscem mieszania się kultur

W trakcie swojej wizyty na Podlasiu, Duda zaznaczył, że jest to miejsce, które od zawsze charakteryzowało się wysokim poziomem różnorodności. Według niego, z tego względu region ten „w jakimś aspekcie przypomina dawną Rzeczpospolitą wielu narodów”.

“Bardzo bym chciał, by wszyscy właśnie ten aspekt wielonarodowy, aspekt wspólnego sąsiedztwa tutaj umieli doceniać i szanować” – powiedział Duda.

Wizyta u metropolity Kościoła Prawosławnego w Polsce

Jak podaje portal Kresy.pl, Andrzej Duda spotkał się też ze zwierzchnikiem Kościoła Prawosławnego w Polsce, metropolitą Sawą. Odwiedził także sanktuarium na Świętej Górze Grabarce.

Nie wszyscy jednak uważają za właściwe spotkanie Prezydenta RP z przedstawicielem Kościoła Prawosławnego. Jak podaje Piotr Strzembosz na Twitterze: “Arcybiskup Sawa, to długoletni (od 1965 r.) świadomy TW SB o pseudonimie ‘Jurek’”.

Prezydent Duda składa kwiaty “ofiarom Burego” w Zaleszanach

Uzasadnioną falę kontrowersji spowodowało złożenie przez Prezydenta RP kwiatów pod pomnikiem upamiętniającym zmarłych w akcji pacyfikacyjnej oddziału polskiego podziemia antykomunistycznego. Wymierzona była w pro-komunistycznie nastawioną ludność prawosławną pochodzenia białoruskiego.

Nikt stanowczo nie podkreślił powodów, dla których polskie podziemie antykomunistyczne zmuszone było do przeprowadzenia określonych działań. Obchody w Zaleszanach wywołały kolejne kontrowersje wśród użytkowników mediów społecznościowych. Niektórzy z nich twierdzą, że składanie kwiatów komunistom oraz zajmowanie się tymi sprawami jest oburzające. Zwłaszcza gdy w tle odgrywa się walka o polską suwerenność energetyczną i kopalnię w Turowie.

Kwestia obecnych relacji polsko-białoruskich. Duda z nadzieją kończy wizytę na wschodzie Polski

W ostatnich dniach prezydent Duda w swoich wystąpieniach wyraźnie akcentował swój sprzeciw wobec działań władz białoruskich. Podkreśla, że są one obliczone na skłócenie narodów polskiego i białoruskiego. W swojej wypowiedzi wspomniał, że dla niego, i dla uwolnionych Polek, przykre jest to, że władze Białorusi prześladują Związek Polaków wykorzystując do tego propagandowe tezy.

Próba skłócenia Polaków z Białorusinami poprzez fałszywe oskarżenia o propagowanie nazizmu, który był dramatem dla obu naszych narodów, który prowadził do zagłady rodzin jest oskarżeniem podłym i nie możemy na to pozwolić. (…) Jesteśmy wspólnotą, jesteśmy sąsiadami, jesteśmy dwoma zaprzyjaźnionymi narodami – powiedział Duda.

Na koniec swojej wizyty na wschodzie kraju, Andrzej Duda wyraził wiarę w przyjaźń i wzajemny szacunek pomiędzy Polską, a Białorusią.

kresy.pl

Sejm RP

Sala plenarna Sejmu. / Fot. Szczebrzeszynski Wikimedia Commons

Byli politycy Porozumienia Adam Bielan i Kamil Bortniczuk łączą siły. Nowa partia, mająca mieć przedstawicieli także w Sejmie, nazywać się będzie „Partia Republikańska”. Partia polityczna zapowiada własne propozycje do programu Polskiego Ładu. W najbliższych tygodniach planowana jest duża impreza w Warszawie.

  • W Porozumieniu doszło w ostatnim czasie do sporu dotyczącego kierownictwa ugrupowania.
  • Owocem niesnasek jest podział w ugrupowaniu i nowa partia, mająca mieć przedstawicieli także w Sejmie.
  • Bortniczuk wskazał, że w czerwcu w Warszawie „odbędzie się bardzo duża impreza”
  • W swojej wypowiedzi dla mediów zapewnił, że Partia Republikańska wejdzie w skład koalicji rządzącej. Obiecał,że wywrze realny wpływ na polską politykę.
  • Zobacz także: Komisja Europejska wsparła Czechy. Spór o Turów trwa

W Porozumieniu doszło w ostatnim czasie do sporu dotyczącego kierownictwa ugrupowania. Bielan uważa, że zarząd partii, rozszerzony w październiku 2020 r. na wniosek lidera partii Jarosława Gowina został uzupełniony niezgodnie ze statutem. Tak więc, trzyletnia kadencja Gowina upłynęła w kwietniu 2018 r. Stronnicy Gowina mają z kolei odmienne zdanie. Owocem sporów jest podział w ugrupowaniu i nowa partia, mająca mieć przedstawicieli także w Sejmie.

Jarosław Kaczyński jeszcze w maju wspominał o powołaniu do życia nowego tworu politycznego. Podczas ogłaszania Polskiego Ładu, prezes PiS wyrażał nadzieję na rozszerzenie obozu wspierającego program odbudowy po kryzysie wywołanym zamknięciem gospodarki. To właśnie się dzieje.

Dziennikarze pytający Kamila Bortniczuka ustalili, że nowa partia polityczna została już założona. Media wskazywały, że oprócz Bortniczuka i Bielana w ugrupowaniu mogliby się znaleźć wiceminister aktywów państwowych Zbigniew Gryglas, poseł Włodzimierz Tomaszewski, sekretarz stanu w resorcie do spraw funduszy i polityki regionalnej Jacek Żalek, minister bez teki odpowiedzialny za sprawy samorządu terytorialnego Michał Cieślak czy była wicepremier i minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

W rozmowie z portalem Onet, Bortniczuk wskazał, że w czerwcu w Warszawie „odbędzie się bardzo duża impreza”. Spodziewać się można konwencji programowej nowej partii politycznej.

“Nasze propozycje będą na tyle ciekawe, że będzie się o nich mówiło. Będą nas wyróżniać i uzupełniać Polski Ład, spowodują, że ten bardzo dobry program dzięki naszej imprezie będzie jeszcze bardziej doceniony” – stwierdził parlamentarzysta.

W swojej wypowiedzi dla mediów zapewnił, że Partia Republikańska wejdzie w skład koalicji rządzącej. Bortniczuk obiecał, że Partia Republikańska wywrze realny wpływ na polską politykę.

tvp.info, bankier.pl