Flaga LGBT

Flaga LGBT / Fot. Pxhere

Kanadyjski rząd ogłosił, że przedłuża „Miesiąc Dumy”, poświęcony społeczności LGBT. Od teraz między czerwcem a wrześniem będzie trwał „Sezon Dumy”.

Kanada „Miesiąc Dumy” będzie świętować organizacją wydarzeń w takich miastach jak Toronto, Vancouver, Montreal i Calgary. Specjalne działania podejmują też szkoły czy media skierowane do dzieci.

Kanada forsuje „Miesiąc Dumy”. Propaganda nie ominęła dzieci

Telewizyjna stacja Nickelodeon, wyemitowała program, w którym drag queen wyjaśnia znaczenie flagi dumy”. W innym programie tej telewizji drag queen zorganizowała paradę gejów, osób transpłciowych i niebinarnych stworzeń zwierzęcych.

Kontrowersje wywołały też działania katolickiej szkoły w Ontario. Po tym, jak wywiesiła ona flagę LGBT, z zasiadania w jej zarządzie zrezygnowały dwie osoby.

Zobacz także: Ordo Iuris przechodzi do ofensywy walki z aborcją. Pomogą organizacje z Czech i Słowacji

Kanadyjski Departament Obrony ogłosił, że w połowie czerwca podniesie „flagę dumy”, aby rozpocząć „sezon dumy”. Zachęca również Kanadyjczyków do przesyłania filmów z życzeniami krajowi „Szczęśliwego sezonu dumy”. Jak zauważył portal Life Site News, 6 czerwca, w rocznicę D-Day, oficjalne konto rządu Kanady w mediach społecznościowych nie wspominało o odważnych kanadyjskich żołnierzach, którzy w czasie II wojny światowej walczyli na plażach Normandii. Uwadze rządu Kanady nie umknęła jednak sprawa „miesiąca dumy”.

dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

Dania zdecydowała się zaostrzyć kurs wobec imigrantów. Kraj utworzy ośrodki w innych krajach, prawdopodobnie na terenie Afryki, gdzie będą odsyłani uchodźcy do czasu rozpatrzenia ich wniosku o azyl. Decyzja spotkała się z krytyką m.in. Komisji Europejskiej czy Amnesty International.

  • Jeśli ubiegasz się o azyl w Danii, wiesz, że i tak zostaniesz odesłany do kraju poza Europą, dlatego mamy nadzieję, że ludzie przestaną składać takie wnioski – powiedział rzecznik duńskiego rządu ds. imigracji Rasmus Stoklund.
  • Zaoszczędzimy 300 tys. koron rocznie (ok. 40 tys. euro). Tyle wydajemy na każdego imigranta, który odmawia powrotu do domu – stwierdził natomiast minister ds. imigracji i integracji Mattias Tesfaye.
  • Komisja Europejska zamierza dokładnie przeanalizować duńskie przepisy.
  • Zobacz także: Pedofilskie ogłoszenia na polskim forum środowiska LGBT? Jest zawiadomienie do prokuratury

Decyzja o tym, żeby Dania tworzyła ośrodki dla imigrantów, połączyła duńską koalicję rządową i opozycję. Za ustawą zagłosowała zdecydowana większość deputowanych. – Zgodnie z rządowymi planami, osoby ubiegające się o azyl przybywające do Danii byłyby transportowane do kraju trzeciego, gdzie rozpatrywany byłby ich wniosek. Jeśli zostanie rozpatrzony pozytywnie, osoba ubiegająca się o azyl będzie mogła pozostać w kraju trzecim, a jeśli nie, to państwo będzie mogło ją deportować – podano.

– Jeśli ubiegasz się o azyl w Danii, wiesz, że i tak zostaniesz odesłany do kraju poza Europą, dlatego mamy nadzieję, że ludzie przestaną składać takie wnioski – powiedział rzecznik duńskiego rządu ds. imigracji Rasmus Stoklund. – Uchodźcy nie będą musieli płacić przemytnikom za miejsce na gumowej łodzi, a my zaoszczędzimy 300 tys. koron rocznie (ok. 40 tys. euro). Tyle wydajemy na każdego imigranta, który odmawia powrotu do domu – stwierdził natomiast minister ds. imigracji i integracji Mattias Tesfaye.

Dania pod ostrzałem krytyki po decyzji w sprawie imigrantów

Mniejszy optymizm w tej sprawie wykazują UE, ONZ czy niektóre organizacje pozarządowe. Zdaniem rzecznika Komisji Europejskiej, Adalberta Jahnza, ustawa stwarza ryzyko podważenia fundamentów systemu ochrony międzynarodowej uchodźców. KE zamierza dokładnie przeanalizować duńskie przepisy.

Zobacz także: Kraków: Kradzież relikwii św. Brata Alberta

Decyzję o tym, aby Dania tworzyła ośrodki dla imigrantów poza Europą spotkała się też z krytyką m.in. Amnesty International. Nils Muižnieks z Amnesty International stwierdził, że duńskie władze „nie mogą odmówić osobom przybywającym do Danii prawa do ubiegania się o azyl i nie mogą transportować ich do państwa trzeciego bez wymaganych gwarancji”. Jego zdaniem „każda próba przetransportowania osób ubiegających się o azyl w Danii np. do Rwandy w celu rozpatrzenia ich wniosków byłaby nie tylko nieuzasadniona, ale potencjalnie niezgodna z prawem”.

euroactiv.pl

Polscy biskupi zebrani na 389. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski w Kalwarii Zebrzydowskiej zdecydowali, że 20 czerwca nastąpi zniesienie dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej Mszy Św. Stanie się to jednocześnie we wszystkich diecezjach, w których dotychczas obowiązywały ze względu na koronawirusa.

  • Decyzja o tym, aby nastąpiło zniesienie dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej Mszy Św. została podjęta przez polskich biskupów jednogłośnie.
  • Do dzisiaj obowiązują bardziej rygorystyczne limity wiernych w świątyniach. Może tam przebywać jedna osoba na 15 mkw. Od jutra luzowanie obostrzeń.
  • Zobacz także: Kraków: Kradzież relikwii św. Brata Alberta

Od jutra, zgodnie z decyzją rządu, będzie mogła być zajęta połowa miejsc w kościołach i w miejscach kultu. Tydzień później nastąpi zniesienie dyspensy od uczestnictwa w niedzielnej Mszy Św.

– Biskupi podjęli jednogłośną decyzję o zniesieniu dyspens od uczestnictwa w niedzielnej mszy świętej oraz w święta nakazane. Dyspensy zostaną zniesione z dniem 20 czerwca br. – podano w komunikacie Konferencji Episkopatu Polski.

Dotychczas obowiązywały bardziej rygorystyczne limity wiernych w świątyniach. Mogła tam przebywać jedna osoba na 15 mkw. W związku z tym w wielu miejscach w Polsce wierni nie mieli możliwości swobodnego udziału w mszy św. Dotyczyło to zwłaszcza kościołów o mniejszej powierzchni.

Zobacz także: Ordo Iuris przechodzi do ofensywy walki z aborcją. Pomogą organizacje z Czech i Słowacji

rmf24.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

Centrum Życia i Rodziny złożyło zawiadomienie do prokuratury w sprawie treści umieszczanych na portalu queer.pl. Na jednym z głównych mediów polskiej społeczności LGBT pojawiają się pedofilskie ogłoszenia typu „Snap nudes od Daddy (40+) dla teens”.

Centrum Życia i Rodziny w tej sprawie zaalarmowało także Rzecznika Praw Dziecka i Państwową Komisję ds. Pedofilii. Na portalu społeczności LGBT można znaleźć nie tylko ogłoszenia pedofilskie. Są także choćby wpisy, gdzie sami nastolatkowie zgłaszają seksualne ogłoszenia.

Jak zaznaczono, regulamin na stronie mówi, że portal jest przeznaczony dla osób, które w momencie rejestracji ukończyły 15 rok życia. Są tam też przestrzeżenie przed publikowaniem treści o tematyce erotycznej z udziałem osób nieletnich czy nakłaniających do prostytucji. Mimo takich zapisów, kontrowersyjne wpisy, nawet sprzed wielu miesięcy, nie są usuwane.

Pedofilskie ogłoszenia i inne kontrowersyjne wpisy na stronie środowiska LGBT

Centrum Życia i Rodziny zacytowało także konkretne przykłady takich materiałów ze strony queer.pl:

Nazwa grupy: Snapchat gej/bi chłopcy 13-16

Wpis: Hej, mam 13 lat i powymieniam się nudeskami z 13/16 latkami, zapraszam na snapa…

Nazwa grupy: Snap nudes od Daddy (40+) dla teens

Informacja o grupie: Cześć, jak w temacie dodawajcie dziewczęta nicki snapów jeśli lubicie starszych, chętnie widziane młode dziewczęta. Wymiana nudes, filmików, lub coś na życzenie, spotkanie niewykluczone. Najważniejsza dobra zabawa.

Nazwa grupy: córeczki i tatusiowie

Wpis: Tatuś ze swoją córeczką poszukują suczki która chciałaby dołączyć do naszej zabawy….

Odpowiedź: Jestem zainteresowana, może Pan napisać na GG.(…) Pozdrawiam, liczę, że się Pan odezwie.

Po interwencji Centrum Życia i Rodziny, redakcja portalu Queer.pl zablokowała możliwość dodawania komentarzy na forum, dzięki czemu w najbliższym czasie nie pojawią się tam żadne pedofilskie anonse. Zespół redakcyjny wystosował też oświadczenie, w którym obiecuje zabezpieczenie danych dla odpowiednich organów państwowych.

Zobacz także: Działacze Fundacji Pro – Prawo do życia wygrali ponad 150 spraw karnych

Atak na dziennikarzy Mediów Narodowych.

/ Fot. Twitter/MediaNarodoweMN

Instytut Ordo Iuris dwoi się i troi w walce z przestępczością aborcyjną. Prawnicy podejmują działania w celu zwalczenia tego procederu w kraju, jak i „turystyki aborcyjnej”. W walce z aborcją Instytutowi Ordo Iuris pomogą organizacje z Czech i Słowacji.

  • Instytut Ordo Iuris walczy o to, aby nielegalnie przeprowadzaną aborcją zajmowały się kolejne instytucje państwa. Zawiadomienia dotarły m.in. do Głównego Inspektora Farmaceutycznego, Urzędu Ochrony Danych Osobowych czy Urzędu Skarbowego.
  • Polscy prawnicy nielegalnym procederem zainteresowali też Prokuraturę Krajową oraz Urząd Ochrony Danych Osobowych.
  • W walce z „turystyką aborcyjną” ma pomóc współpraca z organizacjami społecznymi z Czech i Słowacji, które będą prowadzić działania zmierzające do egzekwowania prawa tych państw.
  • Zobacz także: Ordo Iuris zwraca uwagę: „Turystyka aborcyjna” jest karana w polskim prawie

– Środowiska aborcyjne nie mogą dłużej bezczelnie kpić z polskiego prawa. Zdecydowana reakcja jest niezbędna. Dla obrony życia, ale także dla obrony powagi państwa polskiego – podkreślił Instytut Ordo Iuris. – Trzeba zdecydowanie, merytorycznie i konsekwentnie wykorzystać polityczną szansę i nacisnąć na wszelkie właściwe służby państwa. Jesteśmy na to przygotowani – zaznaczono.

– Już w 2014 r. Sąd Najwyższy przesądził, że przekazywanie numeru telefonu do zagranicznej kliniki aborcyjnej, jak również organizacja „turystyki aborcyjnej”, jest przestępstwem w rozumieniu art. 152 Kodeksu karnego. W 2017 roku Prokuratura Krajowa rozesłała do prokuratur w całym kraju opinię Ordo Iuris o bezprawności tego procederu – przypomniał Instytut. Prawnicy zaznaczyli jednak, że mimo tego nadal prawo nie zawsze jest egzekwowane.

Instytut Ordo Iuris zawiadamia kolejne organy w związku z aborcją

– Nasze analizy dotarły właśnie do Głównego Inspektora Farmaceutycznego, Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz… Urzędu Skarbowego. W ten sposób suma drobnych postępowań i sankcji złoży się na dolegliwość uniemożliwiającą prowadzenie zabójczej i przestępczej działalności aborcyjnej w Polsce. Zarazem prokuraturę do szerszego działania może skłonić nagłośnienie postępowań związanych z najbardziej rażącymi przypadkami drwin z powagi państwa i prawa – poinformował Ordo Iuris.

– Po wywiadzie z jedną z liderek „Aborcji Bez Granic” zawiadomiliśmy o podejrzeniu popełnienia przestępstwa wprost Prokuraturę Krajową – stwierdziła organizacja. – Poza tym kończymy także przygotowanie kompleksowego zawiadomienia do Prokuratury Krajowej, które będzie dokumentować naruszenia prawa w kwestii pomocnictwa w dokonywaniu przestępstwa aborcji, w tym w organizowaniu „turystyki aborcyjnej”. W tym celu współpracujemy z organizacjami społecznymi z Czech i Słowacji, które będą prowadzić działania zmierzające do egzekwowania prawa tych państw. Szczegółowa analiza polskich przepisów w tym zakresie została już przesłana do Ministerstwa Sprawiedliwości – dodano w komunikacie.

Zobacz także: Polscy biskupi zawierzą naród Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

– Dodatkowo przygotowaliśmy odrębną, obszerną analizę, w której opisujemy praktyki związane z nielegalnym obrotem środkami poronnymi w Polsce oraz wykazujemy, że za internetową sprzedaż takich produktów grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności – wskazano. – Z kolei w związku z prowadzeniem aborcyjnej infolinii, która gromadzi dane o sprawcach aborcji, zawiadomiliśmy Urząd Ochrony Danych Osobowych o niedopuszczalnym przetwarzaniu danych wrażliwych bez zachowania zgodności z RODO – stwierdzono. – Ukrywanym obrotem pieniędzy za sprowadzane nielegalnie preparaty farmakologicznej aborcji zainteresujemy już niebawem także organy skarbowe – dodano.

/ episkopat.pl

  • Akt poświęcenia narodu polskiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa polscy biskupi ponowią po stu latach.
  • Uroczystej Mszy Św. w bazylice NSPJ w Krakowie przewodniczył będzie ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący episkopatu Polski.
  • Akt poświęcenia narodu polskiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa składać się będzie z trzech elementów.
  • Zobacz także: Kraków: Kradzież relikwii św. Brata Alberta

Wydarzenie odbędzie się w rocznicę zawierzenia Sercu Jezusowemu, którego dokonał ks. kard. Edmund Dalbor w 1920 r. na Jasnej Górze. Akt odnowiony został rok później z udziałem całego episkopatu Polski. Sto lat później polscy biskupi ponownie zawierzą Polskę Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, podczas Mszy św. o godz. 18.00 w bazylice NSPJ w Krakowie.

Uroczystej Mszy Św. przewodniczył będzie ks. abp Stanisław Gądecki, przewodniczący episkopatu Polski, a homilię wygłosi ks. dr Jarosław Paszyński, prowincjał Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego. – W 100. rocznicę poświęcenia narodu polskiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa Wasi biskupi uroczyście ponowią ten akt. Zachęcam Was, abyście przeniknięci Bożą miłością działali na rzecz budowania cywilizacji miłości. Z serca Wam błogosławię – podkreślił papież Franciszek.

Podziękowanie za opiekę i dar wolności

Akt poświęcenia narodu polskiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa składać się będzie z trzech elementów. Będzie to podziękowanie za opiekę i dar wolności, przeproszenie za grzechy jako duchowe zadośćuczynienie, a także prośba o umocnienie wiary i miłości, aby zachować wierność Ewangelii.

Zobacz także: Zwycięstwo polskiej ambasady we Włoszech! Dziennik usunął fałszywe określenie

– Dla każdego polskiego obywatela wolność stoi otworem. Natomiast sposób jej używania jest bardzo osobliwy. Sugeruje on w człowieku jego własne upodobanie, jest nakierowane bardziej na siebie i własny interes aniżeli na dobro wspólne. Z tego bierze się wynaturzenie wolności, także demokracji. Każdy szuka swojego interesu, dlatego wolność zostaje ostatecznie czymś przegranym – wskazał ks. abp Stanisław Gądecki.

– Żeby spowodować ruch odwrotny, trzeba wychodzić od kultu Serca Jezusowego, czyli od kultu miłości. (…) To zadanie niezwykle trudne wymagające ogromnych sił ludzkich, które by wzniosły się na wyższy poziom, bardziej otwarty; poziom, który zmierza do pojednania. (…) Od Trójcy Świętej zaczyna się ruch, który idzie przez Jezusa, następnie przez Kościół i wreszcie dotyka każdego ochrzczonego człowieka – podkreślił.

radiomaryja.pl

The Adam Mickiewicz Monument (Pomnik Adama Mickiewicza), foreground, memorializing a Polish Romantic poet, and St Mary's Basilica (Kościół Mariacki), background, in Krakow's Market Square / fot. commons.wikimedia.org

Relikwie św. Brata Alberta zostały skradzione z sanktuarium św. Józefa w Krakowie. Informacja pojawiła się na profilu parafii w mediach społecznościowych. Kradzież relikwii św. Brata Alberta zgłoszono w piątek.

  • Duchowni proszą o pomoc w odnalezieniu sprawcy przestępstwa. Relikwie znajdowały się w ołtarzu Apostołów Miłosierdzia w sanktuarium św. Józefa w Krakowie.
  • Parafia w Krakowie zwraca uwagę wiernym, aby ci obserwowali osoby przebywające w kościele. Zachęca również do reakcji, gdy zaobserwują jakąkolwiek podejrzaną sytuację.
  • Św. Albert Chmielowski był franciszkainem, założycielem zgromadzenia albertynów i albertynek.
  • Zobacz także: Francja: 18 miesięcy więzienia za atak na Macrona

Duchowni apelują o pomoc w odzyskaniu relikwii oraz proszą o modlitwę w intencji złodzieja. Kradzież relikwii św. Brata Alberta wstrząsnęła społecznością krakowskich wiernych.

Kradzież relikwii św. Brata Alberta

Zostały wyjęte przez nieznanego sprawcę z ołtarza Apostołów. Ołtarz Apostołów Miłosierdzia znajduje się tuż przed wyjściem z neogotyckiej świątyni. Poświęcony jest trzem krakowskim świętym – Janowi Pawłowi II, br. Albertowi Chmielowskiemu i s. Faustynie Kowalskiej. Został wykonany w 2014 r. jako wotum wdzięczności Bogu za kanonizację polskiego papieża.

“Z naszego Sanktuarium skradziono relikwie św. Brata Alberta! Znajdowały się one w ołtarzu Apostołów Miłosierdzia. Prosimy o udostępnienie tej wiadomości. Relikwiarz podobny jest do tego na zdjęciu. Na skradzionym widnieje postać Świętego Brata Alberta” – napisano w poście.

“Zwracajmy uwagę na dziwnie zachowujące się osoby, które przebywają w naszym kościele i reagujmy. Módlmy się o nawrócenie i opamiętanie dla sprawcy” – apelują duchowni.

Kim był św. Brat Albert?

Św. Albert Chmielowski był franciszkainem, założycielem zgromadzenia albertynów i albertynek, powstańcem, malarzem i zakonnikiem znanym z pełnego poświęcenia pracy dla biednych i bezdomnych. Żył w latach 1945–1916. Kanonizowany i beatyfikowany przez Jana Pawła II (odpowiednio w 1983 i 1989 r.). Wspomnienie św. Brata Alberta przypada 17 czerwca.

dorzeczy.pl

Zbigniew Ziobro

/ Fot. Piotr Drabik/Flickr

Nie milkną echa sporu pomiędzy członkami rządu, a Narodową Izbą Kontroli, która opublikowała raport na temat wyborów korespondencyjnych z ubiegłego roku. Zbigniew Ziobro broni Premiera Mateusza Morawieckiego przed oskarżeniami NIK o podejmowaniu bezprawnej decyzji o przeprowadzaniu wyborów prezydenckich w sposób kopertowy. Według raportu Premier miał naruszyć w tej kwestii prawo, które mówi, że wybory przygotowuje Marszałek Sejmu. Zdaniem Ministra Sprawiedliwości, Mateusz Morawiecki chronił kraj przed anarchią, którą miała wprowadzać opozycja.

  • Minister Sprawiedliwości w rozmowie z redaktorem Marcinem Fijołkiem z “Polsat News” przedstawił swój punkt widzenia na temat raportu NIK, który rozpętał burzę wśród mediów i opinii publicznej
  • W wywiadzie Zbigniew Ziobro broni Premiera Morawieckiego przed zarzutami o przekroczeniu lini polskiego prawa przy organizowaniu wyborów prezydenckich
  • Zdaniem szefa resortu sprawiedliwości Mateusz Morawiecki miał chronić Polskę przed anarchią, do której miały prowadzić działania opozycji
  • Zobacz także: Jest plan dalszego luzowania obostrzeń. Zaszczepieni na specjalnych prawach

W rozmowie z “Polsat News”, Minister Sprawiedliwości odwołał się do sprawy rozgrzewającej opinię publiczną. Wyjaśnił, że raport Narodowej Izby Kontroli nie posiada żadnych nowych faktów, o której wcześniej rząd by nie wiedział, a także takich, o których nie wiedziałaby prokuratura.

“Pandemia nie była sprawką Premiera Morawieckiego, podobnie jak i to, że opozycja namówiła prezydentów miast do tego, by odmówili przeprowadzenia wyborów, do czego oni mieli narzędzia, bo tak stanowiła ustawa. Premier szukał rozwiązania tej sytuacji” – powiedział Zbigniew Ziobro.

Zbigniew Ziobro broni Premiera Morawieckiego przed zarzutami NIK

Minister Sprawiedliwości w rozmowie z redaktorem Marcinem Fijołkiem, prowadzącym program “Graffiti” w Polsat News, przyznał, że jego relacje z obecnym szefem rządu są trudne, jednakże w ważnych dla nich kwestiach jest w stanie wnieść ponad podziały – “Mam trudne relacje z premierem Morawieckim, nie zawsze nam po drodze, bardzo ostro spieraliśmy się, jeśli chodzi o sprawy UE. Nie waham się krytycznie wypowiedzieć na temat jego działań, wtedy, gdy jest do tego powód” – stwierdził.

Zbigniew Ziobro broni Premiera Mateusza Morawieckiego, przed zarzutami NIK, ponieważ jego zdaniem, szef rządu miał chronić Polskę przed kryzysem politycznym – “W tym wypadku bronię go z głębokim przekonaniem, postąpił słusznie. Chronił kraj przed anarchią, do której chciała doprowadzić opozycja” – dodał szef resortu sprawiedliwości.

Dalej argumentował ówczesne działania Premiera Morawieckiego, że brak wyboru Prezydenta Polski mógł doprowadzić do impasu w czasie kryzysu epidemicznego – “Nie byłoby ustaw i działań pomagających służbie zdrowia w tej dramatycznej sytuacji, nie byłoby możliwości prowadzenia polityki zagranicznej” – podkreślił.

polsatnews.pl

Morawiecki: Limit osób w kościele będzie zmieniony

mateusz-morawiecki / foto. Mueller / MSC Wikimedia Commons

Podczas wizyty w województwie zachodniopomorskim, premier Morawiecki odwiedził Szczecin. Nadzorował tam postęp prac nad ponownym uprzemysłowieniem tego regionu. Na konferencji prasowej powiedział, że obszar ten staje się hubem technologiczno-energetycznym. Premier ma nadzieję, że inwestycje na Pomorzu Zachodnim będą przyszłością Polski.

  • Premier Mateusz Morawiecki jest wyraźnie zadowolony z postępu prac na Pomorzu Zachodnim. Zarówno rozwój portu w Szczecinie, jak i postęp w rozbudowie terminala LNG w Świnoujściu napawa go optymizmem.
  • Szef rządu zapowiada także inwestycje w obwodnicę Szczecina oraz przemysł chemiczny w Policach.
  • Morawiecki zapewnił, że powstaną nowe miejsca dobrze płatnej pracy dla Polaków z całego regionu.
  • Zobacz także: USA: Szczepienie w Empire State Building. Czekają nagrody

Premier Mateusz Morawiecki wyraził swoje zadowolenie z faktu, jak szybko postępują inwestycje na Pomorzu Zachodnim. Zarówno rozwój portu w Szczecinie, jak i postęp w rozbudowie terminala LNG w Świnoujściu napawa go optymizmem. Na konferencji prasowej w Szczecinie zauważył, że wielkie inwestycje przemysłowe potrzebują bardzo sprawnej infrastruktury. Premier ma nadzieję, że inwestycje na Pomorzu Zachodnim będą przyszłością Polski.

Inwestycje na Pomorzu Zachodnim

Mówiąc o rozbudowie terminala LNG w Świnoujściu, premier podkreślił że jest to kolejny krok do powrotu przemysłu w tym regionie.

“To będzie jedno z głównych miejsc dostaw gazu do Polski. Ale to początek drogi do ponownego uprzemysłowienia Szczecina, Świnoujścia, Zachodniego Pomorza” – powiedział szef rządu.

Obecny na konferencji europoseł Joachim Brudziński stwierdził – przypominając rządy Donalda Tuska – że „stosunkowo niedawno mieliśmy premiera, który podejmował decyzje na korzyść portów niemieckich czy holenderskich”.

Obwodnica Szczecina będzie wielką inwestycją

Zachodnia obwodnica Szczecina to ponad 50-km odcinek z najdłuższym tunelem w Polsce.

“Pięć kilometrów tunelem, to będzie wielka inwestycja, blisko 5,5 mld zł. Te środki będą zabezpieczone już w najbliższym programie, Krajowym Programie Budowy Dróg. To oznacza, że w najbliższych kilu tygodniach będziemy mogli rozpisać pierwszy przetarg, a w najbliższych dwudziestu, dwudziestu paru miesiącach ruszą prace budowlane” – mówił premier.

Planowaną obwodnicę nazwał “ringiem” wokół miasta.

Rozwój przemysłu chemicznego

“Jesteśmy świadkami największej w ostatnich latach i jednej z największych w historii Polski inwestycji chemicznej w Policach. To są polimery. W Planie Odpowiedzialnego Rozwoju zidentyfikowaliśmy przemysł chemiczny jako jedną z naszych pięt achillesowych. Można to poznać po dużym deficycie w międzynarodowym handlu chemią, to ok. 8 mld euro deficytu” – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

Szef rządu zapowiedział, że inwestycje w Policach pozwolą znacząco rozwinąć polski przemysł chemiczny oraz zapewnią nowe miejsca dobrze płatnej pracy dla Polaków z całego regionu.

tvp.info

Prezydent Macron uderzony w twarz podczas spotkania na południu Francji.

Macron, atak, spoliczkowany, uderzony w twarz, Francja / Fot. Twitter

Mężczyzna, który we wtorek publicznie spoliczkował prezydenta Francji usłyszał wyrok. Za atak na Macrona, 28-latek został skazany przez sąd we Francji na 18 miesięcy więzienia, w tym 14 – w zawieszeniu. Prokurator żądał dla niego bezwzględnego więzienia w całym wymiarze kary, obrońca zaś wnioskował o karę w zawieszeniu.

  • Damien Tarel, który dokonał ataku na prezydenta został skazany na 18 miesięcy więzienia, pozbawiony praw publicznych na 3 lata oraz przez 5 lat nie będzie mógł posiadać broni.
  • Prokuratura uznała czyn mężczyzny za „absolutnie niedopuszczalny”. Podkreślono, że cechował się on wyjątkową premedytacją oraz użyciem przemocy.
  • W czasie procesu, 28-latek przyznał, że nie wyraża skruchy i nie żałuje swojego czynu.
  • Zobacz także: Niemieccy lekarze ostrzegają! Szczepionki mogą nie chronić przed COVID-19

Damien Tarel, który dokonał ataku na prezydenta został ukarany szeregiem innych ograniczeń obywatelskich. Poza wyrokiem 18 miesięcy więzienia za atak na Macrona, mężczyzna został również pozbawiony praw publicznych na trzy lata oraz przez pięć lat nie będzie mógł posiadać broni.

Prokuratura uznała czyn mężczyzny za “absolutnie niedopuszczalny”. Podkreślono, że cechował się on wyjątkową premedytacją oraz użyciem przemocy.

Ten gest nie był chęcią jedynie uderzenia, ale upokorzeniem. Sprawca potraktował swojego rozmówcę jak dziecko, które chciałoby się spoliczkować. Zlekceważył go- analizował prokurator.

28-latkowi groziły trzy lata więzienia i 45 tys. euro grzywny za napaść na funkcjonariusza publicznego. Jego obrońca wnosił o karę w zawieszeniu.

Według komentatorów, sprawca jest zwolennikiem skrajnej prawicy

Tarel jest miłośnikiem średniowiecznych sztuk walki, dlatego przed samym atakiem na Macrona krzyknął: Góra chwały św. Dionizego, precz z makronią! (fr. Montjoie Saint Denis, a bas la macronie!). Jak przypomina redakcja RMF24, “Montjoie” – to na wpół legendarny proporzec bojowy Karola Wielkiego, a później okrzyk bojowy i hasło na emblematach królewskich, kojarzony z ruchem rojalistów. Część komentatorów francuskiego życia politycznego uznaje Tarela za zwolennika skrajnej prawicy. Swoją teze popierają faktem, że subskrybuje on kilka prawicowych kanałów w mediach społecznościowych oraz obserwuje profile osób uznanych za reprezentantów prawicowej części francuskich środowisk politycznych, takich jak Henry de Lesquen.

Całość ataku widoczna jest na filmiku poniżej.

Mężczyzna nie wyraził skruchy w sądzie

W czasie procesu, 28-latek przyznał, że nie wyraża skruchy i nie żałuje swojego czynu. Dodał, że jego czyn był impulsywny, ale uważa go za konieczny, aby słowa francuskich patriotów dotarły do szefa państwa. W czwartek mężczyzna znalazł się w więzieniu.

“Kiedy zobaczyłem jego (Macrona) sympatyczne i kłamliwe spojrzenie, ponieważ chciał ze mnie zrobić wyborcę, przepełniło mnie obrzydzenie” – wyznał Tarel

Macron widocznie zbagatelizował całe zdarzenie, określając go jako odosobniony przypadek napaści osoby, wykazującej skłonności do skrajnej przemocy. Prezydent zapowiedział dalsze bezpośrednie spotkania z wyborcami i kontynuowanie objazdu po kraju, który jest elementem trwającej kampanii przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi.

rmf24.pl