Brianna McNeal

Brianna McNeal / fot. You Tube/ Breaking News Stories

  • Amerykańska lekkoatletka Brianna McNeal przyznała w wywiadzie dla “The New York Times”, że dokonała aborcji. Zrobiła to, aby pojechać na Igrzyska Olimpijskie do Tokio. Morderstwo dziecka we własnym łonie skończyło się koszmarem zawodniczki ze Stanów Zjednoczonych.
  • Brianna McNeal doświadczyła depresji. Żal spotęgowała wiadomość o tym, że ze względu na kryzys związany z wirusem SARS-CoV-2, igrzyska zostały tymczasowo odwołane.
  • Koszmar amerykańskiej lekkoatletki przełożył się na jej dyspozycję sportową i skupienie w tym zakresie. Nie poddała się kontroli antydopingowej oraz w dokumentacji pomyliła datę dokonania aborcji o jeden dzień. To spowodowało jej dyskwalifikację na 5 lat.
  • Zobacz także: Biden podjął ważną decyzję. Chodzi o wojska amerykańskie w Iraku. “Nie będziemy tam na misji bojowej”

Specjalizująca się w biegu na 100 metrów przez płotki Brianna McNeal jest mistrzynią świata z 2013 roku i mistrzynią olimpijską z 2016 roku na tym dystansie. Rok temu, przed mającymi się odbyć igrzyskami, biegaczka podjęła decyzję o zabiciu swojego nienarodzonego dziecka. Zrobiła to, aby móc bronić tytułu, który zdobyła 4 lata wcześniej, na olimpiadzie w Rio de Janeiro. Jednak zamiast świętować sukcesy sportowe, rozpoczął się koszmar amerykańskiej lekkoatletki.

Brianna McNeal doświadczyła depresji. Żal spotęgowała wiadomość o tym, że ze względu na kryzys związany z wirusem SARS-CoV-2, igrzyska zostały tymczasowo odwołane.

“McNeal powiedziała, że ​​jako chrześcijanka czuła się winna aborcji, którą przeszła, aby móc wziąć udział w igrzyskach w 2020 roku” – poinformowała dziennikarka NYT, Julia Macur, która rozmawiała z zawodniczką.

Koszmar amerykańskiej lekkoatletki przełożył się na sportową karierę

Jak się okazuje, zamordowanie dziecka we własnym łonie miało dla McNeal nie tylko zdrowotne konsekwencje. Zawodniczka całkowicie zagubiła się w swojej sportowej karierze. Koszmar amerykańskiej lekkoatletki przełożył się na jej dyspozycję sportową i skupienie w tym zakresie. Przechodząc traumę po zabiciu swojego nienarodzonego dziecka, nie poddała się kontroli antydopingowej. Dodatkowo w dokumentacji pomyliła datę dokonania aborcji o jeden dzień, co w konsekwencji spowodowało jej dyskwalifikację na 5 lat.

“McNeal była tak wstrząśnięta i zagubiona po dokonaniu aborcji, że nie przyszło jej do głowy, iż zmiana daty byłaby czymś złym” – relacjonuje rozmowę ze sportsmenką dziennikarka.

“Chociaż złoty medal jest wielkim osiągnięciem, uraz psychiczny związany z aborcją może być trwały – a zabicie niewinnego dziecka jest czymś, czego nigdy nie można cofnąć” – mówi Michael Robinson, dyrektor ds. komunikacji brytyjskiego Towarzystwa Ochrony Nienarodzonych Dzieci.

“Niestety, temat wpływu aborcji na zdrowie psychiczne kobiet jest prawie nieobecny w mediach, a jak pokazuje historia Brianny, konsekwencje psychiczne mogą być druzgocące” – dodaje.

Aborcja dokonana przez McNeal nieodwracalnie zmieniła więc jej życie prywatne, psychikę oraz karierę sportową. Koszmar amerykańskiej lekkoatletki powinien być przykładem tragicznych skutków, które niesie za sobą aborcja.

pch24.pl

Kacper Kita w MN

Kacper Kita w MN / fot. You Tube/ Media Narodowe

  • Gościem Raportu Geopolitycznego był ekspert “Nowego Ładu” – Kacper Kita.
  • Kita komentując bieżącą sytuację społeczno-polityczną wyprowadza genezę podziałów w społeczeństwie amerykańskim. Jego zdaniem głównymi czynnikami zapalnymi w tej dziedzinie są wzmożona imigracja do kraju oraz rozwarstwienie społeczne w dziedzinie wyznawanych wartości.
  • Ekspert skomentował także kwestię wakatu na stanowisku ambasadora USA w Polsce oraz szanse Donalda Trumpa na ponowny start w wyborach prezydenckich.
  • Zobacz także: Nowy RPO wypowiedział się nt. szczepień. Te słowa mogą zaskakiwać. “Jestem bardzo sceptyczny”

Gość Mediów Narodowych odniósł się do rosnących podziałów w społeczeństwie amerykańskim i kwestii powołania nowego ambasadora USA w Polsce. Kita wypowiedział się także o powrocie Donalda Trumpa do polityki oraz rozważył jego szanse na ponowny start w wyborach prezydenckich.

Na początku programu gość przedstawił genezę rosnących podziałów pośród społeczeństwa amerykańskiego. Jego wypowiedź była komentarzem do przywołanych przez prowadzącego statystyk, które wskazują na wzrost nastrojów pro-secesyjnych w USA. Zdaniem Kity są one wynikiem rosnącej migracji do Stanów Zjednoczonych oraz wzmagającego się wykorzeniania Amerykanów z wartości, na których utworzone zostało ich państwo.

“Mamy te grupy osób, które jednoznacznie identyfikują się z tą historyczną Ameryką. mamy coraz więcej ściąganych masowo imigrantów, którzy zupełnie nie są uczeni tych wartości – wręcz przeciwnie. Dla nich jedyną wartością amerykańską jest celebracja swoich rdzennych tożsamości.” – powiedział Kita.

Demo-liberalna elita odpowiedzialna za podziały społeczno-polityczne w USA?

Ekspert “Nowego Ładu” w swojej wypowiedzi udowadnia radykalizację obu stron sporu społeczno-politycznego w Stanach Zjednoczonych. Zdaniem Kity nowa, demo-liberalna elita w USA jest powodem narastających tarć społecznych, gdyż wprowadza ona celowe podziały między obywatelami. Idą one wzdłuż linii klas społecznych, pochodzenia rasowego, etniczności oraz seksualności społeczeństwa amerykańskiego.

Zdaniem redaktora “Nowego Ładu”, ruch “Make America Great Again” Donalda Trumpa jest odpowiedzią “historycznej” Ameryki na rosnące wpływy establishmentu politycznego w USA. Trump stając się reprezentantem konserwatywnej części społeczeństwa amerykańskiego, stał się równocześnie wrogiem numer 1 dla popierających lewicowo-liberalne elity wyborców.

“Oni są gotowi zrobić wszystko, aby go zniszczyć” – podsumował gość, który mówił o reakcji establishmentu na sukcesy polityczne Donalda Trumpa.

Kacper Kita o powołaniu nowego ambasadora USA w Polsce

Kacper Kita wyraził swoje prognozy dotyczące powołania nowego ambasadora USA na placówkę w Warszawie. Ekspert odniósł się do pogłosek szerzonych przez niektóre portale informacyjne. Mowa o braku udzielenia tzw. agreement kandydatowi na to stanowisko – Markowi Brzezińskiemu.

“Ja byłbym spokojny. Osoba ambasadora nie ma wielkiego znaczenia. Zwłaszcza w sytuacji, w której prezydentem jest Biden. I tak rządzi ten establishment, który podejmuje decyzje dość kolektywnie.” – przyznał Kita.

“Tego ambasadora niekoniecznie poznamy szybko. W warunkach amerykańskich to trochę trwa.” – dodał.

Gość Raportu Geopolitycznego wspomniał o warunkach politycznych w amerykańskim senacie, które mogą znacząco opóźnić wybór nowego ambasadora.

“To nie jest tak, że prezydent może nominować kogo chce. Musi to zatwierdzić Senat, a wiemy, że w Senacie sytuacja jest niestabilna. Jest to 50/50, czyli Republikanie mogą takie kwestie blokować w ramach różnego rodzaju obstrukcji.” -powiedział ekspert “Nowego Ładu”

Kita podsumował potencjalną nominację Marka Brzezińskiego na nowego ambasadora USA w Polsce. Jego zdaniem mogłaby to być decyzja korzystna dla Polski.

“Myślę, że nominacja Marka Brzezińskiego byłaby dla nas korzystna. Moglibyśmy powiedzieć, że nie jest to człowiek, o którym nikt wcześniej nie słyszał. (…) Dla realnej polityki nie będzie to miało dużego znaczenia, ponieważ osoba ambasadora nie będzie dużo znaczyć przy rządach Bidena.” – podsumował.

Kita o powrocie Donalda Trumpa do amerykańskiej polityki

Kacper Kita odniósł się do szans Donalda Trumpa w jego potencjalnym starcie w wyborach prezydenckich 2024. Ekspert skomentował coraz większą aktywność w życiu politycznym byłego prezydenta USA.

“Trump będzie unikał jednoznacznych deklaracji odnośnie tego, czy wystartuje. Będzie aktywny publicznie, aby podtrzymać entuzjazm swoich sympatyków. Będzie to robił, żeby nie zgasło przekonanie, że to on jest postacią nr.1 w Partii Republikańskiej. Natomiast nie będzie jednoznacznie deklarował startu, dopóki nie zacznie się sama kampania. Na pewno nie będzie się deklarował do wyborów mid-terms 2022.” – prognozuje Kita.

“Myślę, że jeżeli zdrowie na to pozwoli, a powinno mu na to pozwolić-to w 2024 roku Trump wystartuje.” – podsumował ekspert.

W pozostałej części programu ekspert rozważa listę potencjalnych kontrkandydatów Donalda Trumpa w ramach prawyborów w Partii Republikańskiej przed wyborami prezydenckimi 2024. Całość programu znajduje się na kanale Mediów Narodowych na You Tube.

Watykan

Watykan / Fot. Pxhere

  • Historyczny proces, o którym poinformował Watykan rozpocznie się we wtorek. Zarzuty dotyczą defraudacji, przestępstw finansowych, korupcji, oszustw, wymuszeń i nadużycia urzędu.
  • Oskarżonych jest 9 osób, w tym kardynał Angelo Becciu. Na ławie oskarżonych zasiądą także urzędnicy zajmujący się finansami Watykanu oraz prawnicy Stolicy Apostolskiej.
  • Postępowanie wyjaśniające w tej sprawie wszczęto w Watykanie w 2019 roku. Na jaw wyszło, że zakupowi kamienicy przy Sloane Square towarzyszyły liczne nieprawidłowości.
  • Zobacz także: Rząd zmieni strategię walki z koronawirusem? Ostrowska: Nie widzę szans [NASZ WYWIAD]

Historyczny proces, o którym poinformował Watykan rozpocznie się we wtorek. Zarzuty dotyczą defraudacji, przestępstw finansowych, korupcji, oszustw, wymuszeń i nadużycia urzędu. W związku z dużą liczbą oskarżonych i reprezentujących ich prawników proces toczyć się będzie w sali w Muzeach Watykańskich. To największy proces w najnowszych dziejach Watykanu.

Wśród oskarżonych są oprócz kardynała Becciu – byłego zastępcy sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej i byłego prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych – między innymi byli szefowie watykańskiej jednostki nadzoru finansowego oraz dwaj włoscy maklerzy zaangażowani w zakup przez Watykan kamienicy w luksusowej dzielnicy Londynu za kwotę 200 milionów euro w 2014 roku. Uznano to wręcz za katastrofalną inwestycję, bo nie tylko przyniosła straty, ale wstrząsnęła Watykanem, wywołując ogromny skandal i zagrażając jego reputacji.

Historyczny proces, który poruszył cały Watykan

Postępowanie wyjaśniające w tej sprawie wszczęto w Watykanie w 2019 roku. Wtedy wyszło na jaw, że zakupowi kamienicy przy Sloane Square towarzyszyły liczne nieprawidłowości. Dokonano go także ze środków pochodzących ze świętopietrza, przeznaczonego na dobroczynną działalność papieża.

Byłemu szefowi Urzędu Informacji Finansowej (AIF) Rene Brulhartowi zarzuca się nadużycie urzędu. Taki sam zarzut usłyszał ksiądz Mauro Carlino, który pracował w Sekretarcie Stanu; oskarżony jest też o wymuszenia. Tommaso Di Ruzza, były dyrektor z AIF, odpowie za sprzeniewierzenie pieniędzy.

Biznesmen Enrico Crasso będzie sądzony za korupcję, wymuszenia, pranie brudnych pieniędzy i oszustwa. Współpracownica kardynała Becciu, Cecilia Marogna, która otrzymała z Sekretariatu Stanu jako konsultantka duże sumy pieniędzy na wykonywanie specjalnych zadań dyplomatycznych, ma zarzut defraudacji. Środki te wydawała w luksusowych butikach i hotelach.

Na ławie oskarżonych zasiądą także włosko-szwajcarski finansista Raffaele Mincione, adwokat Nicola Squillace, były pracownik biura administracyjnego w Sekretariacie Stanu Fabrizio Tirabassi i pośrednik Gianluigi Torzi, który według śledczych wymusił 15 mln euro od Watykanu na inną transakcję.

Wszystkim grożą kary więzienia i grzywny.

interia.pl

Szczepienie przeciwko COVID-19 działają u pacjentów z rakiem

Szczepienie. / Fot. Rhoda Baer Wikimedia Commons

  • Prof. Marcin Wiącek wypowiedział się na antenie Polsat News na temat potencjalnego obowiązku szczepień przeciw COVID-19 w Polsce. Zdaniem nowego RPO, debata na temat tego zagadnienia powinna mieć miejsce w parlamencie.
  • Nowy RPO wskazał, że jest zwolennikiem wolności wypowiedzi i wyrażania poglądów. Musi być to jednak przeprowadzane w pokojowy sposób. Wiącek nawiązał do awantury pod punktem szczepień w Grodzisku Mazowieckim.
  • RPO zaznaczył, że należałoby się także zastanowić nad trafnością pomysłu certyfikatów dla osób zaszczepionych. Przepustki pozwalałoby im wchodzić do kin i restauracji, w odróżnieniu od osób niezaszczepionych.
  • Zobacz także: Siarkowska: Lockdown nie działa i przynosi same straty

Nowy RPO wypowiedział się o obowiązkowych szczepieniach przeciw COVID-19. Rzecznik Praw Obywatelskich, którym został prof. Marcin Wiącek wypowiedział się w tym temacie na antenie stacji Polsat News.

“Pewnym deficytem regulacji prawnych obowiązujących w czasie pandemii było to, że ich źródłem były rozporządzenia ministerialne, a więc akty prawne tworzone w zaciszu gabinetów, podczas gdy te kwestie są na tyle istotne, fundamentalne z punktu widzenia wolności i praw człowieka, że debata na temat tego zagadnienia powinna mieć miejsce w parlamencie i powinna przyjmować postać ustawy, a nie aktów wykonawczych” – wskazał Wiącek.

RPO broni prawa do wolności wyrażania poglądów w kwestii szczepień

Podczas rozmowy na antenie telewizji wspomniano także o niedzielnej awanturze pod punktem szczepień w Grodzisku Mazowieckim. Musiała interweniować policja, zatrzymano dwie osoby.

“Przede wszystkim jestem oczywiście zwolennikiem wolności wypowiedzi i wolności zgromadzeń i każdy, kto chce zamanifestować swój pogląd, a osoby będące przeciwnikami szczepień również mają do tego prawo, są oczywiście upoważnione do manifestowania swoich poglądów, jednak należy to czynić w sposób pokojowy” – powiedział RPO pytany o zajścia w Grodzisku Mazowieckim.

Zaznaczył, że przekroczenie granicy nietykalności osobistej, to “nadużycie wolności zgromadzeń”.

“Każdy ma prawo do eksponowania swoich poglądów i przekonań, również w tej delikatnej sferze szczepień, ale wszystko jest ograniczone tym, że takie działanie ma mieć charakter pokojowy i nie może prowadzić do przemocy” – podkreślił Wiącek.

“Mam wrażenie, że jest potrzebne jeszcze więcej edukacji, przekonywania, dyskusji i wymiany argumentów w sposób cywilizowany” – ocenił Wiącek

Marcin Wiącek o obowiązku szczepień dla lekarzy

RPO pytany, czy dobrym pomysłem byłyby obowiązkowe szczepienia dla lekarzy. Wiącek odpowiedział, że zanim podjąłby decyzję w takiej kwestii musiałby “bardzo dokładnie poznać stan faktyczny, czyli jaka jest sytuacja epidemiczna oraz skonsultować to z ekspertami i dopiero na tej podstawie można byłoby dokonać oceny, czy jest to rzeczywiście bezwzględnie konieczne”. Nowy RPO wypowiada się ostrożnie o obowiązkowych szczepieniach.

RPO zaznaczył, że należałoby się także zastanowić nad trafnością pomysłu certyfikatów dla osób zaszczepionych. Chodzi o przepustki, które pozwalałoby im wchodzić do kin i restauracji, w odróżnieniu od osób niezaszczepionych.

“Kilka miesięcy temu zgromadzenie parlamentarne Rady Europy wydało rezolucję, w której wskazano, iż fakt bycia zaszczepionym nie może być wyłączną przesłanką zróżnicowania sytuacji prawnej obywateli. Jako że jesteśmy członkami Rady Europy powinniśmy podążać za tego typu standardem” – wskazał Wiącek.

“Dopuszczam – z uwagi, że mamy stan pandemii – pewne zróżnicowanie, ale w zależności od tego, czy ktoś stwarza zagrożenie dla zdrowia publicznego” – powiedział Wiącek.

Jak wyjaśnił osoby, które są ozdrowieńcami powinny być traktowane na równi z zaszczepionymi.

“Moim zdaniem te osoby należą do tej samej kategorii” – ocenił RPO.

RPO o obowiązkowych szczepieniach dla studentów ubiegających się o akademik na UŚ

Wiącek został też zapytany o list rektora Uniwersytetu Śląskiego prof. Ryszarda Koziołka do studentów informujący, że w akademikach uczelni w nowym roku akademickim będą mogły się zameldować wyłącznie osoby w pełni zaszczepione.

“Ja bym się sprzeciwił tego typu decyzji, ponieważ ona jest niespójna z tym standardem, który przedstawiłem. Moim zdaniem jest to przykład bardzo wątpliwego zróżnicowania (…) mając na względzie to, że nie każdy jest w stanie się zaszczepić. Są ludzie, którzy nie są w stanie się zaszczepić z przyczyn zdrowotnych, są ludzie, którzy nie są w stanie się zaszczepić z przyczyn społecznych, ponieważ są dotknięci różnego rodzaju wykluczeniem, jak też wydaje się, że trzeba poszanować poglądy ludzi, którzy nie chcą się zaszczepić z pewnych przyczyn osobistych” – odpowiedział Rzecznik.

Dwa tygodnie temu prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział wprowadzenie obowiązku szczepień dla medyków i pracowników placówek opiekuńczych. Ogłosił również, że od 21 lipca warunkiem wejścia do gromadzących ponad 50 osób miejsc rozrywki i kultury będzie certyfikat sanitarny.

Od 1 sierpnia certyfikat będzie też trzeba okazywać, wchodząc do restauracji, kawiarni, centrum handlowego, placówki służby zdrowia. Wymagany jest także przed podróżami lotniczymi i dłuższymi trasami kolejowymi czy autobusowymi. 

tysol.pl

Żołnierze amerykańscy

Żołnierze amerykańscy / Fot. The U.S. Army Wikimedia Commons

  • Joe Biden zapowiedział zmianę charakteru obecności wojsk amerykańskich w Iraku. Mają one pełnić głównie funkcję szkoleniową i pomocniczą w wypadku niespodziewanych kryzysów militarnych.
  • Prezydent USA ogłosił też wysłanie do Iraku pół miliona dawek szczepionek przeciwko Covid-19 oraz zapowiedział rozszerzenie partnerstwa z Irakiem w obszarach “opieki zdrowotnej, klimatu i energii”.
  • Wojska USA zostały wysłane do Iraku w 2014 r. – trzy lata po ich wcześniejszym wycofaniu – przez prezydenta Obamę w reakcji na zajęcie przez tzw. Państwo Islamskie wielu irackich miast, w tym Mosulu. 
  • Zobacz także: SONDAŻ. Topnieje prowadzenie PiS. KO powiększa przewagę nad ruchem Hołowni. Co z Konfederacją?

Joe Biden zapowiedział, że wojsko amerykańskie w Iraku zmieni charakter swojej misji. Celem misji na Bliskim Wschodzie ma być głównie działalność szkoleniowa.

“Naszą rolą w Iraku będzie pozostawanie do dyspozycji, by szkolić, pomagać i by radzić sobie z ISIS w razie potrzeby. Ale nie będziemy tam na misji bojowej” – powiedział amerykański prezydent.

Biden nie odpowiedział wprost na pytanie, ilu spośród 2,5 tys. żołnierzy USA pozostanie w kraju pod koniec roku, kiedy misja ma się zakończyć. Dokładnych liczb nie podał wcześniej też Biały Dom podczas specjalnego briefingu.

Prezydent USA ogłosił też wysłanie do Iraku pół miliona dawek szczepionek przeciwko Covid-19 oraz zapowiedział rozszerzenie partnerstwa z Irakiem w obszarach “opieki zdrowotnej, klimatu i energii”. Biden wyraził nadzieję, że w październiku zgodnie z planem w Iraku odbędą się wybory parlamentarne z udziałem międzynarodowych obserwatorów.

Wojsko amerykańskie w Iraku budzi napięcia wśród lokalnych organizacji

Wojska amerykańskie w tym regionie budzą i od zawsze budziły liczne napięcia. Dzieje się to szczególnie po stronie proirańskich stronnictw i ruchów militarno-politycznych.

Siły USA wielokrotnie były też celem ataków ze strony szyickich bojówek. Widać to było zwłaszcza po ubiegłorocznym zamachu USA w Bagdadzie na dowódcę sił specjalnych irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, gen. Kasema Sulejmaniego. Iracki parlament przyjął wówczas rezolucję wzywającą USA do wycofania swoich żołnierzy z kraju.

Według “New York Times” zmiana charakteru misji prawdopodobnie nie zadowoli proirańskich milicji. Rzecznik jednej z największych z nich powiedział dziennikowi, że uważa tę zmianę za próbę “oszustwa”.

Według premiera Iraku obecność amerykańskich kontyngentów wojskowych nie jest już konieczna w związku z walką z Państwem Islamskim.

“To, czego oczekujemy dziś od Stanów Zjednoczonych, sprowadza się do wspierania naszych sił i zwiększania ich potencjału oraz efektywności poprzez szkolenia” – dodał jednak.

Wojska USA zostały wysłane do Iraku w 2014 r. Stało się to trzy lata po ich wcześniejszym wycofaniu – przez prezydenta Obamę w reakcji na zajęcie przez tzw. Państwo Islamskie wielu irackich miast, w tym Mosulu. 

rmf24.pl

Natalia Ostrowska

Natalia Ostrowska / fot. MediaNarodowe

  • Prof. Piotr Kuna wzywa rząd do zmiany strategii walki z pandemią. Lekarz udzielił wywiadu portalowi medonet.pl.
  • Jego zdaniem strategia przyjęta przez rząd przyczyniła się do ogromnej liczby zgonów niecovidowych i ogromnej nadumieralności.
  • Słowa lekarza komentowała w “Temacie Dnia” Natalia Ostrowska, redaktor naczelna portalu PolskaGo.

Prof. Kuna wzywa rząd do zmiany strategii. Ostrowska komentuje

Wywiad z prof. Piotrem Kuną komentowała w “Temacie Dnia” Natalia Ostrowska. Redaktor naczelna portalu PolskaGo była pytana, czy rząd rozważy zmianę strategii walki z COVID-19.

Nie widzę na to szans (…) Używanie stale słowa pandemia jest nadużyciem i działaniem w określonych celach

– powiedziała.

Zdaniem Ostrowskiej prof. Kuna ma wiele racji. Jak przyznała, jego głos to jednak za mało, by przekonać rząd do zmiany strategii.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Sala Plenarna Sejmu RP.

Sejm RP / Fot. flickr.com

  • Z najnowszego sondażu IBRiS dla Onetu wynika, że przewaga obozu rządzącego względem Koalicji Obywatelskiej zmniejsza się coraz bardziej. W lipcu partia, której szefem został ponownie Donald Tusk odrobiła straty sondażowe względem PiS o połowę.
  • Liderem w badaniu jest nadal Prawo i Sprawiedliwość. Drugie miejsce przypadło Koalicji Obywatelskie i trzecie Polsce 2050.
  • Według sondażu duży spadek poparcia odnotowała Konfederacja. W tej chwili mogą liczyć na niewiele ponad minimum potrzebne do wejścia do Sejmu w najbliższych wyborach.
  • Zobacz także: Doradca Sekretarza Stanu USA: “Prezydent Biden uważnie śledzi losy stacji TVN”

Najnowszy sondaż IBRiS wskazuje, że notowania Koalicji Obywatelskiej po zmianach, jakie zaszły w kierownictwie PO, wzrosły aż o 10 pkt proc. Stało się to głównie kosztem Polski 2050 Szymona Hołowni. Biorąc pod uwagę, że wynik PiS pozostaje niemal niezmienny, przewaga partii Kaczyńskiego nad KO pod przewodnictwem Tuska zmniejszyła się o ponad połowę: z 15,6 pkt proc. do 7,4 pkt proc.

Sondaż IBRiS wskazuje na przepływ elektoratu na polskiej scenie politycznej

Badanie wykonane na zlecenie Onetu ukazuje stały poziom poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości. Partia Jarosława Kaczyńskiego może liczyć na poparcie 33,6 proc. badanych i jest to wynik niemal taki sam jak przed miesiącem.

Na drugim miejscu znajduje się Koalicja Obywatelska, która coraz szybciej odrabia straty względem lidera sondaży. Środowisko polityczne Donalda Tuska uzyskało 26,2 proc, notując wzrost aż 10,1 pkt proc. w stosunku do badania z czerwca.

Ogromny spadek odnotowała z kolei Polska 2050 Szymona Hołowni, na którą głosować chce dzisiaj 10,9 proc. respondentów. Jeszcze pod koniec czerwca, zanim Donald Tusk przejął przewodnictwo w PO, na ugrupowanie Hołowni wskazywało prawie 18 proc. badanych.

Poza podium znajduje się Lewica, która odnotowała spadek względem czerwcowego badania. Obecnie wynik tej partii wynosi 7,1 proc.

Dużą stratę, bo aż o 3,9 pkt. proc. zanotowała Konfederacja, która może teraz liczyć na 5,4 proc. głosów.

Listę ugrupowań, które znalazłyby się w Sejmie zamyka PSL-Koalicja Polska, na którą chce głosować 5 proc. ankietowanych.

Sondaż IBRiS pokazuje, że znacząca liczba wyborców nie ma sprecyzowanych poglądów politycznych. Nie wie na kogo oddać swój głos aż 11,8 proc. badanych. Gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę, frekwencja wyniosłaby 49,3 proc.

Sondaż dla Onetu przeprowadził Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS 24-25 lipca. Badanie zrealizowano metodą telefoniczną, a także za pomocą standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo na próbie 1100 osób.

dorzeczy.pl

Dawid Szóstak

Dawid Szóstak / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Dawid Szóstak to polski działacz narodowy, lokalny śląski patriota, którego działalność jest nie w smak separatystom dążącym do oderwania Śląska od Polski. Znienawidzony przez „śląskich” działacz ze Śląska jest jednym z inicjatorów powstania lokalnej internetowej stacji telewizyjnej „Śląska Telewizja”. Takie inicjatywy są niezwykle ważne, bo środowiska narodowe, konserwatywne, prawicowe i patriotyczne nie mają swoich mediów lokalnych – w III RP media lokalne były w rękach zagranicznych (często niemieckich).

Rozmowa Jana Bodakowskiego z Dawidem Szóstakiem dotyczyła też powołania przez europosła marksistowskiej partii Wiosna Łukasz Kohut w Katowicach Nikiszowcu Ambasady Ślónsko, która zapewne ma się stać zapleczem dla szkodliwej działalności (czy to w kulturze, czy w życiu społecznym) wszelakich lewicowców.

Z rozmowy widzowie Mediów Narodowych mogą się dowiedzieć, że działalność lewicowego polityka poparł obecny prezydent Katowic, który startował w wyborach nie tylko z poparciem SLD, ale i PiS. Partii, która systematycznie niszczy przemysł na Śląsko i promuje postać Piłsudskiego, który prześladował Ślązaków w II RP – ofiarą sanacji był między innymi wielki polski patriota Wojciech Korfanty.

Dawid Szóstak w rozmowie z Janem Bodakowskim wyraził swoją odrazę dla działań Ruchu Autonomii Śląska, który kuma się z marksistami, choć po wojnie Ślązacy stali się ofiarami zbrodni komunistycznych – sowieci masowo gwałcili kobiety na Śląsku (Niemki, Ślązaczki, Polski, od małych dziewczynek po umierającej staruszki), mordowali mieszkańców Śląska (między innymi w komunistycznym obozie koncentracyjnym w Świętochłowicach, na którego czele stał psychopatyczny morderca Żyd Samuel Morel – dziś separatyści „śląscy” o te zbrodnie oskarżają Polaków), wywieźli do pracy niewolniczej w ZSRR kończącej się śmiercią w męczarniach setki tysięcy mieszkańców Śląska, ukradli i wywieźli do ZSRR gigantyczny majątek (całe fabryki, a nawet infrastrukturę).

Z rozmowy widzowie Mediów Narodowych dowiedzieli się o szkodliwej działalności RAŚ, który od czasów, gdy powstał, zdecydowanie przeszedł na lewo i dziś dąży do stworzenia ze Ślaska euro landu podporządkowanego lewicowemu skansenowi zwanemu Unią Europejską.

Jan Bodakowski

Zobacz także: Francja atakuje Węgry za ustawę o zakazie promowania LGBT w szkołach

Anna Maria Siarkowska

Anna Maria Siarkowska / Fot. Rafał Zambrzycki / flickr.com CC BY 2.0

Decyzje dotyczące kolejnych obostrzeń nie są tak naprawdę podejmowane na forum rządu, a tym bardziej nie powiadamia się o nich Sejmu. Jest to oczywiście złamaniem konstytucji – powiedziała Anna Maria Siarkowska, posłanka klubu parlamentarnego PiS, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu w rozmowie z portalem Do Rzeczy.

– Jakiekolwiek ograniczenia praw i wolności obywatelskich mogą być dokonywane wyłącznie na zasadach określonych w konstytucji i tylko w drodze ustawy przez Sejm. Tymczasem wszystko się dzieje jak dotychczas, czyli drogą rozporządzeń ministra zdrowia. Z tego powodu z całego procesu wyłączeni są posłowie. 1,5-roczne doświadczenie pokazało, że lockdown nie działa i nie przynosi żadnych wymiernych korzyści, a same straty

– powiedziała Anna Maria Siarkowska.

Siarkowska: Lockdown to nieefektywne narzędzie

Parlamentarzystka podkreśliła skalę start, którą spowodowało zamknięcie gospodarki. Zaznaczyła, że mimo kolejnych lockdownów problem związany z zakażeniami koronawirusem nadal istnieje.

– Pierwsza taka sytuacja, która została wprowadzona na wiosnę 2020 roku, kosztowała polskich podatników ponad 270 miliardów złotych. I to w sytuacji, kiedy budżet Ministerstwa Obrony Narodowej oscyluje wokół 40 kilku miliardów złotych

– powiedziała Siarkowska.

Dodała, że lockdown to narzędzie bardzo kosztowne i jednocześnie nieefektywne.

Siarkowska odnosząc się do programu szczepień zaznaczyła, że w Izraelu, mimo zaszczepienia większości mieszkańców, liczba zakażeń wciąż rośnie. Mają być też przywracane obostrzenia i już wprost mówi się o konieczności przyjęcia trzeciej dawki szczepionki.

dorzeczy.pl

Pigułki antykoncepcyjne

Pigułki antykoncepcyjne / fot. Canva

  • Władze Wielkiej Brytanii postanowiły ułatwić kobietom, a szczególnie nastolatkom nabywanie pigułek antykoncepcyjnych.
  • Niska cena za opakowanie pigułek zawierających progesteron zwiększy popyt na rozwiązłość seksualną.
  • Bezpośrednim powodem do zniesienia recepty na ten środek był brak częstych wizyt kobiet u ginekologów, przez co nie mogły pozyskać odpowiedniej recepty.
  • Zobacz także: Japończycy testują lek na COVID-19. Trwa wielki wyścig koncernów

Od dzisiaj w Wielkiej Brytanii kobiety będą mogły kupować swobodnie pigułki antykoncepcyjne zawierające progesteron, które do tej pory były sprzedawane wyłącznie za okazaniem recepty. Brytyjski regulator rynku leków MHRA uznał, że tabletki Hana i Lovima mogą być bezpiecznie stosowane przez większość kobiet.

Choć nowe prawo mówi o potrzebie skonsultowania się z farmaceutą ws. ewentualnych skutków ubocznych to nic nie stoi teraz na przeszkodzie w promowaniu większej rozwiązłości seksualnej, szczególnie wśród nastolatków. Cena odgrywa tutaj istotną rolę, gdyż za opakowanie wystarczające na cały miesiąc wystarczy zapłacić 7,50 funta tj. około 40 złotych.

Złożone pigułki antykoncepcyjne, które również zawierają estrogen i mogą mieć poważniejsze skutki uboczne, nadal będą wymagały recepty.

Jak wskazywano, pandemia koronawirusa spowodowała, że mniej osób umawia się na wizyty lekarskie, co dotyczy także wizyt u ginekologów; część kobiet mówi, że uzyskanie recepty na pigułki antykoncepcyjne jest obecnie trudniejsze.

wnp.pl