Polskie kajakarki powiększają dorobek medalowy na igrzyskach w Tokio

Karolina Naja, Anna Puławska, Justyna Iskrzycka i Helena Wiśniewska z brązowym medalem olimpijskim / fot. PAP/Leszek Szymański

  • Jest kolejny sukces polskiej reprezentacji na tegorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Polscy olimpijczycy są już o krok od uzyskania lepszego dorobku niż w Sydney
  • Dzisiaj nad ranem po brązowy medal popłynęła czwórka kajakarek, Karolina Naja, Anna Puławska, Justyna Iskrzycka oraz Helena Wiśniewska
  • Dla doświadczonej Nai jest to kolejny już medal olimpijski w karierze. Wcześniej w 2012 oraz w 2016 roku sięgnęła po brąz w parze z Beatą Mikołajczyk-Rosolską
  • Zobacz także: Pobiliśmy swój medalowy rekord. Najlepsze dla Polaków igrzyska w XXI wieku!

Choć na początku trwania najważniejszej imprezy sportowej na świecie nic nie zapowiadało takiego sukcesu Polscy reprezentanci olimpijscy dokonali już niesłychanych rzeczy. Wczoraj Maria Andrejczyk zdobywając srebrny medal w rzucie oszczepem, doprowadziła polską na medalowy szczyt naszych zawodników w XXI weku to już dzisiaj nad ranem polska czwórka kajakarska podwyższyła to osiągnięcie.

Karolina Naja, Anna Puławska, Justyna Iskrzycka i Helena Wiśniewska popłynęły po brązowy medal w rywalizacji K2 na 500 metrów. Znalazły się tuż za plecami rywalek uzyskując czas 1.36445. Warto tutaj podkreślić, że dla dwóch pierwszych kajakarek to już kolejny sukces na tych igrzyskach. Wcześniej sięgnęły po srebrny medal w rywalizacji podwójnej też na 500 metrów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Przed znakomitymi Polkami uplasowały się panie z Białorusi. Marharyta Machniejewa, Nadzieja Papok, Olga Chudzienka, Maryna Litwinczuk uzyskując czas 1.36,073 sięgnęły po drugie miejsce w zawodach. Natomiast poza zasięgiem okazały się być zawodniczki z Węgier. Danuta Kozak, Tamara Csipes, Anna Karasz, Dora Bodonyi popłynęły w czasie 1.35,463 co zapewniło im złoty medal na igrzyskach w Tokio.

Dla samej Nai to czwarty olimpijski krążek. W 2012 roku w Londynie i cztery lata później w Rio de Janeiro cieszyła się z brązowych medali wywalczonych w dwójce z Beatą Mikołajczyk, obecnie Rosolską.

onet.pl

Restauracja Warka z Łukowa znowu górą

Za pośrednictwem social mediów podzielili się swoim sukcesem / Fot. Facebook/Warka Łuków

Warka Łuków to jedna z tych restauracji, które pomimo wprowadzonych przez rząd obostrzeń ze względu na pandemie koronawirusa postanowiły pozostać aktywne.

Postawiliśmy wszystko na jedną kartę, otwieramy się lub bankrutujemy

-tłumaczył wówczas właściciel.

Wielomiesięczna batalia przedsiębiorców zakończona sukcesem

Na początku sierpnia właściciele restauracji za pomocą mediów społecznościowych poinformowali o umorzeniu nałożonej nich kary w wysokości 30 tys. złotych.

Restauratorzy zamieścili triumfalny wpis na Facebooku okraszony zdjęciem z napisem „Wygraliśmy!”.

Oto treść oświadczenia:

Mamy dobre wieści

Lubelski Państwowy Wojewódzki Inspektorat Sanitarny uchylił i umorzył postępowanie w całości. W związku z powyższym 30 tysięcy kary które otrzymaliśmy 28 kwietnia zostało uznane za bezpodstawne.

Podczas walki i zmagania się z systemem na swojej drodze spotkaliśmy wielu Przyjaciół, którym dziękowaliśmy niejednokrotnie, ale pragniemy wyrazić wdzięczność kolejny raz. Spotkaliśmy się również z negatywnymi opiniami. Dla tych co bronią cudzej własności- spokojnie wszystkie pieniążki które otrzymaliśmy przeznaczamy na cele charytatywne z których rozliczymy się z Wami tutaj  abyście nic nie przeoczyli.

My osobiście jesteśmy z siebie dumni, ze swojej odwagi i decyzji która podjęliśmy.

Chcielibyśmy podziękować również Rzecznikowi Małych i Średnich Przedsiębiorstw Panu Adamowi Abramowicz, to dzięki jego wsparciu i działaniu nasza sprawa znalazła szybki finał. Mamy dużo dobrych ludzi wokół siebie.

A tymczasem chodźcie świętować z nami

tygodniksiedlecki.com

ks. Edward Pleń

ks. Edward Pleń / fot. facebook

  • Jako jeden z nielicznych duchownych, towarzyszy i wspiera polskich olimpijczyków podczas pobytu na igrzyskach w Tokio
  • Ks. Pleń opowiada, że proponowano mu wcześniejszy powrót do kraju. Nie zgodził się, mówiąc „jestem tu jak kapitan na statku, który jako ostatni go opuszcza”
  • – Gdy idę spać, czuję się zmęczony, ale jest to radosne zmęczenie po dobrze spędzonym dniu pracy – powiedział Salezjanin
  • Zobacz także: Transpłciowy zawodnik na Igrzyskach Olimpijskich przegrał z kobietami. Zmiana płci nie pomogła

Służba sportowcom jako powołanie

– Sport lubiłem od dzieciństwa. Salezjanie “przyciągnęli” mnie swoim programem zajęć sportowych, który powoduje, że młodzi ludzie mogą spędzić czas na boisku, zdrowo dla ciała i duszy, a nie tylko wpatrując się cały czas w smartfony – powiedział ks. Edward, opowiadając o swoim zamiłowaniu do sportu. Jako ksiądz szczególnie wspiera, a także otacza troską polskich olimpijczyków, towarzysząc im podczas igrzysk w Tokio.

Na terenie wioski olimpijskiej znajduje się duża sala, w której odprawia Msze Święte. Ich godziny sprawowania kapłan dostosowuje do zajęć sportowców i ich treningów. – Moim głównym mottem jest przecież “służyć i jeszcze raz służyć” – powiedział. Ponadto służy sakramentem pokuty i pojednania, a także błogosławi sportowców, którzy nie mogą uczestniczyć w liturgii. Wielu z nich chętnie uczestniczy w organizacji Mszy Świętych, np. czytając teksty mszalne.

Ks. Edward Pleń towarzyszył polskim sportowcom również w 2016 roku na igrzyskach w Rio de Janeiro. Wtedy olimpijczykom towarzyszyła także figura Chrystusa. Kapłan nie tylko dodaje im otuchy, ale także naucza. Jak sam mówi, walczy z przeklinaniem wśród zawodników, tłumacząc im, że są wzorem dla młodego pokolenia.

Przecież ludzie patrzą na ciebie, a ty przez cały czas patrz na Chrystusa

– mówi ks. Edward Pleń sportowcom.

Realizując swój charyzmat

Ks. Edward Pleń początkowo działał w Salezjańskiej Organizacji Sportowej RP (SALOS), funkcjonującej od 1992 roku, natomiast później stał się krajowym duszpasterzem sportowców. Obecnie towarzyszy reprezentantom Polski na Igrzyskach Olimpijskich. Ks. Pleń traktuje swoje powołanie jako – w pewnym sensie – parafię personalną, której olimpijczycy są parafianami. Ponadto prowadzi kursy przedmałżeńskie i cały czas towarzyszy modlitwą.

Najważniejsze jednak jest to, aby mieć dla nich zawsze czas. Te “pandemiczne” Igrzyska w Tokio paradoksalnie bardzo się temu przysłużyły, gdyż nie mogę nigdzie się poruszać poza hotelem i wioską olimpijską

– powiedział.

W rozmowie opowiedział także sytuację, jaka miała miejsce podczas obecnych igrzysk. Po przyjeździe do Tokio, wraz ze swoim zakonnym współbratem z Tokio-Chofu chcieli udać się samochodem do figury Matki Bożej u stóp góry Fudżi. Dotarcie tam okazało się natomiast niemożliwe, więc postanowili odwiedzić kościół w Chofu, w którym modlili się za polską reprezentację przy grobie Sługi Bożego ks. Vincenta Cimattiego. Niedługo potem przyszła fantastyczna nowina – Polska zdobyła pierwszy olimpijski medal.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

niedziela.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Instagram

  • 8 lipca została zatwierdzona uchwała zakazująca jazdy po Warszawie furgonetkom pro-life.
  • W piątek w Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego ukazało się rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody mazowieckiego unieważniające w całości uchwałę.
  • Uchwała naruszała m.in. obowiązujący porządek prawny.
  • Zobacz także: Tusk usunie krzyże ze szkół? Minister Czarnek interweniuje

Uchwała przyjęta przez Radę Warszawy, która zakazywała furgonetkom pro-life poruszania się po stolicy, została unieważniona. Taką decyzję podjął wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł.

Warszawscy radni 8 lipca zatwierdzili uchwałę zakazującą jazdy po mieście niektórym pojazdom. Chodzi o furgonetki, które jeździły po stolicy z hasłami dotyczącymi m.in. aborcji oraz mniejszości seksualnych. Zgłaszający projekt uchwały mecenas Jarosław Kaczyński, radny KO, nie ukrywał, że chodzi o wyeliminowanie z obszaru miasta treści antyaborcyjnych i „homofobicznych”.

Wojewoda mazowiecki unieważnił uchwałę

W piątek w Dzienniku Urzędowym Województwa Mazowieckiego ukazała się decyzja dotycząca wprowadzenia przepisów z 8 lipca w życie. Konstanty Radziwiłł stwierdził nieważność uchwały, która zakazywała jazdy furgonetkom pro-life. 

Dokument określa zapisy uchwały „jako naruszające obowiązujący porządek prawny w stopniu istotnym”. Radziwiłł zwrócił uwagę na brak podstaw prawnych, które uzasadniałyby wydanie przepisów porządkowych w zakresie wynikającym z uchwały. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wojewoda stwierdził również, że Rada Warszawy nie wywiązała się ze swojego obowiązku wykazania w treści aktu oraz uzasadnieniu, że wystąpiły ustawowe przesłanki upoważniające ją do wydania przepisów porządkowych. O unieważnienie przepisów wnioskowali m.in. wiceszef MS Marcin Romanowski, Prokuratura Okręgowa w Warszawie oraz Instytut Ordo Iuris.

metrowarszawa.gazeta.pl, kresy.pl

Tęczowy wieniec

Tęczowy wieniec, Rzeź Woli / Fot. Twitter

W czwartek 5 sierpnia Warszawiacy oddali hołd zamordowanym podczas Rzezi Woli między 5 i 7 sierpnia 1944. Nie obyło się jednak bez prowokacji środowisk LGBT. Dwie osoby złożyły wieniec w barwach LGBT pod Pomnikiem Ofiar Rzezi Woli.

Uroczystość odbyła się przy pomniku poświęconym zamordowanym mieszkańcom Woli, znajdującym się na rozwidleniu al. Solidarności i ul. Leszno. Brali w niej udział przedstawiciele władz, weterani II wojny światowej, w tym powstańcy warszawscy, a także mieszkańcy stolicy. Przy pomniku zostały złożone kwiaty i zapalone znicze.

Tęczowy wieniec na obchodach Rzezi Woli

Nie zabrakło również osób ze środowisk LGBT, których happening po raz kolejny zakłócił zadumę i donośność. Dwóch przedstawicieli ruchu LGBT złożyło kontrowersyjny wieniec przy pomniku ofiar Woli. Jeden z nich to Linus Lewandowski, lider lewicowej organizacji „Homokomando”.

Podczas składania kwiatów, tłum gwizdał i buczał z dezaprobatą. Niektórzy wykrzykiwali „hańba”.

https://twitter.com/Rybitzky/status/1423403494195830786?fbclid=IwAR1zPno9xmsqyQPVGpQZXzBAywGvM_aj7P6SwhmJVAWNy5hc9z-T2Wc9fHc

Wieniec w barwach LGBT złożono również w przeddzień 77. Rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Złożyło go wówczas dwóch mężczyzn z organizacji „Homokomando” mających na twarzach kolorowe maski. Tęczowy wieniec został zniszczony przez nieznanych sprawców.

niezalezna.pl

Rafał Trzaskowski

Rafał Trzaskowski / Fot. Facebook/rafal.trzaskowski

  • Campus Polska Przyszłości to wydarzenie organizowane na przełomie sierpnia i września przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.
  • Organizatorzy Campus Polska podkreślają, że spotkania będą, ze względów bezpieczeństwa, tylko dla zaszczepionych.
  • Argumentują, że czwarta fala koronawirusa jest realnym zagrożeniem.

Rafał Trzaskowski zadecydował, że udział w Campus Polska Przyszłość będzie tylko dla zaszczepionych przeciwko COVID-19. – Zależy nam bowiem na tym, aby uczestnictwo w Campusie było dla Was i Waszych bliskich bezpieczne – napisano w poście na Facebooku.

– W Campusie Polska Przyszłości, który na przełomie sierpnia i września organizuje prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, będą mogły wziąć udział tylko osoby w pełni zaszczepione przeciwko COVID-19

– poinformowano na facebookowym profilu Campusu.

Campus Polska Przyszłości to tygodniowe wydarzenie, które odbędzie na terenie Kortowa, miasteczka akademickiego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Młodzi ludzie, którzy wezmą w nim udział, mają dyskutować o najważniejszych sprawach dla swego pokolenia, w tym polityce klimatycznej czy edukacji. Zaplanowano także spotkania z ludźmi sportu, kultury, nauki.

Organizatorzy podkreślili, że wzorem regulacji obowiązujących w wielu europejskich krajach Campus Polska będzie tylko dla w pełni zaszczepionych lub ozdrowieńców, którzy nie kwalifikują się jeszcze na szczepienia.

– Zależy nam bowiem na tym, aby uczestnictwo w Campusie było dla Was i Waszych bliskich bezpieczne, abyście nie stresowali się zagrożeniem i czuli się swobodnie

– zaznaczyli organizatorzy.

Powodem zagrożenie IV falą

– Zagrożenie czwartą falą koronawirusa, powrotu obostrzeń i ograniczeń wciąż jest realne. COVID-19 w kolejnych mutacjach nadal zbiera swoje żniwo w wielu krajach

– argumentowali.

Organizatorzy dodają, że Campus Polska będzie więc tylko dla zaszczepionych, ponieważ jest to najskuteczniejsza metoda zabezpieczenia się przed wirusem.

Według organizatorów 84 proc. uczestniczek i uczestników wydarzenia jest już zaszczepionych.

– Niektórzy z Was jeszcze czekają na drugą dawkę, a inni deklarują zaszczepienie się do momentu startu Campusu. Bardzo Wam dziękujemy za Waszą odpowiedzialności za zdrowie swoje i innych

– zaznaczyli organizatorzy.

tvp.info

Wojewoda Wielkopolski Michał Zieliński i dyrektor muzeum PW Przemysław Terlecki

Wojewoda Wielkopolski Michał Zieliński i dyrektor muzeum PW Przemysław Terlecki / fot. powstanie.wmn.poznan.pl

  • W połowie czerwca powstała inicjatywa ustanawiająca 27 grudnia, rocznicę wybuchu powstania wielkopolskiego, świętem państwowym
  • Wśród osób wspierających inicjatywę znaleźli się m. in. Wojewoda Wielkopolski, Michał Zieliński, i Metropolita Poznański – abp. Stanisław Gądecki
  • Inicjatywę poparł także premier Mateusz Morawiecki
  • Zobacz także: Bąkiewicz: niepodległość ważniejsza od wszelkich korzyści z przynależności do UE

Pomysł ustanowienia nowego święta państwowego

Autorami idei powstania tej inicjatywy są: Wielkopolskie Muzeum Niepodległości, Fundacja Zakłady Kórnickie, Muzeum Narodowe w Poznaniu, poznański oddział IPN, Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918-1919, a także Stowarzyszenie Gmin i Powiatów Wielkopolski.

Petycja o ustanowienie 27 grudnia świętem państwowym cieszy się ogromnym zainteresowaniem nie tylko wśród osób z życia publicznego. Organizatorzy zachęcają również internautów do wsparcia pomysłu, poprzez poparcie petycji. Można to zrobić na stronie powstanie.wmn.poznan.pl.

Wśród osób popierających petycję znaleźli się m. in.: Metropolita Poznański abp. Stanisław Gądecki, Wojewoda Wielkopolski Michał Zieliński, Wielkopolski Kurator Oświaty Robert Gaweł, a także Dowódca 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej płk Rafał Miernik.

Do powstania wielkopolskiego, powstańców wielkopolskich, żywię nie tylko ogromną miłość, podziw. (…) Ja bardzo zachęcam wszystkich zawsze w Polsce do poznania historii powstania wielkopolskiego i będę zawsze starał się wzmacniać pamięć o powstaniu wielkopolskim

– powiedział w rozmowie z Radiem Poznań, premier Mateusz Morawiecki.

Historia powstania wielkopolskiego

Jak czytamy na stronie muzeum powstania wielkopolskiego, wybuchło ono 27 grudnia 1918 r. w Poznaniu. Ruch powstańczy błyskawicznie rozprzestrzenił się po całej niemal prowincji i do połowy stycznia 1919 r. powstańcy opanowali większą część Wielkopolski i Kujaw. Władzę nad formalnie wciąż wchodzącą w skład państwa niemieckiego prowincją przejął Komisariat Naczelnej Rady Ludowej, na czele którego stanęli: ks. Stanisław Adamski, Wojciech Korfanty i Adam Poszwiński. Naczelne dowództwo nad siłami powstańczymi objął kpt./mjr Stanisław Taczak, a w połowie stycznia 1919 r. gen. Józef Dowbor-Muśnicki.

Zwycięstwo powstania wielkopolskiego było przede wszystkim zasługą społeczeństwa wielkopolskiego, które zdobyło się na ogromny wysiłek mobilizacyjny i finansowy. Nie byłoby ono jednak możliwe bez pomocy i współpracy z Polakami pochodzącymi zza kordonu. Największą rolę odegrali polscy dyplomaci z Romanem Dmowskim na czele, którzy przekonali zachodnich sojuszników do wymuszenia na Niemcach zawieszenia broni. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

nczas.com, powstanie.wmn.poznan.pl

Maria Andrejczyk, Igrzyska

Maria Andrejczyk, Igrzyska w Tokio / Fot. PAP/EPA/CHRISTIAN BRUNA

Reprezentacja Polski ma obecnie 12 medali. Oficjalnie można więc powiedzieć, że są to nasze najlepsze igrzyska olimpijskie w XXI wieku.

Polacy w Tokio rozkręcali się powoli, pierwsze dni przynosiły raczej rozczarowania niż wybuchy radości. Ale w końcu się zaczęło. Ostatnie dni to i spodziewane triumfy, i polskie sensacje. Do końca igrzysk jeszcze dwa dni, a Polska już pobiła swój medalowy rekord w XXI wieku.

Najlepsze polskie igrzyska w XXI wieku

Złote medale dla Polski w Tokio do tej pory zdobyła sztafeta mieszana 4×400 m (w składzie Karol Zalewski, Natalia Kaczmarek, Justyna Święty-Ersetic i Kajetan Duszyński), w rzucie młotem Anita Włodarczyk i Wojciech Nowicki oraz Dawid Tomala w chodzie na 50 km.

Srebrne medale w pierwszej kolejności padły łupem wioślarek (w składzie Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Maria Sajdak i Katarzyna Zillmann). Potem srebro wywalczyły kajakarki Anna Puławska i Karolina Naja, żeglarki Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar-Hill oraz oszczepniczka Maria Andrejczyk.

Polska wywalczyła również cztery brązowe medale. Zdobyli je: Tadeusz Michalik (zapasy w stylu klasycznym 97 kg), Malwina Kopron i Paweł Fajdek w rzucie młotem oraz Patryk Dobek w biegu na 800 m.

Polacy wciąż mają szanse na kolejne medale. Największe – obie sztafety 4×400 metrów. Oba finały w tych konkurencjach odbędą się w sobotę.

sport.onet.pl, sport.pl

Medyk rozrywa karteczkę "COVID-19".

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Elliot Alderson /Pixabay

Można? Można

Zamykaniu licznych sektorów rynku w 2020 roku towarzyszyła niegasnąca narracja o zagrożeniu, jakie sprowadzają na społeczeństwo otwarte restauracje, kina czy siłownie. Przykład z nieco innej branży pokazał jednak, że przy zachowaniu odpowiednich środków ostrożności można było normalnie funkcjonować, i to bez konieczności pozbawiania ludzi pracy i zarobku. Śląski Holding Przemysłowy wdrożył specjalny system regulacji wewnętrznych, który kompleksowo i efektywnie zapobiegał transmisji koronawirusa wśród pracowników. W rezultacie w zakładach należących do spółek ŚHP S.A. nie odnotowano ani jednego zakażenia COVID-19. Zaskoczenie?

Zobacz także: Senat poparł odbudowę Pałacu Saskiego. Sejm rozpatrzy poprawki

O tajnikach odpowiedzialnego zarządzania firmą w dobie podwyższonego ryzyka, do tego w obszarze, który wbrew pozorom opiera się w sporej mierze na codziennych interakcjach z wieloma ludźmi, i to przychodzącymi z zewnątrz, opowiedział w wywiadzie dla Prawy.pl Prezes Zarządu Śląskiego Holdingu Przemysłowego S.A. Jacek Pierzyński:

— Z inicjatywy założycieli Grupy, a zarazem Członków Rady Nadzorczej ŚHP S.A. Panów Wojciecha Greczkowicza i Tomasza  Greczkowicza, w Grupie opracowany i wdrożony został kompleksowy system regulacji wewnętrznych mających przeciwdziałać zagrożeniom dla pracowników wynikającym ze stanu epidemii oraz zapewnić zachowanie ciągłości działania spółek oraz tworzonych przez nie miejsc pracy — stwierdził w rozmowie Jacek Pierzyński. — Zakłady funkcjonują w bezpośrednim sąsiedztwie kopalni węgla kamiennego, która to branża niezwykle dotkliwie odczuła negatywne skutki epidemii, odnotowując ogromną liczbę zachorowań. Ponadto spółki Grupy prowadzą bardzo aktywną działalność handlową, zarówno krajową, jak i zagraniczną, tak więc mają bardzo duży, codzienny kontakt z licznymi przedstawicielami odbiorców i dostawców zewnętrznych. Podsumowując, ryzyko zarażenia pracowników spółek Grupy koronawirusem było naprawdę bardzo wysokie — zaznaczył biznesmen.

Profilaktyka i ostrożność

Na czym polegały zasady, które ŚHP wprowadziło w 2020 roku w zarządzanych przez siebie spółkach? Zarządzone zostały m.in. obowiązkowe pomiary temperatury u pracowników. Ponadto zobligowano wszystkich do natychmiastowego zgłaszania niepożądanych objawów, takich jak: katar, gorączka, nudności czy kaszel. Co warto podkreślić, kontrolne pomiary temperatur wykonywali specjalistycznie przeszkoleni pracownicy Służb Ochrony, wyposażeni w profesjonalne środki ochrony sanitarnej, takie jak: maski, przyłbice i środki dezynfekujące. Pomiary temperatur u pracowników odbywały się przy użyciu bezdotykowych urządzeń pomiarowych spełniających wszystkie wymogi sanitarne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jak podkreślono w wywiadzie, ŚHP S.A. jest otwarte na współpracę z innymi przedsiębiorstwami, którym zależałoby na wprowadzeniu rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo zatrudnionych w zakładach pracy:

— Jeśli którykolwiek polski podmiot gospodarczy byłby zainteresowany przekazaniem mu (całkowicie nieodpłatnie) wzorów dokumentacji Systemu Regulacji, także w wersji edytowalnej, wystarczy, że zwróci się drogą poczty elektronicznej do Członków Rady Nadzorczej Śląskiego Holdingu Przemysłowego S.A. Panów Wojciecha Greczkowicza i Tomasza Greczkowicza na adres poczty Prezesa ŚHP S.A.: [email protected] — podkreślił Pierzyński.

Niech świat się dowie

Kompleksowe rozwiązania opracowane przez Śląski Holding Przemysłowy S.A. doceniły już środowiska akademickie. Nie bez przyczyny pojawiła się nawet obszerna publikacja naukowa poświęcona tym zagadnieniom:

— Z inicjatywy Pani Marleny Jankowskiej, kolejnego znakomitego praktyka i teoretyka, adwokata, a zarazem doktora habilitowanego i Dyrektora Centrum Prawa Designu, Mody i Reklamy przy Uniwersytecie Śląskim, powstał projekt przygotowania publikacji o wpływie epidemii na branżę mody i design, czyli także sferę produkcyjną. Tak powstała trzytomowa publikacja „Moda i Design w Świecie Covid-19. Koronakryzys przyczynkiem do refleksji prawniczej, technologicznej i socjologicznej”. W przygotowaniu i opracowaniu tej publikacji wzięło udział niesamowite wręcz grono renomowanych kancelarii prawnych, znakomitych praktyków: radców prawnych i adwokatów oraz uznanych autorytetów ze świata nauki. My zostaliśmy zaproszeni do tak zacnego grona z opracowaniem „Regulacje wewnętrzne w obszarze zachowania ciągłości działania zakładu produkcyjnego w okresie stanu pandemii” opartym w pełni na systemie regulacji wewnętrznych wdrożonym w Grupie ŚHP — opowiedział prezes spółki.

Praca w języku angielskim, czyli „Fashion Industry Copes with Covid-19. A Legal, Technological and Sociological Reflection”, trafiła do renomowanych uczelni wyższych na całym świecie, co bez wątpienia pozwoliło przekazać zgromadzone doświadczenie na poziom międzynarodowy.

prawy.pl

Liderka Szwedzkiej Partii Liberalnej Nyamko Sabuni na manifestacji LGBT.

Liderka Szwedzkiej Partii Liberalnej Nyamko Sabuni na manifestacji LGBT. / Fot. Facebook/nyamkosabuni

  • Liderka Szwedzkiej Partii Liberalnej Nyamko Sabuni zaznaczyła, że jeśli Polska i Węgry nie zgadzają się z wartościami UE, to nie mają nic wspólnego z Europą.
  • Wezwała UE do zorganizowania szczytu, aby zająć się tymi dwoma krajami.
  • Polskę i Węgry określiła mianem „rządzonych autorytarnie”.
  • Zobacz także: Kornecka z nowym stanowiskiem. Gowin przyszedł z pomocą

Liderka Szwedzkiej Partii Liberalnej Nyamko Sabuni stwierdziła, że Polska i Węgry powinny być wykluczone z Unii Europejskiej. Zaznaczyła, że otrzymywanie pieniędzy z UE nigdy nie powinno być łączone z przepisami anty-LGBTQ.

Nyamko Sabuni wezwała UE do przyjęcia „twardej linii” wobec Polski i Węgier w kwestiach LGBT, nawet jeśli oznacza to, że opuszczą Unię. Kraje te określiła mianem „rządzonych autorytarnie”.

– Współpraca europejska opiera się na szeregu wartości liberalnych. Obejmują one swobodę przemieszczania się, prawa człowieka i rządy prawa

– stwierdziła w artykule opublikowanym dla gazety „Expressen”.

Nyamko Sabuni zaznaczyła, że jeśli Polska i Węgry nie mogą zgodzić się z tymi wartościami, to nie mają nic wspólnego z Europą. Polityk argumentuje dalej, że Unia Europejska powinna zorganizować specjalny szczyt, aby zająć się tymi dwoma krajami.

– Jedną z najważniejszych kwestii na szczycie UE będzie opracowanie nowych, bardziej rygorystycznych zasad dotyczących dobrowolnego wycofania się krajów z Unii i, jeśli to konieczne, być zmuszonym do wykluczenia

– stwierdziła Sabuni.

Wezwała również do odcięcia od unijnych pieniędzy Węgry i argumentowała, że otrzymywanie pieniędzy z UE nigdy nie powinno być łączone z przepisami anty-LGBTQ lub innymi rzekomymi naruszeniami praw człowieka.

KE uderza w Polskę i Węgry

W ubiegłym miesiącu Komisja Europejska wszczęła kroki prawne przeciwko Węgrom i Polsce w związku z naruszeniem praw podstawowych osób LGBTIQ. 

15 czerwca Węgry przegłosowały ustawę, w której znalazł się m.in. zakaz „propagowania homoseksualizmu” w szkołach. Nowe przepisy zaostrzają jednocześnie kary za niektóre przestępstwa związane z pornografią dziecięcą. KE stwierdza, że Węgry ograniczyły prawo do wolności wypowiedzi i niedyskryminacji.

W przypadku Polski Komisja uważa, że władze polskie nie ustosunkowały się w pełni i w odpowiedni sposób do zapytania Komisji dotyczącego charakteru i wpływu uchwał dotyczących tzw. stref wolnych od ideologii LGBT przyjętych przez kilka polskich regionów i gmin.

magnapolonia.org, ec.europa.eu