Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. YouTube

Badania nad zaburzeniem węchu po koronawirusie

Naukowcy ze sztokholmskiego Instytutu Karolinska w Szwecji zbadali 100 osób i odkryli, że prawie połowa miała zniekształcony węch, 18 miesięcy po wyzdrowieniu. Z badań wynika, że prawie jedna trzecia ma duże problemy z odróżnieniem zapachu, a 4% badanych nie odzyskało powonienia całkowicie.

Tymczasowe problemy ze smakiem i węchem chorych na COVID-19 są częste. Niestety u niektórych zakażonych, po wyzdrowieniu problem pozostaje. Raport The Guardian stwierdza, że badania nie były recenzowane, ale wyniki ich 65% powikłań są jednak potwierdzone.

Biorąc pod uwagę ilość czasu od początkowego urazu układu węchowego, jest prawdopodobne, że te problemy węchowe są trwałe

– stwierdzili naukowcy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

FoxNews

najnowszy sondaż

Parlament Europejski / Fot. YouTube

Zobacz także: Ozdoba o miksie energetycznym: Węgiel daje nam gwarancje suwerenności [NASZ WYWIAD]

Hiszpania to cudowny kraj, o wspaniałych tradycjach, przeżywający dziś jednak ogromny kryzys. Jak wynika z najnowszego raportu hiszpańskiego oddziału Caritas, podczas kryzysu związanego z pandemią koronawirusa, w Hiszpanii przybyło 2,5 milionów ubogich. Łącznie w biedzie lub na granicy ubóstwa żyje już około 11 milionów obywateli tego 47-milionowego kraju. Prawie 2 miliony gospodarstw domowych w Hiszpanii żyje obecnie z dochodów tylko jednego członka rodziny, który dodatkowo ma niestabilną sytuację zawodową, to znaczy podczas minionego roku, jedyny żywiciel rodziny, co najmniej przez trzy miesiące był na bezrobociu. 34 procent rodzin w okresie pandemii zostało zmuszonych do oszczędzania na zakupie podstawowych dóbr konsumpcyjnych, takich jak żywność i odzież. Według szacunków władz w Hiszpanii aktualny poziom bezrobocia w tym kraju wynosi 14,6 procent. Gabinet premiera Pedro Sáncheza, przywódcy Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (Partido Socialista Obrero Español – PSOE), ocenia, że na przełomie RP 2021 i RP 2022 bez pracy pozostawało w Hiszpanii 76,8 tysiąca osób.

Wypowiedź posła doskonale pokazuje, w jakim odrealnieniu zaczynają żyć zwolennicy Unii Europejskiej, którzy czerpią z tego tytułu profity. Możemy zapytać, czy dla takiego posła, liczy się interes Hiszpanii, czy może interes Unii Europejskiej, która jest jego nową ojczyzną, albo być może raczej te benefity, które otrzymuje w zamian za gloryfikację UE, które są jego najnowszą ojczyzną? Czy może taki poseł do Parlamentu Europejskiego zająłby się naprawą własnego kraju, który tego potrzebuje najbardziej? Możemy też zadać pytanie retoryczne, czy taki europoseł pojedzie na granicę Rosji i Ukrainy bronić demokracji i praw człowieka? Być może przyjedzie do Polski, pojeździć ze swoim przełożonym na hulajnodze. A dla Hiszpanów jedyną szansą pozostaje pewnie partia VOX i Santiago Abascal. Z całego serca życzymy odrodzenia Hiszpanii. Szczęść Boże!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Teresa i Helena Kmieć.

Teresa i Helena Kmieć. / Fot. Arch. Teresy Kmieć.

Zobacz także: Perepeczko specjalnie dla MN: Zwracajcie uwagę na rodziców, rodzinę i tradycję [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Mija 5 lat od odejścia do Pana, śp. Helenki, jakie myśli towarzyszą Ci teraz, gdy o Niej myślisz?

Teresa Kmieć: Staram się pamiętać jak najwięcej, choć powoli zacierają mi się w pamięci szczegóły, ton głosu, dotyk. Jestem przede wszystkim wdzięczna Panu Bogu za taką siostrę i za to, że dał mi ją na 26 lat.

Piotr Motyka: Jak rozwija się zainteresowanie Jej postacią, jakie dzieła odwołują się do Niej?

Teresa Kmieć: Powstała fundacja Jej imienia, kilka książek i reportaży telewizyjnych, malowane są obrazy, powstają też piosenki. Ostatnio bardzo mi się spodobała “z otwartym sercem w świat dzisiaj leć, daj z siebie wszystko jak Helenka Kmieć”. Brzmi jak wyzwanie (uśmiech).

Piotr Motyka: Czy są świadectwa szczególnego wstawiennictwa śp. Helenki?

Teresa Kmieć: Tak, jest wiele takich świadectw, ostatnio dotarło do mnie to na portalu Aleteia.

Piotr Motyka: Czy możliwy jest Jej proces beatyfikacyjny?

Teresa Kmieć: Tak, w tym momencie już jest możliwy, ponieważ właśnie mija 5 lat od Jej śmierci. I wiele wskazuje na to, że się rozpocznie.

Piotr Motyka: Komu mogłaby patronować śp. Helenka?

Teresa Kmieć: Myślę, że mogłaby patronować stewardessom, wolontariuszom misyjnym i bardzo zabieganym ludziom zaangażowanym we wszystko naraz.

Piotr Motyka: Czy Tobie również dane było uczestniczyć w misjach, jakie są Twoje wrażenia?

Teresa Kmieć: Byłam na misjach w Kenii i w Tanzanii. To był piękny czas, który pozwolił mi docenić wiele rzeczy, które w Polsce są dla mnie oczywiste, np. ciepłą wodę, chleb z masłem i sklep pod domem.

Piotr Motyka: Śp. Helenka pozostaje w naszej pamięci! Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com  

Posłowie Konfederacji wykluczeni z posiedzenia komisji

Posłowie Konfederacji podczas obrad komisji sejmowej / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Trzech posłów Konfederacji, Jakub Kulesza, Grzegorz Braun oraz Michał Urbaniak zostało wyproszonych z dalszych obrad sejmowej komisji spraw zagranicznych i kontroli państwowej.
  • Przewodniczący Wojciech Szarama z Prawa i Sprawiedliwości wykluczył ich ze względu na brak maseczki na twarzy.
  • Jak zauważyło wielu komentatorów, sam Szarama nie miał założonej prawidłowo maseczki, lecz miał ją zawieszoną na uchu.
  • Zobacz także: Kaleta o cenzurze na Facebook’u: Konfederacja dzisiaj może słać pretensje na Berdyczów [NASZ WYWIAD]

Gość ze zdjęcia czyli niejaki Wojciech Szarama z PiS właśnie wykluczył posłów KONFEDERACJI Brauna, Kuleszę i Urbaniaka z komisji ds. Spraw Zagranicznych za UWAGA brak maseczki sam nosząc ją na jednym uchu. Czy tylko ja uważam to za szczyt chamstwa, buty i obrzydliwej hipokryzji?

– zauważył redaktor naczelny wRealu24.

Wykluczenie posłów Konfederacji nie byłoby zaskakujące, gdyby nie jeden szczegół. Albowiem sam przewodniczący komisji nie miał założonej maseczki na twarzy, lecz wisiała wyłącznie na uchu posła Szaramy. Na ten fakt zwrócili również uwagę wyproszeni posłowie.

Nie było absolutnie żadnych podstaw do tego żeby nas wykluczać z posiedzenia komisji. Spokojnie oczekiwaliśmy swojego głosu. Tak właśnie wygląda poziom debaty i działań pisowców. Boją się bo sprawą Mariana Banasia próbują przykryć swoje afery, także te które za chwilę wyjdą

– stwierdził poseł Michał Urbaniak z Ruchu Narodowego.

W ich obronie stanął także poseł Stanisław Tyszka z Kukiz’15, który również wytknął hipokryzję przewodniczącego Wojciecha Szaramy.

Przewodniczący komisji z PiS, pan poseł Szarama, prowadzi obrady komisji bez maseczki i jednocześnie wyrzuca posłów Konfederacji z posiedzenia za brak maseczek. Co za cyrk

– napisał były wicemarszałek sejmu.

Konfederacja ws. prezesa Najwyżej Izby Kontroli Mariana Banasia stoi za tym, aby dalej sprawował swoją funkcję. Jego usunięcie spowodowałoby brak odpowiedniej osoby do kontroli obecnego rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Wszystko zmierza ku wprowadzeniu na najbliższe posiedzenie Sejmu wniosku o pozbawienie Mariana Banasia immunitetu, co prowadziłoby do złożenia go z urzędu prezesa NIK. To będzie moment prawdy. Kto do tego ręki własnej przyłoży ten się sam wyłoży

– powiedział poseł Grzegorz Braun z Konfederacji Korony Polskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, medianarodowe.com

Minister klimatu

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa / Fot. PAP/Zbigniew Meissner. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Od czerwca 2021 r. trwają negocjacje pomiędzy stroną polską i czeską ws. kopalni w Turowie.
  • Według informacji podanych przez minister klimatu i środowiska Annę Moskwę, oba rządy są bliskie porozumienia.
  • Niewykluczone, że w ostatnią fazę negocjacji przejmą bezpośrednio premierzy obu krajów, czyli Mateusz Morawiecki i Petr Fiala.
  • Trwają również ustalenia ws. rekompensaty za działalność kopalni, która zdaniem Czechów wpływa na krajobraz regionu.
  • Czesi oczekują 50 mln euro odszkodowania, natomiast Polacy oferują 40 mln euro.
  • Zobacz także: Spór o kopalnie w Turowie. Bruksela kontruje opór polskiego rządu

Szefowa resortu klimatu Anna Moskwa zapytana przez dziennikarzy o sprawę kopalni w Turowie nie wykluczyła, iż końcowe rozmowy odbędą się na szczeblu premierów obu państw, zastrzegła jednak, że nie jest to jeszcze przesądzone.

Jest to jedna z opcji, że ta końcówka rozmów będzie przeprowadzana przez premierów, natomiast nie jest to jeszcze przedmiotem ostatecznej decyzji. W zależności od potrzeb, zarówno mój zespół, jak i ja, nasz premier i premier czeski, są do dyspozycji, żeby użyć wszelkich możliwych środków i jak najszybciej ten spór rozwiązać

– przekazała minister klimatu i środowiska.

W poniedziałek rzecznik czeskiego rządu Vaclav Smolka przekazał, że na środowym posiedzeniu gabinet zajmie się czeskim projektem umowy z polskim rządem w sprawie kopalni węgla brunatnego Turów.

Pytana o to w poniedziałek minister Moskwa potwierdziła, że środa jest tradycyjnym dniem posiedzeń czeskiego rządu, strona polska nie ma jednak informacji o programie obrad.

Mogę potwierdzić – jest to też widoczne w rozmowach – że zarówno nasz rząd, jak i rząd czeski, wykonuje wszystkie działania, wykorzystuje wszystkie środki, żeby jak najszybciej dojść do porozumienia

– poinformowała.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Czesi walczą o odszkodowanie?

Szefowa resortu klimatu i środowiska nie odniosła się do nieoficjalnych doniesień o tym, iż w projekcie polsko-czeskiego porozumienia sporna pozostaje kwota, jaką Czechy miałyby otrzymać za szkody spowodowane działalnością kopalni Turów.

Z wcześniejszych wypowiedzi czeskiej minister Anny Hubaczkovej wynika, iż Polska zgadza się na 40 mln euro, zaś Czesi oczekują 50 mln euro. Pytana o to minister Moskwa przypomniała, iż strony zobowiązały się do nieujawniania treści konsultacji i przebiegu rozmów aż do momentu podpisania porozumienia.

Pracujemy teraz nad kolejnymi etapami – czy to będzie spotkanie osobiste, czy to będzie jakieś spotkanie online – to jeszcze ustalamy. W momencie, kiedy się porozumiemy, na pewno (…) wrócimy z komunikatem końcowym

– wyjaśniła minister Moskwa.

W środę czeski rząd może także zdecydować, czy negocjacje polsko-czeskie będą kontynuowane na poziomie ministrów środowiska i klimatu, czy też rozmowy będą prowadzić premierzy obu krajów.

Polsko-czeskie rozmowy dotyczące kopalni węgla brunatnego Turów rozpoczęły się w czerwcu 2021 r. po tym, gdy strona czeska wniosła do TSUE skargę przeciwko Polsce w sprawie rozbudowy kopalni. Jednocześnie Praga domagała się wstrzymania wydobycia w kopalni, jako tzw. środka tymczasowego. Strona czeska uważa, że rozbudowa kopalni zagraża dostępowi mieszkańców czeskiego Liberca do wody; skarżą się oni także na hałas i pył związany z działalnością kopalni.

20 września 2021 r. TSUE nałożył na Polskę karę 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środka tymczasowego i niezaprzestanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni. Polski rząd deklaruje, że nie zamierza płacić kary. Opinia rzecznika generalnego Trybunału w sprawie polsko-czeskiego sporu dotyczącego Turowa ma zostać ogłoszona 3 lutego.

Czeski premier Petr Fiala zadeklarował w ubiegłym tygodniu, że zawarcie porozumienia z Polską będzie skutkować wycofaniem przez jego kraj skargi z TSUE.

wnp.pl

Jacek Ozdoba

Jacek Ozdoba / Fot. PAP/Tytus Żmijewski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Rzymkowski o śp. pośle Wójcikowskim: Był wspaniałym człowiekiem [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Jaki jest pomysł Ministerstwa Klimatu i Środowiska, a także Solidarnej Polski na obniżkę cen energii?

Jacek Ozdoba: Przede wszystkim odejście od polityki, która była zaakceptowana przez panią premier Ewę Kopacz i pana premiera Donalda Tuska w zakresie funkcjonowania Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (EU ETS), czyli systemu pozwalającego na to, że w Polsce, każda elektrownia, ciepłownia, fabryka musi wykupić uprawnienia do emisji CO2, czyli dwutlenku węgla. Nic by nie było w tym złego, gdyby nie mechanizmy rynkowe, gdyby nie instrumenty finansowe, gdyby nie decyzja pani premier Kopacz z 2014 roku. Od 2019 roku mamy pewne mechanizmy, takie jak MSR, czyli Market Stability Reserve ( Rezerwa Stabilności Rynkowej – przyp. red.), ze zdejmowaniem części uprawnień przez tych którzy inwestują. Mówiąc w skrócie i uproszczeniu, bankster gra, inwestor gra, a my za wszystko płacimy. Absolutnie powinniśmy teraz wycofać instrumenty finansowe z handlu emisjami CO2, powinniśmy dążyć do reformowania systemu ETS, a najlepiej wycofania się z tej całej polityki, która nie ma nic wspólnego z bezpiecznym, czy racjonalnym odchodzeniem od zwiększonej emisji. Po pierwsze uzależnia nas od dostaw gazu z Rosji, a po drugie powoduje to, że te ceny są tak gigantyczne i płacą za to wszyscy Polacy. My oczywiście tego nie chcemy, bo jeżeli polski emeryt, polska rodzina płaci tylko dlatego, że ktoś zaakceptował niekorzystne dla polski pakiety klimatyczne, to świadczy o tym, że powinniśmy natychmiast się z tego wycofać. 

Piotr Motyka: Czy uważa Pan, że odpowiedzialność za to ponos byli premierzy, pan Donald Tusk i pani Ewa Kopacz?

Jacek Ozdoba: To nie ulega wątpliwości, gdyż system ETS, jest systemem, który był negocjowany w 2014 roku, został zaakceptowany w 2015 roku. To system, który od lat funkcjonuje, nieraz był zmieniany i nigdy nie było takich skokowych cen, jak w tej chwili. Ceny wystrzeliły, bo dopuszczono możliwość spekulacji, czyli gry giełdowej.

Piotr Motyka: Za jaki procent cen energii odpowiada system handlu emisjami CO2?

Jacek Ozdoba: Więcej niż za połowę. Dokładnie 59 % w naszych rachunkach, to jest koszt polityki unijnej.

Piotr Motyka: W jaki sposób Polska może wycofać się z systemu ETS, czy może przyczynić się do tego planowany wniosek Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry do Trybunału Konstytucyjnego o sprawdzenie, czy tryb przyjęcia decyzji o zmianie systemu ETS, na którą zgodzili się za rządów PO – PSL, ówcześni premierzy pan Donald Tusk i pani Ewa Kopacz, nie naruszał przepisów Konstytucji RP?

Jacek Ozdoba: To jest jedna z dróg, która jest proponowana, zbadanie zgodności z Konstytucją RP, trybu podjęcia decyzji przez pana premiera Tuska i panią premier Kopacz, która powinna być przyjmowane jednomyślnością głosów na forum unijnym. To jest bardzo racjonalna droga, która weryfikuje, czy tamte działania były zgodne z Konstytucją. To ma być odpowiedź na tą drożyznę, której jesteśmy dziś świadkami.

Piotr Motyka: Czy myśli Pan, że rząd, czy Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość, znajdzie sojuszników w innych partiach w Sejmie do walki z systemem ETS? 

Jacek Ozdoba: Zdaje się być czymś oczywistym, że posłowie powinni dążyć do jak najniższych rachunków, mimo tego Platforma Obywatelska utrzymuje, że to polityka Unii Europejskiej oraz unijni biurokraci mają rację. Tak wcale nie jest, o czym świadczą te koszty, które nie są bezpośrednio decyzją rządu Zjednoczonej Prawicy, tylko niestety są konsekwencjami decyzji naszych poprzedników.

Piotr Motyka: Jak się Pan odniesie do wypowiedzi, byłego premiera, pana Jerzego Buzka, który mówi, że w RP 2020 Polska zarobiła na systemie ETS 12 mld złotych, a w roku następnym prawie dwa razy tyle?

Jacek Ozdoba: Część środków finansowych trafia do budżetu, ale pamiętajmy, że mamy gigantyczny deficyt uprawnień do emisji. Kupowanie poza polską gospodarką jest na poziomie 65 milionów uprawnień. To koszt powyżej 20 miliardów złotych, czyli pieniędzy, które wypływają z naszej gospodarki i nie trafiają do budżetu.

Piotr Motyka: Czy uważa Pan, że wcześniej, przez te lata rząd Prawa i Sprawiedliwości nie mó nic zrobić, w tym zakresie?

Jacek Ozdoba: I tak mamy jedną z największych dekarbonizacji oraz bardzo duże skoki inwestycji, które sprzyjają zmniejszonej emisji, ale najnowsze raporty instytucji, które w sposób profesjonalny zajmują się kwestiami energetycznymi pokazują, że dobre działania nie zmniejszają deficytu uprawnień, gdyż te instrumenty finansowe, ta gra nimi, spekulacje, nie daje możliwości jego zmniejszenia.

Piotr Motyka: Czy uważa Pan, że Polska powinna całkowicie odejść od węgla, czy jednak powinien zostać zachowany w polskim miksie energetycznym? 

Jacek Ozdoba: Mamy trzy stabilne źródła wytwarzania energii, to elektrownie węglowe, atomowe i gazowe. Gaz oznacza import, z kierunku, którego nie chcemy, szczególnie w obecnej sytuacji geopolityczne. Rosjanie stosują metody poniżej pasa, więc uzależnienie od Rosji jest teraz absurdalnym pomysłem. Węgiel to jest to coś, co daje nam gwarancje suwerenności. Na atom musimy jeszcze poczekać. Moment, który jest właściwy do zmniejszenia w miksie energetycznym węgla, to moment, w którym zaczną funkcjonować elektrownie atomowe.

Piotr Motyka: Czyli popiera Pan postulat stopniowego odchodzenia od węgla?

Jacek Ozdoba: To jest dyskusja, która będzie się odbywała, ale na pewno nie możemy dziś doprowadzać do tego, że odchodzimy od elektrowni węglowych, ponieważ one są gwarancją suwerenności. Poza tym jest to gwarancja stabilnego źródła energii. Węgiel dzisiaj daje stabilną możliwość funkcjonowania suwerennego, niezależnego, państwa polskiego.

Piotr Motyka: Wszystkiego dobrego, serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Polska dyplomacja oburzona wypowiedzią Ponsa

Polskie MSZ podejmuje kroki ws. wypowiedzi Gonaleza Ponsa / Fot. Twitter

  • W związku z planowaną wizytą eurodeputowanych w Polsce, która ma się odbyć na początku lutego jeden z nich w mocnych słowach wypowiedział się o naszym rządzie.
  • Hiszpański europoseł Gonzalez Pons stwierdził, że “pomoże” polskiemu społeczeństwu zmienić władze w kraju.
  • Wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński w imieniu resortu skrytykował haniebną wypowiedź hiszpańskiego europosła.
  • Zażądano, aby Parlament Europejski odwołał wizytę Ponsa jako przewodniczącego misji obserwacyjnej i zastąpiono go inną personą.
  • Zobacz także: Bruksela odczuła gniew ludu. Dziesiątki tysięcy na ulicach. Ludzie zaatakowali unijne budynki [+WIDEO]

Na początku lutego do Polski mają przyjechać delegaci z Parlamentu Europejskiego. Misji obserwacyjnej będzie przewodniczył Gonzalez Pons z Hiszpanii. Europosłowie mają zbadać sprawę inwigilacji opozycji za pomocą Pegasusa.

Haniebna wypowiedź Ponsa o polskim rzadzie

Hiszpański europoseł skomentował planowaną wizytę w Polsce w wywiadzie dla serwisu Euractiv.pl.

Naszym celem nie jest atakowanie Polski, a skłonienie polskich władz do przestrzegania demokratycznych wartości oraz rządów prawa

– tłumaczył polityk.

W dalszej części wywiadu padły jednak słowa, które wywołały zdecydowaną reakcję polskiego ministerstwa spraw zewnętrznych. Nie tylko skrytykował on polski rząd, lecz zasugerował, żę lewicowo-liberalny establishment z Brukselii obali w Polsce legalnie wybrane władze.

To, co dzieje się na forum Unii Europejskiej w związku z działaniami polskich władz nie jest wymierzone w Polskę i jej społeczeństwo, ale dlatego, że tamtejsze władze łamią wspólne zasady. Zrobimy, to co w naszej mocy, ale nie możemy zrobić wszystkiego. Spróbujemy pomóc polskiemu społeczeństwu zmienić władze, które wydają się nie być dobre dla Polski

– stwierdził europoseł Pons.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polska dyplomacja chce odwołania hiszpańskiego europosła

Do słów Ponsa odniósł się na Twitterze wiceszef resortu spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Polityk zamieścił screen z portalu ze słowami hiszpańskiego polityka, które wypowiedział w wywiadzie dla portalu “euroactiv.pl”.

Wypowiedziana w chwili szczerości deklaracja Estebana Gonzaleza Ponsa nie pozostawia wątpliwości: celem kierowanej przez niego »misji obserwacyjnej« nie jest zbadanie faktów, tylko zmiana władzy w Polsce. Fakty nie będą miały żadnego znaczenia. Wnioski końcowe zostały już ustalone

– napisał wiceszef polskiej dyplomacji.

To kompromitacja Parlamentu Europejskiego. I poważne naruszenie zasady, zgodnie z którą unijni politycy nie ingerują w wewn. sprawy państw członkowskich. Jeśli PE chce zachować w tej sprawie resztki wiarygodności, Esteban Gonzalez Pons powinien zostać odwołany

– podkreślił Paweł Jabłoński.

polsatnews.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixabay.com

  • Przez ostatnie dwa lata, przez obostrzenia i problemy w łańcuchu dostaw branża gastronomiczna ucierpiała bardzo mocno na swoim rozwoju.
  • W porównaniu do 2019 r. wartość rynku spadła do 28,5 mld zł, natomiast zamknięto 10 tys. lokali.
  • Najbardziej na epidemii ucierpieli mali przedsiębiorcy, którzy musieli zamykać swoje restauracje.
  • Z tego względu najwięksi na rynku gastronomicznym zwiększyli liczbę swoich lokali o 5 proc. względem roku przed epidemią.
  • Zobacz także: Premier Morawiecki o zmianach w “Polskim Ładzie”. “Będzie można otrzymać zwrot”

W ciagu dwóch lat epidemii koronawirusa, branża gastronomiczna zaliczyła mocny spadek zarówno sprzedaży jak i dostępnych lokali. Jak wynika z raportu firmy GfK, w 2021 r. wartość rynku spadło do 28,5 mld zł, czyli o ponad 22 proc. w stosunku do 2019 r. Przez ten okres liczba lokali spadła o niemal 10 tys , czyli obecnie do 63 tys.

Jak wskazuje dyrektor komercyjny Panelu Gospodarstw Domowych GfK Polonia Szymon Mordasiewicz, epidemia nie tyle co zastopowała branżę gastronomiczną, co cofnęła ją w rozwoju.

W 2021 r. zamkniętych zostało 17 proc. lokali gastronomicznych w porównaniu z liczbą z 2019 r. Pod względem liczby obiektów pandemia cofnęła rynek do 2009 r. Z kolei w kwestii obrotów mamy do czynienia z powrotem do sytuacji z 2016 r. To znaczący regres, który trudno będzie nadrobić

– zauważył Szymon Mordasiewicz.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Giganci “zjedli” konkurencję

GfK zauważa, że są sektory rynku, które rosną. 15 największych sieci w tym okresie o 5 proc. zwiększyło liczbę lokali w porównaniu z 2019 r.

Stało się tak, mimo że miesiącami mogły sprzedawać wyłącznie w formule na wynos lub z dostawą do klienta w domu. W efekcie, jak wynika z raportu w 2021 r., 59 proc. obiektów gastronomicznych oferowało posiłki poza lokalem, co oznacza wzrost aż o 15 pkt proc. w porównaniu z pandemicznym 2020 r.

– czytamy w “Rzeczpospolitej”.

rp.pl, rmf24.pl

Pracownicy Solarisa żądają podwyżki

Strajk generalny pracowników firmy Solaris / Fot. PAP/Dariusz Jankowski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Od września ub. r. związkowcy negocjowali z zarządem firmy Solaris w sprawie podwyżek dla pracowników.
  • Strony ostatecznie nie doszły do porozumienia, dlatego w poniedziałek rano rozpoczęto strajk generalny.
  • W bunt pracowników zaangażowała się partia Razem, która wezwała dyrekcję firmy do podzielenia się zyskami.
  • Zobacz także: Płock: Zastrzyk gotówki na rozwój transportu miejskiego

Duże firmy, takie jak Solaris, mają rekordowe zyski. Czas, żeby podzieliły się z pracownikami!

– napisał na Twitterze lider partii Razem Adrian Zandberg.

Wpis lidera partii Razem postanowił skomentować Robert Gwiazdowski, który zauważył, że jeszcze w 2018 roku Solaris miało straty rzędu 340 milionów złotych.

W 2018 r. Solaris miał stratę ok 340 mln zł. I nie pamiętam, żeby obniżył wynagrodzenia. Zysk z 2020 r. ok 110 mln zł pokryje raptem 33% straty. Ale ideologia triumfuje nad arytmetyką

– czytamy.

Jak wynika z medialnych informacji, negocjacje na temat trwały w spółce od od września 2021 roku. Wówczas to związkowcy domagali się nawet podwyżki w wysokości 800 złotych brutto. Z kolei dyrekcja Solaris zaproponowała podwyżki procentowe, które zdaniem związkowców pozwalały na podniesienie płac tyko tym najlepiej zarabiającym, w tym menadżerom firmy.

Podwyżki procentowe mimo braku aprobaty zatrudnionych

Mimo braku aprobaty ze strony zatrudnionych, w połowie stycznia Solaris ogłosił, że wprowadza podwyżki procentowe. Pracownikom przyznano 5-procentowy wzrost wynagrodzenia zasadniczego, ale nie mniej niż 270 zł brutto. Zakładowe OPZZ skrytykowało decyzję, która zapadła bez porozumienia ze związkowcami.

Z uwagi na możliwości finansowe firmy, oczekujemy podwyżek na zdecydowanie wyższym poziomie. OPZZ apeluje do pracodawcy, by nie dopuścił do strajku generalnego i zakończył spór. Apeluje również o wsparcie do wszystkich, którzy mogą zapobiec narastaniu konfliktu i mogą wpłynąć na jego szybkie rozwiązanie

– czytamy w komunikacie strajkujących.

Ponieważ negocjacje z władzami firmy Solaris nie doprowadziły do porozumienia, przeprowadzono referendum podczas którego pracownicy opowiedzieli się za strajkiem. Ze wszystkich uczestniczących, 1342 osób (51,7 proc. uprawnionych do głosowania) – 92,7 proc. opowiedziało się za protestem. Zdecydowano też, że będzie on trwał do odwołania.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Razem angażuje się w strajk pracowników Solaris

Jej decyzję wspiera partia Razem. Kilka dni temu ideę strajku generalnego pracowników Solaris poparli działacze partii Razem, którzy zadeklarowali obecność podczas manifestacji.

Gdy dochodzi do niesprawiedliwości i łamania praw pracowniczych, często jedynym ratunkiem jest strajk. W sierpniu wsparliśmy pracowników firmy Paroc. Dziś wyrażamy poparcie dla pracowników Solaris Bus & Coach, którzy zaczną strajk generalny o 6 rano 24 stycznia. Będziemy tam z nimi!

– napisano na profilu Razem.

Zarazem lider Razem zwrócił uwagę na żądania strajkujących. Wraz z nimi domaga się uczciwych podwyżek, które mają uchronić pracowników przed inflacją oraz coraz wyższymi cenami za produkty w sklepach oraz opłat za prąd i gaz.

Solaris jest największym polskim i jednym z czołowych producentów w Europie autobusów miejskich, międzymiastowych i trolejbusów. Produkuje też autobusy elektryczne. W styczniu 2022 firma podpisała umowę z Unibuss AS, jednym z największych przewoźników w Norwegii na dostawę do Oslo 183 sztuk Urbino 18 electric. Dostawa pojazdów planowana jest na kwiecień przyszłego roku. Biuro Prasowe Solaris informuje, że wartość kontraktu wygranego na drodze przetargu sięga 100 mln euro.

Wcześniejszy rekord należał do zamówienia złożonego przez MZA Warszawa: 130 bateryjnych przegubowców. Pojazdy Solarisa jeżdżą już ulicami Brukseli, Berlina, Barcelony, Warszawy, Krakowa, Poznania i Hamburga. A wkrótce będą jeździły również w Aarhus w Danii.  

Założona przez Krzysztofa i Solange Olszewskich firma od 2018 r. należy do hiszpańskiej grupy CAF.

polsatnews.pl

Czym jest antysemityzm? / fot. Getty Images

Lewica antysemityzmem nazywa: całkowicie słuszne postulaty odebrania Żydom przywilejów, zaprzestania dyskryminacji i marginalizacji Polaków, równouprawnienia Polaków, umożliwienia Polakom partycypacji w korzyści płynących z przemian ustrojowych.

Antysemityzmem ma być też: polska troska o prawdę historyczną, pamięć o polskich męczennikach nie tylko tych mordowanych przez Żydów komunistów, ale też i tych mordowanych przez Niemców (bo jak się okazuje, Żydzi chcą mieć monopol na bycie ofiarami holocaustu). Rzekomym antysemityzmem Polaków, są nawet przejawy sympatii wobec Żydów, jak idiotyczne wieszanie sobie obrazków przedstawiających Żyda z pieniążkiem, co ma podobno zapewnić powodzenie finansowe.

W drugim odcinku cyklu „W skrócie” Jan Bodakowski na kanale YouTube “Media Narodowe” przybliżył widzom, czym jest a czym, nie jest ów mityczny antysemityzm.

Antysemityzm co to?

Antysemityzm to pogląd oparty na przesądach rasowych, zakładający potrzebę ograniczenia praw Żydów lub potrzebę eksterminacji Żydów. Nikt w Polsce na forum publicznym nie domaga się odebrania praw Żydom lub eksterminacji Żydów. Polscy patrioci, ze środowisk narodowych czy prawicowych, domagają się tylko odebrania Żydom nieuzasadnionych przywilejów i równouprawnienia Polaków. Dziś żyjemy w niedemokratycznej rzeczywistości kastowej, w której Polacy są pozbawionymi praw pariasami a Żydzi braminami cieszącymi się nieuzasadnionymi przywilejami. Ideałem dla prawicowców jest równość wszystkich wobec prawa, zaprzestanie antypolskiej dyskryminacji i marginalizacji Polaków.

Warto podkreślić, że odebranie nieuzasadnionych przywilejów, likwidacja systemu kastowego, choć dolegliwa dla uprzywilejowanych Żydów, nie jest ograniczeniem ich praw, ani tym bardziej nie skutkuje eksterminacją Żydów. Więc równościowe postulaty polskiej prawicy czy narodowców świadczą o tym, że w Polsce nie było ani nie ma antysemityzmu.

Rasistowski filosemityzm

Nie da się jednak ukryć, że w Polsce obecne są przesądy rasowe. Politycy i politrucy otumanieni filosemityzmem głoszą filosemickie przesądy rasowe o tym, że Żydzi są inteligentniejsi i zdolniejsi od innych nacji. Krytyczne wobec Żydów przesądy rasowe nie pojawiają się w debacie publicznej. Zdarza się, że ludzie poza sceną polityczną, np. poprzez internet, głoszą krytyczne wobec Żydów przesady rasowe, np. o tym, że antypolskie działania Żydów wynikają z ich złej natury (choć w rzeczywistości działania Żydów wobec Polaków są zdeterminowane przez ksenofobiczną, szowinistyczną i rasistowską kulturę Żydów).

Niewątpliwie antysemityzm, czyli pogląd głoszący postulat eksterminacji Żydów, ograniczenia praw Żydów, i oparty na przesądach rasowych, musi być odrzucony. Tak jak każdy pogląd głoszący postulaty eksterminacji lub ograniczenia praw, jakichkolwiek społeczności czy jednostek, i oparty na jakichkolwiek przesadach.

Semici

Sam termin Semici oznaczał w XVIII wieku ludy zamieszkujące w starożytności Bliski Wschód (bez Egiptu). Współcześnie uznaje się termin za anachroniczny i nie używa się go w nauce. Dziwnym trafem za anachroniczny nie uznaje się termin antysemityzm pochodzący od anachronicznego terminu semityzm. Co dziwniejsze antysemityzm ma dotyczyć tylko Żydów, choć za Semitów od osiemnastego wieku uważano prawie wszystkie ludy na starożytnym Bliskim Wschodzie, w tym prześladowanych przez Żydów Palestyńczyków.

Lewica co jakiś czas rytualnie bredzi o polskim antysemityzmie. W tryby lewicowej propagandy zaprzęgają politrucy frontu ideologicznego nawet Kościół, mówiąc o tym, że antysemityzm jest grzechem. Dziwnym trafem ci sami entuzjaści teorii o grzesznym antysemityzmie nigdy nie wspominają o tym, że seks przedmałżeński, używanie środków antykoncepcyjnych, homoseksualizm czy oglądanie porno jest według Kościoła też grzechem.

Usprawiedliwiona niechęć do Żydów?

Warto pamiętać, że niechęć Polaków do Żydów nie jest wywołana antysemityzmem (czyli poglądem opartym na przesądach rasowych, głoszącym ograniczenie praw i eksterminacje Żydów), tylko jest spowodowana wrogą postawą i wrogimi działaniami Żydów wobec Polaków. Polska niechęć do Żydów jest więc zdrową reakcją ofiary wobec prześladowcy, który zadawał lub zadaje jej cierpienie. Bunt wobec prześladowań jest jak najbardziej zdrową reakcją psychiczna, to masochizm czy syndrom sztokholmski są patologiami życia psychicznego.

Antysemityzmem nie jest więc krytykowanie uprzywilejowania Żydów w I Rzeczpospolitej kosztem włościan, stanowiących większość ludności Rzeczypospolitej przedrozbiorowej. Antysemityzmem nie jest przypominanie, że Żydzi rozpijali włościan, by przejmować ich majątki i skazywać włościan z rodzinami na życie w nędzy. Antysemityzmem, nie jest przypominanie, że Żydzi haniebnie zapisali się na kartach historii Polski swoją kolaboracją z zaborcami.

Antysemityzmem nie jest pamięć o tym, że w czasie odzyskiwania przez Polskę niepodległości po zaborach Żydzi na międzynarodowym forum politycznym i na ziemiach polskich z bronią w ręku (razem z bolszewikami Rosjanami czy Ukraińcami) przeciwstawiali się niepodległości Polski. Antysemityzmem nie jest pamięć o tym, że w II RP Żydzi wspierali antypolski reżim Piłsudskiego, i byli kadrowym zapleczem dla ruchu komunistycznego stanowiącego agenturę i sabotażystów Rosji sowieckiej.

Zbrodnie Żydów

Antysemityzmem nie jest pamięć o tym, że w czasie II wojny światowej Żydzi poszli na całkowitą kolaborację z nazistowskimi Niemcami i sowiecką Rosją. Pamięć o tym, że na okupowanych przez sowietów Kresach Żydzi tworzyli komunistyczny aparat terroru, którego celem była eksterminacja narodu polskiego. Antysemityzmem nie jest pamięć o kolaboracji Żydów z niemieckimi nazistami i o tym, jak elita żydowska umożliwiła Niemcom wymordowanie prawie całej społeczności żydowskiej.

Antysemityzmem nie jest pamięć o tym, że Żydzi swoje komunistyczne zbrodnie kontynuowali po II wojnie światowej w okupowanej przez komunistów Polsce. Warto dodać, że Żydzi tak jak byli uprzywilejowani pod sowiecką okupacją podczas wojny, w okupowanej przez komunistów Polsce powojennej, tak byli też uprzywilejowani w pewnej formie i III RP (gdy przekazano im nienależne im mienie olbrzymiej wartości).

Antysemityzmem nie jest przypominanie o tym, że ambasador Izraela wspiera Paradę Równości w Warszawie, której celem, w moim odczuciu, jest sianie demoralizacji i promowanie zachowań szkodliwych dla zdrowia i życia.

Bezzasadne roszczenia

Antysemityzmem nie jest przestrzeganie przed tym, że państwo Izrael i diaspora żydowska na zachodzie chce wymusić na Polsce przekazanie Żydom majątku Polaków wartego już nie 65 miliardów dolarów, tylko 300.000.000.000 dolarów. Przypominanie o tym, że oficjalnie przy rządzie Izraela istnieje instytucja mająca wspierać tę grabież Polski i Polaków. Antysemityzmem nie jest przypominanie, że te planowaną przez Żydów grabież Polski i Polaków poparł już amerykański parlament i kilkudziesięcioro parlamentarzystów z Wielkiej Brytanii lojalnych wobec interesów Żydów.

Antysemityzmem nie jest przypominanie o doskonałych relacjach Izraela i Rosji. O tym, że Izrael zapewnił Rosję, że na forum międzynarodowym będzie wspierał sowiecką narrację historyczną, która przedstawia oprawców z Armii Czerwonej jako bohaterów. Pamięć, o tym, że wyrazem braterstwa broni Izraela i Rosji było przekazanie przez Izrael kodów do gruzińskich dronów w czasie agresji rosyjskiej na Gruzję. Antysemityzmem nie jest pamięć o tym, że w izraelskich resortach siłowych pracuje kilkadziesiąt tysięcy imigrantów z terenów ZSRR, żywiących, jak setki tysięcy Żydów z ZSRR mieszkających Izrael, olbrzymią sympatię dla Rosji i Putina, w sytuacji, gdy Rosja działa na niekorzyść Polski, blokując swoim rurociągiem dostęp do Polskich portów, uniemożliwiając eksport polskich towarów do Rosji.

Antysemityzmem nie jest przypominanie o przyznawaniu obywatelom Izraela, wychowanym w izraelskich szkołach i w żydowskiej armii w duchu rasistowskiej nienawiści do nie Żydów, obywatelstw Polski. O zjawisku, którego skala do dziś jest pilnie strzeżona tajemnicą polskich władz. Antysemityzmem nie jest przestrzeganie przed tym, że możemy się liczyć z tym, że setki tysięcy polskich obywatelstw są w rękach ludzi, dla których normą jest zabijanie palestyńskich tubylców, kobiet i dzieci, na terytoriach okupowanych przez Żydów, ludzi, dla których równie normalne może się stać zabijanie polskich kobiet i dzieci na w przyszłości okupowanych ziemiach polskich. Przestrzeganie przed tym, że Żydzi mogą ”wrócić” do Polski po 80 latach i uznać ziemie polskie za swoją własność, tak jak potrafili ”wrócić” po 2000 lat do Palestyny i uznać palestyńskie ziemie za swoje – przy pełnej akceptacji całego świata.

Bezkarni zbrodniarze

Antysemityzmem nie jest przypominanie, że żydowskie pochodzenie chroni Żydów, którzy wyemigrowali z Polski, przed odpowiedzialnością karną, nie tylko w wypadku dokonania przestępstw gospodarczych, ale także w wypadku udziału w morderstwach i torturach, jakie dokonywali na polskich obywatelach po II wojnie światowej, pracując w komunistycznym aparacie terroru.

Antysemityzmem nie jest przypominanie, że od lat kilkudziesięciu prowadzona jest przez globalną społeczność żydowską antypolska kampania nienawiści, dzięki której Żydom udało się, wbrew faktom historycznym, obsadzić Polaków w roli nazistów mordujących Żydów w polskich obozach koncentracyjnych.

Antysemityzmem nie jest przypominanie o tym, że żydowska narracja historyczna, która zdaniem Żydów ma wyznaczać kurs warszawskiemu muzeum żydów, wyklucza nawet obecność w pobliżu muzeum Żydów (zbudowanego za pieniądze polskich podatników) pomnika Polaków ratujących Żydów. Antysemityzmem nie jest przypominanie o tym, że zdaniem Żydów współcześni Polacy nie mają prawa utożsamiać się z Polakami ratującymi Żydów, bo ci Polacy nie reprezentowali Polaków, i byli wyjątkiem od wszystkich Polaków, którzy współuczestniczyli, zdaniem Żydów, w zagładzie w czasie II wojny światowej.

Antysemityzmem nie jest dostrzeganie tego, że Żydów w debacie o współczesnej Polsce widać po antypolskiej stronie barykady, prócz kilku chwalebnych, ale jednak wyjątków. O tym, że Żydów widać po stronie barykady, która wspiera: homoseksualizm, gender, aborcje, demoralizację seksualną dzieci, ateizacje, walkę z Kościołem, walkę z dekomunizacją i lustracją, szkalowanie wszystkiego, co polskie i katolickie, wysokie podatki i równoczesne ograniczanie sfery socjalnej, ograniczanie wolnego rynku, likwidację polskiej przedsiębiorczości oraz wspieranie zagranicznych koncernów pasożytujących na Polsce i Polakach, sztukę nowoczesną promująca wszelkie patologie, rozbijanie polskich rodzin, feminizm itp. lewicowe patologie.