71-letni Philip Chen Chien-jen zastąpi na stanowisku szefa rządu 75-letniego Su Tseng-changa, który wraz ze swoim gabinetem odszedł po przegranych przez rządzącą partię DPP wyborach do władz samorządowych w połowie stycznia, poinformowała azjatycka agencja Ucanews. W listopadowych wyborach DPP zdobyła tylko 5 spośród 21 stanowisk kierowniczych w miastach i okręgach.
W tym miesiącu Chen jako specjalny wysłannik prezydent Tsai uczestniczył w uroczystościach pogrzebowych Benedykta XVI w Watykanie.
Nowy premier Chen jest z wykształcenia epidemiologiem. W latach 2003-2005 był ministrem zdrowia na Tajwanie, w latach 2006-2008 przewodniczącym Tajwańskiej Akademii Nauk, a w latach 2016-2020 wiceprezydentem kraju.
W ostatnich miesiącach przybrał na sile toczący się od 70 lat konflikt między Chińską Republiką Ludową, Republiką Chińską. Pekin otwarcie grozi, że wymusi zjednoczenie z Tajwanem. W następstwie prowokacji wojskowych Chin Tajwan przedłużył służbę wojskową z czterech do dwunastu miesięcy. Oficjalne stosunki dyplomatyczne z Tajwanem utrzymuje tylko 15 państw świata, w tym Watykan.
Katoliccy biskupi Tajwanu z niepokojem patrzą na zbliżenie między Watykanem, a Pekinem. W 2018 roku zaapelowali do papieża Franciszka, aby poprzez porozumienie z Chińską Republiką Ludową nie poświęcał praw i interesów Tajwanu. Tajne porozumienie o wzajemnym uznawaniu nominacji biskupich zostało zawarte jesienią 2018 r. i od tego czasu było dwukrotnie przedłużane.
Według spisu narodowego z 2005 roku 35 proc. ludności Tajwanu stanowią buddyści, a 33 procent taoiści; chrześcijan jest około 4 proc., z czego około 600 tysięcy to protestanci, a 300 tysięcy to katolicy. Około 19 procent Tajwańczyków określa siebie jako niereligijnych.
W sobotę i w niedzielę doszło do ataków na irańskie cele strategiczne w tym ośrodek wojskowy w pobliżu miasta Isfahan. Irańskie władze podkreśliły, że obyło się bez ofiar oraz poważnych strat. Większość dronów miała zostać przechwycona lub zestrzelona.
Z kolei izraelskie media zachwycone tym atakiem ogłosiły “fenomenalny sukces” w ataku na irańskie instalacje. “The Jerusalem Post” pisze, że zniszczenia, które są udokumentowane w mediach społecznościowych. Zdaniem czasopisma, uszkodzenia są o wiele większe niż mówią o tym władze w Teheranie.
W Iranie spłonęła fabryka amunicji i dronów „Shahed”, którymi Rosja atakowała Ukrainę. Ministerstwo Obrony Iranu twierdzi, że przyczyną pożaru był atak bezzałogowca. Podobne pożary obserwowaliśmy wcześniej na terenie Rosji. pic.twitter.com/qDvsN7A9Ww
Rzecznik izraelskiego wojska odmówił komentarza agencji Reuters, natomiast rzecznik Pentagonu gen. Patrick Ryder podkreślił, że żadne siły wojskowe Stanów Zjednoczonych nie brały udziału w ataku na Iran.
Oficjalnie Iran nie oskarżył USA o sam atak, jednakże minister spraw zagranicznych Hossein Amir-Abdollahian nazwał incydent tchórzliwym atakiem, który ma wywołać niepewność w Iranie. Ponadto prawnik Hossein Mirzaie twierdzi, że są poważne przypuszczenia, że za atakiem stoi Tel Awiw.
Ronen Solomon, niezależny analityk wywiadu i autor bloga Intelli Times, stwierdził, że niewielki zasięg eksplozji sugeruje, że celem nie był magazyn amunicji, ale mogło to być laboratorium lub obiekt wojskowo-logistyczny.
Reuters przypomina, że sobotni atak na Iran byłby pierwszym pod rządami premiera Benjamina Netanjahu od czasu, gdy w zeszłym miesiącu powrócił on do władzy na czele najbardziej prawicowego rządu w historii Izraela.
Doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak postanowił odnieść się do ataków na irańskie cele strategiczne. Jego zdaniem ma to związek z dostarczaniem Rosji przez Teheran zaawansowanych dronów Shahed, które atakowały cele cywilne na Ukrainie.
Логіка війни невблаганна та вбивча. І виставляє жорсткі рахунки авторам та співучасникам. Паніка в Рф: нескінченна мобілізація, ПРО в Москві, окопи на відстані 1000 км, підготовка бомбосховищ. Вибухова ніч в Ірані: дронові й ракетні виробництва, нафтопереробка. 🇺🇦 ж попереджала. pic.twitter.com/qaWefz19uS
Od 15 lutego, małżeństwa i wszelkie osoby, które chcą mieć potomstwo, będą mogły zarejestrować się w urzędzie w piątej najbardziej zaludnionej prowincji Chin, bez limitu liczby dzieci, na które mogą się zarejestrować.
Jak poinformowała komisja zdrowia prowincji Syczuan, ma to na celu “promowanie długoterminowego i zrównoważonego rozwoju populacji”. Do tej pory komisja pozwalała tylko małżeństwom, które chciały mieć do dwojga dzieci, rejestrować się u władz lokalnych.
Duża część demograficznego spowolnienia Chin wynika z polityki jednego dziecka prowadzonej w latach 1980-2015.
Władze zdrowotne w południowo-zachodniej prowincji Chin o nazwie Syczuan pozwolą osobom bez ślubu na założenie rodziny i korzystanie z przywilejów zarezerwowanych dla małżeństw, w najnowszym posunięciu mającym na celu wzmocnienie spadającego wskaźnika urodzeń.
Władze nakazywały dotychczas, by jedynie zamężne kobiety mogły legalnie rodzić dzieci, ale w obliczu spadku liczby małżeństw i urodzeń do rekordowo niskiego poziomu w ostatnich latach, władze prowincji zmieniły zasadę z 2019 roku, by objąć nią singli, którzy chcą mieć dzieci.
Od 15 lutego, małżeństwa i wszelkie osoby, które chcą mieć potomstwo, będą mogły zarejestrować się w urzędzie w piątej najbardziej zaludnionej prowincji Chin, bez limitu liczby dzieci, na które mogą się zarejestrować.
Jak poinformowała komisja zdrowia prowincji Syczuan, ma to na celu “promowanie długoterminowego i zrównoważonego rozwoju populacji”.
Do tej pory komisja pozwalała tylko małżeństwom, które chciały mieć do dwojga dzieci, rejestrować się u władz lokalnych.
Kryzys demograficzny
Populacja Chin zmniejszyła się w zeszłym roku po raz pierwszy od sześciu dekad, co jest historycznym zwrotem, który ma zapoczątkować okres spadku. Ta perspektywa popycha władze do rozwijania zachęt i środków mających na celu zwiększenie populacji.
Ogólnokrajowy system rejestracji par w lokalnych władzach zapewnia ubezpieczenie macierzyństwa, aby pokryć rachunki medyczne, pozwalając jednocześnie mężatkom zachować swoje wynagrodzenie podczas urlopu macierzyńskiego.
Te korzyści będą teraz rozszerzone na samotne kobiety i mężczyzn w Syczuanie, który zajmuje siódme miejsce w kraju pod względem osób starszych niż 60 lat. Duża część demograficznego spowolnienia Chin wynika z polityki jednego dziecka prowadzonej w latach 1980-2015.
Zdaniem włoskiej premier Giorgii Meloni, na Bałkanach istnieje “silne pragnienie Włoch”.
Podejście, które rząd włoski przygotowuje dla Bałkanów, sugeruje, że Rzym zamierza prowadzić indywidualną dyplomację w celu zwiększenia swoich zysków ekonomicznych.
Biorąc pod uwagę obecną sytuację gospodarczą i polityczną Włoch w regionie, inicjatywy gospodarcze będą dotyczyć przede wszystkim Albanii i Serbii, czyli już dwóch głównych partnerów Włoch na tym obszarze.
Jednym z pierwszych kroków nowego rządu w tym kierunku była wizyta włoskiego ministra spraw zagranicznych Antonio Tajaniego i ministra obrony Guido Crosetto w Belgradzie i Prisztinie w listopadzie ubiegłego roku.
Włoscy ministrowie podkreślali, że ich misja jest zgodna z agendą UE i NATO na Bałkanach. Ale zapowiedzieli też inicjatywy, które mają na celu konsolidację własnych kanałów dyplomacji Włoch.
Minister spraw zagranicznych zadeklarował, że Włochy chcą być protagonistą w regionie. Potwierdził, że zamierza zorganizować wielostronne spotkanie państw bałkańskich w Rzymie i forum biznesowe w Belgradzie w celu poprawy dwustronnych stosunków gospodarczych.
Bałkany wzmocnią włoską gospodarkę?
Później, w listopadzie, Tajani spotkał się ze swoim albańskim partnerem Oltą Xhaçką na zjeździe NATO w Bukareszcie i napisał na swoim koncie na Twitterze: “Zorganizujemy forum biznesowe w Tiranie”.
W kolejnych tygodniach włoscy politycy często wspominali o konieczności przyjęcia przez Włochy wiodącej roli na Bałkanach. Na szczycie UE w Tiranie Meloni powiedziała, że po spotkaniu z prezydentem Serbii Aleksandarem Vučiciem i premierem Albanii Edi Ramą zdała sobie sprawę, że na Bałkanach istnieje “silne pragnienie Włoch”.
W połowie grudnia minister spraw zagranicznych Tajani spotkał się w Weronie z przedstawicielami włoskich przedsiębiorców i ogłosił zamiar zorganizowania w Trieście krajowej konferencji na temat Bałkanów. Celem Tajaniego jest zwiększenie eksportu na Bałkany i do innych regionów, aby zmniejszyć dług publiczny Włoch. Konferencja odbyła się 24 stycznia.
W przemówieniu otwierającym Tajani przedstawił to wydarzenie jako punkt zwrotny dla włoskiej polityki na Bałkanach. Jednym z motywów przewodnich konferencji był fakt, że prośby o większą obecność Włoch w regionie pochodzą od samych podmiotów bałkańskich.
“Rozszerzony region Morza Śródziemnego”
Obecne podejście Włoch do Bałkanów jest częścią większego politycznego przedsięwzięcia. W swoim przemówieniu w Trieście Tajani nawiązał do modnego w ostatnich latach wśród polityków, wojskowych i think tanków terminu “rozszerzony region Morza Śródziemnego” (“Mediterraneo allargato”). Wyrażenie to wskazuje na rozszerzony region, który rzekomo pozostaje pod wpływem dynamiki politycznej i gospodarczej obszaru śródziemnomorskiego.
Region ten ma elastyczne granice i obecnie obejmuje Turcję, Bliski Wschód, Afganistan, Afrykę Północną i kraje subsaharyjskie. Analitycy polityczni uważają ten termin za ramy dla włoskiej polityki ekspansji w Afryce, wschodniej części Morza Śródziemnego i na Bałkanach, skupiającej się na handlu i przemyśle energetycznym.
Podejście, które rząd włoski przygotowuje dla Bałkanów, sugeruje, że Rzym zamierza prowadzić indywidualną dyplomację w celu zwiększenia swoich zysków ekonomicznych.
Biorąc pod uwagę obecną sytuację gospodarczą i polityczną Włoch w regionie, inicjatywy gospodarcze będą dotyczyć przede wszystkim Albanii i Serbii, czyli już dwóch głównych partnerów Włoch na tym obszarze.
Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg / Fot. YouTube
Podczas spotkania z ministrem spraw zagranicznych Korei Południowej Park Jin, Stoltenberg powiedział, że Europa i Azja są “połączone” i uważa, że Korea Północna pomaga Rosji w jej wojnie na Ukrainie.
27 stycznia Kim Jo Dzong, siostra północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong-una, powiedziała, że Północ zawsze będzie “w jednym okopie” z Rosją, a USA narażają cały kontynent europejski na ryzyko wojenne i przekraczają czerwoną linię w sprawie czołgów.
Ostatnie posunięcia są interpretowane jako wysiłek Północy w celu rewitalizacji stosunków z Rosją do poziomu quasi-sojuszu, jaki miała w czasach zimnej wojny.
Stoltenberg przybył do Seulu w niedzielę na dwudniową wizytę, starając się zwiększyć relacje NATO z azjatyckimi partnerami, w tym Koreą Południową i Japonią. Podczas spotkania z ministrem spraw zagranicznych Korei Południowej Park Jin, Stoltenberg powiedział, że Europa i Azja są “połączone” i uważa, że Korea Północna pomaga Rosji w jej wojnie na Ukrainie.
Północ wydaje ostatnio oświadczenia krytyczne wobec amerykańskiego planu pomocy Ukrainie w postaci czołgów.
27 stycznia Kim Jo Dzong, siostra północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong-una, powiedziała, że Północ zawsze będzie “w jednym okopie” z Rosją, a USA narażają cały kontynent europejski na ryzyko wojenne i przekraczają czerwoną linię w sprawie czołgów.
Dwa dni później Kwon Dzong-gun, dyrektor generalny odpowiedzialny za sprawy amerykańskie w północnokoreańskim ministerstwie spraw zagranicznych, zaprzeczył zarzutom, że reżim handluje bronią z Rosją i stwierdził, że “nie byłoby wojny ukraińskiej, gdyby USA nie naruszały rozsądnych interesów bezpieczeństwa Rosji i nie dążyły do umocnienia NATO na wschodzie.”
Te ostatnie posunięcia są interpretowane jako wysiłek Północy w celu rewitalizacji stosunków z Rosją do poziomu quasi-sojuszu, jaki miała w czasach zimnej wojny.
“Byliśmy dość zszokowani tym, jak trudno było jej zaakceptować różne kultury. Za dużo muzułmanów, za dużo ludzi o różnych kolorach skóry” – powiedziała sponsorka o Ukraince, która wprowadziła się do jej domu wraz z małym dzieckiem.
Pojawiło się wiele doniesień o tym, że ukraińscy uchodźcy mają trudności z zaaklimatyzowaniem się w bardziej zróżnicowanych społecznościach w całej Europie, w tym w Szwecji, gdzie niektóre kobiety krótko po przyjeździe powiedziały lokalnym mediom, że chciałyby wrócić do domu w obawie o swoje bezpieczeństwo.
Krótko po wybuchu wojny na Ukrainie w lutym ubiegłego roku, niektórzy pracownicy organizacji humanitarnych ujawnili, że mieli trudności z zapełnieniem autobusów w stolicy Polski, przeznaczonych do Sztokholmu, z powodu obaw o bezpieczeństwo.
Według raportu lewicowej stacji Channel 4 News, wiele ukraińskich kobiet mieszkających w takich miastach jak Birmingham ma trudności z osiedleniem się w społecznościach, które są o wiele bardziej zróżnicowane kulturowo niż te, do których przywykły w domu.
Reporterka Darshna Soni spotkała się z jedną ze sponsorek, która zgłosiła się do programu Homes for Ukraine, w ramach którego właściciele domów z wolnymi pokojami otrzymywali od rządu brytyjskiego pieniądze na przyjęcie ukraińskich uchodźców. Sponsorka, która mieszka w przeważająco muzułmańskiej dzielnicy Birmingham, opowiedziała reporterowi Channel 4 News, jak jedna z kobiet, która się u niej zatrzymała, skarżyła się, że w okolicy jest “zbyt wielu muzułmanów”.
“Byliśmy dość zszokowani tym, jak trudno było jej zaakceptować różne kultury. Za dużo muzułmanów, za dużo ludzi o różnych kolorach skóry” – powiedziała sponsorka o Ukraince, która wprowadziła się do jej domu wraz z małym dzieckiem.
Dziecko Ukrainki zostało zapisane do lokalnej szkoły, w której większość dzieci była muzułmanami, co skłoniło uchodźczynię do powiedzenia sponsorce: “On nie może być tam bezpieczny. Tam jest za mało białych dzieci, w zasadzie”.
“Większość moich sąsiadów to muzułmanie i są to wspaniali ludzie” – powiedziała sponsorka Channel 4 News, dodając, że namawiała swojego ukraińskiego gościa, aby dała im szansę. Pobyt został jednak przedwcześnie zakończony.
Ukrainki nie czują się bezpiecznie
Rozmawiając z kanałem informacyjnym po spotkaniu grupy wsparcia utworzonej, aby pomóc Ukraińcom lepiej zrozumieć wieloetniczną kulturę Wielkiej Brytanii, jedna z Ukrainek o imieniu Olga powiedziała, że to było “niesamowite” widzieć tak wiele osób o zróżnicowanym pochodzeniu, twierdząc, że po prostu nie była przyzwyczajona do życia w tym środowisku.
Inna Ukrainka, Oksana, powiedziała, że przeniosła się “z najlepszej dzielnicy Kijowa do najgorszej dzielnicy Birmingham” i przyznała, że “bardzo się bała, bo to nie było dla niej zwyczajne.”
Reporter powiedział Oksanie, że “wiele osób byłoby bardzo urażonych”, że czuła się niebezpiecznie w okolicy, na co ta odpowiedziała, że zajrzała do policyjnych danych o przestępczości, w których odnotowano przypadki islamskiego terroryzmu.
Raport ujawnił, że Oksana również wyprowadziła się teraz z Birmingham do nowej okolicy.
Pojawiło się wiele doniesień o tym, że ukraińscy uchodźcy mają trudności z zaaklimatyzowaniem się w bardziej zróżnicowanych społecznościach w całej Europie, w tym w Szwecji, gdzie niektóre kobiety krótko po przyjeździe powiedziały lokalnym mediom, że chciałyby wrócić do domu w obawie o swoje bezpieczeństwo.
Krótko po wybuchu wojny na Ukrainie w lutym ubiegłego roku, niektórzy pracownicy organizacji humanitarnych ujawnili, że mieli trudności z zapełnieniem autobusów w stolicy Polski, przeznaczonych do Sztokholmu, z powodu obaw o bezpieczeństwo.
“Ludzie są wrażliwi; słyszą jedno, a potem staje się to rzeczywistością” – powiedział jeden z pracowników organizacji charytatywnych.
Okładka książki Michała Przeperskiego „Mieczysław F. Rakowski. Biografia polityczna” / Fot. IPN
Brak czasu nie pozwala mi na lekturę wszystkich książek, jakie chciałby przeczytać. Czasami więc by zaspokoić swoją ciekawość, lustruje internet, by sprawdzić, co o danej książce napisano. Co szokujące często prócz anonsów księgarni internetowych o szukanej publikacji nie ma nic w internecie – żadnych recenzji czy publikacji prasowych na temat lustrowanej książki.
Zaskoczyło mnie więc, w czasie przeglądania zasobów internetu, jakie ogromne zainteresowanie wzbudziła wydana przez IPN 432 stronicowa praca Michała Przeperskiego „Mieczysław F. Rakowski. Biografia polityczna”. Moje zdziwienie wynikało z tego, że Rakowski zdawał mi się nie być postacią jakiś szczególnie wzbudzającym zainteresowanie tematem. Jednak jak się okazuje, był postacią niezwykle ważną dla wielu publicystów — nie tylko na lewej i pseudoliberalnej stronie.
Ze strony IPN można się dowiedzieć, że „Mieczysław Franciszek Rakowski, [to] ostatni I sekretarz KC PZPR (1989–1990), premier (1988–1989), wicepremier (1981–1985) oraz wicemarszałek Sejmu PRL (1985–1988), współtwórca i wieloletni redaktor naczelny tygodnika »Polityka« (1958–1982). Długotrwała kariera polityczna oraz nimb „liberała” czynią z niego jedną z najbardziej interesujących postaci w dziejach PRL. Wychowany na kujawskiej wsi, wchodził w dorosłość w czasie wojny i zaraz po jej zakończeniu. Był self-made manem PRL, lecz jego fryzury (i nuworyszostwo) zostały obśmiane przez Leopolda Tyrmanda. Jednocześnie konsekwentnie próbował racjonalizować ustrój i piąć się po szczeblach kariery. Im bardziej cenili go towarzysze partyjni, tym bardziej oddalał się od niegdyś bliskich mu salonów towarzyskich Warszawy”.
Recenzja Dziejów.pl
Na portalu Muzeum Historii Polski „Dzieje pl.” Michał Szukała stwierdził, że Rakowski dla wielu historyków pozostaje najważniejszym kronikarzem dziejów PRL, choć jego orginalne dzienniki znacząco się różnią od tego, co opublikowano drukiem. Z publikacji wydanej przez IPN wynika, że Rakowski za młodu był ideowym komunistą.
Recenzja “Historykon”
Na portalu Historykon Dawid Siuta stwierdził, że wydana przez IPN „biografia polityczna ostatniego I sekretarza KC PZPR […] jest jedna z najlepszych biografii”, bo „jest to bardzo obiektywna”.
Zdaniem recenzenta autor „omawianej biografii politycznej dr Michał Przeperski […] sposób przekonujący, rzetelny i wiarygodny ukazał działalność polityczną Rakowskiego. Nie wybiela jego decyzji, nie usprawiedliwia tych, które usprawiedliwić się nie dadzą, ale rzetelnie i sumiennie ukazuje ścieżkę kariery politycznej ostatniego pierwszego sekretarza”.
Recenzent wskazał, że autor biografii „przedstawił Rakowskiego, jako intelektualistę z wysoko rozwiniętymi umiejętnościami językowymi, który chciał zmieniać system komunistyczny, ale także jako bezwzględnego polityka, który z ogromną skutecznością realizował swoje cele polityczne i stale dążył do uzyskania władzy. Czytelnik nie napotka, więc w tej książce demonizowania postaci komunistycznego polityka, jak czynią to zazwyczaj publikacje z prawej strony sceny politycznej, ani też wybielania czynów aparatczyka, który – bądź co bądź – konsekwentnie bronił systemu komunistycznego. Osobiście przyznam, że takie rzetelne podejście do tej dyskusyjnej postaci zaskoczyło mnie bardzo. Po publikacji tej spodziewałem się jednak ostrzejszej krytyki jednego z filarów schyłkowego okresu PRL. Ta książka jest jednak bardzo rzetelna i w najbardziej dyskusyjnych kwestiach autor prezentuje jedynie wystarczający zasób informacji, który umożliwia czytelnikowi samodzielną ocenę postaci i wydarzeń”.
Recenzja “Krytyki Politycznej”
Publikacje IPN doceniła też lewicowa Krytyka Polityczna. Na jej łamach, w artykule „Rakowski, albo dlaczego w PRL nie było Skandynawii na miarę naszych możliwości” Jakub Majmurek stwierdził, że „»Mieczysław F. Rakowski« to kawał politycznej biografii, za którą jego autorowi należą się brawa. Nie bójcie się, proszę, pieczęci IPN na okładce, bo jakkolwiek słusznie dzisiejszy IPN kojarzy się z najbardziej toporną polityką historyczną, ta książka nic nie ma z nią wspólnego”.
Recenzja “Więzi”
W posoborowej „Więzi” Tomasz Kozłowski stwierdził, że autor wydanej przez IPN biografii Rakowskiego „autor doskonale uchwycił nie tylko ludzki aspekt tej historii, ale także pewne uniwersalne zasady panujące w świecie polityki”. Zdaniem recenzenta „książka wyróżnia się dojrzałą i wnikliwą analizą, przystępnym opisem i rzetelną kwerendą archiwalną”.
Recenzja “Stu ze stu”
Tomasz Sas na swoim blogu (Stu ze stu) stwierdzi, pisząc o książce „Mieczysław F. Rakowski. Biografia polityczna” — „Zdumiewająca historia… Książka, o której tu i teraz piszę, jest rzetelna, uczciwa, szczera i powściągliwa, warsztatowo prawie (ale to prawie akurat nie robi wielkiej różnicy) perfekcyjna, intelektualnie zborna i metodologicznie poprawna; niczego też (lub niewiele kwestii nieistotnych…) nie można zarzucić jej wnioskom, zaś emocjonalnie (tak, tak – praca ze stemplem „naukowej” też może być pasjami targana – a nawet powinna – mimo i obok obowiązku zachowania obiektywizmu) jest umiarkowana, wręcz zdyscyplinowana. No i co w tym dziwnego? W zasadzie nic – takimi pochlebnymi epitetami obdarzałem już wielokrotnie zawartość książek rozmaitych autorów, na różne tematy i różnej doprawdy rangi w naszym publicznym życiu umysłowym. Mniemam, że sprawiedliwie i zasłużenie. Więc skąd moje zdumienie? Bo po raz pierwszy (i nie wykluczam, że ostatni…) robię to wobec produktu firmowanego przez Instytut Pamięci Narodowej”.
Recenzja “Trybuny”
Bartosz Machalica na łamach „Trybuny” stwierdził, że wydana przez IPN publikacja to „solidna biografia spełniająca wszelkie rygory pisarstwa naukowego. Jednocześnie czyta się ją znakomicie i może być interesująca dla czytelników na co dzień nie sięgających po pozycje naukowe”.
Według recenzenta lewicowego czasopisma „z punktu widzenia większości czytelników »Trybuny« z książką dr. Przeperskiego może być jeden problem. Wydawca. Biografia została wydana przez Instytut Pamięci Narodowej”.
Recenzja “Kultury Liberalnej”
Łukasz Bertram na łamach „Kultury Liberalnej” stwierdził, że „Michał Przeperski stworzył biografię wzorcową”.
Okładka książki „Wielkie dziedzictwo Polaków. Kultura. Sztuka. Sport” autorstwa Teresy Kowalik i Przemysława Słowińskiego / Fot. Wydawnictwo Fronda
W ramach takiego antypolskiego uwarunkowania sławnym Polakom często przypisywane jest np. żydowskie pochodzenie – równocześnie te same środowiska, które z każdego sławnego Polaka robią Żyda (obecnie geja), histerycznie reagują na prawdziwe informacje o żydowskim pochodzeniu wielu komunistycznych oprawców.
Nakładem wydawnictwa Fronda ukazała się 560 stronicowa praca „Wielkie dziedzictwo Polaków. Kultura. Sztuka. Sport” autorstwa Teresy Kowalik i Przemysława Słowińskiego. Na pracę składa się artykuły o 47 mniej lub bardziej znanych Polakach – pisarzach, muzykach, filmowcach, aktorach i sportowcach. Oczywiście część z nich była dumna ze swej polskości, a część związki z Polską odrzucała, żywiąc odrazę i nienawiść do Polski i Polaków.
Wśród opisanych postaci znaleźli się: Henryk Sienkiewicz, Władysław Reymont, Czesław Miłosz, Wisława Szymborska i Olga Tokarczuk, Witold Gombrowicz, święta Faustyna Kowalska, Stanisław Lem, Andrzej Sapkowski, Zbigniew Herbert, Maria Szymanowska, Fryderyk Chopin, Ignacy Jan Paderewski, Leopold Stokowski, Artur Rubinstein, Bronisław Kaper, Jan Kiepura, Henryk Wars, Jerzy Petersburski, Władysław Szpilman, Wojciech Kilar, Krzysztof Penderecki, Henryk Górecki, Jan Kaczmarek, Andrzej Panufik, Zbigniew Preisner, Samuel Goldwyn, Andrzej Wajda, Roman Polański, Krzysztof Kieślowski, Paweł Pawlikowski, Janusz Kamiński, Zbigniew Rybczyński, Helena Modrzejewska, Józef Reszke, Wacław Niżyński, Pola Negri, Kadwiga Jankowska, Krystyna Janda, Tamara Łempicka, Stanisław Kiecel, Raymond Kopaczewski, Wanda Rutkiewicz, Jerzy Kukuczka, Andrzej Gołota, Robert Lewandowski.
Żeglarstwo lodowe, bojery to zimowa dyscyplina żeglarstwa polegająca na wyścigach bojerów (ślizgów lodowych), których środkiem napędu jest żagiel, a elementem jezdnym płozy. Zawody w żeglarstwie lodowym rozgrywane są według przepisów regatowych i składają się z kilku wyścigów, po trasie (najczęściej w kształcie trójkąta) wyznaczonej na zamarzniętych zbiornikach wodnych. Pierwsze mistrzostwa świata rozegrano w 1973 roku.
W Polsce żeglarstwo lodowe pojawiło się około 1920. Od lat polscy żeglarze (Romuald Knasiecki, Bogdan Kramer, Piotr Burczyński, Władysław Stefanowicz, Karol Jabłoński, Michał Burczyński i Tomasz Zakrzewski) sięgają po tytuły mistrzów świata w klasie DN. Mają najwięcej, bo aż 22 złote medale zdobyte w 47 czempionatach globu. A najwięcej, bo aż 12 tytułów mistrzowskich ma na swoim koncie 60-letni już Karol Jabłoński, który również wystartował w tegorocznych zawodach.
Karol Jabłoński to sternik jachtowy, skipper i żeglarz lodowy. Zawodowy sternik regatowy. Jeden z najbardziej wszechstronnych żeglarzy, który odnosił sukcesy nie tylko w bojerach, ale także w żeglarstwie morskim i żeglarstwie meczowym. Wielokrotny mistrz świata oraz Europy znowu nas zadziwił udowadniając, że w każdym wieku można odnosić sukcesu. Ponownie zdobywa medal i zostaje wicemistrzem świata w bojerowej klasie DN. Brązowy medal również dla naszego reprezentanta Łukasza Zakrzewskiego! W TOP 10 uplasowało się pięciu Polaków. Mistrzem świata, po raz czwarty w karierze został Amerykanin Matt Struble. Regaty rozegrano na jeziorze Kegonsa w Madison w amerykańskim stanie Wisconsin w dniach 22 do 24 stycznia 2023. Wystartowało 105 zawodników z 5 państw.
Dla Karola Jabłońskiego to już 19-ty medal światowego czempionatu, 12 razy został mistrzem a 7 razy wicemistrzem świata w klasie DN. Dla drugiego naszego medalisty Łukasz Zakrzewskiego to już 7-y medal, ma teraz 1 złoto, 3 srebra i 4 brązowe krążki mistrzostw świata w żeglarstwie lodowym.
To był od początku pojedynek Polska kontra Matt Struble. Pierwszego dnia rozegrano jeden wyścig w bardzo słabym wietrze, a najlepiej z Polaków spisał się Karol Jabłoński, który był drugi. Drugiego dnia wiało solidne 10 węzłów przez cały dzień. Rozegrano cztery wyścigi, dwa z nich zakończyły się zwycięstwami Polaków (Robert Graczyk i Adam Szczęsny), dwa wygrał Strubble i to on objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Tuż za nim, z jednym punktem straty był Robert Graczyk, trzecie miejsce zajmował Karol Jabłoński, czwarty był Łukasz Zakrzewski, piąty Tomasz Zakrzewski, a szósty Adam Szczęsny, który wygrał swój pierwszy w życiu wyścig mistrzostw świata.
Przed ostatnim dniem zagadką było, czy Matt Struble zdoła odeprzeć atak biało-czerwonej koalicji? Zagadka szybko się wyjaśniła, bo ostatniego dnia udało się przeprowadzić tylko jeden wyścig. Szóste miejsce Amerykanina wystarczyło mu do obrony pozycji lidera i to on stanął na najwyższym stopniu podium. Piąte miejsce Karola Jabłońskiego w ostatnim wyścigu wystarczyło mu do srebrnego medalu. Na drugim miejscu finiszował Łukasz Zakrzewski, dzięki czemu zepchnął z podium swojego klubowego kolegę, broniącego mistrzowskiego tytułu Roberta Graczyka.
To były emocjonujące mistrzostwa! Gratulacje dla polskich bojerowców, którzy potwierdzili, że Polska jest prawdziwą potęgą w żeglarstwie lodowym.
5-krotny złoty medalista mistrzostw świata w akrobacji samolotowej średnio zaawansowanej Maciej Kulaszewski / Fot. Paweł Bierda z FB Maciej Kulaszewski
104 złote, 110 srebrnych i 122 brązowe krążki lub miejsca na podium zdobyliśmy aż w 67 dyscyplinach sportowych, takich jak lotnictwo samolotowe, pływanie lodowe, kajakarstwo, nurkowanie swobodne, footbag, czyli gra w zośkę, wyścigi psich zaprzęgów, taniec współczesny, szybownictwo, wędkarstwo, pływanie w płetwach, boks tajski, trójbój siłowy czy lekkoatletyka. Najwięcej sukcesów jak się okazuje nie odnosili sportowcy tak znani jak Iga Świątek, ale przede wszystkim nasi reprezentanci sportów mniej nagłaśnianych jak 5-krotny złoty medalista mistrzostw świata Maciej Kulaszewski (akrobacja samolotowa), 5-krotny medalista Igrzysk World Games i mistrzostw świata Szymon Kropidłowski (pływanie w płetwach), 6-krotne medalistki mistrzostw świata Magdalena Solich-Talanda i Julia Kozerska (nurkowanie swobodne), 4-krotny złoty medalista mistrzostw świata Michał Wieczorek (lotnictwo samolotowe precyzyjne i rajdowe) czy 4-krotny złoty medalista mistrzostw świata Marcin Szarpak (pływanie lodowe).
Poniżej nasi najbardziej utytułowani sportowcy z ubiegłego roku.