Jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich tygodni była śmierć Benedykta XVI. Dokładnie miesiąc po śmierci papieża-emeryta, Collegium Intermarium organizuje konferencję poświęconą osobie kard. Josepha Ratzingera oraz jego wpływowi na współczesny Kościół i świat. W wydarzeniu wezmą udział przedstawiciele różnych dziedzin nauki, takich jak teologia, filozofia czy historia – reprezentujący m.in. Katolicki Uniwersytet Lubelski oraz Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Konferencja odbędzie się 31 stycznia w auli Collegium Intermarium w Warszawie.
Podczas wydarzenia omówione zostaną m.in. spory teologiczne i filozoficzne, które toczyły się w Kościele w czasie pontyfikatu Benedykta XVI. Prelegenci przedstawią także, w jaki sposób poprzedni papież reagował na kryzys współczesnej kultury. Konferencja będzie się również koncentrowała na tematach takich, jak postrzeganie przez Benedykta XVI kwestii teologicznych (m.in. papiestwa i liturgii) czy naukowych.
W wydarzeniu wezmą udział m.in. filozofowie – prof. dr hab. Włodzimierz Dłubacz z KUL, ks. prof. Andrzej Kobyliński z UKSW i Arkadiusz Robaczewski z CI. Uczestnikami konferencji będą też teolodzy – ks. prof. Mariusz Kuciński oraz dr Paweł Beyga. Wśród prelegentów znajdą się również publicyści – dr Paweł Milcarek i Tomasz Rowiński.
„W miesiąc po śmierci chcemy spotkać się w Collegium Intermarium właśnie w gronie uczniów zmarłego Papieża. Zastanowić się, co zrobić, by Jego dziedzictwo – obfite i sycące, jak źródło nie-spodziewanie tryskające na pustyni mogło poić tych, którzy są spragnieni. A są ich rzesze, jesteśmy nimi wszyscy, jak ewangeliczne owce nie mające pasterza. Ale pasterz jest – zapraszamy na spotkanie z nim, zapraszamy do czerpania z dziedzictwa myśli i życia Benedykta XVI” – podkreśla Arkadiusz Robaczewski, pełnomocnik rektora Collegium Intermarium do spraw programów i nauki.
Konferencja „Józef Kard. Ratzinger/Benedykt XVI – profeta, teolog, papież” odbędzie się 31 stycznia w auli Collegium Intermarium – ul Bagatela 12, Warszawa. Początek o godz. 10:30. Media Narodowe objęły wydarzenie patronatem medialnym.
Znana amerykańska aktorka Jane Fonda, mimo swojego wieku, wciąż pozostaje aktywna. I tak np. w 2019 r. została aresztowana po tym, brała udział w proteście na schodach amerykańskiego Kapitolu. Policja postawiła aktorce zarzuty zorganizowania nielegalnej demonstracji oraz zakłócenia porządku. Poza gwiazdą zatrzymano także 16 innych protestujących, w tym jej wnuczkę – Vasser Turner Seydel.
Protest miał na celu zwrócenie uwagi publiki na pogłębiający się kryzys klimatyczny. Jane Fonda chciała okazać solidarność z aktywistką ze Szwecji Gretą Thunberg, której działanie w ironiczny sposób wielokrotnie komentował ówczesny prezydent USA Donald Trump.
Zdobywczyni Oscara cały czas troszczy się o przyszłość naszej planety. Podczas wywiadu w “The Kelly Clarkson Show”, w którym wzięła udział wraz ze swoimi koleżankami z filmu “80 dla Brady’ego” – Lily Tomlin, Ritą Moreno i Sally Field – opowiadała o tym, co motywuje ją do aktywizmu społecznego.
Dla mnie pierwszym krokiem było dowiedzenie się o wojnie w Wietnamie. A kiedy naprawdę zrozumiałam, o co w tym chodzi, nie mogłam zrobić nic innego poza próbą przyłączenia się do ruchu, aby powstrzymać tę wojnę
Kelly Clarkson zapytała Fondę, jak rozszerzyła swoją działalność na inne obszary. Aktorka stwierdziła, że nie było to zbyt trudne.
Cóż, wiesz, możesz zająć się czymkolwiek. To seksizm, rasizm, mizoginia, homofobia, cokolwiek, wojna. A jeśli naprawdę się w to wgłębisz, przestudiujesz i poznasz historię, zrozumiesz, że wszystko jest połączone. Nie byłoby kryzysu klimatycznego, gdyby nie rasizm
Fonda została poproszona o doprecyzowanie swojej myśli. Stwierdziła, więc że odpady są umieszczane w biednych dzielnicach, gdzie mieszkają kolorowi.
Gdzie umieszczają odpady, truciznę i zanieczyszczenie? Nie wsadzą tego do Bel Air. Muszą znaleźć miejsce, w którym mieszkają ludzie biedni, tubylcy lub kolorowi. Daj to tam. Oni nie mogą walczyć. I dlatego duża część ruchu klimatycznego ma teraz związek z kwestią sprawiedliwości klimatycznej
Republikańscy kongresmeni sprzeciwiają się przekazywaniu pieniędzy od amerykańskich podatników na przeprowadzanie aborcji. W związku z tym przygotowali kilka projektów ustaw, które w założeniu miałyby ukrócić ten proceder. Pieniądze miałyby trafiać do lokalnych ośrodków zdrowia, których celem jest między innymi opieka nad kobietami, które są w zagrożonej ciąży.
Największy dostawca usług aborcyjnych w kraju nie ma żadnych podstaw, żeby otrzymywać pieniądze podatników
– stwierdziła Lauren Boebert z Izby Reprezentantów.
Kongresmenka dodała, że twierdzenia Planned Parenthood ws. funduszy przekazywanych na tzw. opiekę zdrowotną są mylące. Tylko w zeszłym roku organizacja przeprowadziła rekordową liczbę aborcji, pozbawiając życia 383 460 dzieci. Jednocześnie organizacja zarobiła aż 633 miliony dolarów.W tym samym czasie liczba badań zdrowotnych została zmniejszona.
Miliony Polaków przygotowuje się do wypełniania corocznego obowiązku. Podatki za 2023 r. oraz kiedy można składać PIT – takie pytania nurtują obywateli. Strona rządowa i wielu ekspertów wychodzi Polakom na pomoc, by ci mogli dobrze rozliczyć się z fiskusem.
Kluczowym elementem niezbędnym do dokonania rozliczenia PIT za 2022 rok jest uzyskanie kompletu druków PIT-11. Pracownik musi otrzymać informację o uzyskanych w 2022 roku przychodach (dochodach) od każdego pracodawcy z osobna. Oznacza to, że każdy pracodawca, który wypłacał pracownikowi wynagrodzenie w 2022 roku zobowiązany jest do wystawienia druku PIT-11.
Wszystkie druki PIT-11 należy ująć w zbiorczym rozliczeniu podatkowym składanym przez pracownika np. PIT-37. Pominięcie choćby jednego druku PIT-11, będzie skutkowało złożeniem błędnego zeznania podatkowego, który podatnik zobowiązany będzie w przyszłości skorygować.
Podatki 2023 – od kiedy można składać PIT?
Podatnicy chcący rozliczyć się z fiskusem drogą elektroniczną za pośrednictwem rządowej usługi Twój e-PIT muszą poczekać do lutego. Wyjściem z sytuacji dla podatników, którzy nie lubią zwlekać z wysyłką PIT, jest skorzystanie z komercyjnego programu do rozliczeń rocznych jak np. program e-pity.
W 2023 roku podatnicy nadal będą mogli rozliczyć PIT w rządowej usłudze Twój e-PIT. Wstępnie wypełnione przez Ministerstwo Finansów deklaracje podatkowe zostaną jednak udostępnione do wglądu dopiero dnia 15 lutego 2023 r.
Rozliczając PIT za 2022 rok warto pamiętać, że nawet w przypadku szybkiego rozliczenia PIT nie zawsze uzyskamy szybki zwrotu podatku. Nawet szybka wysyłka rozliczenia PIT-37 czy PIT-36 w styczniu, czy na początku lutego 2023 r. nie zmienia faktu, iż termin zwrotu liczony będzie od 15 lutego 2023 r. Podatnicy poczekają zatem do 45 dni na zwrot podatku, licząc od dnia 15 lutego lub dnia złożenia elektronicznej deklaracji PIT (po dniu 15 lutym) .
Brak opodatkowania najmu prywatnego na zasadach ogólnych
Od 2023 r. zmienią się zasady opodatkowania wynajmu mieszkań poza działalnością gospodarczą.
Osoby, które uzyskują przychody z tytułu najmu prywatnego, nie będą mogły opodatkować tych przychodów na zasadach ogólnych – według skali podatkowej. Jedyną dostępną dla nich formą opodatkowania będzie ryczałt od przychodów ewidencjonowanych.
Oznacza to, że przychody z tytułu najmu prywatnego będą opodatkowane stawką 8,5% przychodu albo 12,5% od nadwyżki przychodu ponad 100 tys. zł.
Podatnicy nie będą już mieli możliwości pomniejszania uzyskiwanych przychody o koszty związane z wynajmowanymi mieszkaniami. Ryczałt od przychodów ewidencjonowanych nie przewiduje możliwości odliczania na przykład wydatków na remonty, odpisów amortyzacyjnych czy odsetek od kredytu hipotecznego.
Brak amortyzowania lokali mieszkalnych
Podatnicy, którzy wynajmują lokale mieszkalne w ramach działalności gospodarczej, od 2023 r. nie będą mogli amortyzować tych lokali i zaliczać do kosztów uzyskania przychodów odpisów amortyzacyjnych.
Wyłączenie prawa do amortyzowania obejmuje budynki mieszkalne, lokale mieszkalne, spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego oraz prawo do domu jednorodzinnego w spółdzielni mieszkaniowej, służące prowadzonej działalności gospodarczej lub wydzierżawiane albo wynajmowane przez podatników podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) i podatników podatku dochodowego od osób prawnych (CIT).
Nowa skala podatkowa i wyższa kwota wolna od podatku
W 2023 r. będzie obowiązywać skala podatkowa wprowadzona w trakcie 2022 r. i mająca zastosowanie także do dochodów osiągniętych w tym roku.
Stawka podatku w pierwszym progu podatkowym będzie wynosić 12% do kwoty 120 tys. zł i 32% od nadwyżki ponad 120 tys. zł. Kwota wolna od podatku będzie wynosić 30 tys. zł – tak jak w 2022 r.
W czwartek były prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump skrytykował zachodnią pomoc wojskową dla Ukrainy, przekonując, że “najpierw przyjadą czołgi, a potem bomby atomowe”. Nawiązał w ten sposób do decyzji prezydenta USA Joe Bidena o dostarczeniu Ukrainie 31 czołgów Abrams.
Jeśli byłbym prezydentem, wojna Rosji z Ukrainą nigdy nie miałaby miejsca i nawet teraz, gdybym był prezydentem, mógłbym wynegocjować zakończenie tej koszmarnej i szybko eskalującej wojny w ciągu 24 godzin. Takie tragiczne marnowanie ludzkiego życia!
– napisał na Truth Social były prezydent USA Donald Trump.
Do opinii Trumpa odniósł się rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Rosyjski polityk przyznał byłemu amerykańskiemu przywódcy rację. Jego zdaniem to właśnie prezydent USA ma odpowiednie narzędzia do zakończenia wojny na Ukrainie.
Chyba pan Trump nie jest daleki od prawdy. Prezydent USA mógłby rzeczywiście, gdyby chciał zakończyć ten konflikt, zrobić to bardzo szybko, wykorzystując swoją zdolność do faktycznego wydawania poleceń reżimowi w Kijowie. Wystarczy dyrektywa dla kijowskiego reżimu z Waszyngtonu, by wszystko się skończyło. Na pewno nie w jeden dzień, nie w dwa. Ale klucz do kijowskiego reżimu jest w dużej mierze w rękach Waszyngtonu. Jednocześnie widzimy, że obecny lider Białego Domu nie chce użyć tego klucza, przeciwnie, wybiera drogę dalszego “pompowania” broni do Ukrainy
– powiedział Dmitriju Pieskow.
Rzecznik Władimira Putina podkreśla, że zgadza się ze słowami Trumpa, gdyż mamy do czynienia wg. niego z eskalacją napięcia.
Eskalacja napięć odbywa się ze względu na decyzje, które zapadają przede wszystkim w Waszyngtonie i pod presją Waszyngtonu w stolicach europejskich
Jak opisuje niemiecki dziennik “Die Welt”, Polacy zmagają się z nadmiarem ukraińskiego zboża. Podobny problem spotyka również rumuńskich rolników, gdzie tanie ukraińskie zboże zagraża ich działalności. Nadpodaż sprawia, że są zmuszeni do wyprzedaży zbiorów poniżej kosztów produkcji.
Rolnicy podkreślają, że padli oni ofiarą polityki Unii Europejskiej. Chodzi o tzw. korytarze solidarności powstałe po inwazji Rosji na Ukrainę i blokadzie ukraińskich portów przez Rosję. UE chciała pomóc ukraińskim producentom, dlatego ułatwiła eksport przez Polskę, Rumunię i Węgry.
Chodzi przede wszystkim o biurokratyczne ułatwienia i zniesienie do połowy 2023 roku ceł na produkty rolne z Ukrainy. Do tego dochodzą środki infrastrukturalne, takie jak dodatkowe urządzenia do załadunku zboża lub magazyny do czasowego przechowywania
– czytamy w artykule “Die Welt”.
Owymi korytarzami transportowano ostatnio ok. trzech milionów ton zboża miesięcznie. To przyczyniło się do obniżenia cen pszenicy na rynku światowym.
Jednak o ile przed wojną zboże było transportowane głównie na statkach, teraz przewozi się je ciężarówkami, koleją lub barkami, a spora część trafia do regionów przygranicznych, gdzie wcześniej nie była sprzedawana. Rumuńscy rolnicy już w ubiegłym roku ostrzegali przed bankructwem
– przypomina dziennik.
Uderzenie w uboższe regiony
Niemiecki chadek Norbert Lins, przewodniczący komisji ds. rolnictwa w Parlamencie Europejskim przyznaje, że korytarze mają negatywny wpływ na rolnictwo w regionach przygranicznych.
Sytuację zaostrza fakt, że regiony te w Polsce i Rumunii należą do biednych, a rolnictwo jest w nich ważną gałęzią gospodarki
– podaje dalej gazeta.
Rolnicy skarżą się, że są wypychani z rynku, bo zboże z Ukrainy jest tańsze od polskiego nawet o 20 procent.
Europoseł Martin Haeusling z niemieckich Zielonych tłumaczy, że są problemy z transportem kolejowym do nadbałtyckich portów i przeładunkiem oraz z rozbudową kolei. Ponadto dostawy, które trafiają do Polski lub Rumunii nie zawsze są atrakcyjne dla tradycyjnych klientów w innych krajach, bo dostarczane ciężarówkami ilości są zbyt małe dla hurtowników, którzy wcześniej kupowali całe ładunki statków.
Dodatkowo rolnicy w regionach przygranicznych skarżą się, że przez zboże z Ukrainy rosną koszty transportu, bo brakuje ciężarówek i wagonów towarowych.
Komisja Europejska długo ignorowała problem. Teraz jednak możliwa jest zmiana niektórych przepisów, na przykład ponowne nałożenie ceł na niektóre produkty rolne. “Die Welt” zaznacza jednocześnie, że najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest wsparcie finansowe dla poszkodowanych – ze środków unijnych lub krajowych.
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan / fot. PAP/EPA/TURKISH PRESIDENT PRESS OFFICE HANDOUT
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
W ostatnich tygodniach wzrosły napięcia na linii Sztokholm-Ankara.
Przed turecką ambasadą w Sztokholmie pewna grupa podpaliła Koran.
Z tego powodu Ankara postawiła Szwecji weto ws. wejścia do NATO.
W ostatnich tygodniach wzrosły napięcia na linii Sztokholm-Ankara. Wszystko po tym, jak przed turecką ambasadą w Sztokholmie spalono Koran. W odpowiedzi Ankara na czas nieokreślony wstrzymała trójstronne rozmowy dotyczące wyrażenia zgody na dołączenie Szwecji i Finlandii do NATO.
Jaki jest cel tego trójstronnego mechanizmu? Kładziemy porozumienie na stole, przeglądamy każdy artykuł i sprawdzamy, co z nimi zrobiły Finlandia. Obecna sytuacja będzie miała wpływ na ten proces, dlatego opóźniliśmy spotkanie
– powiedział minister spraw zagranicznych Turcji Mevlut Cavasoglu.
Turcja oświadczyła także, że nie poprze wniosku Szwedów o akcesję do NATO.
Premier Szwecji Ulf Kristersson przekazał, że pomimo napięcia, jego rząd apeluje o spokój potrzebny przy negocjacjach.
Naszym przesłaniem jest apel o spokój, o powściągliwość w procesie, abyśmy mogli powrócić do funkcjonującego dialogu między Szwecją, Finlandią i Turcją na temat naszego wspólnego członkostwa w NATO
– podkreślił premier Szwecji Ulf Kristersson.
Tymczasem celem Finlandii jest przede wszystkim wejście do NATO wspólnie ze Szwecją.
Współpraca z państwami bałtyckimi jest niezbędna. Dlatego razem ubiegaliśmy się o członkostwo ze Szwecją i razem zmierzamy do NATO
– stwierdziłą minister spraw zagranicznych Finlandii Ppkka Haavisto.
Dotychczas 28 spośród 30 członków Sojuszu ratyfikowało członkostwo Finlandii i Szwecji. Nie zrobiła tego tylko Turcja oraz Węgry.
Nowe regulacje dotyczą odbiorców ciepła systemowego. Po akceptacji taryf za ciepło przez Urząd Regulacji Energetyki okazało się, że są ciepłownie, które skokowo podniosły ceny mieszkańcom. Problem objął kilkanaście decyzji. Czasem miał miejsce w przypadku pojedynczych osiedli, gdy ciepłownia powoływała się na drogi przesył.
W myśl nowych regulacji wzrost cen ciepła systemowego, który uwzględnia wszystkie opłaty ponoszone przez odbiorcę, nie może przekroczyć 40 proc. w porównaniu z ceną z 30 września ubiegłego roku.
Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa tłumaczy, że odbiorca, który już dostał wysoki rachunek, nie musi nic robić. I skorzysta z nowych przepisów.
Wszystko będzie się działo na poziomie zarządcy, spółdzielni, wspólnoty, która mu wystawia rachunek. Faktura wstecz będzie skorygowana. Jeśli zostały nadpłacone jakieś środki, to decyzja zarządcy czy będą zwrócone, czy będą zaliczone na poczet przyszłych opłat. Cały proces jest bez udziału obywatela
– powiedziała minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.
Minister klimatu i środowiska wskazuje, że ciepłownie otrzymają rekompensaty za poniesione koszty. Przestrzegała też, by dokładnie przejrzeć swój rachunek za ciepło. I sprawdzić np. czy podwyżka nie wynika choćby z prognozy zarządcy, spółdzielni czy wspólnoty mieszkaniowej. Tzn. czy nie jest to sposób na utrzymanie płynności finansowej.
To, czy ciepłownie, stosują się do wymogu ograniczenia podwyżek do maksymalnie 40 proc., weryfikować będzie Urząd Regulacji Energetyki. Choć takie kontrole mogą też robić gminy.
Do wybuchu gazu doszło w piątek, ok. godz. 8.30 w budynku plebanii przy ul. Biskupa Herberta Bednorza w Katowicach-Szopienicach. Na miejscu od kilku godzin prowadzona jest akcja ratunkowa. Służby informowały, że poszukiwane są dwie kobiety. Ciało jednej z nich odnaleziono ok. godz. 12.30.
Wojewoda śląski poinformował po godz. 15, że nie żyje także druga z poszukiwanych.
O godzinie 14.43 zostało odnalezione ciało drugiej osoby. Niestety został również stwierdzony zgon tej osoby
– poinformował wojewoda śląski.
Wieczorek przekazał, że prawdopodobnie pod gruzami nie znajduje się już nikt.
Ale oczywiście prace ratunkowo-poszukiwawcze dalej będą przez straż pożarną prowadzone
Do wybuchu w budynku przy ul. Biskupa Herberta Bednorza w Katowicach-Szopienicach doszło w piątek ok. 8.30. Niestety w momencie katastrofy w budynku znajdowało się kilka osób.
To budynek czterokondygnacyjny. W chwili wybuchu było tam osiem osób, siedem osób zostało ewakuowanych; jednej osoby poszukujemy do tej pory
– przekazał st. bryg. Mirosław Synowiec.
Jak dodał, w akcję poszukiwawczą zaangażowanych jest 26 zastępów straży pożarnej; ok. 100 strażaków, w drodze są kolejni ratownicy.
Takich kwiatków boi się TVN, specjalista od najwyższych standardów etycznych… Będą więc robić wszystko, by nie doszło do procesu
– napisał na Twitterze Kamil Różalski.
Były operator TVN Kamil Różalski do swojego wpisu dołączył fragmenty korespondencji. Można z nich się dowiedzieć, że stacja wykorzystywała kierowców, którzy musieli jeździć bez przerwy.
Kamil, jeśli potrzebujesz chętnie będę zeznawać – pamietam jak kazali nam podpisywać że nie pracujemy dłużej niż 6 godzin dziennie i przede wszystkim pamietam kierowców którzy jeździli po kilkadziesiąt godzin bez przerwy
– czytamy w wiadomości.
Była koleżanka z pracy, napisała Różalskiemu, że przez długi czas pracowało na tzw. umowie śmieciowej, gdzie miała obcinaną wypłatę o połowę stawki.
Przez długi czas pracowałam w TVN na śmieciówce – pewnego dnia (pod koniec miesiąca) dowiedziałam się, że pracodawca obcina stawki o 50% i to wstecznie – dostałam połowę wypłaty. Byłam wtedy w 9 miesiącu ciąży
– wyjaśniła była koleżanka Różalskiego.
Takich kwiatków jest cała kwitnąca łąka aż po horyzont. Antydatowanie umów było jakiś czas temu rutynowa praktyka w TVN (…) TVN nagminnie stosuje przemoc ekonomiczną
– podkreślił.
W kolejnych tweetach pyta ambasadę USA w Polsce, czy amerykański rząd nadal chce chronić te patologie, pyta tzw. “wolne media” czy nadal będą ignorować patologie i łamanie prawa przez TVN, zwraca uwagę, że gdyby tak postępowała mała firma. ZUS i PIP by ją ukarali.
Były pracownik oskarża TVN o łamanie prawa pracowniczego
Kamil Różalski to wieloletni pracownik i współpracownik stacji TVN, który w 2021 roku opisał w mediach społecznościowych szokującą historię swojej współpracy z tą stacją. Zdaniem Różalskiego TVN nagminnie łamał prawa pracownicze. Firma w odpowiedzi na zarzuty tłumaczyła, że nie łamie przepisów.