Wojciech O. postawiony przed sądem

Proces znanego patostreamera Wojciecha O. / Fot. PAP/Tytus Żmijewski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W czwartek rozpoczął się proces sądowy w Bydgoszczy z udziałem podejrzanego Wojciecha O., który został zatrzymany za grożenie posłom pobiciem.
  • Proces zgromadził pod budynkiem sądu wielu zwolenników patostreamera.
  • Sędzia Andrzej Bauza musiał wyprosić z sali rozpraw awanturujących się zwolenników, którzy nie zachowywali odpowiedniej kultury.
  • Podejrzany Wojciech O. postanowił sam odpowiadać na pytania sądu i prokuratury.
  • Próbował bronić się stwierdzając, że nikomu nie groził śmiercią.
  • Zobacz także: Repetowicz: Dla Rumunii atak Rosji na Mołdawię byłby problemem [NASZ WYWIAD]

Proces rozpoczął się w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy. Wojciech O. jest oskarżony o nakłanianie do przemocy wobec polityków i nawoływanie do tworzenia listów gończych za dziennikarzami. Groził, między innymi Pawłowi Olszewskiemu wymachując pałką i ostrzegając o zniesieniu memorandum na karę śmierci.

Przed sądem, pod pomnikiem Kazimierza Wielkiego zwolennicy O. przyszli z flagami. Były proporce, m.in. “Wolnych wilków Podlasia”. Zaprezentowano również fragment nagrania wywiadu z O., na którym mężczyzna pytany o relacje polsko-rosyjskie, stwierdza, że nie ma czegoś takiego, jak polska racja stanu, a tylko polski interes narodowy.

Przy wejściu do sądu jeden z sympatyków Wojciecha O. próbował trzykrotnie przemycić ostro zakończone nożyczki. Przyszły osoby wyposażone w biało-czerwone emblematy, m.in. opaskę “Polski Walczącej”.

Sędzia Andrzej Bauza zareagował już na sali sądowej na głośno wyrażane komentarze, zapowiadając, że w wypadku, kiedy publiczność będzie utrudniała prowadzenie rozprawy, wyprosi osoby przeszkadzające.

Przychodziłem do sądu wiele razy, jak do toalety

– powiedział jeden ze zwolenników patostreamera, na co stanowczo zareagował sędzia.

Rozumiem zarzuty, ale się z nimi nie zgadzam. Nie przyznaję się do winy, ale nie cofam żadnego słowa, które powiedziałem. Słowa te zostały wypowiedziane w zupełnie innym kontekście, niż tak, jak przedstawiła je pani prokurator

– stwierdził Wojciech O. próbując się bronić.

Zatrzymany oświadczył, że będzie odpowiadał na każde pytanie zadawane przez prokuratora i sędziego.

Nie wzywałem do zabijania dziennikarzy Gazety Wyborczej. Powiedziałem, że donosiciele, którzy doniosą w Gazecie Wyborczej o moich słowach, wypełnia zadanie, jakie zostało przyznane dziennikarzom Rzeczypospolitej w czasie pandemii. Komentatorzy polityczni, mainstreamowi mieli zadanie utrzymać pandemię, która została uchwalona w sejmie w marcu 2020 roku. Statystyki zgonów “covidialnych” są bezwzględne. Mój adwokat ma te dane. Stwierdzimy dzisiaj, że pandemii nie było

– tłumaczył się patostreamer, nazywając dziennikarzy łajdakami i medialnymi prostytutkami.

Czytaj więcej: Cenzura wRealu24. Konfederacja składa interpelację

Aresztowanie kontrowersyjnego patostreamera

Wojciech O. został aresztowany po wiecu, który odbył się na bydgoskim Starym Rynku pod koniec stycznia. Po zaznajomieniu się z materiałami bydgoska policja zatrzymała Wojciecha O. na jednej ze stacji benzynowych pod Warszawą. We wtorek, 1 lutego, przedstawiono mu zarzuty publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa oraz wywierania groźbą wpływu na czynności urzędowe organu administracji rządowej.

W areszcie przebywa również Marcin O., towarzysz i współpracownik Wojciecha O. Został zatrzymany 19 lutego. Na wiecu poparcia kolegi przebywającego za kratami powtarzał słowa Wojciecha O., w tym groźby pod adresem Marceliny Zawiszy i Krzysztofa Gawkowskiego z Lewicy oraz posła Pawła Olszewskiego z KO.

Czytaj więcej: Duda: Gazprom to zbrojna ręka rosyjskiego państwa

Podejrzany groził posłom pobiciem

Podczas wspomnianego wiecu w Bydgoszczy Wojciech O. wymachiwał pałką, grożąc posłom na Sejm, że będą nią bici za nieprzychylne mu głosowania.

Znajdzie się kij na poselski ryj!!! Ten kij tworzy się każdego dnia, to są zapisy wideo sesji parlamentarnych. To są zapisy w aktach, kto jak głosował

– krzyczał wówczas Jabłonowski.

Marcin O. wspomniał nazwisko poseł Marceliny Zawiszy i fakt nazwania jej przez Wojciecha O. “kur…ą”, po czym krzyknął o posłach “chcę ich zabić”, zaznaczając, że cytuje aresztowanego Marcina O. “Tu jest Polska a nie Polin! W Polsce nie ma miejsca dla dwóch ani trzech nacji”.

Następnie wyjął atrapę pistoletu Walther P99 i zaczął skandować: “Śmierć wrogom Polski!”.

Formalnie w celu zorganizowania wiecu Bydgoskie Kamractwo Rodaków musiało wystąpić do Urzędu Miasta w Bydgoszczy. Marta Stachowiak, rzecznik prezydenta Bydgoszczy Rafała Bruskiego zaznacza, że odbyło się to w trybie uproszczonym. Ratusz, jak podkreśla Stachowiak, nie ma prawnych narzędzi, by nie udzielić pozwolenia na zorganizowanie zgromadzenia. Zawiadamia tylko sanepid i policję o danym zgromadzeniu publicznym

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

bydgoszcz.naszemiasto.pl

Emil Czeczko

Pogrzeb Emila Czeczko. / Fot. t.me/legal_system

  • Trumna z ciałem Emila Czeczko została owinięta w polską flagę. Złożono też wieniec z szarfą, na której napisano, że dezerter był “polskim żołnierzem i patriotą”.
  • Jak wyjaśniają białoruskie media, o ciało zdrajcy nie upomniał się nikt po polskiej stronie.
  • Polski cmentarz wojskowy w Dołhinowie przeszedł kilka lat temu renowację.
  • Zobacz także: Niewiarygodna agresja “Babci Kasi”. Lewicowa aktywistka ugryzła działacza pro-life

Skandal na Białorusi

Informację o pochówku podał kanał Telegram prorządowej organizacji „System Praw Człowieka”. Jednocześnie załączono zdjęcia z wydarzenia. Dezertera pożegnano słowami: „Odpoczywaj w pokoju, towarzyszu!”.

Trumna z ciałem Emila Czeczko została owinięta w polską flagę. Złożono też wieniec z szarfą, na której napisano, że dezerter był “polskim żołnierzem i patriotą”. Jak wyjaśniają białoruskie media, o ciało zdrajcy nie upomniał się nikt po polskiej stronie.

Krewni nie nawiązali kontaktu. (…) Nie udało nam się skontaktować z matką, jej los jest teraz nieznany, wyjaśniamy informacje. Pogrzeb organizuje nasza organizacja – powiedział Zerkalo.io Dmitrij Bielakow.

Miejsce pochówku polskich bohaterów

Polski cmentarz wojskowy w Dołhinowie przeszedł kilka lat temu renowację, a w 2017 roku w odbył się tam uroczysty pogrzeb pięciu żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza, których szczątki zostały odnalezione w pobliżu dawnej strażnicy Pohost. Zginęli za Ojczyznę w 1939 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

kresy24.pl, twitter.com

Anna Zalewska

Anna Zalewska / Fot. PAP/P. Polak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Kary nakładane na Polskę to działanie pozatraktatowe – stwierdziła.
  • Rząd podjął już wymianę pism, prosi o wyjaśnienia, po to, by ewentualnie skarżyć te rozwiązania – zaznaczyła.
  • To ogromna odpowiedzialność polskiego premiera, żeby blokować rozwiązania, które są niezgodne z traktatami – podkreśliła.
  • Zobacz także: Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski ostro o papieżu Franciszku: Powinien odejść

Europoseł PiS odniosła się do kwestii kar nakładanych na Polskę przez UE.

Kary nakładane na Polskę to działanie pozatraktatowe, tak jak większość kar. Są to jednoosobowe decyzje. Rząd podjął już wymianę pism, prosi o wyjaśnienia, po to, by ewentualnie skarżyć te rozwiązania – mówiła Anna Zalewska.

Reforma Unii Europejskiej?

W programie poruszono też temat tego, w jaką stronę zmierza Unia Europejska.

Wchodziliśmy do UE, mieliśmy określone plany, tych planów nie zmieniamy. Cały czas czuwamy, by te rozwiązania, które są proponowane, pozatraktatowe, po prostu nie miały miejsca. Oczywiście największą role pełni tutaj Rada Europejska. To ogromna odpowiedzialność polskiego premiera, żeby blokować rozwiązania, które są niezgodne z traktatami – dodała europoseł.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wstrząsające relacje z rosyjskiego ludobójstwa

Rosyjskie ludobójstwo w Irpieniu / Fot. PAP/EPA/Atef Safadi. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Według informacji przekazanych przez ukraińską rzecznik praw człowieka Ludmyłę Denisową, Rosjanie mają tworzyć specjalne sale tortur
  • Mężczyźni z kilku rejonów Mariupola zostali przewiezieni i zamknięci w szkole i klubie we wsi Bezimenne i Kozacke
  • Mają oni spać na podłodze, a także nie uzyskali oni dostępu do opieki medycznej
  • Pojawiają się nawet pierwsze przypadki gruźlicy, która może zdziesiątkować więźniów
  • Przetrzymywanym do spożycia podaje się zupę z liści łobody oraz ostu
  • Zobacz także: Konfederacja ostro o wystąpieniu prezydenta Dudy. “Panowie, wyjdźcie z książek historycznych”

W zeszłym miesiącu okupanci zatrzymali wszystkich mężczyzn z kilku rejonów Mariupola w ramach tzw. filtracji. Około dwóch tysięcy osób zostało wywiezionych do wsi Bezimenne i Kozacke w rejonie nowoazowskim 

– poinformowała Ludmyła Denisowa.

Jak opisała, Rosjanie nie pozwolili wywiezionym mężczyznom na zabranie rzeczy osobistych, a paszporty i inne dokumenty zostały skonfiskowane w ramach potwierdzania tożsamości. Mężczyźni zostali zamknięci w szkole i w lokalnym klubie. Śpią na podłodze w korytarzach, nie mają zapewnionej żadnej opieki medycznej.

W Bezimennem odnotowano pierwszy przypadek gruźlicy. W obozie we wsi Kozacke zmarł mężczyzna. Rosjanie nie pozwolili na sprowadzenie pomocy medycznej. Przetrzymywanym daje się do jedzenia bałandę – zupę z liści łobody i ostu, która nie nadaje się do spożycia.

Mężczyźni są bici i torturowani za najmniejszą oznakę nieposłuszeństwa. Przetrzymywani w obozach, w tym chorzy i niepełnosprawni, są rekrutowani do pracy pod nadzorem rosyjskiego wojska.

Czytaj więcej: Minister Czarnek: Jestem częściowo zawiedziony zawetowaniem ustawy prawa oświatowego

“Parada” wojskowa w Mariupolu

W tym tygodniu naszym obywatelom przekazano, że wezmą udział w paradzie, która odbędzie się 9 maja w Mariupolu w roli “więźniów”. Z tego powodu będą ubrani w mundury ukraińskiej armii

– przekazała ukraińska rzecznik praw człowieka.

Rzecznik praw człowieka podkreśliła, że w Mariupolu pozostały głównie kobiety, które ukrywają się przed rosyjskimi okupantami, aby nie zostać zgwałconymi i zabitymi. 

Rosyjskie działania w Mariupolu to ludobójstwo narodu ukraińskiego

– podkreśliła Denisowa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Babcia Kasia znowu w akcji

Babcia Kasia blokuje manifestację pro-life / Fot. Youtube

  • Podczas niedawno organizowanej pikiety przeciw aborcji doszło do incydentu z tzw. Babcią Kasią
  • Popularna warszawska lewicowa aktywistka próbowała zakłócić pikietę za pomocą trąbki
  • Funkcjonariusze policji musieli siłą osłaniać manifestantów przed agresywną aktywistką
  • W pewnym momencie kobieta rzuciła się na jednego z działaczy Fundacji Pro-Prawo do Życia
  • Mężczyzna został ugryziony, a także opatrzony przez służby medyczne
  • Zobacz także: Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski ostro o papieżu Franciszku: Powinien odejść

Bardzo aktywna podczas pikiety była dyżurna aktywistka ulicznej opozycji Katarzyna Augustynek, czyli znana z agresywnych zachowań “Babcia Kasia”. Podczas pikiety Augustynek zachowywała się bardzo prowokacyjnie, szarpała się z policjantami.

W pewnym momencie, jak widać na filmie udostępnionym przed Fundację, doszło do zamieszania, podczas którego, jak twierdzi Fundacja, “Babcia Kasia” miała ugryźć jednego z wolontariuszy.

W pewnym momencie kobieta rzuciła się na jednego z naszych działaczy i ugryzła go. Obecni na miejscu liczni funkcjonariusze policji obchodzili się z prowokatorką bardzo wyrozumiale, dając swym zachowaniem do zrozumienia, że jest przyzwolenie „z góry” na tego typu działania

– czytamy na stronie fundacji.

“Babcia Kasia” była nieprawomocnie skazana za naruszenie nietykalności i znieważenie policjantów. Była również nominowana do tytułu “Warszawianki Roku”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Egzamin maturalny z matematyki

Matura 2022 z matematyki / Fot. PAP/Lech Muszyński. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W czwartek maturzyści zdawali egzamin z matematyki z poziomu podstawowego
  • Arkusz opracowany przez Centralną Komisję Egzaminacyjną zawierał 35 zadań, w tym 28 zamkniętych
  • Część zadań wymagała znajomości pojęcia funkcji liniowej i kwadratowej
  • Egzamin trwał 170 min, a za rozwiązanie wszystkich zadań można było otrzymać 45 punktów
  • Ukraińscy maturzyści otrzymali arkusze we własnym języku
  • Zobacz także: Minister Czarnek: Jestem częściowo zawiedziony zawetowaniem ustawy prawa oświatowego [NASZ WYWIAD]

Opublikowany w czwartek przez Centralną Komisję Egzaminacyjną arkusz zawierał 35 zadań, w tym 28 zamkniętych, czyli takich, w których uczeń wybiera jedną z czterech możliwych odpowiedzi. W pozostałych zdający sam musi udzielić odpowiedzi i poprawnie zapisać sposób rozwiązywania.

Podczas rozwiązywania zadań maturzyści mogli korzystać z zestawu wzorów matematycznych i z prostego kalkulatora.

Zdający musieli się wykazać umiejętnością wykonywania działań na liczbach rzeczywistych, np. wykonywać działania na potęgach, logarytmach, wykonać obliczenia procentowe. Należało też umieć rozwiązywać równania i nierówności.

Część zadań wymagała znajomości pojęcia funkcji liniowej i kwadratowej i umiejętności korzystania z ich własności.

Maturzyści musieli w zadaniach zastosować wiadomości z rodzajów figur geometrycznych i ich własności, np. podobieństwa figur, kątów wpisanych i opisanych w okręgu oraz własności kątów. W arkuszu znalazły się także zadania dotyczące ciągów liczbowych – arytmetycznego i geometrycznego, a także obliczania prawdopodobieństwa zdarzenia.

Egzamin z matematyki na poziomie podstawowym trwał 170 minut. Za rozwiązanie wszystkich zadań można otrzymać maksymalnie 45 punktów: za każde zadanie, zależnie od stopnia trudności, od 1 do 5 punktów. Najwyżej punktowane były zadania otwarte.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Wojna na Ukrainie

Wojna na Ukrainie / Fot. Twitter

  • Od kilku tygodni trwa rosyjska ofensywa na wschodzie Ukrainy, która ma na celu utworzyć korytarz na Krym
  • Zdaniem doradcy ukraińskiego prezydenta Ołeksija Arestowycza, w połowie czerwca rozpocznie się kontrofensywa ze strony Ukrainy
  • Kijów oczekuje na dostarczenie odpowiedniej ilości broni z zagranicy
  • Z kolej według ukraińskich wojskowych, już teraz trwa kontrofensywa
  • Zobacz także: Ukraina: Wróg zmienia taktykę w porównaniu do pierwszych dni wojny

Według medialnych zapowiedzi oraz oceny ukraińskiego doradcy prezydenta Ołeksija Arestowycza, Ukraińska kontrofensywa miałaby się rozpocząć w połowie czerwca. Jego zdaniem, rosyjska ofensywa nie osiągnie istotnych wyników do 9 maja, gdy w Rosji obchodzony jest Dzień Zwycięstwa nad Niemcami hitlerowskimi w czasie II wojny światowej.

Kontrofensywa sił ukraińskich nie nastąpi wcześniej niż w połowie czerwca, kiedy powinniśmy już mieć więcej broni od sojuszników

– podkreślił doradca ukraińskiego prezydenta Ołeksij Arestowycz.

Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy generał Wałerij Załużny powiedział tymczasem, że strona ukraińska przeszła od obrony do działań kontrofensywnych na kierunkach charkowskim i iziumskim.

Generał nie podał szczegółów. Ocenił przy tym, że wojska rosyjskie skoncentrowały wysiłki na kierunku ługańskim, gdzie trwają zacięte walki w rejonie miast Popasna i Kreminna.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Piłka Liga Mistrzów

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wikipedia

Za nami rewanże półfinałach starć w Lidze Mistrzów. Kibice oczekiwali emocji godnych tej fazy i z całą pewnością się nie zawiedli. Podobnie jak przed tygodniem mogliśmy oglądać dużo bramek, zwrotów akcji i emocji.

Villareal – Liverpool 2:3 (2:5 w dwumeczu)

W przypadku tego meczu spodziewano się, że Live przyjedzie, strzeli gola na 1:0 i potem gra potoczy się własnym tempem. I wszystko mogło pójść po myśli Jurgena Kloppa, gdyby nie szybko zdobyta bramka przez gospodarzy. Już w 3 minucie meczu napastnik “żółtej łodzi podwodnej” – Dia umieścił piłkę w siatce. Ta bramka była jak zastrzyk świeżych sił dla Villarealu. Ekipa Emery’ego ruszyła do ataku, by jak najszybciej odrobić straty z pierwszego meczu na Anfield. Dani Parejo, Gerard Moreno oraz koledzy na przemian próbowali swoich sił, jednak na tablicy utrzymywał się wynik 1:0.

Jednak tuż przed zakończeniem pierwszej połowy znakomite dośrodkowanie w pole karne wykorzystał Francis Coquelin. Kibice w żółtych koszulkach oszaleli z radości. Wydawało się, że Liverpool, który dostał bramkę do szatni będzie miał twardy orzech do zgryzienia w drugiej połowie.

Jednak ekipa Kloppa jest znana z tego, że lubi ciężkie wyzwania. Od początku drugiej odsłony usiedli na przeciwnikach i znacznie przejęli inicjatywę meczu. Pierwszą bramkę zdobyli dopiero w 62 minucie. Fabinho dobrze wykorzystał podanie od Salaha. Widać było, że Villareal włożył wiele sił w pierwszą połowę i w drugiej po prostu osłabli. Gracze Liverpoolu byli szybsi i dokładniejsi, czego dowodem była szybko strzelona przez nich druga bramka.

W 74 minucie Sadio Mane doskonale wykorzystał podanie od Keity i goście wyszli na prowadzenie. Live zdołało odrobić straty i udowodnili, że mimo chwilowego braku kontroli to oni byli zespołem znacznie lepszym w tym dwumeczu. Tym samym Drużyna Jurgena Kloppa stanie przed szansą zdobycia siódmego trofeum Ligi Mistrzów.

Real Madryt – Manchester City 3:1 (6:5)

Ten mecz z całą pewnością na papierze można już było określać jako mały finał. Rewanżowe starcie dwóch odwiecznych boiskowych rywali oraz wielkich taktyków. Świeżo upieczony mistrz Hiszpanii – Carlo Ancelotti oraz lider tabeli Premier League – Pep Guardiola.

Mimo hucznych zapowiedzi i wielu spekulacji pierwsza połowa przebiegła nadzwyczaj spokojnie. Jedynym jej akcentem były dwie żółte kartki dla Laporte oraz Modrica na początku spotkania. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem z lekką przewagą dla gości, który starali się strzelić tak bardzo upragnionego gola, który dałby ogromną radość i potrzebny oddech.

Na początku drugiej połowy dał o sobie znać Vinicius, który próbował swoich sił w polu karnym przeciwnika. Minuty na Bernabeu upływały a obie drużyny starały się znaleźć receptę na rywala. W końcu nadeszła 72. minuta meczu. Manchester wyprowadził zabójczą kontrę, która skończyła się bramką na 0:1. Guardiola oszalał, podobnie jak cała ekipa gości. W końcówce meczu dwie znakomite okazje zmarnował wprowadzony z ławki Jack Grealish.

Ale ten mecz dla Realu dopiero się zaczął…

To był doskonały przykład, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Gdy komentatorzy już spekulowali kolejny Angielski finał do akcji wkroczyli Benzema i spółka. W 90. minucie meczu Karim Benzema znakomicie dograł piłkę do Rodrygo a ten uprzedł Edersona i zdołał wbić piłkę do siatki. Królewscy bez większej celebracji zanieśli piłkę na środek boiska celem jak najszybszego rozpoczęcia. City chyba zlekceważyło ekipę Ancelottiego, bowiem już minutę później Carvahal dorzucił piłkę w pole karne a tam już czekał młody Brazylijczyk Rodrygo, który ponownie z główki pokonał bramkarza City. Szok, niedowierzanie, bezradność ogarnęły Pepem Guardiolą. Real zdołał doprowadzić do dogrywki co już wydawało się absurdalne, jednak kłopoty City miały dopiero nadejść.

Na samym początku dogrywki Real próbował wykorzystać przewagę mentalną i zgasić zapały gości. Widać było że podopieczni Guardioli nie zdołali się otrząsnąć, ponieważ Ruben Dias w 95. minucie zatrzymał Benzemę nieprzepisowo zdaniem arbitra. Sam faulowany podszedł do jedenastki i pewnie umieścił piłkę w siatce. Był to 15 gol reprezentanta Francji w tej edycji LM. Po tej bramce tempo gry nieco spadło, choć w doliczonym czasie Foden mógł odwrócić jeszcze losy meczu, jednak na posterunku był dobrze dysponowany tego wieczoru Courtois. Druga Połowa dogrywki to jeszcze kilka akcji z obu z stron, jednak końcowy wynik nie uległ zmianie. Zespół z Madrytu znów dokonał niemożliwego.

Wielki Finał Ligi Mistrzów odbędzie się już 28.05 na Stade de France w Paryżu. Na ekipę Ancelottiego już czeka kolejny wielki taktyk – Jurgen Klopp. Przekonamy się czy Real wzniesie Puchar po raz 14, czy może będzie to 7 triumf ekipy Angielskiej. Jedno jest pewne. Wielkie emocje przed nami.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Konfederacja o cenzurze portalu wrealu24

Konferencja prasowa Konfederacji / Fot. Twitter

  • Konfederacja złożyła interpelację ws. zablokowania portalu wrealu24.pl.
  • Poseł Robert Winnicki podkreślił, że jego ugrupowanie chce walczyć z rosyjską dezinformacją.
  • Polityk zaznaczył jednak, że bezprawne decyzje wprowadzają w Polsce cenzurę.
  • Redaktor Marcin Rola stwierdził natomiast, że blokada jego portali może mieć związek z polityczną walką.
  • Zobacz także: MSW Ukrainy: Jeden z naszych zdradził obrońców Azowstalu

Pytamy, jakie jest uzasadnienie tej cenzury. Czy PiS przy okazji walki z rosyjską dezinformacją czyści Internet także z krytyki PiSu?

– oświadczył wiceprezes Ruchu Narodowego Michał Wawer informując o interpelacji ws. blokady portalu wRealu24.

Cenzura portalu wRealu24

Decyzją Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego strony internetowe wRealu.pl oraz wRealu.tv zostały zablokowane. Portale Niezależna podał, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zablokowała portale szerzące tzw. rosyjską propagandę na temat przebiegu wojny na Ukrainie.

Blokadą objęto rosyjskie witryny Ria.ru i Lenta.ru, a także adresy takie jak: dziennik-polityczny.com, Rt.com, Ruptly.com, Wicipolskie.pl, Wolnemedia.net. Jak informuje niezalezna.pl, działania podjęto na mocy decyzji podjętych przez ABW.

Czytaj więcej: Kozidrak ze skandalicznym wyrokiem. Dorobek artystyczny…okolicznością łagodzącą [+WIDEO]

Konferencja ws. blokady niezależnych mediów

Mamy w Polsce do czynienia z wprowadzaniem cenzury. Oczywiście jesteśmy zwolennikami tego, żeby walczyć z dezinformacją, zwłaszcza uprawianą przez Federację Rosyjską. Ale to nie może oznaczać, że arbitralne decyzje nawet nie urzędników, co po prostu służb w Polsce, wykluczają przestrzeń wolności słowa. Wracamy do bardzo mrocznych czasów

– stwierdził poseł Robert Winnicki z Konfederacji.

Jeśli zgodzimy się na blokowanie legalnie działających mediów, sami będziemy zatwierdzać mechanizm cenzury politycznej wprowadzanej przez rząd. Przypomnę przy okazji, że jedynie Konfederacja jest siłą polityczną walczącą o wolność słowa 

– dodał prezes Ruchu Narodowego.

“Na mieście” – że się tak wyrażę – chodzą słuchy, że to zemsta za to, że poruszamy niewygodne dla mainstreamu tematy, takie jak np. ogromna afera respiratorowa. Dowiedziałem się nieoficjalnie, że jest bardzo prawdopodobne blokada ma związek z tą sprawą. Po prostu mówimy “nie” cenzurze. Dziś Rola jutro ktokolwiek inny

– tłumaczył redaktor Marcin Rola z wRealu24.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, twitter.com

Brygada Świętokrzyska NSZ - IPN

Brygada Świętokrzyska NSZ / Fot. IPN

Oddziały Brygady Świętokrzyskiej NSZ uwolniły około 700 więźniarek, w tym 167 Polek oraz ponad 200 Żydówek. Do niewoli wzięto około 200 esesmanów i 15 niemieckich strażniczek. Brygada Świętokrzyska według portalu Muzeum Historii Polski „Dzieje pl” była jedynym polskim oddziałem, który wyzwolił niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny.

Zobacz także: Nord Stream 2 jednak zacznie działać? Rosja ma pomysł na gazociąg

IPN o bohaterstwie Brygady Świętokrzyskiej

Ten bohaterski akt na stronie Instytutu Pamięci Narodowej, w artykule “Brygada Świętokrzyska NSZ ocaliła więźniarki niemieckiego obozu w Holiszowie”, opisała Anna Zechenter z krakowskiego oddziału IPN.

Jak przypomina historyk z IPN „5 maja 1945 roku żołnierze Brygady Świętokrzyskiej, jedynej formacji krajowego podziemia, która przedarła się przez linię niemiecko-sowieckiego frontu, […] w zachodnich Czechach, na ziemi okupowanej jeszcze przez III Rzeszę” wyzwolili „obóz koncentracyjny Holiszów. Operację dowództwo Brygady uzgodniło z nadciągającymi Amerykanami, którzy dwa dni wcześniej zbombardowali holiszowskie zakłady zbrojeniowe”.

Brygada Świętokrzyska składała się „z tych żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, którzy nie chcieli podporządkować się Armii Krajowej i sformowali w sierpniu 1944 r. Brygadę Świętokrzyską pod dowództwem płk. Antoniego Szackiego „Dąbrowskiego-Bohuna”. Przyjęli [oni] – w odróżnieniu od AK – zasadę walki z dwoma wrogami, Niemcami i Sowietami. Tym ostatnim dawali się we znaki, likwidując bandyckie oddziały AL i struktury PPR, grabiące i mordujące ludność na Kielecczyźnie”. Za walkę z komunistycznymi bandytami żołnierze Brygady Świętokrzyskiej musieli uciekać z ziem polskich. Sowieci planowali ich zabić.

Walki z Niemcami

Wbrew kłamstwom lewicy Brygada nie kolaborowała z Niemcami, tylko stoczyła z niemieckim okupantem wiele potyczek i bitew, w tym najpoważniejszą we wrześniu 1944 pod Cacowem, gdzie obroniła się przed 400-osobową kolumną lotników i setką żandarmów z bronią maszynową”.

W trakcie swego marszu do Europy Zachodniej zajętej przez Amerykanów Brygada Świętokrzyska NSZ się rozrastała „przygarniając zbiegłych jeńców z Powstania Warszawskiego, Polaków wywiezionych na przymusowe roboty, uwolnionych z obozów jenieckich i koncentracyjnych, którzy nie chcieli wracać do komunistycznego kraju”.

Celem Brygady Świętokrzyskiej było dotarcie do trzeciej Armii Amerykańskiej „pod dowództwem gen. George’a Pattona”. Po dotarciu do wojsk amerykańskich „Szybko dokonano ustaleń na temat planowanej przez NSZ akcji na obóz kobiecy w Holiszowie. Liczyła się każda minuta, bo załoga SS dostała rozkaz likwidacji obozu. 5 maja 1945” w południe po kilkugodzinnej obserwacji Brygada Świętokrzyska NSZ zaatakowała obóz. Zaskoczeni esesmani bronili się krótko. Żołnierze NSZ wzięli do niewoli 200 esesmanów i 15 nadzorczyń.

NSZ wyzwolił Żydówki, które Niemcy chcieli zamordować

W obozie żołnierze NSZ znaleźli barak pełen Żydówek (które Niemcy planowali spalić żywcem) i rozkładających się trupów zmarłych więźniarek.

W związku z plugawymi kłamstwami lewicy na temat Brygady Świętokrzyskiej NSZ, Instytut Pamięci Narodowej przypomina na swojej stronie, że „Brygada Świętokrzyska NSZ była jedynym polskim oddziałem partyzanckim w czasie II wojny światowej, który jako jednostka partyzancka oswobodziła więźniów obozu koncentracyjnego. Był to obóz kobiecy w Holiszowie, podobóz KL Flossenburg, w którym osadzono ponad 1000 więźniarek różnej narodowości”.

Zdaniem IPN „Brygada Świętokrzyska NSZ była jedną z największych formacji partyzanckich działających na ziemiach polskich. Jej żołnierze walczyli równocześnie z okupantem niemieckim i z podziemiem komunistycznym, odrzucającym legalne polskie władze na wychodźstwie i stanowiącym awangardę nowej, sowieckiej okupacji. Dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności i umiejętnej dyplomacji dowódców całej jednostce udało się przedostać na Zachód, unikając rozbicia i ze strony Wehrmachtu czy Waffen SS, i Armii Czerwonej. Była także jedynym oddziałem polskiego podziemia niepodległościowego, który nawiązał kontakt taktyczny z wojskami zachodnich aliantów, wszedł w ich skład i współdziałał taktycznie w walce z Niemcami w ostatnich dniach II wojny światowej”.

Historia Brygady

Według informacji na stronie IPN Brygada Świętokrzyska NSZ „powstała 11 sierpnia 1944 r. w majątku Lasocin. Brygada Świętokrzyska NSZ prowadziła działania przeciwko Niemcom. Miały one charakter ograniczony i sprowadzały się do samoobrony, ochrony ludności przed represjami i akcjami pacyfikacyjnymi oraz zaopatrzenia w broń i materiały wojskowe. Żołnierze NSZ stoczyli kilkadziesiąt walk i potyczek zarówno z oddziałami żandarmerii, Wehrmachtu czy Luftwaffe, jak i kolaboracyjnymi formacjami: ukraińskim Schutzmannschaft i turkiestańskim Ostlegionen. Podczas jednej z bitew (27 sierpnia 1944) Brygada stoczyła walkę z oddziałem zwiadowczym złożonym z żołnierzy Ostlegionen, wspieranych ogniem przez pociąg pancerny. Miesiąc później, 20 września pod Cacowem stoczyła bitwę z oddziałem Niemców w sile ok. 400 żołnierzy Luftwaffe i ok. 100 żandarmów. Prowadziła również akcję przeciwko oddziałom komunistycznym, będącym sowiecką agenturą. W historii działań Brygady Świętokrzyskiej NSZ nie znany jest ani jeden przypadek dokonania przez jej jednostki zabójstwa obywateli polskich żydowskiego pochodzenia ze względu na pochodzenie etniczne. Należy zaznaczyć również, iż w szeregach tej formacji służyli Polacy żydowskiego pochodzenia”.

Ewakuacja

Jak informuje IPN „w styczniu 1945 r., w obliczu sowieckiej ofensywy, dowództwo brygady w obawie przed jej zniszczeniem przez zbliżającą się Armię Czerwoną i NKWD podjęło próbę wycofania się na zachód i uratowania jednostki jako siły zdolnej do walki o wolną Polskę. Dzięki lokalnym, doraźnym i taktycznym, porozumieniom z jednostkami niemieckimi Brygada rozpoczęła marsz ku zachodowi, ku jednostkom alianckim. Podczas przemarszu Dowódca Brygady nie zgodził się na podporządkowanie i współpracę wojskową z Niemcami. Nie pozwolił też rozbroić jednostki. Ostatecznie jednostkę skierowano do Czech i pozostawiono samą sobie. Podczas przemarszu polski oddział nawiązał kontakty z czeskim podziemiem. Równocześnie wysłano emisariuszy do sztabu Naczelnego Wodza i wojsk alianckich”.

IPN przypomina, że „Brygada Świętokrzyska była jedynym polskim oddziałem partyzanckim w czasie II wojny światowej, który jako jednostka partyzancka oswobodził więźniów obozu koncentracyjnego. Był to obóz kobiecy w Holiszowie, podobóz KL Flossenburg, w którym osadzono ponad 1000 więźniarek różnej narodowości. Atak polskiej jednostki na ten obiekt uratował od śmierci żydówki węgierskie, które niemiecka załoga obozu miała spalić żywcem. Następnie oddziały Brygady nawiązały kontakt taktyczny z jednostkami 3. Armii Amerykańskiej gen. George’a Pattona. We wspólnych walkach Polacy i Amerykanie wzięli do niewoli sztab niemieckiej XIII Armii, w tym dwóch generałów. W okolicznościowym rozkazie do swoich podkomendnych płk Antoni Szacki „Bohun Dąbrowski” (dowódca jednostki) napisał: „Dziś sztandary nasze powiewają obok zwycięskich barw amerykańskich, obok proporców wyzwolonego narodu czeskiego. Opatrzność pozwoliła nam raz jeszcze wziąć udział w walce przeciwko odwiecznemu wrogowi i dorzucić swą cząstkę do wspólnego wysiłku zjednoczonych narodów. W tej tak pamiętnej dla nas chwili dziękuję Wam za zaufanie, którym mnie obdarzyliście. Ta Wasza ufność umożliwiła mnie w znacznej mierze realizację tych zadań, które sobie postawiliśmy”.”

Docenieni przez USA

Obalając kłamstwa lewicy na temat Brygady Świętokrzyskiej, IPN głosi, że „Amerykanie dokonali sprawdzenia polskiej jednostki pod względem kontrwywiadowczym, uznając ją za jednostkę niekolaborującą z Niemcami, uznali ją jako jednostkę aliancką. Brygada była jedyną polską jednostką, która uzyskała od Amerykanów w maju 1945 roku prawo do noszenia odznak jednostek amerykańskich oraz broni. I to na zdjęciach widać, amerykańskie gwiazdy, głowa Indianina, symbole amerykańskich dywizji”.

IPN informuje też „jednostka po zakończeniu wojny była wizytowana przez przedstawicieli Naczelnego Wodza, a jej żołnierze i oficerowie szkoleni byli w II Korpusie gen. Andersa. Wobec nacisków Sowietów, którzy żądali bezprawnie wydania polskiej jednostki, armia amerykańska spowodowała rozwiązanie jednostki i utworzenie z jej żołnierzy i oficerów Kompanii Wartowniczych, jednostek polskich wspomagających amerykańskie wojska okupacyjne na terenie Niemiec”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com