Witold Waszczykowski

Witold Waszczykowski / Fot. Karolina Siemion-Bielska Wikimedia Commons

W rozmowie z “Super Expressem” były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski podzielił się ze smutnymi wieściami na swój temat. Powiadomił on, że lekarze stwierdzili u niego stwardnienie zanikowe boczne.

Na początku nie było wiadomo, co dolega politykowi. Początkowo lekarze wskazywali na polineuropatię. Po dalszych badaniach okazało się jednak, że prawda jest inna. Były szef MSZ usłyszał diagnozę: stwardnienie zanikowe boczne. Objawy schorzenia to m.in. zanik mięśni kończyn, problemy z mową i stopniowa utrata sprawności ruchowej.

Mimo choroby, europoseł nie poddaje się. Lata do Brukseli, bierze udział w posiedzeniach europarlamentu, pracuje aktywnie w komisjach.

Poruszam się na skuterze elektrycznym, mam stwardnienie zanikowe boczne. Choroba atakuje mi kończyny, mam też pewne problemy z możliwością wypowiadania się. Staram się jednak funkcjonować. Mam asystę medyczną, mam skuter, który pozwala mi się poruszać. Mówię, piszę, głowa jeszcze pracuje. To jest jednak nieuleczalna choroba, proszę pytać Pana Boga co dalej, ale lepiej niestety już nie będzie

– przyznał Witold Waszczykowski.

Czytaj więcej: Ordo Iuris: W Polsce spada poparcie dla aborcji

Polityk nadal bacznie się przygląda geopolityce

Jednocześnie eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości cały czas bacznie przygląda się bieżące polityce. Teraz analizuje zbliżającą się wizytę prezydenta USA Joe Bidena w Polsce.

Wszyscy spodziewają się, że będzie jakiś gest wobec Ukrainy. Byłoby fantastycznie, gdyby prezydent Biden przekroczył polską granicą i gdzieś pod Lwowem spotkał się z prezydentem Zełeńskim. Nie wiem, czy ze względów bezpieczeństwa jest to realne, ale doproszenie ukraińskiego prezydenta byłoby też istotne. Może to być jednak mało realne, ale byłby to wspaniały gest

– skomentował ostatnie wydarzenia były szef polskiej dyplomacji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, se.pl

Zamieszki w Paryżu

Zamieszki w Paryżu / Fot. PAP/EPA/TERESA SUAREZ. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W styczniu bieżącego roku premier Francji, Elisabeth Borne, ogłosiła plan podniesienia wieku emerytalnego.
  • Francuskie społeczeństwo bardzo mocno dało wyraz swojego niezadowolenia.
  • W parlamencie temat jest nadal podsycany przez stronę rządową.
  • Zobacz także: Prigożyn krytykuje resort obrony

W styczniu bieżącego roku premier Francji, Elisabeth Borne, ogłosiła plan podniesienia wieku emerytalnego.

Chciałabym podkreślić, że przy wieku emerytalnym, który w 2030 roku wyniesie 64 lata, po 43 latach składkowych, osiągniemy nasz cel. Nasz system emerytalny będzie wtedy w równowadze

– przekonywała premier Francji Elisabeth Borne.

Te słowa wywołały falę negatywnych komentarzy. Reformie emerytalnej sprzeciwiają się Francuzi.

To niedopuszczalne. Rządzący pociągają za sznurki zbyt mocno, jeśli mogę tak powiedzieć. Posuwają się za daleko – emerytura najpierw w wieku 60 lat, potem 62, a teraz w wieku 64 lat, mając 43 lata opłacania składek na ubezpieczenia społeczne. To oznacza, że ​​większość ludzi nie będzie mogła nawet przejść na emeryturę w wieku 64 lat i będzie musiała czekać jeszcze dłużej

– powiedział jeden z emerytów Alain Fontaine.

Czytaj więcej: Beatyfikacja rodziny Ulmów. Znamy szczegóły

Francuzi wychodzą na ulice protestować

Dlatego Francuzi kolejny raz wyszli na ulice. Według danych policji w czwartek w Paryżu protestowało 37 tysięcy osób. W całej Francji na ulice wyszło ponad milion osób. Demonstracje spowodowały utrudnienia w komunikacji, odwołano część lotów z paryskiego lotniska.

Najbardziej ucierpiał transport. Protesty rozpoczęły się także w Bastylii, gdzie znajduje się moje biuro, więc musimy pracować w domu

– zauważyła Hiba Ait Messaoud.

Związki zawodowe zapowiadają, że to nie koniec. 7 marca planowany jest kolejny strajk. Reforma emerytalna podzieliła również francuskich parlamentarzystów. Wzajemne oskarżenia i przekrzykiwanie – tak wyglądała debata w parlamencie na początku lutego.

Jesteśmy tutaj po latach debat, owocnych miesiącach konsultacji, jasnych prezydenckich obietnicach

– stwierdził minister pracy Olivier Dussopt.

Szanowni koledzy, to nie jest sala wykładowa ani protest, to jest Zgromadzenie Narodowe!

– odpowiedziała jedna z poseł.

Obecnie debatuje Zgromadzenie Narodowe. Rząd, by przekonać do swoich propozycji polityków innych opcji – twierdzi, że alternatywą dla wydłużenia wieku emerytalnego jest bankructwo całego systemu. Dziś projekt ma zostać odesłany do Senatu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Turcy dziękują za wsparcie

Oprawa tureckich kibiców / Fot. Twitter

  • W czwartek turecki Trabzonspor mierzył się ze szwajcarskim FC Basel w 1/16 finału Ligi Konferencji Europy.
  • Przed meczem Tureccy kibice zaprezentowali niezwykłą oprawę przedstawiającą ratownika, dziecko i psa.
  • Na hełmie strażak posiadał flagi krajów, które pomagały Turcji po trzęsieniu ziemi.
  • Zobacz także: Włochy: Władze chcą ograniczyć imigrację. Jest decyzja parlamentu

W czwartek turecki Trabzonspor mierzył się ze szwajcarskim FC Basel w 1/16 finału Ligi Konferencji Europy. Mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 1:0, ale media oraz kibice z całego Starego Kontynentu żyją czymś innym – poruszającą oprawą zaprezentowaną przez tureckich fanów

Choreografia zaprezentowana na trybunach przedstawiała ratownika trzymającego na rękach małe dziecko. Na hełmie mężczyzny utrwalono flagi państw, które tuż po trzęsieniu ziemi udzieliły pomocy Turcji. Wśród nich jest także Polska. Na rękawie kurtki ratownika znajduje się także napis „Thank You”.

Obok dwóch postaci znalazł się także meksykański pies ratowniczy Proteo, który zginął szukając ocalałych pod gruzami.

Czytaj więcej: Lubelszczyzna: Lekarze przekonywali, że jej dziecko zmarło i potrzebna aborcja. Szczęśliwie urodziła

Trzęsienie ziemi w Turcji

Kilkanaście dni temu w południowej Turcji, niedaleko granicy z Syrią, doszło do tragicznego w skutkach trzęsienia ziemi o magnitudzie 7,8.

Łączna liczba ofiar śmiertelnych wynosi obecnie 43 858. Według oficjalnych danych w Turcji zginęło 38 044 osób, na terenach Syrii, które są kontrolowane przez rząd w Damaszku 1414 osób, a na terenach kontrolowanych przez rebeliantów 4400.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

MiG-29

MiG-29 / źródło: wikipedia

  • Rosja gromadzi samoloty wojskowe w pobliżu ukraińskich granic.
  • Według zachodnich ekspertów świadczy to o przygotowaniach do wiosennej ofensywy.
  • Wojska zostały zgromadzone ok. 200 km od granicy, tak aby były poza zasięgiem pocisków rakietowych HIMARS.
  • Zobacz także: USA: Tabletki „dzień po” w automatach na uniwersytetach

Rosja gromadzi samoloty wojskowe w pobliżu ukraińskich granic, co może świadczyć o tym, że nowa ofensywa lądowa zostanie wsparta lotnictwem. O niepokojących ruchach wojsk media informują od kilku dni.

Jak podawał “Financial Times”, powołując się na informacje wywiadowcze krążące wśród zachodnich sojuszników, wiele rosyjskich samolotów i śmigłowców pojawiło się ostatnio na lotniskach w pobliżu granic Ukrainy, co może wskazywać, że Rosja przygotowuje się do ich wykorzystania podczas spodziewanej wkrótce ofensywy.

Wysoki rangą urzędnik amerykańskiego Departamentu Obrony powiedział “FT”, że rosyjskie siły powietrzne nie zostały jeszcze użyte w wojnie w stopniu, jakiego początkowo oczekiwali zachodni eksperci wojskowi i że należy spodziewać się tego w nadchodzących miesiącach.

Czytaj więcej: Szefowa YouTube zrezygnowała. Wiadomo, kto ją zastąpi

Setki samolotów i śmigłowców

Teraz wywiad Ukrainy precyzuje, że przy granicy zaobserwowano co najmniej 450 rosyjskich samolotów i 300 śmigłowców. Kreml ponoć planuje do końca marca przejąć kontrolę nad obwodami donieckim i ługańskim i do tego mają posłużyć mu właśnie zgromadzone maszyny.

Mamy informacje o obecności około 450 samolotów taktycznych (nie chodzi o bombowce strategiczne) i około 300 śmigłowców, z czego połowa to śmigłowce szturmowe

– powiedział Andrij Jusow.

Wojskowy dodaje jednak, że rosyjski atak na Kijów przy wykorzystaniu śmigłowców i samolotów jest raczej mało prawdopodobny.

Wojska zostały zgromadzone ok. 200 km od granicy, tak aby były poza zasięgiem pocisków rakietowych HIMARS (maksymalny zasięg wynosi 80 km).

Te siły mogą być przede wszystkim wykorzystane na Donbasie

– przedstawiciel Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

onet.pl, dorzeczy.pl

Xi Jinping

Prezydent Chin Xi Jinping / fot. youtube/CGTN

  • Minister spraw zagranicznych Włoch Antonio Tajani poinformował, że chiński przywódca Xi Jinping ma wygłosić specjalną przemowę pokojową.
  • Na Twitterze wicepremier Tajani napisał, że konieczne jest stworzenie warunków dla sprawiedliwego pokoju na Ukrainie.
  • Główny dyplomata Komunistycznej Partii Chin Wang Yi weźmie udział w Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.
  • Zobacz także: Beatyfikacja rodziny Ulmów. Znamy szczegóły

Minister spraw zagranicznych Włoch Antonio Tajani poinformował, że chiński przywódca Xi Jinping ma wygłosić specjalną przemowę pokojową w rocznicę rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Taką informację przekazał mu były chiński szef dyplomacji Wang Yi.

Wang powiedział mi, że Xi wygłosi mowę pokojową w rocznicę inwazji na Ukrainę

– powiedział Antonio Tajani.

Zaznaczył, że podczas spotkania z chińskim dyplomatą apelował do Pekinu, by użył wszystkich swoich sił, aby przekonać Moskwę do rozmów pokojowych w celu zapewnienia niepodległości Ukrainie i zakończenia wojny.

Na Twitterze wicepremier Tajani napisał, że konieczne jest stworzenie warunków dla sprawiedliwego pokoju na Ukrainie.

Chiny muszą odegrać fundamentalną rolę, by naciskać na pokój. Jestem pewien, że Pekin jest gotów zaangażować się w tej kwestii

– dodał szef włoskiej dyplomacji.

Główny dyplomata Komunistycznej Partii Chin Wang Yi weźmie udział w Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Ma też w planach wizytę w Rosji.

Czytaj więcej: Proces dziennikarzy NEXTA. Białoruś walczy z niezależnymi mediami

Stonowane reakcje Pekinu

Władze Chin do tej pory nie potępiły rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie i wzbraniają się przed nazywaniem jej inwazją. W ubiegłym roku Wang Yi, deklarował poparcie Pekinu dla osiągania strategicznych celów rozwojowych i umacniania mocarstwowej pozycji Rosji pod przywództwem prezydenta Putina.

Według komentatorów, jednym z tematów rozmów Wanga Yi z urzędnikami rosyjskimi mogą być przygotowania do potencjalnej wizyty przywódcy ChRL Xi Jinpinga w Rosji w lutym lub w marcu. Putin zaprosił Xi do złożenia wiosną wizyty w Moskwie, gdy rozmawiał z nim online w grudniu 2022 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Giorgia Meloni

Giorgia Meloni / Fot. screen yt.com

Zobacz także: KE kieruje do TSUE skargę przeciwko Polsce. Chodzi o kolejność prawa polskiego i unijnego

Dekret, ogłoszony przez premier Giorgię Meloni w styczniu, nakazuje statkom humanitarnym kierować się do najbliższego portu po akcji ratunkowej na morzu “bezzwłocznie”, uniemożliwiając im rzucenie kotwicy i oczekiwanie na kolejne sygnały o niebezpieczeństwie od innych łodzi migrantów.

Projekt ustawy, która wprowadzi dekret do prawa pierwotnego, został przyjęty 187 głosami za, 139 przeciw, a trzy osoby wstrzymały się od głosu.

Rząd obawia się, że ciągła obecność łodzi organizacji pozarządowych działających w regionie zachęca migrantów do podjęcia próby odbycia niebezpiecznej podróży z Afryki Północnej w celu dotarcia do Europy.

Łodzie organizacji pozarządowych, które zostaną uznane za ignorujące nowe przepisy, zostaną ukarane grzywną w wysokości do 50 000 euro, a ich łodzie zostaną skonfiskowane.

Ustawa zostanie teraz skierowana do Senatu, gdzie musi zostać rozpatrzona do 3 marca.

Przed ogłoszeniem dekretu w styczniu, statki humanitarne mogły często spędzać tygodnie na morzu, odpowiadając na wezwania o pomoc z łodzi migrantów. Włoski rząd uważa, że to nie tylko przynosiło efekt przeciwny do zamierzonego, ale także zachęcało więcej łodzi z migrantami do podróży z wybrzeży Afryki, ponieważ musiały pokonać tylko połowę dystansu, a statki organizacji pozarządowych interweniowały wtedy, aby przewieźć swoich pasażerów do Włoch.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmx.news

Tabletka "dzień po"

Tabletka "dzień po" / Fot. Pixabay

Zobacz także: Ruszył proces przeciwko łódzkiemu mecenasowi. Odpowie za spowodowanie śmiertelnego wypadku

Pierwszy tego rodzaju automat stanął na uczelni w Pensylwanii już w 2012 roku. Od tamtego czasu podobne maszyny pojawiły się na ponad 30 uniwersytetach w całych Stanach Zjednoczonych. Co ciekawe, ceny tabletek „dzień po”, nazywanych “antykoncepcją awaryjną”, ale mogących również mieć działanie wczesnoporonne, uniemożliwiając zagnieżdżenie się embrionu w endometrium macicy, są niejednokrotnie niższe, niż w aptekach.

Aby zapewnić prywatność w korzystaniu z tego typu automatów, często są stawiane w mało uczęszczanych miejscach, np. piwnicach. Dodatkowo, rozwijana jest sieć dystrybucji typu „peer-to-peer”, czyli pomiędzy sobą. Zasada działania jest prosta: studenci wolontariusze pozyskują tabletki z hurtowni, często po niższych cenach lub za darmo, bo koszty pokrywają organizacje pozarządowe, a następnie w razie zapotrzebowania udostępniają je innym studentkom, które zgłaszają takie zapotrzebowanie.

Dystrybucja potencjalnie śmiercionośnych tabletek odbywa się także na uczelniach formalnie katolickich, np. Uniwersytecie Loyoli w Chicago.

Podstawową wartością jezuitów jest Cura Personalis, troska o całą osobę, która musi obejmować poszanowanie wolności reprodukcyjnej – przekonuje Andi Beaudouin, studentka Uniwersytetu Loyoli w Chicago.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

marsz.info

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Youtube//MediaNarodoweInfo

Zobacz także: Polscy ochotnicy utworzą jednostkę w ukraińskiej armii

Jak wynika z analizy Instytutu Ordo Iuris, z wyjątkiem badań przeprowadzonych przez IPSOS na zlecenie lewicowego portalu OKO.press, sondaże pokazują spadek poparcia dla aborcji wśród Polaków.

W przypadku dopuszczalności aborcji dzieci z niektórymi wadami rozwojowymi, poparcie spadło nawet poniżej poziomu sprzed wyroku Trybunału – wskazuje Instytut Ordo Iuris, omawiając sondaże przeprowadzane przez United Surveys dla „Dziennika Gazety Prawnej”.

Jak wskazuje organizacja, “jedynie CBOS prowadzi badania stosunku społeczeństwa polskiego do aborcji regularnie od 1992 r.”

Pozostałe ośrodki skupiły się na sprawdzeniu postaw społeczeństwa w latach 2020, 2021 i 2022, a więc w roku wydania wyroku Trybunału oraz w ciągu następnych dwóch lat – zaznaczono.

Jak pokazują badania, poparcie dla aborcji wśród Polaków spada.

Analiza sondaży uwzględnionych w pracy pokazuje, że większość ankietowanych popiera możliwość przeprowadzania aborcji w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki oraz gdy ciąża powstała na skutek czynu zabronionego. Inaczej przedstawia się sytuacja, gdy aborcja miałaby być wykonana z innych powodów. Według sondaży przeprowadzanych od 1992 r. przez CBOS, wśród dorosłej populacji spadło poparcie dla aborcji z powodu upośledzenia dziecka (aborcja eugeniczna), aborcji motywowanej trudną sytuacją matki oraz tzw. aborcji na życzenie. W przypadku aborcji motywowanej trudną sytuacją materialną odnotowano spadek z niemal 50 proc. poparcia do niespełna 20 proc. Natomiast poparcie dla aborcji „na życzenie” zmniejszało się systematycznie od roku 1999 aż do 2020. Wówczas odnotowano pewien wzrost, który mógł być spowodowany rozpowszechnianiem fałszywych informacji po wyroku TK, dotyczących faktycznego zakresu orzeczenia – podkreślono.

Z pełną analizą można się zapoznać tutaj.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Instytut Ordo Iuris

Rodzina Ulmów

Rodzina Ulmów / Fot. Archiwum

Zobacz także: KE odpuściła Polsce. Chodzi o tzw. strefy wolne od LGBT

Ulmowie zostali zamordowani 24 marca 1944 roku. Ukrywali ośmioro Żydów. Wiktoria Ulma była w siódmym miesiącu ciąży. Po raz pierwszy w historii beatyfikowane zostanie także nienarodzone dziecko.

W 1995 r. Wiktoria i Józef Ulmowie zostali uhonorowani pośmiertnie tytułem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. W 2010 r. prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył ich Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Proces beatyfikacyjny rodziny Ulmów trwał od 2003 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter.com, muzeumulmow.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Kobieta w ciąży / Fot. Pixabay

Zobacz także: Hiszpania. Kościół przeciwny tranzycji 12 -latków

“Żona wyszła z płaczem”

W październiku ubiegłego roku kobieta uświadomiła sobie, że jest w ciąży. Udała się do prywatnego gabinetu.

Byliśmy pewni tego, że jest w ciąży i pojechaliśmy do dr K. do Radzynia. To był najgorszy błąd w życiu. Wizyta trwała krótko, może 5-7 minut. Żona wyszła z płaczem – wspomina Tomasz Sikora. – Podczas wizyty ginekolog stwierdziła, że dziecko jest martwe, że to jest ósmy tydzień. Mówiłam jej, że to jest niemożliwe, bo nie miałam żadnych objawów i nic się nie działo. Miałam dokładnie zanotowane, kiedy mogłam zajść w ciążę. Pani doktor nie brała tego pod uwagę. Na podstawie USG stwierdziła, że jest to ciąża 8-tygodniowa. I stwierdziła, że dziecko nie żyje, jest martwe. Skierowała mnie na zabieg aborcji do szpitala w Lubartowie – opowiada Paulina Sikora.

W lubartowskim szpitalu jeden z lekarzy postanowił zlecić dodatkowe badania, aby upewnić się co do trafności diagnozy. To uratowało życie dziecka.

Pan doktor zlecił badanie. Stwierdził, że odczekamy chwilę, że nie będziemy robić tego zabiegu. Zrobili mi badania. Wieczorem przyszedł wynik, który wskazywał, że jest to bardzo wczesna ciąża – wskazuje Paulina Sikora. – Ten ginekolog nam cały czas tłumaczył, że lekarze w szpitalu źle mierzą wiek ciąży. On im tłumaczył, jak mają to robić, ale nikt nie brał tego pod uwagę. Te badania wzrosły o 200 procent, książkowo. Wskazywały na czwarty tydzień ciąży, że rozwija się ona prawidłowo – dodaje jej mąż.

Będą konsekwencje?

Kolejnego dnia jednak lekarze z lubartowskiego szpitala zaproponowali kobiecie podanie tabletki aborcyjnej. Odmówiła. Teraz szpital będzie musiał zmierzyć się ze sprawą. Tomasz Sikora złożył w sprawie błędnej diagnozy zawiadomienie do prokuratury. Z kolei starostwo powiatowe zleciło kontrolę w szpitalu. Sprawa trafiła też do izby lekarskiej.

Rodziców wsparli prawnicy z Instytutu Ordo Iuris.

Nasi prawnicy spotkali się w ubiegłym tygodniu z Panią Pauliną i jej mężem, który złożył wcześniej zawiadomienie do prokuratury. Będziemy ich reprezentować w postępowaniu karnym oraz dyscyplinarnym w sprawie błędnego skierowania do aborcji, wadliwiej diagnozy oraz zignorowania zapewnień Pani Pauliny o rzeczywistym wieku dziecka. Gdyby nie to, że kobieta od lat czekała na upragnione dziecko, była zdeterminowana i doskonale zorientowana w przebiegu własnej ciąży – dziecko mogłoby już nie żyć – podała organizacja.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polsat News, Ordo Iuris