“Chodzi o wzmocnienie obrony kolektywnej Sojuszu Północnoatlantyckiego. Możemy je ująć w trzech punktach. Warunkiem absolutnie numer jeden to uznanie Rosji za zagrożenie, przeciwnika dla państw NATO. Od tego momentu wszystko, co się wydarzy, to konsekwencje zdefiniowania nowego statusu Rosji. Druga kwestia – punkt trzeci Traktatu Północnoatlantyckiego staje się dominującym, bo cały czas mówiliśmy o piątym. Tymczasem paragraf trzeci mówi o tym, że każdy kraj musi rozwijać swoje zdolności tak, by odeprzeć przeciwnika. Co to oznacza? Jeżeli sami mamy być potęgą, to musimy łożyć na swoje siły zbrojne. I dalej – V Korpus USA ze swoim stałym dowództwem. Te wojska będą siłami szybkiego reagowania, a ja bym określił je nawet siłami natychmiastowej odpowiedzi” – mówił gen. Wroński.
NATO vs Rosja
“Szczyt madrycki był wypadkową wcześniejszych spotkań, takich jak w Warszawie kilka lat temu. Pewne elementy, które miały być poruszane w Madrycie, one pojawiły się już w Ramstein. Stamtąd były pewne przecieki. Do tych możliwych decyzji ustawiał się Putin , który zacieśnia współpracę na kierunku indopacyfiku, głębiej wchodzi w Afrykę i Amerykę Płd. Pokazuje, że tworzy pewną jedność, przeciwstawia liczebnie 65%-70% ludności świata, która będzie przeciwko garstce 40%, którą posiada NATO. Ale NATO ma o wiele lepsze, nowocześniejsze, precyzyjne uzbrojenie, zgrane zespoły oraz zgrany i nowoczesny system strukturalny swojego układu” – podkreślał Wroński.
Freestyle Kajakowy to dość młoda dziedzina kajakarstwa, która polega na wykonywaniu różnego rodzaju ewolucji w kajaku. Sport ten można uprawiać na płaskiej wodzie, w odwoju lub na fali. Najczęściej zawody sportowe organizuje się na odwoju. Jest to miejsce na rzece, za progiem, w którym woda tworzy walec, i jej część przy powierzchni wraca w górę rzeki. Wtedy ewolucje w kajaku są najbardziej widowiskowe. Wykorzystywane są tutaj krótkie kajaki o bardzo małej wyporności. Pierwsze freestyle’owe mistrzostwa świata największej federacji sportów kajakowych ICF odbyły się w 2007 roku. A pierwszy sukces naszego reprezentanta miał miejsce w 2013 roku, kiedy to Tomasz Czaplicki zdobył brązowy medal. A jak było w tym roku?
Tegoroczne mistrzostwa świata w kajakarstwie w stylu wolnym odbyły się w Nottingham (Wielka Brytania) w dniach 27 czerwca do 2 lipca. Na starcie stanęło 180 zawodników i zawodniczek z 19 państw, czyli cała czołówka światowa licząca się w tym sporcie. Nasza kadra składała się z 5 reprezentantów. Najbardziej liczyliśmy na dwoje naszych medalistów największych międzynarodowych imprez na Tomasza Czaplickiego i Zofię Tuła, brązowych medalistów mistrzostw świata z 2013 i 2019 roku. Czaplicki zdobył nawet złoty medal, ale na mistrzostwach Europy w 2018. Obydwoje byli najlepsi również w cyklu zawodów o Puchar świata. Mistrzostwa świata to jednak najbardziej prestiżowa impreza we freestyle’u kajakowym. Tutaj największym sukcesem naszego reprezentanta było zdobycie dotychczas brązowego medalu. No i wreszcie mamy medal z jeszcze cenniejszego kruszcu. Na mistrzostwach w Wielkiej Brytanii srebro zdobywa nasz faworyt Tomasz Czaplicki! To historyczny sukces dla naszej reprezentacji. Nikt wcześniej nie stał tak wysoko na podium.
Zawody w Nottingham składały się z eliminacji, ćwierćfinałów, półfinałów i finału. Nasi faworyci do podium startowali w konkurencji Kayak Surface. Trzeba było wielokrotnie wykonać 45 sekundowy przejazd i liczyć na uzyskanie jak największej liczby punktów za swoje ewolucje. Wspaniale spisywał się w eliminacjach i kolejnych etapach rywalizacji Tomasz Czaplicki, pewnie awansując do 5 osobowego finału. Ta sztuka nie udała się niestety naszej wicemistrzyni Europy z ubiegłego roku. Zofia Tuła musiała się pożegnać z mistrzostwami już w ćwierćfinałach. Nasi pozostali reprezentanci również nie zdołali dostać się do bezpośredniej walki o medale. Michał Noworyta odpadł w eliminacjach rywalizacji juniorów, Michał Sobieraj-Jakubiec odpadł w eliminacjach, a Bartosz Czauderna odpadł w półfinale. Wszyscy startowali w konkurencji kayak surface. Nasz start możemy uznać jednak za udany, ponieważ Polak został wicemistrzem świata. Nasz 33-letni już Tomasz Czaplicki znowu pokazał klasę. Oby nasi młodsi freestylerzy kajakowi w przyszłości poszli jego śladem.
– Ten tydzień był szalony, ale w niedzielny poranek piję poranne espresso jako wicemistrz świata – skomentował swój sukces na facebooku Tomasz Czaplicki. I zapowiedział, że wystartuje na kolejnych mistrzostwach w 2025. Sukces dodaje sił, a wynik można jeszcze poprawić.
W godzinie miłosierdzia, o 15.00, 3 lipca 1949 w lubelskiej katedrze, kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej płakała ciemnymi łzami. Cud rozpoczął się w trakcie ważnych uroczystości religijnych i spotkał się z niezwykle emocjonalną reakcją wiernych. Po kilku godzinach o cudzie wiedział cały Lublin.
Wojsko i milicja usiłowały zablokować dostęp pielgrzymom do katedry
Milicja Obywatelska i wojsko od razu zablokowały drogi dojazdowe do miasta. Nie powstrzymywało to wiernych, tym bardziej że w katedrze miały miejsce uzdrowienia i nawrócenia (pielgrzymi masowo występowali z partii, pozostawiając w katedrze swoje legitymacje partyjne, nawracali się też obecni w mieście Rosjanie). Codziennie rósł tłum przed katedrą, czynną dla pielgrzymów od 5.30 do 22.00.
Był to czas szczególnych prześladowań Kościoła ze strony władz komunistycznych narzuconych po wojnie przez rosyjskiego okupanta. Miesiąc wcześniej komuniści skonfiskowali drukarnię w Niepokalanowie. Bezpieka usiłowała za pośrednictwem tak zwanych „księży patriotów” rozbić Kościół od wewnątrz. Aresztowano studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i uniemożliwiono młodzieży uczestnictwa w uroczystościach religijnych. Na wsiach rozpoczęła się kolektywizacja. Nienawiść komunistów do Kościoła była tym większa, że 1 lipca 1949 papież nałożył ekskomunikę na członków partii komunistycznej.
Aby kontrolować zwalczanie cudu przez władze komunistycznego aparatu terroru w Lublinie, z Warszawy z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przybył Roman Romkowski, właściwie Nasiek (Natan) Grinszpan-Kikiel. Lubelski Komitet Wojewódzki Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej codziennie, od 9 lipca, wysyłał do miasta około dwustu agitatorów, którzy mieli nastawiać ludzi przeciwko cudowi. Kolejny tysiąc agitatorów był wysłany w teren, do miejscowości leżących wokół Lublina. We wszystkich zakładach pracy i jednostkach wojskowych odbyły się ateistyczne seanse nienawiści. Wiece organizowano też w mieście. Komunistyczne czasopisma (czyli wszystkie) zaangażowały się w ateistyczną kampanię nienawiści.
Antykatolicka komunistyczna kampania nienawiści
Kościół katolicki zastraszony represjami starał się wyciszyć zjawisko. Oficjalnie stwierdzono, że cudu nie było. Nieoficjalnie wielu księży angażowało się w organizację i obsługę ruchu pielgrzymkowego do lubelskiej katedry.
By zdobyć pretekst do rozprawy z kościołem, bezpieczniacy zabili 13 lipca 20-letnią młodą kobietę znajdującą się w tłumie. Jej śmierć była przedstawiana w mediach jako wypadek spowodowany przez tłum fanatyków religijnych i posłużyła w antykatolickiej kampanii medialnej komunistów. Medialna kampania komunistów miała odwrotny skutek — tylko upowszechniła wiedzę o cudzie w PRL i na świecie.
Komuniści bili i torturowali katolików
Zorganizowany przez komunistów 17 lipca wielki ateistyczny więc w Lublinie doprowadził do zamieszek. Milicja i bezpieka zatrzymały 1500 katolików, którzy padli ofiarą bicia i tortur. Setki osób spędziły długie lata w areszcie, a 50 osób zostało skazanych na kary więzienia. Zatrzymani tego dnia katolicy przez lata byli przez władze dyskryminowani- wyrzucano ich ze studiów i pracy, pozbawiano możliwości awansu i nagród. Szykany trwały do 1956 roku.
Decyzją władz kościelnych 8 sierpnia zamknięto katedrę, jednak władze komunistyczne 12 sierpnia nakazały ponowne jej otwarcie, bojąc się oskarżeń o zamkniecie świątyni. Jednak z racji, że obraz przestał płakać, zakończyły się pielgrzymki. Po wydarzeniach w Lublinie podobne mniej znane cuda miały miejsce w Chełmie, Jastkowie, Pruszkowie i Wyszkowie — były one jednak negowane przez lokalny kler katolicki. Cudowne wydarzenia miały mieć miejsce też w dwu prawosławnych miejscowościach, gdzie stare ikony w cudowny sposób się odnowiły (taka forma cudu jest częsta w prawosławiu), oraz w wielu kapliczkach od Przemyśla do Łodzi.
„Widzimy, że doszło do konstruktywnych zmian, Sojusz będzie poszerzał się o dwa nowe państwa. Postawa turecka, która wydawała się nieugięta, była zapowiedzią przedwczesną. Z tej dość mocnej propozycji, którą wystosował prezydent Erdogan względem całego Sojuszu, uzyskał bardzo niewiele, albo praktycznie nic. Kwestia dotyczyła odblokowania F16, zakup F35, zablokowanie zakupu zbrojeń dla Grecji, porachunków z Kurdami w Syrii. Z całego tego pakietu uzyskał mglistą zapowiedź tego, że będzie dokonana ekstradycja ekstremistów kurdyjskich ze Szwecji do Turcji” – podkreślał Rakowski.
Gra o wielką stawkę
“Przede wszystkim liczyły się relacje pomiędzy Ankarą a Waszyngtonem. Od 2016 roku na Turcję nałożone jest embargo, jeśli chodzi o zbrojenia i elektronikę. Po tym jak Erdogan kupił rosyjskie s-300, Turcy mają duży problem, do dzisiaj nierozwiązany. Erdogan poprzez pewnego rodzaju szantaż chciał ugrać znacznie więcej niż tylko kwestia kurdyjska, która jeśli chodzi o Skandynawię, to ani Szwecja, ani Finlandia nie była głównym sponsorem, ani producentem broni. Szwecja była jednym z krajów, w których znajduje się liczna diaspora kurdyjska” – dodał Rakowski.
“Rosja nigdy nie była stabilnym dostawcą gazu. Szukamy nowych dostawców w USA i na Dalekim Wschodzie, tam gdzie te źródła dostaw są przewidywalne. Prowadzimy politykę dywersyfikacji dostaw źródeł energii. Widać to na przykładzie gazoportów, za chwilę będziemy mieli też Baltic Pipe. Wierzę, że uda się ten gaz kupić, ta przepustowość zarezerwowana dla Polski w Baltic Pipe będzie sięgała 8 mld metrów sześciennych, więc te 2 mld jesteśmy w stanie dokupić z różnych kierunków, w tak zwanych transakcjach spotowych. Mamy połączenia, czyli interkonektory. Będziemy korzystać z infrastruktury państw ościennych” – mówił Gryglas.
Bezpieczeństwo kosztuje
“Bezpieczeństwo kosztuje i każdy musi mieć tę świadomość. Bezpieczeństwo energetyczne jest składnikiem bezpieczeństwa państwa w ogóle, więc żeby zadbać o to bezpieczeństwo Rzeczpospolitej musimy ponieść pewne ciężary i o tym społeczeństwo musi wiedzieć a politycy o tym otwarcie mówić” – podkreślał były wiceminister.
“To się samo komentuje. Bezczelność i arogancja. To słowa kłamcy, łgarza i człowieka, który nie zasługuje na bycie ambasadorem. To naplucie Polakom w twarz. Tego człowieka należy zdymisjonować. To, co on nazywa wojną, to było piłowanie, nabijanie na pal, rozrywanie końmi, wielokrotne gwałty. Ambasador Ukrainy w Niemczech to łotr i szubrawiec. To kubeł zimnej wody dla wszystkich, którzy patrzą bezkrytycznie na relacje polsko – ukraińskie. Cały czas mówimy jednocześnie – wiemy kto jest katem, wiemy, kto jest ofiarą. Jeżeli nasze relacje mają być dobre, to ten człowiek natychmiast powinien przestać być ambasadorem” – mówił Sumliński.
Stanowisko MSZ Ukrainy
“Stanowisko Ukrainy jest prawie równie skandaliczne jak wypowiedź ambasadora. Miękkie, nie ma tam przeprosin, nie ma odwołania ambasadora, to jest zagłaskanie tematu. To jest oburzające, co powiedział ten łotr, ten szubrawiec. To jest oficjalny przedstawiciel państwa ukraińskiego w Niemczech. Udzielił wypowiedzi publicznej dla mediów niemieckich. Żądam, by w imię dobrych relacji polsko – ukraińskich odwołać ambasadora Ukrainy w Niemczech. Domagam się, aby polskie MSZ dokonało starań, aby ten człowiek został zdymisjonowany” – podkreślał Sumliński.
W ramach kampanii zostało zrealizowane 12 pokazów wcześniej przygotowanych spotów o zasługach Dmowskiego w walce o niepodległość, Jego działalności publicystycznej oraz politycznej, jako przywódcy Narodowej Demokracji. Spoty były prezentowane w kilku miastach Mazowsza – w tym Warszawie, Siedlcach, Legionowie, Pułtusku, Otwocku, Pruszkowie, Serocku oraz podczas wydarzeń takich jak piknik po Marszu Życia i Rodziny w Płocku czy zlocie motocyklowym Moto Antoni w Woli Kiełpińskiej. Na ulicach wielu mazowieckich miast można było także zobaczyć także mobilną platformę, zawierającą banery promujące Dmowskiego.
Pomysł zrodził się w momencie, kiedy do Rady Warszawy wpłynął wniosek o zmianę nazwy ronda w centrum stolicy z im. Dmowskiego na rondo Praw Kobiet. Liczne wypowiedzi osób popierających ten pomysł wskazywały, że nie mają one elementarnej wiedzy o życiu i działalności tego wybitnego Ojca Niepodległości – podkreśla Sebastian Sikora, rzecznik prasowy Rot Marszu Niepodległości.
Akcja mogła zostać zrealizowana dzięki dofinansowaniu jakie Patriotyczne Siedlce otrzymały z Funduszu Patriotycznego. Do pomocy w kampanii siedleckim kolegom włączyli się ponadto działacze Rot Marszu Niepodległości oraz Straży Narodowej, pomagając w zakresie logistycznym oraz w zabezpieczeniu pikiet.
Pokazy spotów spotkały się z pozytywnym odbiorom i zainteresowaniem, przez co do Stowarzyszenia wpływały zapytania o ich prezentację w innych miejscowościach. Wszyscy, którzy chcieliby się z nimi zapoznać, mają ku temu możliwość odwiedzając kanał Mediów Narodowych – zwrócił uwagę Sikora.
Dziś ponownie wspomagamy naszych kolegów z @patriotyczne podczas ich akcji promującej wybitnego Ojca Niepodległości – Romana Dmowskiego. Tym razem jesteśmy w centrum Warszawy, nieopodal ronda imienia przywódcy przedwojennej endecji. pic.twitter.com/dMPOTqRrj9
Już w zeszłym roku amerykański dziennik “New York Times” ujawnił po raz pierwszy, że przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przez kilka miesięcy miała otwartą linię z dyrektorem generalnym firmy Pfizer. Wielokrotnie dzwonili do siebie i wymieniali się wiadomościami, aby przypieczętować umowę na zakup 1,8 mld dawek szczepionki przeciwko COVID-19.
Dziennikarz Alexander Fanta spotkał się z zaskakującą odmową, gdy chciał się spytać KE o udzielenie dostępu do wspomnianych wiadomości. Fakt ten zauważyła rzecznik praw obywatelskich Emily O’Reilly, która skrytykowała sposób w jaki potraktowała KE wniosek o udzielenie informacji.
Według wyników jej śledztwa, pracownicy Komisji nigdy nie zwrócili się do biura szefowej KE o odnalezienie korespondencji z dyrektorem Pfizera. Ponadto wezwała ona władze wykonawcze Unii Europejskiej do przeprowadzenia szczegółowych poszukiwań.
Niewiarygodne tłumaczenia KE
Teraz KE twierdzi, że nie może odnaleźć rzeczonych wiadomości. Wcześniej pracownicy wyjaśnili, że tego typu krótkotrwałe wiadomości i komunikaty nie wchodzą w zakres unijnych zasad o przejrzystości.
Komisja może potwierdzić, że podjęte przez gabinet przewodniczącej poszukiwania odpowiednich wiadomości tekstowych odpowiadających wnioskowi o dostęp do dokumentów nie przyniosły żadnych rezultatów
– oświadczyła wiceprzewodnicząca KE Vera Jourova.
Odpowiedź Komisji została uznana przez biuro rzecznika za problematyczną. Pełna analiza ma zostać opublikowana w najbliższych tygodniach.
W swojej odpowiedzi KE stwierdza również, że rozważa zalecenie swoim pracownikom, aby nie korzystali z aplikacji do przesyłania wiadomości w kontekście biznesowym – co w rezultacie wyeliminowałoby potrzebę prowadzenia rejestru takich komunikatorów.
Brak przejrzystości wokół tych wiadomości wywołał oburzenie wśród europosłów i organizacji społeczeństwa obywatelskiego, którzy skrytykowali KE za stosowanie sztuczek w celu uniknięcia odpowiedzialności.
Belgijska socjalistyczna europoseł Kathleen Van Brempt, która przewodniczy specjalnej komisji parlamentu ds. COVID-19, uznała odpowiedź komisji za nie do przyjęcia.
Całkowity brak przejrzystości przynosi korzyści przemysłowi, a nie obywatelom Europy
– napisała na Twitterze europoseł Kathleen Van Brempt.
Unacceptable. The complete lack of transparency benefits the industry, not the European citizens. I fully agree with the @EUombudsman. What is of the interest to the public belongs in the public domain! #COVID19#VDLtextshttps://t.co/SIL6tjcRfT
Kampania SumOfUs zebrała w UE prawie 130 tys. podpisów, aby uzyskać od von der Leyen opublikowanie wiadomości tekstowych.
Jednocześnie europosłowie wezwali KE do ujawnienia informacji o cenach szczepionek, ponieważ tylko niewielka grupa ustawodawców miała dostęp do mocno zredagowanych wersji umów.
Charków, Ukraina, 30.04.2022. Żołnierz Gwardii Narodowej Ukrainy w okopach na posterunku wojskowym na obrzeżach Charkowa, 30 bm. Trwa inwazja Rosji na Ukrainę. (jm) PAP/Mykola Kalyeniak / fot. PAP/Mykola Kalyeniak
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
W wypowiedzi dla agencji Interfax-Ukraine szef biura prezydenta Ukrainy Andrij Jermak postawił warunek w kwestii zawieszenia broni.
Ukraina bardzo mocno naciska na wycofanie rosyjskich wojsk okupacyjnych.
Przekonywał, że zamrożenie konfliktu nie wchodzi w plany Kijowa.
Ostatecznym celem Ukrainy jest nadal ostateczne zwycięstwo.
Kijów rozpatruje możliwość zawieszenia broni wyłącznie, jeśli będzie to krok do wycofania rosyjskich wojsk z terytorium Ukrainy
– podkreślił szef biura prezydenta Ukrainy.
Jeśli przerwanie ognia to pierwszy krok do zakończenia wojny i wycofania wojsk rosyjskich, to możemy to rozważyć. A przerwanie ognia jako krok do zamrożenia konfliktu nas nie interesuje
– wyjaśnił Andrij Jermak.
Jeszcze raz zaznaczył, że celem władz w Kijowie jest ostateczne zwycięstwo w wojnie z rosyjskim agresorem. Jest przeświadczony, że dojdzie do tego prędzej, czy później.
To nie jest ukraiński plan. Nas interesuje zwycięstwo w tej wojnie. I ono obowiązkowo nastąpi
Premier Mateusz Morawiecki, szefowa KE Ursula von der Leyen, prezydent Andrzej Duda / Fot. PAP/Jakub Szymczuk. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen potwierdziła niedawne słowa Very Jourovej ws. zmian w polskim sądownictwie.
Zauważyła, że nadal KE przygląda się ustawie o Sądzie Najwyższym, lecz podkreśliła, ze brakuje kilka elementów.
Przyznała, że nowe prawo nie daje pełnego bezpieczeństwa sędziów pociągniętych do odpowiedzialności dyscyplinarnej.
Zmiana tego warunku odblokuje pierwszą wypłatę w ramach Krajowego Planu Odbudowy.
Nowe prawo nie daje sędziom możliwości kwestionowania statusu innego sędziego bez ryzyka bycia pociągniętym do odpowiedzialności dyscyplinarnej
– zauważyła przewodnicząca Komisji Europejskiej.
Ten warunek jest wymagany, więc ta kwestia musi nadal być rozwiązana zgodnie ze zobowiązaniami, co odblokuje pierwszą wypłatę. Nie zakończyliśmy oceny całego prawa, ale widzimy, że tej części brakuje
– dodała Ursula von der Leyen.
Premier Czech Petr Fiala podczas wspólnej konferencji z szefową KE podkreślał ogromną rolę Polski w wojnie na Ukrainie.
Polska pokazuje swoim podejściem do wojny na Ukrainie, swoim gorącym przyjęciem ogromnej, niewyobrażalnej fali uchodźców, jak wysoko czci i jak w praktyce wypełnia wartości europejskie
Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Vera Jourova czwartek podczas posiedzenia Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego, oznajmiła, że nowelizacja o Sądzie Najwyższym jest niewystarczająca, aby uruchomić pierwsze transze w ramach Krajowego Planu Odbudowy.
Polska będzie musiała zastanowić się nad tymi warunkami i jeśli nie będzie wystarczającej reakcji w prawnie wiążących przepisach dotyczących polskich sędziów, które odpowiadają warunkom z kamieni milowych, nie wypłacimy pieniędzy
– wytłumaczyła wiceprzewodnicząca KE Vera Jourova.
Na te słowa zareagował premier Mateusz Morawiecki utwierdzając komisarzy unijnych, że Polska obecnie poświęca bardzo wiele, aby Ukraina uwolniła się spod jarzma rosyjskiej okupacji.
Myślę, że dzisiaj cała Europa tego potrzebuje – jedności i wspólnego frontu wobec tego kraju, który rzucił rękawicę porządkowi geopolitycznemu całego świata i naruszył pokój w Europie, potrzebujemy tu jedności i solidarności
– podkreślił premier Polski.
Jak ktoś po aptekarsku będzie chciał mierzyć wskaźniki i cele, to oczywiście, że coś tam może nie pasować, ale my będziemy walczyli o swoje racji – zadeklarował szef polskiego rządu.
Jego zdaniem, nowelizacja może zawierać małe mankamenty, które zostaną odnalezione przez skrupulatnych analityków prawnych. Nie powinno to zdaniem Morawieckiego wpływać na ogólną ocenę reform.
Ja jestem dobrej myśli, że na przełomie tego i przyszłego roku pierwsze środki – nie tylko z Umowy Partnerstwa, ale także z Krajowego Planu Odbudowy – pojawią się na konkretne programy w Rzeczpospolitej