Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Funkcjonariusze policji z Częstochowy zatrzymali 46-letniego pseudokibica Rakowa.
  • Mężczyzna strzelał w kierunku radiowozu metalowymi kulkami.
  • Jedna z nich mocno naruszyła przednią szybę samochodu.
  • Zatrzymano również dwóch innych jego znajomych pod zarzutem propagowania faszyzmu.
  • Policjanci zatrzymali broń należącą do pseudokibica.
  • Za powyższe przewinienia, przestępcy grozi nawet do 10 lat więzienia.
  • Zobacz także: “Amerykańskie Stonehenge” zniszczone przez nieznanych sprawców [WIDEO]

W niedzielę późnym wieczorem policyjny patrol interweniował wobec kilku osób przebywających na przystanku autobusowym. W pewnym momencie policjanci usłyszeli metaliczny dźwięk i huk pękającego szkła. 

Gdy podeszli do zaparkowanego obok radiowozu, zauważyli zniszczoną tylną szybę i leżące przy aucie metalowe kulki. Funkcjonariusze spostrzegli niedaleko znanego im już wcześniej 46-letniego mężczyznę, który należy do kibiców Rakowa Częstochowa i należącego do światka pseudokibiców. Podejrzany odjechał w pośpiechu z miejsca zdarzenia.

Wrócił on do swojego mieszkania, gdzie po chwili podjechała mazda z jego znajomymi. Jeden z nich przechwycił zawiniętą w reklamówkę broń palną należącą do pseudokibica.

Jeden z pasażerów podszedł pod blok i czekał na zawiniątko, wyrzucone przez okno. W reklamówce znajdowała się należąca do 46-latka broń palna

– poinformowała policja.

Mężczyzna został zatrzymany chwilę później. Za czynną napaść, narażenie policjantów na niebezpieczeństwo, uszkodzenie radiowozu, posiadanie narkotyków oraz trzech jednostek broni palnej i amunicji bez zezwolenia, grozi mu do 10 lat więzienia. Sąd zdecydował o jego aresztowaniu na dwa miesiące.

Czytaj więcej: Pogrom Kielecki. Zbrodnia komunistów, o którą fałszywie oskarżani są Polacy

20-latka propagowała faszyzm?

Zatrzymany został też 20-latek, który chciał pomóc w ukryciu broni. Za utrudnianie postępowania karnego grozi mu do 5 lat więzienia. 

Jak się okazało siedząca za kierownicą mazdy młoda kobieta była pod wpływem narkotyków. W jej mieszkaniu funkcjonariusze znaleźli zielony susz. Policjanci dotarli także do zdjęć, na których zatrzymane osoby propagowały treści faszystowskie.

20-latka usłyszała zarzuty: rozpowszechniania treści faszystowskich, kierowania pojazdem pod wpływem narkotyków i posiadania środków odurzających, za co grozi jej do 3 lat więzienia. Czwarty z zatrzymanych 23-latek odpowie za propagowanie faszyzmu, za co grozi do 2 lat więzienia. Decyzją prokuratora cała trójka została objęta dozorem policyjnym.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Michał Kołodziejczak

Michał Kołodziejczak / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W czwartek w stolicy Polski odbywa się protest rolników organizowany przez AgroUnię.
  • Jej prezes Michał Kołodziejczak wskazał, że rolnicy mają dość magazynowania w naszym kraju żywności i sprzedawaniu jej jako polskiej.
  • Ponadto wskazał, że rząd powinien stosować inne narzędzia do walki z inflacją.
  • Z kolei radio Zet donosi, ze wicepremier Jacek Sasin złożył zawiadomienie do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ws. Kołodziejczaka i jego środowiska.
  • Jego zdaniem działalność tych środowisk rolniczych nosi znamiona prorosyjskiej agentury.
  • Zobacz także: Ordo Iuris w obronie farmaceutki, która odmówiła sprzedaży środków poronnych

Jak informuje Mariusz Gierszewski z radia Zet, wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin miał złożyć zawiadomienie do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, aby przyjrzała się działalności prezesa AgroUnii Michała Kołodziejczaka.

Zdaniem polityka, czwartkowy protest rolników oraz inne aktywności Kołodziejczaka mają nosić znamiona działalności agenturalnej, za którą odpowiadać ma sam Kreml.

W związku z zaplanowanymi na dziś protestami Agrounii w Warszawie, wicepremier Jacek Sasin podjął decyzję o zawiadomieniu ABW o tym, że działalność Agrounii i jej lidera Michała Kołodziejczaka nosi znamiona działalności prorosyjskiej

– czytamy we wpisie Mariusza Gierszewskiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, radiozet.pl

Narodowy Bank Polski

Jak Polacy oceniają walkę rządu z inflacją?

  • W czerwcu inflacja osiągnęła najwyższy od 30 lat poziom 15,6 proc.
  • To niestety bardzo mocno uderza w polski rynek oraz wpływa na jego stabilność.
  • Z kolei główny ekonomista PKO BP Piotr Bujak wskazał, że obecnie sytuacja na naszym oraz światowym rynku się poprawia.
  • Ekspert zauważył, że w lipcu poziom inflacji może spać, dzięki tzw. wakacyjnej promocji Orlenu na paliwo.
  • Surowiec ten jest istotnym elementem, który wpływa m.in. na ceny towarów i usług.
  • Zobacz także: Zaskakujące wskaźniki bezrobocia. Takiej sytuacji nie było od 30 lat

W najbardziej prawdopodobnym scenariuszu, gdzie nadal rosną ceny surowców energetycznych, ceny ropy są stabilne, a ceny artykułów rolnych stabilizują się, to myślę, że jest szansa na stabilizację inflacji w najbliższych miesiącach

– przekazał Piotr Bujak.

Ekonomista z banku PKO BP zauważył, że dosyć spory wpływ na poziom inflacji za lipiec może mieć tzw. wakacyjna promocja Orlenu na paliwo, które jest istotnym elementem w transporcie towarów i w całej gospodarce.

Dużą rolę może w tym odegrać znacząca promocja na rynku paliw, wprowadzona przez Orlen. Rynek za tym podąża. Jeśli to doprowadzi do spadku cen paliw w lipcu o 2–3%, to może się okazać, że lipcowy poziom inflacji będzie niższy niż w czerwcu

– wyjaśnił główny ekonomista banku PKO BP.

Bujak podkreślił, że Bank Centralny nie posiada odpowiednich narzędzi, aby przeciwdziałać skutecznie rosnącej inflacji.

Bardzo silnym zewnętrznym szokom nie da się przeciwdziałać. Wiele zostało zrobione – obniżki VAT, akcyzy na nośniki energii i żywność. Po stronie Banku Centralnego są największe podwyżki stóp procentowych od ponad 20 lat. Trudno oczekiwać, żeby władze fiskalne/monetarne mogły zrobić jeszcze więcej

– zaznaczył.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

siodma9.pl, tysol.pl

Kołodziejczak spotkał się z Grodzkim

Lider AgroUnii Michał Kołodziejczak / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Dzisiaj w Warszawie odbywa się protest rolników organizowany przez AgroUnię.
  • Lider rolników Michał Kołodziejczak wraz z delegacją spotkał się w Sejmie z marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim.
  • Rolnicy krytykowali m.in. przedłużającą się budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego.
  • Zobacz także: Identyfikatory na mundurach i hełmach. Projekt zmian w ustawie o policji

Protest rolników organizowany przez AgroUnię rozpoczął się o godzinie 10 na placu Defilad. Stamtąd jego uczestnicy przemaszerowali w kierunku budynku resortu rolnictwa przy ul. Wspólnej, a potem przemieścili się w stronę Sejmu.

Uczestnicy protestu zbierają się na placu Defilad. Protestujący przynieśli ze sobą transparenty. Z wypisanych na nich haseł wynika, że sporą grupę stanowią przeciwnicy budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego

– poinformował Mateusz Szmelter.

Po godzinie 10 kilkusetosobowa grupa ruszyła w kierunku Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Nieśli transparenty z napisami: “Wsie i miasta z biedą basta”, “Nie dla CPK” oraz “CPK to Centralny Przekręt Kasy”.

Czytaj więcej: Białorusinka skrytykowała Łukaszenkę. Czeka ją 6,5 roku więzienia

Spotkanie z marszałkiem Senatu

Sprzed budynku resortu rolnictwa protestujący przeszli pod budynek parlamentu przy Wiejskiej, gdzie manifestacja przybrała formę stacjonarną. Lider AgroUnii Michał Kołodziejczak wraz z delegacją udał się do na spotkanie z marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim.

Nikt z rolników nie ukrywa, że protest jest inspirowany protestami rolników za granicy. Tu głównym postulatem jest to, aby polski rząd zrobił coś ze zbożem i produktami rolnymi trafiają do Polski bez cła z Ukrainy. Zdaniem rolników bardzo cierpi na tym polskie rolnictwo, bo nie może sprzedawać swoich towarów. Produkt z Ukrainy jest po prostu tańszy

– wyjaśnił reporter TVN24 Artur Molęda.

Fotorelacja z protestu

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvnwarszawa.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

Zobacz także: Rocznica “Krwawej Niedzieli”. Bąkiewicz i Roty zapraszają na niedzielną pikietę. “Musimy pamiętać o ludobójstwie”

Wygrać pierwszy mecz w historii

Pierwszą polską drużyną, która dziś powalczy o europejskie puchary, będzie Pogoń Szczecin. W ubiegłym sezonie mierzyła się przeciwko chorwackiemu NK Osijek, remisując u siebie 0-0, a w Chorwacji doznając porażki 0-1. W obecnych eliminacjach do Ligi Konferencji Europy, podopieczni 43-letniego szwedzkiego trenera  Jensa Gustafssona, skrzyżują piszczele z islandzkim KR Reykjavik.

Jak wspominał Krzysztof Marciniak podczas emitowanego na antenie “Kanału Sportowego” programu “Moc futbolu”, “Pogoń bez wielkich transferów jest faworytem dwumeczu z Islandczykami. Nie chodzi o to, aby ich rozjechać, ale trzeba obowiązkowo tych rywali przejść, i w kolejnej rundzie zagrać z mocniejszymi ekipami”.

Jedną z takich ekip o ile gracze trenera Gustafssona rzeczywiście uporają się z piłkarzami z Islandii, będzie duńskie Broendby Ernes IF. Broendby, które w ostatnich latach wyjątkowo polskim klubom nie leży, czego przykładami są Lechia Gdańsk oraz Legia Warszawa, jeśli chodzi o czasy współczesne.

Uważaj na Islandczyka

Jednak piłkarze z kraju gejzerów i muzycznej grupy Sigór Rus pokazali, że żaden przeciwnik im niestraszny. W eliminacjach do Ligi Mistrzów ekipa Vikingór Reykjavik FC po zaciętym meczu przegrała z faworyzowanym Malmo FF z ligi szwedzkiej (Al-Svenskiej) 2-3. Nie zmienia to jednak faktu, że “Portowcy” są bezapelacyjnym faworytem tej potyczki i każde inne rozstrzygnięcie będzie dużą niespodzianką.

Islandzki futbol jest nieprzewidywalny, co pokazały Mistrzostwa Europy 2016, rozgrywane na francuskich boiskach. Przed turniejem pytając zwykłych kibiców piłkarskich o szanse Islandii na osiągnięcie dobrego wyniku, można było się dowiedzieć, że nie jest to kadra w pełni zawodowa, a tylko część piłkarzy, którzy w niej występują, mają podpisane zawodowe kontrakty. Wówczas był to między innymi Birkir Bjarnason, który grał w szwajcarskim klubie FC Basel 1894.

Śmiano się z Islandczyków, a oni nic sobie z tego nie robiąc, zdołali przejść drużynę Anglii, która dla każdego znającego się na futbolu kibica wydawała się bezapelacyjnym faworytem dwumeczu.

Islandia jest krajem ludnościowo mniejszym od miasta Lublin, a zarejestrowanych piłkarzy jest tam tylko 320000. Pokazuje to siłę i jedność w narodzie, tak potrzebną do osiągnięcia sukcesu. 

Wspomniany wcześniej redaktor Krzysztof Marciniak mówił również na antenie “Kanału Sportowego”, że owa jedność jest potrzebna również polskim kibicom, gdyż teraz trzeba odłożyć klubowe zatargi i zastanowić się nad znaczeniem dobrych występów drużyn znad Wisły w pucharach, jeśli chodzi o ranking klubowy.

Nie bez kozery wspomniałem tutaj o reprezentacji Islandii, gdyż z drużynami z tego kraju, mierzyły się już wcześniej polskie zespoły.

Z meandrów współczesnej historii, warto przypomnieć niechlubną wpadkę Lecha Poznań, który nie zdołał przejść znajdującego się wówczas w piątej setce rankingu EUFA Stjarnan FC. Trzeba mieć nadzieję, że kolejny raz do takiego scenariusza nie dojdzie i szczecińska Pogoń poradzi sobie ze stołeczną ekipą z tego niewielkiego, nieużywającego szczególnie dużej liczby w swym języku zapożyczeń kraju, chcąc przerwać islandzką klątwę sprzed 21 lat, gdy uległa w dwumeczu innej stołecznej drużynie, Fylkir, remisując w pierwszym starciu 1:1 i przegrywając drugi pojedynek 1:2..

Transmisja spotkania przeciwko jak na razie zajmującemu szóste miejsce w tabeli i notującemu serię czterech meczów bez zwycięstwa w obecnej kampanii islandzkiej ekstraklasy KR Reykjavik od godziny 18:00 na antenie TVP Sport, a wcześniej studio, które poprowadzi Jacek Kurowski, a ekspertem będzie uczestnik Euro 2012, Jakub Wawrzyniak.

Reporterami natomiast będą: Aleksander Roj ze Szczecina oraz Cezary Tomczyk i Hubert Bugaj.

Nie lekceważyć rywali

Drugim polskim zespołem, który powalczy o prawo gry w Lidze Konferencji Europy, jest Lechia Gdańsk. Będzie to dla niej trzeci start w swej historii w europejskich pucharach i okazja, aby był on bardziej udany, gdyż wcześniej gdańszczanie nie przeszli ani włoskiego Juventusu Turyn w 1983. roku, ani Broendby Ernes IF Kopenhaga trzy lata temu.

W przypadku klubu ze stolicy włoskiego Piemontu mieliśmy do czynienia z klęską, zwłaszcza w pierwszym meczu, gdy Lechia przegrała 0-7, grzebiąc jakiekolwiek szanse na awans do kolejnej rundy.

Jeśli chodzi o rywalizację z drużyną ze stolicy Królestwa Danii, tutaj mieliśmy do czynienia z bardziej wyrównaną rywalizacją, a nawet po meczu rozegranym w Gdańsku, wydawało się, że Lechia stanie się nieoczekiwanym faworytem rywalizacji. Ostatecznie porażka w Kopenhadze sprawiła, że to jednak wcześniej typowani na zwycięzców tej rywalizacji Duńczycy awansowali dalej.

W tym roku na pierwszy ogień czas na starcie z drużyną z Macedonii Północnej, FK Akademija Pandev. 

W tej rywalizacji ekipa z miasta, gdzie jednym z najcenniejszych zabytków jest dwór Artusa, jest zdecydowanym faworytem. Trener Tomasz Kaczmarek w wywiadzie udzielonym dla “Dziennika Bałtyckiego” przestrzegał, że Akademija Pandev to klub, który ustawia się piątką obrońców, jednak ma także w swych szeregach szybkich zawodników, którzy potrafią groźnie popędzić na bramkę rywala.

Nikogo nie możemy lekceważyć, gdyż każda drużyna, która znalazła się w rundzie eliminacyjnej zasłużyła na to – powiedział trener Tomasz Kaczmarek w rozmowie z redaktorami wspomnianego “Dziennika Bałtyckiego”.

W dotychczasowej historii starć polsko-macedońskich, licząc okres, gdy to państwo nie było Macedonią Północną, lecz Republiką Macedonii, nie należy do najgorszych, więc wypada i tym razem wierzyć, że gdańska Lechia pojedzie do kraju wchodzącego niegdyś w skład Jugosławii, przywożąc dla siebie korzystny po pierwszym meczu  wynik i że w kolejnej rundzie zagra z przedstawicielem austriackiej Tipico Bundesligi, SK Rapid Wiedeń.

Początek rozgrywanego na stadionie Polsat Plus Arena spotkania o godzinie 20:30. Transmisja w TVP Sport.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dziennikbaltycki.pl, jezykowasilka.pl, przegladsportowy.pl, sport.pl, tvpsport.pl

Mateusz Basista

Johnson odchodzi ze stanowiska szefa brytyjskiego rządu

Boris Johnson ustępuje ze stanowiska szefa rządu / Fot. PAP/EPA/Tolga Akmen. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Szef brytyjskiego rządu potwierdził dzisiaj medialne doniesienia.
  • Po 3 latach sprawowania urzędu Boris Johnson ustępuje ze stanowiska lidera konserwatystów.
  • Premier Wielkiej Brytanii przekazał, że do wyboru nowego lidera Partii Konserwatywnej będzie dalej wykonywał swoje obowiązki.
  • Johnson podziękował wyborcom oraz rodzinie, a także współpracownikom za dotychczasowe wsparcie.
  • Zobacz także: Bolt reaguje na falę gwałtów. Firma zwiększa bezpieczeństwo dla wystraszonych Polek

Jak podkreślił szef brytyjskiego rządu, proces wyboru nowego lidera partii i nowego premiera powinien zacząć się niezwłocznie. Więcej informacji na ten temat ma zostać przekazana opinii publicznej w przyszłym tygodniu.

Jednocześnie Boris Johnson poinformował, że do momentu wyboru nowego lidera, będzie pełnił stanowisko premiera. Polityk zapewnił także, że udzieli nowemu premierowi pełnego wsparcia.

Czytaj więcej: Dziwne nagranie Zacharowej. Prowokacja w stronę Amerykanów

Johnson dziękuje współpracownikom i rodzinie

W trakcie wystąpienia przed siedzibą premiera przy Downing Street 10, Johnson podziękował współpracownikom i podkreślił, że jest dumny z osiągnięć rządu, na czele którego stał.

Polityk podziękował też wyborców, którzy w 2019 roku zagłosowali na Partię Konserwatywną, w tym osobom, które po raz pierwszy oddały głos na to ugrupowanie, zapewniając mu najlepszy wynik od ponad 20 lat.

Powód dla którego tak walczyłem, aby dalej pełnić mandat premiera, to nie tylko to, że tak chciałem, ale także to, że czułem, że mam takie zadanie, taki obowiązek wobec wyborców

– przekazał premier Boris Johnson.

W swoim wystąpieniu polityk podziękował także swojej rodzinie, w tym żonie Carrie Johnson.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Robert Bąkiewicz zaprasza na pikietę upamiętniającą ludobójstwo na Wołyniu

Robert Bąkiewicz zaprasza na pikietę upamiętniającą ludobójstwo na Wołyniu

  • 11 lipca 1943 roku miała miejsce tzw. Krwawa Niedziela. Był to punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej, w której zamordowano 120 000 Polaków.
  • Roty Marszu Niepodległości oraz Straż Narodowa zapraszają na obchody rocznicy tego wydarzenia.
  • Pomimo czasu wojny musimy pamiętać o zbrodni na Polakach na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej. Tego wymaga uczciwość. Musimy budować sojusz z naszymi sąsiadami na prawdzie, a nie na kłamstwie – powiedział naszemu portalowi Robert Bąkiewicz.
  • Zobacz też: Profesor UMK zatrzymany w Iranie pod zarzutem szpiegostwa [WIDEO]

Rocznica “Krwawej Niedzieli”

Profil Rot Marszu Niepodległości opublikował na Facebooku wpis, w którym zaprasza wszystkich na obchody rocznicy “Krwawej Niedzieli”:

Już w najbliższą niedzielę zachęcamy do wzięciu udziału w obchodach rocznicy “Krwawej Niedzieli”, która była punktem kulminacyjnym eksterminacji ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zapraszamy już od 15:00 do naszego stanowiska, zlokalizowanego nieopodal Tablicy Wołyńskiej przy ul. Krakowskie Przedmieście 64 w Warszawie. Wołyń 1943, pamiętamy!

Organizatorami wydarzenia są Roty Marszu Niepodległości oraz Straż Narodowa. Jak informuje nas załączony obrazek, o godzinie 15:00 rozpocznie się prezentacja spotów o wydarzeniach sprzed 79 lat. Dwie godziny później złożone zostaną kwiaty przy wspólnej modlitwie w intencji ofiar ukraińskich morderców.

“Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”

Załączona do wpisu grafika została opatrzona napisem:

Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary.

Są to słowa wykute na pomniku Ofiar Ludobójstwa na Kresach, ustawionym na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

“Tego wymaga uczciwość”

Pomimo czasu wojny musimy pamiętać o zbrodni na Polakach na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej. Tego wymaga uczciwość. Musimy budować sojusz z naszymi sąsiadami na prawdzie, a nie na kłamstwie

– powiedział naszemu portalowi Robert Bąkiewicz
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Unia Europejska jest zainteresowana nie tylko polskim węglem, ale również wydobyciem drewna.
  • Komisja Europejska pragnie objąć 10 proc. powierzchni państw członkowskich ścisłą ochroną.
  • Jest to tzw. nowa strategia leśna 2030.
  • Zdaniem Jana Tabora wywołałoby to wykluczenie pozyskiwania drewna z 30 proc. lasów w kraju.
  • Zobacz też: Białorusinka skrytykowała Łukaszenkę. Czeka ją 6,5 roku więzienia

Rozmowy w Brukseli

Odbyła się dziś rozmowa między polskimi leśnikami a Virginijusem Sinkevicziusem, unijnym komisarzem ds. środowiska. Polacy próbowali przekonać go, że obowiązkowa ścisła ochrona lasów jest złym pomysłem. Jan Tabor z dyrekcji generalnej Lasów Państwowych powiedział na konferencji prasowej:

Tam, gdzie pozyskiwanie drewna zostanie radykalnie ograniczone, pojawi się jego import. To drewno zostanie przywiezione obecnie nie z Rosji, Ukrainy i Białorusi, ale z krajów, gdzie często prowadzi się rabunkową gospodarkę i wylesia się duże obszary. Zamiast pomóc, pochopne decyzje mogłyby zaszkodzić klimatowi i przyrodzie nie tylko Europy, ale i całego świata.

Plany Eurokołchozu

Zastępca dyrektora generalnego ds. gospodarki leśnej Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych Jan Tabor poinformował, że Komisja Europejska pragnie objąć 10 proc. powierzchni państw członkowskich ścisłą ochroną. Jest to tzw. nowa strategia leśna 2030. Jako że lasy stanowią ich kluczowy element, zdaniem Tabora wywołałoby to wykluczenie pozyskiwania drewna z 30 proc. lasów w kraju.

Starzejące się drzewostany nie są odporne na susze, a podatne na ataki kornika drukarza i inne zagrożenia. Musimy aktywnie adaptować lasy do zmian klimatycznych. Wskazywaliśmy na te zagrożenia.

Z kolei europoseł Bogdan Rzońca o wyłączeniu z produkcji sporych połaci lasów oznajmił:

Miałoby to ogromne konsekwencje gospodarcze i społeczne. Ludzie pozyskują drewno z lasu, a polski przemysł meblarski jest znaną marką. Rozmowy miały na celu wyjaśnienie, w którym kierunku zmierza polityka Komisji Europejskiej, Unii Europejskiej w kwestii funkcjonowania lasów państwowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

PCh24

Policjanci

Polscy policjanci / Fot. Twitter/ MSWiA

Dobra zmiana (taka prawdziwa)

Posłowie złożyli projekt zmian w ustawie o policji. Jego autorem jest Jakub Kalus z biura prawnego Konfederacji. Konfederacji udało się uzyskać poparcie dla projektu wśród posłów Polski 2050, PiSu i koła Polskie Sprawy. Chodzi o oznakowanie policjantów, by łatwiej można było ich zidentyfikować. Funkcjonariusze mieliby obowiązkowo nosić identyfikatory na mundurach i hełmach. Jak możemy przeczytać w uzasadnieniu:

Projekt ustawy zwiększa zaufanie wobec funkcjonariuszy policji jako przedstawicieli władzy, ponieważ umożliwia obywatelowi jego bezproblemową identyfikację i daje do zrozumienia, że nie ma do czynienia z osobą anonimową, co mogło wcześniej wzbudzać niepokój.

Kluczowa zmiana zakłada, że:

Umundurowanie, dystynkcje i oznakowanie numeru identyfikacyjnego funkcjonariusza Policji oraz pozostałe znaki identyfikacyjne umieszcza się w widocznych miejscach umożliwiających jego identyfikację w trakcie interwencji, niezależnie od rodzaju umundurowania, w tym na nakryciu głowy.

Konfederacja chciałaby pomóc w ukróceniu bezkarności policji i w tym celu przygotowaliśmy projekt ustawy, który będzie orzekał, że na umundurowaniu policjanta zawsze musi znajdować się jakiś jego numer identyfikacyjny – poinformował podczas konferencji prasowej w Sejmie poseł Konfederacji Dobromir Sośnierz.

Jak jest?

Obecnie policjant może (ale nie musi) nosić imienny identyfikator – naszywkę z pierwszą literą imienia i nazwiskiem. Może także mieć gwiazdę z widniejącym na niej numerem służbowym. Z jakiegoś powodu policjanci zabezpieczający protesty, czyli należący do tzw. pododdziałów zwartych, pozostają anonimowi.

Projekt Konfederacji ma zdecydowanie same plusy: pierwszym jest ograniczenie nadużyć policji, drugim zwiększenie mocno nadwyrężonego w ostatnich latach polityki covidowej zaufania Polaków do służbistów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rp.pl

Jasina

Rzecznik MSZ Łukasz Jasina / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Skandal (kolejny)

Jak pisaliśmy niedawno, ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski poinformował na Twitterze, że ukraińskie urzędy pocztowe wydają skandaliczne znaczki pocztowe z wizerunkiem Romana Szuchewycza. Był on dowódcą zbrodniczej Ukraińskiej Powstańczej Armii, która dokonała Rzezi Wołyńskiej na polskiej ludności. Kapłan napisał:

Roman Szuchewycz, kolaborant hitlerowski i dowódca ludobójczej #UPA na okolicznościowych kartkach, pieczątkach i znaczkach, wydanych na #Ukraina tuż przez polskim Narodowym Dniem Pamięci #11Lipca. Panowie @DmytroKuleba i @RauZbigniew, to też tylko “prywatne opinie”? @RzecznikMSZ

Pytanie nawiązuje do “argumentu” usprawiedliwiającego skandaliczną wypowiedź ambasadora Melnyka. Oznaczony we wpisie księdza rzecznik MSZ Łukasz Jasina odpowiedział:

Stosunek prywatny i oficjalny do zbrodni popełnionych pod kierunkiem Romana Szuchewycza pozostaje niezmienny. Obowiązkiem każdego polskiego dyplomaty jest pamięć o tym.

Ksiądz Isakowicz-Zaleski odparł na to:

Obowiązkiem szefa @MSZ_RP jako urzędnika niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej jest reagować na wszelkie objawy antypolonizmu i znieważania pamięci Pomordowanych Polaków. Dlatego Rodziny Ofiar czekają na notę dyplomatyczną lub oficjalne oświadczenie, a nie na pogaduszki na TT.

Pytania

Nawiązując do wpisu jednego z internautów, który zastanawiał się, co jest przyczyną skrajnie defensywnej postawy polskiej dyplomacji względem agresywnych wypowiedzi i gestów ukraińskich, duchowny odparł, z myślą o Łukaszu Jasinie:

Na pewno nie brak wiedzy. Był bowiem stypendystą Harvard Ukrainian Research Institute (2009) i Petro Jacyk Center (2012).

Rzecznik skomentował:

Owszem. Zajmowałem się tam między innymi brakiem pamięci o zbrodniach UPA na Ukrainie. Opowiadałem o tym Księdzu na KUL w lipcu 2013.

Profil stowarzyszenia “Wspólnota i Pamięć” zareagował:

Panie Rzeczniku, jakie zbrodnie UPA na Ukrainie? To były wschodnie województwa II Rzeczypospolitej. Dlaczego boi się Pan mówić prawdę?

Na pytanie “jaką prawdę?” profil napisał:

Taką, że Wołyń i Małopolska Wschodnia, gdzie miało miejsce ludobójstwo, przed wojną były częścią II RP. Pisząc o zbrodniach UPA “na Ukrainie” wprowadza Pan w błąd.

Jasina nie odpowiedział.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

PCh24